lekarz z Solca

01.12.05, 12:19
Hej! Poniewaz mam traumatyczne wspomnienia po pierwszym porodzie,chcialabym
znależć lekarza z Solca,ktory opiekuje sie swoja pacjentka podczas ciazy i
porodu i ktory umie podejmowac szybkie decyzje o CC,lub nawet zeby mozna sie
bylo z nim umowic na CC. Slyszalam wiele dobrego o dr.Raku (ale nie wiem jakie
jest jego podejscie do CC),slyszalam takze dr. Radosiewicz i Procarinni..ale
tez nie wiem czy one robia CC. Moze ktos z was był pacjentem, lekarza z Solca
i moze mi pomoc? wielkie dzieki. Agnieszka
    • mama_m5 Re: lekarz z Solca 01.12.05, 12:52
      Hej!W październiku tego roku urodziłam córeczkę w szpitalu na Solcu a całą moją
      ciążę prowadził dr Rak.Uważam,że jest świetnym lekarzem i naprawdę zna się na
      tym co robi.Z każdym problemem mozna do niego zadzwonić a gdy stwierdza,że coś
      jest nie tak z ciążą to kładzie swoją pacjentkę do szpitala- nie olewa jej jak
      wiele innych lekarzy.Wiem co mówię,bo moja ciąża nie należała do
      najłatwiejszych i jestem przekonana,że to,że urodziłam zdrową i śliczną
      córeczkę zawdzięczam m.in.dr Rak.Ja tego lekarza polecam z całego serca i
      przyszłą ciążę też będę u niego prowadzić.Co do dr.Proccarini-to jest ona
      bardzo dobrym lekarzem chociaż ma dziwny styl bycia-raczej jest chłodna w
      kontaktach z pacjentem,ale jest bardzo dobrym lekarzem-moja córeczka przyszła
      na świat prez cięcie cesarskie i to właśnie dr.Proccarini wykonała cięcie-
      dodam,że jej też wiele zawdzięczam,bo podjęłą natychmiastową decyzję o cięciu
      cesarskim ,kiedy mojej córeczce zaczęło słabnąć tętno.Osobiście polecam też dr
      Wawrzyniaka oraz dr Pałaszewski( też z Solca).A tak szczerze mówiąc to leżałam
      na Solcu przed porodem 2 tygodnie i każdy lekarz był super.
    • mama_m5 Re: lekarz z Solca 01.12.05, 12:55
      A co do cięcia cesarskiego to wykonują go tam tylko w przypadku gdy jest ono
      niezbędne.Na twoje życzenie się nie zgodzą.Najpierw będą próbować,żebyś
      urodziła normalnie.Tak to wygląda z formalnego punktu widzenia a jak jest
      gdybyś prywatnie z nimi porozmawiała to nie wiem,ale naprawdę lepiej jest
      urodzić normalnie.
      • muszelka111 Re: lekarz z Solca 01.12.05, 13:26
        hej mama! Dzęki za informacje...ja rodziłam juz naturalnie...i nigdy więcej...
        traumatyczne wspomnienia mam po dzis dzien.//dlatego chcialabym miec cesarke.
        Dlatego szukam lekarza ktory by to umial zrozumiec...i chociaz przez wzglad na
        pierwszy porod dał mi możliwość wyboru. A czy wiecie moze czy doktor Proccarini
        ma w zwyczaju opiekowac sie swoim pacjentem podczas porodu? ..tzn. gdy cos sie
        dzieje to czy przyjedzie?? a dr. Pazio? tez słyszalam ze jest w porządku, co wy
        na to?czy prowadziił ciążę którejs z was? Bardzo prosze o odpowiedz! Dzeki
        serdeczne. P.S> na oficjalnej stronie solca jest informacja ile kosztuje CC na
        zyczenie...to dlaczego nie chca robic??smile
        • kluseczka74 Re: lekarz z Solca 02.12.05, 12:24
          Ja miałam cc na Solcu. Dr Proccarini była dla mnie bardzo ciepła. Następnego
          dnia mnie wyściskała i pytała jak ,, jej ulubiona " pacjentka. Bylo to bardzo
          miłe.NIe byłam łatwym przypadkiem. Nie miałam lekarza prowadzącego z Solca.
          Początkowo konsultował mnie dr. Rak i sugerowal cc - Kinga była planowana na
          ponad 4 kg i mam dużą wadę wzroku ( choć miałam pozytywną opinię okulisty).
          BYło jeszcze 2 dni do terminu a ewentualne cięcie mialo byc po terminie. Ja
          nstawiona pprzez mojego lekarza chcialam rodzić naturalnie. w rezultacie
          zjawiłam się w szpitalu następnego dnia po terminie i miałam wywoływany poród.
          Trawło to bardzo długo wiec przerobiłam chyba wszystki możliwych lekarzy z
          Solca. Faktycznie próbowlaiśmy urodzić normalnie zgonie z moim życzeniem. W
          trakcie wzięłam znieczulenie jak juz było bardzo cięzko ( oksytocyna). Kiedy
          widać było, że akcja nie idzie do przodu zrobniono mi cc. Cięła mnie dr Pabich
          i dr. Ledowicz. Tego ostatniego nie widziałam bo wszedł na salę kiedy już
          leżalam gotowa. Super wspominam dr Pabich ciepła ale konkretna. Po porodzie
          wszyscy lekarze z obchodu ( może poza jedną panią dr z rudymi włosami) byli
          super. SZpital polecam z całego serca
    • betty69 Re: lekarz z Solca 02.12.05, 13:57
      jesli masz traumatyczne przezycia z pierwszego porodu to pomysl o innym szpitalu ale nie polecam
      Solca. ja dopiero przezylam tam koszmar...

      pozdrawiam
      b.
      • kwiatkowska Re: lekarz z Solca 03.12.05, 21:38
        Ja wyladowałam na Solcu nagle i nieplanowo, miałam rodzic na Karowej, moja
        lekarka stamtad na zwolnieniu, skurcze przedwczesne w ogole szok, 36 tygodni ,
        odesłali mnie z izby przyjec z karowej , bo niby jeszcze nie skurcze własciwe,
        ale do domu sie bali to dali na obserwacje na Solec, 3 nad ranem, izba przyjec
        koszmarna, dyuzrne przyjmujace rowniez, w ogole płacz i strach, ale na gorze na
        połoznictwie juz cieplutko przytulnie, sala porodowa ładna czysta, sami z mezem
        i wyluzowałam, skurcze odeszły..przeniesli mnie na patologie...a tam juz mniej
        fajnie, nikt sie mna nie zajmowal, zrobiono usg, dziecko pupa na swiat, co
        przypuszczałam...bo nie wydawało mi sie sie obkreciło od ostatniego usg w 32
        tygodniu..nikt sie mna nie interesuje...ja coraz bardziej zdenerwowana, bo leze
        i czekam nie wiem na co, skurcze potworne, ja przeciez nie chciałąm jeszcze
        rodzic!!! kazałam mezowi isc po lekarke...w koncu zbadała mnie, a ja cała we
        łzach...a ona do mnie czemu pani beczy? przeciez pani rodzi...eh..ja sie pytam
        jak mam rodzic tego wczesniaka w ułozeniu posladkowym? ona ze normalnie a ja w
        szoku!!! jak to..przeciez to niebezpieczne, tyle sie naczytałam..panika, w
        szpitalu moja siostra..na telefonie z zaprzyjazniona połozna z czerniakowskiej,
        owa połozna w zadnym wypadku "nie pozwala" na porod drogami natury, bo
        wczesniaki maja wieksza głowke niz barki, moga sie zaklinowac...głowka zostnie
        i ...rehabilitacja jak nic...moja siostra narobiła zmieszania...heheh chyba jej
        tami mieli dosc, ide na rozmowe do pani doktor, Radosiewicz akurat była na
        dyzurze, nie godze sie na porod siłami natury, podpisuje jakies papiery ...ona
        to konsultuje z ordynatorem i mam ciecie cesarskie wieczorem tego dnia co
        przyjechałam, eh rodzi sie mały...i trafia na wczesniakismile Po całym
        zamieszaniu, ladowaniu w szpitalu bez lekarki bez umowionej połoznej...nerwy i
        płacz..zołtaczka małego, niski poziom cukru...kolonia paciorkowca...10 dni nas
        tryzmali, mnie juz z ginekologii dr Rak normalnie wyganiał...A teraz jak na to
        patrze wszystko to chyba drugi raz tez bym tam chciała urodzic, tak swojsko
        tam, miło, lekarze przyjazni, połozne pomocne, a opieka pediatryczna
        genialna!! mały był jedynym pacjentem na wczesniakach, badała go Pani ordynator
        i w sumie wiele jej zawdzeiczam, az sie boje na sama mysl porodu na karowej, na
        siłe prowadzonego w spospb naturalny...szybkiego wypisania do domu...bo 36 tyg
        to nie wczesniak, w dodatku 3 kilogramowy...mowy by nie było o tak dokładnych
        badaniach jakie zrobili małemu na Solcu! Dzieki temu mały moj ma 10 miesiecy i
        jest super zdrowym chłopczykiem.
        A w kwesii cc..to wszystko sie dobrze zgoiło, szwu juz prawie nie widac i w
        ogole polecamsmile a trafiłam tam jako niczyja pacjentka , bez lekarza
        prowadzacego, bez umowionej połoznej....
        • betty69 Re: lekarz z Solca 03.12.05, 21:51
          >przeciez pani rodzi...eh..ja sie pytam
          jak mam rodzic tego wczesniaka w ułozeniu posladkowym? ona ze normalnie a ja w
          szoku!!! jak to..przeciez to niebezpieczne, tyle sie naczytałam..panika, w
          szpitalu moja siostra..na telefonie z zaprzyjazniona połozna z czerniakowskiej,
          owa połozna w zadnym wypadku "nie pozwala" na porod drogami natury, bo
          wczesniaki maja wieksza głowke niz barki, moga sie zaklinowac...głowka zostnie
          i ...rehabilitacja jak nic...moja siostra narobiła zmieszania...heheh chyba jej
          tami mieli dosc, ide na rozmowe do pani doktor, Radosiewicz akurat była na
          dyzurze, nie godze sie na porod siłami natury, podpisuje jakies papiery ...<

          mialas duzo szczescia ze obok byl ktos przytomny, siostra, polozna z czerniakowskiej...gdyby nie to
          nie wiadomo jak by sie zakonczyl porod. ja takiego szczescia nie mialam, niestety.
Pełna wersja