Szpital MSWiA dr.Zakrzewski i śmierć dziecka

06.01.06, 19:18
W kwietniu 2005 urodziłam martwe dziecko.Szukam dziewczyn,które wiosną 2005
roku chodziły do szkoły rodzenia na Wołoską lub prowadziły ciąże u
dr.Zakrzewskiego.Wiem,że nie tylko mnie spotkał wtedy taki los.Mam kontakt z
kilkoma dziewczynami i staram się odnaleść pozostałe.

Karina i Dzidziulek
    • adju Re: Szpital MSWiA dr.Zakrzewski i śmierć dziecka 06.01.06, 22:17
      Karinko
      Naprawdę bardzo mi przykro, że przezywasz taka tragedię. Jestem po poronieniu
      więc potrafię zrozumieć Twój ból. Urodziłam synka na Wołoskiej w 2004 r. Był
      kilkakrotni okręcony pępowną, rok rehabilitowany ale na szczęście dziś nie ma
      śladu po tych zdarzeniach. Rodziłam długo, Oskar zdązył się poddusić a
      Zakrzewski tylko mówił,że tak ma być. Potem tak fatalnie mnie zszył, że 1.5
      roku po porodzie wciąż odczuwam szwy i nacięcie (po prostu mnie boli!). W
      dodatku wypuścili mnie ze szpitala z kawałkiem łożyska i przez to miałam
      zapalanie błon śluzowych macicy. Oczywicie to nic w porównaniu z tym co Ciebie
      spotkało. A na szkole rodzenia było tak miło...teraz będę rodzić w bródnowskim-
      jak najdalej od MSWiA...
      Pozdrawiam
      Justa
      • bee1979 Re: Szpital MSWiA dr.Zakrzewski i śmierć dziecka 08.01.06, 15:14
        Dziewczyny, bardzo, bardzo Wam współczuję i wiem, że w takich sytuacjach szuka
        się winnego. Wiem też, że chwalimy lekarzy i szpitale jeśli miałyśmy porody bez
        komplikacji, krótkie. Wszystko się gmatwa jeśli pojawiają się problemy, ale
        oskarżanie lekarza o smierć dziecka jest trochę ryzykowne, to znacznie więcej
        niż zarzucanie komuś braku kompetencji. Nie probuję bronić tego lekarza choć
        jest moim gin. prowadzacym i jestem z niego zadowolona, udałam sie do niego z
        polecenia, doprowadził do szczęśliwego rozwiązania zagrożonej ciąży mojej
        koleżanki. Apeluję o ostrożność w osądzaniu.
    • sassanka1 Re: Szpital MSWiA dr.Zakrzewski i śmierć dziecka 08.01.06, 16:12
      A ja miałam kontakt z tym lekarzem dwa razy doraźny na dyżurze na Wołoskiej i
      niestety muszę powiedzieć, że nie przypadł mi do gustu, był bardzo nieprzyjemny
      i szukał dziury we wszystkim. Rodziłam na Woloskiej w listopadze 2005 i
      chodziłam i chodze tam do jednego lekarza ale nie jest to napewno Zakrzewski.
      Ogólnie tam pracują dobrzy lekarze.

      • karina66 Re: Szpital MSWiA dr.Zakrzewski i śmierć dziecka 08.01.06, 18:14
        Ja również uważałam go za świetnego lekarza.I chyba najlepszym dowodem na to
        jest fakt,że mimo iż pod jego opieką zmarło mi dziecko(Nie winiłam go
        absolutnie),drugą ciążę proniłam to udałam sie do niego również teraz kiedy
        jestem w trzeciej.I naprawdę bardzo mi przykro,że zawiódł moje zaufanie bo był
        dla mnie super lekarzem.Winię go jedynie za to,że przemilczał fakty,które mogły
        uratować moje dziecko albo przynajmniej pomóc znaleść mi przyczynę jej
        śmierci.Uważam,że chronił własny tyłek i tyłek kolegów ze szpitala.Niestety nie
        jestem w tej kwestii przypadkiem odosobnionym.Ja byłam już 4 z rzędu jego
        pacjętką chodzącą na szkołę rodzenia na Wołoską(gdzie panował w tym czasie
        gronkowiec-o czym nie był skłonny nas poinformować),mającą termin na
        kwieciecień której w niewyjaśnionych okolicznościach zmarło dziecko w okresie
        okołoporodowym( u mnie 40tc).Uważam,że już wiedział co się dzieję ale nic nie
        powiedział.I to jest właśnie to o co go obwiniam.Nie o sposób prowadzenia ciaży
        bo był on bez zarzutów.I z czystym sumieniem polecałam go dziewczynom po
        poronieniach.
        Teraz jestem w ciąży i drże o każdy dzień.Muszę zrobić specjalne badania na
        obecność gronkowca,którym być może zostałam wtedy zarażona.Ja naprawde nie
        szukałam winnych.To inne dziewczyny odnalazły mnie.Pogodziłam sie,ze widocznie
        Ktoś na górze bardziej potrzebował mojego dziecka niż ja tutaj.Teraz muszę sie
        nauczyć żyć ze świadomością,że nie musiało tak byc.I wcale nie jest mi teraz
        łatwiej żyć.Wręcz przeciwnie.Czuję jakby ktoś po raz drugi odebrał mi
        dziecko.Szukam wyjaśnienia bo boje się o życie mojego maleństwa.Nie wiele z Was
        ma pojęcie jak to jest być w ciazy kiedy poprzednie dziecko ni z tąd ni z owąd
        umiera.Tak poprostu beż przyczyny(bo nie robi się standardowo badań
        bakteriologicznych łożyska ani tkanek pobranych w czasie sekcji).Czasem budzę
        się w nocy z przeświadczeniem,ze maleństwo nie żyje.To jest koszmar.Nie szukam
        zemsty.Che wiedzieć co się stało aby być spokojniejszą o życie maluszka.Mojej
        Oliwce nic już życia nie zwróci.

        Karina i Dzidziulek
        • bee1979 Re: Szpital MSWiA dr.Zakrzewski i śmierć dziecka 09.01.06, 08:22
          Karina napisalam do Ciebie na priva
Pełna wersja