Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża

30.05.06, 12:34
Dziewczyny, czy którejś z Was zdarzyło się, że współrodząca nie zgodziła się
na obecność partnera podczas porodu?
Ja nie miałabym raczej nic przeciwko jeśli w sali znajduje się parawan lub
rozdzielająca ścianka...
    • sandra00 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 30.05.06, 12:45
      cześć ! nigdy się z tym nie spotkałam i szczerze pierwszy raz słyszę , gdzie
      rodziłaś , bo aż się boję , szpital w którym ja mam rodzić też ma taką salę w
      której , rodzi się we dwie ( chociaż w dzisiejszych czasach takie rzeczy nie
      powiiny mieć miejsca - to napewno nie jest rodzić po ludzku )!!!!
      • stephany Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 30.05.06, 13:06
        ale w tym celu sa specjalne sale do porodów rodzinnych. Ja osobiście bym się
        nie zgodziła na kogoś obcego jak bym rodziła to też dlatego wybrałam inną drogę
        porodu przez cc. Ja mam spokój i inne rodzace robią sobie co chcą.
    • edyta.23 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 30.05.06, 14:24

      ja chyba bym się nie zgodziła... zwłaszcza jeśli rodziłabym sama
      taki parawan niewiele daje, a wrzeszczeć w niebogłosy na pewno będęwink
      • karolcia44 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 30.05.06, 20:48
        Przy moim pierwszym porodzie miałam zaplanowany poród rodzinny w osobnej sali
        ale okazało się, że jedyna taka sala własnie była zajęta... Na całe
        szczęście ,że nie było nikogo rodzącego na sali ogólnej. Wcześniej pewnie też
        bym stwierdziła, że w życiu się nie zgodzę na obecność "obcych" ale po tym
        wszystkim co przeszłam nie wyobrażam sobie żeby mojego męża przy mnie nie było
        w czasie porodu i dlatego gdyby był parawan to bym się jednak teraz zgodziła.
        Poza tym tą dziewczynę, która rodziła w sali do porodów rodzinnych słyszałam aż
        na ogólnej tak się darłasmile(później leżałyśmy we wspólnej sali). Teraz jestem w
        drugiej ciąży i nie boję się tak porodu jak tego właśnie, że znowu podobna
        sytuacja się przydarzy, na sali ogólnej będzie leżała, np. któraś z Was i nie
        zgodzi się na obecność mojego męża bez którego wsparcia trudno mi sobie
        wyobrazić to wszystko. (przed porodem zapewniano mnie, że jeszcze nie było
        sytuacji, żeby jednocześnie były dwie kobiety równocześnie do porodu
        rodzinnego..)Pozdrawiam
        • besos2 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 30.05.06, 21:19
          nie wyobrazam sobie,zebym miala wykazac sie takim egoizmem,zeby zabronic
          jakiejs dziewczynie porodu z mezem czy narzeczonym,watpie,zeby byl
          zainteresowany kimkolwiek innym niz wlasna partnerka i modle sie tez o to,zeby
          nie spotkac nikgo takiego,kto bedzie chcial z powodow dla mnie niezrozumialycj
          odebrac mi meza w tak waznej chwili,mysle ze szukalabym wowczas innego szpitala
          albo blagala kolezanke zza parawanu o litosc,Dziewczyny!!! lekarze i
          pielegniarki sa obce,ok,oni pomagaja,ale czy naprawde uwazacie,ze obcy
          partnerzy beda zagladac do Was,tudziez nasluchiwac Waszych krzykow a i wy w
          bolach bedziecie myslec,ze ktos obcy jest obok ??? cokolwiek by to nie
          padło,naprawde nie umiem sobie tego wytlumaczyc,mialabym wyrzuty sumienia...
          • edyta.23 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 30.05.06, 21:49

            może i masz trochę racji. Ja na szczęście nie będę musiała wykazywać się
            egozimemwinkbo będę rodzić z mężem na osobnej sali. Jeżeli to dla Ciebie takie
            ważne też polecam to rozwiązanie (są szpitale, w których taki poród jest
            bezpłatny). Z drugiej strony za każdym razem jak słyszę opowieści męża mojej
            znajomej, jaka to jego żona była dzielna przy porodzie (bo miała stosunkowo
            szybki i łatwy poród), a za parawanem rodziła jakaś histeryczka, która darła
            się w niebogłosy, myślę, że nigdy bym się na taką obecność cudzego faceta nie
            zgodziła. Lekarze, pielęgniarki to zupełnie co innego. Ludzie są różni, nie
            każdy będzie się interesował tylko swoją żoną/partnerką i nie każdy poród jest
            lekki i przyjemny.
          • celkra Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 30.05.06, 22:10
            A ja sobie wyobrażam taki egoizm. Sama zamierzam rodzić w sali pojedyńczej bez
            męża ale z wynajętą położną. Jeśli miałabym pecha i w momencie przyjazdu nie
            byłoby wolnej pojedyńczej sali i musiałabym rodzić w takiej podwójnej to na
            pewno nie zgodziłabym się na partnera "współrodzącej". Dla mnie poród z inną
            rodzącą za parawanem byłby problemem, więc nie ma nawet mowy o kimkolwiek
            dodatkowym. I może brzmi to dla niektórych wyjątkowo egoistycznie, ale co tu
            dużo mówić - dla każdej z nas nasz własny poród jest najważniejszy.
            • jorn1 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 30.05.06, 22:47
              Na szczescie takich egoistek jest bardzo niewiele. Moj gin twierdzil ze u niego
              w szpitalu sie jeszcze nigdy nic takiego nie zdarzylo. Ja sama rodzilam w sali
              dwuosobowej i zapewniam Was ze bylo mi ABSOLUTNIE wszystko jedno kto towarzyszy
              rodzacej obok ( byl jej maz i chwilami matka ). Bylam skupiona na wlasnym bolu,
              sluchalam meza, poloznej i lekarza a nie wrzaskow za parawanem. W zyciu bym sie
              nie zdobyla na pozbawienie jakiejs dziewczyny obecnosci meza, gdyby mojego tam
              nie bylo to bym chyba ucieklasmile
              • celkra Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 31.05.06, 09:26
                jorn1 napisała:

                > Na szczescie takich egoistek jest bardzo niewiele.

                I tutaj się mylisz. Problem wieloosobowych sal porodowych uderza we wszystkie
                kobiety. W tym temacie wszystkie jesteśmy egoistkami.
                Piszesz, że gdyby nie obecność męża - uciekłabyś z porodówki. Ja mogę napisać,
                że gdybym miała "towarzystwo" za kawałkiem szmatki - uciekłabym.
                Ty nie wyobrażasz sobie porodu bez męża i masz do tego prawo. Ja nie wyobrażam
                sobie porodu porodu z kimkolwiek poza położną i ew. lekarzem - też mam takie
                prawo. Dlaczego uważasz, że Twóje samopoczucie jest ważniejsze od innej
                rodzącej za parawanem? Jest dobrze, jeśli obie rodzące chcą mieć i mają swoich
                partnerów przy sobie w takiej chwili, i obie akceptują towarzystwo obok.
                Gorzej jest wtedy, gdy "współrodzące" mają zupełnie różne potrzeby -
                pierwsza "walcząc o swoje" robi krzywdę tej drugiej.
    • molowiak Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 30.05.06, 23:28
      ja rodziłam w takiej sali przechodniej a w sali obok była dziewczyna z mężem na
      wywołaniu, między salami były tylko przesuwane drzwi a ja w czasie porodu
      zupełnie zapomniałam o ich obecności - nieźle się biedni nasłuchali ;P
      • emilka9 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 31.05.06, 10:33
        Na samą myśl, że obok miałby być jakiś obcy facet chyba też bym uciekła.
        Rewelacyjnym rozwiązaniem są sale do poródów rodzinnych, gdzie każda dziewczyna
        może mieć przy sobie nawet całą rodzinę z ciotkami i pociotkami i nikomu to nie
        przeszkadza. Chyba jestem staroświecka i niedzisiejsza, ale stanowczo uważam,
        ze obecność faceta (nie lekarza) na sali porodowej to wielka pomyłka, mdleją i
        potem zrażają się do żon. Może jedynie po to, żeby zobaczyli ile się musimy w
        życiu namęczyć i nabrali do nas większego szacunku...
        • cahir4 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 31.05.06, 13:19
          Chi, chi. Tylko w telewizji mdleją - za to obowiązkowo, w każdym serialu. W
          rzeczywistości sdarza się to nawet rzadziej niż filmowe porody - zauważyłyście -
          nagły niespodziewany silny skórcz na środku miasta, wody odchodzą w taksówce i
          po pół godzinie jest po wszystkim - też bym tak chciała smile. Z tym zrażaniem to
          chyba też jakiś mit - nie spotkałam się z tym w realnym życiu. Mój się tam w
          każdym razie nie zraził (chociaż rzucił się, wbrew umowie, patrzeć, jak wychodzi
          główka). Teraz czekamy na drugie dziecko i mamy problem - na salę do prodów
          rodzinnych po prostu nas nie stać. A w Warszawie raczej nie ma takich za darmo.
          Są za to szpitale przyjmujące porody rodzine w salach zbiorowych bez pytania
          współrodzących o zgodę. Niestety, nie ten, który, z innych względów, wybrałam.
          Ja bym się nawet jakoś spróbowała pogodzić z tym, że urodzę bez męża (chociaż
          gdyby nie było go przy pierwszym porodzie to bym się chyba położyła na podłodze
          i poprosiła, żeby mnie dobili), ale wiem, że największą stratą będzie to nie dla
          mnie, ale dla niego i naszej córeczki. I tego nie mogę przeboleć.
          Myślę, że negatywne nastawienie do męża współrodzącej wynika właśnie w takiego
          ideologicznego podejścia - nie dla faceta na sali porodowej. Skoro ja nie jestem
          ze swoim na tyle blisko, to nikt nie ma prawa. Bo nie ukrywajmy - super intymna
          faza porodu trwa pół godziny, godzinę i naprawdę można się umówić, że wtedy ten
          facet wyjdzie. Większość swojego porodu spędziłam w szlafroku i w pozycji
          pionowej. Oczywiście, można uznać taki strój także za krępujący, ale wtedy
          należałoby we wszelkich szpitalach zakazać jakichkolwiek odwiedzin.
          • emilka9 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 31.05.06, 13:29
            Cahir, pewnie masz rację, co do przyczyn dla których nie mogę się przekonać do
            obecności facetów na sali porodowej. Nie zmienia to jednak faktu, że brak
            zapytania współrodzącej o zgodę na obecność obcego (dla niej) faceta nie jest w
            porządku. Skoro twierdzisz, ze są takie w Warszawie, które o to nie pytają, to
            prosze daj mi znać, które to, żebym przypadkiem do takiego nie trafiła.
            • cahir4 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 31.05.06, 16:35
              Z tego, co wiem, to np. IMID na Kasprzaka. Tam są podobno ścianki, które
              wydzielają boksy, ale nie są do sufitu. Ale najlepiej zadzwoń do wybranego
              (wybranych) i zapytaj.
              • edyta.23 do cahir4 31.05.06, 21:14

                w Warszawie na Solcu sale do porodów rodzinnych są bezpłatne. Nie wiem czy to
                dobry szpital czy zły (sama wybrałam inny), ale gdybym bardzo chciała rodzić z
                mężem, a nie było by nas na to stać, na pewno rozważałabym właśnie Solec
                • cahir4 Re: do cahir4 01.06.06, 14:06
                  Od dzisiaj porodówka zamknięta (remont). Bodajże do końca września. Ale dzięki
                  za info.
                  • edyta.23 Re: do cahir4 01.06.06, 14:14

                    rzeczywiście masz racje. Całkowicie zapomniałam o tym remoncie...
          • milka_milka - do Caihir 03.06.06, 14:31
            Sprawdź w Bródnowskim, mają podobno dość niskie ceny za sale do porodów
            rodzinnych.
    • bastet7 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 31.05.06, 10:39
      Ja - mam nadzieję - będę rodzić w sali jednoosobowej, w każdym razie zxapłacę
      ile trzeba będzie za to. Boże, przecioeż to bardzo intymna chwila, jak dizemy
      do lekarza, złózmy gina, też nie ma sytuacji, że w gabinecie przyjmuje się
      jednocześnie więcej niż jedną pacjentkę. A poród to niby jakaś inna sytuacja???
      A skoro przeszkadzałaby mi inna kobieta, to co dopiero inny obcy facet??
      A czy bym się zgodziła na jego obecność, zważywszy, ze np. ja bym chciała mieć
      męża pod bokiem? Kurczę, sama nie wiem. Z jednej strony nei, ale z drugiej -
      wyszłabym trochę na egoistję. A ponieważ asertywna niestety nie jestem;-(, to
      pewnie bym uległa;-( Ale mam nadzieję, żę nie będę zmuszona do takich decyzji.
      I że będę mogła zachować odrobinę prywatnosci przy porodzie.
      Pozdrawiam.
    • molsze4 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 31.05.06, 18:59
      No coż, ja też uważam poród za bardzo intymne przeżycie. W zasadzie sama
      jeszcze nie rodziłam i na wszelki wypadek planuję wykupić salę pojedynczą, ale
      przecież zawsze może się zdarzyć, że takowa nie będzie wolna i trzeba podjąć
      decyzję czy zostać, czy szukać gdzieś indziej... No i tu mój dylemat.
      • kluseczka74 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 01.06.06, 16:37
        Ja rodziłam na Solcu z mężem w boksie . Nikt sie nie pytał o nic. Słyszałam co
        sie dzieje za ścianą ale powiem Ci że jak szła kolejna butelka oxytocyny było
        mi kompletnie wszystko jedno czy za ścianką ktos jest czy nie, jakiego koloru
        są kafelki na ścianach. Najważniejszy był tylko BÓL.... moje ciało, dziecko,
        mąż i położna i nikt na świecie więcej
        • jorn1 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 01.06.06, 20:21
          Dokladnie tak! Proponuje powrot do tej dyskusji po tym jak wyzej wypowiadajace
          sie kolezanki beda juz po porodzie. Z doswiadczenia wiem ze wtedy mysli sie
          troche inaczej. Bardzo jestem ciekawa czy naprawde podczas swoich porodow
          bedziecie myslaly o cudzym mezu za sciana... Dla mnie pozbawienie innej kobiety
          prawa do obecnosci jej partnera przy porodzie tylko dlatego ze nie stac jej na
          oplacenie prywatnej sali to skrajny egoizm i tyle.
          Pozdrawiam
          • emilka9 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 02.06.06, 13:39
            Jorn, możemy podyskutować. Dla mnie narzucenie mi obecności obcego faceta przy
            moim porodzie tylko dla tego, że nie stać MNIE na osobna salę to skrajny
            egoizm...
            • kluseczka74 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 02.06.06, 16:32

              Jak już pisałam wcześniej ja już rodziłam i to długo - 38 godzin i zapewniam
              Cię, że na pewnym etapie jest Ci dokładnie obojetne czy gdzieś tam za ścianką
              czy parawanem ktoś jest. A facet za tym parawanem napewnio nie będzie
              interesował się Toba i Twoim porodem tylko problemami i cierpieniem swojej
              Ukochanej. Dziewczyny nie demonizujmy - i tak i tak idąc do szpitala skazane
              jesteśmy na poród i pobyt w obcym środowisku ( i na wszystko co jest z tym
              związane - badania, obchody itd) więc jeżeli może nam w tym pomóc Mąż /Niemąż
              to dlaczego mamy odmawiać tego prawa innej dziewczynie, którą też boli, która
              tez się BOI ??? Z własnego doświadczenia wiem, że w pewnym momencie ,,zamykasz
              sie w sobie" to co dzieje się dookoła Ciebie przestaje do Ciebie docierać, byc
              ważne i wtedy już nie słyszysz odglosów porodu, który akurat odbywa się obok (
              z resztą z osobnych sal też słychać kiedy jest naprawdę ciężko). Skupiasz sie
              tylko na sobie. Więcej tolerancji a jeśli to zawsze możemy iśc np do Damiana
              albo innej prywatnej kliniki. Życzę Wam i sobie szybkich i lekkich porodów i
              więcej otwartości na innych smile
              • marweg25 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 04.06.06, 13:19
                Niestety nie zawsze panowie interesują się tylko swoją partnerką - tak
                przynajmniej twierdzi zaprzyjaźniona położna. Do tego panowie nie rodzą więc
                nie są skoncetrowani na bólu ani na zadaniu. Dokładnie zdają sobie sprawę z
                tego co dzieje się obok. Miałam nawet okazję usłyszeć parę komentarzy młodych
                tatusiów co do tego co widzieli i słyszeli. Uwierzcie mi, nie chciałybyście,
                żeby ktoś tak o Was mówił. ( u mnie w miejscowości do niedawna była tylko sala
                ogólna)
                Moja koleżanka, która rodziła na ogólnej sali, potem miała okazję spotkać się (
                już w innych okolicznościach) oko w oko z kobietą, która rodziła obok i jej
                partnerem. Powiedziała mi, że nigdy w życiu tak się nie wstydziła jak wtedy.
                Chciała się zapaść pod ziemię.
                A tolerancja powinna dotyczyć obu stron czyli również kobiet, które nie
                wyobrażają sobie porodu z obcym chłopem za cienką ścianką czy parawanem.
                Pamiętajmy, że czasem poród może mieć przebieg wręcz dramatyczny i osoby
                postronne nie powinny przynajmniej moim zdaniem w tym uczestniczyć. Nawet jeśli
                to nie przeszkadza w czasie samego porodu, to może być trudne do zniesienia
                potem. Tak jakby ktoś odarł Cię z resztek intymności.
                • kluseczka74 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 05.06.06, 11:51
                  Powołujesz się na koleżanki - czy masz własne doświadczenia???? W mojej sali
                  jeśli partner siedział w Twoim boksie nie miał możliwości zobaczenia co się
                  dzieje obok. A na pewnym etapie porodu jest Ci dokładnie wszystko jedno chcesz
                  mieć tylko to juz za sobą. Powodzenia
                  • marweg25 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 05.06.06, 15:06
                    Na swoje doświadczenia z porodu nie mogę się powoływać, bo na szczęście miałam
                    cc (trochę ze wskazań, trochę na życzenie). Przygotowanie do cc miałam na sali
                    porodowej, ale wtedy byłam tam zupełnie sama ( nie licząć lekarza i położnej).
                    Tak czy siak nie wyobrażam sobie, żeby obcy facet przechodził obok mojego łóżka
                    podczas np. badania czy 2 fazy porodu. Na sali łóżka były tak ustawione, że pan
                    z ostatniego "boksu", aby wyjść do toalety musiałby mijać łóżka ze wszystkimi
                    rodzącymi kobietami. Może niektórym by to nie przeszkadzało, mnie wkurzałoby
                    to nawet jak leżałam i przygotowywałam się do cc. Inna sprawa, że mnie nawet
                    już mój własny mąż by przeszkadzał.

                    Mnie osobiście pielgrzymki odwiedzających w salach poporodowych również
                    denerwowały ogromnie. Chwilami w desperacji zastanawiałam się, czy za czasów
                    naszych mam nie było jednak lepiej, gdy nikt z rodziny nie miał wstępu na
                    oddział. Cóż ludzie często znają umiaru, ale to już inny temat.
              • marweg25 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 04.06.06, 13:19
                Niestety nie zawsze panowie interesują się tylko swoją partnerką - tak
                przynajmniej twierdzi zaprzyjaźniona położna. Do tego panowie nie rodzą więc
                nie są skoncetrowani na bólu ani na zadaniu. Dokładnie zdają sobie sprawę z
                tego co dzieje się obok. Miałam nawet okazję usłyszeć parę komentarzy młodych
                tatusiów co do tego co widzieli i słyszeli. Uwierzcie mi, nie chciałybyście,
                żeby ktoś tak o Was mówił. ( u mnie w miejscowości do niedawna była tylko sala
                ogólna)
                Moja koleżanka, która rodziła na ogólnej sali, potem miała okazję spotkać się (
                już w innych okolicznościach) oko w oko z kobietą, która rodziła obok i jej
                partnerem. Powiedziała mi, że nigdy w życiu tak się nie wstydziła jak wtedy.
                Chciała się zapaść pod ziemię.
                A tolerancja powinna dotyczyć obu stron czyli również kobiet, które nie
                wyobrażają sobie porodu z obcym chłopem za cienką ścianką czy parawanem.
                Pamiętajmy, że czasem poród może mieć przebieg wręcz dramatyczny i osoby
                postronne nie powinny przynajmniej moim zdaniem w tym uczestniczyć. Nawet jeśli
                to nie przeszkadza w czasie samego porodu, to może być trudne do zniesienia
                potem. Tak jakby ktoś odarł Cię z resztek intymności.
                • luna333 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 05.06.06, 11:53
                  ja rodziłam w sali 2 osobowej z dziewczyną która zaczęła rodzić w tym samym momęcie, byłyśmy oddzielone tylko parawanem i obydwie z mężami - żadna się drugiej nie pytała czy się zgadza czy nie - każda była zajęta sobą i tyle.
                  • sanna.i Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 30.06.06, 11:29
                    Jesli bede rodzila sn,na pewno wykupie sale jednoosobowa.Gdyby byla zajeta,nie
                    zgodze sie na obecnosc obcego faceta w tym momencie.I jest mi dokumentnie
                    wszystko jedno,czy mnie ktos nazwie egoistka,czy nie.Moja intymnosc,moja sprawa.
                    Ale na razie wszystko wskazuje na cc,wiec moze zadna nieszczesnica na mnie nie
                    trafi..


















                    • gosiakd1 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 30.06.06, 14:08
                      Jak będziesz rodziła to będzie Tobie wszystko jedno, kto patrzy, kto jest obok.
                      Ja nawet nie pamiętam, kto przechodził, kto wchodził kto wychodził. Dziewczyny!
                      Podczas porodu naprawdę na takie rzeczy nie zwraca się uwagi. Dzieje się tyle i
                      w takim tempie, że nie ma czasu na patrzenie i słuchanie tego, co sie dzieje
                      obok za parawanem.
                      • miuk Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 30.06.06, 17:07
                        Boję się, że mnie zmuszą do sn i że trafię na kobietę, która nie zgodzi się na
                        obecność mojego mężą. Ten strach przed samotnością w tej trudniej chwili jest
                        jeszcze większy niż strach przed bólem. Przy 1. porodzie mąż był ze mną i tylko
                        dzięki niemu mamy syna. Po prostu na czas zawołał lekarza. cc miałam w
                        ostatniej chwili - dziecko było za duże na sn (4550, wielka głowa i jeszcze
                        większe ramiona), a położna bardzo agresywnie prowadziła poród i odmawiała
                        wezwania lekarza. Nie wyobrażam sobie porodu bez męża! Jeśli chodzi o
                        skrępowanie - mąż powiedział, ze to on się krępował i starał nie wchodzić w
                        droge innym babkom. Mnie tam było obojetne ile kobiet w tym czasie rodzi i ilu
                        mężów im towarzyszy. Przy tym bólu nic nie jest ważne.
                        • kluseczka74 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 02.07.06, 22:57
                          Tak jak pisałam wcześniej i to co napisały inne koleżanki na pewnym etapie jest
                          tylko BÓL a wtedy naprawdę nie interesuje CIe nikt i nic ani to ile osób Cie
                          ogląda - uwierzcie. Wiem co pisze przeżyłam 38 godzinny poród na oxy i cholernie
                          dobrze wiem jak to boli i jak ważna jest obecnośc męża.
                          • jorn1 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 02.07.06, 23:24
                            Juz sie wypowiadalam w tym watku, ale powtorze jeszcze raz, to samo zreszta co
                            i Dziewczyny ktore juz rodzily - uwierzcie nam ze w momencie porodu naprawde
                            nie ma znaczenia co sie dzieje za parawanem. Wazny jest moj bol, moje emocje,
                            moj strach o dziecko i MOJ maz obok...I zapewniam Was ze ostatnia rzecza na
                            jaka mial ochote moj maz bylo ogladanie innych kobiet, skupiony byl na mnie i
                            obserwowaniu akcji serca dziecka na KTG. I naprawde nie zycze Wam zeby Was maz
                            zostal nagle wyproszony z sali w najbardziej dla Was trudnym momencie bo
                            rodzaca za parawanem tak sobie zazyczyla..
                            Pozdrawiam
                            • marweg25 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 03.07.06, 11:24
                              Zrozumcie, że nie wszystkie kobiety są takie jak Wy. Nie dla każdej poród nawet
                              z własnym mężem to idealna sytuacja a co dopiero z obcym. To, że dla Ciebie
                              jest to ważne to nie znaczy, że dla innych też. Przepraszam, że jak siedzisz z
                              zaprzeproszeniem z gołą d... w wannie i pod prysznicem ze skrzywioną z bólu
                              gębą to też Ci nie przeszkadzałoby jakby ktoś obcy na Ciebie patrzył ? Często
                              na sali wieloosobowej wanna/prysznic jest jedna i to nie za bardzo odgrodzona.
                              Dla mnie wygląd mojego ciała w ciąży jest sprawą tak intymną i co tu ukrywać
                              wstydliwą, że na ten czas zrezygnowałam z basenu oraz z chodzenia na ćwiczenia
                              do szkoły rodzenia (rodziłam w końcu przez cc, ale byłam parę chwil na sali
                              porodowej). Chyba wszystkie się zgodzimy, że kobieta powinna w czasie porodu
                              czuć się komfortowo. Jednej będzie przeszkadzał dodatkowy lekarz na sali a inna
                              czuje się dobrze nawet jak rodzi w otoczeniu grupy gapiących się studentów. Ja
                              staram się zrozumieć dziewczyny, które chcą rodzić z kimś bliskim. Wy zrozumcie
                              kogoś kto nie chce,a nie udawajcie, że zjadłyście wszystkie rozumy i, że
                              obecność obcego tatusia na pewno żadnej kobiecie nie będzie przeszkadzać.
                    • maga785 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 03.07.06, 10:13
                      Poniewaz juz rodziłam 5 mcy temu wiem ze nie zgodziłabym sie na obecność
                      partnera innej wspólrodzącej na sali.Rozumiem kobiety które na to sie nie
                      zgadzaja i nie uwazam tego za egoizm.Poród jest to tak intymna chwila ze
                      najlepiej to przezyc we dwoje.Były momenty w trakcie porodu ze wstydziłam sie
                      własnego meza a co dopiero obcego faceta.Poza tym w szpitalu w którym rodziłam w
                      sali dwuosobowej były wspólne drabinki,piłka, wanna a to juz nie było za
                      parawanem!Spora częśc mojego porodu mój mąz przesiedział sobie z połozna na
                      fotelu(tez poza parawanem) a ja stałam sobie przy drabince, skakałam na
                      piłce,siedziałam w wannie.Dopiero w drugiej fazie porodu obecnośc męza była
                      niezwykle pomocna.
                      Jesli szpital dysponuje sala jednoosobowa a wy mozecie wybrac jedna z nich to
                      polecam sale jednoosobowa.
                      Pozdrawiam
                      • luna333 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 03.07.06, 11:46
                        straszne jest to co piszesz sad jak można komuś odbierać prawo do czucia się bezpieczną, jak można ojcu odebrać prawo do usłyszania pierwszego płczuswojego dziecka, do współrodzenia, do trzymania swojej żony za rękę, do pocieszania jej, do ujżenia swojego ledwo co narodzonego dziecka, do przecięcia pępowiny, do pierwszych zdjęć upragnionego malucha, do tej niesamowitej miłości jaka wytwarza się u ojca który właśnie w tej chwili w tym momencie zobaczył jak jego dziecko pierwszy raz otworzyło oczka!!!! straszne jest to co piszesz sad nie każdego stać na wykupienie sali jednoosobowej ale brak pieniędzy nie powinien nie pozwolić by w najważniejszym dla rodziny momencie wykluczyć kogoś tak ważnego jak ojciec i mąż z tych cudownych chwil narodzin dziecka. Gdyby mi na to nie pozwolono to urodziłabym choćby na korytażu - ale z Nim bo bez niego poród byłby czymś okropnym - dzięki niemu stał się cudem.
                        pozdrawiam cieplutko
                        • celkra Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 03.07.06, 12:13
                          A dla mnie straszna jest presja, jaką próbujecie wywrzeć na innych. Niby
                          dlaczego kobieta, która chce urodzić w samotności lub tylko z położną ma się
                          poświęcać dla kogoś innego? Ja zamierzam opłacić sobie pojedyńczą salę, aby
                          mieć święty spokój w tym ważnym dla mnie czasie, i aby nie mieć zbędnego i
                          niechcianego towarzystwa właśnie. Dla mnie mój poród i mój komfort jest
                          najważniejszy, tak samo jak dla Was - Wasz. Jak tylko pomyślę sobie, że mogłoby
                          nie być wolnej pojedyńczej sali gdy zacznę rodzić - skóra mi cierpnie. Bo ja
                          akurat nie chcę rodzić w wieloosobowej sali, nie chcę mieć obok innej rodzącej
                          i jej bliskich, nie chcę i w życiu nie wyraziłabym na to zgody. I mam do tego
                          mojego "niechcenia" święte prawo. Na szczęście mogę za to zapłacić, więc
                          zapłacę, abym nie musiała narażać siebie na niechciane towarzystwo i abym nie
                          musiała "nie zgadzać się" na towarzytwo męża współrodzącej. Wyobraźcie sobie,
                          że mnie też nie byłoby łatwo powiedzieć kobiecie obok "Nie zgadzam się". I mam
                          nadzieję, że do takiej sytuacji nie dojdzie. Życzę tego i Wam i sobie.
                        • marweg25 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 03.07.06, 17:29
                          No właśnie jak sama piszesz jak można komuś zabrać prawo do bycia bezpiecznym i
                          czucia się komfortowo ? Jeśli dla kobiety to oznacza brak postronnych osób na
                          sali porodowej ? Jak można narzucać obecność obcej osoby za ścianką z dykty lub
                          cienkim parawanem? Nie myśl tylko o sobie.
                          Powiedzmy sobie szczerze facet i tak nie urodzi. Czy to nam się podoba czy nie
                          rodzi tylko i wyłącznie kobieta ( no w pewnym sensie jej dziecko). Z czysto
                          biologicznego punktu widzenia tatuś jest absolutnie zbędny na tym etapie.
                          Dla wieu kobiet poród to nie żaden cud, ale ostatni najmniej przyjemny etap na
                          drodze do posiadania własnego malucha.
                          Co do super więzi między ojcem i dzieckiem podczas porodu to według mnie
                          bzdura. Sama mam super kontakt i więź z ojcem mimo, że przy porodzie nie był (
                          cóż kiedyś była inna "moda"). Mój facet też ma super kontakt z maluchem mimo,
                          iż widział go dopiero po operacji i nie przecinał pępowiny.
                          • luna333 Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 04.07.06, 11:46
                            a tak ogólnie to spytajcie w szpitalu gdzie będziecie rodzić czy można nie wyrazić zgody na poród rodzinny dla pary która rodzi za parawanem. Szczerze - to mi nawet do głowy nie przyszło zakazać lub iść i wygonić męża tamtej kobiety i nic nie widziałam z drugiego porodu a jak pisałam rodziłyśmy we dwie w tym samym momencie obie z mężami rozdzieleni parawanem. Później leżałyśmy na tej samej sali poporoowej. A jak napisałam poród w osamotnieniu byłby dla mnie koszmarem a dzięki mężowi stał się czymś pięknym.
    • ndacho Re: Brak zgody "współrodzącej" na obecność męża 05.07.06, 18:21
      ja rodziłam z mężem wjednej sali za parawanem rodziły jeszcze 2 dziewczyny .Ani
      ja ani mąz nie pamiętamy nic na temat tych kobiet!CZy krzyczały czy nie kto z
      nimi rodził ? mieliśmy to głeboko w d.... liczyła się dla nas tylko nasza
      obecnośc. nie myślicie chyba że naśi mężowie ida tam z nami ,żeby sobie inne
      kobiety pooglądać!do tego jak będą chcieli to znajdą lepsze sposoby!
Pełna wersja