urodziłam na Solcu

09.02.06, 15:10
Pod koniec stycznia na Solcu przyszedł na świat mój synek.
Za poród nie płaciłam ani grosza i bardzo dobrze go wspominam. Rodziłam w
sali malinowej. Wszystkie położne były bardzo miłe i starały mi się dodać
otuchy. Lekarze również byli usmiechnięci i uprzejmi. Po siedmiu godzinach
bez postepów, zdecydowali podać mi oksytocynę i poszło już szybciutko.
Nikt nawet nie proponował mi lewatywy, a przed nacięciem położna
zapytała "Podgolimy troszkę, dobrze?".
Po porodzie leżałam na ginekologii, ale cała sala była dla dziewczyn z
dziećmi. Minusem było to, że na sali było az 5 łóżek, ale nie można mieć
wszystkiego. Pediatrzy byli różni, jedni informowali bardziej szczegółowo,
inni nie byli zbyt rozmowni. Na obchodach nie oglądano nam krocza, ale mozna
było o to poprosić w razie wątpliwości.
Siostry noworodkowe były też różne - niektóre polecały dokarmianie mieszanką,
inne absolutnie nie.
Ogólnie szpital polecam.
    • milkandhoney Re: urodziłam na Solcu 10.02.06, 10:48
      czy mogłabyś podać więcej info? na przykład:
      - czy miałaś wykupioną położną? jeśli nie - jak oceniasz położną z dyżuru?
      - czy miałaś możliwość korzystania z wanny, worka sako, piłki, chodzenia?
      - w jakiej pozycji parłaś? czy była możliwość wyboru pozycji?
      - czy brałaś pod uwagę ochronę krocza i co na to poożna?
      • pysiekp Re: urodziłam na Solcu 10.02.06, 13:43
        Ja rodziłam na Solcu tydzień temu

        > czy mogłabyś podać więcej info? na przykład:
        > - czy miałaś wykupioną położną? jeśli nie - jak oceniasz położną z dyżuru?
        Nie miałam wykupionej połoznej, a ta na którą trafiłam była cudowna. Bardzo
        miły głos, wyczucie sytuacji. W pierwszym okresie starała się nie
        > - czy miałaś możliwość korzystania z wanny, worka sako, piłki, chodzenia?
        Wanna jest tylko w jednej sali,a tak to są prysznice. W czasie pierwszego
        okresu porodu mozesz robić wszystko co Ci sie podoba i cały sprzet jest do
        Twojej dyspozycji.
        > - w jakiej pozycji parłaś? czy była możliwość wyboru pozycji?
        Parłam na łóżku porodowym, które szybciutko zmieniło sie w super wygodny
        fotel,gdzie mozna zaprzec sie nogami i rekami. Bardzo go polecam. Mi sie na nim
        parło super.
        > - czy brałaś pod uwagę ochronę krocza i co na to poożna?
        Ja nawet nie myslałam o ochronie krocza, położna sama starała sie je ochronić i
        udało się.
        Bardzo polecam szpital na Solcu smile))))
        • milkandhoney Re: urodziłam na Solcu 10.02.06, 14:48
          dzięki
          wybieram sie tam pooglądać oddział
          i zastanawiam się czy Solec nie byłby alternatywą dla obleganej i drogiej Żelaznej

          a może ktoś jeszce cos o Solcu napisze?
          jak z porodem rodzinnym? koszty?
          co z zzo? za ile?
          • mamstasia Re: urodziłam na Solcu 10.02.06, 15:02
            zzo kosztowało 600 zł w 2003 (kiedy rodziłam) nie wiem czy to się zmieniło
            teraz.
            Drugi raz nie będę tam na pewno rodziła, wiem natomiast, że jest to sprawa b.
            indywidualna i wiele osób jest b. zadwolonych z tego szpitala.
            Uważam, że położne są ok, z lekarzami różnie bywa, zależy na którego się trafi
            (ja na moim prowadzącym niestety się zawiodłam) z opieki noworodkowej (oprócz
            jednej pielęgniarki) nie byłam zadowolona.

            pozdrawiam
          • ewicia Re: urodziłam na Solcu 10.02.06, 16:18
            Przejrzy ten wątek:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=35109852&a=35109852
            Pozdrawiam, Ewicia
          • lolinka2 Re: do milkandhoney 10.02.06, 23:34
            to ja ci odpowiem: nie byłby, i juz mówię dlaczego
            Leżałam na Solcu przez tydzień i bywam tam regularnie na badaniach , w Zofii byłam kilka razy na IP. Róznice: podejście do pacjenta - nie zarzucam pracownikom Solca nieuprzejmości- jestem od tego jak najbardziej odległa, ale troszkę mnie denerwowało ograniczone zaufanie a taką atmosferę można było wyczuć np nikt mi nie chciał wierzyć ze mam skurcze (najpierw nazywano to 'dyskomfortem w dole brzucha' potem 'prawdopodobnymi ruchami perystaltycznymi') i dopiero po 2 dniach kiedy łapnął mnie skurcz w trakcie usg dostałam na nie 'licencję' smile) a przeciez to druga ciąża a poza tym z moją przeszłością ginekologiczną raczej sporo się wie o sobie.... Poza tym tez troszkę musiałam popracować nad doinformowaniem odpowiedzialnych osób o moich uczuleniach na leki (i te pytania: A dlaczego się pani wydaje że jest pani uczulona...?) i innych przeciwskazaniach dot podawania niektórych preparatów. W Zofii mnie coś takiego nie spotkało.
            Poza tym, spokój panujący w szpitalu na Żelaznej automatycznie udziela się pacjentce i dlatego chcę tam, spokojnie urodzić. Jeszcze rozmowa z położną z porodówki mnie przekonała- panie na Solcu nieco inaczej rozumieją sformułowanie poród naturalny - zbyt mocne przywiązanie do zastosowania łózka porodowego, tylko jedna położna o której jej kolezanki mówią ze odibera poród w pozycji wertykalnej, ogólnie troszkę czuć poprzednią epokę i pewnie szybko to nie zniknie choć i tak duż o się zmieniło na plus. A Zofia już jest po tej transformacji.

            Niemniej na Solec będę pielgrzymować do końca ciąży bo nikt tak cudownie nie pobiera krwi jak panie z IP smile)
Pełna wersja