muszka.owocowka
23.11.06, 21:23
Witam,
Niedawno urodziłam córeczkę w jednym z podwarszawskich szpitali. Podejmując
decyzję o wyborze miejsca porodu kierowaliśmy się z mężem przede wszystkim
wysoką jakością opieki nad noworodkiem, w razie gdyby coś poszło nie tak. Na
szczęście obyło się bez komplikacji i mamy śliczną i zdrową dziewczynkę. Chcę
natomiast zwrócić uwagę na opiekę położniczą w szpitalu. Ja byłam niemile
zaskoczona faktem całkowitego braku informacji od lekarza o podejmowanych
przez niego działaniach oraz wynikach moich badań. Na oddziale położniczym
nikomu nawet nie przyszło do głowy, żeby zapytać pacjentkę o zgodę na zabieg,
wyjaśnić procedurę, czy chociażby przedstawić się jako lekarz
prowadzący/operator. Wszystkie formalności (w tym dokument wyrażenia zgody na
zabieg operacyjny) załatwiały pielęgniarki, oczywiście bez udzielania
informacji, bo to należy do lekarza. Do pacjenta kierowano wyłącznie polecenia
typu proszę się rozebrać, można wyjść. Podobnie wyglądały obchody lekarskie,
gdzie personel między sobą szeptem wymieniał informacje. I na koniec karta
wypisowa z rozpoznaniem i zaproponowanym leczeniem po łacinie. Wtedy nie
zareagowałam, teraz jestem na siebie zła. Może wyniknęło to z faktu, że był to
pierwszy poród i pierwszy pobyt w szpitalu, ogromny stres jednym słowem.
Podpisując zgodę na operację nie do końca wiedziałam, co mnie czeka i jaki
może być efekt końcowy. A przecież to moje ciało i moje zdrowie. Czuję, że
wykorzystano sytuację, bo tak jest prościej i zajmuje mniej czasu. Nie zgadzam
się! Wiem na pewno, że odtąd będę walczyć z taką postawą lekarzy. Czas
najwyższy na zmiany, bo mam wrażenie, że położnictwo zatrzymało się w Polsce
gdzieś na etapie średniowiecza. Medycyna jest sztuką, a chirurg od dawna nie
jest tylko rzemieślnikiem. Ale gdzieś po drodze zagubił się cały intelektualny
wkład lekarzy - ginekologów w swój zawód. Problem w tym, że wielu z nich to po
prostu nie przeszkadza.
Anka
Opisałam sytuację na oddziale położniczym Wojewódzkiego Szpitala
Specjalistycznego w Ciechanowie.