Rooming in - proponuję dyskusję

31.05.06, 14:15
Wiele się mówi o tym, jak wspaniale, że teraz dziecko po urodzeniu jest cały
czas z mamą. Sprawa wygląda niejednoznacznie. Po ciężkim porodzie zakończonym
kleszczami o godz. 23-ej trafiłam na salę poporodową wyczerpana. Nie miałam
siły usiąść, o podniesieniu się z łóżka nie było mowy. Byłam szczęśliwa, ale
marzyłam o odpoczynku i regeneracji sił. Tymczasem opieka nad noworodkiem,
pierwszym dzieckiem wymaga choćby podstawowej sprawności. Absolutnie nie
popieram narzuconego z góry odbierania dzieci i "przechowywania" ich w sali
noworodków z krótkimi przerwami na karmienie. Naturalna pielęgnacja to
oczywiście bliskość matki. Powrót do czasów kiedy matka była z dzieckiem od
początku - w warunkach szpitalnych jest rozwiązaniem niedopracowanym. Rodząc
przed laty w domu, kobieta otoczona była rodziną. W szpitalu zdana jest na
siebie. Czy istnieją rozwiązania pośrednie? Rodziłam na Solcu. Ciekawa jestem
co o tym sądzicie? Czy to tylko moje odczucia?
    • july64 Re: Rooming in - proponuję dyskusję 31.05.06, 14:51
      Rodziłam przez cesarkę, nagle, w nocy. Co prawda dobę dali mi odpocząć w miare.
      Ale na drugą dobę juz nie. Dostałam dziecko na całą noc do siebie. Na
      moje "może mi Pani ją zabrac choc na 3 godziny bo jestem bardzo zmęczona"
      pielęgniarka powiedziała "a kto sie zajmie dzieckiem jak Pani w domu będzie???"
      No i sama musiałam sobie radzić - na szczęście w dzień mąz był jakieś 6 godzin
      dziennie i pomagał jak mógł, przynajmniej nie musiałam wstawać z łózka aby
      nakarmić, przynosił mi malutką. Także nie jestem za... Inna sprawa jak kobieta
      sobie radzi i chce - wtedy oczywiście nie ma sprawy, dziecko ma u mamy
      najlepiej.
      • neerroo Re: Rooming in - proponuję dyskusję 31.05.06, 15:38
        > Rodziłam przez cesarkę, nagle, w nocy. Co prawda dobę dali mi odpocząć w
        miare.
        >
        > Ale na drugą dobę juz nie. Dostałam dziecko na całą noc do siebie. Na
        > moje "może mi Pani ją zabrac choc na 3 godziny bo jestem bardzo zmęczona"
        > pielęgniarka powiedziała "a kto sie zajmie dzieckiem jak Pani w domu
        będzie???"
        jak to kto? przecież będzie mąż ,casem do pomocy moze byc mama ,co za głupie
        pytanie!....... sdama mam mieć cc i boję sie jak to będzie po...
    • govanka Re: Rooming in - proponuję dyskusję 31.05.06, 15:22
      ja miałam szczęście rodzić w szpitalu, gdzie dziecko było zabierane na noc i
      wtedy, gdy mama chciała odpocząć - czyli dzidzia była z mamą wtedy, gdy mama
      czuła się na siłach (nic nie było narzucone przez szpital, ale decyzję
      pozostawiano mamie) i takie rozwiązanie wydaje mi sie najlepsze (zwłaszcza po
      cesarce, którą miałam, nie wyobrażam sobie, że dziecko miałoby być ze mną cały
      czas, bo trudno nawet przekręcić się z boku na bok, nie mówiąc już o opiece nad
      dzieckiem). Nawet po porodzie sn wydaje mi sie, że ciężko jest się od razu
      zająć kruszynką... potrzeba chociaż kilku godzin na odpoczynek i regenerację
      sił.
    • aborka Re: Rooming in - proponuję dyskusję 31.05.06, 16:28
      ja sie zgadzam. u mnie wyszło idealnie. mi wody odeszły w nocy, urodziłam o 16 i do 23 była z synkiem na sali pordowej. Był wczesniakiem 36 tydz a ja dostałąm dolargan. W kazdym razie maluch był ospały i niezbyt sie garnął do jedzenia. do tego było mu zimno. połozne powiedziłąy ze lepiej mu bedzie w inkubatorze. Ja sie grzecznie zgodziłam bo sie zdązyłąm nacieszyc. W nocy wstawałm co chwila sie myc (bo niecierpie byc brudna). i tylko zaglądałam do niego przez szybke. Podobnie nastepnego dnia. Kilka razy dostałm go na karmienie a reszte czasu zajmowałam sie sobą. Wieczorem, w porze kąpieli zauwazyłam ze Bartuś sie ożywił issie łąpki. Ukradłam synka z inkubatora i w koncu pożadnie nakarmiłam. Potem w nocy karmiłam go jeszcze ze 2 razy. Wtedy tez pierwszy raz przyszło mi do głowy zeby wogóle mu w piluche zajrzec. On sie darł a ja po ciemku skrobałam mu tą suchą dupinke z czarmnej smółki. czyli tak naprawde poczułam sie gotowa do opieki dobe lub wiecej po porodzie. Zupełnie nie wyobrazam sobie zajmowania sie maluchem od razu. Z drugiej strony teraz nie chciłabym oddawac drugiego dziecka połoznym. Boje sie ze byłoby dokarmiane bez mojej zgody. No ale mysle ze przy drugim bedzie lepiej.
      No i fakt ze przez kolejne dni sama z dzieckiem przeżywałam gehenne. Marzyłam zeby wrócic do domu gdzie mąż mógłby mi chociaż jedzenie podac. a w szpitalu po każdą rzecz musiałam zejść z łózka (nie mogłam sięgnąć i sie odwrócic przez szwy). takie proste czynności były problemem.
    • alcarin Re: Rooming in - proponuję dyskusję 31.05.06, 16:45
      Tez rodzilam przez cc, ale najpierw probowalam urodzic naturalnie. Trwalo to 13
      godzin, wiec tez bylam wyczerpana - i fizycznie i psychicznie. Niby dobe
      odpoczelam, ale co to za odpoczynek, kiedy brzuch boli cie tak , jakby kilka
      osob kroilo cie starymi zyletkami... Pozno mnie spionizowano (a wlasciwie sama
      sie spionizowalam, bo nikt mi nawet reki nie podal), dlatego mialam bardzo silne
      zawroty glowy, nawet zemdlalam przy pierwszej probie wstania. Mimo tego dziecko
      dostalam zaraz po wyjeciu cewnika z pecherza moczowego (pigula wyjela go i
      poszla - nawet nie zapytala, czy pomoc mi usiasc na lozku). Wdzien to pol biedy
      - byl ze mna maz, na zmiane z mama. Ale w nocy - horror. Przewijanie, karmienie
      dziecka (przy cc to nie takie proste - musisz najpierw wdrapac sie z nim na
      wysokie lozko, przedtem ustawic sobie zaj..scie ciezkie oparcie lozka, tak by
      mozna bylo karmic na siedzaco(mnie bardzo bolalo ciecie i nie moglam karmic
      lezac na boku), pozniej zwlec sie z tego lozka, itp.)Na dodatek w szpitalu bylam
      tydzien, a nie jak inne dziewczyny po cc, 2 i pol dnia). Jest jednak rada na
      nocne udreki wink Wynajecie poloznej do opieki nad toba i dzieckiem. Koszt?
      Bagatela.. 200zl za noc. Ale wtedy pani opowie ci o pielegnacji dziecka (co
      polozna, to inne opinie na ten sam temat), zmieni ci zakrwawiona posciel,
      przyniesie dodatkowa poduszke, dzieki ktorej latwiej ci ulozyc dziecko do
      karmienia. Z racji mojego zlego samopoczucia i dlugiego pobytu wynajelam polozne
      az 3 razy. Ale na 2 ostatnie noce zawzielam sie i powiedzialam, ze nie ma mowy.
      Jakos sobie poradzilam, choc bolalo mnie bardzo. Najsmieszniejsze bylo, gdy moja
      wspolokatrka wybierala sie zgodnie z planem do domu i na obchodzie zostala
      zapytana, czy poradzi sobie w domu z opieka nad dzieckiem. Zasmialysmy sie obie
      w glos smile Dlaczego? Bo przez caly jej i moj pobyt w szpitalu nikt sie nas nie
      zapytal, czy radzimy sobie i czy nam czegos nie trzeba.
      Owszem, rooming-in tak, ale nie w kazdym przypadku. Super,ze od poczatku mozna
      byc z dzieckiem, ale w momencie, gdy matka nie wyrabia powinno sie umozliwic jej
      odpoczynek i zaoferowac opieke nad dzieckiem. W przypadku cc opieka nad
      dzieckiem sprawowana przez polozne - czyli dziecko w "rynience" stoi przy lozku
      mamy, ale jest podawane matce do karmienia i i przewijane przez pielegniarki -
      powinna byc sprawa oczywista: i nie chodzi mi to o "fanaberie" mlodej mamy, ale
      o wzgledy medyczne:po cc nie mozna dzwigac wiecej niz 3 kilo, a juz na pewno nie
      w pierwszych dobach.
      Wedlug mnie rooming -in po cc jest wrecz wymuszaniem na rodzicach wykupowania
      (na czarno rzecz jasna) dyzurow pielegniarskich. W czasie mojego pobytu w
      szpitalu zmienily mi sie 3 razy sasiadki z sali.Kazda z nich brala na obydwie
      noce (bo byly "ustawowe" dwie doby w szpitalu) pielegniarke. I wychodzily do
      domu z ulga, ze w koncu ktos im pomoze przy dziecku. Ja niestety bylam skazana
      na dluzszy pobyt, a tym samym na wieksze wydatki. Umowmy sie - gdyby nie zle
      pojmowany w polskich szpitalach rooming -in , pielegniarki wiele by stracily smile
      • alcarin Re: Rooming in - proponuję dyskusję 31.05.06, 16:52
        Dodam jeszcze, ze troska o dobro dziecka i matki jest raczej sprawa wzgledna: tu
        niby rooming-in, bo tak lepiej dla dziecka, ale jak lezalam cala dobe po cc na
        innym oddziale, bo na poloznictwie nie bylo miejsc, to mi nikt nie chcial
        dziecka przywiezc, zebym mogla je przytulic i przystawic do piersi. Malo tego -
        dziecko lezalo na sali noworodkowej, a maz mogl na nie jedynie patrzec, nie mogl
        go nawet wziac na rece na zasadzie "Nie, bo nie". I gdzie sie wtedy ta troska o
        dziecko podziala? Rodzilam w Bielanskim.
      • stara_dominikowa Re: Rooming in - proponuję dyskusję 31.05.06, 16:56
        No tak, pieniądze zawsze się gdzieś kryją. Jednak rooming in propagowany jest
        żarliwie przez fundację Rodzić Po Ludzku. Czy kobietom brak odwagi przyznać
        się, że poród MA PRAWO WYCZERPAĆ? Przecież mamy fizyczne ograniczenia i nie
        zmieni tego miłość do nowonarodzonego dziecka.
      • cahir4 Re: Rooming in - proponuję dyskusję 31.05.06, 17:14
        I to jest klucz do tej sprawy: dziecko powinno BYĆ przy matce, ale opiekę nad
        nim powiniem sprawować personel. A matka obserwować i uczyć się. I za każdym
        razem, kiedy czuje taką potrzebę, móc bez skrępowania, wyrzutów sumienia i obawy
        przed skrzywioną miną położnej nacisnąć przycisk dzwonka. Oczywiście są
        szczęściary, które wstają po porodzie świeżutkie i pełne energii, ale nie
        ukrywajmy, większość z nas, także po psn, jest zbyt wykończona, żeby 24 h na
        dobę zajmować się dzieckiem. Nie rozumiem jednak, dlaczego niektóre z was
        próbują utrwalać szkodliwy schemat: dziecko przy matce - personel umywa ręce;
        żeby pielęgniarki otoczyły dziecko opieką - trzeba je "oddać". Moim zdaniem
        prawdziwy rooming in polega właśnie na tym, że dziecko JEST z matką, ale nad
        obydwojgiem sprawują opiekę pielęgniarki i położne.
        • patipomoz Re: Rooming in - proponuję dyskusję 01.06.06, 17:49
          mi się udało. rodziłam w szpitalu Rydygiera w Łodzi i po porodzie miałam opiekę
          super. przez pierwsze dwie doby WSZYSTKO robiły położne, podawały do karmienia,
          przewijały, zabierały kąpać. rodzina nie mogła mi pomóc, bo na sale nie
          wpuszczają. dla mnie więc rooming in to coś wspaniałego. nie wyobrażm sobie nie
          mieć przy sobie dziecka po porodzie, choć też byłam mocno wyczerpana i obolała.
          ja w szpitalu z emocji nie przespałam ani jednej nocy. co ja miałabym tam robić
          gdyby zabrano mi moje Szczęście, leżeć i narzekać na ból???? przecież to takie
          piękne leżeć z naszym tak wyczekiwanym dzieckiem, policzek do polisia, nos do
          noska. dla dziecka przyjście na świat to duży szok, w tych pierwszych dniach
          bliskość matki jest mu tak potrzebna!
          po przyjściu na świat dziecka świat się przewartościowuje, to już nie my
          kochane jesteśmy najważniejsze. w Łodzi w Matce Polce jest taki oddział, gdzie
          mamy leżą bez dzieci i chodzą je karmić co trzy godziny, a one leżą sobie
          gdzieś same. dla mnie czysty koszmar!!!!
      • aborka Re: Rooming in - proponuję dyskusję 31.05.06, 17:14
        ja sie czułam bardzo podobnie po porodzie naturalnym. poprostu tak strasznie ciągneły mnie szwy ze mogłam lezec tylko w jednej pozycji. ani na boku ani siedziec - i jak tu karmic. wyc mi sie chciało bo nie byłam w stanie sama dziecka ułozyc przy piersi. Próbowałam karmic na leząco przkręcając tułów - dziecko z prawej a ja mu dawałm lewą piers. tylko po kilku takich próbach wysiadł mi kregosłup i juz sie wcale ruszyc nie mogłam. Dopiero jak mąz przychodził to mi go jakoś pomagał przystawic. Lepiej było z przewijaniem bo stac mogłam i chodzic. Ale fakt - 3 kupki pod rzad mnie raz wykończyły smile
        w 3 dobie sie popłakałam z bólu i bezsilnosci. chybabym uciekła nastepnego dnia gdyby mnie nie wypisali. Potem było juz lepiej bo mi zdjeli te szwy....
        A w domu, we własnym łozku było jak w raju......
        Na szczescie synek nie wymagał duzo zachodu. jadł i szedł spac na 3 godz. pomoc połoznaj nie była az tak potrzebna. tylko wszystko inne stanowiło problem - np jak zjesc zupe? musiałam na stojąco. i po kazdą rzecz zejsc z łózka, dołazienki daleko. i jak juz wszystko koło siebie zrobiłam czyli umyłam sie 10 raz, wysiusiałąm, zjadłam to sie synek budził i od nowa cała zabawa
        Z drugiej strony moja kolezanak lezała 7 tni bo córcia miała żółtaczke. zabierali jej dziecko pod lampy. a potem przynosili napojone albo nakarmione. nie przyznawały sie do tego. kolezance piersi pękały a dzidzia sobie szła spac bo nie była głodna. i jeszcze lekarz krzyczał ze zastojów dostanie i ma jak najczesciej karmic. to było w Czerniakowskim (w-wa)ale prawie 3 lata temu.
      • cahir4 Re: Rooming in - proponuję dyskusję 31.05.06, 17:23
        alcarin napisała:
        Najsmieszniejsze bylo, gdy moj
        > a
        > wspolokatrka wybierala sie zgodnie z planem do domu i na obchodzie zostala
        > zapytana, czy poradzi sobie w domu z opieka nad dzieckiem. Zasmialysmy sie obie
        > w glos smile Dlaczego? Bo przez caly jej i moj pobyt w szpitalu nikt sie nas nie
        > zapytal, czy radzimy sobie i czy nam czegos nie trzeba.
        > Owszem, rooming-in tak, ale nie w kazdym przypadku.

        Ano właśnie.
        Dorzucę dwa, humorystyczne, niestety, w naszej rzeczywistości cytaty "Larousse.
        Encyklpedia dla rodziców":

        "Niech Pani korzysta z czasu spędzonego na oddziale położniczym na
        przyzwyczajanie się do dziecka i odpoczynek." (s. 149)

        "Perspektywa powrotu do domu z dzieckiem cieszy, ale czuje się Pani jeszcze
        zmęczona i być może, trochę zaniepokojona brakiem opieki, jaką otaczano Panią w
        szpitalu." (s. 152)

        Super,ze od poczatku mozna
        > byc z dzieckiem, ale w momencie, gdy matka nie wyrabia powinno sie umozliwic je
        > j
        > odpoczynek i zaoferowac opieke nad dzieckiem. W przypadku cc opieka nad
        > dzieckiem sprawowana przez polozne - czyli dziecko w "rynience" stoi przy lozku
        > mamy, ale jest podawane matce do karmienia i i przewijane przez pielegniarki -
        > powinna byc sprawa oczywista: i nie chodzi mi to o "fanaberie" mlodej mamy, ale
        > o wzgledy medyczne:po cc nie mozna dzwigac wiecej niz 3 kilo, a juz na pewno ni
        > e
        > w pierwszych dobach.

        To jest prawdziwy rooming in. Nic ująć. Rozszerzyłam bym to tylko jeszcze na
        psn. PSN to też na ogół nie spacerek.
        • anita.anita80 Re: Rooming in - proponuję dyskusję 31.05.06, 17:44
          rodzilam 2 razy przez cc w bielanskim w 2004 przed remontem bylo lepiej jak
          poprosilam pielegniarke to zabrala dzidziusia na noc i rodzilam w 2006 po
          remoncie i bylo o wiele gorzej musialam sama zajmowac sie malenstwem a jak
          jest ciezko po cc wiedza te mamy co same to mialy
    • poloznazestazem Re: Rooming in - szpital dobry dla personelu 31.05.06, 18:17
      Odpowiadam jako matka( niemłoda ) i jako połozna ze stażem .Wróciłam do pracy
      po kilkuletniej przerwie i włos mi się zjeżył na głowie. Piękne słowa - szpital
      przyjazny dziecku i rodzimy po ludzku to niestety tylko słowa na papierze ,
      które nijak się nie mają do rzeczywistości.Akcja szpital przyjazny dziecku to
      raczej akcja - szpital przyjazny personelowi !Matka po porodzie ( z bardzo
      nielicznymi wyjątkami) jest zmęczona i obolała,niekiedy nie bardzo wie jak
      karmić i przewijać dzieciątko a tu w ramach "wspaniałej akcji" od razu po
      przywiezieniu na oddział położniczy musi się wykazać jako wspaniała
      matka.Często powoduje to niepotrzebny stres , który udziela się
      dziecku.Niestety bardzo często prośby , żeby wziąść dziecko na oddział
      noworodkowy odbierany jest przez pielęgniarki jako coś bardzo złego a
      komentarze " wyrodna matka itp " wcale nie są rzadkością.Stosowany jest terror
      psychiczny - młoda mama jest przedstawiana jako egoistka nielicząca się z
      dzieckiem ! Dla mnie cała ta akcja jest zupełnie postawiona na głowie.Dziecko
      po porodzie powinno być na oddziale noworodkowym,przywożone do karmienia a na
      wyraźną prośbę matki pozostawione z nią . Jestem pewna że wszyscy ( tzn. mama i
      dzieciątko ) byliby szczęśliwi
      Pracuję na oddziale położniczo-noworodkowym i widzę że większość pań jest
      bardzo zadowolona jeśli proponuję , że wezmę dziecko na oddział , przywiozę do
      karmienia aż ona sobie odpocznie. Niestety większość moich koleżanek jest
      przeciwna takiemu postępowaniu - mają dodatkową pracę .
      Dlatego apeluję do kobiet - nie bójcie się przeciwstawić położnym,odpyskujcie
      że ich "psim obowiązkiem" jest opieka nad dzieckiem,nie dajcie się zwariować ,
      po powrocie do domu wejdziecie w taką spiralę obowiązków, że wróćcie tam
      wypoczęte ze szpitala !
    • fille Re: Rooming in - może być wspaniale! 31.05.06, 22:30
      Ja rodziłam pierwszego syna w szpitalu i odczucia mam podobne do tych które
      opisałyście. Ale córkę urodziłam sn na Izbie Porodowej. Tam opieka nad matką z
      noworodkiem jest fantastyczna! Położne same z własnej woli pomagają mamie z
      pierwszym jak i z dziesiątym dzieckiem. Jako przykład mogę podać że córka była
      kąpana o 3 w nocy (żeby jej się lepiej spało bo bardzo płakała) kiedy
      powiedziałam położnej że to ją uspakaja. Położna na nocnym dyżurze była zawsze w
      sali obok i jak tylko maluchy płakały to przychodziła i starała się pomóc albo
      zbierała dziecko na jakiś czas. Tak wypoczęta to dawno nie byłam. Panie
      pomagały, doradzały i były super miłe. Myślę że idea domów porodowych daje
      szansę na właściwe podejście do opieki nad matką i dzieckiem po porodzie, na
      prawdziwe przyjazne dziecku i matce warunki.
      • kocia181 Re: Rooming in - może być wspaniale! 31.05.06, 23:11
        Jak ktoś już napisał system rooming in został stworzony w polskich szpitalach
        pod wpływem akcji Rodzić po Ludzku. W szpitalach zostały zlikwidowane oddziały
        noworodkowe przy oddziałach położniczych i łóżeczka wstawiono do sal, gdzie
        leżą połóżnice po porodach, zarówno samoistnych jak i cięciach cesarskich. Leżą
        tam kobiety po porodach trwających kilka godzin i kilkanaście oraz po c.c.
        (zarówno tych wykonywanych po długich próbach urodzenia samoistnie jak i tych
        robionych za pieniądze, bez porodu).Chciałam się tylko zapytać gdzie położna ma
        zabrać płaczące dziecko zmęczonej mamy? Do dyżurki w której pije kawę, je, w
        której przebywa kilka osób? Ja nie chciałabym żeby moje dziecko w takim miejscu
        spędzało pierwsze dni swojego życia. Położnej obowiązkiem(ale nie PSIM) jest
        pomóc matce,wytłumaczyć ,pokazać i nadzorować opiekę nad sobą i noworodkiem.
        Matka na przygotowanie do porodu i opieki nad noworodkiem ma 9 miesięcy. Są
        książki, mądre czasopisma, szkoły rodzenia.Nie można rodzić dziecka i nic na
        ten temat nie wiedzieć. Wymagając czegoś od personelu trzeba pokazać,że samemu
        też coś się zrobiło. System rooming in nie jest doskonały. Konsekwecje jego
        wprowadzenia ponoszą oczywiście nie te osoby, które powinny(myślę o matkach i o
        personelu). Mam nadzieję i życzę wszysykim przyszłym mamom aby trafiały na
        położnictwach na kompetentnych ludzi a nie na takich, którzy mają PSIE
        OBOWIĄZKI.
        • milka_milka Re: Rooming in - może być wspaniale! 01.06.06, 19:33
          Przepraszam, ale właśnie PSIM obowiązkiem połżnej jest "pomóc
          matce,wytłumaczyć ,pokazać i nadzorować opiekę nad nią i noworodkiem." Za to
          bierze pieniądze, to jej praca. Co ma robić w szpitalu? Pić kawkę i zajadać
          ciasteczka? A teoretyczne przygotowania, nawet jeśli trwają 9 miesięcy często
          nie wytrzymują zderzenia z rzeczywistością, szczególnie w tak ekstermalnej
          sytuacji, jak pierwsze doby po porodzie. Pamiętam, że trafiłam na o. położniczy
          o 23.00, z dzieckiem oczywiście, po porodzie wywołanym przed terminem
          oksytocyną, wpadła raz położna, powiedziała: Karmić co 2 godziny, bo dziecko ma
          hipoglikemię" i tyle ją widziałam. Byłam przerażona, nie umiałam karmić, a
          dzwoniąc po pomoc, udało mi się uzyskać tylko komentarz, że dzwonek służy do
          używania w nagłych niebezpiecznych sytuacjach. I co? Przeszłam się w nocy po
          oddziale i udało mi się zauważyć, jak bardzo "zajęte" były panie położne. A
          właśnie ich PSIM obowiązkiem było przychodzić do mnie co dwie godziny, pomagać
          mi karmić dziecko, sprawdzać, czy się najadło i czy daję sobie radę.
    • latouche a ja bylam zadowolona... 31.05.06, 23:19
      ...z systemu rooming-in, ale oba porody dobrze znioslam, a moi synkowie przez
      pierwsze dni zycia spali na okraglo, z krotkimi przerwami na karmienie, i opieka
      nad nimi nie byla uciazliwa. Cieszylam sie, ze ich mam przy sobie.
      Tam gdzie rodzilam (Spes w Krakowie) polozne zabieraja dzieci glownie na noc
      (chyba ze matka chce inaczej). Poza tym mozna wezwac polozna brzeczykiem przy
      lozku w razie gdy potrzebuje sie pomocy.
    • azija1 Re: Rooming in - proponuję dyskusję 31.05.06, 23:21
      Mam podobne odczucia jak większośc poprzedniczek, niestety. Rodziłam niedawno
      przez cc w CSK Ligota w Katowicach. I wszystko byłoby świetnie gdyby nie stres
      już po porodzie. Moge z czystym sumieniem polecić ten szpital każdej kobiecie,
      która ma rodzić swoje drugie dziecko, ale przy pierwszym nie jest tak różowo.
      Na pierwszą noc położna od nas czyli z ginekologii zabrała dziecko na noworodki
      z własnej inicjatywy, za co bardzo jej jestem wdzięczna. Ale potem już miałam
      się dzieckiem zajmować sama. Panie z noworodków przywoziły dziecko np. po
      badaniu i zostawiały w tym wysokim łóżeczku kawałek od łóżka, ja miałam cewnik,
      kroplówkę i nie byłam w stanie małego wziąć. Na drugą noc jak koło północy
      poprosiłam o zabranie dziecka potraktowano mnie jak wyrodną matkę. O pokazanie
      mi jak się przystawia do piersi musiałam prosić kilka razy aż się w końcu
      trafiła miła pani pediatra i to zrobiła. A plansze na korytarzu o pomocy matkom
      karmiącym aż biją po oczach!
      Mogłabym tak jeszcze długo pisać,ale wystarczy chyba tego co już napisałyście
      wcześniej.
      Rooming in TAK, ale żeby to jakoś było sensownie zorganizowane.
    • stara_dominikowa Re: Rooming in - proponuję dyskusję 01.06.06, 09:32
      Dziewczyny! Widzę, że w swoich odczuciach nie jestem osamotniona. Poród po
      ludzku nie powinien się kończyć w momencie urodzenia łożyska. Może trochę mniej
      o różowych salach, piłkach, drabinkach, wannach i cudach wiankach - a więcej o
      opiece poporodowej. Moje wspomnienia to zakrwawiona pościel, pierwsza noc bez
      możliwości umycia się (na prośbę o pomoc położna zareagowała: "jutro przyjdzie
      ktoś z rodziny to pani pomoże"), nocne próby przewinięcia maleństwa gdy
      słaniałam się na nogach. Brak opieki wymusza wielogodzinną, codzienną obecność
      tłumów w sali poporodowej (głównie mężowie) - wiadomo, zero intymności.
      Najgorsze dla mnie było poczucie osamotnienia i bezradości i ogromnych
      wyrzutów, że NIE MAM SIŁY, NIE WIEM JAK. Zaznaczam, że czytałam, szperałam i
      przygotowałam się teoretycznie do macierzyństwa. Teoria różni się jednak od
      praktyki, nie wspominając o ograniczeniach fizycznych. Rodzić po ludzku TAK,
      ale walczmy też o godny połóg.
    • moreno500 Re: Rooming in - proponuję dyskusję 01.06.06, 09:37
      popieram opcję rooming in, ale opieka i wsparcie położnych (pomoc przy
      przewijaniu itp.) wyspać się i tak nie da, bo minimum co 3 godziny trzeba
      karmić. ja miałam szczęście rodzić w szpitalu, gdzie dziecko miałam przy sobie,
      ale pomoc położnych bez ograniczeń. ale chyba byłam nieco uprzywilejowaną
      pacjentką - nie dość, że cc, to jeszcze ręka w gipsie.....
    • gaba36 Re: Rooming in - proponuję dyskusję 01.06.06, 10:28
      Ja akurat należę do tych, które rewelacyjnie zniosły poród, w dodatku nie byłam
      nacinana, dlatego ten system był dla mnie super. Nie wyobrażałam sobie
      rozstania ze swoją córeczką i od pierwszych chwil sama się nią zajmowałam (z
      wyjątkiem kąpieli). Z tego co wiem położne tym dziewczynom, które potrzebowały
      pomagały, przy problemach z karmieniem u sąsiadki z pokoju pojawiały się co
      chwilę. Oczywiście stosowanie rooming-in powinno zależeć od decyzji matki, jej
      sił i możliwości a nie od położnych czy zwyczajów panujących w szpitalu, co
      często niestety ma miejsce.
    • amadeo30 Re: Rooming in - proponuję dyskusję 01.06.06, 11:28
      po pierwszym porodzie mialam mozliwosc oddac dziecko do pokoju noworodkow na
      cala noc. pod opieke pielegniarek. swietne rozwiazanie, bardzo sobie chwale. nie
      mialabym sily zajmowac sie dzieckiem po porodzie (porod fizjologiczny).
    • cahir4 Re: Rooming in - proponuję dyskusję 01.06.06, 13:57
      Popieram pomysł wszczęcia akcji "Połóg po ludzku". Czy któraś z was wytłumaczy
      mi jednak, dlaczego upieracie się przy tym, żeby położne przejęły opiekę nad
      dzieckiem tylko wtedy, kiedy zostaje ono zabrane od matki? Jeśli kobieta czuje
      potrzebę bycia przy dziecku to ma być skazana na "samodzielność"? Rooming in
      miał w założeniu polegać na zapewnieniu dziecku obecności matki i na odwrót, i
      tak wygląda w innych krajach. Nie miał mieć nic wspólnego z przerzuceniem na
      matkę ciężaru opieki nad dzieckiem tuż po porodzie. To taka polska, wypaczona
      jego wersja. Oczywiście, jeśli matka chce dziecko "oddać", to powinna mieć taką
      możliwość. Dlaczego jednak większość z was upiera się przy chorej alternatywie:
      albo dziecko z dala od matki i wtedy pod opieką personelu, albo dziecko przy
      matce, ale wtedy radź sobie babo sama. Są tu wszak posty wskazujące, że jest
      możliwość (jeśli są chęci) sprawowania przez personel opieki nad dzieckiem
      przebywającej na jednej sali z matką.
      • stara_dominikowa Re: Rooming in - proponuję dyskusję 01.06.06, 14:39
        Do cahir4: myślę, że "upieranie przy chorej alternatywie" wynika z polskich,
        szpitalnych doświadczeń. Ale trzeba rzeczywiście z tym walczyć. Dziecko z matką
        + opieka nad obojgiem ze strony personelu jako STANDARD, a nie wydrapana
        pazurami łacha, lub opłacony przywilej. Przejrzałam dziś stronę Fundacji Rodzić
        Po Ludzku - w wymienionych prawach matki znalazłam coś takiego: " masz prawo do
        tego aby...dano możliwość sprawowania nad Tobą dodatkowej opieki
        pielęgnacyjnej, wskazanej przez Ciebie osobie, jeśli przebywasz w szpitalu
        przez całą dobę (prawo do bezpłatnej opieki pielęgnacyjnej)" - wskazanej przez
        Ciebie osobie czyli komu? Mężowi, czy cioci? Czy personelowi??
        • imbirka Re: Rooming in - proponuję dyskusję 01.06.06, 20:03
          Zwróć uwagę na sformułowanie "dodatkowej" opieki pielęgnacyjnej - ta podstawowa
          zawsze należy do obowiązków personelu. W tym przepisie chodzi o prawo do tego,
          aby wskazana osoba bliska mogła zajmowac się dodatkowo.

          • stara_dominikowa Re: Rooming in - proponuję dyskusję 02.06.06, 10:25
            imbirka - racja! Szkoda, że standardowej opieki przeważnie NIE MA..
    • oladidi Re: Rooming in - proponuję dyskusję 01.06.06, 19:38
      A ja miałam cesarke wieczorem a na drugi dzień zajmowałam się dzieckiem,
      szybciej wszystko się zagoiło bo musiałam chodzić i się zajmować, nikt mi
      raczej nie pomagał, sama chciałam- mąż też ciągle nie może pomagać. M<ojego od
      6-20 nie było w domu bo pracował jakoś sobie poradziłam. A jak jest dziecko z
      matką to moim zdaniem jest lepiej. Jak dzieci zabierali to źle jak teraz mają
      być z matką to też źle. To sprawa indywidualna.Pozdrawiam
      • stara_dominikowa Re: Rooming in - proponuję dyskusję 02.06.06, 10:32
        No i gratuluję! Nie każda kobieta jest w tak rewelacyjnej formie po porodzie.
        Tylko zdecyduj się - chciałaś zajmować się sama, czy musiałaś, bo "mąż też
        ciągle nie może pomagać"?
        Nie upraszczaj sprawy pisząc, że "jak dzieci zabierali to źle jakteraz mają być
        z matką to też źle".
        Nie rozmawiamy też w tym wątku o opiece nad dzieckiem w domu, bo wtedy połóg
        jest już za nami. Nie twórz wokół siebie atmosfery bohaterskiej matki Polki, to
        niczemu nie służy.
Pełna wersja