24milenka
22.10.06, 09:31
Boszszsz to znalazłam. Zgroza!
ksiazka.studentnews.pl/serwis.php?s=187&pok=8232
cytuję fragment:
"Szpital na Karowej słynął z profesora Roszkowskiego. Miał europejskie osiągnięcie w
nieumieralności noworodków. Zyskiwał je prostą metodą. Cesarskie cięcie odbywało się bez
znieczulenia. Problemem było odpowiednie unieruchomienie położnic. W porównaniu z tym, co z
nimi robiono, kaftan bezpieczeństwa stanowił swobodne skrzydła. W ruch szły sznury i wory z
piaskiem. Unieruchamiana była głowa; żaden mięsień nie śmiał drgnąć. Matka po cesarce, którą
przywieziono do naszej sali, miała bąbelki piany w kącikach ust.
Anestezjolodzy sąsiadujący z oddziałem ginekologicznym twierdzili, że po takim cesarskim
cięciu w mózgu kobiety powstają miniudary. Podobnego natężenia bólu nie zniósłby mężczyzna.
Propozycje znieczuleń, jakie poddawali położnikom, spotykały się z odmową."