Dodaj do ulubionych

z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam placic

20.10.06, 10:40
dnia 12.10 przyszla na swiat Gaja. Ciąże prowadzona mialam na Karowej-jednak
tam odmowiono mi przyjecia, ze wzgledu na to ,ze istnialo podejrzenie-
zaznaczam-podejrzenie, ze moja corka ma VDS-mala dziurke w przegordzie
miedzykomorowej, ktora zostala jeszcze na karowej wykluczona. Traliam na
żelazną:UWAGA!
miesjca tam byly-nawet mi bezczelnie powiedziano, ze mialam szczęscie,
zrobiono mi KTG-przez 40 minut, potem trzymano mnie tam kolejna godzine- w
poczekalni(wodu odeszly mi 15 godzin wczesniej!!!) natepnie WYWALONO, pod
pretekstem tego nieszczesnego VDS. Odeslano na Czerniakowską-GDZIE RZEKOMO
MIAL BYC ODZIAL KARDILOGII-(CO JEST BZDURA-tam takiego odzialu NIE MA i
WSZYSTKIE Z ZELZNEJ TAM ODYSLAJĄ, gdy nie chca ich przyjac, mowiac im, ze tam
jedynie sa miesjca). KTG nie zostalo mi oddane-okazlo sie,ze nikomu nie dają
SWOJWGO KTG do innych szpitali-dlaczego?! nie wiem
gdy przypomnialam o tym badaniu lekarze z zelaznej oddala mi je, nastepnie-za
moimi plecami wyjęła..

dodam ,ze tego samego dnia o godzinie 19 mialam wręczyc 1500zł poloznej 'za
miejsce na zelznaj i jej opieke' - do transakcji nie doszlo, bo tak jak
powiedzialam-szczęsliwie porod zaczal sie wczesniej....

jak jest na czerniakowskiej?
uniknelam naciecia krocza- jestem pierworodka
znieczulenie bylo darmowe- mialam wskzania
porod byl rodzinny: zaplacilam 500zl.

lekarki nie byly mile: blagalam zeby nie wsadzaly tych swoich paluchow we
mnie- bo bolało gorzej niz same skurcze, protestowaly tez przy nacieciu
krocza-ale sie uparlam
do tego jedna z nich, nie chciala podac mi znieczulenia, patrzac mi na twarz
mowila; ze za malo mnie boli, wydawala tez kretynskie opinie o moim stosunku
do dziecka-po porodzie nie chcialam go wziasc na rece, bo bylam przerazona-na
co na naciskala(koszmar), skomnetowala tez moj mlody wiek-20l.
opieka poporodwaa- jesli chodzi o badania, pomoc przy dziecku-wzorowa. Caly
czas, ktos sie interesowal, pytal, radzil, az sie dziiwalam, ze tak mozna.
Byly studentki, polozne, pielegniarki, lakarki.
Minusem bylo to, ze nie chcieli dokarmiac dzieci: wiele matek mialo problem z
naturalnym karmieniem, a dzieci po prostu wyly nocami i dniami z glodu, nikt
sie jednak nie ugiął i dalej kazali przystawiac do piersi...sad


ciaze mam juz za soba, porod tez
nie chodzilam do zadnej szkoly rodzenia
nacianiu krocza mowilam i mowie NIE: mimo, ze bhyl nacisk, ze rodzilam po raz
pierwszy..
leciutko pekalm, zalozyli mi jeden szew
pekniecie naturalne bylo przyjemnościa: dalo ulge i absolutnie nie bolalo
chodzilam tego samego dnia, zalatwilam sie normalnie: (tylem i przodemsmile
chudne w oczach
szybko wracam do siebie
dziecko, jak dziecko budzi w nocy, marudzi w dzien
kilka razy juz krzyczalam, czasem wyszlam z pokoju, poza tym mala daje mi
duzo sił i chce sie zyc
ze studiow nie rezygnuje, zabieram sie do nich z jeszcze wieksza energią
fotografuje malą, bo jest boska
po urodzeniu wazylam 2650, wzrost 51, dokladnie tak jak wymierzyli na usg

i niernawdzie napisu na zelaznej: NIE PRZYJMUJEMY LAPOWEK
Obserwuj wątek
    • koteczka12 Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 20.10.06, 11:57
      Szpital przy Żelaznej ma rzeczywiście niższy stopień referencyjności niż
      Orłowskiego, wiele razy już na tym forum pisano, że z trudniejszym przypadkiem
      trzeba jechać na Karową, do Orłowskiego lub do Instytutu Matki i Dziecka, lub
      w razie potrzeby tma odsyłają. Dziwne tylko, że Cię odesłali z Karowej ...
    • laminja Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 20.10.06, 12:12
      jakoś nie chce mi się w to wszystko wierzyć.

      Po pierwsze dlatego, że położnej się nie wręcza 1500 zł za opiekę. Płaci się
      przy wypisie do kasy szpitala. Jeśli nie miałas podpisanej umowy powinnaś to
      zgłosić do dyrekcji szpitala. Nie rozumiem też jak to się stało, że niby miałaś
      zapłacić, a odesłano Cię bo nie chciałaś płacić? Sama sobie przeczysz.

      Po drugie jak to się stało, że przez 13 godzin od odejścia wód nie pojawiłaś się
      w szpitalu?

      Po trzecie placówki mają określone stopnie referencyjności, lekarz z izby
      przyjęć ocenia stan kobiety i dziecka jeśli widzi, że dziecko może wymagać
      bardziiej specjalistycznej opieki neonatologicznej odsyła pacjentkę do szpitala,
      który ma takie możliwości. Lekarz z izby przyjęć dzwoni do innych szpitali i
      odsyła tam gdzie są miejsca. I nie chodzi jedynie o miejsce na bloku porodowym,
      ale również na oddziele neonatologicznym - lekarz mógł mieć obawy, że dziecko
      będzie wymagało intensywnej terapii. Jeśli wszystkie stanowiska były zajęte nie
      mógl Cię przyjąć. Czerniakowska, Karowa, IMiD i Starynkiewicza mają większe
      zaplecze neonatologiczne dlatego szukano dla Ciebie miejsca w jednym z nich.

      Dokumentacja medyczna musi zostać w karcie na izbie przyjęć. Badania (w tym KTG)
      należą do dokumentacji medycznej. Nie zabiera się ich ze sobą do innego
      szpitala. Jeśli kobieta zostaje odesłana, szpital który ją przyjmuje sam
      wykonuje badania.

      Pretensje powinnaś mieć przede wszystkim do lekarzy z Karowej, bo to jest
      ośrodek wysokospecjalistyczny, mają na etacie kardiologa i tam powinni Cię
      przyjąć, bo znali Twoją sytuację najlepiej.

      • haganna Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 20.10.06, 20:19
        Laminja, to, że jesteś bezkrytycznym piewcą Żelaznej to wiemy nie od dzieś.
        Gdybyś jednak przeczytała post jeszcze raz może doszłabyś do wniosku, że
        dziewczyna była umówiona z położną na podpisanie umowy, ale nie zdążyła, bo
        rozpoczął się poród.

        Skandalem jest dla mnie również zatrzymywanie zapisu KTG odsyłanej pacjentki
        (jakoś w innych szpitalach nie robią z tym problemu, tylko zwyczajnie dają
        wydruk i już). Rodząca ma mieć robione KTG jeszcze raz? Po co, skoro parę minut
        wcześniej w innym szpitalu miała już robione, a PORÓD JEST W TRAKCIE I LICZY
        SIĘ CZAS!!!

        Co do zgłaszania uwag dyrekcji szpitala (czy też rzecznikowi praw pacjenta), to
        jest to bez sensu o tyle, że wszelkie uwagi i skargi giną w próżni. Nawet
        przepraszam tam nie usłyszysz.
        • laminja Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 20.10.06, 20:38
          nie widzisz braku spójności w tym poście?! Diagnozowali i prowadzili ciążę na
          Karowej. Stwierdzili że może być mała wada serca, wycofali się, ale jej nie
          przyjęli, przez tą wadę. Choć jest to szpital, wktórym pracują kardiolodzy.
          Trafiła na Żelazną, wywalili ją, bo nie chciała płacić, ale pisze że miała
          zapłacić. Ciekawe, bo umowę podpisuje się w 36tc. Natomiast termin u położnej
          rezerwuje się wiele miesięcy wcześniej, więc nawet jeśli poród rozpoczął się w
          36tc przed podpisaniem umowy, spokojnie mogła do położnej zadzwonić. Ale jej
          poród nie zaczął się przed 36tc. A płaci się po porodzie przy wypisie. Czytałam
          ten post kilka razy i jakoś ten fragment ciężko zinterpretować jako spotkanie
          podczas którego ma zostać podpisana umowa smile)

          "dodam ,ze tego samego dnia o godzinie 19 mialam wręczyc 1500zł poloznej 'za
          miejsce na zelznaj i jej opieke' - do transakcji nie doszlo, bo tak jak
          powiedzialam-szczęsliwie porod zaczal sie wczesniej...."

          Każdy szpital ma swoje procedury. Dokomentacja medyczna powinna być kompletna.
          Czemu? Chyćby po to, żeby można było sprawdzić czy były w chwili odsyłania
          silne skurcze. Rozumiem, że masz osobiste doświadczenia ze wszystkich
          warszawskich szpitali i stąd wiesz, że zawsze dają ktg przy odsyłaniu?

          Nad celowością powtórzenia badania nie mamy co się zastanawiać. Oczywiste jest
          dla mnie to, że lekarz przyjmujący pacjentkę na oddział powinien sam zlecic
          badnie i obejrzeć zapis. Akurat ktg dość szybko się dezaktualizuje.

          Jakoś czas się chyba nie liczył skoro Karolinka pojawił się na Żelaznej 15
          godzin po odejściu wód płodowych smile

          Tak, tak lepiej wypisywac farmazony na forum. Anonimowo opluwać. Karolinka to
          lubi. Kardiloga u którego była też opluła na forum, lekarza z Karowej, który
          robił je usg również.
          • haganna Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 22.10.06, 17:21
            Laminja, tak się składa, że mam osobiste doświadczenia z wielu warszawskich
            szpitali. Na Żelaznej rodziłam dwukrotnie. Mają ISO co zobowiązuje ich do
            prowadzenia rozległej dokumentacji, ale to nie zwalnia ich z dbałości o
            pacjentkę. KTG robiłam w wielu szpitalach i nigdy nie było z tym tylu
            ceregieli, co na Żelaznej właśnie. Nie mówiąc już o kulturze osobistej położnej
            na Izbie Przyjęć.
            Mam do personelu na Żelaznej wiele zastrzeżeń, ale to temat na osobny wątek. I
            bynajmniej nie są to farmazony, tylko KONKRETY.
            • laminja Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 23.10.06, 13:54
              świetnie, ja też mogłabym znaleźć wieeeele rzeczy, które trzeba tam poprawić.
              Natomiast nie zmienia to faktu, że Karolinka w swoim poście kilka razy sama
              sobie przeczy, plącze się w zeznaniach, a pewnie gdyby zapytać lekarzy, którzy
              ją wtedy przyjmowali mielibyśmy zupełnie inny obraz sytuacji. Post Karolinki
              wyraźnie sugeruje dawanie położnej łapówki, itd. W kwestii wydawania części
              dokumentacji medycznej nie mogę się wypowiedzieć, bo nie wiem jakie dokładnie
              są na Żelaznej procedury. Myślę jednak, że musi być jakiś powód dla którego nie
              chcą wyniku KTG wydawać. A gdybym była lekarzem z innego szpitala i tak
              chciałabym sama przeprowadzić tego typu badanie u przyjmowanej pacjentki, bo
              sytuacja podczas porodu bardzo szybko się zmienia.
        • krakka Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 20.10.06, 21:35
          Tak, zgadzam się z tym. Laminja jest absolutnie bezkrytyczna i dam głowę, że
          nie jest pacjentką....
          Nie od dziś wiadomo, że Żelazna stosuje niczystą grę. Ja wiem o tym najlepiej,
          bo byłam odesłana z Żelaznej, za to dziewczyna, która przyszła po mnie była
          przyjęta, bo... zapłaciła. To było przy pierwszym porodzie i gniew i żal troche
          minął, ale taka jest prawda. Pocztą pantoflową ciężarne wiedzą, że bez
          pieniędzy nie ma nawet co się wybierać na Żelazną. Te, które chcą tam rodzić
          już wcześniej inwestują. Podobno mają tam też miejsca dla Luxmedu, czekają
          puste aż przyjedzie pani ze złotą kartą....
          • laminja Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 20.10.06, 21:50
            a co mam krytykować? Post Karoliny nie trzyma się kupy. Dziewczyna sugestie, że
            miała wręczyć pieniądzę położnej, w szpitalu który ma oficjalny cennik usług?
            Że ją wywalono ze szpitala, bo nie chciała zapłacić. I odesłano ją do szpitala,
            który ma lepsze zaplecze neonatologiczen. To chyba kara była, zwłaszcza dla jej
            dziecka.

            Moje nastawienie, prywatne zaangażowanie i poglądy nie mają tu nic do rzeczy.

            Nie przeczę, że z Żelaznej pacjentki są odsyłane, że częściej są to pacjentki,
            które nie wykupują dodatkowych usług. Ale o tym chyba wszyscy wiedzą. Nikt nie
            robi z tego szpitala ośrodka altruizmu. To placówka, która żeby się rozwijać,
            utrzymać ludzi, podnosić standard MUSI zarabiać.

            Ciekawe czemu Karolina nie założyła wątku o tym jak i dlaczego ją odesłano z
            Karowej gdzie miała prowadzoną ciążę.

            I nie dziwię się, że cieszy Cię wątek Karoliny, bo najwyraźniej nie uporałaś
            się jeszcze z żalem i gniewiem.
          • aniarad1 Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 11.11.06, 14:48
            jesli chodzi o płacenie i miejsca-
            rodziłam na Żelaznej 2 razy, w okresach kiedy były tam tłymu i kłopoty z
            miejscami. Z nikim się nie umawiałam, nie placiłam nikomu wczesniej. Złotych
            kart równiez nie posiadam. I normalnie zostałam przyjęta. urodziłam i
            zaplacilam przy wypisie.
    • moreno500 Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 20.10.06, 12:24
      orłowski nie ma oddziału kardiologii, tylko wysoko wyspecjalizowany oddział
      neonatologiczny!!!! i się nie dziwię, że odesłano Cię tam jeśli był choćby cień
      nieprawidłowości. przecież to dla dobra Twojego dziecka!!!!! a jeśli chodzi o
      płacenie położnej - to tak, jak mówiła Laminja - piszesz bzdury, płaci się w
      kasie szpitala przy wychodzeniu, a jak byś miała umowę z położną, to ona by
      przyjechała do szpitala przed Tobą, a nie o jakiejś tam godzinie 19.00.
            • karolinka1116 Re: poprawny link-) 21.10.06, 21:11
              na zelznej jest oficjalny cennik
              zgadza sie
              ale nie doszlo do podpisania umowy, bo akcja porodowa zaczela sie
              wczesniej!!!!!!!!!!!
              zgodzilam sie na zaplate, tyle ze nie chciano podpisywac ze mna umowy, bo bylo
              juz na nia za pozno!!!!!!!
              poniewaz taka umowe nalzey podpisac wczesniej-chociaz kilka dni przed porodem
              ktg musza oddac-bo jest to info dla kokejnego szpitala
              jak tg dostalam-tylko go wyjeto!!!!!
              co do karowej, to wiem ze nie chcieli mnie przsyjac, bo cos tam ,cos tam-ale
              wiem to od polznej z zelznaj krora twierdziala ze wszedzie wydzwaniala i tam mi
              odmowili
              nieprawda jest ze wydzwanilam, bo zapytalam ja o conajmniej kilka szpitali i
              powiedziala,ze 'tam telefonu nie wykonala'

              co do moich roszczen: nie chcialam karmic piersia i nie chcialam miec
              rozcianego krocza, chcialam tez wode i osobny pokoj+ znieczulenie, wszystko to
              dostalam za jedyne 500zl na czerniakowskiej-bez placenia 3000 na zeolznej
              to chyba warto bylo...
              nawet jesli noworodkami musialysmy zajmowac sie same...

              na zelznaje odeslali caly moj pokoj na czerniakowska
              wiec TO JEST CHYBA PODEJRZANE
              • moreno500 Re: poprawny link-) 22.10.06, 16:38
                > ale nie doszlo do podpisania umowy, bo akcja porodowa zaczela sie
                > wczesniej!!!!!!!!!!!
                > zgodzilam sie na zaplate, tyle ze nie chciano podpisywac ze mna umowy, bo
                bylo
                > juz na nia za pozno!!!!!!!
                dziewczyno, żadna położna nie podpisuje umowy kilka dni wcześniej, robi się to
                w 36 tc, a przez telefon umawiasz się wcześniej. dlatego dla mnie cały Twój
                wywód jest niewiarygodny, mijasz się po prostu z prawdą
                  • moreno500 Re: poprawny link-) 22.10.06, 20:14
                    szczególnie, że od jakiegoś czasu położnych do indywidualnej opieki brakuje -
                    np. pod koniec sierpnia nie można się już było umówić z żadną na listopad,
                    zresztą wcześniej się już takie sytuacje zdarzały (zaczęło się mniej więcej w
                    lipcu). także trudno mi uwierzyć, że podpisują umowy kilka dni przed, jak nie
                    mają wolnych terminów na 3 miesiące przed
                  • laminja Re: poprawny link-) 23.10.06, 14:01
                    popieram Moreno. W ostatnich miesiącach bardzo cięzko było znaleźć położną.
                    Znam kilka osób, którym pod koniec lata nie udało się już podpisać umowy na
                    październik, listopad i grudzień. Natomiast jeśli położna miała ją wpisaną do
                    swojego "grafiku", to fakt braku podpisanej umowy nic by nie zmienił. Może
                    Karolinka napisze z którą położną się umawiała na "załatwienie miejsca w
                    szpitalu". I może uczciwie wyjaśni dlaczego nie chciano jej przyjąć na Karowej
                    (gdzie miała prowadzoną ciążę) i czemu trafiła na Czerniakowską.
            • weronka77 Re: poprawny link-) 21.10.06, 21:35
              Jejku jakie to ohydne... Szukanie w wyszukiwarce wszystkich wątków danej osoby
              i ich wklejanie...Az mi się przypomniała pewna schizofreniczka grasująca po
              wszystkich forach Gazety i uprawiająca podobne praktyki...Wstrętne po
              prostu.Niby jaki to ma mieć cel? Opluć,ośmieszyć,oczernić Karolinę? Zrobic na
              nią nagonkę tutaj? Od tego jest to forum? Dajcie spokój i skończmy temat bo się
              robi niesmaczny.Pozdrawiam.
              • utka2 Re: poprawny link-) 21.10.06, 22:08
                ojejku, jak ochydne to nie czytaj. I to nie jest wyszykiwanie "wszystkich"
                wątków, tylko jednego bardzo kontrowersyjnie rozwiniętego przez w/wspomnianą.

                Jak niesmaczny - radzę zmienić menu.
                • weronka77 Re: poprawny link-) 21.10.06, 22:45
                  No dobra ale po co? Rozumiem że jeśli komuś kolejnemu nie spodoba się wątek
                  innej mamy to należy poszukać coś i wkleic,żeby udowodnić że jest osobą
                  wątpliwą,kontrowersyjną,tak? Może niech każdy sam ocenia i wyrabia sobie zdanie
                  na temat danej osoby bez takich "pomocy"wink) Ja w każdym razie nie przeszukuję
                  archiwów-zostawmy to służbom specjalnymwink
                  • utka2 Re: poprawny link-) 21.10.06, 23:09
                    ja też nie przeszukuje, ale akurat tamten wątek "wpadł mi w oko" bo rodziłam
                    trzy lata temu na Karowej i zainteresowałam się, co tam teraz się dzieje. No,
                    ale jak poczytałam "rewelacje" Karolinki, to prawde mówiąc zatkało mnie. A mnie
                    ciżęko zatkać smile
                    Albo to osoba strasznie zakompleksiona i "zahukana" i w ten sposób próbuje się
                    dowartościować, albo kolejny troll na forum.

                    Masz rację - ten temat konczymy, bo to bez sensu.
        • agra1 Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 21.10.06, 21:37
          To ja mieszczę się w tych 10%. Na żelaznej za poród 10 dni temu nie zapłaciłam
          nic. Jedyne, co płaciłam, to wcześniej za JEDNĄ wizytę u lekarza, bo od mojej
          lekarki prowadzącej ciążę nie mogłam jakoś wydębić skierowania na cc z powodu
          gigantycznych rozmiarów synka - twierdziła, że nie może z bliżej
          niewyjaśnionych powodów, że decyzje podejmie lekarz przyjmujący poród... A
          synek miał 4830 g, 61 cm i obwód główki 38 cm... W karcie wypisowej mam wpisane
          jak wół dysproporcję płodowo - miednicową. CC było jak najbardziej ze wskazań
          medycznych, a nie z powodu moich fanaberii - wolałabym urodzić sn,ale przy
          takich rozmiarach to obawiam sie że oboje byśmy za to słono zapłacić...
          Tak czy inaczej dostałam wtedy skierowanie, jak p. dr Kukulski zobaczył wyniki
          USG, to nie miał wątpliwości, jakoś mnie upchnęli w planie operacyjnym i nie
          było problemów.

          A potem to już było świetnie, położne naprawdę sie interesowały, pomagały
          przystawić, pokazywały jak pielęgnować, odpowiadały na głupie pytania. Ktoś sie
          tu żabił na wątku, że nie dawały dokarmiać. NIeprawda, drugiej nocy, kiedy
          synek był już ze mną (pierwszej nocy po cc można - ale nie trzeba - zostawić
          maluszka na noworodkowym, a ja byłam jeszcze za słaba), miałam jeszcze za mało
          pokarmu dla mojego małego ssaka. Przekonały mnie do dokarmienia i miały 300%
          racji - następnego dnia już miałam odpowiednią ilość pokarmu, a tamtej nocy
          Piotruś nie był głodny... Zresztą nie karmią butelką,tylko przez sondę, po
          palcu, albo przy piersi matki, tak, żeby nie przyzwyczajać malucha do butelki.
          I chwała im za to.


          Ogólnie jestem bardzo zadowolona - nie musiałam zostawić ciężkiej kasy, czułam
          się bezpiecznie, wyszłam ze szpitala nie bojąc się wziąć synka na ręce, umiałam
          go wykąpać, przebrać, wiedziałam, jak przystawić prawidłowo do piersi.

          I bardzo dziękuję wszystkim położnym i lekarzom, którzy pomogli nam przez te
          parę dni.

          • karolinka1116 Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 29.10.06, 18:16
            jesli oznajmiam na forum wszem i wobec, ze umowe mialam podpisac na kilka dni
            przed planowanym z om porodem to chyba nie wymyslialam sobie tego
            nazwisko podam na privie: jest ono z kartki, ktora dawana jest pacjentom w
            recepcji
            mi tez oznajmiono, ze umwaic sie trzeba wczesniej: 3-6 misiecy
            skontaktowalam sie z polozna i ona powiedziala, ze znajdzie mi kogos-i
            rzecyzwiscie znalazla(druga pania z kartki)
            a ja zagwarantowalam: wykup poloznej , sali pojedynczej i znieczuelnia
            i bylam na to zdecydowana!

            wczesniej bylam raz na platnej wizycie u prowadzacej na zelznej-ale musialam
            przeniesc sie na karowa z powodu podejrzen o VDS: mojego idziecka

            co do karowej: naprawde nie wiem czy to jest wiaruygodne,ze mnie statad
            odeslali-skoro bylam ich pacjentka
            mysle ze to byla bujda poloznej z zleznej: powiedziala ze obdzwonila wszystkie
            szpitale i nigdzie nie bylo mioejsc, a gdy spytalam o kika odpowiedziala,ze tam
            i tam nie dzwonila
            wiec to troche niepewne...
                • falasarna Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 30.10.06, 12:08
                  Jak czytam takie posty to ogarnia mnie smutek i złość na to całe hasło "rodzić
                  po ludzku". Teraz taka lamnija będzie dziewczynie mydlić oczy terminami,
                  umowami i innymi bzdetami, a prawda jest taka, że jak pojawia się problem, to
                  pacjentki na Żelazną się nie przyjmuje i tyle. Dziewczyna powinna znaleźć się
                  natychmiast pod fachową opieką, ale co to może obchodzić Św. Zofię - tam
                  wszystko przeliczone jest na korzyść dla szpitala i na poprawę statystyki.
                • aguniaxxx Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 30.10.06, 12:26
                  Ja też czegoś nie rozumiem. Jeśli ma się umówioną położną (i to chyba
                  obowiązuje nawet jeśli nie miałoby się podpisanej umowy)to połozna jest do
                  twojej dyspozycji pod telefonem. Więc jesli akcja zaczęła się wczesniej
                  wystarczy telefon do położnej, która dalej sama rezerwuje salę, przyjeżdża do
                  szpitala i przejmuje opiekę nad tobą.
                  • falasarna Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 30.10.06, 12:53
                    O Matko jaka umówiona położna, jaka umowa, jaka rezerwacja, dyspozycja,
                    telefon, o czym wy mówicie??????????.........
                    Dziewczyna potrzebuje pomocy, więc dokłada sie wszelkich starań, żeby ją i jej
                    dziecko ratować. Przeżyłam podobną historię, nasłuchałam się bzdetów i po
                    trzech dniach stałam nad grobem córeczki.
                                    • lolinka2 Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 31.10.06, 16:08
                                      Aż spytam bo mnie ciekawość zżera; masz jakiś osobisty uraz do tego miejsca czy
                                      ludzi?? A może cię kiedyś odesłano z braku miejsc, bo to w istocie miejsce
                                      -mekka wielu rodzących.

                                      falasarna napisała:

                                      > Co jeszcze? Jak zwykle to samo. Masz kłopoty - z Żelaznej precz, bo popsujesz
                                      > statystykę.

                                      To, umówmy się, jest pogłoska rodem z poczty pantoflowej. Poprosze o konkrety. I
                                      o dowody, ze odsyłanie ciężarnych 'patologicznych', ze tak powiem, albo z
                                      wcześniakami, działa na niekorzyść nienarodzonych. Bo IMHO jest dokładnie odwrotnie.

                                      Nie jestem w stanie wytłumaczyć tej beznadziejnej nagonki na Bogu ducha winien
                                      szpital niczym innym, jak tylko zwykłą ludzką zawiścią i typowo polską
                                      mentalnością rodem z epoki socjalizmu (każdemu po równo- tobie i mnie g***o).
                                      • falasarna Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 31.10.06, 16:21
                                        Bogu ducha winien szpital... aż się łezka w oku kręci. Pocztą pantoflową
                                        dowiedziałam sie, że to doskonały szpital, taki przyjazny i w ogóle...
                                        Konkretem jest to, że lekarze pogrzebali żywcem moje dziecko ignorując wszelkie
                                        niepokojące objawy zagrożenia i ignoranctwem doprowadzili niemal do utraty
                                        macicy dbając jedynie o swoje "dobre" imię. Nie wiem, czym jest zawiść wobec
                                        tego żałosnego miejsca, bo najpierw trzeba sobie zasłużyć na szacunek, potem
                                        zmierzyć się z profesjonalizmem i nazwać siebie godnym konkurentem.
                                        A skoro Cię ciekawość zżera, to powiem wprost, mam nie tyle uraz, co czuję
                                        obrzydzenie na wspomnienie tego miejsca. W pewnym momencie moje życie
                                        podzieliło sie na życie sprzed Żelaznej i po Żelaznej, czyli życie szczęsliwe i
                                        życie złamane
                                      • krakka Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 04.11.06, 22:47
                                        No wiesz, przesadziłaś i to grubo, tu nie ma miejsca na wulgarne posty, tym
                                        bardziej że dziewczyna ma prawo do własnej opinii. Jesteś kolejną bezkrytyczną
                                        orendowczynią tego szpitala, a nie masz nic na poparcie. Może moderator
                                        zainteresuje się tym postem. Prosisz o konkrety? Proszę bardzo: dla mnie nie
                                        było miejsca, ale 20 minut po mnie przyszła dziewczyna oświadczając że jest
                                        umówiona z położną i proszę miejsce było.... dla niej. Nie uważasz, że powinni
                                        przyjąć mnie? Przecież zgłosiłam się wcześniej.
                                          • lolinka2 Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 05.11.06, 19:19
                                            A co do dziewczyny umówionej z położną; miała prawo pierwszeństwa. Wcześniej
                                            podpisała umowę, zapłaciła (prawo rynku, a pieniążki idą na to, zeby wszystkie
                                            miały wyższy standard), więc w momencie gdy zaczęła rodzić, jej położna
                                            zaklepała jej miejsce. W związku z tym ta jedyna sala czekała na nią. Dziwisz
                                            się?? Bo ja wcale... Dziwi mnie natomiast mentalność typu 'każdemu po równo i
                                            każdemu g****' prezentowana na tym forum przez wiele osób.
                                            • krakka Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 05.11.06, 20:55
                                              Wcale nie oczekiwałam na g***o jak sugerujesz. Przyszłam do szpitala w celu
                                              odbycia porodu w dobrych warunkach pod profesjonalną opieką w PAŃSTWOWYM
                                              szpitalu. Ale wiesz co, szkoda z wami gadać, bo to wy mało wiecie. Pewnie
                                              jesteście położnymi albo innymi pracownikami szpitala, albo jesteście jedną i
                                              tą samą osobą pod różnymi nickami, bezwzględnymi orędowniczkami szpitala na
                                              Żelaznej, który żądzi się prawami bezwlęgnej ekonomii, nie posmarujesz ni
                                              pojedziesz. Wyłączam się na dobre. Pozdrawiam, mimo wszystko
                            • tygrysiatko1 Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 31.10.06, 15:40
                              problem jest taki że dla dziecka - noworodka chorego - zawsze lepszy jest
                              transport in uterus (czyli w macicy) niż rodzenie w jednym szpitalu i
                              przewożenie do drugiego... chyba że chodzi o np. wykonanie operacji której w
                              szpitalu położniczym się nie wykonuje... błędem jest przyjęcie porodu kobiety
                              którą należałoby odesłać do szpitala o wyższym stopniu referencyjności...
                              Żelazna odsyłając pacjętkę, której nie potrafi zapewnić odpowiedniej opieki
                              postępuję bardzo prawidłowo...
                              • falasarna Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 31.10.06, 16:09
                                Oczywiście, że lepszy jest transport w macicy, niż rodzenie w jednym szpitalu,
                                ale rodzenie w jednym szpitalu na pewno jest lepsze niż włóczenie się po kilku.
                                Bardzo prawidłowo postępuje Św. Zofia, zwłaszcza kiedy od razu wiadomo, że
                                pacjentka zostanie odełana kolejny raz.
                                Skoro CZD nie przyjmuje porodu, to logiczne jest przyjęcie w szpitalu
                                położniczym i odesłanie dziecka prosto do szpitala specjalistycznego niż
                                odesłanie do kolejnego szpitala położniczego i umycie rąk od wszystkiego.
                                Przedłużanie cierpienia matce i zaniżanie szans dziecka w imię fałszywej
                                troski, to co Żelazna opanowała do perfekcji.
                                • moreno500 Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 31.10.06, 20:13
                                  ale orłowski to szpital o najwyższym stopniu referencyjności i jednym z
                                  najlepszych w Polsce oddziałów neonatologiczych!!!!! takich szpitali w
                                  Warszawie są tylko 4, bo koszt utrzymania jest niemiłosierny i właśnie w tych
                                  placówkach powinno się rozwiązywać ciąże patologiczne!!!! ta dziewczyna nie
                                  urodziłaby w ŻADNYM ze szpitali miejskich w Warszawie, nikt by się tego nie
                                  podjął, żelazna też
                                        • moreno500 Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 04.11.06, 10:33
                                          "z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam placic" - ale potem mówi, czym
                                          uargumentowano odesłanie no i mówi, że właściwie to CHCIAŁA płacić (miała
                                          umówioną położną na godz.19.00). więc dyskusja dot. kwestii, dlaczego odesłano
                                          autorkę wątku do Orłowskiego.
                                          nie wiem, skąd w Tobie taki upór, że warto rodzić dziecko z podejrzeniem wady
                                          serca w szpitalu miejskim, zamiast w wyspecjalizowanej placówce. ale ok, jeśli
                                          Ty byś tak wybrała, Twoja sprawa. ja natomiast w takiej sytuacji w życiu nie
                                          próbowałabym rodzić w szpitalu miejskim, przecież to ryzyko.
                                        • laminja Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 04.11.06, 12:46
                                          Falasarna, w poście Karolinki jest wyraźnie napisane, że pojawiła się na
                                          Żelaznej jakieś 13 godzin po odejściu wód połodowych! O jakim tułaniu się po
                                          Warszawie piszesz?

                                          Tytuł sugeruje, że Karolinka została odesłana, bo nie chciała zapłacić, ale już
                                          w treści postu pisze coś zupełnie innego - wiele razy podkreśla, że była
                                          umówiona z położną na podpisanie umowy. Czyli chciała opłacić usługę
                                          ponadstandardową. Natomiast dobro dziecka jakby zupełnie się tu nie liczyło...
                                          • falasarna Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 04.11.06, 17:12
                                            To jest wręcz zadziwiające jak Wy na tej Żelaznej potraficie zmanipulować
                                            fakty, żeby umyć ręce od odpowiedzialności.

                                            Dziewczyna nie została przyjęta na Karowej i wyraźnie mówi, że została
                                            odesłana, dosłownie wręcz wywalona z Żelaznej z powodu wady serca dziecka pod
                                            wymyślonym pretekstem, że na Czerniakowskiej jest oddział kardiologiczny,
                                            podczas gdy w niewielkiej odległości od Żelaznej jest IMiD, ale postaranie się
                                            o miejsce na tamtejszym oddziale byłoby zapewne zbyt kłopotliwe?
                                            Poza tym sugeruje, że gdyby zdążyła zapłacić, miejsce na Żelaznej czekałoby
                                            niezależnie od stanu dziecka.
                                            A tak w ogóle to co to za praktyka, że wydruku KTG nie oddaje się pacjentce?
                                            Czyżby wszystko było OK, a szpital bojący się ewentualnych komplikacji nie
                                            chciał przyjąć rodzącej? Warto przedłużać cierpienie kierując do kolejnego
                                            szpitala, gdzie z pewnością będzie wykonane kolejne kilkudziesięciominutowe
                                            KTG, skoro dziewczyna nie ma wydruku sprzed kilkunastu minut?
                                            Już szkoda nerwów na komentowanie propagowaniej przez Żelazną akcji "rodzić po
                                            ludzku" skoro wszystko tam jest uzależnione od kasy
                                            • amwaw Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 04.11.06, 18:37
                                              falasarna
                                              Po pierwsze- szpital dzwoni po placówkach i wysyła tam gdzie JEST MIEJSCE, a nie
                                              gdzie jest bliżej.
                                              Po drugie -problem polega właśnie na tym, że karolinka sugeruje właśnie wiele
                                              rzeczy, które absolutnie się nie zgadzają, do tego chyba już doszłyście, ale to
                                              raczej nie jest argument w dyskusji na którym mozna polegać.

                                              Ja rozumiem, że przeżyłaś swoje, bardzo Ci z tego powodu współczuję, ale popatrz
                                              na ten post nie przez pryzmat emocji, ale chłodno, racjonalnie. Każdy kto zna
                                              zasady panujące na Żelaznej(umawianie się z położną, wręczanie pieniędzy itp)
                                              musi przyznać jedno- Karolinka jedno co ma to z pewnością bogatą wyobraźnie.
                                            • moreno500 Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 04.11.06, 20:20
                                              falasarna, ja się poddaję, my mówimy, jak to jest na żelaznej, że się trochę
                                              autorka mija z prawdą, że IMiDz=stopniem referencyjności z Orłowskim, czego
                                              jakoś nie chcesz przyjąć (swoją drogą wychwalasz team prof.Dębskiego mówiąc, że
                                              przeszli do bielańskiego z Orłowskiego, więc chyba znasz referencyjność tego
                                              szpitala).

                                              i jeszcze jedno - ja na żelaznej faktów nie manipuluję, mieszkam gdzie indziej.
                                              no i nie ponoszę za nikogo odpowiedzialności, poza sobą i moją rodziną
                                              • falasarna Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 05.11.06, 16:06
                                                W nawiązaniu do całej tej dyskusji bardzo chciałabym się dowiedzieć, jak to
                                                jest możliwe, ze szpital, jeden z mimo wszystko najbardziej obleganych, do tej
                                                pory nie dorobił się oddziału noworodkowego z prawdziwego zdarzenia skoro
                                                zdziera z każdej pacjentki nieprzyzwoite pieniądze? Może zamiast się na siłę
                                                bronić przy pomocy psa gończego na wszystkich krytykujących w postaci lamniji,
                                                albo zostanie zorganizowany oddział o wysokim stopniu referencyjności albo
                                                zostanie powidziane wszem i wobec ale przynajmniej szczerze, że przyjmujecie
                                                nieskomplikowane przypadki za ciężkie pieniądze mając na uwadze miłe
                                                wspomnienia pacjentki z prostego porodu?
                                                • moreno500 Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 05.11.06, 17:51
                                                  mi się wydaje, że to wszyscy wiedzą, że żelazna i inne szpitale miejskie
                                                  obsługują zdrowe ciąże - czyli nieskomplikowane przypadki, a 4 szpitale o
                                                  najwyższym stopniu referencyjności przyjmują przypadki problematyczne. o tym
                                                  mówi każdy lekarz (mi powiedziało to 3 lekarzy - 2 gin, 1 anestezjolog)
                                                  • falasarna Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 05.11.06, 18:46
                                                    No widzisz, a ja przyjechałam do W-wy kilka lat temu i temat mnie nie
                                                    interesował dopóki nie zaszłam w ciążę. Pytałam wielu koleżanek, zanim wybrałam
                                                    położnika, dodam, że Żelazna była wtedy bardzo rozreklamowanym szpitalem, moja
                                                    koleżanka równolegle ze mną prowadziła ciążę u tego samego lekarza. poza tym
                                                    rodziło tam niewiele wcześniej kilka naszych rodzimych sław, więc jako dobrze
                                                    zarabiająca i ambitna babka chciałam dostać się w najlepsze ręce niezależnie od
                                                    tego, że byłam ubezpieczona. I pewnie gdybym nie została w międzyczasie
                                                    zignorowana i doczekała terminu rodząc zdrową córcię najprawdopodobniej
                                                    piałabym teraz z zachwytu nad tym szpitalem. Tak się jednak nie stało i co
                                                    ważne, nie mówię tu o samej stracie, bo to i tak będę nosić w sercu do końca,
                                                    ale mówię o postawie lekarzy. Jestem do bólu rozczarowana taką dwulicowością i
                                                    unikaniem problemów w tak beznadziejny sposób.
                                                    Kobietom, które są zadowolone głęboko zazdroszczę, ale nie to jest powodem
                                                    moich wypowiedzi odnośnie Żelaznej
                                                • laminja Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 05.11.06, 18:43
                                                  Skoro byłaś na Żelaznej powinnaś sama sobie odpowiedzieć czemu nie ma tam
                                                  lepszego oddziału neonatologicznego. Ponieważ jednak nie umiesz ja Ci odpowiem,
                                                  choć może są jeszcze inne powody. Otóż, budynek, w którym mieści się szpital
                                                  św. Zofii ma już prawie 100 lat! Nie wiem czy wiesz jak trudno przejść przez
                                                  biurokrację i coś załatwić w naszym pięknym mieście. Jeśli nie to mogę Ci
                                                  opowiedzieć o 2 miesiącach ganiania po urzędach, żeby dostać pozwolenie na
                                                  wyburzenie ścianek działowych w mieszkaniu własnościowym. A budynek, w którym
                                                  mieszkam nie jest zabytkiem. Szpital nie jest z gumy. Nie da się go rozciągnąć.
                                                  Do tego jest szpitalem miejskim, a nie kliniką AM. Żeby podnieść stopień
                                                  referencyjności trzeba spełnić setki kryterów - rózwież dotyczących wielkości
                                                  pomieszczeń. Trzeba mieć specjalistów - a tych nie byłoby gdzie posadzić. W
                                                  pokoju lekarzy pediatrów na Żelaznej siedzi chyba 6 osób - jesli nie więcej,
                                                  gdzie miałby siedzieć kolejny? Każdy kto wybiera szpital miejski musi się
                                                  liczyć z jego ogranoczonymi możliwościami. Tak jak każdy kto wybiera klinikę
                                                  Akademiii Medycznej musi się liczyć z obecnością studentów i stażystów.
                                                  Naskakiwanie na mnie nic Ci nie da. Sugerowanie czegokolwiek również smile Swoje
                                                  żale i pytania powinnaś kierować do dyrektora szpitala. A problemy psychiczne
                                                  leczyć u psychologa. Natomiast od uznawania winy jest sąd. Zawsze można o
                                                  nieprawidłowościach zawiadomić prokuraturę.
                                            • laminja Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 05.11.06, 18:32
                                              bla, bla, bla jak Ty pięknie sobie wszystko tłumaczysz smile Masz prawo być cięta
                                              na ten szpital, ale dorabiasz sobie zbyt daleko idące historyjki np. o tym, że
                                              mogli się postarać o miejsce w IMIDzie. Eh, widać że nie znasz realiów. Nie
                                              widzę Twojego oburzenia na postawę szpitala na Karowej, gdzie Karolinka
                                              prowadziła ciążę i była diagnozowana - czemu nie oburza Cię to, że ten świetnie
                                              wyposażony szpital, w którym pracują specjaliści wysokiej klasy z dziedziny
                                              neonatologii, odesłał SWOJĄ pacjentkę do szpitala o niższym stopniu
                                              referencyjności wiedząc, że istnieje ryzyko wady serca u dziecka? Tego już nie
                                              dostrzegasz - naskakujesz na Żelazną, bo tam przeżyłaś tragedię. Masz prawo,
                                              ale jesteś tym samy tak samo mało obiektywna jak ja big_grin Zwłaszcza kiedy widzisz
                                              tylko to co chcesz. Na Czernaikowskiej pracują kardiolodzy.

                                              Sprawa KTG to zupełnie odrębna kwestia. Każdy szpital ma swoje procedury. Zapis
                                              KTG jest dokumentacją medyczną, a ta powinna być przechowywana. Gdybym była
                                              lekarze i przyjmowała pacjentkę odesłaną z innego szpitala nie zaufałabym
                                              zapisowi KTG z innego szpitala. To zbyt ważne badanie, a sama powinnaś
                                              wiedzieć, że akurat parametry mierzone przez KTG bardzo szybko ulegają zmianie.

                                              Nie zdążyłaby zapłacić, bo na Żelaznej płaci się po porodzie. Samo umówienie
                                              się na podpisanie umowy o niczym nie świadczy. Być może położna po obejrzeniu
                                              wyników badań i skonsultowaniu ich z neonatologami nie podpisałaby umowy. Umowa
                                              nie jest gwarancją przyjęcia. O przyjęciu decyduje lekarz dyżurny, nie położna.

                                              • falasarna Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 05.11.06, 19:07
                                                Fajnie Lamnija, że gnoisz mnie do końca, każdego, kto jest przeciw posądzasz o
                                                problemy psychiczne? nie robi to na mnie juz większego wrażenia, bo przywykłam
                                                do Twoich wypowiedzi, mam nadzieję, ze wiele dziewczyn, które przeczytają Twoje
                                                osądy i jeszcze się wahają, podejmą ostateczną decyzję.
                                                Szpital nie jest z gumy, nie ma w nim dobrych lekarzy, w razie problemów z
                                                dzieckiem nie ma porządnego oddziału noworodkowego, położne liczą tylko na
                                                ponadprogramowe zyski i każdej dziewczynie za wszelką cenę każą rodzic
                                                naturalnie, w porządku. Tylko dlaczego o tym nie mówicie głośno? Byc może
                                                gdybym była lojalnie uprzedzona, moja mała córeczka biegałaby teraz po domu...
                                                I po co chwalisz się wyposażeniem i świetnymi neonatologami, skoro ich jedyną
                                                bolączką jest brak krzesła w pokoju lekarskim? Jezeli mówisz m.in. o dr
                                                Baszczeskiej to wybacz...bez komentarza.
                                                Nie naskakuję z powodu tragedii, bo tam nie dano mi szansy jej przezyć, ale
                                                krytyka dotyczy ogólnej postawy, którą mi zaprezentowali tamtejsi lekarze kiedy
                                                pojawiły się kłopoty.
                                                Co do KTG, tak, tak, mów do mnie jeszcze
                                                • lolinka2 Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 05.11.06, 19:24
                                                  i każdej dziewczynie za wszelką cenę każą rodzic
                                                  > naturalnie

                                                  A guzik prawda!!!! Z całą pewnością nie każdej. Gdy przyjmowano mnie na
                                                  patologię ciąży (miała być indukcja porodu ze wskazań nie związanych
                                                  bezpośrednio z przebiegiem ciąży), lekarz przyjmujący zapytał mnie, czy
                                                  nastawiam się na indukcję czy na cc, jakie są moje odczucia w tej sprawie, bo
                                                  chciałby je uwzględnić. Miałam opcję wyboru i świadomie urodziłam drogami natury.
                                                • laminja Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 05.11.06, 19:25
                                                  Szpital nie jest z gumy, są w nim świetni lekarze, oddział noworodkowy jest
                                                  zdekwatny do stopnia referencyjności szpitala miejskiego. Położne - o czym
                                                  można przeczytać w setkach postów, opiekują się równie dobrze kobietami, które
                                                  nie płacą za indywidualną opiekę przy porodzie. Nie jest też prawdą to, że kaze
                                                  się tam za wszelką cenę rodzić naturalnie o czym świadczą choćby statystyki
                                                  podawane na stronie Fundacji Rodzić po Ludzku - chyba, że Fundację też uważasz
                                                  za powiązaną ze szpitalem św. Zofii smile)

                                                  Masz też problemy z czytaniem ze zrozumieniem jeśli uważasz za bolączkę brak
                                                  miejsca na dodatkowe krzesła. Nie da się ukryć, że Żelazna dysponuje dobrze
                                                  wyposażonym oddziałem neonaltologicznym, ale nie da się go porównać z
                                                  oddziałami placówek o wyższym stopniu referencyjności - w swoim zaślepieniu
                                                  chyba tego nie doczytałaś, choć pisałam o tym nie raz smile

                                                  I jakoś nie mogę zrozumieć skąd się biorą tysiące zadowolonych z opieki osób,
                                                  skoro według Ciebie wszyscy lekarze są tam do bani wink

                                                  Współczuję Ci tragedii, którą przeżyłaś, ale wierz mi naskaiwanie na mnie w
                                                  niczym Ci nie pomoże.
                                                • lolinka2 I coś jeszcze... 05.11.06, 19:28
                                                  Jezeli mówisz m.in. o dr
                                                  > Baszczeskiej to wybacz...bez komentarza.

                                                  Masz prawo mieć żal do tej pani dr, niemniej faktem jest że Tatiana żyje dzięki
                                                  niej, i że to właśnie ona zajmowała się nią niezwykle szczegółowo, drobiazgowo,
                                                  w dzień i w nocy. I ilekroć dr Baszczeska była na dyzurze, to spotykałyśmy się
                                                  przy inkubatorze Tatianki przynajmniej kilkakrotnie w ciagu tego dyżuru. Zgodzę
                                                  się z faktem, że może nie jest najsłodsza w obejściu od pierwszego wejrzenia
                                                  (jej stosunek do mnie zmienił się po 24 godzinach od porodu dopiero big_grin - do tej
                                                  pory nie wiem dlaczego), niemniej fachowości jej nie odmówię, bo skłamałabym.
                                                • moreno500 Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 05.11.06, 20:41
                                                  > i każdej dziewczynie za wszelką cenę każą rodzic
                                                  > naturalnie

                                                  ależ falasarna, nie uwzględniłaś, że żelazna czesze 200 zeta za obecność męża
                                                  przy cc, przy nastawieniu na kasę nie można takich pieniędzy ignorować!

                                                  ja rodziłam na żelaznej - miałam cc nieplanowane, moja przyjaciółka również,
                                                  nie znam osobiście nikogo więcej, kto rodził na żelaznej, także w moim
                                                  otoczeniu 100% porodów na żelaznej to cc.
                                                  • falasarna Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 06.11.06, 14:38
                                                    jeżeli 200 zł. to czesanie, czym jest 1500 za położną, która zanim ruszy się po
                                                    lekarza będzie namawiała na sn, żeby kasa jej nie przeleciała koło nosa?
                                                    Zresztą obecność męża przy cc jest zwyczajnym zawracaniem głowy, więc
                                                    nastawianię sie na kasę mija się z celem.
                                                    A przyjaciółka? no cóż każdy jakąś ma.
                                                  • moreno500 Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 06.11.06, 18:54
                                                    a czym w takim razie jest zapłacenie za położną i ostateczne urodzenie przez
                                                    cc? bo ja tak właśnie miałam. i płacisz za położną nawet wtedy, gdy była z Tobą
                                                    2 minuty - na tym polega umowa - opiekowała się pacjentką przed porodem,
                                                    przyjechała do porodu, jeśli się kończy cc - jest przy cc, po cc, pomaga w
                                                    karmieniu, pogada, pogłaszcze po głowie, pomoże po porodzie przy zapaleniu
                                                    piersi i nie wiem co tam jeszcze. to jest indywidualna opieka. więc może się
                                                    spokojnie ruszać po lekarza, kasa jej nie przeleci. po raz kolejny pokazujesz,
                                                    że nie masz o pewnych sprawach pojęcia, a atakujesz i krytykujesz. także idąc
                                                    Twoim tokiem myślenia finansowo dla szpitala opyla się zacząć sn a skończyć cc.
                                                    a mówisz, że każą wszystkim rodzić sn.
                                                    mój mąż był ze mną przy cc, może komuś zawracał głowę, dla mnie przerażonej
                                                    strachem o dziecko był prawdziwym oparciem. a położna. mimo że nie urodziłam
                                                    sn, w 100% zasłużyła na swoje 1000 zł.
                                                  • falasarna Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 07.11.06, 14:49
                                                    Nadal więc bardziej opyla się dla położnej.
                                                    Mój mąż godzinę po cc zorganizował mi opiekę położnej za 200 zł. na moją
                                                    prośbę, a ona nie tylko pogadała i się zakręciła, ale nie odstępowała mnie na
                                                    krok przez całą dobę zmieniając opatrunki, cewniki, myła mnie, przebierała,
                                                    pilnowała kroplówek, karmiła mnie, pomagała w karmieniu synka, wstawaniu,
                                                    kąpieli i przede wszystkim dbała i robiła wszystko przy moim dziecku przez
                                                    cały czas oczywiście przy mnie. A i tak mam poczucie, że to było troche na
                                                    wyrost.
                                                    Nie rozumiem jak dziewczyny mogą byc tak naiwne, żeby płacić ciężkie pieniądze
                                                    na wszelki wypadek nie wiedząc jak zakończy sie poród i czy taka położna po
                                                    pierwsze będzie miała okazję sie wykazać, po drugie czy nie będzie miała kilku
                                                    porodów na raz, przecież termin porodu jest teoretyczny. Poza tym indywidualna
                                                    opieka polegająca na tym co opisałaś, w normalnym szpitalu jest opieką
                                                    standardową, za którą położna dostaje swoje wynagrodzenie.

                                                    Widzę, że nie ma co się oburzać na zachowanie położnych i lekarzy skoro same
                                                    pacjentki jak te głupie gąski dopuszczają do takich dewiacji. Niedługo położna
                                                    będzie dostawała wypłatę za samo figurowanie na liście zatrudnoinych i
                                                    wszystkim będzie robiła łachę, że zwlecze się rano z łóżka, żeby zaopiekować
                                                    sie rodzącą dziewczyną, która zapłaci jej każde pieniądze

                                                    Obyś więcej nie wylądowała na sali operacyjnej, bo przy takim braku odporności
                                                    polegniesz przy głupim wyrostku, a zapewniam, że męża nikt tam nie wpuści.
                                                  • moreno500 Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 07.11.06, 17:09
                                                    > Poza tym indywidualna
                                                    > opieka polegająca na tym co opisałaś, w normalnym szpitalu jest opieką
                                                    > standardową, za którą położna dostaje swoje wynagrodzenie.
                                                    nie wiem, w którym szpitalu położna jest "pod telefonem" przez ok.1,5 msc i
                                                    pomga przy wszelkich problemach
                                                    > Mój mąż godzinę po cc zorganizował mi opiekę położnej za 200 zł. na moją
                                                    > prośbę
                                                    to co opisałaś, ja miałam akurat za darmo na żelaznej
                                                  • moreno500 Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 07.11.06, 17:19
                                                    i jeszcze dwie kwestie - położna nie może mieć 2 porodów na raz (jest to
                                                    zagwarantowane w umowie), a jeśli chodzi o odporność (chyba chodzi Ci o
                                                    psychiczną) - ja całkiem niedawno przeszłam poważną operację, cc przy tym to
                                                    wyrwanie zęba, ilość szwów była 6 razy większa, że o śrubach i gwoździach nie
                                                    wspomnę. byłam oczywiście sama - i nie da się tego porównać do sytuacji, gdy
                                                    zagrożone jest życie mojego dziecka (powinnaś coś na ten temat wiedzieć).
                                                    przypuszczam, że jesteś twardsza ode mnie, ale mało mnie to obchodzi. to mój
                                                    mąż dostał pierwszy dziecko na ręce, to on przytulał mi je do twarzy, to przy
                                                    nim dziecko badano, gdy mnie zszywali.
                                                    nie uważam się za naiwną, że postanowiłam wydać tyle pieniędzy na położną. moja
                                                    kasa i tyle. ale uważam to za bardzo dobrze wydane pieniądze i drugi raz bym
                                                    się nie zastanawiała. i do końca życia Ty mi będziesz udowadniać, że jestem
                                                    idiotką, a ja będę twierdzić, że mój poród to najcudowniejsze przeżycie, jakie
                                                    mogło mnie i mojego męża spotkać
                                                  • falasarna Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 08.11.06, 17:45
                                                    OK, Twoja kasa, Twoja sprawa, można ją wydać lepiej lub gorzej, można też
                                                    wywalic w błoto...
                                                    A skoro położna nie może mieć 2 porodów, to co się dzieje, jeżeli 2 pacjentki
                                                    rodzą na raz? Rzuca monetą?
                                                    I błagam, nie tłumacz mi, że kiedy zagrożone jest życie dziecka, matka ma
                                                    jeszcze głowę do tego, żeby wlec ojca na salę w dodatku pamięta w szczegółach,
                                                    co się działo. Poza tym nie uwierzę, że było tak źle skoro pozwolono sobie na
                                                    spełnianie fanaberii, życzeń i przedłużanie przygotowań, tudzież podawanie
                                                    dziecka ojcu, nie lekarzowi, chociaż skoro mówimy o Żelaznej...dla kasy
                                                    wszystko. A ojciec po badaniu dostaje pierwszy dziecko na ręce niezależnie od
                                                    tego, czy komuś zapłaci, tak to jest po cc.
                                                  • amwaw Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 12.11.06, 09:28
                                                    > A skoro położna nie może mieć 2 porodów, to co się dzieje, jeżeli 2 pacjentki
                                                    > rodzą na raz? Rzuca monetą?
                                                    W umowie masz zagwarantowane, że w takim przypadku przy Twoim porodzie będzie
                                                    inna położna( wymieniona z imienia i nazwiska, masz podany d niej nr telefonu),
                                                    na którą się godzisz.

                                                    Falasarna-zamiast dorabiać teorię najpierw zapoznasz się z faktami.Myślę, że
                                                    wszyscy już nudzą się wyjaśnianiem rzeczy oczywistych( pt. na czym polega umowa,
                                                    kiedy się ją podpisuje, co gwarantuje, jakie są obostrzenia itp).Zachęcam do
                                                    używania wyszykiwarki- ułatwi to wszystkim dyskusję...
                                                  • moreno500 Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 14.11.06, 15:44
                                                    > I błagam, nie tłumacz mi, że kiedy zagrożone jest życie dziecka, matka ma
                                                    > jeszcze głowę do tego, żeby wlec ojca na salę w dodatku pamięta w
                                                    szczegółach,
                                                    > co się działo. Poza tym nie uwierzę, że było tak źle skoro pozwolono sobie na
                                                    > spełnianie fanaberii, życzeń i przedłużanie przygotowań, tudzież podawanie
                                                    > dziecka ojcu, nie lekarzowi

                                                    ja nie miałam głowy. mąż był ze mną przy porodzie sn, potem wstał, szedł obok
                                                    wózka na którym mnie wieziono i tyle. nie rozumiem, co to znaczy "wlec".
                                                    pamiętam kaaaaażdy szczegół, szczególnie, że miałam znieczulenie pp. dziecku
                                                    dwukrotnie spadło tętno i jego życie było zagrożone. mówiąc o tym, że dziecko
                                                    dostał ojciec jako pierwszy, chodziło mi o to, że przede mną, nie przed
                                                    lekarzem. i nie rozumiem, o co chodzi z czasem na fanaberie i życzenia - ja nie
                                                    miałam żadnych życzeń tudzież fanaberii.
                                                    generalnie jesteś tak na "nie", że co by się na żelazną nie powiedziało, to
                                                    jest źle. w wielu krajach mężowie są przy cc, jest to standard. a dla Ciebie
                                                    wszystko, co jest inne, niż Twój poród - jest nienormalne. jak już wcześniej
                                                    stwierdziłam, masz obsesję i tyle.
                                                  • buska_77 Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 24.11.06, 11:09
                                                    A ja mysle,ze kazdy patrzy na wszystko tylko i wylacznie ze swojego punktu
                                                    widzenia i doswiadczenia,i niczyje argumenty nie sa w staniego przekonac do
                                                    czyjichs racji.
                                                    A tak pozatym,to czy bedzie to Zelazna,Madalinski,Solec czy Inflancka-jak nie
                                                    ma miejsc,to poprostu ich nie ma-fizycznie,i to chyba nie powinno byc az tak
                                                    dziwne.Porodu nie da sie zaplanowac tak jak wizyty u kosmetyczi(a i tu,jak
                                                    kosmetyczka dobra,tez trzeba czekac)czy zamowic miejsce jak tort w cukierni...
                                                    dziewczyny,troche wyrozumialosci!
                                                  • bubert Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 07.11.06, 23:59
                                                    Tu chyba się mylisz. Jeśli masz podpisaną umowę z położną, to jej jest bez
                                                    różnicy czy rodzisz sn, czy w trakcie zrobią ci cc, bo położna i tak za to
                                                    weźmie kasę. Przy cc będzie Ci towarzyszyć, tak jest w umowie. więc lepiej może
                                                    najpierw sprawdź informację, zanim puscisz ją w obieg.
    • kwiatek1980 Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 05.11.06, 22:09
      Wiesz szpital woli zarobic, wiec sobie wybiera pacjentow, ja zaplacilam 1500 zl
      polozej to mnie przyjeto, jak przyjechalam na IP, moja polozna kazala mi sie
      schowac do jakiejs salki, bo musieli odeslac inna rodzaca tak zwana niezwiazana
      ze szpitalem.
      Na Zelaznej to nawet na KTG nie chca przyjac jak sie nie ma lekarz lub
      poloznej. Jak poszlam tam na KTG i nie powiedzialam ze mam polozna to mnie nie
      przyjeli. Po tym incydencie chcialam zrezygnowac z tego szpitala, ale ta moja
      umowiona polozna zaczela wydzwaniac ze przeprasza i ze mnie umowi na KTG kiedy
      tylko chce. No i umowila i rodzilam na Zelaznej.
      Podsumowujac, nie polecam tego szpitala. Zwlekali u mnie z cesarka.
      Bagatelizuja zoltaczke, moja corka 4 dni czekala az ja wyslano na fototerapie
      bo lampki byly zajete. Ale pisano juz o tym.
      Podcinaja dzieciom wedzidelka, ale z tym zabiegiem mozna poczekac, kazdy
      pediatra sie dziwil ze tak szybko podcieli. Rodzilam w czwartek, w piatek
      podcieli.
      • monika10001 laminjo !!! litości 06.11.06, 01:17
        Jakiś czas temu sobie rozprawiałyśmy i ścierałyśmy sie na temat w/w
        szpitala,wiesz że nie tylko rodziłam tam syna ale znam trochę personelu
        prywatnie ale to nie istotne...Leżałam tam ponownie 2 m-ce temu i znowu pomyłka
        a dodam iż latalam na Łucką zostawiając nie małe środki /np.jaden zastrzyk
        400zł+pielęniarka+usg+wizyty lekarskie/.Pomyłka kompletna w leczeniu do tego
        stopnia że jak zjawiłam się na IP w stanie WYCZERPANIA,musiałam wyglądać nieżle
        skoro rodzące były mniej ważne dla personelu IP a ja w ciąży nie byłam i o
        dziwo nawet lekarze dość długo i dosadnie /byli wściekli/komentowali jak
        cudownie lekarz z ich szpitala mnie leczył i jeszcze tak miała zamiar mnie
        leczyć 2 miesiące/wiem to na 100%/ jak dostałam kolejnego kolosalnego krowtoku
        i chciałam się z prowadzącym skontaktować było to nie możliwe a jak byłam na
        oddziale to nawet nie zainteresował się co ze mną a wiem że inni lekarze
        dzwonili na oddział ze swoich domów bo dla nich ta pomyłka się w głowie nie
        mieściła OD TRZECH LEKARZY USŁYSZAŁAM IŻ ZAWIEDLI SIĘ BARDZO NA NIM ALE TO
        MIĘDZY NAMI BO BY STRACILI PRACE W 5 MINUT.
        Wiesz, 5 lat temu ten sam człowiek podejmował decyzje o nie robieniu cc bo
        dziecko waży 2.3kg-góóóra 3kg/tak mówił lakarzom na odprawie/i urodzi się
        wcześniak a przypominam 4250 !!! i poszłam do niego z przekonaniem iż tamta
        pomyłka no coż zdarza się ale teraz znowu pomyłka.Dodam iż na badanie
        histopatologiczne czekałam b.długo i było duże opóżnienie a Pani ze statystyki
        z uśmiechen na twarzy "wie pani oni teraz mają remont"/firma która robi badanie
        histopatol. w d.... mam remont jak czekam na wyrok komórki raka czy nie !!!
        Wiem że parcuje tam dużo wspaniałych ludzi ale nie bądż bezkrytyczna bo samych
        kryształów tam nie ma.Na tego człowieka parzeć już nie chcę!!!
        • laminja ... 06.11.06, 08:56
          jakoś nie widzę, żebym była bezkrytyczna. Nie ma szpitali idealnych. Jeśli ktoś
          czuje się zawiedziony postawą konkretnych lekarzy niech napisze na kim się
          zawiódł i dlaczego. To są konkretne odczucia z którymi nie można polemizować,
          tutaj jednak przeważają uwagi ogólnikowe, w których wszystkich wrzuca się do
          jednego worka. Dziwi mnie to, że zamiast dążyć do usunięcia osób popełniających
          błędy - składając na te osoby skargi, większość osób zajmuje się utyskiwaniem
          na forum. Ale nazwiska nie padają. Podobnie jest w watkach o innych szpitalach.
          Choć tam częściej padają nazwiska. Jak wiesz nieźle się orientuję w tym jak
          wygląda organizacja szpitala na Żelaznej, trochę też wiem o ludziach. Posty
          ogólnikowe nic nie wnoszą - pisane jako ostrzeżenia, niewiele dają, bo nie
          padają w nich żadne konkrety. Lekarze, którzy popełnili błędy nadal spokojnie
          sobie pracują, a na forum odbywają się dysputy.
        • monika10001 laminjo nie umiesz czytac między wierszami ? 07.11.06, 00:46
          Skoro napisałam że lekarze bali się zwolnienia to chyba nie był to szeregowy
          lekarz bo ten nie zwalnia,natomiast główny szef nie przyjmuje na Łuckiej,więc
          ta osoba przyjmuje na Łuckiej i ma wpływ na kadry.Pomijam polecanie zastrzyków
          400 zł 1 sztuka kiedy na IP podawałam nazwę nikt nie znał leku a jak opisalam
          leczenie to wywalali oczy i marszczyli czoło dając znaki do siebie.Lekarz
          robiąc usg dopochwowe na IP aż krzyknął.Jednak opis ze szpitala dostalam bardzo
          delikatny ale zalecenia ustne jak 5 min.przed śmiercią.
          Pozdrawiam Panie z recepcji z Łuckiej czytające pasjami Forum/widzine na własne
          oczy/.
          W szpitalu nie kolor kafli sie liczy ale to aby 30letnia osoba nie wylądowala
          na tamtym świecie!!!
          • laminja Moniko, 07.11.06, 09:55
            Dzwnym językiem piszesz smile Zakładając, że zwolnić może szef trzeba przyjąć, że
            bali się lekarze mający swojego szefa. Główny szef też przyjmuje na Łuckiej.
            Natomiast, to że ja do czegoś dojdę nic nie wnosi. Jeśli uważasz, że ktoś
            zachował się niekompetentnie i chcesz ostrzec inne osoby nie ukrywaj tego
            między wierszami, tylko pisz otwarcie. Przecież o to chyba chodzi, prawda?

            To samo dotyczy lekarza z izby przyjęć. Jeśli doszło do datkiej sytuacji trzeba
            było od razu iść do dyrektora szpitala!
            • karolinka1116 zelazna 08.11.06, 14:50
              bylo tak:
              wzielam klartke z recepcji o poloznych
              podzwonilam
              zadna nie byla dostepna-powiedziano mi ze rezerwacje robia 3-6 misiecy przed
              terminem
              jedna z poloznych powiedziala-ze jednak cos sie znajdzie i ze bedzie drogo, ale
              ostatecznie mialo byc wedlug cennika szpitala: 1500zl za pozlozna+ sala-chyba
              1000 no i mialam miec porod rodzinny ze znieczuleniem
              nie pamietam juz tych cen
              duzo wyszlo

              dzien przed podpisaniem umowy odeszly mi wody,zadzwonilam do tej poloznej-z
              ktopra mialam ja podpisac i powiedzialam o tym-kazala mi przyjechac na zelzna
              tam, nie chcieli mi uwierzyc, ze wlasnie dzis mialam podpisac z ta pania umowe
              zapytali o historie ciazy; powiedzialm o tej wadzie (vds) i ze jej juz nie ma
              nawet dokumnetow nie przejrzalla ta lekarka-(wiem, bo byly w sali w ktorej
              bylam zaraz po przyjsciu na odzial)
              potem miala rzekomo wydzwaniac po szpitalach, rozwiac z ordynatotem itp...
              odeslano mnie na orlowskiego-gdzie cala sala pekala w szwach od takich jak ja-z
              zelznej pacjentek

              nie wiem skad tyle jest watpliwosci i pytan-skoro mi sie to przydarzylo, skoro
              od poczatku chcialam rodzic na zelznaje i nawet mialam tam swojego lekarza
              prowadzacego, z ktorego uslug zrezygnowalam przez to ze sama mam vds-niegorozne
              i ze chcialam niektore badania realizowac w szpitalu innym i beplatnie
              nie rozumiem tego niedowierzania i glupich insynuacji
              l;idzie; tak bylo-to mnie spotkalo
              jesli tam traficie, to nie rezygnujcie tak latwo, jesli wody wam sie leja po
              nogach, to krzyczcie ze rodzicie, bo zaczyna sie fizologiczny porod
              moje nierdoswuiadczenie i chec jsk najszybszego urodzenia dziecka, obway i leki
              sprawily, ze stamtad szybko wyszlam i pojechalam dalej, szukac ratunku gdzie
              indziej
              tak bylo-moja realcja jest szczera, a ja jestem zywym dowodem jak bylo
        • 23.06r Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 08.11.06, 16:32
          Ja przyjechałam na żelazną z 6-cio centymetrowym rozwarciem i skurczami co
          4min.Na izbie pani doktor ,która mnie przyjmowala rzuciła zdanie ,że ma
          nzdzieje że to nie początek porodu bo nie ma miejsc-Dodam ,że całą ciąze tam
          prowadziłam-.Zrobiono mi KTG ,zbadano,po czym stwierdzon,że odeślą mnie na
          Inflandzką,oczywiście z braku miejsc.Spytano jeszcze czy mam tam jak dojechać-
          oczywiście że mam ,samochodem ,tak jak tam przyjechałam-.Pojechałam na
          Madalińskiego (o zgrozo!tak myślałam).Ku mojemu zdziwieniu przyjęto mnie bardzo
          serdecznie,BYŁY miejsca,położna zaprowadziła mnie i męża na blok ,gdzie warunki
          nie odbiegały od standartu Żelaznej,ciągle ktoś się nami zajmował,informował o
          przebiegu porodu,pytał o samopoczucie.Byłam mile zaskoczona.Anestezjolog który
          mnie znieczulał zażartował że pewnie nie miałam 6000 na poród na
          Żelaznej.Niestety miałam ,ale lepiej że nie zostawiłam ich na Żelaznej,tylko
          zamiast tego 1000 na Madalińskiego,gdzie nikt na powitanie nie mówił mi że ma
          nadzieje że to nie poród.Żałuję że prowadziłam cążę na Żelaznej mogłam
          prowadzić ją wszędzie i nie miała bym żalu do siebie o to że w bólach będę
          jezdzila po Warszawie żeby godnie urodzić mojego synka.Nie twierdzę że to wina
          tylko szpitala na Żelaznej,ale szpital o takiej renomie nie może w taki sposób
          traktować pacjetek.Dziewczyny ,zastanówcie się czy chcecie urodzić
          w "przereklamowanym"szpitalu,czy w godnych warunkach w jakimś innym
          szpitalu ,gdzie kasa nie będzie najważniejsza,a najważniejsze będzie dobro
          pacjętki i jej maluszka ,który właśnie zaczyna ŻYCIE! pozdrawiam mama Bartusia
          • krakka Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 08.11.06, 20:04
            Czy zauważyłyście, że jak tylko pojawi się niekorzystny dla Żelaznej post rusza
            do ataku armia wiernych wyznawców. Piszą i piszą, wciąż te same osoby. Na każde
            słowo, mają dwadzieścia bezwzględnych swoich słów. Nawet z uwagą nie
            przeczytają co piszecie. Nie warto zawracać sobie głowy.... Kończmy tą dyskusję
            • falasarna Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 09.11.06, 11:03
              Nie trudno nie zauważyć.
              I co z tego, że ta dyskusja się skończy, jak zaraz pojawi się nowa, w której
              taka lamnija na nowo rozwinie skrzydła udowadniając, że lekarze i położne to
              nic ważnego, najważniejsze jest wszystko, co mają w papierach, a papiery
              niestety mają się do życia jak pięść do oka. Przedstawi się jeszcze jako osoba
              niezwiązana ze szpitalem, ha, ha, potem opowie o tym, czy winda odpowiada
              wymaganym stadardom i o rozmiarze slipków konkretnego lekarza, klecąc
              stwierdzenia, że skoro Ty tego nie wiesz, to nie wiesz nic o szpitalu i nie
              masz prawa się wypowiadać.
              Myślałam, że moje przeżycia mogą komuś pomóc w uniknięciu błedu, ale zaraz
              odezwie się jakaś Krycha i Marycha, które nie doczekały komplikacji i wojna
              gotowa.
          • moreno500 Re: z żelaznej mnie wywalili-bo nie chcialam plac 12.11.06, 18:11
            a ja decydując się na żelazną liczyłam się z tym, że mnie mogą odesłać,
            przecież nie wywalą kogoś z porodówki bo jaśnie pani przyjechała, nie ważne,
            czy ma swojego lekarza z żelaznej, czy nie
            aha, w kwestii ciągle tych samych osób - no to chyba nie dziwne, jest jakaś
            grupa osób która RODZIŁA na żelaznej i się na ten temat wypowiada (ja wchodzę
            we wszystkie wątki o żelaznej, przecież nie będę się wypowiadała o
            madalińskiego, bo nie mam o tym zielonego pojęcia)
    • leech3 Post startowy w temacie kupy się nie trzyma 12.11.06, 14:40
      karolinka1116 napisała:

      > Ciąże prowadzona mialam na Karowej-jednak tam odmowiono mi przyjecia, ze
      > wzgledu na to ,ze istnialo podejrzenie zaznaczam-podejrzenie, ze moja corka
      > ma VDS-mala dziurke w przegordzie miedzykomorowej, ktora zostala jeszcze na
      > karowej wykluczona.

      Jeżeli karowa wykluczyła VDS to dlaczego nie przyjęła swojej pacjentki do
      porodu ?
      Jeżeli karowa jednak odmówila przyjęcia to dlaczego niby żelazna by miała
      przyjmowac?

      Jeżeli reszta wydarzeń miała taki sam przebieg logiczny jak powyższe to całość
      jest niewiarygodna.

      Wiadomym jest, że żelazna przoduje w porodzie/okresie po porodzie ... i lepiej
      rodzić gdzie indziej jeśli są jakieś podejrzenia że z maluchowi może być
      potrzebna po urodzeniu pomoc lekarska.
      • cahir4 Re: Post startowy w temacie kupy się nie trzyma 24.11.06, 23:50
        Oj nie trzyma, nie trzyma. Chociaż, jak się bardzo, bardzo staranie przeczyta
        wszystkie posty Karolinki, to wychodzi na to, że sytuacja wyglądała tak:
        zamierzała rodzić na Żelaznej i miała gina stamtąd; po pojawieniu się
        podejrzenia wady serca przeniosła się na Karową, ale kiedy tam wadę wykluczono,
        wróciła do pomysłu rodzenia na Żelaznej i umówiła się wstępnie z tamtejszą
        położną. I (teraz moja odważna hipoteza) nie była w dniu porodu na Karowej -
        Karowa odmówiła przyjęcia, kiedy z Żelaznej personel obdzwaniał szpitale z
        pytaniem, czy przyjmą tę pacjentkę.
        Co nie zmienia faktu, że post startowy nie trzyma się ani kupy, ani tematu.
        Jeśli pisze, że była gotowa zapłacić za położną i salę (2300) i pewnie jeszcze
        za zzo, to nie może jednocześnie pisać, że jej nie przyjęli, bo nie chciała
        płacić. Mogli jej nie przyjąć albo z powodu wady, albo braku miejsc.
        Niestety, niepewność, czy przyjmą była także przed porodem i moim koszmarem. Ale
        widocznie jakaś fartowna jestem, bo mnie nie odesłali, chociaż musiałam czekać,
        aż zwolni się miejsce na porodówce prawie trzy godziny. Miałam lekarza z
        Żelaznej. Nie miałam umówionej położnej, nie chciałam płatnej sali. I, jakby
        tego było mało, miałam wskazania medyczne do zzo. Jedyne, za co zapłaciłam w
        szpitalu to tubka maści Medeli (20 zł).
        • lidek0 Re: Post startowy w temacie kupy się nie trzyma - 26.11.06, 11:56
          Po lekturze całego watku zastanawia mnie jedno jak z reszą parę innych osób.
          Piszecie o swoich negatywnych odczuciach z Żelaznej ale jakoś nikt nie może
          napisać czy wymienić chociażby jednego lekarza, który tam pracuje. Ja nigdy w
          życiu nie chciałbym być pacjentką dr Warzęchowskiego, za to polecam
          Jędrzejewskiego, Kukulskiego, Muszyńską i moją Padzikową. Z Karowej źle
          wspominam Bedyna, chwalę Mutrynowskiego.
          Więc kobiety może by tak konkretniej, bo tak na prawdę chodzi o konkretnych
          lekarzy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka