Jak rodziłyscie

06.05.06, 13:17
coraz czesciej mysle o porodzie napiszcie jakie mialyscie doznania ile godzin
rodziłyscie w jakim szpitalu czy boli znieczulenie i oczywiscie jak sie
czułyscie
    • patii244 Re: Jak rodziłyscie 06.05.06, 13:41
      ja rodziłam w Nakle n/not. i opieka taka sobie . Porod miałam ciezki bo małej
      głowka wciaz cofała sie spowrotem , na porodowke poszłam ok 12 a o 16.10
      urodziłam. Było ciezko choc wszyscy mowia ,ze szybko jak na pierwsze dziecko.
      Tobie zycze powodzenia
      Pamietaj kazdy porod jest inny!!!!!!!
      Znieczulenia nie miałam , jakos dałam rade a dzis mała ma 6 miesiecy i juz
      powoli zapominam ten bol i wogole. Duzo zalezy od połoznej bo jak pogada z toba
      to szybciej zleci czas
    • simonkapl Re: Jak rodziłyscie 06.05.06, 13:44
      Moja ciaza przebiegla praktycznie bezobjawowo.Czulam sie super, malo utylam,
      cwiczylam. W dniu terminu nic nie zapowiadalo rychlego porodu.2 tygodnie po
      terminie poszlam na wywolanie porodu. Porod trwal 19 godzin, ale niestety
      rozwarcie posuwalo sie w slimaczym tempie.Zrobiono mi wiec cesarke. Ja akurat
      przez cala operacje zwracalam, ale mysle, ze byla to reakcja na znieczulenie, no
      i to juz bylo prawie po 24 godzinach porodu. Dzien cesarki byl nieoc ciezki,
      bardzo mnie bolalo i ciezko bylo zajmowac sie malym.Tego samego dnia wstalam do
      lazienki, bo chcialam jak najszybciej dojsc do siebie.Nastepnego dnia rano
      poprosilam polozna, zeby mi juz nie dawala znieczulenia i zeby mi malego
      zostawila na cala noc.Kaplam go sama, przebieralam itp.Bylo mi ciezko, slabo i
      bolalo, ale dalam rade.Dzis jestem miesiac po i jest calkiem znosnie.Blizna
      pobolewa,a le to normalne.Pozdrawiam
      • dodkowska Re: Jak rodziłyscie 06.05.06, 14:47
        a jesli chodzi o wkucie znieczulenia bardzo boli??
        • fraglesska Re: Jak rodziłyscie 08.05.06, 11:23
          Samo wkłucie mnie nie bolało. Była to niesamowita ulga ponieważ w jakieś 20
          sekund od wkłucia nie czułam żadnego skurczu. Bardzo cierpialam z powodu
          silnych skurczów (co minutę)i żadnych zmian w rozwarciu.Rodzilam od godziny 21
          Zostało 5 cm i nic dalej nie chcialo się ruszyć. Mój lekarz prowadzący odbierał
          poród i zadecydował, że nie ma na co czekać. Pęcherz przebity, czas leci a mój
          organizm na nic już nie reaguje. Ostatnią rzeczą po podaniu znieczulenia jaką
          poczułam była dezynfekcja skóry brzucha przed cięciem, po prostu zimno w
          brzuch. Zmęczona, prawie zasnęłam. Po kilku chwilach usłyszałam a za chwilę
          zobaczyłam mojego synka. Była godzina 1.40. Ledwo przytomna płakałam ze
          szczęścia..... Za drzwiami bloku operacyjnego płakał mój mąż.
          A tak chcialam urodzić naturalnie. Do samego porodu podeszlam bardzo spokojnie.
          Zarzekalam się że nie chcę znieczulenia w kręgosłup. Życie chciało inaczej.
    • gaba36 Re: Jak rodziłyscie 06.05.06, 15:03
      Ja rodziłam naturalnie na Żelaznej. Wody odeszły mi rano, między 12 a 13
      zaczłęy sie skurcze, przed 18 urodziłam. Znieczulenie owszem wzięłam. Jak dla
      mnie to cud medycyny. Wspomnienia z porodu super. Atmosfera w szpitalu
      wspaniała (nie miałam swojej położnej), intymność, spokój, nikt mi sie nie
      szwędał, i ja i mąż byliśmy w swoich ciuchach, w kolorowym pokoju, trudno było
      sobie uświadomić, że to szpital. Co do znieczulenia, to żeby je dostać
      wstrzykuje się znieczulenie, więc nic nie boli. Dostałam je na własne życzenie,
      nikt mnie nie namawiał. Ja po 10 minutach przestałam czuć skurcze, normalnie
      bajka. Chodzić mogłam, śmiać się mogłam a to najważniejsze. Cięta też nie byłam
      i to z inicjatywy położnej, nie musiałam sie prosić o ochrone krocza. Przed tym
      porodem zero stresu, przed następnym tym bardziej. Pozdrawiam (naprawdę nie ma
      się czego bać).
    • azzure1 Re: Jak rodziłyscie 06.05.06, 15:20
      Ja rodziłam w Tarnowie, niestety akurat moja Pani doktor była na urlopie. Ok.
      północy poczułam pierwsze skurcze, po godzinie pojechaliśmy do szpitala, ok. 5
      rano dostałam zzo (wkłucie nic nie boli, skóra jest najpierw znieczulana w
      miejscu wkłucia), niestety mnie znieczuliło totalnie, nie czułam w ogóle skurczy
      i musiałam przeć na wyczucie. I pewnie dlatego synek urodził się dopiero po 2
      godzinach, wypchnięty przez lekarza. Ponieważ dzidziuś miał dużą główkę, byłam i
      cięta i popękałam, szwów co niemiara, szycie nie bolało, bo dostrzyknęli mi
      znieczulenia. Zresztą poprosiłam o zostawienie cewnika i dostrzykiwanie
      znieczulenia tez po porodzie, dzięki czemu od razu pomimo dużych ran mogłam się
      zajmować dzieckiem i od razu zostawili mi go na noc. Gorzej było przy wyjściu ze
      szpitala, bo znieczulenia już nie było i te szwy dały wreszcie dać o sobie,
      zresztą nie mogłam normalnie siedzieć ponad miesiąc. Ogólnie nie było najgorzej,
      ale mimo wszystko żałowałam, że nie było "bajerów" typu wanna, worek sako (tzn.
      był, ale w sali 20 m od porodówki (w jakim celu?????), stołek porodowy, nie
      bardoz można było wybrać pozycję, bo po założeniu znieczulenia kazali mi już się
      położyć na łóżku, chociaż mogłam normalnie chodzić. No a teraz w lipcu czeka
      mnie powtórka z rozrywki i mam nadzieję, że przynajmniej nie będzie gorzej.
      • bozenka74 Re: Jak rodziłyscie 07.05.06, 18:37
        Pierwsze bóle poczułam wieczorem i za namową męża pojechaliśmy do szpitala,
        tam po badaniu zostałam skierowana do domu z nakazem przyjazdu jak będę
        miała skurcze regularnie co kilka minut, to też uważam za rozsądne bo niby
        po co miałabym zostawać w szpitalu i tylko się denerwować niepotrzebnie,
        zawsze lepiej w domu poczekać. Zgodnie ze wskazówkami pojechałam drugi raz
        po południu i od razu poszłam na porodówkę. Na izbie przyjęć nawet mi nie
        robili KTG tylko badanie na fotelu i zaraz się przebierałam, potem
        obowiązkowa lewatywa (chyba, że bardzo nie chcesz to nie robią) ja nie
        protestowałam bo bałam się "awarii" w momencie kulminacyjnym. Na porodówce
        zostałam podpięta pod KTG i mogłam robić co chciałam. Ja cały czas stałam
        lub chodziłam sobie o ile mi starczyło przewodów, mogłam przyjąć każdą
        wygodną dla siebie pozycję. Jak dojechał mój mąż to pozwolili mi wyjść na
        korytarz i ustalić czy rodzimy razem czy ja sama. Po opłacie na izbie
        przyjęć 100zł za poród rodzinny mąż może wejść na porodówkę. Personel był
        bardzo miły i sprzyjający, nie możemy narzekać. Poród będę wspominać bardzo
        miło. Zaraz jak tylko urodziłam synka położyli mi na brzuchu i to była
        najpiękniejsza chwila, dla niej mogłabym znieść dużo więcej.
        Po porodzie zostaliśmy na porodówce jeszcze około godziny a potem zostałam
        przewieziona na salę a malucha w szpitalnym wózeczku pchał tata.
    • nycole Re: Jak rodziłyscie 07.05.06, 19:27
      wkłucie do zzo nic nie boli ,jedynie rozpieranie pierwszej dawki płynu nie jest
      zbyt przyjemne . A poza tym będą cię tak bolały skurcze ,że zniesisz każdy ból
      byleby tylko ten porodowy zelżał .
      Rodziłam w Siemiradzkim w Krakowie - osiem godz ,parte tylko 10 min (dzięki
      zzo) . spodziewałam się gorszego bólu zwłaszcza w fazie parcia ,która dla mnie
      była najfajniejsza (to wcale nie boli a zzo już nie działało) . mogłabym
      rodzić co miesiąc .
    • jashka80dm Re: Jak rodziłyscie 07.05.06, 22:43
      ja copraweda nie rodzilam jeszcze ale nie moge nie napisac jak moja kolezanka wspomina porod. nie chciala zzo bo jest przeciwna ze niby duzo komplikacji. w kazdym razie powiedziala mi i jej maz tez ze darla sie najglosniej w calym szpitalu. polozna prosila ja zeby lepiej oddychala bo to pomoze dziecku a ona na to ze jak sobie tak pokrzyczy to jest jej lzej. nie chodzila do szkoly rodzneia to sie meczyla z oddychaniem bo nie wiedziala jak. no ale jak ja znam, to potrafie sobie wyopbrazic jak sie darla!!!! ja pewnie tez sie bede darla, czy z zzo czy bez tymbardziej.
Pełna wersja