chcę coś Wam opowiedzieć.

08.03.06, 13:30
Gdy byłam w ciąży z utęsknieniem czekałam na swojego synka.Głaskałam swój
brzuszek i cieszyłam się jak rośnie.Momentami płakałam z radości.No ale do
rzeczy.Ciąże znosiłam doskonale.Zbliżal sie ternin.Lekarz prowadzący do
krórego chodziłam prywatnie (ze wzgledu ze był wice ordynatorem w szpitalu w
razie czego jak trafie do szpitala to bede mieć dobra opieke_)stwierdzł ze
głowka jest dosc wysoko więc odesłał mnie do domu ,miałam przyjść za dwa dni
i wtedy sie okaze.Znowu nic.Za dwa dni znowu kontrola.Jestem znowu(PIĄTEK) nic
ale jest wyznaczony termin do szpitala za 3 dni.We ŚRODE idę do
szpitala.hurra!Spakowana,wszytko musi być dograne,dom wysprzątany,ogółem blysk
(nawet garnki wyszorowałam).No i jeszce testy zdać we wtorek na prawo jazdy i
mogę isc.Zdałam testy jazde oblałam chyba z nerwów.Instruktor był przerażony
jak mnie zobaczył z takim wielkim brzuchem. A to wina męża bo namówł mnie na
jazdę.No ale testy do przódu.WRACAM DO DOMU.Jest wtorek w telewizji tylko
śmierć papieża.KRĘCI mnie w brzuchu skurcze co 40 minut ,przeszywające.PEWNIE
TO już nie długo 0 10 wieczorem jedziemy zapalić świeczke w miejscu gdzie
papież był w naszym mieście.Wszedzie panuje dziwna i niezwykła cisza.Ja jestem
spokojna ,modlę sie o łatwy poród.W domu ok.12.30 odeszły mi wody.Lecę do
łazienki by w łożku nie była powódz.Zbieramy sie do szpitala.Oboje jedziemy
zaskoczeni tym co nas czeka,śmiejemy się po drodze.Rozwarcie na 1
palec.Zostaje sama ,mąż wraca do domu.I tu zaczyna sie koszmar.Jestem sama na
sali .Kazali sie położyć i spać.Podpięli mnie pod ktg.Jak moge spać jak
skurćże po 10,15 minut.Głucho i ciemno świecą sie tylko ciemne śiatła.Jestem
trochę przestraszona,nie moge leżeć.Ciąle wymiotuje i chce mi sie pić.Zaraz
bedzie dzień zagląda do mnie położna z porodówki bo słyszy jak chodze bez
przerwy do kibla.Póżniej jest lekarka opieprza mnie że przyjechałam po
terminie.Po co miałam przyjezdzać jak moj gin nie kazał. .Rano dowiaduję sie
,że nie ma mojego lekarza prowadzącego ,wyjechał za granice na kilka
dni.ZAŁAMUJE SIE.Położna ,która ma dużur widzi żę jestem żle nastawiona do
porodu .Pociesza mnie i trochę sie dziwi że nie cieszę sie że za chwile będę
miała dziecko.A ja mam dziwne przeczucia i mówie sobie w duchu że nie bedzie
to jak wy to mówicie ,przecież nie darmo moj gin wspominał o cesarce.Nie
powiedział mi ze wyjezdza jak mogł.Mam wrażenie że nie urodzę.Nie ma postępu
porodu.Centymetr rozwarcia to jest kilka godzin męki,wymiotów, w tym bóle
krzyżowe. Nie mogę chodzić ,każą mi isc na usg.,idę i czekam w kolejce choć
zwijam sie z bólu i też sie zwijam w czasie usg.Lekarz mówi ,że powinno sie
urodzić ma mała głowkę.Nie wiem dlaczego to mówi ale wracam na sale
