mirogb
21.07.06, 22:45
Witam wszystkich,
Dziś byłem u prof..., przepraszam, u Pana Dębskiego, (tytuł prof przed tym
nazwiskiem nie może mi się przecisnąć przez gardło) i po raz kolejny ten Pan
udowodnił mi jak niskie jest jego morale.
1. Otóż moja narzeczona była w ciąży..., niestety dziecko było obciążone
genetycznie, posiadało policystyczne nerki, co zostało wykryte przez szpital
na Karowej oraz dr Piekarskiego, i co było przyczyną braku płynu owodniowego.
Niestety Pan "wielki autorytet" oparł się na innej równie błędnej opinii dr
Roszkowskiego który stwierdził że dziecko jest zdrowe, nie biorąc w ogóle pod
uwagę poprzednich dwóch diagnoz.
Sekcja zwłok jednak jest niepodważalna i wykazało jasno: "policystyczne nerki
(autosomalne recesywne)". Diagnoza ta jasno wskazuje, iż powodem braku płynu
owodniowego był brak pracy nerek a nie jak Pan Dębski wymyślił pęknięty
pęcherz, który co najzabawniejsze według niego przez 4 dni był zatkany przez
żywy płód. Komentarze na temat tej diagnozy innych lekarzy są najczęściej
takie:
- "gdyby ten Pan nie miał bujnej wyobraźnie nie byłby profesorem",
- śmiech...
Ja udałem się do tego "bajarza" aby zajął stanowisko w sprawie i wystawił
samoocenę swojej diagnozy znając już wyniki sekcji oraz wiedząc iż dwóch
lekarzy o mniejszym autorytecie wykryło chorobę nerek.
Niestety, tak jak się spodziewałem, nie dostałem odpowiedzi. Nie liczyłem
nawet na to, bo człowiek jakim jest Pan Dębski, tzn. bez kręgosłupa
moralnego, bez jakichkolwiek wartości jakie powinna mieć w sobie osoba z
tytułem profesorskim, człowiek bez ambicji, nie przyzna się przecież do tego
że się pomylił!! Baa.., myślę że nie trzeba być profesorem aby mieć taką
skłonność przyznawania się do błędów oraz aby być dobrze wychowanym.
2. Druga sprawa to taka, że (nie będę się wdawał w szczegóły) Pan ten
rozmawiał osobiście z moją ciotką, i powiedział jej że narzeczona miała
aborcje, że chciała świadomie usunąć ciążę, że nie chciała tej ciąży, że jest
trefna itd.
W chwili gdy ja idę do niego z narzeczoną i chcę to wyjaśnić, mówi mi że
jestem psychicznie chory, że wymyśliłem sobie coś, że jestem dupek i używa
innych fajnych epitetów.
Nasuwa mi się pytanie, czy osoba ze stopniem profesora powinna używać takiego
słownictwa??
Czy profesor powinien umieć przyznać się do błędu??
Czy w opisanej powyżej sytuacji Pan Dębski postąpił dobrze, człowiek niby
inteligentny, człowiek który powinien wzbudzać we mnie autorytet??
Na te pytanie odpowiedzcie sobie sami.
Nie piszę tego postu aby dawać rady, aby przekonywać kogoś że ten lekarz jest
dobry a tamten zły. OPISAŁEM SYTUACJĘ KTÓRA, WIEM ŻE TRUDNO W TO UWIERZYĆ,
ALE NAPRAWDĘ MIAŁA MIEJSCE. Gdyby tak nie było nie byłoby tego postu.
Jestem facetem, ale naprawdę drogie Panie...., bądźcie ostrożne przy wyborze
lekarza i dokonując tego wyboru pamiętajcie proszę o sytuacji jaką opisałem i
jaką przeszedłem.
Życzę trafnych wyborów!!
P.S. Dowiedziałem się również, że Pan Dębski zagląda na to forum i że posiada
tutaj też loginy (niekoniecznie "męskie", w związku z tym mogą się pojawić
dobre opinie na jego temat

). Pozdrawiam.
P.S.2. Jeżeli chcecie wnikliwiej poznać sprawę odsyłam was do postów których
autorem jest moja narzeczona: login: kasia 19812
P.S.3. Ja nie zamierzam tak pozostawić tej sprawy więc jak ktoś ma podobne
zastrzeżenia do tego jegomościa może kontaktować się ze mną na
mirogb@gazeta.pl
P.S.4. Jeżeli możesz prześlij tego posta do znajomych koleżanek aby też miały
możliwość świadomego wybory swojego ginekologa.