Szpital w Ciechanowie

04.10.06, 14:32
Jestem ciekawa opinni o tym szpitalu.Jakie warunki.lekarze,położne.Może jakaś
mama już tu rodziła i podzieli się wrażeniami.
    • velveciq Re: Szpital w Ciechanowie 04.10.06, 21:00
      Jestem z Ciechanowa, choć juz od kilku lat mieszkam w Warszawie i tu zamierzam
      rodzić. Ale kilka moich koleżanek rodziło w Ciechanowie - wspominają różnie -
      słyszałam sporo opinii pozytywnych, ale i sporo negatywnych. Spróbuję podpytać
      o szczegóły.
      • mikoad Re: Szpital w Ciechanowie 04.10.06, 21:38
        Byłabym wdzięczna.
        • pryderi Re: Szpital w Ciechanowie 05.10.06, 10:11
          ja swoje pierwsze dziecko urodziłam w ciechanowie i nigdy nikomu nie poleciłabym
          tego szpitala. miesiąc przed planowanym porodem wylądowałam tam z zatruciem
          ciążowym. poleżałam tydzień i oprócz leków uspokajających i maści
          przeciwswiądowej nie dostałam nic więcej...poza tym codziennie na obchodzie
          lekarze na mnie krzyczeli ze się spasłam i szkodze swojemu dziecku. było to
          bardzo przykre , bo celowo nie tyłam, a ze byłam opuchnięta to nie była moja
          wina. po tygodniu wypis dostałam i zalecenie ze mam leżeć bo poród niedługo.
          niestety w panowanym terminie byłam na wizycie w przycodni i lekarz wtedy
          powiedział ze widocznie dziecku sie nie spieszy więc wróciłam do domu z
          kwitkiem. zadnych innych informacji np. za tydzień proszę się zgłosić do
          przychodni lub szpitala... nic, zero słownie zero. równo 3 tyg po terminie mąż
          stwierdził ze trzeba jechać bo coś się może stać z dzieckiem, ja czułam się
          dobrze i raczej nie widziałam potrzeby jechania do szpitala, wszystko było ok.
          dwa dni po tym zostałam na siłę zawieziona do szpitala i lekarz który prowadził
          moją ciążę był na dyżuże. co ja się od niego nasłuchałam o odpowiedzialności to
          moje... ale na pytanie dlaczego wcześniej mi tego nie powiedział stwierdził ze
          nie ma czasu teraz ze mną rozmawiać i wyszedł... wrócił za jakiś czas i był mało
          delikatny przy badaniu i ogólnie mało uprzejmy do końca dyżuru. po jego badaniu
          wystąpiły skurcze dosyć regularne i za jakiś czas odeszły mi wody. niestety nie
          postępowało rozwarcie i położna zapytała mnie czy może chciałabym się przestać
          męczyć i moze kupiłabym u niej tabletkę na wywołanie akcji porodowej. jak
          zapewniała "po tej tabletce za godzinę bedziesz mamą". może i kupiłabym, gdyby
          nie powalająca cena. zażyczyła sobie 250 zł, i powiedziała ze lekarz się o tym
          nie dowie... zdenerwowałam się mocno, gdyż taka tabletka w szpitalnej aptece
          wtedy kosztowała 49 zł. pomyślałam sibie ze niezłą marżę sobie narzuciła...
          mogła po prostu powiedzieć ze jej pomoc tyle kosztuje a nie mydlić oczy
          tabletkami. uczciwie z urzędu dostałam 3 kroplówki i po 24h męki i bólu
          urodziłam swoje dziecko. pani doktor która odbierała poród stwierdziła ze nie
          lubi takich pacjentek jak ja bo nie współpracują z personelem i założyła mi 9
          szwów nie czekając na to aż znieczulenie zacznie działać. później na sali
          poporodowej zaczął się prawdziwy koszmar. nie umiałam karmić, mały nie potrafił
          dobrze ssać. i zero pomocy . położne tylko informowały mnie o tym ze są szkoły
          rodzenia gdzie uczyli takich podstawowych rzeczy i teraz to one nie bardzo mi
          mogą pomóc bo mam niewykształcone brodawki. jak dostałam zapalenia piersi w
          drugiej dobie to przyszła położna wyściskała mnie i stwierdziła ze zapalenia nie
          wiać tyko moje lenistwo. nie wsponmę o tym ze śmierdziało od niej papierosami na
          kilometr, paliły w dyżurce na oddziale. pomimo zakazu palenia na terenie całego
          szpitala. nie odmówiłam sobie przyjemnści złorzenia skargo na personel tam
          pracujący, i nie powiem jaka była moja radość gdy dowiedziałam się ze osoby te
          zostały zwolnione z pracy, bo podobno moja skarga nie była pierwszą. podobno
          warunki w tym szpitalu się ostatnio polepszyły ale ja i tak nie chciałabym tam
          drugi raz rodzić... najgorszemu wrogowi nie życzyłabym takiej opieki jaką miałam
          tam "zapewnioną". jedyny miły moment całego pobytu to był wypis. wiedziała pani
          doktor ze złorzyłam skarge na położne i na lekarza, więc była bardzo miła i
          uprzejma.
          w sierpniu urodziła tam moja przyjaciółka i też nie ma najmilszych wspomnień z
          pobytu. we wrześniu moja siostra cioteczna rodziła, ale ona jest pielęgniarką
          pracującą w tym szpitalu więc nie może narzekać. chwali sobie poród i opiekę po
          porodzie. ale wszyscy wiedzieli ze jest pracownikiem i miała dużo lepszą opiekę
          niż zwykła rodząca. sama zresztą twierdzi, że znajomości duzo dały, no i dowody
          wdzieczności...
          • mikoad Re: Szpital w Ciechanowie 05.10.06, 22:01
            Dziękuję bardzoDobrze wiedzieć takie rzeczy.Pozdrawiam
Pełna wersja