Solec - koszmar??? - resume

18.05.06, 15:38
Bardzo rozbudował się tytułowy wątek, no i jak to zwykle bywa, radykalizm
wypowiedzi forumowiczek po zapoznaniu się z emocjonalną wersją tylko jednej
strony jest zwykłą nagonką, rzucaniem oszczerstw i opluskwianiem naszego
oddziału.
Głównym problemem natashy31 było późne powikłanie połogu czyli krwawienie
po 10 dniach. A oto najbardzej typowe opinie Szanownych Pań:

*natasha31
Przez zaniedbanie ze strony personelu po 10 dniach wylądowałam w innym
szpitalu (na Madalińskiego – polecam) na łyżeczkowaniu, gdyż zostały mi
resztki łożyska i lada moment zaczęłaby gnić mi macica. Ani razu po porodzie,
a w szpitalu spędziłam 5 dni! Nie zostałam zbadana. Konowały inaczej ich nie
nazwę!!!

*ulkad
Ale fakt faktem, ze jej nie wyczyscili od razu po porodzie, co moglo fatalnie
sie skonczyc.

*liwilla1
natasha, szczerze wspolczuje.naprawde nie wiem co napisac, tak mi okrutnie
przykro. przez takie wlasnie historie jak Twoja odmawiam podwyzek wszystkim
lekarzom

*ellaella
Szpital na Solcu w moim mniemaniu wypadł w tej opowieści bardzo
nieprofesjonalnie. I to zarówno pod wzlędem merytorycznym - w końcu
sprawdzenie, czy łożysko wyszło w całości należy do podstawowych spraw przy
porodzie.

*haganna
Resztki łożyska w macicy się zdarzają? LITOŚCI!!! To ewidentne i karygodne
zaniedbanie położnej, mogące zakończyć się ZGONEM!!! Jeżeli jest jakakolwiek
wątpliwość, to kobieta natychmiast po porodzie trafia na salę operacyjną i
nikt
nie czeka, aż "się samo oczyści"!!!

>"Nie sądzę,żeby ktoś umyślnie nie dopilnowywał tego,przecież jest
> czas,gdzie co chwila czyta się o procesach sądowych"
No pewnie. Większość "przewinień" pracowników służby zdrowia
jest "nieumyślnych". No i przecież biegły-kolega po fachu nie
obciąży "swojaka", bo to wszystko przecież "nieumyślnie".

*agab72
Mam nadzieję, że taka historia już nikomu się nie przydaży nie tylko na Solcu
ale też w żadnym innym szpitalu.

Śpieszę Paniom wyjaśnić, że "resztki łożyska" mogą być rzeczywiście
powikłaniem połogu, zwykle wczesnego, a jedną z częściej obserwowanych przez
nas przyczyn krwawień w późniejszym okresie po porodzie są powikłania zapalne
związane z zaburzeniem "gojenia" macicy po porodzie.
Macica powracając do stanu przedporodowego zmniejsza wielokrotnie swą
objętość i przez kilka tygodni oczyszcza się z wydzielin, resztek tkanek
wyścielających ją, krwi i produktów gojenia - to wszystko może ulec nawet
ropnemu zapaleniu bakteryjnemu z gorączką i krwawieniem, czasem o bardzo
dramatycznym i ciężkim przebiegu. ALE NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z POZOSTAWIENIEM
ŁOŻYSKA.
Opisany przeze mnie, a znany Paniom przebieg gojenia macicy i towarzyszące
temu tzw. odchody z macicy, wymagają od kobiety wyjątkowej higieny i dbania o
czystość. To niestety niedostatki higieny, niezmienianie wystarczająco często
podkładów doprowadzają do powikłań w gojeniu krocza, a nawet stanu, który
dotknął natashę31.
Mam nadzieję, że natasha31 (nota bene dla nas nie będąca anonimową)
znajdzie w sobie dość odwagi cywilnej i napisze w kolejnym poście co
znaleziono w badaniu mikroskopowym materiału, który uzyskano
po "łyżeczkowaniu" w szpitalu na Madalińskiego. Ten wynik - po trzech
tygodnikach już na pewno jest gotowy - wszystko rozstrzygnie. A jeśli nie
znaleziono resztek łożyska, stać Ją będzie na słowo 'przepraszam'.
Krytykować można każdego - dla nas jest to motywujące - obrażać, pomawiać
i godzić w dobre imię - bez żadnych dowodów - nikomu nie wolno. Posuwanie się
w zajadłości tak daleko jak niektóre z w/w autorek, świadczy wyłącznie o
nich. Forum może być dla wszystkich cennym źródłem wiedzy i miejscem jej
wymiany. Obrzucanie się błotem, zwłaszcza anonimowe, to dowód na brak
umiejętności w korzystania z tego narzędzia, nie wspominając o braku kultury.



    • cahir4 Re: Solec - koszmar??? - resume 18.05.06, 15:55
      A jeśli wyniki badania potwierdzą obecność resztek łóżyska, to Panią/Pana stać
      bedzie na słowo przepraszam?

      Bo Pani/Pan również obrzucił(a) tu błotem i to nie tylko Natashę31.
    • haganna Re: Solec - koszmar??? - resume 18.05.06, 16:21
      Szanowny Panie Ginekologu/Pani Ginekolog,
      uprzejmie proszę o ustosunkowanie się do zarzutu braku jakiejkolwiek kontroli
      lekarskiej po porodzie i zignorowania zgłaszanych przez pacjentkę dolegliwości.
      To też jest wina pacjentki (a może jej niedbałości o higienę (!?!)- super
      zarzut, świadczący o kulturze wysokich lotów!)?
    • duszka30 Re: Solec - koszmar??? - resume 18.05.06, 16:50
      A ja Wam dziękuję, że mimo wszystko nadal chcecie pomagać nam w takim pięknym
      wydarzeniu jakim są narodziny naszych dzieciątek. Dziękuję szczególnie Pani
      doktor Sosnowskiej, m.in. dzięki której urodził się mój synuś!!! (Makary
      29.03.2005)
    • snape82 Re: Solec - koszmar??? - resume 18.05.06, 18:41
      Ginie z Solca drobna rada - nie czytaj zbyt często tego forum i jemu podobnych,
      nie warto tracić nerw na takie wątki jak natashy31 wink

      Pozdrawiam wszystkich smile)
    • lolinka2 Re: Solec - koszmar??? - resume 18.05.06, 19:05
      Czekałam, panie doktorze, aż pan zareaguje. Pozdrawiam serdecznie.
    • natalka691 Re: Solec - koszmar??? - resume 18.05.06, 21:09
      Akurat zadna z nas nie potrzebuje by pouczana i to w takim stylu przez
      szanownych doktorów. Lepiej prosze uderzy si w piersi, a prawda jest taka ze z
      rodziny mojego meza dziewczyna rodzila na solcu. LezaBa 8 dni, bo syn mial
      zoltaczke. Przez 8 dni nikt nie obejrzal, jak goi sie rana, przy wypisie brak
      badania ginekologicznego. Obchod taki sam jak pisze natasha. Nie wiem jak to
      sie stalo, ale ktos zostawil jej resztki waty w macicy. Final byl taki, ze
      wyladowala po 3 tygodniach z goraczka w szpitalu wojskowym na weigla we
      wroclawiu i tam doprowadzali ja do porzadku. I mam odwage sie podpisac, a jak
      masz ochot mozemy porozmawiac telefonicznie, to podam ci dane tej dziewczyny i
      poczytasz sobie dokumentacje medyczna, ona jest w stanie nawet ci przeslac
      kwity z kliniki na Weigla we Wroclawiu. I powinienes uderzy si w piersi, ze nie
      zawsze wszystko u was oki, zdarzaja sie wpadki. Joanna Marczyk
      • natalka691 Re: Solec - koszmar??? - resume 18.05.06, 21:12
        I wstydzilbys sie zarzucac dziewczynie brak higieny, bo takie sprawy dzieja sie
        z innych przyczyn, ale nie z braku higieny
      • solec_gin Re: w sprawie bicia w piersi 18.05.06, 21:43
        masz wiadomość na priv
        • haganna Re: w sprawie bicia w piersi 18.05.06, 23:37
          Wow. Publicznie można "pacjentkę-forumowiczkę" zbesztać.
          W przypadku udowodnionych zaniedbań to "masz wiadomość na priv". No no no!
          Super PR dla Solca!!! Moje gratulacje.
          • scuzi haganna 18.05.06, 23:59
            dziewczyno, o co ci chodzi? masz jakiś osobisty uraz i żal do solca, czy tylko
            pieniaczy charakter?
            Nie odniosłam wrażenia, żeby gin kogoś beształ publicznie. Rzeczowo przedstawił
            swój punkt widzenia a ty mu dowalasz nie wiadomo po co. Może nie przeczytałaś
            postu w całości.
            A co cie obchodzi co pisze na priv. Chyba wyznajesz zasadę, że cokolwiek gin
            napisze i tak wykorzystasz przeciwko niemu.
            Z resztą poczytaj inne posty - nikt nie jest tak agresywny jak ty. Daj szanse
            wypowiedzi tym co maja coś do powiedzenia
            • haganna Re: haganna 19.05.06, 10:17
              Nie mam żadnych osobistych urazów do Solca, ani kogokolwiek.
              Pieniaczy charakter? Też nie.
              Natomiast bardzo irytuje mnie arogancja większości przedstawicieli służby
              zdrowia, brak odpowiedzialności za własne partactwo i niedopełnienie obowiązków
              oraz chamskie wręcz podejście do pacjenta.
              Ten - pożal się Boże- lekarz sugeruje, że pacjentka sama jest sobie winna, bo
              nie dbała o higienę osobistą (bardzo kulturalny lekarz, prawda).
              Natomiast przemilcza zupełnie zarzut braku kontroli lekarskiej po porodzie i
              zignorowania zgłaszanych przez pacjentkę dolegliwości. Zwykła przyzwoitość
              nakazywałaby to sprawdzić, a nie stwierdzić, że baba histeryzuje.
              Nie obchodzi mnie co ten lekarz wypisuje na priv. Zastanawiające jest jednak
              to, że prywatnie odpisuje na konkretne i poważne zarzuty, natomiast publicznie
              beszta i poucza forumowiczki odnośnie spraw mniej istotnych.

              Nikt nie jest tak agresywny jak ja? Bynajmniej wink.
              • scuzi Re: haganna 19.05.06, 21:25
                haganna napisała:

                > (...) bardzo irytuje mnie arogancja większości przedstawicieli służby
                > zdrowia, brak odpowiedzialności za własne partactwo i niedopełnienie
                > obowiązków

                uogólniasz, czy to w sprawie tego konkretnego przypadku - w pierwszym wypadku
                załóż nowy wątek, bo szkoda miejsca na OT, a w drugim daj szansę natashy, może
                tam nie było łożyska?

                > oraz chamskie wręcz podejście do pacjenta.

                chyba jednak masz obsesję

                > Ten - pożal się Boże- lekarz sugeruje, że pacjentka sama jest sobie winna, bo
                > nie dbała o higienę osobistą (bardzo kulturalny lekarz, prawda).

                jw, jeśli nie pozostawione łożysko, to co? Morowe powietrze? Miazmaty? A może
                złe zaklęcia? A co ma napisać lekarz, jeśli podjął się wyjaśnienia możliwych
                przyczyn choroby? Nigdy nie spokałaś niedomytych ludzi? Brak kultury raczej
                kojarzy sę z brakiem higieny.

                > Natomiast przemilcza zupełnie zarzut braku kontroli lekarskiej po porodzie i
                > zignorowania zgłaszanych przez pacjentkę dolegliwości.

                Skup się i jeszcze raz przeczytaj posty dziewczyn, które też tam rodziły. Ich
                relacje z traktowania, badania i opieki w większości diametralnie różnią sę od
                tej pierwszej - histerycznej - wersji.

                > Zwykła przyzwoitość
                > nakazywałaby to sprawdzić, a nie stwierdzić, że baba histeryzuje.

                Intuicja mówi mi, że sprawdził i wie co pisze. Nie sądzę, że zaryzykowałby grę w
                ciemno. Ale może się mylę...
                • haganna Re: haganna 20.05.06, 10:39
                  No cóż, ty wiesz lepiej wink. Bo tak Ci mówi Twoja intuicja.
                  No comment.
              • oleska16 Re: haganna 24.05.06, 11:24
                Jak pacjentka nie zgłasz żadnych dolegliwości bólowych to chyba jest oczywiste,
                że rana goi się dobrze. Poza tym uważam, że sprawdzanie rany krocza na sali
                ogólnej to wielka pomyłka. Przy każdym badaniu powinna być intymność, bo ja nie
                chcciałabym by sąsiadka z łóżka obok oglądała mnie i potem komentowała detale
                anatomiczne lub porównywała 'cery' krocza. Pozdrawiam Ola.
      • oleska16 Re: Solec - koszmar??? - resume 24.05.06, 11:36
        Witam! A skąd ta wata w drogach rodnych? Na zadnym oddziale zabiegowym, a takim
        jest i ginekologia i połoznictwo nie stosuje sie waty. Wata ma kłaczki, które
        przyklejaja sie do rany i infekcja murowana. To sugeruje, że pacjentka sama
        sobie ta wate Bóg wie nakladła a potem obwiniała lekarzy. Wiem z doswiadczenia,
        że pacjenci maja wielka inwencje jesli chodzzi o wykorzystanie różnego rodzaju
        przedmiotów do celów medycznych a potem gdy napytja sobie biedy to nie potrafia
        sie do tego przynac i brak im pokory. Ola
    • scuzi Re: Solec - koszmar??? - resume 19.05.06, 00:13
      Chyba dobrze radzą Panu niektóre dziewczyny - szkoda nerwów, te co nie chcą i
      ta nie zrozumieją co Pan chce im przekazać. Wierze, że ma Pan rację zabierając
      głos w tej sprawie, a 'natasha' tylko to potwierdzi.
      Pocieszające jest dla mnie to, że jednak większość dziewczyn ma dobre
      doświadczenia z solca, tak jak i ja. Wg mnie pańskie zaangażowanie powinno być
      oceniane pozytywnie. Szkoda, że niektóre forumowiczki wykorzystują to do
      podgrzewania atmosfery.
      pzdr
      K.
      • agab72 Re: Solec - koszmar??? - resume 19.05.06, 09:23
        Dla mnie odpowiedź z Solca była rzeczowa i wyczerpująca. Myślę, że temat należy
        zakończyć bo robi się tu pyskówka niskich lotów.
        Ja też miałam w tym szpitalu "problem" - nie mogłam się wypróżnieć i dwukrotnie
        byłam cewnikowana. Nie pozostawiono mnie bez pomocy. Zainteresowano się mną
        także kiedy moje nadzieje na wyjście ze szpitala w piątej dobie prysły
        (bilirubina u dziecka) i wpadłam w "lekką histerię". Nie zostawiono rozpłakanej
        baby samej w łożku ale znalazła się fachowa położna, która poświęciła mi czas
        na taką "babską" rozmowę (mimo sezonu urlopowego i bardzo dużej ilości
        pacjentek). Byłam w szpitalu 7 dni więc miałam okazję zaliczyć kilka zmian
        personelu i o nikim nie mogę powiedzieć złego słowa. Zarówno jeśli chodzi o
        fachowość jak i o życzliwość.


        Pozdrawiam.
        Aga.
      • haganna Re: Solec - koszmar??? - resume 19.05.06, 10:20
        Wydaje mi się, że za bardzo wierzysz w nieomylność lekarzy.
        Możesz się na tym przejechać.
        To, że ty miałaś dobre doświadczenia z Solca nie oznacza, że wszyscy MUSZĄ je
        mieć.
        Zaciekle bronisz "jedynie słusznej sprawy". Wyluzuj scuzi.
        "I tak nie zrozumieją" - infantylne to bardzo...
        • kasia_mm Re: Solec - koszmar??? - resume 19.05.06, 17:48
          tak samo jesli ktos mial negatywne odczucia z Solca = nie wszyscy musza je
          miecsmile

          ja tam rodzilam raz i chociaz juz wiecej dzieci miec nie zamierzam - nigdy nie
          polece innego szpitala niz ten ( pierwszy porod Karowa - to dla mnie porazka)
          • haganna Re: Solec - koszmar??? - resume 20.05.06, 21:53
            Dyskutujemy o zasadności oskarżeń forumowiczki co do opieki na Solcu a nie o
            prywatnych odczuciach, jeśli tego nie zauważyłaś... wink.
    • alagodz Re: ale są te obchody czy nie? 19.05.06, 12:39
      Z opisu wynika że jednak nikt nie kontroluje gojenia w szpitalu. To kobieta
      sama ma stwierdzić, czy się nic nie dzieje? Z lusterkiem czy kamerą tam trzeba
      pojechać, albo prosić osoby trzecie na "Prywatny Obchód"?
      • duszka30 Re: ale są te obchody czy nie? 19.05.06, 12:55
        Obchody są, w krocze nikt na salach nie zagląda, kontrolują temperaturę, a
        jeśli kobieta chce aby ja obejrzano to jet zapraszana do gabinetu na badanie.
        Ja nie rozumiem skąd ta panika, pamiętam jak 6 lat temu leżałam po porodzie w
        IMiDz i tam na każdym obchodzie "rozkraczałam" sie przed lekarzem i innymi
        leżącymi ze mną pacjentkami, nie mówiąc juz o odwiedzających, którzy
        przypadkiem mogli się pojawić...Podejście na Solcu w tym temacie jak
        najbardziej mi odpowiadało!!!
        • dorismam Re: ale są te obchody czy nie? 19.05.06, 14:08
          Dobrze, że miałaś odwrotną kolejność - po pierwszym porodzie wiedziałaś czego
          możesz sie spodziewać. Ja nie miałam tyle szczęścia. Dlatego wybrałam drugi raz
          IMiDz, bo na Solcu niestety nie dopilnowali mi "krocza" i miałam komplikacje. A
          tam wiedząc co miałam po pierwszym (opisałam w watku głównym)lekarze zwracali
          szczególna uwagę na "moje krocze". Miałam zalecone przez lekarza płukanie czymś
          tam 1x dziennie. Więc można dbać i o to. Nie mniej jednak, jeżeli kobieta czuje
          ból w tej okolicy, to obowiazkiem lekarzy jest skontrolować i to codziennie. W
          szpitalach występuje min. bliżej nieokreślona flora bakteryjna, i nigdy nie
          wiadomo "na kogo wypadnie, na tego ..."
          • duszka30 Re: ale są te obchody czy nie? 19.05.06, 15:54
            Napisałam, że przy każdym obchodzie pytali, czy w czymś pomóc i czy zbadać a
            robili to w gabinecie a nie na sali. I to im się chwali!!!
            • kasia_mm Re: ale są te obchody czy nie? 19.05.06, 17:51
              dolaczam do tej opinii - pierwszy polog na Karowej wspominam koszmarnie gdzie
              przy kazdym obchodzie trzeba bylo podciagac koszule i przy wszystkich pokazywac
              co sie ma pod spodem (lekarze pielegniarki i liczne grono studentow plus
              wspollokatorki)
              Solec i jego rozwiazywanie takich problemow na osobnosci - to bylo dla mnie
              wspaniale
              • duszka30 Re: ale są te obchody czy nie? 19.05.06, 19:57
                Dzięki za poparcie, bo już myślałam, że jestem osamotniona!!!
                • natalka691 I dalatego jestem przeciwnikiem nacinania 20.05.06, 11:39
                  Jak w temacie. Powinno się to robic tylko w nadzwyczajnych wypadkach i przez
                  całą ciążę uświadamiac kobiety na temat przygotowania krocza do porodu. Lepiej
                  zapobiegac, niz ma się potem rana babrać. Poniewaz komplikacje z gojeniem
                  krocza moga przytrafić sie każdej z nas, i przy obecności kału, moczu, odchodów
                  poporodowych i takiego sobie dostępu powietrza (nawet jak się chodzi bez
                  majtek), nawet jak personel dopełni wszyctkich obowiązków i kontroluje ranę to
                  i tak moze wdac sie jakies świństwo, bo może się tak zdazyć, że dane ciało po
                  prostu paskudnie się goi i już. I dziwię się połoznym, że się boją, że będzie
                  ęknięcie 3 stopnia, a nie boja się że będzie stan zapalny i jakieś zakażenie i
                  tez problem. Dlatetego jestem na nie dkla tego procederu.
                  • basia_zz Re: I dalatego jestem przeciwnikiem nacinania 21.05.06, 15:10
                    A ja myślę, że chyba trzeba zaufać fachowcom. Jacy są tacy są, ale nasz poród
                    nie jest w końcu wydarzeniem roku i najprawdopodobniej obok dzieje się drugi a
                    może i trzeci. I Bogu dziękujmy, że nas natną w odpowiednim momencie, bo
                    niestety kiedy krocze nie wytrzymuje (lub nie jest dopilnowane i nacięte), to
                    draństwo najczęsciej pęka pionowo! Bynajmniej nie w górę, tylko w kierunku
                    odbytu! Możecie sobie wyobrazić co się dzieje potem, kiedy jest tam JEDNA wielka
                    rana. Co z wypróżnianiem? Jeden wielki "misz masz": mocz, odchody poporodowe i
                    kał! Dzięki!! A swoją drogą myslę, że nie będą ciąć, jeśli nie będzie
                    konieczności, bo to potem trzeba szyć - głupiego robota. Pozdrawiam.
                • basia_zz Re: ale są te obchody czy nie? 20.05.06, 22:31
                  Duszko, ja z Tobą!
                  Na Solcu rodziłam 3 lata temu. Przed remontem, przed klimatyzacją, na trakcie
                  porodowym, gdzie tej nocy był ruch jak na Marszałkowskiej.
                  Jestem pielęgniarką. A jednak ani ze strony zawodowej, ani ludzkiej nie miałam
                  zastrzezeń do pracy personelu - ani lekarzy ani położnych. Dodam, że nikt nie
                  wiedział o moim zawodzie. Spotkałam tam wspaniałą położną - siostrę Sylwię i mam
                  nadzieję, że pracuje tam nadal, bo za 2-3 tygodnie zamierzam rodzić swoje drugie
                  dziecko. Właśnie tam.
                • ulkad Re: ale są te obchody czy nie? 21.05.06, 15:38
                  Swietnie, ze Wam sie takie podejscie podoba, ale najwyrazniej nei u kazdej
                  rodzacej sie sprawdzilo. Ja rodizlam w IMiD, i faktycznie krocze bylo
                  sprawdzane (przez pierwsze dni) przy kazdym obchodzie, na łózku, ewentualni
                  gosice byli w tym czasie wypraszani, nie bylo tez jakichs studentów itp, tylko
                  lekarz, pielegniarka. moze jesli chodzi o wstyd przed innymi pacjentkami to
                  wystarczyloby , zeby stosowac jakis parawan na czas badania? A jednak rutynowo
                  sprawdzac, co sie dzieje na dole? bo ja osobiscie samym odczuciom pacjentek
                  slabo bym dowierzala - 10 pójdzie na badanie, choc wszystko bedzie w porzadku,
                  a jedna nie pójdzie, bo jej sie bedzie WYDAWALO, ze jest ok.
                  I do pana doktora z Solca, ktory raczyl mnie zacytowac - to w koncu zostalo
                  pacjentce to lozysko , czy nie - ona pisze, ze zostalo, a pan doktor NIE pisze,
                  ze nic nie zostalo, tylko twierdzi, ze pacjentka sama doprowadzila sie do
                  takiego stanu. A o to zasadniczo chodzi - czy bylo faktycznie jakies
                  zaniedbanie, czy nie? Bo ja sie nie odnosilam do np. kapieli niemowlaków itp.
                  tylko do tego faktu.

                  pozdraiwma - Ula
                  • natalka691 Re: ale są te obchody czy nie? 21.05.06, 15:59
                    To, że badają w gabinetach, a nie na forum prosze o pokazywanie tyłka to uwazam
                    za bardzo ok.
              • halszkabronstein Re: ale są te obchody czy nie? 20.05.06, 12:10
                Koszmarne jest to co piszesz o karowej . Jak można tak poniżać pacjentów !
                Rozumiem , że dla nich to tylko jakiś tam kanał rodny ,ale to jednak też
                intymna część ciała i ludzie psychicznie mogą czuć się zle paradując z nią
                przed wszystkimi . Zero szacunku dla uczuć sad. Wiem co prawda , ze pewnie nie
                ekscytuja się pewnie naszymi kroczami bo to nie o to chodzi... jednak
                podkreślam , że odczucia pacjentów też są ważne i każdy powiniewn mieć intymną
                atmosfere przed , w czasie i po porodzie . O solcu się nie wypowiadam bo tam
                nie rodziłam ani nikt z bliskich mi osób , pozdrawiam .
                • lolinka2 Re: koszmarne... 20.05.06, 21:06
                  halszkabronstein napisała:

                  > Koszmarne jest to co piszesz o karowej . Jak można tak poniżać pacjentów !
                  > Rozumiem , że dla nich to tylko jakiś tam kanał rodny ,

                  koszmarne jest to, że w tym kraju naprawdę ciężko znaleźć lekarza ginekologa,
                  który nie patrzy na pacjentkę jak na jakiś tam kanał rodny i zainteresuje się
                  całokształtem - pozostałymi chorobami, uczuciami itp. I nie piszę tego w
                  kontekście konkretnego szpitala stołecznego tylko ogółu własnych doświadczeń w
                  W-wie i nie tylko. Osobiście liczbę spotkanych TAKICH lekarzy zmieszczę na
                  palcach jednej ręki a trochę ich znam...
    • oleska16 Re: Solec - koszmar??? - resume 23.05.06, 16:45
      A ja chciałabym rodzic w tym szpiatlu bo moja koleżanka tam parcuje i liczę, że może twedy wypadnie jej dyżur gdy dzidzius postanowi opuścic mój brzuch. Słyszałam, że na czas remontu zamykacie oddział. Bardzo chciałabym sie dowiedziec kiedy jest planowany i kiedy ma być oddany bo my sie tam twardo wybieramy. Pozdarwiam Ola.
      • kasik755 Re: Solec - koszmar??? - remont 23.05.06, 20:21
        Witaj,
        Z dwóch niezeleżnych źródeł wiem, że remont zaczyna się od 1 czerwca.

        Pozdr
        Kasia
        • makufka Re: Solec - koszmar??? - remont 23.05.06, 20:57
          Strasznie się czyta te wszystkie wypowiedzi. Może jak ukaże sie przewodnik po
          szpitalach, to łątwiej będzie trafić na ludzkich lekarzy
        • oleska16 Re: Solec - koszmar??? - remont 24.05.06, 11:19
          Dzieki wielkie ze informację. Mam nadzieję, że do końca listopada skończą bo na
          bobasa czekamy w grudniu. Pozdrawiam Ola.
    • mell7 Re: Solec - koszmar??? - resume 25.05.06, 21:11
      A ja byłam bardzo zadowolona z opieki lekarskiej na Solcu. Miałam poród z
      powikłaniami, ale wszystko skończyło się dobrze i później zadnych komplikacji
      nie było. Lekarze przemili, na obchody przychodzili regularnie, badali, kiedy
      było trzeba, byli przy tym dyskretni. Niestety, pielegniarki od nowordków są
      dokładnym przeciwieństwem lekarzy...
      • jasiek33 Re: Solec - koszmar??? - resume 26.05.06, 14:36
        Ja rodziłam w lipcu 2003 - super opieka lekarzy, położnych niezła, fantastyczna
        sióstr noworodkowych. Byłam 7 dni.
        Ania
    • sylwia_zi Re: Solec - koszmar??? - resume 28.05.06, 14:23
      przez przypadek trafiłam tego posta, ale postanowiłam sie ustosunkować...
      9 mies temu urodziłam na solcu swoje pierwsze dziecko, SN, ZZO, nacinanie.
      Jestem bardzo zadowolona z opieki, zarówno ginekologiczno - położniczej, jak i
      noworodkowej.
      Parę godzin poporodzie, na obchodzie, lekarze powiedzieli mi, że mam pójść za
      jakiś czas na badanie ginekologiczne do gabinetu. Zapomniałam o tym. Nastepnego
      dnia, lekarz powiedział, że jeszcze mnie nie było na badaniu, więc poszłam...Po
      co to piszę? A no po to, że wtedy kiedy ja rodziłam badanie było OBOWIĄZkowe
      dla każdej, a nie dla tych, co im coś dolegało. Badanie było koszmarem, przez
      pochwę i odbyt, więc też nie można powiedzieć, że na odwal się (na szczescie
      lekarz byl bardzo delikatny). Ale za to bez świadków jak to jest w innych
      szpitalach.
      Położne co chwila dopytywały sie nas czy juz wstałyśmy, że na pierwsze siku
      mamy wołać po pomoc i nie iść samemu, że jeśli nie będzie rodziny, a będziemy
      chciały sie wykąpać tez mamy poprosic o pomoc.
      Ja nie mogę się do niczego przyczepić.
      No może tylko do tego, że poprosiłam o przystawienie małej do piersi po
      urodzeniu, jakos im się o tym zapomniałowink
      Zostałam wypisana po 2 dniach, ale lekarze powiedzieli, że jeśli mam
      jakiekolwiek wątpliwości to mogę zostać dłużej (nie potrafiłam dobrze
      przystawiać do cycka, ale w domu się nauczyłam i nadal karmię).
      Każdemu polecam ten szpital. Po remoncie warunki będą "europejskie"wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja