dziewczyny poradzcie mi please!!!

17.08.06, 10:19
Za 8 dni mam termin porodu i ciagle nie wiem do ktorego szpitala sie udac
chcialam rodzic na zelaznej ale z tego co wiem to raczej niemam szans:[
poradzcie mi dodam ze napewno nie kasprzaka rodzilam tam synka i nie mam
zamiaru rodzic tam drugi raz. Pozdrawiam
    • yvonne-s1 Re: dziewczyny poradzcie mi please!!! 17.08.06, 10:28
      Spróbuj w Bródnowskim ma dobrą opinię ,położne na porodówce bardzo sympatyczne
    • owianka Re: dziewczyny poradzcie mi please!!! 17.08.06, 10:34
      Jeśli zależy Ci na Żelaznej, ja radzę próbować. To fantastyczne miejsce.

      Tam naprawdę część rodzących dostaje się z tzw. ulicy, bo wynika to chociażby z
      arytmetyki. Z moich trzech sąsiadek w salach żadna nie miała umówionej tam
      położnej.

      Nic nie ryzykujesz - najwyżej sami odeślą Cię do innego szpitala
    • ewa-bogusz Re: dziewczyny poradzcie mi please!!! 22.08.06, 12:26
      Cześć ja polecam szpital w Wołominie, rodziłam tam 31 lipca swoją córeczke.
      Poród był rodzinny, byłam 7 dni po terminie dostałam kroplówkę i dzieki pomocy
      lekarza i położnej urodziłam bez znieczulenia (bardzo chciałam tego uniknąć).
      lekarze są naprawde mili połozne również. Po dwóch godzinach mogłam normalnie
      siedzieć miło ciętego krocza. Przede wszystkim nie czuje się tam typowej
      atmosfery szpitalnej ja dodatkowo wybrałam sobie osobny pokój i mogłam być tam z
      mężem. Wczesniej byłam oczywiście obejrzeć szpital i ta wizyta zrobiła miłe
      wrazenie w przeciwiestwei do szpitala na Żelaznej choć mam do niego 2 kroki to
      nie chciałabym tam rodzić. Zostalismy potraktowani dość nie miło jak nie masz
      znanej twarzy i bardzo grubego portfela to nie jestes mile traktowany.
    • gloria_ma Re: dziewczyny poradzcie mi please!!! 22.08.06, 12:43
      Polecam Praski. Dodam, że 1.dziecko urodziłam na Żelaznej, drugie w Praskim. Po
      pierwszym porodzie (skończyło się cesarka) nie wyobrażałam sobie, że można
      rodzić gdzie indziej. Miałam opłacona połozną i zzo. Razem z por. rodz.
      zapłaciłam 2800 zł. To była dla nas spora kwota, ale możliwa wówczas do
      wyskrobania. 4 lata później nie mogłam już sobie na taką kasę pozwolić. W
      dodatku nakładały się na to wszystko różne opinie - nie zawsze pochlebne,
      przypadki dziewczyn, które znam osobiście, a nie z "opowieści". Wahałam się.
      Wierzę, że P. Bóg zaprowadził mnie do Praskiego (różne rzeczy przed porodem
      przemawiały za tym). Okazało się, że można urodzić z położną z dyżuru, że nie
      morelowy kolor ściany najważniejszy, że można czuć się bezpiecznie mimo, że się
      nie zapłaciło... Cudowni Ludzie tam pracuja. Uratowali mi życie. Jestem im za
      to bardzo wdzięczna. Tym bardziej, że wiem, że nie byli dla mnie uprzejmi, bo
      dostali za to kasę. Nie mówię, że Żelazna jest be, ale to nie jest tak, że
      świat się na niej kończy. Życze powodzenia i trafnych wyborów!
Pełna wersja