karuzella2
17.11.06, 13:46
Drogie dziewczyny rodzilam moja corke na Kopernika i musez przyznac, ze to
koszmar!
Trafilam tam poniewaz mialam w ciazy cukrzyce ciezarnych. W czasie porodu nikt
ani przez chwile nie zajal sie moja cukrzyca, ja sama pilnowalam zeby mi
cukier nie spadl i badalam sie glukometrem. Przez caly porod kazali mi lezec
na lozku ( zreszta koszmarnie niewygodnym) w obrzydliwej sali, nawet moj maz,
ktory byl przy mnie niewiele mogl mi pomoc ( nie moglam chodzic, kucac itp
podczas skurczow). Przygotowanie do porodu odbylo sie w lazience, ktorej nie
remontowano chyba ze trzydziesci lat a wanna, na ktorej robiono mi lewatywe
byla zardzewiala, wszystko w tej lazience bylo stare, zniszczone i naprawde
nie nadajace sie juz do uzycia. lekarz przysezdl na chwile glownie
poinformowac mnie o tym, ze anestezjonolg nawet nie wybiera sie ze mna
porozmawiac ( mimo, ze jestem astmatykiem i mialam zaswiadczenie- co jest
powodem do znieczulenia zewnatrzoponowego) kiedy stanowczo zazadalam
znieczulenia lekarz ginekolog jeszcze raz przysezdl i zapytal czy chce byc
sparalizowana bo tym grozi to znieczulenie!
ale mimo, ze pwoiedzialam, ze chce znieczulenie mimo jego straszenia-
anestezjolog - tylko zreszta przez telefon, nie byl laskawy zejsc z pietra
wyzej, choc nie mial w tym czasie innych pacjentow do znieczulania- po raz
kolejny odmowil znieczulenia.
Po porodzie przez caly dzien ( rodzilam w nocy) lezalam na sali porodowej, i
nikt mi nie przyniosl dziecka - bo...nie bylo miejsc na salach poporodowych.
Nikt nie zapytal mnie czy sobie zycze dokarmiania malej butelka, a jak sie
zwleklam z lozka, moglam ja odwiedzic i usiasc! ( nie moglam siadac przez dwa
tygodnie- jak nakazal mi lekarz) na fotelu, zeby ja sprobowac karmic,a le nikt
nie mial czas mi w tym pomoc, poniewaz lekarka badala akurat inne dzieci i
kazano mi sie nie odzywac. wiec w tym bolu, krwawiac probowalam sobie radzic (
to moje drugie dziecko) wiec jakos sie udalo.
dziecko dokramiali jeszcze przez kilka dni, choc mialam pokarm, ale kiedy
zabieraly je polozne do kapania, przewijania itp. i mala plakala to ladowaly
jej butle!
a jeszcze dodam, ze przed porodem kiedy chodzilam na ktg - okazalo sie, ze w
ambulatorium zepsul sie aparat i...nigdzie wiecej w calym szpitalu nikt mi
tego ktg nie chce zrobic! bo to nie ich sprawa! Pani doktor z patologii ciazy
orzekla, ze nie bedzie robic ktg kazdej z ulicy ( dodam, ze bylam pacjentka
patologii przez pol ciazy i ze aparaty dwa! staly nieuzywane, kiedy przyszlam
ja o to poprosic)
i wreszcie po trzech dniach udalo nam sie wyjsc do domu. Nigdy nikomu nie
polecam tego szpitala.
Nie oceniam fachowosci lekarzy, mialam to szczescie ze i ja i moja corka nie
mialysmy po porodzie klopotow ze zdrowiem- ale jedno wiem na pewno - tam nie
przejmuja sie "rodzeniem po ludzku" ( nie chce nikogo skrzywidzic,a le takie
mam doswiadczenie), moze z braku pieniedzy, ale tez nie wszytsko
kosztuje...wiec pewnie wystraczyloby troche wysilku i uwagi dla rodzacej.