Dodaj do ulubionych

ZADUSZONA JULEŃKA NA MADALIŃSKIEGO

17.01.06, 16:37
W nocy 13 grudnia 2005r. żona przyjechała pogotowiem na izbę przyjęć ok.
21.30 z krwawieniem, skurczami i bólami w krzyżu. KTG I USG było w porządku.
Około 1 w nocy wyciagnięto z żony rzez cesarskie cięcie martwą dziewczynke.
Nikt nie zauważył, że tętno zaczyna być niepokjące. Przez długie chwile
byliśmy sami w sali porodowej!!!
TAK WYGLĄDAŁA OPIEKA NA MADALIŃSKIEGO!!!!!!!!!!!!!!!!
To jest wiadomość, którą powinny poznać wszystkie kobiety ,które chcą rodzić
w tym miejscu!!!

ZROZPACZONY OJCIEC
Obserwuj wątek
      • marek.k72 Re: ZADUSZONA JULEŃKA NA MADALIŃSKIEGO 17.01.06, 19:45
        Teraz nie rozumiem dlczego Bóg nam nie pozwolił zobaczyć uśmiechu naszej
        Juleńki. Nigdy nie zapomnę jak żona trzyma Ją w ramionach i mówi, że jest do
        mnie podobna, nie mogła do końca uwierzyć, że Ona już odeszła - w takiej chwili
        ziemia się rozstepuje pod nogami i człowiek czuje sie jak... nie wiem nawet co
        napisać. Dziecko jakimiś czeluściami w trumience opuściło szpital, jakby
        wstydząc się przed światem szpital poprzez firmę pogrzebową wywoził Ja na
        sekcję. Byłem przy tym, chciałem aby zrobiono to godnie - nie jak pakunek
        przewozony na smietnik. Potem rejestracja w urzdzie - obok facet zapisywał
        syna. Wszytko to razem było jak droga krzyżowa. Potem jeszcze msza no i pogrzeb.
    • lolinka2 Re: ZADUSZONA JULEŃKA NA MADALIŃSKIEGO 17.01.06, 22:29
      to moze wejdź z tym na kazde forum teraz i wrzuc kopię watku...??
      ok, boli, wiem, ale nie musisz dominować całego forum.gazeta.pl, tym bardziej ze kiedy emocje opadna (do końca zapewne nigdy ale te gwłatowniejsze, kiedy pogodzicie się z tą jakze niesprawiedliwą stratą) być moze spojrzysz inaczej na rolę szpitala w tej tragedii. Z opisów twoich wnioskuję ze traktowanie twojej zony było rutynowe... tak jak traktuje się kazdą rodząca... z okazji krwawienia zrobiono usg, które w tym momencie nie dawało powodu do niepokoju... słuchaj, takie rzeczy sie zdarzają... niestety zyjemy w świecie gdzie smierć dziecka o zgrozo istnieje... a zmartwychwstanie niestety jeszcze nie... łożysko nie przetrzymało- bywa... na forum strata dziecka spotkasz się z niejednym takim przypadkiem... i spora cześć tych rodziców nie ciosa kołków szpitalom na głowach. Cierp z godnością, nie pluj jadem na tych którym przyszło wam w tej trudnej chwili towarzyszyć, i zyczę Wam duzo sił i ukojenie...

      P.S. Po twoim wątku rozpętało się na niejednym podforum piekiełko- dziewczyny które są w ciąży mają wrazliwą psychikę, a to wpływa na fizyczną kondycję dziecka- odpusć sobie to pisanie, bo jeszcze któraś się wcześniaka ze stresu dorobi...

