poronilam w Praskim - uwaga na ten szpital

04.03.06, 21:30
bylam w 10 tygodniu ciazy, wszystko niby przebiegalo ok, az tu nagle w domu
około godziny 22:00 zaczelam lekko krwawic. O godzinie 4 nad ranem
wyladowalam w Praskim z ogromnym krwotokiem. Pani na izbie przyjec ruszala
sie jak mucha w smole - wyrwalam ja ze snu. Po jakims czasie przyszedl pan
dr. Dobrowolski. Zrobil mi usg. Sprzęt-pożal się Boże. Nic nie mowil. Jak sie
spytalam czy jest jeszcze jakaś szansa to wzruszył ramionami i powiedział, że
usg trzeba powtórzyc nazajutrz. O godzinie 7 rano zaczęły leciec mi skrzepy.
Wowczas przyszedl lekarz - ten sam i powiedzial, ze jest mu przykro i ze
teraz czeka mnie wylyzeczkowanie. Powiedzial mi, ze płód był martwy od 7
tygodnia ciąży (w 7 tc miałam usg i wskazywalo, ze dziecko zylo). Tylko nie
wiem, czemu nie powiedzial mi tego jak robil mi usg w nocy. Po zabiegu
lezalam jeszcze przed dobe. Jedzenie ohydne, panie salowe nawet nie wyszly za
prog mojego pokoju, zeby mi je podac. A przeciez po zabiegu nie moglam sie
ruszac. Obchod przez pana ordynatora byl tragiczny. Trwal dwie sekundy - nic
nie pytal, zajrzal pod koldre i wyparowal. Nawet nie zdażylam o nic zapytac i
juz go nie bylo. Najlepsza byla pani dr, ktora dawala mi wypis ze szpitala.
Nawrzeszczala na mnie, ze przyszlam nie w pore, ja tez nie bylam dluzna i jej
odpyskowalam - nawet nie wiem skad mialam tyle sily po tym wszystkim. Musial
wkroczyc maz. Za dwa czy trzy tygodnie mialam sie zglosic po wyniki badania
histopatologicznego i na nieszczescie trafilam na ta sama pania dr., ktora
jak tylko powiedzialam ze przyszlam po wyniki od razu na mnie naskoczyla, ze
teraz to ona nie ma czasu i ze mam czekac. Nic bym nie miala do tego, bo
rozumiem ze ma tez inne obowiazki. Ale sposob w jaki mnie potraktowala -
nikomu nie zycze. Cala historie przezylam bardzo. Szpital mnie jeszcze
bardziej zdolowal. Liczylam na ludzkie traktowanie zwlaszcza kobiety po
poronieniu. Zaluje ze mamy panstwowa sluzbe zdrowia, bo place miesiecznie
niezla kase a nic z tego nie mam. Gdybym te same pieniadze placila na jakis
abonament w klinice, ktora sama sobie wybiore to mialabym chyba platynowa
karte wstepu.
Od tamtego czasu minelo kilka miesiecy. Teraz jestem w 15 tc. pod stala
opieka lekarza, rozgladam sie po szpitalach, w ktorym moglabym rodzic. Ale
jedno jest pewne moja noga w Praskim nie postanie.
    • aga_qan Re: poronilam w Praskim - uwaga na ten szpital 05.03.06, 09:35

      mnie spotkalo to samo, z tym ze udalo mi sie nie poronic. tez trafilam do nich
      z krwotokiem,posiedzialam sobie na izbie przyjec wysluchujac prywatnej rozmowy
      poloznej z mezem,potem popatrzylam sobie na jej pogaduszki z lekarzem
      dyzurnym,ktory rownie "milo" potraktowal mnie podczas badania w warunkach
      uragajacych jakimkolwiek standardom...tyle,ze on powiedzial ze juz muztarda po
      obiedzie, a potem ze chyba jednak nie. wrzucili mnie na oddzial i do nastepnego
      rana nikt do mnie nie przyszedl...wypisalam sie na wlasne zyczenie,zeby
      przeniesc sie do inego szpitala,pani doktor,ktora miala zalatwic formalnosci
      byla strasznie obrazona,tez sie z nia poklocilam. Po godzinie biegania po
      oddziale i probowania zalatwienia wypisu w koncu ucieklam zabierajac ciuchy.
      Tez postanowilam ze moja noga juz tam nie postanie. Do porodu bede jechac na
      drugi koniec miasta i nawet jak bym miala urodzic w aucie wink tam nie podjade.
      To byl istny koszmar!
      ale, czytajac opinie inych kobiet na temat tego szpitala widze,ze mozna trafic
      lepiej i byc nawet zadowolonym z opieki i warunkow,to jest dopiero dziwne
    • lolinka2 Re: poronilam w Praskim - uwaga na ten szpital 05.03.06, 11:01
      Od 22 do 4 to sporo czasu - też się dziwię ze nie trafiłaś do szpitala
      wcześniej, krwawienie/ plamienie to wskazanie bezwzględne do wizyty u lekarza,
      bez zwłoki.
      Panie na IP ruszają się jakby zawsze miały 24 h w zapasie - fakt...
      Informacja cienka, przynajmniej na IP - tu się zgodzę.
      Sprzęt... osobiście nie miałam zastrzezeń, dość wyraźny obraz zważając na model
      i rocznik...
      Cała reszta jak w typowym państwowym szpitalu - czyli walcz o swoje.
      Tez mi się nie podobało, ale Tobie proponuję wyciagnąć naukę z tych wydarzeń -
      jeśli dzieje się coś nietypowego - NATYCHMIAST DO SZPITALA.
      • marchewa3 Re: poronilam w Praskim - uwaga na ten szpital 05.03.06, 18:33
        poronilam w tym szpitalu pare lat temu i jak widze nic sie nie zmienilo. sad
        Odradzam patologie i wszystkich lekarzy. Najgorszy byl taki pryszczul z wąsami
        który głównie interesował się tym ile mnie kosztowało InVitro a nie ratowaniem
        mojego dziecka. Po wypisie (na własne zyczenie) były problemy z uzyskaniem
        dokumentów. Zagroziłam iż wezwę policję to mi je oddali. Najlepsze było jak sie
        pakowałam. Znalazłam pod poduszką poplamione majtki po byłej pacjentce co
        oznacza iż pościel nie była dla mnie zmieniana. W tym zasr...ym szpitalu sa
        potobno 2 oddziały położnicze. Ja byłam wtym do którego się wchodzi przez
        podwórko. A na koniec. Ciekawostka w izbie przyjęć też mnie potraktowano jak was
        tzn. Olano. Po poronieniu lekarka kazała wziać to coś co mi wypadło w ligninę i
        poczekać z tym na kogoś. Poprostu skandal.
        • paulina.ryska Re: poronilam w Praskim - uwaga na ten szpital 05.03.06, 18:49
          ja w tym szpitalu i miałam zabieg po poronieniu i rodziłam w styczniu tego
          roku. I wszystko przebiegało zupełnie normalnie. Sprzęt do usg w tym szpitalu
          jest super ale na pierwszym piętrze tam gdzie jest patologia. Ja wręcz byłam
          zszokowana jak panie salowe dbały o oddział/ patologii/ a jedzenie zawsze było
          podane obok na szafkę acha i zareczam, że gorzej dają jeść w szpitalu kolejowym
          w Miedzylesiu.
          a kadra lekarska jest super czego nie mozna powiedzieć o pielęgniarkach
          noworodkowych.
          • piedor Re: poronilam w Praskim - uwaga na ten szpital 22.04.06, 14:04
            czytam te opinie i wlos mi sie jezy. Ja bylam dwukrotnie na patologii. Raz z
            poronieniem w lipcu ub.r. To prawda ze w pierszej kolejnosci szly ciezarne mimo
            ze zaczela mi sie akcja poronna i bolalo jak diabli. Takze wylyzeczkowanie
            pamietam jak przez mgle ale tez cos mi dzwoni ze to byl Dobrowolski.
            teraz jestem w 19 tyg. Lezalam na patologii przez tydzien w 9 tyg. i musze
            powiedziec ze pielegniarki byly przemile, sprzet - usg maja nowe, w cenach
            jakich w Warszaiwe raczej nigdzie nie spotkasz a doktor Mielnik jest jednym z
            najlepszych - polecanych mi przez wiele osob zupelnie sie nie znajacych
            wzajemnie. Jedzenie- nie narzekam nie to co w domu ale w koncu skad maja na to
            brac. Ogolnie wrazenie OK. teraz tez zastanawiam sie nad rodzeniem w Praskim z
            uwagi na wade wzroku i mozliwosc konsultacji w klinice oka. A moze sa mamy
            ktore milo wspominaja pobyt na oddziale polozniczym. Ja slyszalam takze opinie
            o Zelaznej ze trzeba duzo placic a tak naprawde za wyjatkiem kolorowych scian
            opieka beznadziejna. Sadze ze w kazdym szpitalu znajda sie czarne owce ktore
            odstraszaja. Ja bardzo zle opinie zlyszalam o Karowej i Zelaznej. A na pewno sa
            mamy ktore byly bardzo zadowolone tak wiec reguly nie ma.
Pełna wersja