koszt zniecz. zewnątrzoponowe w szpitalu Biziela

17.05.06, 13:57
Hej dziewczyny
mam pytanie do tych pań, które rodziły swoje maleństwa w Szpitalu Biziela w
Bydogoszczy. Ja mieszkam w Inowrocławiu i szpital mam blisko, jednak
słyszałam, że od tutejszej porodówki należy trzymać się z daleka. Zastanawiam
się jednak, czy dząże dojechać da bydgoszczy, kiedy zaczną się skurcze. To
jest jednak 50 km odległości.
    • azzure1 Re: koszt zniecz. zewnątrzoponowe w szpitalu Biz 17.05.06, 16:18
      Hmm... tytuł wątku jest trochę mylący wink Co do skurczy, to myślę, że powinnaś
      spokojnie zdążyć, w końcu w najgorszym wypadku dojazd zajmie póltorej godziny. U
      mnie skurcze były od razu regularnie co 5 minut, a urodziłam dopiero 8 godzin po
      pierwszym skurczu.
    • naati Re: koszt zniecz. zewnątrzoponowe w szpitalu Biz 17.05.06, 18:14
      cześć smile ja też jestem z Inowrocławia i rodziłam w Bydgoszczy, ale w szpitalu
      miejskim. Od naszej porodówki trzymałam sie z daleka właśnie, bo zbyt wiele sie
      nasłuchałam. W miejskim w b-czy było ok. Ma bardzo dobrą opinię. Ja co prawda z
      dojechaniem nie miałam kłopotów, bo poród miałam wywoływany, ale spokojnie
      powinnaś zdązyć, zwłąszcza jeśli to Twoja pierwsza ciąża. W miejskim
      znieczulenie kosztowało 500 zł. Ja urodziłam 1 maja, miałam cesarkę, opieka
      naprawdę ok. pozdrawiam
      • aga.bog Re: koszt zniecz. zewnątrzoponowe w szpitalu Biz 28.05.06, 23:34
        Rodziłam w grudniu w Inowrocławiu, jest ok, polecam położne, są świetne, podpowiadają wygodne pozycje, sprzęt typu piłka, drabinki, worek sake, prysznic - do Twojej dyspozycji.Po porodzie leżałam w sali rodzinnej razem z mężem. Jeśli nie zdążysz do Bydgoszczy to w Inowrocławiu nie jest źle!!
        • figrut Re: koszt zniecz. zewnątrzoponowe w szpitalu Biz 07.06.06, 18:57
          Ja też nie mogę nic złego powiedzieć na Inowrocław w TYCH czasach [ 16 lat temu
          było koszmarnie - kadencja Wójcika]. Rodziłam dwójkę młodszych 4 i 2 lata temu i
          miałam szczęście trafić na tą samą położną Ewę. Opieka fajna bez zbytniej
          ingerencji w prywatność pacjentki, piłka, drabinki, mata, worek sako, prysznic,
          muzyczka i dostosowywanie się do decyzji pacjentki np. nie chcę masażu szyjki,
          oksytocyny, żadnych nacięć [w miarę możliwości], żadnego przyspieszania na siłę
          itd. . Opieka świetna [no, może ja jestem mało wybredna, ale porównanie
          teraźniejszej opieki do tej sprzed lat 16 to jak raj do piekła]. Jedyne
          zastrzeżenia mam do jednej zmiany na położniczym i jedzenia. Aaa i żadnych łapówek.
Pełna wersja