Solec-jak tam jest?

13.11.06, 09:49
Witajcie!
Szukam informacji na temat tego szpitala. Wrzucalam w wyszukiwarke, ale nie
odnalazlam info, ktore mnie interesuja.

Drogie mamy, ktore tam rodzily napiszcie prosze, jak bylo. Czy lewatywa,
golenie i naciecie krosza szpital oferuje w standardzie uslug, czy moze mozna
uniknac tych przyjemnosci?
Jak w rzeczywistosci przebiega druba faza porodu? Tylko w pozycji pollezacej,
czy zodnie z opisem na stronach rodzicpoludzku mozna sobie ja wybrac?

Dopiszcie jeszcze, czy oplacalyscie polozna, czy mialyscie jedynie "z dyzuru".

Z gory dziekuje za wszystkie odpowiedzi i pozdrawiam
    • metis1 Re: Solec-jak tam jest? 13.11.06, 11:08
      Nie mialam ani lewatywy, ani golenia, ani naciecia (ani pekniecia!). Dziecko
      urodzilam na stojaco, I faza w wannie, na pilce i worku sako, lozko spelnialo
      na sali funkcje ozdobna wink
      Rodzialm z K.Komosa, mialam oplacona "indywidualna opieke poloznicza" (600ZL),
      dlatego, ze chcialam byc spokojniejsza, a Komosa bardzo przypadla mi do gustu
      swoja fachowowscia i konkretnoscia (chodzilismy do jej szkoly rodzenia). Ale
      gdyby nie ten moj "kaprys" rodzilabym z Iwona Oksiedzka, ktora miala wtedy
      dyzur i przed przyjazdem KK badala mnie na sali porodowej. Tez ma mnostwo
      swoich wielbicielek, podobnie jak inna "gwiazda Solca", K.Najmark. Ja dlugo sie
      wahalam, czy oplacac "swoja" polozna czy nie, bo tam na ktorakolwiek nie
      trafisz, to i tak bedzie ok.

      Bylo super.
    • aniaa34 Re: Solec-jak tam jest? 13.11.06, 11:13
      Witajcie.
      Drogie przyszłe mamy termin porodu mam na 18 grudnia i mam zamiar rodzić na Solcu.
      Ponieważ przekładają jaego otwarcie mam nadzieje że do 18 się otworzą. Byłam ostatno w szpitalu ponieważ jesteśmy umówieni z położną , pojechaliśmy na pierwsze spotkanie aby się troszkę poznać i przy okazji położna pokazała nam oddział.Byłam zachwycona. Wrażenie robi super dosłownie jak w prywatnej klinice . Stonowane kolory, sale 2 i 3 osobowe po porodzie , maleństwa cały czas przy mamach. Sale porodowe są jeszcze lepsze ponieważ są pojedyńcze i za nie sięnic nie płaci. Są 4 takie sale różnią się kolorami na jednej z nich jest wanna. Maleństwo badane jest na oczach mamy nigdzie go nie zabierają wsztstko widzisz i przynajmiej ja będę czuła się spokojniejsza o swoją kruszynkę.
      jeśli planujecie poród na Solcu polecam idżcie zobaczcie.

      Pozdrawiam Ania i Kurszynak
    • caitala Co trzeba mieć ze sobą na Solcu? 13.11.06, 16:20
      Czy któraś z mam może mnie oświecić? Co powinnam spakować do mojej porodowej
      torby, jeśli wybieram się rodzić na Solec?
      • irka15 Re: Co trzeba mieć ze sobą na Solcu? 13.11.06, 22:31
        Tak malo z was tam rodzilo???!!!!

        Prosze pomozcie mi podjac decyzje odnosnie szpitala...

        Pozdrawiam
    • berasaga Re: Solec-jak tam jest? 14.11.06, 10:51
      Szczerze polecam ten szpital smile urodzilam tam coreczke 27.05.2006,bylo to na
      kilka dni przed remontem,zatem nie wiem jak wyglada teraz oddzial,ale ztego co
      slyszalam jestem teraz calkiem niezle smile jesli chodzi o personel to sa bardzo
      pomocni i bardzo mili (mialam tez okazje to sprawdzic jak lezalam na oddziale
      patologii) jesli chodzi o sam porod - nie mialam oplaconej poloznej (choc teraz
      tego zaluje) - ale ta na ktora trafilam byla ok smile nie mialm robionej
      lewatywy,ani nie bylam golona (o to sama zadbalam przed porodem,dla swojego
      wlasnego komfortu...) jesli chodzi o naciecie,to tak bylam nacinana - ale bylo
      to malenkie naciecia i bardzo ladnie sie zagoilo smile rodzilam w pojedynczej sali
      (nazywala sie morelowa) mialm do swojej dyspozycji pilke,worek sako itd moglam
      tez w trakcie brac prysznic...

      Podsumowujac - jestem bardzo zadowolona z tego szpitala smile natepnego dzidzusia
      tez zamierzam tam rodzic smile
      • caitala Re: Solec-jak tam jest? 14.11.06, 15:12
        Witaj,
        wiesz może gdzie można znaleść listę rzeczy potrzebnych do porodu itd. w tym
        szpitalu (dokumenty, ubranka dla dziecka, dla mamy itp.)? Szukałam na ich
        stronie i nie znalazłam.
    • lenka30a Re: Solec-jak tam jest? 14.11.06, 13:27

      Czy lewatywa,
      > golenie i naciecie krosza szpital oferuje w standardzie uslug, czy moze mozna
      > uniknac tych przyjemnosci?
      nie miałam lewatywy i szkoda, ale teraz nie ma co rozpaczać, generalnie
      przymusu nie ma, golenie tylko w miejscu nacięcia.
      > Jak w rzeczywistosci przebiega druba faza porodu? Tylko w pozycji pollezacej,
      > czy zodnie z opisem na stronach rodzicpoludzku mozna sobie ja wybrac?

      pozycja raczej siedząca(?) na łóżku porodowym, nie pytałam o inną pozycję,
      byłam w szoku, taka pozycja była dla mnie dobra
      >
      > Dopiszcie jeszcze, czy oplacalyscie polozna, czy mialyscie jedynie "z dyzuru".

      połozna z dyżuru, super, niektóre były niezbyt miłe, ale generalnie oksmile
      >
      > Z gory dziekuje za wszystkie odpowiedzi i pozdrawiam
    • agat17 Re: Solec-jak tam jest? 14.11.06, 15:38
      Ja rodziłam na Solcu tuż przed remontem. Poródmiałam ciężki, wię zaliczyłam 3
      zmiany personelu. Położne generalnie ok. lekarze nie wszyscy (przyjmował mnie
      jakiś rzeźnik - strasznie brutalny przy badaniu).
      Szwankuje troche opieka noworodkowa w tym sensie, że nie polecam dziewczynom
      ktorym zależy na karmieniu piersią. pomocy zadnej, a wręcz często sie zdarzało
      że pielęgniarki po kryjomu dokarmiały dzieci mieszanką.
      I strzeżcie sie jednej pielęgniarki - czarne, proste włosy za ucho, ok. 45 lat,
      niska - wszystkie dziewczyny w moim pokoju przez nia płakały. W życiu nie
      spotkałam tak wrednego babska.
      Ale jest też wiele super kobitek.
      A i ordynator neonantologii, pani dr Sledziewska to kobieta-aniołsmile
      jeśli macie jakieś konkretne pytania, to pytajcie, odpowiem
      • c_izula Re: Solec-jak tam jest? 14.11.06, 15:49
        A ta z czarnymi włosami to z czym Ci podpadła ?smile Pytam, bo też zamierzam
        rodzic na Solcu i trzeba by przygotować może jakiś specjalny program dla
        wrednego babska i dać jej trochę popalić smile hi hi Jak już człowiek jest w
        szpitalu to często boi się odezwać, jest potuly jak baranek...a może warto się
        przygotować i pani parę szczerych słów powiedzieć np na koniec smile albo
        naskarżyć szefowej/szefowi smile
        Iza


        Iza
        • stypkaa Re: Solec-jak tam jest? 15.11.06, 09:20
          Jak już człowiek jest w
          > szpitalu to często boi się odezwać, jest potuly jak baranek...
          Nie ma się co bać. Może przed samym porodem nie warto pyskować, ale już po nie
          ma sie czego bać.
          Ja napyskowałam takiej jednej "miłej" Pani położnej/pielęgniarce noworodkowej
          (nie pamiętam jej stanowiska). U nas w pokoju naciekło dużo wody z kaloryfera i
          nie mogłyśmy się doprosić, żeby ktoś przyszedł i starł. W końcu poszłam do
          szefowej i powiedziałam, że jak któraś z nas się przewróci i złamie nogę to
          dopiero będą miały tu wesoło czy coś w tym stylu. Za pare minut sama przyszła
          ze ścierą i starła smile Także czasami warto walczyć o swoje.
        • agat17 Re: Solec-jak tam jest? 15.11.06, 22:31
          Jedną dziewczyne zwymyslała od wyrodnych matek, bo ta wyjęła płaczące dziecko
          spod lampy (żółtaczka). Po czym zarzuciła ją litanią powikłań, które rzekomo
          spowoduje to wyjęcie spod lampy.
          Ja drugiej nocy od porodu z rozpacza poszłam szukać pielęgniarki, bo dziecko mi
          plakało, wierciło się, ale ssać piersi nie chciało. Czrana wredna z dziką
          satysfakcją stwierdziła, że tak się zachowuje dziecko zagłodzone. I do tego
          ograniczyła sie jej pomoc.
          Niewtajemniczonym wyjaśniam, że dzieci nie potrafią ssać piersi od urodzenia, a
          matki karmić. Oboje muszą sie tego nauczyć. Jest to trudna sztuka, a na Solcu
          pomocy żadnej. Nikt tez nie wyjasnil mi, że u dzieci z żółtaczką, w dodatku
          naswietlanych normalne jest, nie chcą jeść (bo cały czas śpią), więc
          zamartwiałam się, że coś strasznego sie dzieje.
    • 30mama Możecie podać ich stronę? 14.11.06, 18:29
      I adres szpitalasmile
      Dzięki z góry
      • caitala Re: Możecie podać ich stronę? 15.11.06, 11:55
        www.cmsolec.pl/ - na stronie znajdziesz też adres
    • bialka Re: Solec-jak tam jest? 14.11.06, 21:58
      Rodziłam tam w kwietniu 2003, więc dawno, jeszcze przed remontami i zmianą
      ordynatora. Polecam Moją córeczkę tez chciałam tam urodzić ale opóźnił się
      remont i zrobili go dopiero w wakacje. Wybrałam Madalińskiego bo blisko. Nie
      polecam, przy Solcu wszystko odpada: sale płatne, połozne różne, pozycja
      narzucana, opieka po porodzie żadna. Do Solca trafiłam z ulicy, byłam tam na
      patologii 3 dni, potem planowe cc, ale poród zaczął sie dzień przed ustalonym
      terminem i zgodnie z pragnieniem pojechałam na własnych skurczach. położna
      świetna (6 godz czekałam na cc, bo jadłam śniadanie, a poniewaz nie było
      pośpiechu woleli mnie na pusty żołądek w razie komplikacji), lekarze super,
      opieka po dobra, moze jedna noworodkowa zołza. Nie wiem jak z personelem teraz,
      ale na forum słychać, że też dobrze.
    • carla1973 Re: Solec-jak tam jest? 15.11.06, 12:15
      Sluchajcie dziewczyny z tego co piszecie warunki na Solcu są rewelacyjne,
      personel super poziom taki jak na Żelaznej a nawet wyższy bo przecież szpital
      na Solcu ma wyższy stopień referencyjności, a i pewnie z przyjęciem nie będzie
      takiego problemu nie mówiąc już o cenech które na Żelaznej są jednak wysokie.
      Z tego wniosek że warto zainteresować się porodem wlaśnie tam, a nie pchać się
      na silę na Żelazną.
    • stara_dominikowa Re: Solec-jak tam jest? 15.11.06, 15:43
      poród:
      + sala pojedyncza bez opłat;
      + poród z mężem bez opłat;
      - położne mrukliwe i ich pobłażliwe teksty "co pani tak krzyczy, szkoda sił" (I
      faza porodu, bez znieczulenia, 7 rozwarcia, ból wiadomo jaki, krzyk pomagał mi
      to przetrwać);
      + właściwa reakcja położnych i lekarza na spadające tętno;
      + profesjonalne zachowanie dr Procarini;
      - nikt mnie nie pytał o pozycję do II fazy;
      po porodzie:
      - musiałam domagać się kontroli siły krwawienia, nikogo nie obchodziło czy się
      właśnie nie wykrwawiam;
      - nikt nie dał mi nic do jedzenia (4 godziny na sali porodowej po porodzie
      zabiegowym);
      - na moją prośbę o pomoc przy umyciu się usłyszałam od położnej "jak przyjedzie
      ktoś z rodziny to pani się umyje" dla mnie to skandal!;
      - ruganie typu: "a to co? guma do żucia??" (na widok smoka), "a co pani je??
      nie wolno!!" (na widok soków czy innych bananów), ogólnie protekcjonalne
      traktowanie matek i wykorzystywanie ich ogólnego stanu fizycznego i
      psychicznego do odreagowania nieudanego życia pań pielęgniarek i położnych;
      - kontrola połogowa to pytanie w drzwiach "wszystkie zdrowe?" i tyle - nie
      żartuję, tak to wyglądało;
      +/- opieka nad dziećmi nienajgorsza, w każdym razie nie wypuszczali w stanie
      odbiegającym od zadowalającego, chociaż oczywiście zero informacji rzetelnej o
      ryzyku niedotlenienia jako skutku spadku tętna w ostatniej fazie porodu i
      konieczności porodu zabiegowego - żadnych zaleceń kontroli neurologa.

      i proszę, nie piszcie "trzeba było domagać się tego i tamtego".
      NIE! to ich psi obowiązek zająć się pacjentką (tak, położnica to pacjentka),
      poród wyczerpuje fizycznie, psychicznie bywa nawet gorzej, nowa sytuacja, nowa
      odpowiedzialność i ogólny szok organizmu. w takich sytuacjach kobieta wymaga
      opieki. jeśli któraś jest superbohaterką to oczywiście gratuluję biegania po
      dwóch godzinach od porodu i bezkolizyjnej współpracy z noworodkiem.
      superbohaterkę też powinno się zapytać czy jest ok, choćby po to, żeby
      usłyszeć "dziękuję, w porządku, nie potrzebuję pomocy".



      • agat17 Re: Solec-jak tam jest? 15.11.06, 22:35
        stara_dominikowa napisała:

        > > po porodzie:
        > - musiałam domagać się kontroli siły krwawienia, nikogo nie obchodziło czy
        się
        > właśnie nie wykrwawiam;

        Mnie też sie to nie podobało.


        > traktowanie matek i wykorzystywanie ich ogólnego stanu fizycznego i
        > psychicznego do odreagowania nieudanego życia pań pielęgniarek i położnych;


        Też często miałam takie wrażenie. Zwłaszcza ta czarna. Kiedys przypadkiem
        usłyszałam, jak to jej źle i, że może wyjedzie za granicę, bo tu psie
        pieniądze.
      • pantheraleo Re: Solec-jak tam jest? 16.11.06, 10:02
        możesz napisać jak wyglądał poród zabiegowy na Solcu? czy Twoim zdaniem został
        przeprowadzony fachowo? czy były z nim związane jakieś nieprzyjemne
        konsekwencje zdrowotne? Dzięki!
        • stara_dominikowa Re: Solec-jak tam jest? 20.11.06, 12:42
          poród zabiegowy przeprowadzony był profesjonalnie. poród szedł szybko i
          sprawnie, dopiero w samej końcówce II fazy nagle spadek tętna dziecka,
          natychmiast pojawiła się dr Procarini. bez znieczulenia, a nie poczułam nawet
          zakładania tego żelastwa. młody nie miał żadnych śladów na skórze, usg
          przezciemiączkowe ok. okazało się że był okręcony pępowiną razy trzy. stało się
          to podczas wchodzenia w kanał rodny, wcześniej usg ok. fakt, młody miał
          nieznacznie obniżone napięcie mięśniowe w pierwszym roku życia, ale myślę, że
          jeśli jest jakaś tego przyczyna okołoporodowa, to raczej lekkie niedotlenienie.
          byłoby bardzo źle, gdyby nie interwencja. jeśli chodzi o moje doznania - dr
          Procarini zszyła mnie koronkowo, zero problemów w tej kwestii. jest niemiła,
          mądralińska ale fachowa.
          właściwie użyte kleszcze, czy vacuum ratują dziecko. i nie ma co histeryzować,
          że są be.
          • stara_dominikowa oczywiście.. 20.11.06, 12:46
            .. dr Proccarini, dwa "c" wink
          • kluseczka74 Re: Solec-jak tam jest? 20.11.06, 14:27
            Ja rodziłam na Solcu blisko 2 lata temu - w lutym 2005. Poród miałam bardzo
            ciężki 38 godzinny zakończony cc. Wszyscy lekarze i położne byli dla mnie bardzo
            mili. Dr.Proccarini również. Po wszystkim nawet mnie wyściskała i stwierdziła,
            że jestem jej ulubioną pacjentką. Zależy jak się trafi i jak odbierzesz
            poszczególnych ludzi. Ja naprzykład nie bylam zachwycona panią Komosą choc co do
            jej fachowości z ręką na sercu nie mogłabym powiedziec ani jedego złego słowa.
            Poprostu nie nadajemy na tych samych falach a wiem, że na tym formu ma spore
            grono wielbicielek.
Pełna wersja