Szpital w Trzebnicy - dzieci przez szybkę - czy to prawda?!

IP: *.* 01.05.02, 09:35
Podobno w szpitalu w Trzebnicy panują jkaieś dziwne praktyki - nie można odwiedzać matki z dzieckiem a spotykać się jedynie z matką w jakimś specjalnym pokoiku? Czy to prawda?! Nie wierzę w to i mam nadzieję że tak jednka nie jest. Napiszcie dziewczyny jak to wygląda w rzeczywistości, pozdrawiam i trochę się niepokoję :(
    • Gość edziecko: PETRA Re: Szpital w Trzebnicy - dzieci przez szybkę - czy to prawda?! IP: *.* 01.05.02, 22:22
      Betko,jest specjalne forum na tego typu zapytania - "Ciąża i poród" - Szpitalepozdrawiam,Petra
    • Gość edziecko: DorotaJ Re: Szpital w Trzebnicy - dzieci przez szybkę - czy to prawda?! IP: *.* 02.05.02, 09:55
      Rzeczywiście tak jest, jeżeli nie leżysz sama (a tego Ci nikt nie zagwarantuje). Bo jak Ty byś się czuła, gdyby leciało z Ciebie gorzej niż podczas miesiączki, nie nogłabyś się ruszyć bez jęku bólu, a obok by siedział obcy facet?DorotaJ
      • Gość edziecko: Betka Re: Szpital w Trzebnicy - dzieci przez szybkę - czy to prawda?! IP: *.* 02.05.02, 10:14
        Na Brochowie leżałam na sali z 4 babkami i nie przeszkadzały mi odwiedziny innych. Za to nie bardzo sobie wyobrażam dzień czy dwa po porodzie łażenie po jakichś salach odwiedzin! Muszę się tam wybrać i zobaczyć jak to wygląda. Wygląda na to że i tu trzeba posmarować żeby można było jakoś po ludzku być z mężem. Ja już po prostu nie rozumiwm co to się wyrabia? Na Brochowie było fatalnie ale z odwiedzinami nie było żadnego problemu.
        • Gość edziecko: DorotaJ Re: Szpital w Trzebnicy - dzieci przez szybkę - czy to prawda?! IP: *.* 03.05.02, 08:02
          No właśnie Betko! TOBIE to nie przeszkadzało! Są osoby, m.in. ja, które taka sytuacja krępuje. I nigdy bym nie zrobiła tego innej cierpiacej kobiecie, chyba że współlokatorka czułaby się dobrze i RZECZYWISCIE nie miała nic przeciwko temu.Ja latałam do łazenki co godzinę ze strużkami krwi po nogach, każde przewrócenie się na bok wywoływał we mnie taki jęk bólu, że dostawał środki przeciwbólowe, szpitalne koszule niczego nie zakrywają, chdziłam pochylona i szurając kapciami...Wybacz, że się upieram przy swoim, ale nie życzyłabym sobie, aby w takim momencie towarzyszył mi ktoś inny niż najbliżsi lub personel szpitala.Jeżeli jednak trafisz na wyrozumiałą, sprawną i zdrową współlokatorkę (czego Ci życzę), to na pewno nikt nie będzie Ci robił trudności.Ja właśnie dwa miesiące temu rodziłam w tym szpitalu i część mężów odiwedzała żony w ich salkach, a druga część spotykałą się z nimi w sali widzeń. Powinnaś zdawać sobie sprawę, że wszytsko zależy od konkretnej sytuacji, a nie - jak to napisałaś "od posmarowania, aby ludzo być z mężem". Weź pod uwagę, że dla cierpiącej towarzyszki "ludzko" może znaczyć "godnie". Rodzących jest na tyle mało, że w salce widzeń możecie być całkiem sami - czyż nie było by to dla Was intymniej niż "pod okiem" drugiej pacjentki?Pozdrawiam i życzę wyrozumiałości dla cierpienia i godności bliźnichDorotaJ
          • Gość edziecko: Betka Re: Szpital w Trzebnicy - dzieci przez szybkę - czy to prawda?! IP: *.* 03.05.02, 08:39
            He, to ja nie miałam pojęcia że tam są łóżka przy łóżku, no może nie dosłownie ale tak to wygląda. Na Brochowie jednak to były miejsca oddalone od siebie. I właśnie na to samopoczucie po porodzie nie wyobrażam sobie siedzenia w jakiejś salce gdy kręci się w głowie i leje się krew :( Poza tym takie odwiedziny nie trwają przecież kilka godzin. Ale to jest sprawa indywidualna, mnie to nie pasuje i w takim razie trzeba smarować żeby być na pojedynczej sali, tak czy inaczej trzeba.
