Czy to ten sam dr Roszkowski - rzeźnik???

22.10.06, 09:31
Boszszsz to znalazłam. Zgroza!
ksiazka.studentnews.pl/serwis.php?s=187&pok=8232
cytuję fragment:
"Szpital na Karowej słynął z profesora Roszkowskiego. Miał europejskie osiągnięcie w
nieumieralności noworodków. Zyskiwał je prostą metodą. Cesarskie cięcie odbywało się bez
znieczulenia. Problemem było odpowiednie unieruchomienie położnic. W porównaniu z tym, co z
nimi robiono, kaftan bezpieczeństwa stanowił swobodne skrzydła. W ruch szły sznury i wory z
piaskiem. Unieruchamiana była głowa; żaden mięsień nie śmiał drgnąć. Matka po cesarce, którą
przywieziono do naszej sali, miała bąbelki piany w kącikach ust.
Anestezjolodzy sąsiadujący z oddziałem ginekologicznym twierdzili, że po takim cesarskim
cięciu w mózgu kobiety powstają miniudary. Podobnego natężenia bólu nie zniósłby mężczyzna.
Propozycje znieczuleń, jakie poddawali położnikom, spotykały się z odmową."
    • laminja Re: Czy to ten sam dr Roszkowski - rzeźnik??? 22.10.06, 15:25
      profesor Roszkowski z Karowej zmarł wiele lat temu.

      A tekst jest bardzo ciekawy i powinna go przeczytac każda kobieta, która
      narzeka na opiekę w dzisiejszych czasach. Oczywiście zawsze może być lepiej,
      ale na szczęście nawet kiedy jest źle, jest lepiej niż było kiedyś.
      • tygrysiatko1 Re: Czy to ten sam dr Roszkowski - rzeźnik??? 22.10.06, 19:29
        kiedyś było tak, że kobiet nie znieczulało się do cc... cc na cito było
        wykonywana tzw na jodynę... czyli tylko po odkażeniu skóry... uważało się, że
        życie dziecka jest bardziej istotne... ale pomimo tych drastycznych metod,
        które stosował nie tylko prof. Roszkowski, położnictwo dzięki niemu posunęło
        się bardzo do przodu...
        • mufka51 Re: Czy to ten sam dr Roszkowski - rzeźnik??? 22.10.06, 19:43
          tygrysiatko1 napisała:

          > kiedyś było tak, że kobiet nie znieczulało się do cc... cc na cito było
          > wykonywana tzw na jodynę... czyli tylko po odkażeniu skóry... uważało się, że
          > życie dziecka jest bardziej istotne...


          Bzdury piszesz kobieto!!!!! Straszne bzdury!!!!

          Cięcie na jodynę oznaczało nic innego jak szybkie odkażenie skóry brzucha jodyną.
          Normalnie brzuch ciężarnej myty był czterokrotnie.Środek zawierający
          rozcieńczoną jodynę 2 razy i czysty spirytus 70% 2 razy.
          Przy zagrożeniu dziecka myto skórę tylko jeden raz jodyną,w tym czasie
          anestezjolog już usypiał kobietę.


          • tygrysiatko1 Re: Czy to ten sam dr Roszkowski - rzeźnik??? 22.10.06, 20:19
            ale były i takie wypadki, że znieczulić nie zdążył... że znieczulenie nie było
            pełne i nie czekało się na pełne zadziłanie... poczytaj sobie trochę historii
            medycyny... noworodki też się kidyś operowało bez znieczulenia, bo uważało się,
            że nie mają w pełni ukształtowanego ukł. nerwowego... i nawet część
            przeżywała...
      • 24milenka Nadal odbiegamy od zachodnich standardow 22.10.06, 20:31
        laminja napisała:

        > profesor Roszkowski zmarł wiele lat temu

        Jasne. Skoro juz w latach 50-tych byl profesorem.

        Ale czy ów "najlepszy specjalista od USG w Warszawie" nie jest jago synem albo wnukiem?

        Za czyny ojców niby się nie odpowiada, ale historia obchodzenia się w polskim poloznictwie z kobietą i
        tak przeraza!

        Wtedy odbiegalismy od zachodnioeuropejskich standardow i teraz tez. No chyba ze sie zaplaci.
        • tygrysiatko1 Re: Nadal odbiegamy od zachodnich standardow 22.10.06, 20:45
          to jest rodzina ale nie wiem czy wnuk czy syn brata... ale rodzina...
        • laminja Re: Nadal odbiegamy od zachodnich standardow 23.10.06, 15:26
          Profesor Roszkowski jest stryjem Tomasza Roszkowskiego (z Czerniakowskiej, tego
          od USG) i ojcem Piotra Roszkowskiego - docenta z Karowej.
          • kasia19812 Re: Nadal odbiegamy od zachodnich standardow 23.10.06, 15:38
            Ja mam sowje zdanie odnośnnie Tomasz Roszkowskiego z czerniakowskiego ale
            powtarzac sie nie będę, dla ciekawych po niku można znaleśc moje posty, ale
            jedno wiem napewno po rodzinie nic nie ginie, prócz lekarza, prócz dobrego
            lekarza trzeba byc też człowiekiem hoć nie wiem czy dobrego bo w moim przypadku
            T. Roszkowski nie wykrył wady która wykrywła Karowa, mało tego powieział że
            karowa sie myli,
            Nie wiem jak to możliwe że dwoch Roskzowskich pracuje w szpitala w którcyh T
            Roszkowski nie lubi tzn T. roszkowski nie przedpada za karowa
            • laminja Re: Nadal odbiegamy od zachodnich standardow 23.10.06, 15:44
              profesor Roszkowski już daawno na Karowej nie pracuje. O lat nie ma go wśród
              żywych. Natomiast techniki operacyjne takie były. Kiedyś było zupełnie inne
              podejście do pacjenta. Na szczęście te czasy bezpowrotnie już minęły.
    • alcarin Re: Czy to ten sam dr Roszkowski - rzeźnik??? 23.10.06, 20:08
      prof. Roszkowski - tego pana w mojej rodzinie nie wspomina sie dobrze... Moja
      mama z pierwsza ciaza lezala na Karowej - troche zle sie czula, ale potrzymali
      ja kilka dni i kiedy okazalo sie, ze juz wszystko ok (tzn dobre samopoczucie
      wrocilo, nie bylo zadnych pobolewan, plamien, etc) postanowiono wypisac ja do
      domu. Po porannym obchodzie w dniu planowanego wypisu prof. Roszkowski tak
      zbadal moja mame, ze prawie wyla z bolu, kilkanascie minut pozniej dostala
      krwotoku i stracila dziecko sad
      20 lat pozniej znow trafila na Karowa - dosc latwy zabieg zakonczyl sie
      perforacja macicy, ogromnym krwotokiem, ktorego nie umiano zatrzymac (operacja
      zamiast 40 min, trwala 6 godzin) i w rezultacie usunieciem macicy. Oczywiscie to
      juz nie bylo za czasow Roszkowskiego, ale wstret do Karowej pozostal - dlatego
      od poczatku mojej ciazy wiedzialam, ze tam nie bede rodzic. Nawet nie ze
      strachu, tylko przez wzglad na moja mame - napewno byloby jej ciezko odwiedzic
      mnie w tym szpitalu ....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja