Żółtaczka na porodowej w bielańskim

22.05.06, 17:15
drogie dziewczyny podobno wśród personelu medycznego (położne) okazało się że
panuje żółtaczka zakaźna. wyniklo to podczas badań w związku z oskarżeniami
pacjentek tam rodzących. uważajcie. należy to jeszcze zweryfikować, ale
znajoma prawdopodobnie została tam zakażona! czy znacie podobne opinie?
    • mammutka Re: Żółtaczka na porodowej w bielańskim 22.05.06, 19:54
      ja neistety również najprawdopodobniej żółtaczkę C wyniosłam z patologii ciąży
      lub z porodówki z bielańskiego.( mimo moich próźb pielęgniarka nie chciała
      założyć rękawiczek - przed chwilą na moich oczach kuła kogo innego) na początku
      ciąży robiłam badania na WZW C i B ponieważ mój mąz ma obie żółtaczki - i nie
      miałam.. po porodzie okazało się że ma moja córka .. a potem, że i ja mam sad
      • besos2 Re: Żółtaczka na porodowej w bielańskim 22.05.06, 20:10
        O Matko Swieta, ja mialam jutro sie tam przejsc na wizyte i w ogole
        rodzic...dziewczyny...to nie moga byc chyba pomowienia,no bo komu zalezaloby na
        czym stakim, co sie dzieje z tym bielanskim,kiedys fama poszla o
        gronkowcu,teraz o zoltaczce,dawajcie prosze znac,dzieki
        • sienaa Re: Żółtaczka na porodowej w bielańskim 23.05.06, 00:13
          Cześć besos2 i innym planującym tam rodzić, podzielam niepokój i przyznaję,że
          teraz mam niezły orzech do zgryzienia, w końcu chodzi o bezpieczeństwo naszych
          maleństw. Człowiek nie może w spokoju wybrać szpitala bo co i raz jakieś
          rewelacje, nie wiadomo na ile to ploty ale nic przyjemnego usłyszeć o "swoim"
          szpit. takie rzeczy uncertain Chyba muszę zrobić wywiad "u góry" co do tego
          Bielańskiego, gronkowców i żółtaczek, pozdrawiam
          • besos2 Re: Żółtaczka na porodowej w bielańskim 23.05.06, 08:38
            Hej sienaa,w razie czego daj znac (chocby na priva),ja dzis bede dzwonic do
            szpitala,sprobuje sie cos dowiedziec,watpie,zeby mi ktos tak wprost
            powiedzial,ale zobaczymy, w razie czego sie odezwe!pozdrawiam spanikowana
            • senatortrueba1 Re: Żółtaczka na porodowej w bielańskim 23.05.06, 18:42
              Hej, jestem trochę zaniepokojona tymi informacjami ponieważ jestem umówiona z
              położną na indywidualną opiekę podczas porodu. A poród tuż tuż. Jeżeli
              będziecie miały dziewczyny jakieś informacje to się nimi podzielcie.
              Dziękuję i pozdrawiam
              Kikurek
              • mikeniak Re: Żółtaczka na porodowej w bielańskim 24.05.06, 15:18
                jak można pisać takie bzdury.WirusWZW typu B i typu
                C wylega się przez okres od trzech do
                sześciu miesięcy a piszecie że po wyjściu do domu z dzieckiem macie żółtaczkę to
                znaczy że do zakażenia doszło przed co najmniej trzema miesiącami.wystarczyłoby
                poczytać troszkę na ten temat i nie ośmieszać się na forum.twoje dziecko
                przechodzi po urodzeniu żółtaczkę fizjologiczną .A tak apropos dlaczego tam mimo
                wszystko taki tłok .Może napiszcie cóś gorszego to te które bardziej ufają
                personelowi będą miały większe szanse na dostanie się do porodu..np.ja bo nie
                wierzę w te bzdury.
                • senatortrueba1 Re: Żółtaczka na porodowej w bielańskim 24.05.06, 15:46
                  Bzdury nie bzdury, jak wiadomo najczęściej do zakażeń zółtaczką typu B i C
                  dochodzi właśnie przez służbę zdrowia, czy to przez narzędzia źle
                  wysterylizowane czy przez sam personel.
                • mammutka Re: Żółtaczka na porodowej w bielańskim 24.05.06, 22:06
                  mikeniak napisała:

                  > jak można pisać takie bzdury.WirusWZW typu B i typu
                  > C wylega się przez okres od trzech do
                  > sześciu miesięcy a piszecie że po wyjściu do domu z dzieckiem macie żółtaczkę t
                  > o
                  > znaczy że do zakażenia doszło przed co najmniej trzema miesiącami

                  bardzo dobrze o tym wiem.. i wcale się nie ośmieszam.. jak pisałam na początku
                  ciązy a także pod koniec miałam robione badania w kierunku obu żółtaczek i
                  wirusa HIV - wynik - ujemny.. po porodzie również..
                  w 3 miesiacu życia mojego dziecka stwierdzono u niego biernie przeniesione
                  przeciwciała HCV - lekarze nawet wysnuwali teorei, zę to możę w jakiś dziwny
                  sposób od ojca się przeniosło.. jednak doszli do wniosku, po zrobieniu mi badań
                  - 5 miesięcy po porodzie, że to ja zostałam w międzyczasie zakażona - wtedy
                  leżałam na patologii ciąży w bielańskim i tam rodziłam.. nie chadzam do
                  kosmetyczki a w każdym miejscu zawsze zwracam uwagę na osoby pobierające mi krew
                  - tylko tam własnie pielęgniarka wkuwała mi sie BEZ RĘKAWICZEK( stąd moje
                  podejrzenia o zakażeniu mnie w tym szpitalu)
                  >A tak apropos dlaczego tam mim
                  > o
                  > wszystko taki tłok .
                  prawdopodobnie dlatego, że nie mówi się o tym, a zakażenia HCV bywają w
                  większości szpitali niestety - pozatym Bielańska porodówka jest super
                  odremontowana.
                  • marzenia11 Re: Żółtaczka na porodowej w bielańskim 25.05.06, 00:24
                    Nie rozumiem, dlaczego nie zareagowałaś i zgodziłaś się na brak rekawiczek u
                    pielęgniarki? Dlaczego nie zwróciłas jej uwagi? Przecież chodziło o Twoje
                    zdrowie i Twojego dziecka.
                    • besos2 Re: Żółtaczka na porodowej w bielańskimDo marzenia 25.05.06, 09:33
                      Mysle,ze to nie jest ani miejsce ani czas na takie pytanio-pretensje.Moze ty
                      nie wyobrazasz sobie takiej sytuacji, ja natomiast mysle,ze jak sie jest po
                      porodzie albo w trakcie to ciezko zachowac rozsadek w kazdej chwili, madry
                      Polak po szkodzie a tak naprawde to dzis ona nie Ty-musi sie zmagac z problemem
                      zoltaczki,wiec moze troche empatii. Ja mialam robiony zastrzyk z wezwania
                      pogotowia i przyznam szczerze,ze bylam tak zdenerwowana,ze nie jestem pewna czy
                      pielegniarka miala czy nie rekawiczki...Zajmijmy sie przedmiotem sprawy
                      bardziej niz wyciaganiem palca post factum.
                      • aga_sama Re: Żółtaczka na porodowej w bielańskimDo marzeni 25.05.06, 10:16
                        Ja mam HBS+ i kilkakrotnie musiałam namawiać pielęgniarki na założenie
                        rękawiczek!! Wbrew pozorom dla niektórych nie jest to oczywiste.
                        • paulina233 Re: Żółtaczka na porodowej w bielańskim 25.05.06, 10:44
                          Dziewczyny nie wiem czy to może mieć coś wspólnego z "żółtaczką" ale w zeszłym
                          tygodniu byłam w innym szpitalu na USG, gdy czekałam na swoją kolej przyszła
                          kobieta w szpitalnej koszuli i w niezbyt fajnym nastroju, po jakimś czasie
                          zwierzyła mi się że w nocy przywieźli ją tam gdyż prawdopodobnie straciła swoje
                          maleństwo. Jak się okazało pracowała ona w Bielańskim, a z tego co mi wiadomo
                          to takie kobiety pracujące w szpitalach mogą być bardziej narażone na
                          jakiekolwiek komplikacje. Absolutnie nie sugerujcie się tym to wcale nie musi
                          być ze sobą powiązane, ale fakt jest taki że takie zdarzenie miało miejsce.
                      • marzenia11 Re: Żółtaczka na porodowej w bielańskimDo marzeni 25.05.06, 21:51
                        Ja nie mam pretensji. A jak przesledzisz caly ten wątek to zobaczysz że
                        pretensje o żółtaczkę są właśnie z Waszej strony skierowane do personelu ktory
                        nie przestrzega wymagań np. robienia zabiegów w rekawiczkach.Uważam, że są one
                        uzasadnione. Nie muszę sobie wyobrażac jak to jest po porodzie i w trakcie
                        pobytu w szpitalu bo sama rok temu, właśnie w bielańskim mialam jednego dnia
                        dwie operacje i prawie umarłam z powodu wewnętrznego krwotoku i wiem co to
                        znaczy być w szoku i stresie. Ale również wiem, że to ja mam dbać i czuwać nad
                        swoim zdrowiem. Wszystko wiedziałam o tym co się ze mną dzieje, jakie leki mi
                        są podawane i nawet między jedną utratą przytomności a drugą zapytałam lekarza
                        co się ze mną dzieje i dlaczego mam jechać raz jeszcze na blok. Dla personelu
                        od razu stało się oczywiste to że ja chce wiedzieć i nie bylo żadnego problemu.
                        I myślę że dzięki temu jestem zadowolona i nie muszę się zmagać z problemem.
                        Dlatego zadałam to pytanie bo sądzę, że trzeba czuwac nad swoim zdrowiem
                        najbardziej jak się da. Bo gdy zdarzy się błąd lekarza, pielegniarki to małą
                        mam satysfakcję z tego że to ona winna skoro konsekwencje ponoszę ja.
                        Specjalnie o tym napisałam aby już coraz mniej było mądrych Polek po szkodzie.
                        • besos2 Re: Żółtaczka na porodowej w bielańskimDo marzeni 25.05.06, 22:49
                          ok Marzenia,ty masz taki punkt widzenia i takie doswiadczenie, teraz wszystko
                          brzmi pelniej i latwiej faktycznie zrozumiec do czego zmierzalas,tym niemniej
                          ja bym bardzo chciala wiedziec czy szpital bielanski robi coskolwiek z faktem
                          chorego/chorych osob z personelu medycznego jesli takowy
                          istnieje,czy "wylapano" chora osobe,nie chodzi mi o jakies naznaczanie owej
                          osoby,bo oni tez ponosza ryzyko mogac zarazic sie od nas -pacjentow itd.
                          Chcialabym po prostu wiedziec- czy to ma miejsce w szpitalu i jesli tak-czy sie
                          cos z tym robi.Ale zdaje sobie sprawe,ze sa to pytania bardziej do dyrekcji
                          szpitala/personelu niz do nas tutaj...
                          • mammutka Re: Żółtaczka na porodowej w bielańskimDo marzeni 26.05.06, 08:46
                            jeszcze jedno.. co do osób zakażonych hcv, hbv czy HIV.. oni pracują w służbie
                            zdrowia .. i niech pracują ja nie mam nic przeciwko.. to normalna rzecz. jedni
                            mają HCV inni po rzeżączkę, albo opryszczkę.. ale prosze na litość boską o
                            podstawowe zachowanie środków ostrożności..
                            Marzenia , ja też jestem teraz mądry polak po szkodzie.ale wtedy naprawde byłam
                            w szoku.. pewnie jest w tym moja wina,że się zakaziłam ( tak zrozumiałam twój
                            przekaz) .. ale ja nawet nie wytaczam oskarżeń w stronę szpitala.. nie latam po
                            sądach, nie domagam sie odszkodowań.. raczej po prostu zwracam uwage na fakt..
                            • marzenia11 Re: Żółtaczka na porodowej w bielańskimDo marzeni 28.05.06, 20:23
                              Jestem przeciwna mysleniu w kategoriach winy - to do niczego nie prowadzi.
                              Pytanie zadalam w ten sposób tylko po to, aby skierować uwagę na to, że możemy
                              jako pacjenci zrobić więcej niz nam się wydaje. I głównie dlatego, że mamy
                              swoje prawa w szpitalu.
                              Bardzo Ci współczuję i jednoczesnie cieszę się, że nie jestem mądrą Polką po
                              szkodzie. A moglabym być i napiszę dlaczego. Szukając lekarza do swojej
                              operacji bylam u 5ciu lekarzy i od każdego miałaam skierowanie do szpitala. I
                              dopiero 4ty z nich powiedział mi, że mam się zaszczepić i przesunął termin
                              operacjki mówiąc, że skoro chodzilam tyle czasu z tym guzem to pochodzę jeszcze
                              trochę a konskewnecje żółtaczki mogą być bardzo wielkie i groźne. I tak
                              zrobiłam. A tamci mówili mi, że jak najszybciej itp. I żaden nie wspomniał o
                              szczepieniu, a ja w szoku i przerażeniu i braku wiedzy nie pomyślałam o tym ani
                              przez chwilę.
                              PS> a może własnie warto, abyś domagala się odszkodowania?
                          • marzenia11 Re: Żółtaczka na porodowej w bielańskimDo marzeni 28.05.06, 20:17
                            Zgadzam się z Tobą w 100%. Sama jestem przeciwniczką przychodzenia chorego
                            nawet np. na grypę czy ostrą infekcję personelu do pracy. Byl juz taki wątek
                            dawno temu, w ktorym jednoznacznie sie sprzeciwilam i nie przemawiaja do mnie
                            żadne argumenty typu nie ma personelu itp. bo to nie jest do konca prawdą.
                            Uważam, że osoba pracująca z chorymi ludźmi musi być odpowiedzialną za to co
                            czyni, zagrożenie jakie sprawia i tego konsekwencje. Gdy leżałam w szpitalu to
                            byla taka pani doktor, ktora miała taką chrypkę, że mogla mówić tylko szeptem a
                            ponadto do leżącej obok mnie kobiety przyszła córka -jest lekarzem i pracuje w
                            tym samym szpitalu tylko piętro wyżej -przyszła do swojej mamy w odwiedziny
                            totalnie zakatarzona i kichająca w głos. W efekcie - cała sala (z wyjatkiem
                            mnie, bo od początku bylam szprycowana antybiotykami i dlatego sie ochronilam)
                            miała ostrą infekcję z wysoką gorączką i było zagrożenie zamknięcia oddziału.
                            Skandal. Dlatego uważam, że jak najbardziej każda pacjentka ma prawo do
                            wyjaśniania takich informacji u samego źródła. Bez żadnych obaw i wątpliwości.
                            Bo naprawdę jest tak, że to każdy i każda z nas odpowiada za życie swoje i
                            zdrowie swoje i swoich dzieci.
                    • mammutka Re: Żółtaczka na porodowej w bielańskim 26.05.06, 08:41
                      marzenia11 napisała:

                      > Nie rozumiem, dlaczego nie zareagowałaś i zgodziłaś się na brak rekawiczek u
                      > pielęgniarki? Dlaczego nie zwróciłas jej uwagi? Przecież chodziło o Twoje
                      > zdrowie i Twojego dziecka.

                      reagowałam, ale usłyszałam,że rękawiczek nie ma a sama byłam w skurczach w 29
                      tygodniu.. uwierz mi, że wtedy się az tak rozsądnie ine myśli..
                  • lesia80 Re: Żółtaczka na porodowej w bielańskim 26.05.06, 10:16
                    moja mama jest analitykiem i codzinnie pobiera krew kilkudziesięciu osób. Mogę
                    was zapewnić ze nie można zarazić sie od pobierającego bez rekawiczek, co
                    najwyzej pielegniarka moze zarazić sie od was. Pielęgniarka moze sie oblac
                    wasza krwią wy nie macie stycznosci z krwią(nawet zakażoną) pielegniarki.
                    • mammutka Re: Żółtaczka na porodowej w bielańskim 26.05.06, 10:39
                      esia80 napisała:

                      > moja mama jest analitykiem i codzinnie pobiera krew kilkudziesięciu osób. Mogę
                      > was zapewnić ze nie można zarazić sie od pobierającego bez rekawiczek

                      niestety można.
                      nie koniecznie od pobierającego ,ale np od krwi osoby, której pani pobierała
                      krew wczesniej.. dlatego po każdym pacjencie rękawiczki MUSZĄ być zmieniane..
                      mówię o HCV bo hiv dużo trudniej się zakazić.. pozatym niestety pielęgniarki
                      często używają wielorazowych rękawów do pobierania krwi często nie zmieniając
                      ich po kazdym pacjencie.. tez sladowe ilości krwi wystarczą do zakażenia
                      (również HCV nie HIV)
      • jola1122 Re: Żółtaczka na porodowej w bielańskim 06.06.06, 22:34
        czy to znaczy że potwierdza się ta sytuacja i rodzące i dzieci mogą być
        zagrożone?
Pełna wersja