urodziłam w Lublinie na Jaczewskiego

21.07.06, 10:34
..w poniedziałek, jakby ktos miał pytania to służe i pozdrawiam i życzę
szybkiego rozwiązania.
    • mrtracz Re: urodziłam w Lublinie na Jaczewskiego 02.08.06, 22:44
      Chciałabym w związku z tym zapytać o ogólne wrażenia z porodu - opiekę w trakcie i po porodzie, warunki, itp., jak również o opłaty typu znieczulenie, indywidualna opieka położnej, itp.
      Z góry dziekuje za informacje
      Gosia
      • cota Re: urodziłam w Lublinie na Jaczewskiego 03.08.06, 11:28
        Ja miałam cesarkę, więc nie brałam położnej, a znieczulenie miałam do wyboru -
        też oczywiście za friko. Przychodzi ansestezjolog i ogólnie opowiada o
        znieczuleniach i dokonujesz wyboru. Po porodzie sale są ok. 5 osobowe, raczej
        jest się z dzieciaczkami, choć można je oddac na noc, a pierwsza noc jest ciężka
        po obydwu porodach. Panie na noworodkach - świetne, wszystkiego Cię nauczą,
        miłe, możesz pójść o trzeciej w nocy z zapytaniem, iż maluch płacze i z chęcią
        Ci pomogą. Złote kobiety. Opieka nad położnicami - średnia. Rano obchód -
        lekarze fajni, przyjaźni, ale tak na co dzień zajmuja się położne pacejntkami.
        Raczej średnie, ciężko się doprosić o coś, np. jakiś s¶odek przeciwbólowy. Ja
        miałam swój paracetamol, ale koleżanka z sali czekała 4 godziny po prośbie, az
        jej przyenieśli ketonal. Codziennie jest też obchód pediatryczny szczegółowe
        badanie maluczka przez dwie pediatry. Wychodzi się w trzeciej dobie (jak jest
        wszystko ok) po obydwu porodach. bezwględny zakaz wchodzenia komukolwiek na
        oddział, jak masz siłe to idziesz to mikroskopijnego pokoju odwiedzin z dzidzią.
        jak nie - to rodzina musi czekać. Dlatego lepiej się zaopatrzyć wcześniej we
        wszytsko - pampersy, wodę, chusteczki nawilżające dla pupy - resztę wszystko
        mają na oddziale.
        • mamamatyska Re: urodziłam w Lublinie na Jaczewskiego 03.08.06, 14:59
          Witaj też będę rodzić na Jaczewskiego, pierwszy raz też tam rodziłam.
          Mam pytanie czy miałaś lekarza z Jaczewskiego, jeśli tak to jakiego?
          • cota Re: urodziłam w Lublinie na Jaczewskiego 03.08.06, 15:26
            Tak, dr Michalak. Generalnie straszy tłok, nie ma gdzie klaść rodzących, tzn.
            trakt jest pusty, ale jest oblężenie na salach położnic. Dlatego po trzech
            dniach do domu.
    • kowalikm Re: urodziłam w Lublinie na Jaczewskiego 25.08.06, 00:10
      Ja mam zupełnie podobną opinię. Rodziłam na przełomie maja i czerwca tego roku.
      Na trakcie porodowym tak sobie. Przyjmowała mnie jakaś starsza położna - nie
      powiem, żeby była specjalnie miła. Ja trafiłam na niesamowity młyn na porodówce
      i przez jakiś czas musiałam czekać na swoje łóżko. Opiekowały się mną
      przesympatyczne młode położne. Przez 8 godzin próbowałam urodzić naturalnie
      (odeszły wody) z oksytocyną i znieczuleniem, niestety poród nie postępował.
      Lekarze zdecydowali o cesarce. Dalszą opiekę wspominam bardzo mile. Po porodzie
      leżysz na dużej sali ok. 5 os. razem z maleństwem. Nie mam zupełnie zastrzeżeń
      do opieki położniczej. Opieka nad noworodkami WSPANIAŁA. Widać, że panie "od
      noworodków" lubią to co robią. Poza nielicznymi wyjątkami personel na prawdę
      bez zarzutu. Jedyne zastrzeżenia budzi salka odwiedzin - strasznie duszne
      pomieszczenie, łatwo wychodząc narazić dziecko na przeciągi. Mam nadzieję, że
      kiedyś coś z tym zrobią. Ja byłam na prawdę zadowolona. Następne chyba również
      tam będę rodzić. Jedna uwaga na koniec - lepiej mieć lekarza prowadzącego z
      tego szpitala, chociaż nie musi go być przy porodzie. Pozdrawiam i
      życzę "szczęśliwych rozwiązań".
    • zona29 Re: urodziłam w Lublinie na Jaczewskiego 30.08.06, 19:33
      Też będe rodziła w tym szpitalu ok 20 listopada. Prowadzi moją ciąże drBeata Marciniak(super kobieta)Na ostatniej wizycie rozmawialam z nią o zzo Wiem że nie jest refundowane. Mówiła że można to zorganizować ale płaci sie anastezjologowi(nie daje w łape-jest to legalne mają podobno działalnośc) Jestem więc spokojna o poród(prawie)Wasze posty pozytywnie opisują ten szpital mam nadzieje że dołacze do szczęśliwych i zadowolonych mamusiek. Prosze napiszcie mi tylko czy tam jest szkoła rodzenia(bezplatna) Nika
      • muszelka111 Re: urodziłam w Lublinie na Jaczewskiego 30.08.06, 22:03
        Hej! Miesia temu rodzila tam moja siostra. Wrazenie-bylo fatalnie. Miala
        CC-wykonana w ostatniej chwili bo jakas mloda pani doktor uwazala ze nie ma
        zadnych wskazan-dziecko urodzilo sie z dwoma punktami. W trakcie porodu-kiedy
        Anka czula ze cos idzie nie tak jak trzeba-polozna nawrzeszczala na nia ze jest
        histeryczka!! (potem okazalo sie,ze rzeczywiscie bylo "cos "nie tak). Dziecko po
        cc otrzymala niemal natychmiast,chociaz czula sie fatanie..i gdy zglosila
        poloznej ze nie daje fizycznie rady zajac sie maluszkiem ta nawrzeszczala na
        nia,ze nie chce zajmowac sie dzieckiem i co z niej za matka! (przez co siostra
        ryczala pol dnia). Szczytem bylo to,ze gdy po cc wyjeto jej zaraz cewnik,po
        pewnym czasie poprosila o basen...to pielegniarka przyniosla jej i polozyla obok
        lozka na stoleczku,zeby sobie sama podstawila ten basen!! Nie wspomne o tym,ze
        CC bylo o 2-giej w nocy,ja zadzwonilam o 12-tej w poludnie i jescze dziecku nie
        zmieniono pieluchy....dopiero pomogly jej dziewczyny z sali..Dla mnie dramat nad
        dramatami. Jedyne co bylo naprawde w porzadku to opieka medyczna nad
        noworodkiem..maly mial zrobione wszystkie badania i pediatrzy byli OK.
        • zona29 Re: urodziłam w Lublinie na Jaczewskiego 31.08.06, 10:51
          Muszelka, napisz prosze czy siostra miała tam swojego lekarza.Podobno inaczej patrzą jeśli zobaczą że ciąże prowadziła osoba z tego szpitala(nie innego)Napisz też jeśli możesz czy cc miała siostra pod narkozą czy przy zzo.Dzięki Nika
          • muszelka111 Re: urodziłam w Lublinie na Jaczewskiego 31.08.06, 17:51
            Hej! Miała z tamtad lekarza-prowadził jej całą ciązę. Dzięki temu w ogóle
            dostała sie do szpitala. W trakcie porodu(kiedy sytuacja byla juz powazna) maz
            siostry dzwonił w nocy do niego trzy razy na komorke(niby tak byli umowieni) i
            za kazdym razem lekarz odrzucal polaczenie...jak chcesz to napisze ci na priv
            ktory to byl-nigdy wiecej takich lekarzy! Zreszta potem Anka byla na sali z inna
            pacjentka tego lekarza,ktora miala problemy z dzidziusiem,własnie przez
            niedopatrzenie tego"lekarza" przy prowadzeniu ciazy- ta dziewczyna bedzie mu
            wytaczac prawdopodobnie sprawe.
            Dodam tylko,ze spotkalismy sie tam raz jeden z super zachowaniem ze strony słóżb
            medycznych. Kiedy siostra miała goraczke po CC i nikt sie tym zbytnio nie
            przejmował,zadzwonilismy do dr. Leszczyńskiej )byla akurat na
            dyzurze)-cudowna,odpowiedzialna kobieta.OD razu zrobila wszystkie badania,
            zadzwonila do szwagra z wynikami. Bezinteresowna,kompetentna no i
            przesympatyczna.Wiecej takich lekarzy!smile
            • muszelka111 Re: urodziłam w Lublinie na Jaczewskiego 02.09.06, 23:24
              Przepraszam ale musze dodac sprostowanie....chodziło mi o pania dr. Laskowska a
              nie Leszczyńska.
              • kasia_ncl Re: urodziłam w Lublinie na Jaczewskiego 07.09.06, 14:25
                Ja również rodziłam w tym szpitalu i bardzo mile go wspominam mimo iż nie byłam pacjentką żadnego z lekarzy którzy tam pracują. Przewieziono mnie tam z innego szpitala z powodu zagrażajacego porodu przedwczesnego. Nawet nie wiedziałam gdzie trafię. Na trakcie porodowym były bardzo miłe położne i studentki które bardzo mnie wspierały. Rodziłam naturalnie i bez żadnych znieczuleń dlatego na ten temat nic nie wiem. Po porodzie też wszystko ok. Położna przychodziła kilka razy i pytała czy jestem już w stanie wstać. Jedyne co mi się tam nie podobało to ten pokój odwiedzin. Musiałam iść do niego przez cały oddział co po porodzie nie jest takie proste. Ale jak pierwszy raz miałam odwiedziny to położna przyszła i zapytała czy dojdę sama czy zawieżc mnie wózkiem. Tak samo było gdy szłam na Oddział Intensywnej Terapii Noworodka (moja córeczka była wcześniakiem). Kilka dni po porodzie zaczęłam wymiotować i koleżanka z sali poszła przynieść mi miske. Przez przypadek któraś z położnych usłuszała że ktoś tam się żle czuje. Po chwili przyszedł lekarz by zobaczyć co się dzieje. Z własnej inicjatywy!!! Leżałam tam kilka tygodni i wszystkim go polecam.
Pełna wersja