Urodziłam w Bródnowskim

15.03.06, 18:36

11 marca urodziłam swoja kochana córeczke w szpitlu Bródnowskim. Opieka na
srednim poziomie, ale jedyne z czego jestem adowolona ito opieka lekarska.
Chodzi mi tu szczególnie o dr. R.Kuzlika. Cudownu człowiek i lekarz. Dzieki
niemu wszystko skończyło sie dobrze dla mnie i mojej córeczki. naprawde
polecam tego lekarza. Nie boje sie napisac ze to najlepszy ginekolog na
jkiego trafiłaa. jesli macie jakies pyatnia to chetnie odpowiem.
    • bluma1976 Re: Urodziłam w Bródnowskim 16.03.06, 08:49
      Witam,
      a chodziłaś wczesniej prywatnie do dr. Kuzlika?
      Opisz cos wiecej o tym szpitalu, bo jestem bardzo ciekawa Twojej opini.
      Szczerze mówiąc moje pierwsze wrażenia nie są fajne, jakos odstrasza mnie ten
      szpital...

      pozdrawiam
      • alcarin Re: Urodziłam w Bródnowskim 16.03.06, 09:59
        No wlasnie, ja tez jestem troche "wystraszona", zwlaszcza wygladem izby przyjec.
        Chodze tam panstwowo do lekarza, ale chcialam rodzic gdzie indziej. Niestety,
        okazalo sie, ze bez zaplacaneia 1700zl nie mam co myslec o porodzie w wybranym
        przeze mnie szpitalu. Moj tata zaoferowal, ze da mi te pieniadze, zebym w tak
        waznej dla mnie chwili nie musiala sie stresowac, ale dla mnie to wrecz
        niemoralne rodzic w panstwowym szpitalu za takie pieniadze i to przez wiele lat
        placac skladki na sluzbe zdrowia. Dlatego myslimy z mezem o Brodnowskim,
        bylismy nawet na rozmowie z polozna i chcielismy obejrzec sale porodowe.
        Niestety, podobno akurat na zwyklych salach byl komplet, wiec moglismy zobaczyc
        jedynie ta wypasiona sale jednoosobowa za 500zl (z kolem porodowym). W szpitalu,
        w ktorym chcialam rodzic 700zl, a jesli nie masz lekarza stamtad - 900zl i to
        obowiazkowo przy wynajeciu poloznej (a wiadomo, ze jak nie wynajmiesz poloznej,
        to nie masz co myslec o rodzeniu w tym szpitalu, bo powiedza, ze nie ma miejsc).
        Nie powiem - bardzo nam sie spodobala, ale lekarka mowila mi, ze ta sala to
        raczej dla taty, niz dla mamy wink Bo jak sie rodzi, to i tak wszystko jedno gdzie
        i czy przychodza studenci, czy nie (w jednoosobowej nie pojawiaja sie podobno, a
        w tych ogolnych tak). Mysle, ze na 100% wynajmiemy polozna (350zl, a nie 600 jak
        tam, gdzie chcialam rodzic)i po porodzie jednoosobowy pokoj (50zl za dobe) - to
        doradzila mi lekarka. Niestety, nie widzialam oddzialu poporodowego, ani tych
        jednoosobowych pokoi - czy mozesz napisac cos na ten temat (warunki, dostepnosc
        do prysznica i wc, opieka nad poloznica i dzieckiem, odwiedziny, itp)? Bede
        wdzieczna jesli napiszesz tez o samym porodzie - opieka, czy wynajmowalas
        polozna (jesli tak, to ktora - moze byc na maila), a jesli nie, czy ta z dyzuru
        byla OK wink, czy z zalozenia podaja oksytocyne, czy robi sie lewatywe, czy np.
        podaja czopek glicerynowy, czy sa chetni podawaniu znieczulenia, czy jednak
        odwodza od tej mysli. Co trzeba miec dla dziecka i siebie - chodzilam do szkoly
        rodzenia gdzie indziej. Czy mialas lekarza prowadzacego z tego szpitala
        (ktorego? - jesli to nie jest zbyt niedyskretne pytanie) i czy widzialas sie z
        nim podczas porodu lub po nim. Bede wdzieczna za wszelkie info, bo juz sama nie
        wiem co robic, mam metlik w glowie, a czas porodu zbliza sie nieublaganie.
        • kkolasinska Re: Urodziłam w Bródnowskim 16.03.06, 11:37

          Zaczeło sie od tego , ze minął tydzień od planowanego terminu porodu i po tym
          czasie kazano mi przyjechac z walizka na izbe przyjec. Tam zrobili mi ktg,
          zbadał mnie lekarz ( dr. Kuzlik). Na ktg zapisywały sie niewielkie skurcze. Dr.
          Kuzlik zalecił lewatywe ( nie musiałam sie godzic ) i zaprowadzono mnie na sale
          porodowa. Tam zostaiłam swoje rzeczy i za chwile zrobili mi USG. Okazało sie ze
          łozysko stopien 3a i ze tzreba wywoływac poród. Połozono mnie spowrotem na sale
          porodową ( sala całkiem przyzwoita, jednoosobowa zamykana parawanem wiec nikt
          nie patrzy co sie dzieje)i tam podłaczono mnie znowu do ktg. Była to godz 12.
          za chwile przyszedł lekarz z położna i zaczał mnie badac. Podczas padania
          przebił mi pecherz płodowy wiec zaczeły odchodzic mi wody , ktore saczyły sie
          jeszcze do ok 18 . podłaczono mi oksytocyne w sumie razem miałam jakies 3
          kroplówki oksytocyny przez cały poród. Zaczeło sie cos juz dziac, coraz
          silniejsze skurcze, ale rozwarcie ciagle na 1 cm. I takie rozwarcie pozostało
          do godz. 2 w nocy. Meczyłam sie strasznie przez 15 godz bo iałam silne
          skurcze , ale ciagle 1cm rozwarcia. Nie pomógł mi maaz szyjki ani skakanie na
          piłce. Dopiero dr. Kuzlik zadecydował ze nie ma mnie co meczyc i przewieziono
          mnie na sale operacyjna. Tam podali mi znieczulenie zo i o godz. 2.50 miałam
          juz swoja córeczke. Widziłam ja tylko pzrez chwile bo zaraz przewiezli mnie na
          sale pooperacyjna. Tam lezałam cały dzien , ale w ciagu dnia dostałam swoja
          coreczke ktorej miała podawac juz cyca, ale nie miałam pokarmu jeszcze a
          niemiła połozna nie zabardzo chciała mi pomóc bo twierdziła ze ona sie nie
          rozdwoi bo jest sama. Tak wiec juz 1 dnia miałam dosyc. Wieczorem musiałam o
          własnych siłach przejsc na sale gdzie juz były kobiety i po cieciu i po
          naturalnym porodzie. Tam opieka na srednio niskim poziomie,na sali bardzo
          zimno, okna nieszczelne, bałam sie o córeczke zeby sie nie rozchorowała. Kapiel
          dzieci tez daje duzo do zyczenia. raz dziecko wrociło nieprzebrane , mimo ze
          ciuszki były naszykowane. Zle wspominam pobyt w tym szpitalu. Jedyne z czego
          jestem zadowolona to z dr. Kuzlika. Sama wypisałam sie na własne rządanie w 4
          dobie.
          • bromba28 Re: Urodziłam w Bródnowskim 17.03.06, 10:01
            Ja urodziłam w lutym drugie dziecko w tym szpitalu (pierwsze też tam rodziłam
            dwa lata temu). Za każdym razem byłąm bardzo zadowolona z opieki zarówno w
            trakcie jak i po porodzie. Nie wynajmowałam położnej ale w obydwu przypadkach
            był to jedyny poród na oddziale a poza tym rodziłam bardzo krótko. Pielęgniarki
            pokazywały jak karmić dziecko, pytały czy nic nie potrzebuję. Dziwne , że
            zmarzłaś w szpitalu . Jak ja tam byłam na salach panował taki upał, że
            pielęgniarka zaproponowała, żeby uchylić na chwilę okno. Moim zdaniem dzieckiem
            też dobrze się opiekowano a lekarze odpowiadali na wszystkie pytania. Ale może
            ja miałam po prostu szczęście. Generalnie polecam.
        • bettti5 Re: Urodziłam w Bródnowskim 16.03.06, 13:02
          no wlasnie najgorsze jest uczucie ,ze malo czasu ,a nic nie jest pewne. bylam
          teraz w bródnowskim na spotkaniu z położną panią Leszek. pokazala nam sale
          porodowe jest mila , umowiona na tel. w razie porodu i o dziwo kosz to tylko
          350 zł. sale sa takie same jak 11 lat temu, ja wiecej tam rodzic nie
          chcialam,choć szpital cieszy sie dość dobra opinią.wybrala rok temu zaledwie
          MSWiA na Woloskiej ,lecz tam nie mozna sie dostac normalnie ,chyba ,ze
          szczescie dopisze i akurat nie ma braku miejsc. warto sprobowac na bródnie,
          tylko polecam sie z polozna umowic!!!
        • roziafruzia Re: Urodziłam w Bródnowskim 17.03.06, 08:26
          Urodziłam w bródnowskim w grudniu. Miałam umówioną położną i bardzo dobrze, bo tego dnia był "bardzo duży ruch", a tak to miałam swoja do całkowitej dyspozycji. Poród przebieg bardzo sprawnie (pierwsze dziecko i tylko w sumie 6 godzin) i mysle, ze to głownie jej zasługa, bo ładnie mnie prowadziła. Cały czas był ze mną mój mąż i nie było z tym żadnych problemów, musiał tylko kupic sobie specjalne ubranko za 20 zł. Rodziłam w zwykłej sali czyli takim boksie tzn sa to salki które zamiast jednej sciany maja drzwi harmonijkowe. Nie widzisz innych rodzących, ale mozesz je słyszeć. Po porodzie byłam na sali jednoosobowej (kosztuje 50 zł za dobe). Ma ona wspólną toalete i prysznic z drugą jedynką. Z opieki w czasie porodu i po byłam bardzo zadowolona, miałam problem z karmieniemi z powodu wciagnietej brodawki i połozne wykazywały anielską cierpliwosc w stosunku do mnie i moje małej. Aha nie miałam lekarza prowadzącego z tego szpitala. Osobiscie polecam mimo rzeczywiście nie najlepszego wyglądu izby przyjęć.
        • bromba28 Re: Urodziłam w Bródnowskim 17.03.06, 10:23
          W pojedynczych salach poporodowych jest jeden WC i prysznic wspólny dla dwóch
          takich sal (więc korzystają z nich tylko dwie osoby). Mi bardzo sie przydał
          wygodny fotel , w którym można karmić dziecko (mniej boli kręgosłup i ręce).Poza
          tym jest nocna lampka , parę szafek . Może to nic nadzwyczajnego ale jest tam
          dużo spokojniej w porównaniu z ogólną salą i to jest moim zdaniem podstawowa
          zaleta. Odwiedziny są codziennie od 14 do 17 a w weekendy do 19. Jeśli chodzi o
          opiekę to ja byłam zadowolona. Pytano jak sobie radzę z karmieniem , a w razie
          czego pomagano. Przed nocą przychodziła pielęgniarka zapytać, czy czegoś mi nie
          potrzeba np czopka przeciwbólowego. Przy pierwszym porodzie zrobiono mi
          lewatywę (pytali wcześniej czy się zgadzam) i podano znieczulenie zzo a za
          drugim razem poród był zbyt zaawansowany na takie zabiegi (trwał godzinę). Dla
          dziecka trzeba mieć przybory do przewijania i parę ubranek na zmianę. Przybory
          do kąpieli i spirytus do przemywania kikuta pępowiny są na miejscu. Dla siebie
          warto zabrać dużo wody mineralnej niegazowanej, papier toaletowy, podkładki
          poporodowe bella (do kupienia w aptekach), majtki poporodowe no i takie rzeczy
          jak koszula, kosmetyki itd. Ciąże prowadziła lekarka z tego szpitala. Była ona
          obecna przy pierwszym porodzie, a przy drugim nie trafiłam na jej dyżur.
          Generalnie opieka w trakcie obydwu porodów była bardzo dobra a personel pomocny.
          Byłam bardzo zaskoczona wręcz serdeczną atmosferą Choć nie wynajmowałam
          położnej. Dla mnie takie drobiazgi jak wygląd izby przyjęc nie był istotny, to
          naprawdę nie przesądza o jakości opieki. To w końcu szpital a nie hotel.
    • masza76 Re: Urodziłam w Bródnowskim 17.03.06, 09:29
      hej, my mieszkamy niedaleko i w dodatku trafiłam na dr Kuźlika jako prowadzącego
      no i też przymierzamy się do porodu w Bródnowskim. wcześniej chcemy pojechać i
      obejrzeć salę, pogadać z położną o możliwościach przyjmowania różnych pozycji,
      ochronie krocza itd. zdecydowaliśmy się na wykupienie usług polożnej, żeby mieć
      większy komfort. napiszcie, jeśli pamiętacie z jakimi połoznymi miałyście
      kontakt i które były pomocne zarowno w trakcie porodu jak i w opiece poporodowej.
      gratuluję i pozdrawiam
      • shiraze Re: Urodziłam w Bródnowskim 18.03.06, 01:01
        Ponad półtora roku temu urodziłam w Bródnowskim w asyście męża, położnej i dr
        Kuźlika mój Skarb. Czytając ten wątek uświadomiłam sobie, że poród wspominam
        tak dobrze, że mogłabym rodzić jeszcze nie raz. Nie myślcie, że miałam łatwo, o
        nie. 13 godzin skurczów, wstrętnego "szefa" Piórkowskiego, który twierdził, że
        nie rodzę i żeby mnie przewieźć na patologię, a który w trakcie porodu nie
        przedstawiając się co chwila mi "grzebał".....boleśnie. Ale wszędzie trafią się
        takie przyadki. Jednak to, co zapamiętałam, to spokój o zdrowie i życie mojej
        córeczki. To uśmiechnięty dr Kuźlik i życzliwa i fachowa położna Lena. W tym
        składzie poród był fantastycznym przeżyciem. Znieczulenie mi dali, choć nie
        było łatwo. Jednak upór i determinacja rodzącej mogą zdziałać cuda. Dr Kuźlik
        był lekarzem prowadzącym całą ciążę i nie ukrywam, że pomogło mi to rówmież
        podczas wizyt w szpitalu tuż przed porodem. Był zawsze do mojej dyspozycji. A
        podczas porodu, gdy ja bidulka cierpiąca skurcze przeżywałam, on wraz z moim
        mężem chichrali się w najlepsze smile(bynajmniej nie ze mnie). Salę poporodową
        wybrałam jednoosobową, bo ja spokój mieć lubię. Doła miałam trochę, bo mi co
        chwila ktoś wchodził i o coś pytał, gdy ja chciałam się zdrzemnąć. Ale
        dziewczyny, z drugą ciążą jak w dym do Kuźlika. I gdzie on-tam ja.
        Trzymam kciuki za miłe wspomnienia porodowe
        Gdybyście miały jakieś pytania piszcie na priva, a ja w przerwach między
        bieganiem za bobasem chętnie odpowiem.
      • beeea Re: Urodziłam w Bródnowskim 20.03.06, 12:12
        polecam polozna Agate Leszek, Dorotka tez jest swietna ,ale nie znam nazwiska.
        • kkolasinska Re: Urodziłam w Bródnowskim 20.03.06, 12:18
          Ja pamietam jdna połozna, niestety nie zapamietałam imienia. Wysoka wisniowo-
          czasne włosy. Naprawde dusza człowiek. Niestety bol i stres zrobiły swoje i nie
          zapamietałam jak miala na imie
          • olida Re: Urodziłam w Bródnowskim 27.03.06, 23:24
            Ja rodziłam w lutym 2005 i będę w lipcu 2006. Widzę, że nic się nie zmieniło w
            szpitalu, ani na lepsze ani na gorsze smile Rodziłam z Leną i polecam.
            Najwazniejsze to zdawać sobie sprawę, że szpital to nie hotel dobrej kategorii
            i że o swoje trzeba się upominac. Ja mimo całej swojej upierdliwości pytaniowo-
            wymaganiowej byłam postrzegana pozytywnie - dostałam prywatny nr tel jednej z
            pielęgniarek, kazala dzwonic jak będę miala jakieś problemy. Potem kilka razy
            dzwonilam na oddzial w rożnych sprawach, pamiętano mnie i chętnie pomagano. Ale
            na pewno nie jest to szpital pt "czego sobie Pani życzy?" Na pewno o wszystko
            trzeba prosić ale ja zawsze dostałam pomoc.
            • beatrice_1pl Re: Urodziłam w Bródnowskim 28.03.06, 14:51
              Hej,

              NIc nie piszecie o kąpieli noworodków. Może to dla niektórych nieistotne, dla
              mnie jednak znaczące...Otóż w Bródnowskim pielęgniarki myją dzieci pod kranem i
              nie ma żadnej możliwości zobaczenia jak całość powinna wyglądać, bo i jak jesli
              my bedziemy myć maluchy w wanience?? W innych szpitalach np. Bielański dzieci są
              przywożone na kąpiel do sal gdzie leżą mamy i można na spokojnie wszystkiego się
              nauczyć itd. Jak dla mnie mycie noworodków pod kranem jest jakąś porażką z
              czasów PRL, ponadto bardzo często jest tam gronkowiec (wiem od mamy mojej
              przyjaciólki, która tam pracuje). Ja tam rodzić zdecydowanie nie będę.
              Pozdrawiam,
              beata (37 tc)
    • jagodka1_m Re: Urodziłam w Bródnowskim 07.04.06, 09:41
      Witam
      Ja w Szpitalu Bródnowskim rodziłam w listopadzie 2004, i bardzo miło go
      wpominam. Przede wszystkim gorąco polecam położną Lenę. Miałam z nią stały
      kontakt na miesiąc przed porodem a i po porodzie mogłam liczyć na jej pomoc.
      Przez cały poród była ze mną i bardzo mnie wspierała, i uważam że dzięki niej
      miałam bardzo szybki poród (ok 2,5 godz). Faktycznie wygląd szpitala, sale
      poporodowe nie są tak cudowne jak np. na Karowej ale tu przynajmniej miałam
      barziej profesjonalną pomoc niż na Karowej ( pierwsze dziecko tam urodziłam -
      4860 i był to poród naturalny - efekt to niedotlenienie okołoporodowe i dwa
      złamane obojczyki). w Szpitalu Bródnowskim przyjęto mnie w terminie wyznaczonym
      na poród i synek urodził się duży i zdrowy (4700 g 60 cm). Dla mnie opieka i
      dostęp do informacji o stanie zdrowia mojego i mojego dziecka jest ważniejsze
      niż luksusy nowoczesnych wnętrz.
      • bszafarz Re: Urodziłam w Bródnowskim 07.04.06, 11:15
        A możesz podać jakiś namiar na panią Lenę.
        Z góry dziękuję.
        • agaorlik Re: Urodziłam w Bródnowskim 14.04.06, 14:29
          Cześć
          Ja urodziłam dwie córeczki na Bródnie. Jedną w 2001r a drógą w październiku
          2005r.
          Szpital polecam z drógim dzieckiem trafiłam na poród w nocy o pierwszej, na
          izbie nie byli zachwyceni ale mnie to nie interesowało. Jak trafiłam na sale
          porodową(zwykłą z mężem) to okazało sie że jest to czwarty poród tej nocy mimo
          to położna (pani Dorotka) była przez cały czas uśmiechnięta i pomocna. Musze
          przyznać że wszystko poszło bardzo szybko i o czwartej miałam już dzidzie. Po
          mojej prośbie żeby spróbować bez nacinania krocza pani Dorotka sie postarała i
          udało się bez nacięcia. Naprawde polecam. Po porodzie wziełam sobie jedynke
          jest to naprawde duzy konfort, do mycia żeczywiście zabierają dzidzie ale moja
          mała wracała zawsze zadowolona, równierz opieka lekarzy jest bardzo dobra.
          Życze szypkiego i dobrego porodu.
    • muminkowa Re: Urodziłam w Bródnowskim 18.04.06, 12:16
      Mam takie prozaiczne pytanie: czy do porodu dają szpitalną koszulę czy można byc
      w swojej?

      Dzięki
      M.
      • masza76 Re: Urodziłam w Bródnowskim 18.04.06, 13:06
        podciągam pytanie muminkowej i mam jeszcze jedno. czy któraś z was rodziła na
        tym kole porodowym?
        • agaorlik Re: Urodziłam w Bródnowskim 18.04.06, 14:25
          Jeśli chodzi o koszule to można w swojej a jeśli ktoś woli to zawsze można
          poprosić o koszule szpitalną. Ja rodziłam w swojej.
    • kkalina75 Re: Urodziłam w Bródnowskim 18.04.06, 18:32
      Ja rodziłam w Brodnowskim w styczniu. Generalnie opieka lekarska super, opieka
      połoznych na sali porodowej rewelacja. Opieka połoznych i pielegniarek po
      porodzie koszmarna. Leżałam w szpitalu bardzo długo. Spędziłam prawie 10 dni na
      porodówce bo co drugi dzien robiono mi tam testy oksytocynowe. Byłam swiadkiem
      mnóstwa porodów i jestem na prawde pod wrażeniem opieki lekarskiej. Na dyzurze
      mnóstwo lekarzy co chwile ktos zagląda. Co trzeci poród konczył sie cesarką, bo
      w razie jakichkolwiek komplikacji nikt nie ryzykuje długotrwałym porodem. Na
      dyzurze jest non stop anestezjolog i cały zespół opoeracyjny. Na samej
      porodówce przez to, ze tak długo tam byłam ,poznałam wszystkie połozne i na
      prawde nie trafiłam na zadną ponurą. Wszystkie miłe i sympatyczne. Rozmawiałam
      na porodówce z dziewczyna która rodziła pierwsze dziecko w św Zofii i
      powiedziała, ze niepotrzebnie wywaliła kiedys tyle pieniędzy, bo mogła rodzic
      tu, gdzie jest równie sympatycznie. Z moich obserwacji wynika, ze z lekarek
      najwiekszym uznaniem cieszy sie dr Osuch i dr Wygledowski to oni często
      decydują w trudnych sytuacjach. Gdybym jeszcze raz rodziła prowadziłabym ciąże
      własnie u dr Osuch. Jest to bardzo mądra i miła lekarka na poziomie - dzieki
      jej szybkiemu działaniu i odjetej decyzji o cesarce moja córeczka jest zdrowa i
      ja nie ukrywam też. Opieka po jest do bani. Trafiłam po porodzie na taka
      połozną, ze szkoda gadać. Nie chciala mi pomóc podnieśc sie z lózka, podac
      cokolwiek, "bo ona nie jest od tego " . Nie udzieliła mi informacji o stanie
      mojego dziecka bo nie chciało jej sie dupy podnieśc i sprawdzić. Ze łzami w
      oczach dzwoniłam po męza i załatwialismy prywatnie polozna panią Mariole, bo
      myslalam ze zaraz dostane w głowe. Obolała musiałam prawie na czterech wstawac
      do dziecka i nosić je tak strasznie płakało a ja nie mogłam doprosic sie nikogo
      o pomoc. nie miałam siły wyjśc na korytarz a w sali nie było dzwonka brr
      Pierwsze 3 doby wspominam koszmarnie. Potem opieka połoznej i oddzielna sala
      postawiły mnie na nogi. No ale moze jestem przewrażliwiona. Gdybym rodziła
      jeszcze raz to na pewno tam ze względu na opieke lekarska ale z własną połozną,
      która mozna wynając za 300 zł i warto. acha i jeszcze jeden plus - znakomita
      poradnia laktacyjna - nie miałam kłoptów z karmieniem i połozna laktacyjna była
      na prawde na kazde zawołanie. No i warunki lokalowo sanitarne w porównaniu z
      Inflancką super. oddzielna sala stołówka- nie trzeba w łózku jesc
Pełna wersja