larakrofft 16.10.05, 19:04 I jakich lekarzy tam polecacie. Lecze się u p.Marka Polkowskiego w Limie pracuje na inflanckiej ale nic o tym szpitalu nie wiem i proszę o info. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
agatkaros Re: Jak jest na Inflanckiej -Warszawa? 16.10.05, 21:30 Urodziłam na Inflanckiej 6 lipca 2005 r. Przy porodzie był własnie dr Polkowski, zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, położne zreszą też. Dodam, że nie miałam w tym szpitalu nic opłacanego, ani swojego lekarza, ani położnej, rodziłam na ogólnej darmowej sali, brałam tylko zzo. Opiekę podczas jak i po porodzie oceniam na bardzo dobrą. Odpowiedz Link Zgłoś
izzunia Re: Jak jest na Inflanckiej -Warszawa? 16.10.05, 22:19 ja szpital zwiedzalam jakies 3 tygodnie temu i tez bardzo pozytywne wrazenie na mnie wywarl, inna sprawa, ze ogladalam tylko te czesc o podwyzszonym standardzie. do toalety tez zajrzalam i bylo ok. osobiscie biore ten szpital pod uwage jesli chodzi o porod - siostra meza dwa razy tam rodzila i twierdzila, ze szpital jest ok. Odpowiedz Link Zgłoś
julkowamama Re: Jak jest na Inflanckiej -Warszawa? 17.10.05, 10:07 Ja rodziłam na sali do porodów rodzinnych tok temu. Z tego co wiem nic się tam od tego czasu nie zmieniłam (coroczne remonty raczej nie wpłaywają znacząco na standard(. Na porodach rodzinnych jest raczej ok, lae nie ma własnej łazienki. Łazienka na korytarzu wygląda w miarę, ale w porównaniu z tą na polożniczym to super. Na salę ogólną tylko zaglądałam, no i tam to już mi się strasznie nie podobało. OddziaŁ położniczy na sali ogólnej to też żadne miłe przeżycie. W salach pojedynczych jest zdecydowanie fajniej i jest chociaż własny prysznic. Po porodzie raczej nikt nie interesuje się czy sobie radzisz (ja sobie radziłam więc mi to nie przeszkadzało). Młode mamy nie są traktowane jak partnerki do rozmowy o dziecku, nic im się nie mówi, nie tłumaczy. Sam poród wspominam bardzo dobrze, a pobyt na położniczym w miarę, ale tylko dlatego, że spędziłam tam jedynie 27 godzin. W sumie mogę powiedzieć, że następne dziecko też tam urodzę, jeśli moja lekarka będzie tam dalej porody odbierać. pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
larakrofft Re: Jak jest na Inflanckiej -Warszawa? 17.10.05, 10:23 a jak z oddziałem dla noworodków i sprzetem? I dzięki za odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
mama-igorka Re: Jak jest na Inflanckiej -Warszawa? 17.10.05, 11:02 rodziłam na Inflanciej w maju 2004 roku, na sali do porodów ogólnych (przed porodem oglądałam tą to porodów rodzinnych, ale mąż musiał wyjechać i zdecydowałam się na ogólną - wielki błąd), opieka położnych okropna, wogóle nie korzysta się ze sprzętów typu piłka itp, leżałam plackiem na łóżku, po 8 godzinach i zerowym postępie zrobiono cc bo okazało się ,że mam już zakażenie krwi (11 doba po terminie, w szpitalu leżałam od 7 doby po terminie). Opieka po cc żadna, dziecka nie podają do karmienia, dopiero jak zawieźli mnie na połoźnictwo mogłam dziecko zacząć przystawiać czyli 16 godzin po porodzie. Karmienie mi się nie udało, doradca laktacyjna stiwrdziła,że dziecko źle chwyta, dała kapturek i sobie poszła i tyle było jej pomocy. Szew po cc mam starsznie gruby i brzydki, jak go widzę to wydaję mi się że miałam to cc pół roku temu a nie półtora. Pediatrzy ok i chyba tylko oni, no i studenci, którzy starając się co nie co pomóc, bo położne to najlepiej by nic nie robiły oprócz kąpieli bo to muszą. Nie polecam!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kajtanka Re: Jak jest na Inflanckiej -Warszawa? 17.10.05, 11:46 Ja urodziłam pod koniec w września na sali do porodów rodzinnych. Zdecydowałam się tylko dlatego na ten szpital bo akurat był na dyżurze mój lekarz prowadzący. Oglądalismy z męzem szpital w Wołominie i owiele leprze wrażenie zrobił na nas i sam szpital oraz przemiły personel. Mieliśmy w planach w razie jak jest mój lekarz na dyzuże Inflancka , lekarza brak Wołomin. Mój lekarz staną na wysokości zadania i pomagał mi jak mógł, tyle że w połowie całej "impreski kończył prace, więc musiał nas opóścić. Plusem pobytu tam było to że mimo poprzedniej cesarki dostałam znieczulenie i niech będzie za to chwała lekarzowi który podiął taka decyzje bo chyba bym wyszla z siebie i staneła obok, kolejny plus to pani dr która mnie slicznie zaszyła i oczywiście najważniejsze to to że mój mąz był cały czas ze mną, bez niego było by ciężko oraz przemiłe panie salowe na porodach rodzinnych. Na położnictwie oprócz pogadanki o karmieniu piersiu zresztą bardzo ciekawej i profesjonalnie zrobionej, niestety niewielkie zainteresowanie ani mamami ani dziecmi ( Zadnych badań krwi, moczu , ani innych, tylko bardzo minimalna koniecznośc. Jak byłam 6 lat temu na Madalińskiego robili wszystkie podstwowe badania. Gdyby nie moja pani dr za co jej wielkie dzięki że była i trzymała piecze nad wszystkim to bym więcej tego szpitala nie wybrała. Ja nie poleacam ale kazdy oczekuje czegoś innego. Cały czas żałuje że jednak nie był to Wołomin choc tam jest mozliwe że nie dostała bym zzo , a bez niego bym chyba umarła hehehe. Pozdrawiam cieplutko i zycze szybkiego i lekkiego rozwiązania Odpowiedz Link Zgłoś
crid80 Re: Jak jest na Inflanckiej -Warszawa? 25.10.05, 14:49 Witam. Urodzilam synka 14.10 br. wlasnie przy Inflanckiej. Porod rodzinny,lekarz prowadzacy przy porodzie, zzo i jednoosobowa sala po. porodzie. Sam porod - rewelacja. Urodzilam tydzien przed terminem. Dostalam oksytocyne przy 2 cm rozwarcia (godz. 16.30), o 21 przebito mi pecherz, o 23 dzidzius byl na swiecie Zero bolu - moze przez 15 min przed podaniem zzo. Dzidzis dostal 10 pkt, ja sie nie meczylam, sam porod na fotelu 20 min. NIestety tragedia zaczela sie po... Polozna przy nacinaniu krocza przeciela mi jakas zylke... Moja lekarka zalozyla mi ponad 40 szwow W szpitalu spedzialam tylko dobe, poniewaz nikt sie mna i dzidziusiem nie interesowal... Lekarze owszem wpadali na obchod, ale generalnie nikt w niczym nie pomagal.. O wszystko trzeba sie upominac, pielegniarki niezainteresowane, trzeba sie niezle naprosic o jaka kolwiek pomoc.. czy przy karmieniu, czy przewijaniu... NIe bylam w stanie sama wstawac i siadac i podnosic dzidziusia, a nikt nie byl zainteresowany naszym pokojem.. Lekarze na badaniach kontrolnych juz po porodzie bardzo mili, pielegniaki takze.. Sytuacje ratuje moj cudowny lekarz prowadzacy, dzieki ktoremu mam cudownego synka, niewymeczonego, zdrowego.. Polecam kontakt z dr Bozena Jedrzejowska - wyjatkowa kobieta, ktora ma swietna reke do dzidziusiow. Generalnie szpital nieciekawy... ale wszystko da sie przezyc Odpowiedz Link Zgłoś
magkan Re: Jak jest na Inflanckiej -Warszawa? 17.10.05, 11:43 Ja rodziłam tydzień temu. Miałam wykupiony poród rodzinny. Super położne i lekarze. Gorąco polecam! Natomiast po porodzie koszmar - mamy z dziećmi pozostawione praktycznie same sobie, o wszysto trzeba sie prosić. Do warunków nie przywiązywałam dużej uwagi, zresztą jak wszystko jest ok wypisują na drugi dzień. Odpowiedz Link Zgłoś
izzunia Re: Jak jest na Inflanckiej -Warszawa? 17.10.05, 12:32 mam pytanie, jak wyglada to na poloznictwie, gdy sie wykupi pobyt w sali jednoosobowej - podobno takowe sa (200pln/dobe) tez jest tak koszmarnie? Odpowiedz Link Zgłoś
kajtanka Re: Jak jest na Inflanckiej -Warszawa? 17.10.05, 13:09 Ja planowałam taką sale ale kiedy ja byłam w szpitalu było przepełnienie i żadna z pojedyńczych sal nie była wolna . choc z tego co wiem toalet tam nie mam. Jedynie natrysk Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
agamiki Re: Jak jest na Inflanckiej -Warszawa? 17.10.05, 22:11 nie polecam!!! Rodziłam rok temu, okazało się ze z "braku postępu porodu" muszę mieć cc. Wdało się zakażenie wewnątrzmaciczne, dziecko miało zakażoną krew. Po porodzie dziecko musiało zostać na antybiotyku i ja też na to zakażenie. Przez ponad tydzień miałam gorączkę 39stopni. Zero pomocy -ani przy dziecku, ani przy karmieniu. Szzcególnie źle wspominam pielęgniarki dziecięce, pediatrzy byli ok. Od drugiej doby miałam wykupiony pobyt w sali jednoosobowej. Chyba 200zł/doba. Lekarze nie wiedzieli ile czasu będę gorączkować, wogóle z jakiego powodu była cesarka. Wszystko jakieś tabu, nikt nic nie mówi. W końcu moja rodzina interweniowała u ordynatora - Umożyli mi część opłat-od 7 doby miałam nie płacić za salę. Taka sala to naprawdę świetna sprawa. Własny prysznic, spokój, można się jako tako przespać-nie słychać płaczu innych dzieci (przy dłuższym pobycie człowiek chce po prostu spać!!! ja padałam ze zmęczenia, moje dziecko wciąż płakało) jest telewizor. Później PZU zwróciło mi chyba połowę opłat. Pielęgniarka laktacyjna-beznadziejna, nic nie pomoże, radz sobie sam człowieku- ja pokarm miałam dopiero w 5 dobie. Wogóle pielęgniarki łaskę robią że dokarmią dziecko, wstrzykują to mleko dzieciom byle jak, raz się wkurzyłam bo jedna nie raczyła nawet unieść głowy mojego syna i wstrzyknęła mu na siłę chyba-wszystko zaraz ulał, cały mokrusieńki.Opierdzieliłam ją i poszłam na skargę do przełożonej pielęgniarek i od tej pory było duuużo lepiej. Przychodziły nawet z uśmiechem, zaczęły się interesować. Więc trzeba z nimi twardo. Ale ja tam już nie mam zamiaru rodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi1610 Re: Jak jest na Inflanckiej -Warszawa? 18.10.05, 09:27 Ja rodziłam na Inflanckiej w październiku 2004 roku. Mi się podobało, opłaciłam pokój rodzinny do porodu (500 zł), trafiłam na fajną położną i dobrego lekarza, po porodzie byłam na sali ogólnej i też mi się podobało. W pierwszej fazie porodu można robić co się chce: chodzić po korytarzu, korzystać z piłki, ruch jest wskazany. Położna może zbyt często nie zagląda do pokoju, ale przecież o to chodzi, żeby jak najmniej interweniować i dać mamie przyszłej wolną rękę, polecam szkoły rodzenia, ja uczęszczałam do takiej przy szpitalu właśnie na Inflanckiej, mi dużo dała wiedza o tym co robić w czasie porodu i wcale nie oczekiwałam, że położna powie mi teraz pani robi to, albo tamto, wolałam sama sobie decydować co chcę robić, kiedy chciałam leżeć, to leżałam , kiedy chodzić to chodziłam. W jednej z wcześniejszych wypowiedzi czytałam, że na sali porodów ogólnych rodząca leżała plackiem...,bez żadnego zaintresowania...Prawdę mówiąc to nie wierzę, że położne kazały leżeć plackiem..to już nie te czasy, że zmuszają do leżenia. W każdy razie ja jestem zadowolona z opieki przed i po porodzie, byłam w szpitalu dwie doby. Na pewno trzeba sobie zadać pytanie co oczekuję od szpitala, w którym chcę rodzić i jak się jest przygotowanym do porodu. Z tego co wiem wolą nie przyjmować rodzących we wcześniejszych niż 36 tygodniu ciąży, bo nie mają oddziału intensywnej terapi dla wcześniaków. Ja rodziłamw 37 tygodniu i wszystko było OK. Jeśli będę jeszcze rodzić to też w tym szpitalu. Odpowiedz Link Zgłoś
mama-igorka Re: Jak jest na Inflanckiej -Warszawa? 18.10.05, 14:26 ja pisałam,że leżałam plackiem i tak było, byłam podłączona pod oksytocynę bo poród był wywoływany w 11 dobie po terminie, po trzech dniach wywoływania nie było efektów i żadna połozna nie garnęła się do pomocy, żeby w jakiś sposób przyśpieszyć akcję, z łóżka pozwoliły mi schodzić jak do łazienki potrzebowałam. Nikt nie zaproponował mi piłki czy masażu szyjki, nic, siedziały w tej swojej kanciapie i wyjść nie chciały, jak rodząca obok mnie powiedziała, że już, że ona rodzi to się wychyliłi i powiedziłąy, na pewno jeszcze nie, no i się grubo myliły bo dziewczyna miała już skurcze parte i za 15 minut córeczka była na świecie Odpowiedz Link Zgłoś
larakrofft Re: Jak jest na Inflanckiej -Warszawa? 18.10.05, 19:23 oj nie najlepiej przedstawia się ten szpital i raczej nie zdecyduje sie na niego pomimo ze chodze do lekarza który tam pracuje Odpowiedz Link Zgłoś
d_rydz Re: Jak jest na Inflanckiej -Warszawa? 20.10.05, 21:07 ja rodziłam na inflanckiej pod koniec sierpnia na sali porodow rodzinnych. uwazam ze opieka super, mimo komplikacji i długiego okresu porodu. A jeżeli chodzi o póxniejszą opiekę to nie zwracałam uwagi, ale chyba dosyć kiepska, ja radziłam sobie sama i dobrze się czułam po porodzie, ale rzeczywiście nikt nie pytał czy pomóc, czy coś pokazać. Zależy czego oczekujesz od szpitala, ale chyba z opieką poporodową wszedzie nie jest za dobrze niestety. pozdrawiam i życze łatwego porodu! Odpowiedz Link Zgłoś
dorota1011 Re: Jak jest na Inflanckiej -Warszawa? 22.10.05, 22:24 ja tam rodziłam w 2003 roku. miałam opłaconą położną lekarkę alę jednoosobową...i nigdy więcej tam nie wrócę!!!nikomu nie polecam tego szpitala.bród smród i zadnej opieki.szkoła rodzenia- położna kazała nam ćwiczyć na podłodze na brudnych "materacach". teraz jestem w piątym mies ciąży i wolałabym rodzić w domu niż tam.nie polecam!!a!- w czasie porodu lekarka kazała mi wejść do wanny z ciepłąa wodą bo to łagozi skurcze- weszłam tylko że w tym szpitalu nie bylo ciepłej wody....ale decyzja należy do was! Odpowiedz Link Zgłoś
mamauli Re: Jak jest na Inflanckiej -Warszawa? 24.10.05, 15:35 Rodziłam 2 razy na Inflanckiej w 2000 i 2005 r. Oba porody na sali rodzinnej z wykupioną położną wspominam wspaniale: szybko, miło, nowoczesne łóżka, czysto. Na dole jest SUPER. Na górze (trafiasz tam po porodzie) przez 4 lata nic się nie zmieniło, jest jeszcze gorzej. Remontu nie widać, za to słychać. Brudno. Chciałam leżeć na pojedynczej sali, nie było miejsc. Trafiłam do 4 osobowej - małej i dusznej. Rozumiem, że na grzyba na suficie personel nie ma wpływu, ale ja przez 3 doby znajdowałam ten sam syf pod jednym z natrysków - jakieś resztki podpaski, bandaży. Zapomniano mi dziecko zaszczepić, musiałam się upomnieć. Generalnie - najlepiej jak nic nie chcesz i nie masz żadnych potrzeb, wtedy wszystkie pielęgniarki i położne są bardzo miłe. Ominął moją salę obchód pediatryczny raz.. Bo tak. Siostra położna spała smacznie gdy moja sąsiadka z sali o mało nie zemdlała na korytarzu, obudziłam. Siostra noworodkowa przyszła do wrzeszczącego w nocy noworodka dopiero po godzinie. (matka nie była w stanie nakarmić ani wezwać pielęgniarki...) Gdybym miała teraz wybierać szpital, wybrałabym inny. Odpowiedz Link Zgłoś
viola91 Re: Jak jest na Inflanckiej -Warszawa? 14.11.05, 22:20 Ja rodziłam 2 razy na Inflanckiej (mam tam swojego lekarza) i było naprawde super.Pierwsze dziecko urodziłam w 2000 i nie było żadnych komplikacji no i szybko bo zaledwie 2,5 godz.(mała urodziła się normalna-3350gr) natomiast przy drugim które urodziłam w 2003 było trochę komplikacji (miała 4220gr) i lekarz który prowadził ciąże został do samego końca a wogóle to wszyscy są tam przyjażnie nastawieni i dla matki i dla dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
mj69 Re: Jak jest na Inflanckiej -Warszawa? 15.11.05, 10:05 A ja własnie wrócilam z inflanckiej, urodzilam kilka dni temu i mam ambiwalentne uczucia. jest tam swietna polozna, mloda, ma na imie Marta, nie pamietam nazwiska, a szkoda... Szkoda tez, ze nie pamietam nazwiska lekarza, ktory szyl po porodzie bo chetnie zaszylabym mu penisa zywcem! Rutyniarz. Porod wspominam dobrze dzieki poloznej, pani dr Jędrzejowska to anioł, dr Obłocka i dr Połujański są cudowni. Natomiast niestety warunki w szpitalu fatalne, łóżka na położniczym to madejowe łoża z metalowych pretów, zdekompletowanych gdzieniegdzie, przykrytych cienkim materacem. Mój kręgosłup woła o pomoc, wyszlam ze szpitala z nieobkurczona macica, po dwóch dniach, bo nie wytrzymałabym jeszcze jednej nocy w takim łozku. Wszystkie szpitale maja swoje plusy i minusy, wszedzie sa ludzie z powołaniem i obojetni rutyniarze. W sumie wole inflancka z niewygodnym lozkiem niz Zelazna z której rodzaca odsylaja sprzed drzwi, bo nie maja miejsca dla obcych pacjentek! Odpowiedz Link Zgłoś
malgog Re: Jak jest na Inflanckiej -Warszawa? 15.11.05, 13:14 Ja również nie polecam tego szpitala rodziłam w 2000 r. i miałam rodzić w 2004 ale na szczęście udało sie w 38 tyg. ciąży dostać na Żelazną. Leżałam za to na patologii w 2003 r. - koszmar Jak ktoś napisała powyżej - łazienki zarówno na ginekologii jak i na płożnictwie w opłakanym stanie, łózka przedpotopowe - niewygodne, wysokie, po porodzie ciężko jest zejść szczególnie cierpiącym ze szwami w wiadomym miejscu ja wykonywałam ekwilybrystykę żeby zejść - z łózka na stołek , ze stołka na podłogę opieka żadna, nikt sie specjalnie niczy nie przejmuje najlepiej jeśli matka jest zdrowa a dziecko nie płacze na każde wezwanie położne przychodzą z łaską, a leki przeciwbólowe wydzielane są tak jakby szpital był rozliczany z każdej tabletki pyralginy jedyną osobą wykazującą maksimum pomocy była p. chyba Małgosia - pielęgniarka laktacyjna zawsze uśmiechnięta, generalnie NIE POLECAM Odpowiedz Link Zgłoś
kajo145 Re: Jak jest na Inflanckiej -Warszawa? 06.01.06, 16:36 nigdy nie dyskutuje o odczuciach pacjentek bo kazda ma prawo do własnej oceny no ale chyba z tymi lekami to pani przesadziła. leki przeciwbólowe wolno brać 4 do 6 razy na dobę i na pewno nikt nie odmówił dania tabletki tym bardziej ze u nas(pracuje w tym szpitalu) nazywamy je cukierkami i nosimy zawsze przy sobie żeby mieć dla pacjentek Odpowiedz Link Zgłoś