porodową.Mija cały dzień jest na 4 palce.Diewczyny wszystkie
urodziły.Zostałam tylko ja.Może urodzę w nocy pocieszam się.Akcja porodowa
wciąz taka sama skurcze co 5, 10 minut cały czas.Jest wieczorem mój mąż wraca
z pracy.Idzie do lekarza dyżurnego do położnego .Jestem na porodówce dostaje
kroplówke 1 i 2.nic i tak jestem do 1 w nocy.Powtrzymuje sie żeby nie słychać
było mojego jęku,gdy słychąć jest mi głupio ,położne wpierniczają ciastka i
piją kawe.CZEKAM z litośćia by mnie zbadać ,może coś ruszyło.Może jest
centymetr wiecej .Jestem podłamana co bedzie jutro.Lekarz o piewrszj w nocy
,mowi ze bedzie cesarka ale na to musi wyrazić zgode ordynator i rano czeka
mnie to samo czyli kroplówka ,az urodze sama bo tak napewno zrobi
ordynator.Jest rano.Trwoga do Boga.Ordynator mnie bada.Rodzić do końca ,na
porodówkę.Jestem na niej znowu .Obok jest kobitka strasznie się drze i
krzyczy,że wszyscy mają dosyć( od 7 rano do 13.)Boję sie naprawde sie
boję.Patrzę na kroplówke ile z niej ubywa ,może po niej urodzę .Czas powoli
mija .Mąż w pracy ,już jestem zła na niego że tu go niema i że go mi
brakuje.Mam złośliwą położna ,opiernicza moją sasiadkę która tak sie darła
.Mija ranek ,południe.wymiotuje juz zieloną wodą chociaż nie wiem co to
znaczy.Salowa patrzy na mnie dziwnie.Ne moge leżeć, pilka mnie ratuje.Boże
kiedy to sie skońćży .Kiedy ordynator podejmnie jakąś decyzje.CO MA BYĆ
DALEJ.Jest 13 godzina.Lekarze krećą sie po sali.Zjawia sie pani doktor która
przyjmowała mnie na odział.Boże dziekuje żę ja przysłaleś .Nie podoba sie
KTG.Położna sie jakoś tłumaczy ,ze jest sprawdzanE.ROBI SIE SZUM.Mam lezeć
spokojnie przez 15 minut by wyszło ktg.Ja już nie mogę.Nie mam skurczy tylko
bóle.boli jak cholera ,az ciezko mnie zbadać. Jeden lekarz szerpie moja macice
mysli ze ruszy ,przecież widać ze dzieciątko sie inaczej ułożyło,sama to czyje
gdy klade reke na brzuchu. Dzwonia do ordynatora. Upiera sie.Lekarka ze upiera
sie ze co on wyrabia.Jednak jest cesarka.Wokól mnie pełno ludzi ,raptem trzy
pielęgniarki,zdzierają ze mnie koszule wszytko dzieje sie tak szybko że nie
zdązyłam zadzwonić do męża.Anestezjolog pyta mnie coś tam,pytam dlaczego mam
mmieć znieczulenie ogólne,bo tętno dziecku spada.Po minucie jestem na sali
operacyjnej.Było mi wszytko jedno co ze mną zrobia niech to sie skończy,miałam
dużo siły ale psychicznie byłam wykończona.Nawet nie pomysłam wtedy o moim
dziecku.Synuś urodził sie w czwartek o 14.10 miał 60 cm.wazył3900 dostal 10
p.Po zabiegu byłam w lekkim szoku,strasznie słaba i oszołomiona po
narkozie.Straszna suchośc w gardle ze usta mi popękały ,kurcze nie moge
mówić.Jest mój mąż przyjechał zaraz tylko gdy ja miałam cesarke.Ma łzy w
oczach.Już wiemn wszytko,jak wygląda mój synek.Że jest śliczny ,cudowny.
Pielęgniarka mi go przynosi .CUDO.Nie moge go karmić nie mam jeszce
pokarmu,ale jest ze mną .Widze jaki mąż jest dumny i szceśliwy .JA też. Tylko
dzisiaj wydaje mi sie że nie byłam w takiej euforii jak inne mamy gdy pierwszy
raz zobacza swoje dziecko,ze przyjełam go oschle i z tego powodu mam
wyrzuty.Nie płakałm jak bóbr dlaczego nie umiem sobie tego odpowiedzieć? Gdy
tak to rozważam to myśle że mój organizm nie uwierzył w to ze urodziłam
dziecko i ze gdybym urodziła naturalnie to było by inaczej.kTO TO
WIE?Momentami to było tak ,że to nie jest moje dziecko ,że ja nim sie tylko
opiekuje,ze go nie kocham tak mocno jak to sobie wyobrażałam.Nie czułam ze to
małe stworzonko było we mnie.Mały leżał ze mną w szpitalu 7 dni.Był na
obserwacji.Okazało sie że był zakażony.Miał zatkany nosek w nim zielona
flegma,która była też na drogach odechowych.Strasznie sapał i na dodatek miał
wiotkość krtani.Boże co ja przeżyłam.Gdy go karmiłam męczył sie strasznie az
mu piszcało w oskrzelikach.Nie mogłam mieć go przy sobie .Dzień po cesarce
poszłam o własnych siłach zobaczyć go jak lezy pod
obserwacja.Ryczałam.Zobaczyła maleństwo ,leżał na brzuszku do buzi leciała mu
inhalacja i wtedy tak załośnie sie na mnie popatrzył wiedział ze to jego mama
przyszła do niego.Wygłaskalam go.Był dzielny.Krzyczał pielegniarkom jak go
odwoziły od mnie.Najgorsze było czyszczenie nosa.Jak która pielegniarka
kiepsko to zrobiła to synuś dalej sapał.Nacierpiało sie to moje dziecko.Bałam
sie żeby jego stan sie nie pogorszył , bo straszyłi mnie pediatrzy że moze
pojśc na płuca.Pielęgniarki ,które zajmowały sie moim synkiem i innymi
maluchami też niektóre były zołzy.Wredne i niemile z wyjąkami.Miałam z nimi
przeprawe bo synka trzeba byłoz powrotem odprowadzać na obserwację.Jak
zaprowadzałam go w nocy po karmieniu to nie ktÓre zaspane wychodziły albo na
boso jak zbudziłam.NAJGORZEJ JEST jak sie nie ma dziecka przy sobie to nie
jesteś pewna co z nim sie dzieje.Póżniej synka na 4 dni przed wyjsciem do domu
mogłam mieć przy sobie,znowu zrobił sie problem bo w nocy pielegniarka kiepsko
wyczysciła noS mojemu dziecku i pani ordynator stwierdziła ze sie pogorszylo z
mojej winy bo tego nie zglosiłam,i znowu dziecko bedzie tylko na karnienie
przyprowadzanei w nocy tez.Wiec robie tak jak mi każa .Przyprowadzam synka w
nocy do pielegniarki a ta ze dziwieniem i łaska go bierze.Rano leci do mnie
młoda lekarka chyba w imieniu pani ordynator po co ja przy
    • ewcialinka Re: chcę coś Wam opowiedzieć. 08.03.06, 13:53
      nie dokończyłaś.Ale jak to czytam to widze moja sytaucje..co ty w Łodzi w
      koperniku rodziłaś???
      • 262626kj Re: chcę coś Wam opowiedzieć. 08.03.06, 14:07
        TO SZPITAL W PODKARPACIU.
        • katimai Re: chcę coś Wam opowiedzieć. 08.03.06, 14:19
          262626kj napisała:

          > TO SZPITAL W PODKARPACIU.


          gdzie dokładnie - mozesz powiedziec?
    • babsee Re: chcę coś Wam opowiedzieć. 08.03.06, 14:08
      dokończ tę historię.
      • 262626kj Re: chcę coś Wam opowiedzieć. 08.03.06, 14:44
        pewnie że powiem TBG.co do mojej historii to skończyła sie tak.Lekarka mnie
        opieprzała ze jestem wygodna matka ,bo pewniw jetsem zmęczona i posyłam dziecko
        pielegniarkom a dziecko tak sie do mnie ciągnie.NA BOGA czy to mój był pomysł.Co
        do pielęgniarek które opiekują sie noworodkami to śa zołzy i nie miłe////////( z
        wyjątkami)Przeżyłam i to.MÓJ GIN dzwonił do szpitala jak rodziłam i na bieżąco
        sie dowiadywał.GDY pojawił sie szpitalu to przyleciał do mnie i mówił ze bardzo
        sie nacierpiałam .Nacierpiało sie moje dziecko.Płakałam jak wyszedł.Cos we mnie
        wtedy pękło chyba cały żal za tą cała sytuacje.U GINA byłam na wizycie
        kontrolnej i wiecej do niego nie poszłam.mam go na razie dosyc.SYNEK ma 11
        miesięcy ,rozwija sie wspaniale i jest cudowny.Czasem to myśle czy sie to na
        min nie odbijo jak tam lezał tyle czasu na tej obserwacji, przeciez az drżał jak
        mi go przywozili chyba byl wystraszony.
        DOKOŃCZE JUTRO
        • 76kitka Re: chcę coś Wam opowiedzieć. 08.03.06, 15:49

          Niestety na oddziałach neonatologicznych pracują różni ludzie. Kiedy urodziłam nie miałam pokarmu, ordynator powtarzał, żebym się nie poddawała i przystawiała synka do piersi, pokarm się napewno pojawi, a narazie wozić co trzy godziny na dokarmianie, po trzech dobach pojawił się pokarm, ale mały nie umiał ssać obrzmiałych od nawału piersi, więc trzeba było ściągać pokarm, a pielęgniarka karmiła małego butelką. Mały miał żółtaczkę nie płakał z głodu, prawie cały czas spał, bilirubiny było coraz więcej, zabrali Go do inkubatora z lampami, wcześniej lampę miał w tym kubełku, w którym spał. Zabrakło mi butelek do ściągania pokarmu, a że pielęgniarki obie były zajęte, kazały mi się obsłużyć samej, zauważyłam, że wszystkie butelki, które przyniosłam z pokarmem stoją nietknięte, na swoją obrone miały tylko tyle, że mały nie płakał, a one miały dużo pracy i zapomniały. Dziecko nie jadło od kilkunastu godzin, opiernicz oczywiście zebrałam ja, bo mózg dziecka musi dostać glukozę, a dzieciak tyle czasu bez jedzenia. Mąż każdej z pielęgniarek nazajutrz zaniósł dobre czekoladki i dopiero wtedy zaczęły Go traktować z uwagą. Ja nie mogłam stać cały czas przy małym, bo zemdlałam i miałam nakaz leżenia, więc z małym siedział mąż inaczej pewnie, by mi Go zołzy zagłodziły. Rodziałam w Warszawie.
    • 18_lipcowa chciało Ci się tak rozpisywać? 08.03.06, 16:00
      ja nie wiem czy znajdzie sie ktos komu sie bedzie chcialo to czytac
      • esteel Re: chciało Ci się tak rozpisywać? 08.03.06, 16:07
        Znalezli sie ludzie co przeczytaja. Czasami diabel tkwi w szczegolach. Gdyby
        napisala , krotko i ogolnie nie odniosloby zamierzonego efektu. Ja tez tak
        czasem mam , ze bolesne dla mnie zdarzenie rozdrapuje dokladnie bo potem
        latwiej mi o tym zapomniec.
        Do autorki postu - nie martw sie synek zapomnial na pewno. Grunt,ze sie dobrze
        rozwija i ma teraz duzo milosci. E.
        • 18_lipcowa Re: chciało Ci się tak rozpisywać? 08.03.06, 16:08
          nie wiem
          mnie tam to zmęczyło przy pierwszych 3 linijkacj
      • mieszkowamama Re: chciało Ci się tak rozpisywać? 08.03.06, 16:13
        No mi się chciało i przeczytałam wink
        • 262626kj Re: chyba lipcowa znowu dostaniesz ochrzan/ 08.03.06, 16:20

          owtórze po raz kolejnym NIE CHCESZ TO NIE CZYTAJ BO I PO CO .to kolejne forum co
          znowu CI sie nie podoba to lepiej znika z niego.
          P.S. moj wątek do czego innego zmierzał i chcialam mamom coś naświetlić ale to
          jutro.
          • 18_lipcowa Re: chyba lipcowa znowu dostaniesz ochrzan/ 08.03.06, 16:25
            262626kj napisała:

            >
            > owtórze po raz kolejnym NIE CHCESZ TO NIE CZYTAJ BO I PO CO .to kolejne forum
            c
            > o
            > znowu CI sie nie podoba to lepiej znika z niego.
            > P.S. moj wątek do czego innego zmierzał i chcialam mamom coś naświetlić ale to
            > jutro.

            nie czytalam tego
            nie dałabym rady
            jak dla mnie za duży bełkot i za chaotycznie
            • edyta76 Re: chyba lipcowa znowu dostaniesz ochrzan/ 08.03.06, 16:30
              Lipcowa nie chcesz nie czytaj i nie komentuj . Tak poprostu . Zastosuj się do
              swoich własnych rad .
            • banaskiewiczj Re: chyba lipcowa znowu dostaniesz ochrzan/ 08.03.06, 16:40
              lipcowa. nie wiesz co czuje matka!!!! z jaki8ej racji ty wogóle poruszasz sie po
              tym forum .mnie jako matce łzy stanęły. myślałam jakby to było z moim
              maleństwem. wiesz co .ty chyba nie masz pozytywnych emocji.
              • wszystkienikizajete Współczuje Ci. 08.03.06, 17:04
                To naprawde okrutne co wyprawiają z rodzącymi na porodówce. Ja też miałam
                podobną sytuację, z tym, że duzo wcześniej podjęto decyzję o cc (niestety
                znajomości, w przciwnym razie byłoby to samo co u Ciebie). Naprawdę,
                przeczytałam Twój post (CAŁY), bardzo mnie poruszył i współczuję Ci tego
                przejścia. Znieczulica personelu jest przerażająca. I to ich upieranie się:
                musi urodzić sama! Chwała Bogu że Twój Synuś zdrowy! Trzymaj się Kobieto!
              • 18_lipcowa Re: chyba lipcowa znowu dostaniesz ochrzan/ 08.03.06, 17:50
                mnie jako matce łzy stanęły.


                no nic innego Ci stanąć nie mogło
                • banaskiewiczj Re: chyba lipcowa znowu dostaniesz ochrzan/ 08.03.06, 17:54
                  i jestem z tego dumna ze nie ma.
                  • 18_lipcowa Re: chyba lipcowa znowu dostaniesz ochrzan/ 08.03.06, 18:10
                    banaskiewiczj napisała:

                    > i jestem z tego dumna ze nie ma.

                    tak to zamachaj kitą
            • emiraf Re: chyba lipcowa znowu dostaniesz ochrzan/ 14.03.06, 17:13
              18_lipcowa, spadaj stad lepiej, nie chcesz nie czytaj, nie czytalas, nie
              komentuj. A one maja do tego prawo zeby sie wyzalic i podzielic sie z innymi
              matkami takimi zlymi doswiadczeniami
    • marzenalach Re: chcę coś Wam opowiedzieć. 08.03.06, 16:35
      Lipcowa jak zwykle milusiasmile))
      • magalik nie zadreczaj sie:) 08.03.06, 17:03
        ni martw sie - synek zapomnial, wazne jest to co teraz i ze mimo tych
        wszystkich trudnosci skonczylo sie dobrze.

        a to ze zadreczasz sie ze nie poplakalas sie jak ci synka dali? nie jestes
        wyrodna ani gorsza!! nacierpialas sie, mialas dosc, bylas szczesliwa ze sie bol
        juz skonczyl.
        Tak to sobie tlumacze bo podczas porodu gdy Malutka wyjsc nie chciala i kiedy
        blagalam o cesarke a oni nie chcieli zrobic i odradzali bo tetno bylo w
        porzadku, to przez glowe mi przeszla mysl, zeby na sekundke tetno sie zachwilo
        zeby mieli powod by cesarke zrobic. i juz chwile po tej mysli mialam wyrzuty
        jak moglam o czyms tak straszmym pomyslec i do tej pory mam z tego powodu
        wyrzuty sumienia.
    • ciociapolcia Re: chcę coś Wam opowiedzieć. 08.03.06, 17:29
      Faktycznie dluuugie wink. I to budowanie napiecia. Ciekawa jestem co bedzie jutro.
      Ale wracajac to tematyki, tez mialam cc (bo tak chcialam - ja to dopiero jestem
      wyrodna!), nie plakalam jak mi dali dziecko. Bylam tak wykonczona (mialam
      skurcze przez ponad 12 godz.) i zle sie czulam po z.o., ze mialam ochote tylko
      spac... Polozna dostala w lape, wiec przychodzila z dzieckiem co 1,5godz.
      Oczywiscie tez natknelam sie na takie pindy, co sa obrazone ze musza w takim
      zawodzie pracowac. Ale ja jestem taka osoba, ktora umie wyegzekwowac swoje
      prawa. Zaczynam milo i zazwyczaj tak koncze, ale jak ktos nie rozumie albo
      ostentacyjnie pokazuje, ze ma mnie w D, to milo nie koncze. Tak wlasnie bylo w
      szpitalu, zapytalam poloznej dlaczego jest taka niemia, czy nie lubi pracowac w
      swoim zawodzie i czy zdaje sobie, ze wiecej krzywdy robi niz pomaga... No i sie
      zdziwila - a to najlepiej dziala.
      I juz na koniec, jezeli dajesz sie tak traktowac, to ludzie beda walsnie tak
      Cie traktowac w kazdej dziedzinie zycia. Jezeli bedziesz wystepowac w roli
      ofiary, to ktos bedzie oprawca. Brutalne to, ale prawdziwe.
      I nie zadreczaj sie, bo rozdrapywanie tego po takim czasie chyba juz nie ma
      sensu. Ciesz sie, ze z dzieckiem mimo wszystko jest OK, ze teraz jest zdrowy, a
      Ty go kochasz, jestes jego mama - jego calym swiatem.
      Pozdrawiam.

      P.D. Tez wypracowanie popelnilam ;P.
      • anoosia2 Re: chcę coś Wam opowiedzieć. 09.03.06, 08:58
        Do autorki watku, wiem co czujesz, mój poród to był koszmar.

        JAk czasami lubie trzeźwe spojrzenie Lipcowej to mnie teraz powaliła. Kiedyś
        może będzie tak, że zobaczysz jak to jest, bo poród to obnarzenie się przed
        obcymi ludzmi, a nie jak na filmach euforia i radość. KObieta tylko chciała
        wyrzucić z siebie ból wspomnień, po co te komentarze.

        JA z natury jestem osobą walczącą o swoje prawa, ale po wielu godzinach pod KTG
        i na Oksytocynie to mozesz co najwyżej popłakac się z frustracji, kto nie
        przeżył to nie wie i nie zrozumie.

        Co do uczuć już po porodzie to ja przyznaje się, że jak zobaczyłam córke to
        pomyślałam "jaka ona wielka" (4600 i 58 cm), żadnej miłości, czułości-pustka.
        Wszystko przyszło z czasem.
    • julex Re: chcę coś Wam opowiedzieć. 08.03.06, 20:34
      Witaj smile Ja jestem mamom 3-letniej Julci, ktora na swiat rowniez przyszla
      poprzez ciecie cesarskie. Chwile po narodzinacch mojego malenstwa z duma
      calowalam buzke mojej coreczki, a moj maz, ktory byl podczas porodu plakal ze
      szczescia. Najwazniejsze, ze synek jest zdrowy, a o tym jak przyszedl na swiat
      to raczej nie pamieta smile wiec glowa do gory.
      Pozdrawiam - Kasia.
      • emi1777 Re: chcę coś Wam opowiedzieć. 08.03.06, 22:11


        Odjazdowe wypracowanie. Jestem szalenie ciekawa, co będzie dalej.

        Za miesiąc po raz drugi zostanę mamĄ i mocno wierzę w to, że ten świaaaat...
        • psylwia Re: chcę coś Wam opowiedzieć. 09.03.06, 00:58
          wiesz co Lipcowa wkurzyłaś mnie!
          Kobieta dzieli się czymś tak bardzo intymnym, a jednocześnie tak bardzo
          traumatycznym, że aż czuję ten ból, a ty sobie kpisz i piszesz , że nie chce ci
          się czytać , to może po prostu opuść ten wątek, a nie obrażaj kogoś,
          trochę empatii kobieto
    • perse1 Re: chcę coś Wam opowiedzieć. 09.03.06, 00:56
      No to Ci współczuję,chyba bym zwariowała jak trafiłabym do takiego szpitala,a
      przeciez wszystko moze się zdarzyc,własciwie to nie umiem sobie nawet wyobrazic
      takiego porodu i pobytu,u mnie to w zasadzie była prawie przyjemnośc,od połowy
      ciązy wiedziałam ze będzie cesarka,ze będę z męzem,bałam się jedynie,aby mój
      lekarz(tez chodziłam prywatnie do z-cy ordynatora)nie zachorował czy
      wyjechał,ale nie on cc zaplanował mi wtedy kiedy jemu pasowało(39 tydzien uznał
      ze nie ma co czekac)no i bardzo dobrze,własciwie to szłam na konkretną godzinę
      z męzem,bez zadnych bóli i skurczy,w trakcie trzymalismy sie za ręce i
      zartowalismy,wszystko trwało jakies 13 minut,takze faktycznie nie wiem co to
      znaczy poród,wcale się nie dziwię ze nie miałas siły cieszyc się
      dzieckiem,tylko nie rozumiem dlaczego piszesz ze moze gdyby poród
      był ,,normalny,to byłoby inaczej,uwierz mi po cc cieszysz się dzieckiem tak
      samo mocno,to nie ma najmniejszego znaczenia,wazne jest jak to wszytsko
      przebiega.zapomnij juz o tym i ciesz się maluchem,teraz wazne jest ze synek
      jest zdrowy i szczęsliwy,a o pobycie w szpitalu nie mysl i juz.pozdrawiam.
      • musia2002 Re: chcę coś Wam opowiedzieć. 09.03.06, 01:58
        Jednak w Polskich szpitach nie wiele sie zmienilo-tragedia.Jak mozna w pracy
        spac!!!I to w tak odpowiedzialnym miejscu.Moj 5 miesieczny syn zachorowal na
        grype-bylismy przez 4 dni w szpitalu[w stanach].Spedzilismy z mezem i z malym
        caly ten pobyt.Co 3 godziny pielegniarka przychodzila do naszego pokoju aby
        sprawdzic malemu temperature-wiec nie spaly.Zreszta my z mezem nie spalismy
        wiec slyszelismy jak cala noc sie te dwie pielegniarki krzataly po oddziale-
        chce tylko zaznaczyc,ze na calym oddziale dzieciecym byl tylko moj 5 miesieczny
        syn i 7 letni chlopczyk takze z rodzicami,wiec pracy nie mialy duzo.Dlaczego
        jest taka przepasc miedzy nami a zachodem?
        • ciociapolcia musia2002 09.03.06, 09:11
          Wiesz spac w pracy... Jak lekarze maja czasem dyzury po 48 godz. to raczej
          wolalabym zeby przyjmowal mnie taki, ktory zdrzemnal sie chociaz godzinke...
          W STANACH lekarze tez spia na dyzurach... Polozne, pielegniarki...
          Chociaz, nie powiem, zdazaja sie wpadki, sama bedac nastolatka w Wigilie
          czekalam na chirurga zeby mi zszyl usta chyba z 1,5 godz. bo byl nieprzytomny i
          po pracowej Wigilii...
          • sabulka Re: 09.03.06, 10:01
            Kochana nacierpiałaś się strasznie!
            Podziwiam Cię , że to dzielnie zniosłaś. Moje oba porody trwały krótko od bólu
            do urodzenia - pierwszy 4 godz. drugi. 2 godz. a i tak wydawało mi się , że się
            strasznie wycierpiałam. A Ty! Kobieto - jesteś silna! Dobrze , że nam to
            wszystko opisałaś - dobrze jest wyrzucić to z siebie. Teraz się ciesz zdrowym
            synkiem on potrzebuje szczęsliwej mamy.
            • egoya Re: 09.03.06, 11:03
              ja miałam dwie cesarki. po pierwszej )trochę za wcześnie, mojego gina nie było), było przyzwoicie, oprócz tego że za bardzo mnie znieczulili i miałam mętlik w głowie, wymioty i takie tam. Opieka była przyzwoita, bo wtedy pracowała moja ciotka na noworodkach i szepnęła słówko. Drugi poród też cc o czasie, wszystko było by dobrze, tylko jak przyniosły mi dziecko zaraz po porodzie to chyba zapomniały że cięcie miałam i nie moge się ruszać. Dobrze że od razu miałam pokarm i mały sobie jadł kiedy chciał. No ale przeciez małe dzicko trzeba przewijać.
              Mamusie na sali były zajeb...przyjemne, nie chciało im się nawet dzwonka ruszyć, więc 8 godz po cc musiałam się pdonieśc na łóżku i zadzwonić. Przyszła zaspana i pyta się co chce, bo mały nie płacze. Kazałam jej go przebrać, bo leżał ze mną bardzo długo i napewno ma mokro. Nie miała ochoty, ale już się wkurzałam powoli, więc przebrała..obsikany, obsrany..nie mogłam patrzeć. Chyba ze złości na nią zapomniałam o bólu. Oczywiście już więcej się nie pokazała, a ja nie miałam siły się podnieść. Z położnictwa przez cały nocny dyżur to przyszła o 6 rano żebyśmy temp. zmierzyły. Nawet nie spytała czy zastrzyk chcę, ale pewnie jeszcze się nie obudziła...włosy potargane jakby jakiego chłopa miała w soim pokoju, co wcale by mnie nie dziwiło. Jak się domyślacie, podnoszenie się odchorowąłam kilkudniowym bólem głowy...Nie wiedziałam co mnie bardziej boli, czy brzuch czy głowa. Masakra. Gdzy wychodziałam ze szpitala akurat obydwie miały dyżur i tak latały żeby im chyba jakieś ciasto kupić. Powiedziałam, że nigdy w życiu, nie zasłużyły sobie nawet na cukierka. W planach nie mam więcej dzieci...więc mam nadzieję że nigdy tam nie wróce

              A co do Lipcowej...chyba powinna sobie znaleźć jakieś forum dla samotnych i znużonych życiem. Co może wiedzieć o rodzeniu dzieci osoba, która ich nie posiada??
          • musia2002 Re: musia2002 09.03.06, 17:14
            Ja tylko napisalam co ja widzialam-te pielegniarki cala noc cos robily.
            • hankem Re: musia2002 09.03.06, 19:03
              jak bym czytała moja historię.Ja rodziłam 4 lata temu w Poznaniu, niby bardzo
              dobry szpital, z cesarka zwlekano kilka dni. dziecko urodziło się z
              niedotlenieniem. Gdy lekarz się skapnął, że opisałam na internecie jego i jego
              szpital zagroził sądem. Ale jego nazwisko i tak widniało przez jakis czas na
              tym portalu. Mam nadzieje, że kto mógł to sie przed nim ustrzegł.
    • lenka_style Re: chcę coś Wam opowiedzieć. 09.03.06, 20:19
      mnie się chciało i przeczytałam
      bardzo głupie te komentarze, że komuś się nie chce i nie czyta - no jak się
      komuś nie chce czytać czyjejś historii to niech się chociaż powstrzyma od
      komentowania! To są ludzkie dramaty! Wrrr...
    • ewka197 Re: chcę coś Wam opowiedzieć. 11.03.06, 16:22
      powiedz mi gdzie ty kobieto rodziłaś bo jak to czytałam to miałam ciarki na
      plecach właśnie mam rodzić i nie che trafić do tego szpitala co ty !!!!!!!PROSZE
Inne wątki na temat:
Pełna wersja