      --
      Kropek
      • oladidi Re: ZADUSZONA JULEŃKA NA MADALIŃSKIEGO 18.01.06, 10:16
        zreszta Marek napisal ze ordynator który prowadził ja, na telefony wogole się
        nie przejął a sądze ze powinien. i jeszcze wogole proponował prowadzenie
        następnej ciąży?! Jak wogóle mógł sie tak zapytac. Uwazam ze to było
        bezczelnoscia z jego strony. Nie sadze ze zle robia nagłośniając to wszystko
        przeciez lekarze wogole sie nie interesowali przez 4 godziny.Jak lekarz
        powiedział ze nie wysla ich do innego szpitala bo beda miec prokuratora to
        powinni sie nią zająć i zrobic wszystko co w ich mocy a nie po wszystkim
        prawdopodobnie zrobic cesarke.gg 2207164
        www.oladidi.republika.pl/18.html
        www.oladidi.republika.pl
        • laminja oladidi 18.01.06, 17:49
          nie rozpędzaj się z własnymi interpretacjami i opisami przebiegu sytuacji. To
          co się stało jest przykre i prawdopodobie spowodowane zaniedbaniami personelu,
          ale od osądzania jest sąd. A skoro zgłosili się o 21:30 sie zgłosili i zrobiono
          im badania - które nie wykazały nieprawidłowości, a o 1 w nocy (czyli 3,5
          godziny od przyjazdu do szpitala) było już po wszystkim (niestety) to znaczy,
          że nikt się nimi nie interesował może przez 2 godziny. To prawdopodobnie były 2
          godziny na wagę życia ich dziecka, ale nie było nas tam, więc nie wiemy co
          dokładnie się zdarzyło.
              • oladidi madalinskiego 18.01.06, 18:19
                niebardzo... ja tez tam rodziłam i tez nie bylo zaciekawie,byłam 15dni po
                terminie poszłam do ordynatorki czy zastepczyni patologii i sie pytam co bedzie
                jak zielone wody odejda na co ona do mnie powiedziała że to nie możliwe żeby
                wody odpłynęły że oni wszystko monitorują ktg i usg(odkąd ktg ma cos zwiazane z
                zielonymi wodami ale nic) na co położna wybiega i mówi Pani dr dziewczynie
                zielone wody odpłyneły. Lekarz mi powiedzial ze w zadnej biblii nie ma ze 15
                dni po terminie trzeba urodzic . i tak na kazdym kroku. Były jewszcze 2
                przypadki moich znajomych powazne ale nie bede o tym pisac bo moze sobie tego
                nie zycza. Czekałam tylko jak wlasnie Marek z Monika wreszcie to nagłośnią. O
                takich rzeczach trzeba mówić wiec mam prawo wyrazic opinie wiem jak tam jest i
                lezalam z Moniką na patologii i przepraszam ale nie Tobie to oceniać co ja
                pisze i uważam o tym wszystkim.
                --
                gg 2207164
                www.oladidi.republika.pl/18.html
                www.oladidi.republika.pl
        • oladidi Re: ZADUSZONA JULEŃKA NA MADALIŃSKIEGO 18.01.06, 17:55
          2 godziny czy 4 co to za roznica jakby monitorowali wszystko to może jakaś
          szansa by była.Marek napisal ze ordynator który prowadził ja, na telefony
          wogole się
          nie przejął a sądze ze powinien. i jeszcze wogole proponował prowadzenie
          następnej ciąży?! Jak wogóle mógł sie tak zapytac. Uwazam ze to było
          bezczelnoscia z jego strony.Jak lekarz
          powiedział ze nie wysla ich do innego szpitala bo beda miec prokuratora to
          powinni sie nią zająć i zrobic wszystko co w ich mocy a nie po wszystkim
          prawdopodobnie zrobic cesarke, tak dalej uwazam i bede uwazac.gg 2207164

          --
          gg 2207164
          www.oladidi.republika.pl/18.html
          www.oladidi.republika.pl
              • laminja Re: ZADUSZONA JULEŃKA NA MADALIŃSKIEGO 18.01.06, 19:44
                po pierwsze nie jesteś lekarzem, po drugie już wiemy, że masz małe pojęcie na
                temat położnictwa, po trzecie jest różnica między 2 a 4 godzinami - zwłaszcza
                kiedy takie przeinaczenia pojawiają się w postach osób postronnych. Pisząc 4
                godziny przekazujesz fałszywą informację - sprzeczną z tym co napisał Marek.
                • polonka Re: ZADUSZONA JULEŃKA NA MADALIŃSKIEGO 20.01.06, 22:54
                  Tętno dziecka powinno być wysłuchiwane słuchawkami co 15 minut. Robią to
                  położne. Czy cos takiego miał omiejsce?? LAminja widzę że należysz do
                  sympatyczek szpitala, ale pozwól innym zwłaszcza tym, które są zwiedzone opieką
                  tam też się wypowiedzieć
                  • laminja polonka 20.01.06, 23:12
                    mylisz się, mam o tym szpitalu dość złe zdanie, ale uważam, że forum nie jest
                    miejscem, gdzie osoby, które a)nie znają sie na medycynie b)nie były przy
                    zdarzeniu powinny ferować wyroki.

                    Marek opisuje swoją historię - OK, ale przeinaczanie i nakręcanie w wykonaniu
                    osób postronnych to nieporozumienie. Nie bronię nikomu wypowiadania się, ale
                    dla dobra sprawy warto chyba unikać przesady i zniekształcania faktów. W innym
                    wątku Marek dość dokładnie opisał przebieg sprawy. Ponieważ jednak nie wiemy co
                    robili lekarze i dlaczego (notabene jedną z hipotez Marka było to, że ich
                    lekarz prowadzący zadzwonił do szpitala i wydał jakieś dyspozycje swoim
                    podwładnym) warto się powstrzymać od osądzania. Padają tu dość poważne
                    oskarzenia - czasem od osób nieuprawnionych. Na moja postawę nie mają wpływu
                    poglądy, ani to co wiem o tym szpitalu.
        • matylda.fm Re: ZADUSZONA JULEŃKA NA MADALIŃSKIEGO 18.01.06, 18:46
          od kiedy lekarz który nie ma dyżuru ma nagle wsiadac w auto i jechac do
          szpitala??? Lekarz tez człowiek i ma zycie prywatne którego pacjenci nie
          potrafią odróznić od zawodowego. Nie widzę powodu do wieszania psów na człowieku
          który NIE MUSIAŁ być w tym czasie w szpitalu. Ja mam dobry układ z moim lekazrem
          prowadzacym, coś się dzieje to dzwonię, nawet życzenia wigilijne sobie
          smsowalismy ale jak poczułam się troche gorzej w sylwestra to do głowy mi nie
          przyszło domaganie się uwagi. Od tego jest izba przyjęć i lekarz dyzurujący.
          Poza tym zgadzam się z lilinką. Z opisu wynika że postąpiono tak jak się w
          takiej sytuacji postepuje. Zawsze każdy jest mądry po a w trakcie nie jest tak
          łatwo. Co do spadków tetna dziecka przed cesarką to spadki tętna związane ze
          skurczem macicy sa zupełnie normalne i typowe.
          • oladidi Re: ZADUSZONA JULEŃKA NA MADALIŃSKIEGO 18.01.06, 18:59
            ja wcale nie wieszam psów ale uważam ze jak nie chcial przyjechac to powinien
            pokierowac i dac wskazowki lekarzom bedacym na dyżurze bo to jednak jego
            pacjentka. a nie poznijew przychodzic i proponowac prowadzenie nast ciąży po
            trym wszystkim... no sorry a wracając do Twoich spadków tętna w czasie skurczów
            macicy czy to znaczy ze każdej rodzącej podczas skurczy spada tetno dziecka az
            ktg zaczyna pikać?? JA miałam cesarke przed nia 2.5godz parłam i jakoś tego nie
            było. Więc nie pisz że to całkowicie normalne!!!
            --
            gg 2207164
            www.oladidi.republika.pl/18.html
            www.oladidi.republika.pl
            • marek.k72 Re: ZADUSZONA JULEŃKA NA MADALIŃSKIEGO 18.01.06, 19:07
              Cześć Diana,

              Dziękuje, że o nas pamiętasz. Jeśli chodzi o przyjazd lekarza prowadzącego to
              nawet krępowałem się wspomnieć żeby przyjehał, bo myślałem, że nie wypada o tej
              porze. Po cichu liczyłem ,że sam przyjedzie. Wydaje mi się, że przez to, że
              przez telefon sie konsultował to tylko zdezorientował lekarzy na miejscu,
              którzy może by zareagowali zgodnie ze zdrowym rozsadkiem gdyby nie Jego tele-
              konsultacje. No, ale nie słyszałem o czym mówili więc nie mówię, że na pewno.
              Marek
            • matylda.fm Re: ZADUSZONA JULEŃKA NA MADALIŃSKIEGO 18.01.06, 19:13
              na ciązy i porodzie ten Pan napisał że jego znajomy lekarz obejrzał sobie zapis
              ktg i mówił że tętno spadalo już wczesniej. I ja mówię o tych spadkach- one nic
              złego nie muszą znaczyć i lekazre nie musieli pędzić na sale operacyjną. A tego
              że nagle zacznie "pikac" nie można przewidziec tak łatwo jak tobie się wydaje.
              Przedwczesne odklejenie łozyska jest bardzo powaznym powikłaniem obarczonym dużą
              śmiertelnością(dzieci).
                • matylda.fm Re: ZADUSZONA JULEŃKA NA MADALIŃSKIEGO 18.01.06, 19:33
                  podano tokolizę? podano. Skoro były skurcze to były i spadki tętna. Są spadki
                  prawidłowe i nieprawidłowe i nie wierzę żeby osoba nie związana z ginekologią
                  umiała je rozróżnić.
                  Niestety nie wszystko się da zrobić. Tu odklejania łożyska nie dało się
                  zatrzymać. Jak pisałam to nadal jest powazne powikłanieobarczone duża
                  śmiertelnościa. I czy bedzie przy tym 100 lekarzy czy 1 to nadal jest to tak
                  samo groźne.
                • oladidi Re: ZADUSZONA JULEŃKA NA MADALIŃSKIEGO 18.01.06, 19:38
                  tak dokładnie 29tc mój błąd. Ale skurcze i tak przeciez nie są normalne na tym
                  stadium zwłaszcza trzeba pilnowac jakma jeszcze szew.ktoś już cyt. ze strony
                  szpitala "Doświadczony i wykwalifikowany personel zapewnia bezpieczeństwo matce
                  i rodzącemu się dziecku - możemy pochwalić się najniższą śmiertelnością
                  okołoporodową w Warszawie" i co to było za bezpieczeństwo?
                  --
                  gg 2207164
                  www.oladidi.republika.pl/18.html
                  www.oladidi.republika.pl
                  • lolinka2 Re: ZADUSZONA JULEŃKA NA MADALIŃSKIEGO 18.01.06, 22:24
                    oladidi, twoja ignorancja w kwestiach ginekologiczno połozniczych w zestawieniu
                    z emocjonalnościa postów i łatwością formowania radykalnych sądów aż bije w oczy.
                    Przy szwie szyjkowym robi się wszystko zeby zatrzymać skurcze- tokoliza była.
                    Nawet krwawienie w tej sytuacji nie jest wskazaniem do CIĄGŁEGO monitorowania
                    ktg- fakt ze robiono to tak często (co 2 godziny- dobrze zrozumiałam??)
                    przemawia zdecydowanie na korzyść szpitala.
                    Monitoruje się co jakiś czas, z pewnością działania byłyby inne gdyby pierwszy
                    zapis i badanie usg dało niepokojące wyniki. A w sytuacji gdzie jeszcze
                    bezpośredniego zagrozenia zycia i matki i dziecka nie stwierdzono przy przyjęciu
                    można czekać aż i skurcze i krwawienie ustaną. Bo mają na to szansę.
                    Poza tym, co zostało juz tu kilkakrotnie powiedziane, łożysko na ogół odkleja
                    się szybko i jest powikłaniem o tyle podłym, że powoduje znaczną śmiertelność
                    wsród nienarodzonych dzieci.
                    Moze po prostu pomóz przyjaciołom przezyć tę żałobę zamiast bez sensu uganiać
                    sie za winnymi i (obym się myliła) sensacją...
                    --
                    Kropek
      • polonka Re: ZADUSZONA JULEŃKA NA MADALIŃSKIEGO 20.01.06, 22:47
        W tej chwili medycyna jest tak zawansowana że do śmierci śródporodowej dziecka
        nie powinno dochodzić, a jednak doszło. I nie staraj się obwiniać rodziców o to
        że starają się ostrzec przed rutyną na MAdalińskiego jaka ich spotkała i
        zakończyła się tragedia
    • izzunia Re: ZADUSZONA JULEŃKA NA MADALIŃSKIEGO 18.01.06, 15:34
      jesli uwazasz, ze byl to ewidentny blad lekarzy, napisz skarge i domagaj sie
      odszkodowania. wiem, ze teraz Wam to nie w glowie, ale tak tzreba zrobic.
      mna sie zajeli w szpitalu bardzo dobrze i polecam ten szpital, ale jesli
      popelniony zostal blad, to MUSI byc skarga i cala reszta. Jesli tego nie bedzie,
      to tego typu przypadki beda sie po prostu zdarzaly!!!
      --
      ---
      Izza
    • gin_man NAUKA DLA MAM W ciąży OD 24 DO OK. 32 TC 18.01.06, 19:08
      Z tego dramatu wszystkie mamy w ciąży po 24 tygodniu, a przed 32, a nawet 34
      tygodniem muszą wyciągnąć wnioski dla bezpieczeństwa swych dzieci:

      DZIECI O NISKIEJ (< 2000 g.), A ZWŁASZCZA SKRAJNIE NISKIEJ WADZE (<1000 g.) NIE
      MOGĄ RODZIĆ SIĘ W SZPITALU O NAJNIŻSZYM STOPNIU REFERENCYJNOŚCI (TYPU
      MIEJSKIEGO).

      Wyłącznie urodzenie dziecka w szpitalu o najwyższym stopniu referencyjności
      może dać szansę na uratowanie jego życia.

      W dramatycznej sytuacji opisanej powyżej zgłoszenie się na Madalińskiego w
      ciąży ok. 27-tygodniowej było największym błędem Rodziców - na pewno
      niezawinionym - być może nikt Im wcześniej tego nie powiedział.

      Prawdopodobnie lekarz dyżurny nie mógł odmówić przyjęcia krwawiącej pacjentki,
      a znaleść miejsce w Klinikach na telefon mogło być niemożliwe. Próba leczenia
      dziecka i matki zakończyła się dramatem, ale szanse na powodzenie lekarze z
      tego szpitala mieli niewielkie.

      Gdyby zdążono wykonać cięcie cesarskie i urodzić dzieciątko, to także
      należałoby niezwłocznie odesłać je do Kliniki pediatrycznej - to także bywa
      niezwykle trudne (możliwy brak miejsc). Utrzymanie dziecka przy życiu w wypadku
      niewydolności oddechowej wymaga OIOM-u noworodkowego, respiratorów i innego
      specjalistycznego sprzętu. W szpitalu miejskim, powiatowym, rejonowym itp.
      zwykle tego nie ma.

      Sytuacja w jakiej lekarze dyżurni zostali postawieni to znalezienie się między
      młotem, a kowadłem: nie mogli pacjentki nie przyjąć, możliwe, że nie mogli
      znaleźć miejsca, aby przesłać pacjentkę do Kliniki, a nie mieli jednocześnie
      wystarczających warunków do właściwego leczenia. TAKA JEST CODZIENNOŚĆ NA
      DYŻURACH W SZPITALACH REJONOWYCH.

      Dlatego przestrzegam wszystkie Panie. W w/w wieku ciąży, nie traćcie czasu na
      jazdę do Szpitali miejskich (w Wwie: Madaliński, Solec, Inflancka, Wołoska,
      Międzylesie itd.) tylko OD RAZU zgłaszajcie się do Szpitali, które dysponują
      OIOM-em noworodkowym, czyli KAROWA, KASPRZAKA, STARYNKIEWICZA I CZERNIAKOWSKA.
      Dajcie lekarzom szansę na leczenie, a swoim dzieciom na życie.

      Głeboko współczuję rodzicom straty dzieciątka, mam nadzieję, że ten dramat
      ustrzeże inne mamy.
      • laminja Re: NAUKA DLA MAM W ciąży OD 24 DO OK. 32 TC 18.01.06, 19:29
        Święta racja. Niestety nie popisał się też chyba lekarz prowadzący, który
        powinien ich od razu skierować do odpowiedniej placówki - prawdopodobnie
        zbagatelizował sprawę, może wydał polecania żeby powstrzymać poród.

        Szpitale z II stopniem referencyjności (nie wiem jaki ma Madalińskiego) moga
        przyjmować dzieci od 32tc z minimalną wagą 1200g. Szpitale z III stopniem
        referencyjności mogą przymować porody chyba od 36tc (ale tu nie jestem pewna).
        Nie wszystkie szpitale Miejskie mają III stopień. Warto się zorientować... Ale
        też o takich rzeczach powinien myśleć lekarz prowadzący - zwłaszcza kiedy
        zakłada szew na szyjkę.
      • laminja Re: ZADUSZONA JULEŃKA NA MADALIŃSKIEGO 18.01.06, 19:39
        długie chwile to nie 4 godziny - co napisałaś w jednym z postów. Skoro
        przyjechali o 21:30, a 3,5 godziny później było już po cc to skąd te 4 godziny.
        Z Twojej wyobraźni... Pisz i oceniaj szpital ile chcesz, ale trzymaj się
        elementarnych faktów, bo nie pomagasz przeinaczając historię. Ponieważ zrobiono
        na wstępie badania (co musiało zająć miminum 30 minut) a o 1 było już cc -
        czyli przygotowania do operacji zaczęto pewnie około 24:30 nie ma mowy o braku
        zainteresowania przez 4 godziny. Nawet ludzie, którzy zawinili mają prawo do
        uszanowania pewnych faktów jakim są choćby te godziny. Nie kwestionuję zarzutów
        kierowanych przez Marka, ale uważam, że w takich sprawach bardzo ważne jest
        trzymanie się faktów i detali.
    • mimoooza Re: ZADUSZONA JULEŃKA NA MADALIŃSKIEGO 18.01.06, 19:43
      Marku,

      bardzo Wam współczuję tego, co przeszliście. Życzę Wam dużo siły, aby udało Wam
      się po tym wszystkim dobrze funkcjonować i by w Waszym życiu zaświeciło słońce
      nadziei.

      Wiem, że w tym morzu bólu, trudno odnaleźć sens w tym, co się stało, ale myślę,
      że ponad naszą logiką jest jakiś plan Opatrzności względem każdego z nas i Bóg
      także zło może przemienić w dobro.

      Moi rodzice również stracili 1. dziecko w czasie porodu - lekarz zbyt późno
      zadecydował o cc, a dziecko było okręcone pępowiną (a było to ponad 40 lat
      temu)...
      W internecie znajdziecie wiele stron, na których spotkasz ludzi po stracie
      dzieci, którzy doskonale rozumieją Wasz dramat.

      Swoją drogą, wielka szkoda, że wątek został przeniesiony tutaj... chodzi
      przecież o sprawę ogólniejszą niż konkretny szpital, o sytuację zagrożenia,
      która może spotkać wszystkich oczekujących rodziców, a mimo że ciąża nie jest
      czasem, w którym powinno się czytać o smutnych, tragicznych historiach, to
      jednak trzeba być przygotowanym na różne sytuacje.

      Pozdrawiam, bądźcie dzielni.


      --
      "Najtrudniejszą rzeczą w życiu jest kochać je wraz z jego cierpieniami."
      Lew Tołstoj
    • gin_man oladidi i laminja 18.01.06, 19:48
      Wasza zajadła polemika zatraciła sprawę zasadniczą, którą starałem się
      zinterpretować.

      Juleńka ważyła 1100 g.(odpowiada ok. 27 tyg. ciąży)- bardzo trudny przypadek
      neonatologiczny, zwłaszcza przy przedwczesnym odklejaniu łożyska - jeśli dobrze
      odczytałem powikłanie.

      Szpital na Madalińskiego ma III st. referencyjności (porody >36 tyg.)

      Szpitale I st. referencyjności (porody <32 tyg.) wymieniłem - są tylko 4

      Nie kłóćcie się, tylko starajcie się zrozumieć meritum sprawy.
      • laminja Re: oladidi i laminja 18.01.06, 19:50
        wiesz co dla mnie trzymanie się faktów zwłaszcza przy tak przykrych sprawach
        jest bardzo istotne.

        W tym co piszesz pomijasz jeszcze placówki z II stopniem referencyjności - mogą
        przyjmować porody od 32 tc i 1200g. Taki stopień ma np. szpital św. Zofii.
        • gin_man Re: oladidi i laminja 18.01.06, 20:03
          laminja napisała:

          > wiesz co dla mnie trzymanie się faktów zwłaszcza przy tak przykrych sprawach
          > jest bardzo istotne.
          >
          > W tym co piszesz pomijasz jeszcze placówki z II stopniem referencyjności - mogą
          >
          > przyjmować porody od 32 tc i 1200g. Taki stopień ma np. szpital św. Zofii.



          Ok, ostatni mój głos, aby w zgodzie z Twoim pragnieniem trzymać się faktów:

          - 32 tyg. odpowiada masie ok. 2000 g.
          - masa 1200 g. to ciągle problem szpitali I stopnia
          - szpital na Żelaznej pominąłem, jako nie wnoszący nic dla istoty problemu.

          Przepraszam, ale zabrałem głos, aby przybliżyć możliwości korzystania przez
          Panie z systemu referencyjności szpitali. Może ktoś potrzebujący dzięki temu
          trafi tam gdzie powinien, bez zbędnej straty czasu.

          Proszę nie traktować tego jako głosu polemicznego.

          Pzdr i życzę szczęśliwych rozwiązań.
          • laminja Re: oladidi i laminja 18.01.06, 20:09
            Nadmieniłam szpital na Żelaznej, bo wypełnia lukę między I a III stopniem
            referencyjnosci. Poszukam dokładnej wykładni, bo nie jestem pewna czy szpital z
            II stopniem referencyjności może przyjmować porody od 32tc i 1200g (oba warunki
            muszą być spełnione) czy od 32tc lub 1200g.
    • almamag Re: ZADUSZONA JULEŃKA NA MADALIŃSKIEGO 18.01.06, 22:29
      O swoim porodzie w legnickim szpitalu napisałam w przeniesionym wątku, przykro
      mi czytać jak kwestionuje się odczucia rodziców dotyczące opieki nad rodzącą i
      dzieckiem, właśnie subiektywne odczucia przyszłej mamy mają często
      fundamentalne znaczenie dla szans malucha na bezpieczne przyjście na świat -
      niestety niewielu lekarzy nawet tych nie najgorszych o tym pamięta,
      pozostawianie samej rodzącej w momencie kedy są powazne komplikacje według mnie
      już samo w sobie jest zaniedbaniem

      Marku myślami jestem z Tobą i Twoją żoną szkodda że to jedyne co można teraz
      zrobić
    • scuzi Re: ZADUSZONA ???? 18.01.06, 22:50
      To straszne jak ludzi może los doświadczać. Łączę się z Wami w cierpieniu,
      ogromnie mi przykro.

      I tylko świeża rana może tłumaczyć tak mocne słowa. Trzba mieć dużo pokory w
      sobie, żeby przyjąć wyroki boskie. Odruchowo szuka się winnych.... Sama pewnie
      też bym tak reagowała.

      Ale dla tych co jeszcze noszą swe dzieci pod sercem, ważne jest także to, co
      piszą inni. To dobrze, że wiele z nas przekazuje cenne rady jak uniknąć takich
      tragedii. Cenne jest także to, że w porady angażują się profesjonaliści
      (laminja?, ginman?). Dobrze jest zdać sobie sprawę, że pomimo rozwoju medycyny
      powikłania mogą się zdażyć.... Dobrze jest wiedzieć, co wtedy zrobić...

      Marku, strasznie mi przykro...
      [']['][']
    • iwona298 Re: ZADUSZONA JULEŃKA NA MADALIŃSKIEGO 20.01.06, 16:59
      wiem co przeżywasz, bo ja straciłam synka w 33 tygodniu, urodził się martwy i
      był w łonie martwy, co było błędem lekarza prowadzącego,ciężko to przeżylam,
      bylo to 5 lat temu, teraz urodziłam zdrowego synka,ale wspomnienia wracają,
      dajcie sobie trochę czasu, czas leczy rany. Bądźcie dzielni.
    • betty69 Re: do marek.k72 21.01.06, 10:39
      Marku, wiem co czujesz bo sami przezylismy koszmar i strate dziecka w szpitalu w 2004 roku.
      Byl to inny szpital, ale nie o tym chce pisac. Bardzo trudno jest zrozumiec to co sie stalo, pojawia sie
      poczucie winny, zlosc, gniew na lekarzy, na caly swiat itp. Te wszystkie uczucia targaja czlowiekiem,
      ktory nie moze sobie poradzic ze strata dziecka. Jesli bedziesz chcial pogadac lub Twoja zona to
      piszcie do mnie lub do mojego meza nick 'Wustyle'.
      Zapraszamy tez do rozmowy na forum organizacji 'Dlaczego' - www.dlaczego.org.pl.
      Tam spotkacie rodzicow o podobnych przezyciach, ktorzy pomoga Wam przejesc przez zalobe.

      Sciskam mocno
      Betty
      --
      DLACZEGO
      Laura
      Antoś
    • esta69 Re: ZADUSZONA JULEŃKA NA MADALIŃSKIEGO 21.01.06, 12:11
      Od jakiegoś czasu czytam wypowiedzi na temat waszej tragedii ale jednego nie
      rozumiem, co chcesz osiagnąć? Owszem, przestraszyłeś sporo ciężarnych ale
      niestety postawiłes w bardzo złym świetle CAŁY personel szpitala. Znam ten
      szpital bardzo dobrze, sama tam urodziłam dziecko przez cc ale nie powiem nic
      złego na temat dr Radiukiewicza. To bardzo dobry lekarz i nie zwlekałby z
      interwencją, zapewniam cię. Nikt nie czeka do ostatniej chwili z cc. Zastanów
      się jeszcze nad jednym, gdyby zrobili cięcie 15 minut wcześniej i wydobyliby
      wcześniaka 29 tygodniowego z niedotlenionym mózgiem, który leżałby jak warzywo
      na intensywnej terapii to miałbyś identyczne pretensje do dr Radiukiewicza jak
      dziś. Jeszcze jedna bardzo ważna kwestia. Jeśli ciężarna wybiera lekarza
      prowadzącego pana ordynatora to każdy lekarz dyżurujący w szpitalu w chwili
      porodu będzie się konsultował z tym ordynatorem. To bardzo stresujace dla
      dyżuranta, musi myśleć o pacjentce i o swoim tyłku za przeproszeniem. Układy w
      szpitalu są okropne, uwierz mi wiem co piszę. To co napisałam nie ma na celu
      potępienie ciebie, strasznie ci współczuję. Patrzę z perspektywy matki i
      pracownika służby zdrowia i staram sie być obiektywna. Tam pracuje mnóstwo
      kompetentnych osób z dobrym sercem i wrażliwością (zaznaczam, że ja nie pracuję
      na Madalińskiego)a ty wszystkich wrzuciłeś do jednego worka.
      • marek.k72 Re: ZADUSZONA JULEŃKA NA MADALIŃSKIEGO 21.01.06, 13:26
        W tym szpitalu spotkało nas też wiele życzliwości i nie uważam, absolutnie, że
        wszyscy są źli. Na przykład dr Zwoliński zdobył sobie uznanie żony. Co do dr
        Radiukiewicza to nie twierdzę, że jest winien. Sytuacja była taka, że na izbie
        przyjęć było mnóstwo kobiet, myślę, że był barzdzo zajęty i nawet mi Go trochę
        żal, że lekarz o któym mi wczesniej Monika opowiadała w sposób przychylny
        (leżała tam w pażdzierniku) w jakiś sposób uwikłał się w naszą tragedię. Były
        tam też dwie młode lekarki (tutaj napiszę wprost - uważam że dr Krawczyńska nie
        nadaje się do wykonywania tego zawodu, wcześniej nie potrafiła żonie nawet nóg
        ułożyc do zabiegu szwu) l, położna (lub więcej (?)) i myśle, że one powinny się
        bardziej interesować.
        Ja sam namawiałem wczesniej żonę na ten szpital... wtedy doszły do niej
        negatywne opinie na Jego temat. Stwierdziłem żeby się nie przejmować, bo w
        innych pewnie też nie jest idealnie. Jeszcze kilka dni przed śmiercią naszego
        dziecka Monika dostała smsa od kobiety, która radziła się zastanowić, bo
        Jjejdziecko dostło tam sepsy. Ja niaciskałem żeby się trzymać
        tego "Madalińskiego"...
    • polka3 Re: ZADUSZONA JULEŃKA NA MADALIŃSKIEGO 26.01.06, 23:46
      Bardzo Ci wspólczuję...

      tez tam rodziłam synka i mam bardzo złe zdanie o tym szpitalu i o kompetencji
      personelu-szkoda słów, tak jest w wielu szpitalach niestety, dlatego następne
      dziecko rodziałm prywatnie, tylko tak można jakoś zabezpieczyć zdrowie swoje i
      dziecka..
      --
        • boryskozielski Re: ZADUSZONA JULEŃKA NA MADALIŃSKIEGO 27.01.06, 23:40
          Witam!
          Bardzo mi przykro z powodu tego co się stało.
          Chciałem wyjaśnic tylko kwestie, o których Pan pisze. Post nie został usuniety,
          tylko przesunięty. Umieścił Pan swoją wypowiedź w wielu miejscach na naszym forum,
          miejscach do tego nie przeznaczonych. Na to forum wchodzi wiele osób, które
          szukają odpowiedzi na swoje pytania. Pana wypowiedź nie miała charakteru pytania
          tylko ogłoszenia, dlatego została przesunieta do Tablicy ogłoszeń - wydarzenia.
          Uzyskał Pan również odpowiedź ze strony szpitala.
          Trudno mi sobie wyobrazić Państwa sytuację. Jest mi niezmiernie przykro z powodu
          tego co się stało. Zapewne przykro jest również lekarzom ze szpitala.
              • oladidi do Borysa Kozielskiego 28.01.06, 13:42
                Uważam że na stronie szpitala, Marek skierował na forum położnictwo ekspert
                radzi pytanie na końcu cyt "dlaczego???pyta ojciec" Więc chyba należało to
                zostawić i czekać na odpowiedź lekarzy. Na innym zgadzam się że nie było tego
                pytania więc mogliście to przenieść do forum WYDARZENIA TABLICA OGŁOSZEŃ co też
                zrobiliście.Zgadzam się że umieszczone było to w różnych działach ale w dwóch
                wersjach.Co do rejestrowania to forum gazetowe ma różne działy tam tyczy się
                tylko szpitala czy jak kobieta w ciąży chce wybrać sobie szpital to na każdej
                stronie internetowej każdego szpitala ma się rejestrować żeby zadać pytanie?
                Uważam że to jest stratą czasu.
                --
                gg 2207164
                www.oladidi.republika.pl
                • boryskozielski Re: do Borysa Kozielskiego 28.01.06, 17:17
                  oladidi napisała:

                  > Uważam że na stronie szpitala, Marek skierował na forum położnictwo ekspert
                  > radzi pytanie na końcu cyt "dlaczego???pyta ojciec" Więc chyba należało to
                  > zostawić i czekać na odpowiedź lekarzy. Na innym zgadzam się że nie było tego
                  > pytania więc mogliście to przenieść do forum WYDARZENIA TABLICA OGŁOSZEŃ co też
                  >
                  > zrobiliście.Zgadzam się że umieszczone było to w różnych działach ale w dwóch
                  > wersjach.

                  Nie możemy tolerować umieszczania wielu jednakowych, lub podobnych postów w
                  różnych miejscach naszego forum. Szybko zamieniłoby się w chaotyczną nikomu nie
                  służącą stronę.

                  > Co do rejestrowania to forum gazetowe ma różne działy tam tyczy się
                  > tylko szpitala czy jak kobieta w ciąży chce wybrać sobie szpital to na każdej
                  > stronie internetowej każdego szpitala ma się rejestrować żeby zadać pytanie?
                  > Uważam że to jest stratą czasu.

                  Takie są zasady korzystania z naszego forum.
                  pozdrawiam
                  Borys Kozielski
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka