jak jes w szczecinie???????

IP: *.* 02.11.01, 10:02
kochane Mamy!!!!!mieszkam w Szczecinie i tutaj na świat przyjdzie mój maluszek :-) czy możecie mi napisać coś o naszych szczecińskich szpitalach?? gdzie najlepiej urodzić???dziękuję Wam bardzo za wszystkie podpowiedzi!pozdrawiam bardzo gorącobeata
    • Gość edziecko: guest Re: jak jes w szczecinie??????? IP: *.* 13.11.01, 15:18
      hej ja tez jestem ze szczecina i mialam zamiar rodzic na pomorzanach ale zmienilam zdanie i chce rodzic w kolejowym poniewaz wszyscy odradzaja pomorzany ze wzgledu na nie mily personel napisz na kiedy masz terminbo ja mam na 8 stycznia albo na 11 2002 pa pozdrawiam cie
    • Gość edziecko: guest Re: jak jes w szczecinie??????? IP: *.* 14.11.01, 11:05
      Hej Dziewczyny!Tez jestem ze Szczecina! Mam termin na 11 stycznia i troche juz myslalam o szpitalach... Pomorzany faktycznie wszyscy odradzaja. Dobra opinie , najlepsza w Szczecinie chyba, ma Szpital w Zdrojach. Mysle ze tam bede rodzic wlasnie :))O Kolejowym tez slysze coraz wiecej dobrych opinii. Sama lezalam teraz tydzien w Szpitalu Wojskowym. Przyznam ze personel jest zdecynowanie mily!! Troche mnie zniecheca tam tylko sprzet, ktory pamieta chyba moje narodziny ;oI tak zalezy to na kogo sie trafi ...pozdrawiam !! Ala
      • Gość edziecko: guest Re: jak jes w szczecinie??????? IP: *.* 14.11.01, 23:58
        Witam Szczecinianki!Też słyszałam wiele niepochlebnych inormacji nt. szpitala na Pomorzanach-gł. chodzi o nieplanowaną obecność studentów PAm-u, choć moja koleżanka z pracy pół roku temu rodziła tamże i wypowiadała się o szpitalu i personelu w superlatywach(ponoc niedawno oddział przeszedł remont. Warto zajrzeć na strone www.rodzicpoludzku.pl Pod koniec grudnia ukaże się najnowszy raport akcji "Rodzic po ludzku" więc chyba się załapiecie na te informacje. My osobiście najprawdopodobniej zdecydujemy sie na szpital w Policach- wiele dobrych rzeczy o nim słyszeliśmy-od tych, którzy tam rodzili. Zresztą chcemy uczęszczac na zajęcia do szkoły rodzenia p. Madalińskich (szkola jest w Szczecinie), którzy pracuja oboje jako połoznicy w Policach. mają świetna strone, polecam: www.narodziny.com Pozdrawiam Justynuś
        • Gość edziecko: guest Re: jak jes w szczecinie??????? IP: *.* 15.11.01, 00:24
          Hej. Ja mam termin 29 styczeń i będę rodzić w Policach. To moje drugie dziecko. Pierwsze (synek) rodziłam na Uni Lubelskiej. Poród super ale tam jest dużo przypadków zakażeń noworodkow zapalenia dróg moczowych, przedłużające się żołtaczki. Mój synek miał żółtaczkę 16 dni. Drugiemu dziecku chcę oszczędzić tych męk (naświetlania, kroplówka) i sobie też. Wiem że w Policach jest czysto i są dobrzy lekarze. Zdroje też są super ale za daleko dla mnie.
          • Gość edziecko: guest Re: jak jes w szczecinie??????? IP: *.* 15.11.01, 14:59
            Te żółtaczki i inne zakażenia- dróg moczowych, to juz są chyba słynne w tym szpitalu na Unii. Czy orientowałas sie w cenach porodu rodzinnego w Policach? A może polecisz mi inną szkołę rodzenia- pozdrawiam- Justyna
            • Gość edziecko: guest Re: jak jes w szczecinie??????? IP: *.* 15.11.01, 15:29
              Poród rodzinny w Policach jak mnie tam poinformowano w zasadzie nie kosztuje. Płaci się 50 zł. za ubranie dla taty, szafkę itp. Natomiast za kolejne 100 zl. można mieć osobną salę do rodzenia z wanną, drabinkami i innymi wygodami. O szkole rodzenia w Policach nic nie wiem. Przed pierwszym porodem chodziłam do szkoły rodzenia na Woj. Polskiego- może być. Ale sądzę że lepiej iść do szkoły rodzenia funkcjonującej przy szpitalu bo wtedy wszystko ci pokażą i znasz już położne. Może jest taka w Policach. Pozdrawiam.
              • Gość edziecko: guest Re: jak jes w szczecinie??????? IP: *.* 16.11.01, 14:00
                Hej przyszłe Rodzicielki!Ja urodziłam 10 m. temu, o zgrozo na Unii. Miałam rodzić w Policach, chodziłam do szkoły rodzenia Madalińskich. Na Unię chwycili mnie i pocieli po wizycie kontrolnej (cukrzyca ciążowa)z całego serca odradzam. Bród, smród, niemiły personel, niedostosowana dieta dla matek karmiących itp. Dziś jeżeli miałabym wybierać, wybrałabym Zdroje. To miał być prosty poród, dzidzia zdrowo w brzuszku się chowała, tylko czekać na skurcze i naturalnie urodzić zdrowe dziecię.Stało soię inaczej. Mój dzidziuś został powołany do życia miesiąc wcześniej (przodująca pępowina i rączka dziecka), miał kłopoty z oddychaniem, leżał pod tlenem, potem dłuuuugo żółtaczka, przytaczanie krwi, bo anemia itp. Dziś mamy już wszystko za sobą, synuś jest zdrowy i szczęśliwy. Wadą szpitala w Policach jest brak intensywnej terapi noworodkowej. Jeżeli cokolwiek pójdzie nie tak , tfuuu, tfuu, tfuu jest problem. Takie dzieci przewożą karetką na Unii albo do Zdrojów, a mama zostaje na miejscu! Szczęśliwego rozwiązania i miłego macierzyństwa.
                • Gość edziecko: guest Re: jak jes w szczecinie??????? IP: *.* 19.11.01, 10:11
                  Hej mamusie!Jeszcze nie rodzilam,czeka mnie to za 3 miesiace.Ale wiekszosc czasu w ciazy przelezalam w szpitalu na Pomorzanach.Zdarzylam poznac lekarzy i polozne i tak szczerze to zawsze w jakims szpitalu znajdzie sie ktos niemily,ja akurat nie uwazam by przekreslac od razu caly personel.Bo mozna skrzywdzic wiele osob ktore sa w porzadku.Jezeli kobieta rodzaca ma wysoka kulture osobista to napewno bedzie odpowiedno traktowana.Pozdrawiam wassmile
                  • Gość edziecko: guest Re: jak jes w szczecinie??????? DO DOMINI IP: *.* 19.11.01, 13:37
                    Dominia napisała/ł:zawsze w jakims szpitalu znajdzie sie ktos niemily,ja akurat nie uwazam by przekreslac od razu caly personel.Bo mozna skrzywdzic wiele osob ktore sa w porzadku.Jezeli kobieta rodzaca ma wysoka kulture osobista to napewno bedzie odpowiedno traktowana.Droga Dominiu! Już miałam sobie darować odpowiedź na Twój słodki post, biorąc pod uwagę Twój błogosławiony stan. Nie zdzierżyłam. MOże zbyt osobiście potraktowałam Twoją wypowiedź, ale czy uważasz, że ja nie posiadam wysokiej kultury osobistej i zasłużyłam sobie na złe traktowanie? I czu w ogóle to jak cię traktują zależy jedynie od twojej kultury czy głównie od kultury ludzi z którymi masz do czynienia. Moja droga, mam 28 lat, skończone studia, dobrą pracę i wspaniałego męża. Zaliczam siebie do osób baaardzo kulturalnych, może nawet za bardzo, co często się na mnie mści. Czy uważasz, że moja kultura miała wpływ na to że:\\\\1. Pani prof X na badaniu kontrolnym powiedziała : jak to kiedy będziesz miała cesarkę? Zaraz! Ciesz się, bo mogłaś urodzić martwe dziecko. No i uspokój się, bo masz za wysokie ciśnienie.2. W koszuli do pasa chcieli wywieź mnie do sali operacyjnej przez izbę przyjęć. Dopiero na moją prośbę pielęgniarka dała mi trochę papierowego ręcznika, bym mogła przykryć krocze.3. Sama cesarka w miłym "towarzystwie", dziecko zdrowe pkt: 9, 10, 10. Po trzech godzinach przyszła pediatra i powiedziała, że moje dziecko ma kłopoty z oddychaniem, leży pod tlenem i prawdopodobnie ma niewykształcone dobrze płuca. Nie można na razie nic powiedzieć o zagrożeniu życia trzeba czekać. Przez następne trzy godziny nikt do mnie nie zajrzał, na poje prośby po czterech godzinach zjawiła się pediatra i nakrzyczała na mnie, że ona ma dużo pracy a jej głowę zawracam, skoro do mnie nie przyszła to stan dziecka się nie pogorszył.4. na 12 babek były dwie toalety z prysznicem, w tym jedna z oknem - palarnia.5. Szafkę miałam w nogach łóżka, położna kazała mierzyć temperaturę, ale nie chciała podać termometru, bo świetnie sobie już radzę z wstawianiem.6. Moje dziecko nie umiało ssać, położna zatykała mu nosek, żeby złapał cycka. Na moją delikatną uwagę, że to chyba nie najlepsza metoda przystawiania dziecka do piersi, zostawiła mnie samą sobie.7. Moje dziecko nie chciało ssać piersi a dziwnym trafem ulewało mu się mieszanką. Prosiłam wielokrotnie, by go nie dokarmiano.8. Zastój w piersi,po wielu prośbach i położna wyciskała mi ją bez jakiekokolwiek masażu, czopka przeciwbólowego i oksycykliny (która ułatwia wypływ mleka, waciki nasączone nią wkłada się do nosa), koszmarny ból i sińce na piersi.Jak się później dowiedziałam za taką usługę trzeba zapłacić, nie zapłacisz cierp.9. podawano nam na obiad: szpinak, kapuśniak, kalafior itp., na deser jabłka. Dzieci miały rozwolnienie i żadna z położnych nie szukała przyczyny. Jedno dziecko było odwodnione, pupę miało jak żar z ogniska, bo matka nie wiedziała, że jabłek jeś nie wolno. Ja uchroniłam moje maleństwo dzięki doświadczonej mamie, która leżała na sali obok.10. Położne wyganiały mnie z o. noworotkowego bo za długo siedzę z dzieckiem, a tu taki tłok (jedna mała salka 5 noworodków zlew przewijak i inkubator, dwa taborety). Skoro dziecko nie ssie to chyba już się nie nauczy. Nauczył się, do tej pory ssie pierś.11. Przyniesiono mi dziecko po dwóch dniach na noc, włożono do łóżeczka i tak zostawiono. Nie dostałam pieluch, nikt mi nie wytłumaczył jak zawija się dziecko w " kokonik". Rano zabrano, bo stwierdzono objawy żółtaczki.12. Co kilka dni przynoszono mi dziecko, aby po kilku godzinach zabrać, bo jednak znowu zżółkło.13. Po dwunastu dniach w szpitalu przyszła pediatra i poinformowała mnie, że zaraz pobiorą mi krew do analizy, bo w nocy chcą zrobić małemu transfuzję krwi. NIe zdąrzyłam zareagować, już jej nie było. Na moją prośbę przyszła po trzech godzinach i wytłumaczyła mi, że jest to transfuzja uzupełniająca, dziecko ma anemię po naświetleniach (zwalczanie żółtaczki)i trzeba mu dodać 200 ml krwi.14. Przy wypisie dowiedziałam się, że synuś po urodzeniu miał wylew krwi do główki I stopnia.15. Niektórzy lekarze nie pytali o zgodę na zbadanie przez studenta. Dwie doby po operacji trzech młodych cisnęło mi brzuch sprawdzając czy macica się zwija (bolesne), było jeszcze dwóch w kolejce ale pogoniłam ze łzami w oczach. Usłyszałam, że przecież oni muszą się uczyś, tylko dlaczego tylu na raz jednego dnia, w końcu nie tylko ja miałam cesarkę.Owszem były dwie miłe położne na noworotkowym i jedna na połogu, no może dwie pediatry. Ale uwierz mi, że nie zawsze te osoby będą się tobą zajmowały. Jedna z koleżanek "pyskata" wywalczyła dużo dla siebie i dla swojego dziecka, dostała to czego chciała i nie miało to nic wspólnego z kulturą. Ja jestem jej wdzięczna bo dzięki jej "pyskowi" godzinami siedziałam z malutkim przy piersi mimo niezadowolenia pielęgniarek. Wywalczyła dietę dla matek karmiących i wiele innych spraw. Uwierz mi kultura osobista nie pomoże ci w sytuacji, gdy spotkasz się ze znieczulicą i chamstwem.A jak już urodzisz dzidziusia, będą czekać na ciebie kolejne niespodzianki np: osoby wpychające się przed wózek do autobusu, brak miejsca w autobusie, choć takie przewidziano dla matek z dziećmi, no chyba że będziesz przemieszczać się tylko własnym autkiem. Życzę ci szczęścia.
                    • Gość edziecko: guest Re: jak jes w szczecinie??????? DO Aguchy IP: *.* 19.11.01, 14:01
                      Cześć! Brak mi słów, żeby określić to,co musiałaś przejść Ty i Twoje dzieciątko!! Cieszę się, że odpisałaś Domini; zgadzam sie z Tobą,że czesto w życiu lepiej wychodzą osoby, które potrafią wywalczyć swoje nie zawsze dzięki wysokiej kulturze osobistej... jestem zbulwersowana tym, jak was potraktowana!! Będę się bronić przed tym szpitalem rękami i nogami...Wiele dobrego słyszałam o Policach i mimo, iż to kilkanascie km od Sz-na, chcielibyśmy tam rodzić. Zdaje sobie sprawe, że nikt sie nie bedzie ze mna patyczkował, ani rozczulał nade mną, ale mam nadzieję i modlę się o ludzką opiekę i życzliwych a nade wszystko kompetentnych lekarzy i położne. Każda kobieta ma prawo do ludzkiego traktowania, czy to pierwszy, czy czy jej 10 poród!! Tobie niestety nie dano tego prawa!! Kiedy w tym kraju ludzkie traktowanie kobiet rodzących będzie normalnnością, a nie wyjątkiem?!!! Pozdrawiam Cię serdecznie- justynuś - kwietniowa mamuśka
                    • Gość edziecko: guest Re: jak jes w szczecinie??????? DO Aguchy IP: *.* 26.11.01, 10:43
                      Jestem zszokowana twoja historia i szczerze wspolczuje.Do tej pory nic nie slyszalam o takim traktowaniu o jakim piszesz,myslalam ze to dotyczy tylko "nielicznych".Poniewaz wiem o pewnej rodzacej, bardzo wulgarnej,ktora nie umiala sie zachowac normalnie,a porod jej nie tlumaczyl.Moze i nie powinnam sie wypowiadac wczesniej nie znajac innych opini.Moja ciaze prowadzi ordynator poloznictwa,moze dlatego bylam tam traktowana w taki sposob.Jezeli chodzi o studentow to kazda kobieta ma prawo do odmowienia, aby student na niej sie nie uczyl,tak zostalam poinformowana.Musze powiedziec ze sama sie juz teraz zastanawiam nad zdrojami.Pozdrawiam!
                • Gość edziecko: guest Re: jak jes w szczecinie??????? IP: *.* 19.11.01, 13:00
                  Aga, czy możesz coś wiecej napisać o szkole Madalińskich? pozdrawiam-justynuś
                  • Gość edziecko: guest Re: jak jes w szczecinie??????? IP: *.* 19.11.01, 13:53
                    Justynuś! Nie wiem jak teraz, ale w zeszłym roku spotkania odbywały się na ul. 3 Maja w szkole podstawowej. Byłam z nich bardzo zadowolona. Nastawieni byliśmy z mężem na poród rodzinny drogami natury. Dużo się nauczyliśmy: prawidłowego oddychania podczas porodu, o rozwoju prenatalnym dzidzi, pielęgnacji. Dla mnie ważne było to, że pani Madalińska jest mamą i dzieliła sioę z nami nie samą wiedzą teoretyczną a doświadczeniem młodej matki. Szkoda tylko, że nie ma tematu cesarki, tak na wszelki wypadek. Ja tak byłam przekonana o tym, że urodzę drogami natury, że nie ptrzeczytałam żadnego artykułu o cesarce. To był mój błąd, odebrało mi to całą pewność siebie, po porodzie czułam się taka zagubiona, niespełniona. Szkołę jak najbardziej polecam, szczególnie gdy chcesz rodzioć w Policach. obejrzyj sobie ich stronę http:\\\\\\\\narodziny.com. Powodzenia
                    • Gość edziecko: guest Re: jak jes w szczecinie???????do Agi IP: *.* 19.11.01, 14:11
                      dzięki za wiadomości! Byłam już na tej stronie, to własnie dzięki niej dowiedziałam się o tej szkole. Przeczytałam program zajęć i wydaje mi się ciekawy. Wazne jest na pewno też to, o czym piszesz-że p. Madalińska dzieli się też praktyką, to b. pomocne! My też jesteśmy nastawieni na naturalny poród, a nawet marzy nam się poród w wodzie, ale słyszeliśmy, że to jednak sporo kosztuje, zobaczymy jeszcze! Ja odruchowo takze omijałam artykuły o cesarce, ale chyba dokształcę się w tym względzie, choc modlę się, żeby tego uniknąć. Nie wiem, czy to może miec dla mnie jakieś znaczenie, ale moja siostra miała 2 cesarki. mam nadzieję, że to indywidualna sprawa i ja mam takie same szanse na naturalny poród. Na razie prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu idziemy na pierwsze usg i to dla nas ogromne przeżycie!! Oby tylko z Dzidzią wszystko było dobrze! Pozdrowionka- Justynuś
Pełna wersja