Solec - koszmar

24.04.06, 15:56
Prawdziwe oblicze szpitala na Solcu
Witam wszystkie osoby zainteresowane rzetelną informacją o przebiegu mojego
porodu w cieszącym się dobra sławą szpitalu na Solcu ( ul. Solec 93) oraz
opieką medyczną przez 5 dni spędzone przeze mnie i moja córkę w szpitalu.

Urodziłam 10 kwietnia 2006 roku o godzinie 22.15.
Zacznę od końca, bo to obsługa medyczna po porodzie doprowadziła prawie do
tragedii.
Przez zaniedbanie ze strony personelu po 10 dniach wylądowałam w innym
szpitalu ( na Madalińskiego – polecam) na łyżeczkowaniu, gdyż zostały mi
resztki łożyska i lada moment zaczęłaby gnić mi macica. Ani razu po porodzie,
a w szpitalu spędziłam 5 dni! Nie zostałam zbadana. Konowały inaczej ich nie
nazwę!!! Rutynowe obchody wyglądały podobnie, lekarze brali kartę na której
poza wykresem temperatury nic nie ma i odwieszali, chyba raz byłam zapytana
jak się czuję. Kilkakrotnie mówiła, że kręci mi się w głowie i mam gwiazdki
przed oczami ale dowiadywałam się że to normalne. Generalnie mało
zainteresowania budził ten fakt, a wręcz odnosiłam wrażenie, że uciekają jak
najszybciej bym nie burzyła im idealnego, beztroskiego obchodu. Pobyt lekarzy
w czteroosobowym pokoju zajmował tak mało czasu, że ledwo zdążałam powiedzieć
że w ogóle coś mi dolega. Chyba miałam pecha bo leżałam z dziewczynami po
porodach przez cesarskie cięciach i każda z nich miała swojego lekarza
prowadzącego w tym szpitalu. Poprosiłam o coś na wzmocnienie to przydzielono
mi żelazo z tym, że przez 2 dni go nie dostawałam, bo zapomniano mi dać, za
to nie zapomniano odnotowywać że je dostaję. Po moich interwencjach położna
powiedział, że da mi wieczorem ( bo trzeba brać przed jedzeniem) – w
rezultacie rzuciła mi dwie tabletki + kwas foliowy ( chyba na odczepne) o 11
w nocy. Dobrze, że nie czekałam z posiłkiem na tą troskliwa opiekę. Bez słowa
jak brać, czy wziąć dwie czy jedną, nic, zero wyjaśnień. Gdyby nie to, że
moje dziecko miało problemy zdrowotne i dostawało antybiotyk więc byłam
skazana na ich humory to bym się z nimi policzyła, ale musiałam schylić głowę
i zacisnąć zęby, bo bałam się, że w ramach zemsty skrzywdzą mi dziecko. Przy
kolejnym obchodzie powiedziałam, że bardzo boli mnie krocze, to wzbudziłam
tylko uśmieszki całej grupy medyków. Ponoć musi boleć.
Po powrocie do domu czułam się z każdym dniem coraz gorzej. Wypływ skrzepów
krwi nasilał się, a ja czułam się dziwnie trochę jak bym miała zemdleć. Na
szczęście położna środowiskowa ze szpitala Praskiego zwróciła uwagę na to, że
nie powinnam już krwawić tak obficie i zaleciła kontakt z lekarzem. Nie
zwlekając udałam się do mojego lekarza prowadzącego, który po wykonaniu USG
natychmiast skierował mnie do szpitala. Nie muszę mówić jaki to stres, kiedy
ma się 10 dniowe dziecko, które karmi się piersią, a w perspektywie jest
natychmiastowa narkoza. Na szczęście w szpitalu położniczym na Madalińskiego
wykazano życzliwość i otrzymałam lekką narkozę i po 3 godzinach mogłam znów
karmić dziecko.
A teraz parę słów o samym szpitalu.
1. Poród.
Wybierając szpital na Solcu kierowałam się tym że ma ładne sale porodowe.
Rezultat. Przyjechałam do szpitala krzycząc już z bólu ze skurczami z krzyża
co 5 minut – niektóre kobiety wiedzą co to znaczy! W izbie przyjęć bardzo nie
miły lekarz stwierdził, że nie obchodzi go wpis do książeczki mojej grupy
krwi. Mam wracać do domu, lub mój partner po zaświadczenie o grupie krwi.
Powiedziałam mu, że grupę krwi robiłam na początku ciąży 8 miesięcy temu i
nie wiem gdzie mam ten wynik i ani ja ani mój narzeczony nie będziemy wracać
do domu po żadne wyniki badań. Na co lekarza zrobił nam wyrzut że właśnie
przez „takich” marnowane są pieniądze NFZ! Więc mu powiedziałam, że z chęcią
zapłacę, tak jak i za większość badań jakie wykonałam w czasie ciąży ( bo to
też ciekawa historia, 2 lekarzy „państwowych” odmówiło mi prowadzenia ciąży
ze względu na brak czasu!! Więc kierując się własną wiedzą zrobiłam szereg
badań, które robi się w pierwszym trymestrze ciąży na własny koszt). W końcu
nas przyjął do szpitala. Zapytałam go jakie mam rozwarcie, bo chciałam
powiedzieć wybranej przeze mnie położnej K. Komosie. Dowiedziałam się ze 2,5
cm co słyszał również mój narzeczony. Tym czasem na sali porodowej
dowiedziałam się, że było 4,5 i tak wpisał lekarz w kartę co zostało
potwierdzone przez ponowne badanie. Więc już na dzień dobry zostałam
wprowadzona w błąd. Przez co i moją położną wprowadziłam w błąd więc się nie
spieszyła.
Okazało się, że wszystkie sale są zajęte i zaczynam rodzić na sali ogólnej!!
( łudziłam się, że mnie przeniosą do indywidualnej jak się zwolni) Więc jak
tam jest. Poza fajnym łóżkiem nie ma nic, leży się prawie jak w przejściu,
non-stop łażą położne, salowe, pielęgniarki. Dla mnie wygodnie było cały czas
chodzić i robić ćwiczenia z jogi, co chociaż tyle dobrze że mi nie zabroniły
bo nie wytrzymałabym z bólu na leżąco. Ale za to przez cała akcję pierwszej
fazy do 10 cm rozwarcia nikt nam nie pomógł. Nie uzyskałam żadnej pomocy w
kwestii oddychania, a w 8 cm już zupełnie zgubiłam rytm, z bólu zapomniałam
gdzie mam nos i jak oddychać klatką piersiową. Pomimo starań mojego
narzeczonego nie byłam w stanie już nic robić, akcja stanęłam na 8 cm na
kilka godzin. Mojej położnej nie było, a żadna z kilku obecnych na sali nie
raczyła mi pomóc. Po pewnym czasie jedna się zlitowała i dała mojemu
narzeczonemu lód do masowania mi pleców przy skurczu, bo do tej pory masował
mnie ręka. Kazałam wezwać anestezjologa do znieczulenia zewnątrz oponowego.
Argumentowałam tą decyzję faktem, że zgubiłam rytm, nie radzę sobie z
oddychaniem – żadna z personelu nie poświęciła mi czasu by mi pomóc w
oddychaniu i wyprowadzić mnie z opresji. Przyszedł lekarz tylko straszyć mnie
że poród po znieczuleniu będzie trwał 5 godzin dłużej, tłumaczyłam również
jemu, że potrzebuję pomocy, bo nie wiem jak oddychać, nie radzę sobie.
Wszyscy mieli to gdzieś. Przyszła anestezjolog, mocno nie profesjonalna.
Wbiła mi się 4 razy w kręgosłup co i raz porażając mi jakiś nerw co
wywoływało bóle nóg albo narządów wewnętrznych, przynajmniej tak czułam. Sama
się bała, mnie wystraszyła swoim brakiem profesjonalizmu i kazałam jej
zostawić mnie w spokoju. Dowiedziałam się że jestem a) za gruba, b) mam za
ścisło kręgi, c) nie nadaję się do znieczulenia!!!!!!!!!!!! Bzdura. 2
tygodnie wcześniej byłam u J.Gruber przełożonej anestezjologów w tym szpitalu
i po długiej wyczerpującej rozmowie powiedziałam mi, że jak najbardziej
nadaje się do znieczulenia i nie widzi przeciw wskazań, a na pewno nie jestem
za gruba. Tak więc męczyliśmy się z moim narzeczonym dalej sami. Gdy zaczęły
się bóle parte darłam się jak zwierze zamiast przeć, ale jakoś nikogo to nie
martwiło. Na ostatnie 30 minut porodu przybyłam „moja” położna i jakoś
poszło. Zrobiła dokładnie to co reszta mogła zrobić dużo wcześniej, po prostu
mi pomóc. Nie wiem za co dostają tam pensję, bo jeśli za siedzenie przy
biurku i omawianie strajku kiedy ja rodzę to świetnie, też bym chciała taką
pracę. A nie żartując to chyba każdy przyzna, że znieczulica i olewanie
obowiązków przemawia przez moją historię. O przepraszam podłączały mnie do
KTG co i raz i wkładały paluchy by sprawdzić rozwarcie. Tak czułam się
zadbana ((

2. Opieka nad dzieckiem.
Na oddziale jest kilka miłych i profesjonalnych pediatrów. Jednak, że mam żal
do szpitala o to, że dziecko nie zostało od razu zdiagnozowane, że ma
zatrucie i że te normalne wymioty wodami płodowymi nie są tak do końca
normalne. Doprowadziło to do wycieńczenia mojego dziecka. Zareagowano po 29
godzinach na moje żądanie. Maleńka dostała antybiotyki do żylnie.
Nie ma na co liczyć, że ktokolwiek powie chociażby jak przemywać pępek.
Przychodzą panie, każą rozebrać dziecko, wsadzają pod kran, ciach, ciach
nawet nie wied
    • kropka9912 Re: Solec - koszmar 24.04.06, 17:31
      Bardzo mi przykro że miałaś takie przeżycia, brak słów!
      Ja termin porodu mam na 29 kwietnia a mój lekarz prowadzący poszedł właśnie na
      emeryturę i też nie wiem jak to będzie z tym szpitalem.
      Mam nadzieję że już jest wszystko ok z Tobą i Maleństwem.
      Życzę zdrówka i radości z Pociechy niech dobrze się chowa.
      Pozdrawiam
      • kiti5 Re: Solec - koszmar 24.04.06, 18:09
        Bardzo Ci współczuje i życze zdrówka dla Ciebie i małej
      • natasha31 Re: Solec - koszmar 04.05.06, 08:03
        dzięki

        kropka9912 napisała:

        > Bardzo mi przykro że miałaś takie przeżycia, brak słów!
        > Ja termin porodu mam na 29 kwietnia a mój lekarz prowadzący poszedł właśnie na
        > emeryturę i też nie wiem jak to będzie z tym szpitalem.
        > Mam nadzieję że już jest wszystko ok z Tobą i Maleństwem.
        > Życzę zdrówka i radości z Pociechy niech dobrze się chowa.
        > Pozdrawiam
    • kasia_mm Re: Solec - koszmar 24.04.06, 18:35
      urodzilam 2 dzieci z czego jedno na Solcu wlasnie

      moze dlatego ze mam ciut wieksze doswiadczenie - odebralam Twoj post nie obraz
      sie ale jako lekko spanikowany i delikatnie mowiac przesadzony w paru
      miejscachsmile

      rozwarcie - uwierz mi rodzilam 4,5 kilogramowe dzieci i rozwarcie z 2 cm do 6
      cm poszlo u mnie doslownie w 5 minut a potem stalo dluuugo w miejscu - wiec nie
      dziwie sie ze lekarz czy polozna nie zdazyl cie poinformowac o ilosci cm bo to
      sie naprawde potrafi zmienic w kilka minut

      bol krocza po porodzie naturalnym - niestety jest nie do wytrzymania, ja zawsze
      przez dwa -trzy tyg nie moglam normalnie siedziec a dni czy godziny
      bezposrednio po porodzie to bylo wrazenie jakbym miala wszystko porozcinane na
      centrymetrowe paseczki, bierze sie poprostu czopki przeciwbolowe zaciska zeby i
      cieszy widokiem maluszka....

      tlok na salach indywidualnych - po prostu Solec jest bardzo oblegany , sale nie
      sa platne wiec kto pierwszy ten lepszy, mialas pecha ze byly zajete ale to juz
      nie jest wina szpitalasad

      badania ktorych nie mialas - tu to przepraszam ale w kazdej szkole rodzenia
      mowia, w kazdej ksiazce o ciazy jak wol krzycza zeby wszystkie dokumenty
      badania wyniki etc przygotowac min 6 tyg przed porodem - tylko do siebie mozesz
      miec pretensje ze nie bylas przygotowanasad

      ogolnie - naprawde nie obraz sie za te slowa - jestes po prostu taka sama
      zestresowana i spanikowana mloda mama jak 90% populacji - jaka i ja bylam i
      wiele wiele moich kolezanek, dziewczyn ktore swoja niewiedze, strach przed
      nowym odbijaja atakiem na wszystko wkolo siebie..... wyciszysz sie po porodzie,
      nacieszysz malenstwem, dojdziesz do formy i poprawisz myslenie o porodzie -
      zapewniam Ciesmile))

      pozdrawiam i zycze wiele zdrowia dla maluszka i Ciebie!!!
      • ulkad Re: Solec - koszmar 24.04.06, 19:58
        Ale fakt faktem, ze jej nie wyczyscili od razu po porodzie, co moglo fatalnie
        sie skonczyc.

        pozdrawima - ula
        • kasia_mm Re: Solec - koszmar 25.04.06, 17:31
          i tu sie zgadzam w 100%smile
      • haganna Re: Solec - koszmar 16.05.06, 21:45
        Z tym bólem krocza po porodzie psn to chyba przesadzasz. "Bierze się czopki,
        zaciska zęby i cieszy"? A to dobre! Jeśli boli, to prosi się o pomoc, bo może
        to oznaczać coś niedobrego. Jeśli czopki nie pomagają, to sięga się po coś
        mocniejszego.
        Rodzącej może zdarzyć się zapomnieć jakiegoś papierka. Zawsze można go donieść
        i zrobić badanie jeszcze raz. Tragedii nie ma i fochy lekarza na izbie przyjęć
        są dla mnie nie do przyjęcia!
        Twój protekcjonalny ton i opinia, że autorka jest "spanikowana" to jakaś kpina!
    • aga_sama Re: Solec - koszmar 25.04.06, 09:08
      Być może to co napiszę zupełnie rozjedzie się z prawdą, ale...
      Z Twojej opowieści wynika, że sumiennie przygotowywałaś się do porodu,
      podejrzewam, że miałaś też jakąś jego wizję. Niestety swojego ciała nie da się
      do końca kontrolować, poród to nie zajęcia jogi.
      Ale położna powinna być trochę jak nauczyciel jogi. Wiesz, na porodówkach nie
      lubią takich jak Ty - świadomych swojego ciała, fizjologii i swoich praw,
      przygotowanych. Najłatwiej prowadzi się przelęknione "dziunie", ktore nie mają
      pojęcia, co się z nimi dzieje i bezwolnie poddają się wszystkim działaniom
      personelu. Położne są od tego, żeby prowadzić poród, a nie szukać zgubionego
      rytmu oddechu ... niestety. Zastanów się, kiedy ktoś je prosił o coś takiego?
      Wydaje mi się, że sam poród mógł wyglądać lepiej, ale gdybyś trafiła na bardziej
      "otwarte" położne i sama im zaufała.
    • liwilla1 Re: Solec - koszmar 26.04.06, 10:22
      natasha, szczerze wspolczuje.naprawde nie wiem co napisac, tak mi okrutnie
      przykro. przez takie wlasnie historie jak Twoja odmawiam podwyzek wszystkim
      lekarzom-zanim dany lekarz czy pielegniarka dostanie wiecej kasy z naszych
      kieszeni, powinni byc poddani ankietom losowi odbiorcy ich uslug. zrzyma mnie
      jak slysze, ze na porodowki dostaja sie "najlepsi z najlepszych"! toz to jakis
      absurd...
    • scuzi Re: Solec - koszmar 26.04.06, 10:40
      ...a mnie się niedobrze robi jak czytam taki stek histerycznych wynurzeń
      niedojrzałej osobowości. Nawet komputer odmówił przyjmowania tych bredni,
      sądząc po ostatnim, urwanym zdaniu.

      Każdy moment współpracy z personelem można obrócić przeciw niemu. Tobie, jak
      wszyscy widzą, nic nie pasowało, nawet rzeczy dla innych oczywiste. Jeśli joga
      Ci nie pomaga, to już nic Ci nie pomoże. Z taką alternatywną osobowością nawet
      na księżycu byłoby Ci źle.

      Wymyślając im od konowałów, sprowadzasz ew. polemikę do poziomu błota.
      Wszystkie Twoje argumenty tracą w ten sposób na wiarygodności.

      Gdy czytam takie posty infantulnych i egzaltowanych panienek ti rzygać mi się
      chce.
      Obraź się, bedzie mi miło....

    • lolinka2 Re: Solec - koszmar 26.04.06, 10:43
      Wiesz, ja tam byłam troszkę dłużej niż ty (ponad tydzień) na ginekologii (ten
      sam personel) i chadzam nadal regularnie na badania.
      Sorry, ale dla mnie to troszkę brzmi jak historia rozhisteryzowanej panienki,
      która nie bardzo wiedziała co się z nią dzieje a po wtóre nie była uprzejma
      (znając drogę na forum) zajrzeć na stronę szpitala na Solcu, gdzie spis
      dokumentów które należy mieć ze sobą do porodu jest wyszczególniony... Takie
      rzeczy jak wyniki badań są w tym spisie ujęte i może komentarz lekarza do
      najmilszych nie należał, ale to się trzyma co najmniej przez cała ciążę w
      jednym miejscu - nie wiedziałaś??? to po co robiłaś to badanie??? dla ciekawości
      czy odkreślenia rubryczki w karcie ciąży???

      położne porodowe... ten szpital nigdy się nie szczycił że ma najwyższy poziom w
      tej materii - trzbe było zwinąć zagle i jechać na Żelazną... sale na Solcu są
      ładne, poglądy położnych (z którymi rozmawiałam) są troszkę jeszcze nie z tej
      epoki (pozycja horyzontalna do parcia - mnie osobiście to przeszkadza i dlatego
      się tam nie wybieram), ale zeby od razu ze zostawiły samą sobie itp... a co
      miały robić?? ich jest dwie na całe położnictwo i porodówkę, salek jest kilka i
      położnic od metra bo też mają tłok - wybacz, że żadna nie miała czasu i ochoty
      na pogawędkę przy herbatce w Twoim rozkrzyczanym towarzystwie.

      Co do pediatrów - nie znam więc nie wiem, ale sądzę, ze podobnie jak wszędzie
      indziej, pod kranem to moje dziecko 4 lata temu w Białej Podlaskiej kąpano i
      żyjemy obie. Aczkolwiek w momencie gdy poprosiłam o pomoc, udzielono mi jej.
      Powiedz szczerze: otworzyłaś usta że chcesz demonstrację albo że chcesz sama
      zająć się dzieckiem, czy czekałaś po hrabiowsku na full service??

      I nie jestem wielka fanką Solca powiem szczerze, chociaż jest tam parę osób
      które szanuję i uwazam za fachowców (a wśród nich przemiłe panie pielęgniarki z
      IP które kłują najlepiej na świecie), osobiście rodzę w Św Zofii, bo innych
      miejsc się boję, natomiast kiedy czytam takie aż paszkwile to mnie z lekka krew
      zalewa...
    • ellaella Re: Solec - koszmar 27.04.06, 14:01
      Cześć,
      nie zgadzam się z tymi osobami, które twierdzą - i to często w niegrzeczny
      sposób - że dziewczyna, która napisała ten post jest histeryczką, egzaltowaną
      itp. itd.
      Jedyne, co można jej zarzucić, to zapomnienie kartki z grupą krwi. Z pewnością
      powinna miec to ze sobą, ale przecież nie jest to powód, żeby przekreślać
      resztę faktów zawartych w tym poscię.
      Szpital na Solcu w moim mniemaniu wypadł w tej opowieści bardzo
      nieprofesjonalnie. I to zarówno pod wzlędem merytorycznym - w końcu
      sprawdzenie, czy łożysko wyszło w całości należy do podstawowych spraw przy
      porodzie. Także pod względem ludzkim - ogólna znieczulica i brak informacji.
      A do tego tłok i brak miejsca.
      Oczywiście, osoba mniej świadoma swoich oczekiwań, nie odebrałaby części tych
      wad w taki bolesny sposób. Ale czy to jest problem oczekiwań? Może lepiej gdyby
      rodziły same nieświadome osoby, które będą się tylko cieszyć, że dziecko jest
      zdrowe? Jeżeli mamy wrócić do jedynie takich oczekiwań, może cofnijmy czas i
      wróćmy do socjalizmu.
      Sądzę, że mamy prawo do wysokich oczekiwań i do ich spełnienia.
      A szpital Solec z tego opisu to po prostu beznadzieja.
      I, Nataszo, nie przejmuj się tym, co piszą te, które nie mają oczekiwań.
      Pozdrawiam,
      EllaElla
      • mruwa9 moja odpowiedz 27.04.06, 14:12
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=40760919&a=40801894
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=40760919&a=40802690
        • linearka Re: moja odpowiedz 27.04.06, 17:53
          Ja też tam rodziłam w styczniu tego roku!!!!!!!!! Kobieto opanuj się troszkę i
          nie oczerniaj innych!!! Ta "twoja położna" rzeczywiście baaaaardzo
          profesjonalna, skoro przybyła na ostatnie 30 min!!!
          Mój Kubuś też miał tzw. problemy adaptacyjne, też wymiotował wodami płodowymi i
          zajęto się nim jak tylko padła taka diagnoza! Na obchodzie ZAWSZE można zapytać
          o wszystko i ZAWSZE padało pytanie o samopoczucie. Może poprostu trzeba się też
          do tych ludzi odnosić z szacunkiem jakiego sama oczekujesz.
          Skoro sale indywidualne były zajęte to JAKIM CUDEM mieli Cię tam położyć?
          Doprawdy czasami ręce opadają. Dobrze że nie wymieniasz chociaż nazwisk lekarzy
          bo takie panienki też się zdarzają...
          Przepraszam za wzburzenie ale z tego postu wynika że ja rodziłam gdzieś na
          księżycu!!! Koło mnie też nikt zanadto nie skakał ale bez przesady, księżniczką
          nie jestem a Solec to nie prywatna klinika!
          NO COM...
          • linearka Re: moja odpowiedz 27.04.06, 17:55
            mruwa9 wspaniała odpowiedz (ten drugi link), dobrze że tacy ludzie też istnieją.
    • halszkabronstein Re: Solec - koszmar 28.04.06, 12:28
      Cóż , z powodu łożyska i zatrucia dziecka bardzo Ci współczuje bo napewno się
      nacierpiałaś . Tak samo ze znieczuleniem - to jednak brak profesjonalizmu jeśli
      było tak jak mówisz.

      Jednak musze przyznać racje dziewczynom wypowiadającym się przede mną , że
      takie rzeczy jak badania należy mieć w jednym miejscu i najlepiej zawsze przy
      sobie gdy oczekuje się już terminu porodu ( w ostateczności jeśli z różnych
      losowych przyczyn nie masz ich w szpitalu szybciutko powinien dowieść je
      partner albo np mama ) . Mi to się wydawało oczywiste , w końcu po to mam te
      wszystkie badania by pózniej lekarze się z nimi zapoznali a sam wpis w karte
      ciąży nie wystarczy dlatego bo w razie jakis niezgodności karta ciąży nie jest
      wynikiem badań .

      Warto też się zapoznać ze szpitalem o wiele wcześniej i nie wybierać go na
      podstawie wystroju...każdy szpital ma swoją specyfike , swój personel , swoje
      zasady . Warto przejść pod opieke lekarza prowadzącego ciąże właśnie ze
      szpitala w którym chcemy rodzić i dowiedzieć się na ile realny jest nasz obraz
      porodu w stosunku do tego proponowanego przez szpital . Warto też poznać
      położne bo wtedy człowiek nie czuje się taki anonimowy i obcy...
      Po to trzeba sie przygotować do porodu by nas tak bardzo nie zaskoczył smile.
      Jedne kobiety chca rodzic naturalnie , inne w wodzie w wybranej pozycji itp wg
      mnie każdy powinien mieć wybór jednak jego realizacja zalezy wlasnie od wyboru
      szpitala a my z warszawy mamy naprawde wiekszy wybór niz mieszkancy np
      malutkich miasteczek ...

      P.S. rozumiem jednak , że po hitorii w łożyskiem i dzieckiem jesteś ogólnie
      zbulwersowana i troche Cie poniosły emocje ( nic dziwnego ) ponadto nawet
      najbardziej poważne osoby w czasie porodu mogłyby wpaść w historie i stać się
      bezradne .
      Uważam jednak ,że ideałem w polskich szpitalach byłoby gdyby za darmo przy
      każdej rodzącej non stop była mia położna pomagająca oddychać , ćwiczyć itp co
      tam rodząca potrzebuje. Człowiek pewnie psychicznie czułby sie o wiele lepiej
      heh smile...
    • mamabu Re: Solec - koszmar 16.05.06, 21:19
      Ja rodziłam na Solcu w styczniu, położną miałam opłaconą i spisała się
      rewlacyjnie.Co do resztki łożyska to rzeczywiscie jest zaniedbaniem, ale do
      reszty to też się nie zgadzam. Dopisuję się do postów dziewczyn..
      • gliwicz_anka Re: Solec - koszmar 17.05.06, 09:27
        Nie znam tego szpitala bo jestem ze śląska ale muszę się dołączyć do opinii
        koleżanek,że ten tekst to jedna wielka histeria.Sorry ale idziesz za trendem
        narzekania na szpital i personel.Ja nie widzę z ich strony niczego złego.Z
        mojego punktu widzenia:to jest mój poród,to ja oddycham,to ja rodzę.Nikt nie ma
        mi szukać zgubionego oddechu.Położne są od pilnowania bezpieczeństwa i
        kontrolowania przebiegu porodu,jesli chcę to też od podyskutowania nad
        tym,czego mi jeszcze trzeba czy propozycji o pozycjach.Więc skoro robiły ci ktg
        i badały to były zainteresowane.Być może oczekiwałas czegoś więcej.Ale skoro
        tam było tyle rodzących naraz,jak piszesz to przecież nimi też się musiały
        zajmować a ty miałas mieć swoją położną.Wybrana położna powinna być z tobą od
        wejścia a nie przyjść na koniec i robić z siebie zbawicielkę.Tyle to i tamte by
        potrafiły.Co do czyszczenia to akurat wiem,że takie rzeczy się zdarzają i nie
        są niczyją winą.To przecież twoja położna była przy rodzeniu się łożyska i
        chyba widziała,że jest całe.Bywa tak,że jakaś odrobina łożyska,niezauważona
        zostanie w srodku,powinno sie to samo wyczyścić ale czasem jest inaczej.
        A już to co piszesz o dziecku jest dowodem na kompletną niedojrzałość.
        Takie teksty dobrze sie czytaja w necie.Dziewczyny chłoną to i nawzajem
        napedzają machine strachu.Trochę szacunku dla ludzi,może nie trafiłas na
        idealnych ale w twoim opisie kipi histeria i zwyczajna fantastyka literacka.
        Ale tzreba przyznać,że pisać i przyciągac uwagę potrafisz.Trzymaj się ciepło,ja
        wierzę,że kiedyś to ocenisz spokojniej.
        • haganna Re: Solec - koszmar 17.05.06, 11:37
          No właśnie. Nie znasz tego szpitala. Nie znasz też p. Komosy i tego, co mówi
          swoim pacjentkom na szkole rodzenia i za jaki standard opieki się płaci, jeśli
          się ją zamawia do porodu.
          To, co opisuje autorka wątku ma się nijak do standardów, jakie obiecuje się na
          szkole rodzenia i jakimi "szczyci się" p. Komosa.
          Według mnie to nie jest histeria, tylko uzasadnione rozczarowanie i żal, że to,
          za co zapłaciła i to, co dostała to dwa różne standardy porodu.
          Resztki łożyska w macicy się zdarzają? LITOŚCI!!! To ewidentne i karygodne
          zaniedbanie położnej, mogące zakończyć się ZGONEM!!! Jeżeli jest jakakolwiek
          wątpliwość, to kobieta natychmiast po porodzie trafia na salę operacyjną i nikt
          nie czeka, aż "się samo oczyści"!!!
          Anko Gliwicz - jesteś po prostu niepoważna.
    • kluseczka74 Re: Solec - koszmar 17.05.06, 09:42
      Rodziłam na Solcu w 2005 roku w lutym. Mialam bardzo ciązki poród 38 goddzin na
      oksy i 12 na znieczulenieu w końcu cc. Wszyscy odnosili sie do mnie bardzo,
      zyczliwie. Pani anestezjolog była anielska i bardzo pomogła mi przeżyć cięzkie
      chwile. Staralam sie współpracowąć z nią jak tylko mogłam w trakcie wkłuwania
      sie w kręgosłup ( mimo drgawek) ,jakoś nam się udało za pierwszym razem.
      Uważam , że masz poprostu bardzo roszczeniową postawę i w związku z tym
      powinnaś wybrać prywatną klinikę. Tam napewno spełniono by Twoje wymagania. Z
      Twojego postu jasno wynka, że jeśli chodzi o dokumenty to poprostu się nie
      przygotowałaś. Akurat grupa krwi to bardzo ważny dokument i musi byc
      orginalny. Problem łożyska - faktycznie nie powinno się zdażyć. Co do
      pediatrii - moja Kinga tez wymiotowła wodami i spędzila pierwszą noc w
      cieplarce, miała antybiotyk ale opiekowano się nią troskliwie ( Pani ordynatror
      przychodzila mnie informować co z dzieckiem poźniej jeszcze sie pytała czy nie
      mam nic przeciwko dłuższemu pobytowi w szpitalu bo Kinia musi dostać
      antybiotyk). Co do położnictwa kiedy poprosiłam o drabinkę ( bo po cc nie
      mogłam się podnieść z łóźka zorganizowano mi ją bardzo szybko, na obchodzi
      kiedy poprosiłam o leki przeciwólowe położna asystująca natychmiast dostała
      polecenie podania mi tych środków i je dostałam. Wszyscy się mną bardzo
      interesowali, gratulowali wytrwałości ale ja NIE ŻĄDALAM TYLKO PROSIŁAM i
      zawsze dostałam o to co prosłam z uśmiechem. Myślę, że tu jest róznica między
      nami. Tam pracują też tylko ludzie i jeśli podchodzi się do nich po ludzku
      odpłacaja CI tym samym. Teraz kiedy masz już to wszystko za sobą ciesz się
      dzidzią i z czasem napewno podejdziesz z dystansem do tych spraw.
      JA początkowo mówiam,że nie chcę więcej dzieci a teraz ponownie jestem w ciązy
      i wybór prawdopodbnie padnie na znowu Solec
      Pozdrawiam
    • obaga Re: Solec - koszmar 17.05.06, 11:18
      Nie znam szpitala, o którym piszecie i nie chcę odnosić się do wypowiedzi
      natashy31, ale niestety, z własnego doświadczenia wiem, że uśmiech i życzliwy
      ton nie zawsze pomaga.
      Rodziłam w zeszłym roku latem i niestety trauma pozostała do dziś. Nie mam
      postawy roszczeniowej do świata i uważam, że prośbą łatwiej się coś załatwi niż
      żądaniem. Niestety nie zawsze.
      Porodówka:
      1.na moje pytanie "siostro, a co z lewatywą?" położna odpowiada oburzonym tonem
      "no, jak pani nie chce, to oczywiście może pani odmówić!!!" A mi jedynie
      chodziło o to, żeby o nie zapomniały mi w natłoku pracy jej zrobić...
      2. położna: "proszę się położyć!" ja: "na boku czy na plecach?" położna: "proszę
      się położyć i nie dyskutować!!!"
      Chyba należałam do tych przestraszonych pierwiastek... Cały czas grzeczna, miła,
      słuchająca rozkazów (nie zaleceń!) położnych

      Oddział noworodkowy
      1.córka urodziła się z wylewami do mózgu, miała mieć robione USG. Na obchodzie
      pytam lekarza jak wyniki USG. Lekarz: "no coś tam ma z głową nie tak"
      2. córka miała złamany obojczyk, ale ponieważ każdy lekarz mówił inaczej, tj. że
      albo złamamy, albo zwichnięty, albo pękniety, przy wypisie pytam się lekarki,
      jak to jest w końcu z tym obojczykiem i słyszę " a jakie to ma dla pani
      znaczenie???"
      To tylko niektóre przykłady. Okazuje się że nie zawsze można o WSZYSTKO zapytać
      i nie zawsze można o WSZYSTKO poprosić, jak sugerują poprzednie wypowiedzi.
      Oczywiście nie można generalizować, bo i w tym szpitalu byli ludzie z powołania.
      Pozdrawiam.
      • gliwicz_anka Re: Solec - koszmar 17.05.06, 14:32
        Halszko,masz świętą rację! Myslę,że i dla położnych byłoby ideałem mieć jedną
        rodzącą pod opieką a nie troić sie i pięciorzyć,a na koniec nie mieć
        satysfakcji z byle jak wykonanego zadania,bo przecież nie da się w taki sposób
        naprawde dobrze pracować.
        Dla koleżanki,która tak się złości,że bzdury piszę o resztkach łożyska info:
        wyczytałam to w podręczniku dla studentów medycyny,tylko uprościłam w
        opisie,żeby nie sypać medyczną nomenklaturą.Podręczniki dostępne w
        bibliotece.1/10 błon płodowych może zostać w macicy,nie więcej.Nigdy nie ma się
        100% pewności,że nie zostały resztki,bo mogą istnieć tzw.dodatkowe zrazy na
        łożysku.Każde łożysko ogląda lekarz i położna i wspólnie oceniają czy jest całe
        czy nie.Nie sądzę,żeby ktoś umyślnie nie dopilnowywał tego,przecież jest
        czas,gdzie co chwila czyta się o procesach sądowych.Postawa ludzi jest coraz
        bardziej roszczeniowa,nie tylko jesli chodzi o usługi medyczne,więc nawet z
        tego powodu w szpitalach się pilnują,żeby nie miec problemów.
        MNIE SIĘ NAJBARDZIEJ NIE PODOBA,ŻE DZIEWCZYNA SIE UMAWIA Z POŁOZNĄ,TA SIE
        POJAWIA NA KONCU IMPREZY,NIE DOPILNOWUJE,ŻEBY KOBIETA RÓWNIEŻ PO PORODZIE MIAŁA
        KOMFORT(u nas położne z porodówki przychodziły do nas-pacjentek na oddział
        poporodowy,żeby spytać jak się czujemy i czy wszystko jest ok)A ZBIERA SIĘ
        TYM,KTÓRE W SUMIE NAJWIĘCEJ PRZY AUTORCE POSTU SIĘ NAPRACOWAŁY.
        • haganna Re: Solec - koszmar 17.05.06, 16:27
          "Nie sądzę,żeby ktoś umyślnie nie dopilnowywał tego,przecież jest
          > czas,gdzie co chwila czyta się o procesach sądowych"

          No pewnie. Większość "przewinień" pracowników służby zdrowia
          jest "nieumyślnych". No i przecież biegły-kolega po fachu nie
          obciąży "swojaka", bo to wszystko przecież "nieumyślnie".

          Autorka wyraźnie pisała, że zgłaszała swoje niepokojące objawy lekarzom i
          położnym, ale została ZIGNOROWANA!!! Pewnie nieumyślnie...
    • betty69 Re: Solec - koszmar 17.05.06, 17:43
      zgadzam sie z tytulem postu.

      pozdrawiam
      b.
      • duszka30 Re: Solec - koszmar 17.05.06, 19:08
        Rodziłam tam rok temu i jestem bardzo zadowolona. Synek był duży 4160g. Na
        drugi dzień dowiedziałam się, że ma wyłamany obojczyk i co?? Powinnam już
        narzekać. Sześć lat temu rodziłam pierwszego synka 3900g, po dwóch dniach
        dowiedziałam się, że ma wyłamany obojczyk... Taka moja natura, mam dużych
        chłopaków i łamię im obojczyki w czasie porodu. Czy ja moge mieć do położnej o
        to pretensje?? Nie żartujcie. Zawsze narzeka się na szpital jeśli się uważa, że
        ktoś coś zrobił źle. Może trzeba podejść do porodu jak do czegoś, czego się
        uczymy i trochę poddać się temu w czym chcą nam pomóc. W Instytucie Matki i
        Dziecka 6 lat temu źle mnie zszyto, po pół roku miałam zabieg, no to juz
        powinnam psioczyć i narzekać... To są tylko ludzie i im bardziej życzliwe dla
        nich będziemy tym oni odpłacą nam tym samym.
        Nie narzekajcie na szpitale, chcecie komfortu rodzcie w prywatnych klinikach za
        kasę a i tak nie macie gwarancji, że coś złego Wam lub dziecku się tam nie
        stanie. Natura czasem płata figle, a każdy poród jest inny, wiem to z własnego
        doświadczenia. Głowa do góry, teraz najważniejsza jest ta mała istota!!
        Uśmiechajmy się do dzieciaczków, one wszystko wynagrodzą!!!!
        • haganna Re: Solec - koszmar 17.05.06, 22:23
          Większych bredni dawno nie czytałam. I jeszcze to, że dziecko mi wynagrodzi
          partactwo lekarzy!?! Jedno z drugim nie ma nic wspólnego.
          Gratuluję niczym niezmąconej radości życia graniczącej z głupotą (to łagodne
          słowo). Godzisz się na to, że leżąc w szpitalu o najwyższym stopniu
          referencyjności zostałaś potraktowana bardzo nieprofesjonalnie - Twoja sprawa.
          Większość pacjentek jednak nie ma zamiaru usprawiedliwiać w kretyński wręcz
          sposób rażącego niedbalstwa i nieuctwa.
          • duszka30 Re: Solec - koszmar 18.05.06, 08:12
            Nie napisałam, że wynagrodzi sam poród, tylko, że ono jest w tym wszystkim
            najważniejsze, a czytając Wasze wynurzenia na tym forum odnoszę niezbite
            wrażenie, że większość myśli tylko o swojej d..., zapominając, że po to
            zachodzi się w ciążę, aby urodzić dziecko!!! Zgłoście ten fakt do Fundacji
            Rodzić po Ludzku, a teraz po urodzeniu dziecka zajmijcie się nim.
            Nie wydaje mi się abym została potraktowana nie profesjonalnie, wprost
            przeciwnie dzięki wspaniałej położnej z Solca urodziłam synka sprawnie, szybko
            i w bardzo miłych warunkach. A później nie wypuszczono mnie w drugiej dobie(jak
            to sie robi w Sw. Zofii) ponieważ synek miał podwyższoną bilirubinę i wyszłam
            dopiero w dobie czwartej.
            Powtarzam: księżniczki niech rodzą w prywatnych klinikach i płacą za to
            niebotyczne sumy, a i tam zdarzały się przypadki zaniedbań.
            Ja za poród z mężem w oddzielnej sali nie zapłaciłam ani gronia i jestem z
            porodu i pobytu w szpitalu bardzo zadowolona.
            Solec-jak najbardziej za!!!!!
            • agab72 Re: Solec - koszmar 18.05.06, 10:41
              Ja rodziłam na Solcu w lipcu 2005. Był to okres urlopowy personelu, ale także
              czas gdy 4 inne szpitale z powodu remontu były zamknięte. Solec jako jedyny
              szpital w Warszawie nie odsyłał pacjentek poza miasto. Było nas bardzo dużo.
              Nie leżałam na położniczym ale na ginekologii, którą jak
              wychodziłam "zamknięto" dla pacjentek ginekologicznych aby mieć gdzie kłaść
              mamy z dziećmi. Było gorąco, nas mnóstwo a personel stawał na głowie (mimo w/w
              okresu urlopowego) aby wszystko działało jak najsprawniej. Spędziłam tam 7
              dni. Mała dostawała antybiotyk a gdy już miałam wyjść okazało się, że jeszcze
              musimy zostać z uwagi na bilirubinę. Były dziewczyny, które miały problemy z
              karmieniem - też ich nie "wyrzucano" (moją znajomą wypisali ze św. Zofii i
              skończyło się to na dokarmianiu a później już wyłącznie sztucznym karmieniu).
              Poród i pobyt wspominam dobrze - pomijając dolegliwości towarzyszące kobietom w
              połogu i przepełnienie wynikające moim zdaniem z dobrej woli personelu.
              Oczywiście takie przypadki jak opisany nie powinny się zdarzać i nic ich nie
              usprawiedliwia, jednak myślę, że niestety żaden szpital nie jest wolny od
              takich historii. Każdy ma na koncie jakąś "wpadkę", nawet te
              najbarsdziej "renomowane".
              Mam nadzieję, że taka historia już nikomu się nie przydaży nie tylko na Solcu
              ale też w żadnym innym szpitalu.
              Ja ze swojego prywatnego doświadczenia mogę z czystym sumieniem polecić Solec.
              Zapomniałam jeszcze dodać, że za poród nie zapłaciłam ani złotówki, ponieważ
              uważam pobieranie opłat za poród rodzinny za postępowanie niezgodne z prawem w
              państwowym szpitalu (ale to już całkiem inna historia ....)

              Pozdrawiam.
              Aga.
              • dorismam Re: Solec - koszmar 18.05.06, 13:09
                Ja też z tych rodzących (swego czasu) na Solcu i niezadowolonych. Z kroczem to
                standard."Dupa po porodzie każdą boli" - słowa dr. Raka - a jakże a podobno
                taki kulturalny i miły i wogóle. Dziecko niedotlenione w trakcie wywoływanego
                porodu - 10 dni po terminie - na UsG w trakcie porodu w tym szpitalu lekarz
                mówi,że brak parametrów - tzn dla niezorientowanych obwód.główki, dług. kości
                sa bardzo duże. Waga oszacowana na ok. 4.500 i długie dziecki. A jakie
                działania - zadne - "no moga być problemy" - do opłaconej położnej i nic
                więcej. Cały poród na leżąco, bo tetno słabnie, Pani już taka wymęczona, bo
                kroplówka idzie (non-stop). Oksytocyna - chyba 5 butelek - co odstawiają to po
                20 min. brak skurczy. Efekt - po 15 godz. porodu rodze dziecko 4210, 60 cm, z
                główką taką, że czapeczki za małe. A ja porozrywana - szyta 1 godz i 15 min.
                przez lekarza, bo połozna się bała. W efekcie końcowym w 3 dobie stwierdzone
                obniżone napiecie mięśniowe - rechabilitacja b intensywna od 2 tyg życia i
                praktycznie do dzisiaj dziecko wiotkie. Ja miałam uczulenie na nici i z
                tego "ból d..." co sienacierpiałam przez miesiąc od porodu to moje ani spać ani
                lezeć ani stać ... nic - leki p/ bólowe. Potem ulga, ale gojenie nastepowało
                prawie 10 m-cy po porodzie. A gdyby rzucili okiem co sie dzieje , na pewno
                zaoszczędzili by mi cierpienia. SOLEC - nie polecam. Nastepne dziecko w IMiDz
                na Kasprzaka - mimo pewnych komplikacji wspominam dobrze. Oba porody bez
                znieczulenia.
                • lenka30a Re: Solec - koszmar 18.05.06, 14:59
                  Dziewczyny, nie można od razu mówić ,że Solec jest zły,
                  ja mam akurat dobre wrażenia, rodziłam we wrześniu 2005, oczywiście nie
                  wszystko mi się tam podobało, ale chyba nigdzie nie jest idealnie?
                  Chyba, że znacie szpital w którym KAŻDY poród przebiega super i wszsytko się
                  dobrze kończy.?
                  Nie miałam wynajętej położnej, ani lekarza, ani znieczulenia, i przyjechałam
                  spoza miasta w środku nocy,
                  co do badania po porodzie, dziewczyna ma racje, nie było, tylko pytania czy
                  wszystko ok i na szczęście było ok.
                  przy moim porodzie było 2 lekarzy, 2 położne i 2 pediatry, byli mili ale nie
                  cackali się ze mną, robiłam to co mi kazała położna, czyli oddychałam i parłam
                  jak mi kazała, trzeba tylko umieć słuchać
                  generalnie jestem zadowolona z pobytu tam

                  tylko te panie noworodkowe nie umiały(czyt. nie chciały) mi pomóc w nauce
                  karmienia piersią(niektóre)
    • duszka30 Re: Solec - koszmar 18.05.06, 16:04
      No i się histeryczki doigrałyście!!!!
      • cahir4 Re: Solec - koszmar 18.05.06, 16:38
        Jeśli masz na myśli post-wątek gina z Solca, to muszę powiedzieć, że chociaż na
        temat samego szpitala nie mam zdania, bo go na oczy nie widziałam i w związku z
        tym nie zabierałam głosu w dyskusji, to "autoprezentacja" pracującego tam
        lekarza sprawiła, że raczej tego szpitala nadal wolę nie oglądać. Zraził mnie o
        wiele skuteczniej, niż Natasha31.
        • duszka30 Re: Solec - koszmar 18.05.06, 16:46
          Tak mam to na myśli, dlatego, że rodziłam w tym szpitalu niespełna rok temu i
          uważam, że zostałam obsłużona w pełni profesjonalnie, jak mogłaś tam
          przeczytać, Pani Natasha31 jest im znana osobiście, czyli dała się poznac
          raczej z nienajlepszej strony personelowi. Nie wydaje się osądu na podstawie
          jednej rozhisteryzowanej opinii. Oni są tam po to aby nam pomóc, nikomu nie
          należy na stracie renomy i wypłatach odszkodowania a już napewno nie
          szpitalowi, który za tak cudną rzecz jak poród rodzinny nie pobiera ani
          złotóweczki!!!
          • cahir4 Re: Solec - koszmar 18.05.06, 16:57
            Swoją opinię, ja miałaś okazję przeczytać w moim poście, ukształtowałam nie ma
            pdstawie wypowiedzi Natashy, ale wypowiedzi gina z Solca. Natomiast zgadzam się,
            że wypowiedź tego gina jest rozhisteryzowana. Nie posunęłabym się zresztą do
            opiniowania na tej podstawie o szpitalu, jako całości. Po prostu nie chcę
            szpitala, gdzie mogę spotkać lekarza, który napisał taki list.
            • duszka30 Re: Solec - koszmar 18.05.06, 17:03
              Miałam na myśli zdecydowanie histerię Natashy31 i doskonale o tym wiesz!!!
              • lolinka2 Re: Solec - koszmar 18.05.06, 19:10
                a powiem wam szczerze ze ten lekarz (znam osobiście) i cały oddział są jak
                najbardziej ok, jeśli ktoś nie oczekuje 'baloników na druciku' itp troski jak do
                niemowlaka wobec ciężarnej mamuśki to może być usatysfakcjonowany. Byłam na
                Solcu przez tydzień i mimo że się wypisałam na własne zyczenie (mając po temu
                powody nie pozostające w związku z profesjonalizmem personelu bądź jego
                brakiem), spokojnie mogę wyrażać dobrą opinię o odziale. Rodzę gdzie indziej, to
                fakt (znowu ze wspomnianych powodów), niemniej jeśli ktoś nie ma pokręconej
                sytuacji i narzeka na brak kasy, Solec będzie świetnym rozwiazaniem.
Pełna wersja