Gość edziecko: erato
IP: *.*
06.03.02, 11:02
Witam

Zasypuję Was ostatnio informacjami, ale zapewniam solennie, że jestem o nie proszona

Ta jest dedykowana przede wszystkim Cleo, która nie może zdecydować się na szpital i rano pytała mnie o wrażenia z Solca

Piszę jednak na forum, bo może nie Ona jedna... może kogoś jeszcze zainteresują moje odczucia z porodówki

Ale do rzeczy...Wczoraj poprosiliśmy mojego lekarza prowadzącego o oprowadzenie nas po oddziale. Tak, żeby się zapoznać z tym, co nowe. No i oczywiście się zgodził

Trzeba przyznać, że pokazał nam każdy kącik i moim zdaniem świetnie nadaj się na przewodnika

Co do wrażeń...Oddzialik niewielki i, co mi się ogromnie podoba, w ogóle nie robiący wrażenia sterylnego i szpitalnego. W mojej wyobraźni zawsze malowały się biało - zielone kafelki, czysta, biała pościel itp. A tu?... Kafelki są w różową chmurkę, verticale i zasłonki w oknach kolorowe, wdzianka i kocyki dla maluszków aż cieszą oczy, nawet na naszych ukochanych "samolotach" materiał w słoniki i słoneczka... to mnie powalało... Wszędzie jest bardzo czyściutko, ale nie sterylnie! Tzn. nie ma tego charakterystycznego zapachu szpitala (fuj) i tego poczucia, że jest się pacjentem składającym się z macicy ze skurczami i rozwierającej się szyjki

Przynajmniej takie są moje odczucia. Dzidzię można oddać pod opiekę do "Cioć", kiedy jest to potrzebne mamie. I ten pokoik dziecięcy szalenie mi się podobał. Kolorowe zawiniątka rytmicznie podskakiwały wydając z siebie pierwsze, niepewne dźwięki

Wszędzie panuje naprawdę przyjemna atmosfera. Salki poporodowe są bardzo przytulnie urządzone. Ponieważ w niektórych zmęczone Mamusie odsypiały, widzieliśmy dwie. Leśną (zrobioną na zielono) i niebieską. Obie szalenie przypadły nam do gustu, choć moja uwagę zdecydowanie bardziej przykuwały podrygujące zawiniątka na łóżkach

Podczas naszej wizyty po korytarzu majestatycznie wędrował świeżo upieczony Tatuś z zawiniątkiem, w którym kwilił Jego Synek

To, co malowało się w oczach tego Mężczyzny... nie da się opisać ŻADNYMI słowami. Mnie to prawie powaliło. Następnie zawędrowaliśmy na salę porodu rodzinnego. Była akurat w użytku, ale zajrzeliśmy do holiku. Wszystko jest zrobione naprawdę z ogromnym pietyzmem. Tzn. tak, że człowiek naprawdę nie zwraca uwagi na przyrządy typu "samolot". A jeśli chodzi o moją skromną osobę - to ogromne osiągnięcie. Uciekałam jednak z tamtej sali dość szybko, bo... przyszła Mamusia "śpiewała" już w ostatniej fazie porodu, co wywołało u mnie natychmiast gęsią skórkę... Niemniej jednak moje wrażenia były jak najbardziej pozytywne

Na końcu oglądaliśmy salę poporodową, gdzie ląduje się bezpośrednio po "akcji" na odpoczynek. Była tam akurat pacjentka, która nie miała nic przeciw naszej wizycie

Cała w skowronkach, przy Niej siedział sobie Tatuś

Jest tam też sala dla Wcześniaczków, wyposażona w nowoczesny sprzęt (dwa inkubatory od Owsiaka, respirator). Ale tam ze zrozumiałych względów nie zaglądaliśmy.Reasumując... Oddział szalenie mi się podobał. Sale do porodu, poporodowe, sale dla Maleństo, ale niesamowicie przytulnie

Ta wizyta jedynie upewniła mnie w naszej decyzji. SOLEC I KONIEC

Mam nadzieję, że nie zanudziłam

PozdrawiamJustyna i Brzunio