kto zna taką położną z Inflanckiej?

14.11.06, 12:28
młoda, drobna, szczupła blondynka w okularach. Trafilam na jej dyzur 3 lata
temu i bylam zadowolona (na sali porodów rodzinnych). I ładnie zaszyła. Tylko
że byłam w takim szoku, że nie wiem nawet, jak się nazywała, a niedługo
rodzę. W zasadzie to nie wiem, czy to była położna czy lekarka (przyjmowała
mnie też na Izbie Przyjęć). Możecie coś podpowiedzieć?

A może ktoś zna takiego anastezjologa - wysoki, szczupły pan, niski głos,
super profesjonalista. Chyba miał brodę. Siła spokoju - kazał mi coś
przeczytać i podpisać - byłam w takim stanie, że podpisałabym mu nawet
cyrograf, za ten jeden zastrzyk oddałabym mu wtedy absolutnie wszystko, nawet
prawą nerkę... Zupełnie nie pamiętam jego twarzy... Kojarzycie go?
    • stypkaa Re: kto zna taką położną z Inflanckiej? 14.11.06, 12:54
      Młoda, szczupła, drobna w okularach to kojarzę Panią Doktor. Nie wiem czy
      blondynka, nie pamiętam. Ale była przy moim porodzie. Niestety nie pamiętam
      nazwiska. Zresztą nawet nie wiem czy to ta sama osoba.
      Ja tez rodziłam na porodach rodzinnych, prawie 2 lata temu. Położne przewinęły
      się 3, każda na pewno po 30-tce, jedna bardzo wysoka i postawna kobieta, dwie
      średniej budowy.
      • falka32 Re: kto zna taką położną z Inflanckiej? 14.11.06, 13:05
        Położnej nie kojarzę, ale jeżeli opisany przez ciebie anestezjolog jest raczej
        starszym panem o rzucającej się w oczy ogromnej kulturze osobistej, to jest to
        prawdopodobnie dr Kazimierz Orzechowski.
        • pantheraleo Re: kto zna taką położną z Inflanckiej? 14.11.06, 13:08
          Dzięki! To pewnie On.
      • pantheraleo Re: kto zna taką położną z Inflanckiej? 14.11.06, 13:05
        Mówisz, że to Pani Doktor? To gorzej, bo pewnie nie umawia się z pacjentkami na
        porody (albo za jakies olbrzymie kwoty). To dziwne, że lekarka, bo oprócz niej
        była tylko taka pani, o której cały czas myślałam, że musi być salową - dała
        lewatywę, ogoliła... Też miała kamienną twarz i chyba ani razu się nie
        odezwała. Oni tam w większości tacy spokojni... Na chwilę zszedł jakiś lekarz,
        facet, również o posągowej twarzy - nawet jak mnie rąbnął w brzuch, cień emocji
        nie pojawił się na jego obliczu. Za to ja byłam baaaardzo ekspresywnawink
Pełna wersja