Szczegóły porodu

25.05.06, 10:40
Chciałabym poprosić dziewczyny, które niedawno rodziły o odpowiedź na kilka
pytań dotyczących porodu, których nie mam komu zadać. Wychodzę z założenia,
ze największe oczy ma strach wynikający z niewiedzy, a moja wiedza na temat
porodu jest praktycznie bliska zeru i bardzo się boję. Słyszy się rózne
starszne opowieści a być może wcale nie jest to takie okropne, jak np 20 czy
30 lat temu, kiedy to na płaczącą z bólu kobietę położna krzyczała, żeby "się
zamknęła". Chciałam zapytać jak wygladają czysto fizjologiczne szczegóły w
rodzaju golenia przed porodem, lewatywy (czy jeszcze się to praktykuje???)
cięcie krocza, czy to bardzo boli, czy zawsze trzeba to robić,
obligatoryjnie?. Czy np na tej samej sali może rodzić inna kobieta w
towarzystwie swojego męża, czy ktoś wziąłby pod uwagę krępowałabym się
obecnością obcego mężczyzny... Jak to wszystko wygląda???? Chciałabym rodzić
na Starynkiewicza w Warszawie, może ktoś wie, jak tam się można dostać, ile
wcześniej powinnam się zgłosić i ustalić (mam termina na 16 lipca)
    • besos2 Re: Szczegóły porodu 25.05.06, 11:37
      Emilko,na wiele tych pytan znajdziesz opdowiedz w necie np w Rodzic po
      Ludzku,ja sama jestem przed porodem a tak a propos krepowania sie porodu z kims
      obok + maz,ja modle sie,zeby nie trafic na kogos takiego,kto sie tego obawia,bo
      chce zeby maz byl obok,przeciez zasloniete bedziemy parawanami,nie przezylabym
      faktu,gdybym nie mogla miec meza obok,ktory bedzie mnie wspieral,bo kobieta
      obok na to nie zezwala,przeciez maz nie bedzie zagladal do "ciebie"tylko do
      mnie...
    • asiaz28 Re: Szczegóły porodu 25.05.06, 11:48
      jak byłam w szpitalu czytałam artykuł w ktorym było napisane ze "nie musisz sie
      godzic na golenie krocza ani na lewatywe i masz do tego prawo" i te słowa
      utkwiły mi w pamięci, a jak to jest w rzeczywistosci to nie wiem, nie zdazyłam
      sie dowiedziec
    • ania.gruba Re: Szczegóły porodu 25.05.06, 15:37
      Emilko, też będę rodzić na Starynkiewicza (no chyba że nie będzie miejsca...).
      Na tym forum znalazłam wątek o tym szpitalu, a wklejam ci tu opis porodu jednej
      z forumowiczek; mam nadzieję, że nie będzie mnie ścigać z tytułu praw
      autorskich, ale nie umiem cię odesłać w inny sposób do tego wątku.
      Pozdrawiam
      Ania

      "Re: Starynkiewicza Warszawa
      Autor: patysiak
      Data: 03.04.06, 21:46 + dodaj do ulubionych wątków

      skasujcie post

      + odpowiedz

      --------------------------------------------------------------------------------
      wklejam odpowiedz ktorej udzielilam jednej z was na prive.
      Rodzilam na starynkiewicza 7 marca br. Jesli chodzi o warunki porodu to moze
      opisze wszystko od poczatku. na izbie przyjec robia z toba wywiad, zbieraja
      wszystkie informacje, zapisuja sobie itp. potem lewatywa (jak nie chcesz to nie
      musisz ale radze skorzystac jesli potem nie chcesz sie krepowac podczas fazy
      parcia). salowa ktora robi lewatywe prowadzi cie na pierwsze pietro na
      porodowke (niesie twoja torbe - zdziwilo mnie to). jak akurat jest wolna sala
      to cie klada na jednej z trzech porodowek(jednoosobowe).jesli akurat sa zajete
      to spacerujesz sobie po korytarzu i glowa ci peka od mysli (ja sie
      zastanawialam jak uciec).bardzo zachecam do odwiedzenia oddzialu przed porodem.
      mozna sie mile zaskoczyc. polozne bardzo chetnie oparowadzaja po salach i
      wszystko pokazuja. wystarczy powiedziec ze planujesz u nich rodzic.
      Jak juz jestes na sali porodowej, podlaczaja cie do ktg, kroplowki itd.
      generalnie jesli jestes daleko przed finalem, nikt specjalnie nie bedzie kolo
      ciebie skakal wiec leppiej miec kogos do towarzystwasmile.ja mialam to
      nieszczescie ze nie moglam miec aktywnego porodu z uwagi na tetno malego
      (spadala jak sie ruszalam) ale jesli chcesz mozesz korzystac z pilki, drabinek,
      wanny itd. co tylko chcesz zeby sobie ulatwic sprawe. co jakis czas wpada
      lekarz lub polozna, badaja rozwarcie, jesli masz jakies pytania, odpowiadaja na
      nie. atmosfera jest luzna, nikt nie jest spiety, podczas mojej pierwszej fazy
      bylo w sumie nudno smile dobrze ze byl ze mna moj narzeczony bo troche glupio tak
      samej by tam bylo lezec. pewnie inaczej to wyglada gdy porod toczy sie bardzo
      szybko. aha, podczas porodu sa studenci ale oni na serio nie przeszkadzaja a
      wrecz przeciwnie. chca byc pomocni i jesli widza ze cie wkurzaja ida na
      zewnatrz. ja akurat miedzy skurczami ucinalam sobie z nimi pogawedki smile trafily
      mi sie 2 studentki z ktorych zadna nie chciala byc polozna ani lekarzem
      ginekologiem ale musialy odbebnic praktyki na porodowce smile

      kiedy zaczyna sie akcja, zbiega sie sporo ludzi. to co nas zdziwilo to to ze
      wszysscy wiedzieli co robic, czulam sie jak w niemieckiej fabryce, kazdy
      wykonywal swoje, nie wiedzialam za bardzo czy jest jakis "kapitan" na tym
      statku. po prostu dzialo sie ...
      jak juz malutki sie urodzi, wszystkie zabiegi z nim wykonuja obok ciebie.
      nigdzie go nie zabieraja. klada ci go na brzuchu, to jest rzeczywiscie
      najcudwniejsza chwila ... naszego malutkiego zabrali na obserwacje niestety
      wiec nie mialam go potem przy sobie.

      kiedy jestes szyta (jesli mialas nacinane krocze) daja malego tacie i wychodzi
      on z nim na korytarz. troche to jest brutalne moim zdaniem bo tu z jednej
      strony piekna chwila a z drugiej zderzenie ze wszystkimi obcymi na szpitalnym
      korytarzu.jak juz jestes zaszyta, lezysz sobie przy porodowkach (niestety
      oznacza to korytarz) przez 2 godziny.badaja ci tetno, cisnienie, dogladaja czy
      wszystko z toba ok. mnie bylo potwornie zimno wiec poprosilam o koce bo cala
      sie trzeslam.i w sumie to mnie bylo wszystko jedno gdzie leze, poza tym byl
      pozny wieczor wiec nikt tam niepotrzebny nie lazil obok.

      po 2 godzinach dostalam srodki przeciwbolowe (czopki)i zawiezli mnie na sale
      trzyosobowa.nie polecam ... nie maja lazienek, sa malutkie i duszne, jak wpada
      rodzina to nie da sie wytrzymac jest taki tlok. zero intymnosci, a jak
      dzieciaki zaczna plakac to istny meksyk ... opieke do tego momentu oceniam jako
      bardzo dobra. niczego mi nie brakowalo ale tez potrzeb zadnych nie mialam.
      chcialam tylko lezec i odpoczywac.
      akurat nie bylo wolnych tych pojedynczych (200 zl za dobe) i podwojnych (150
      zl). jesli jest taka mozliwosc - wskakuj od razu do lepszej sali. ja po 2
      dobach w trojce przenioslam sie do dwojki. lazienka, duzy pokoj, fotele do
      karmienia. inny swiat. tylko dzieki temu nie oszalalm a lezalam tam tydzien w
      sumie.
      potem to juz z ta opieka roznie bywa. generalnie dam jedna rade: o wszystko
      sie upominaj. trzeba byc troche upierdliwa. inaczej polozne same z siebie nie
      beda sie pytac czy czegos potrzebujesz choc oczywiscie podczas porannego
      obchodu (sa dwa ginekologiczne, rano i wieczorem oraz jeden pediatryczny rano)
      padaja pytania: "jak sie pani dzis czuje?", "czy czegos pani brakuje". ja jak
      juz doszlam do siebie mowilam "czuje sie tu beznadziejnie i chce juz do domu".
      co do oplat.znieczulenie jest za darmo, porod jest za darmo, sala trzyosobowa
      jest za darmo.na serio. i znieczulenie dostaje sie zawsze gdy sie o nie poprosi
      pod warunkiem ze nie ma przeciwwskazan (oczywiscie musisz miec minimum 4 cm
      rozwarcia, nie wiecej niz 8). znieczulenie nic nie boli. przynajmniej mnie nie
      bolalo a ze jest podawane miedzy skurczami to nawet jakby bolalo to i tak
      skurcze bola bardziej smile
      nie mialam opalconej poloznej ani lekarza. choc tak sie zlozylo ze prowadzil mi
      ciaze lekarz z tego spzitala wiec bylam od poczatku w dobrych rekach. z
      obserwacji wnioskuje jednak ze nie ma znaczenia czy kogos stamtad "znasz" i czy
      kogos oplacasz. dbaja o wszystkich i kazda dziewczyne potraktuja najlepiej jak
      potrafia.moim zdaniem nie ma sensu wykupowac poloznej.chyba ze nikt nie chce z
      toba rodzic (maz, partner, mama, kolezanka itd). polozna do porodu na
      wylacznosc kosztuje 700 zl.jedyna ktora moge ci polecic jest ania stachyra. nie
      potrafie powiedziec inaczej: jest po prostu najlepsza. znalam ja jeszcze ze
      szkoly rodzenia i mialam to szczescie ze odbierala moj porod podczas swojego
      normalnego dyzuru.

      moje rady na swiezo. pij w szpitalu duzo wody (trzeba miec wlasna), niech ktos
      ci dowozi jedzenie (bo szpitalne jest straszne a do tego porcje jak dla kotka a
      nie kobiety ktora wlasnie ukonczyla maraton i jest wyglodzona),koszule nocne na
      zmiane (krwawi sie strasznie na poczatku, a chodzenie z podkladem bella konczy
      sie zwykle zabrudzeniem koszuli), podklady bella (na poczatku szla paczka
      dziennie). poza tym nastaw sie na nauke karmienia. sorry, nie chce straszyc ale
      strasznie duzo sie mowi o porodzie a moim zdaniem porod przy tym co sie dzieje
      potem to pikus. trzeba nauczyc sie dostawiac dziecko do piersi, prosic polozne
      o pomoc (ja bezczelnie dzwonilam po nie nawet 5 razy na godzine zeby mi
      pomogly) bo to na serio nie jest takie latwe. poza tym ... co tu duzo gadac,
      jesli bedziesz nacieta i zszyta to pierwsze 2 doby nie naleza do przyjemnych.
      najgorsze jest wstawanie z lozka.jedyne pocieszenie: po 2 tygodniach wszystko
      mija.jesli bedziesz cierpiala wspomnij moje slowa: to minie smile

      porodu sie nie boj. to dobry szpital. nie zrobia tobie i dziecku krzywdy. czy
      bedzie bolao??? no troche musi. inaczej sie nie da ale moim zdaniem jest to bol
      ktory na serio mozna zniesc a jesli bedziesz rodzila ze znieczuleniem to wrecz
      robi sie blogo. wszystko co wazne zaczyna sie tak naprawde potem. ja
      przynajmniej takie mialam podejscie i chyba dzieki temu sie nie
      rozczarowalam.trzeba urodzic dziecko najszybciej jak sie da, wypisac ze
      szpitala najszybciej jak sie da. i wtedy dopiero zaczyna sie to co wazne."

      • emilka9 Re: Szczegóły porodu 26.05.06, 12:03
        Aniu, dziękuję Ci serdecznie, jakoś spokojniej mi się zrobiło, większość
        okropności przestaje być taka straszna jak się dowie jak wygląda. Besos, mnie
        własnie chodzi o to, czy są parawany, za parawanem może sobie stać cała drużyna
        piłkarska, też byś chyba nie chciała, żeby jakiś zupełnie obcy facet gapił się
        na Ciebie w takiej chwili.
        Trochę mi przykro, że ja będę zupełnie sama podczas porodu, ale cóż z mężem się
        rozstałam, mama daleko a na położną na wyłączność mnie nie stać...
        • ania.gruba Re: Szczegóły porodu 26.05.06, 23:25
          Nie widziałam na własne oczy sali porodowej, ale zarówno osoby, które tam
          rodziły, jak i połozna, którą złapałam na korytarzu opowiadały, że jest to
          jedna duża sala, w której są trzy "boksy". Są do nich osobne wejścia, ale
          ściany chyba nie są do sufitu. Jeżeli więc chodzi o efekty wizualne, masz
          zapewnioną pełną intymność, natomiast fonia działa na maksa - słyszysz
          wszystko, co się dzieje dookoła. Myślę, że zaletą tego, że w sumie jest to
          jedno duże pomieszczenie z wydzielonymi boksikami, jest fakt, że nie jesteś
          zupełnie odcięta od świata.
Pełna wersja