            • Gość edziecko: DorotaJ Re: Szpital w Trzebnicy - dzieci przez szybkę - czy to prawda?! IP: *.* 03.05.02, 20:29
              Betko, nie ironizuj... Są dwie sale po dwa łóżka i dwie po trzy. Odległość między łóżkami to około 3-4 metrów. Świeżo upieczone mamusie są kładzione do sal dobowo, więc jeżeli w danej dobie rodzisz sama (takie ja miałam szczęście), to jeżeli wyjdziesz w 3 dobie, masz duże szanse mieć "jedynkę". :-)Ja pojechałam tam tydzień po terminie, z marszu i bez umawiania, nikogo tam nie znałam, nikomu nic nie płaciłam a uważam, że opieka cały czas (poza jedną jedyną położną na oddziale poporodowym w drugą noc) była idealna: miła i chętna do pomocy. Moja kuzynka rodziła pół roku temu na Brochowie - tam na pewno są jedynki (czyli nie musisz się obawiać jakiś zakazów; być może szpital zmienił się na plus od Twojego ostatniego pobytu), a w dodatku oficjalnie możesz opłacić położną. Jeszcze raz pozdrawiamDorotaJ
            • Gość edziecko: DorotaJ Re: Szpital w Trzebnicy - dzieci przez szybkę - czy to prawda?! IP: *.* 03.05.02, 20:31
              Aha, dodam jeszcze, że miałam poród rodzinny i naprawdę personel był wspaniały!DorotaJ
          • Gość edziecko: Paka Re: Szpital w Trzebnicy - dzieci przez szybkę - czy to prawda?! IP: *.* 03.05.02, 09:36
            Dorota, masz racje. Ja rodzilam na Kamienskiego, lezalam w dwuosobowej sali i caly czas ktos przylazil: to do mnie, to do dziewczyny obok. Nie mialam nic przeciwko obecnosci jej meza i mojego, a takze kobiet: jej i mojej mamy, tesciowej, siostry, ale juz jej i moj tesc, a takze jej ojciec (bo mojemu ojcu i szwagrowi powiedzialam, ze zobaczymy sie juz w domku) to byl horror. Jak tu wietrzyc krocze? i brodawki? jak karmic, gdy nie mozesz sobie znalezc dogodnej pozycji i tylko czekasz, az towarzycho sobie pojdzie? Kobiety i mezowie sie przydawali, bo opieka pielegniarska byla do bani. Ale mimo wszystko uwazam, ze ten trzebnicki system jest chyba lepszy.Acha, Betko, slyszalam duzo dobrego o szpitalu w Trzebnicy. Musisz uwazac, bo jak bedziesz chciala dac lapowke, a trafisz na osobe uczciwa, to moze Ci byc glupio. Ja ucze studentow matematyki - wiadomo, ze sa z tym problemy. No i raz student chcial cos "na lewo". Zjechalam go z gory na dol. Zaluje, ze nie bylo swiadkow, bo bym to zglosila na komisje dyscyplinarna. Uwazam, ze korupcja, to jedna z najgorszych rzeczy w naszym kraju. No, ale to juz inny temat, nie na to forum. No i oczywiscie, mozesz sie z tym nie zgodzic. ;) Tak, czy siak, zycze Ci jak najlepszych warunkow w szpitalu i pieknego, zdrowego dzidziusia, a takze lekkiego porodu i jak najmniej przykrego pologu. No i oczywiscie zadnych klopotow z piersiami :).Pozdrawiam serdeczniePaka z Wroclawia
            • Gość edziecko: Betka Re: Szpital w Trzebnicy - dzieci przez szybkę - czy to prawda?! IP: *.* 03.05.02, 09:56
              No nie, z tym "smarowaniem" to nie tak dosłownie. Nigdy nikomu nie dałam i nie dam. W końcu płacimy za ubezieczenie. Prawdę mówiąc to jestem po prostu trochę rozgoryczona, bo w czym my tutaj w Polsce jesteśmy gorsze od mam np. z Hiszpanii - tam po urodzeniu dziecka ojciec jeśli tylko chce zostaje z żoną i dzieckiem w jednej sali (są oczywiście sami). Są pewnie różne układy ale my z mężem chcemy być razem przy narodzinach maleństwa i potem też maksymalnie ze sobą. Tacy już jesteśmy... Z tymi tabunami odwiedzających jest trochę racji, przyznaję. Może robię problem ale ja po prostu nienawidzę szpitali, nie znaszę tam przebywać a ten przecież konieczny tam pobyt jest dla mnie ostatecznością i wolałabym być tam z bliską mi osobą. Nawet gdy miałam mieć operację przyszłam w dniu zabiegu, tak mi poszli na rękę :). W zasadzie tylko chciałam się dowiedzieć jak w Trzebnicy wygląda naprawdę a teraz już sama muszę zadecydować.
Pełna wersja