Pięć dni na położniczym - wrażenia

IP: *.* 07.06.02, 16:53
W poniedziałek trafiłam na oddział położniczy na Solcu. teoretycznie jestem przeterminowana, ale nic mi nie było. Mimo pewnych starań ze strony tak mojej, jak i lekarzy, nic się nie zmieniło i nie wygląda, żeby mój poród był choć trochę bliżej. Właśnie wyszłam na przepustkę i korzystam z okazji, żeby wam powiedzieć - warto było to zobaczyć. Wiem, pobyt na patologii uważany jest zazwyczaj za dopust Boży, ale ja mam zupełnie inne odczucia. Może dlatego, że nic mi nie dolegało, więc nie miałam powodu do zmartwień (no, przesadnych), i że to była sala na oddziale położniczym, czyli "produkcyjnym". Nie mogę napisać wszystkiego, co mi chodzi po głowie, bo post miałby długość biblijną. Ale to, co wydaje mi się najważniejsze:- Przestałam się bać, jak to będzie w szpitalu. Już wszystko wiem, znam położne i lekarzy (jakimś cudem co do sztuki bardzo mili ludzie) i wrócę tam jak do domu.- Rozumiem już niektóre szpitalne czary - KTG, globulki, testy oksytocynowe - przestały być czarną magią. W dodatku to całkiem interesujące.- Przestałam się bać porodu. Widziałam ich około dziesięciu, rozmaitych, mniej i bardziej przerażających, ale jakimś cudem wszystkie matki wyszły z tego żywe :), a dzieci nawet śliczne. Poza tym już wiem, że jak kobieta wrzeszczy w niebogłosy z bólu, to i tak zaraz potem o tym zapomina.- Widziałam porody naturalne, także z tych koszmarnie męczących, i cesarki, planowe i nie. I wiem jedno - NIGDY cesarka, chyba, że będzie to dla dobra dzidziusia. Może to i mniejszy ból podczas, ale... za dużo by pisać.- Słyszałam wiele razy pierwszy krzyk maleńkiego dzieciątka i jest to chyba najbardziej magiczna rzecz, z jaką do tej pory miałam do czynienia. Widziałam, jak potem malucha ważą, oglądają, myją... To jest nie do wiary - nowy człowiek.- Wiem, że szkoła rodzenia się przydaje - zwłaszcza, kiedy jest trudno. Poród mamy "współpracującej" na ogół jednak mniej przypomina horror, niż tej "niewspółpracującej".Kiedy kobieta przychodzi do szpitala już w trakcie porodu, na ogół nie ma czasu ani możliwości zaobserwować tego wszystkiego. najpierw rodzi, potem trzy dni głównie karmi dziecko albo płacze, że nie może go nakarmić, a potem idzie do domu. Ja widziałam "lewą stronę" tego. Było warto.Widziałam dziewczynę, która rodziła przez półtorej doby, przez dwie nieprzespane z bólu noce, aż całość skończyła się nagłą cesarką. To było wczoraj - widziałam ją też dzisiaj, jak mówiła o swojej córeczce - że jest zdrowa, że ssie. Cały ten ból się juz nie liczy.Widziałam też dziewczynę, która zrzekła się swojej ślicznej córuni, urodziła ją i nawet nie spojrzała na nią. Poszła już do domu, a malutka leży sama w pokoju noworodkowym, z karteczką "dziecko do adopcji"...Chętnie napisałabym jeszcze znacznie więcej, ale i tak nikt nie doczyta tego do końca. Jeśli chcecie o czymś pogadać szerzej, dajcie znać - do jutra, a może i do niedzieli, jestem w domu. WstrząśniętyBerek
    • Gość edziecko: KasiaL Re: Pięć dni na położniczym - wrażenia IP: *.* 07.06.02, 17:32
      O rany, Berek, a ja po tytule postu myślałam, że jesteś już po :-)Ja byłam w szpitalu w 24 tygodniu i też się cieszyłam, że byłam, bo dużo mniej się potem bałam :-)
    • Gość edziecko: E.T. Re: Pięć dni na położniczym - wrażenia IP: *.* 07.06.02, 19:02
      Ja to wszystko widzialam w tv (jestem maniakiem programow o ciazy i porodach) ale zdaje sobie sprawe ze to nie to samo co "na zywo". Ale tez bede widziala jak wszystko wyglada w moim szpitalu i jaki pokoj dostane. Taka wycieczka bedzie wliczona do zajec szkoly rodzenia organizowanych przez moj szpital. Edyta
    • Gość edziecko: luna Re: Pięć dni na położniczym - wrażenia IP: *.* 07.06.02, 19:45
      przeczytalam Twoj list caly i uwazam, ze jest bardzo ciekawy
    • Gość edziecko: DorotaJ Re: Pięć dni na położniczym - wrażenia IP: *.* 08.06.02, 15:04
      Cześć Bereniko,najbardziej mną wstrząsnęłaś zdaniem o tym dziecku do adopcji. Rodziłąm 3 miesiące temu i nie wyobrażam sobie jak nie można kochać tego maleństwa, tak bezradnego i uzależnionego od naszej miłości. Łzy mi stanęły w oczach, jak pomyślałam o niepewnej przyszłości tego dzieciaczka. Zawsze się pocieszam, że są ludzie, którzy czekają na takie dzieci, bo nie mogą mieć swoich - i tak będzie lepiej.Pozdrawiam i życzę porodu jak najmniej bolącegoDorotaJ
    • Gość edziecko: magdako Re: Pięć dni na położniczym - wrażenia IP: *.* 09.06.02, 12:01
      Bereniko ! dlaczego cesarka NIGDY ???ja też jej nie chce, ale nie wiadomo co będzie ....co tak strasznego jest po cesarce ???napisz. proszę !magda (termin za 12 dni)
      • Gość edziecko: Berenika Re: Pięć dni na położniczym - wrażenia IP: *.* 09.06.02, 20:00
        No, od cesarki się nie umiera oczywiście :), wręcz przeciwnie. Jeśli są do niej wskazania, to nie należy się bronić siłą. Natomiast jak dla mnie jest to ostateczność z następujących powodów:Nie można przez pierwsze dni brać dziecka na ręce - nie wolno. Może jestem zbyt ambitna, ale lubiłabym się zajmować maleństwem od pierwszej chwili, a tu chała. Zdarzają się poważne problemy z karmieniem piersią - kobiety po cesrace mogą miec spóźniony początek laktacji albo inne strakcje. Poza tym często trzeba przyjmować nawet dośc silne środki przeciwbólowe, a one mogą przeszkadzać w karmieniu (albo zwyczajnie otępiać, też niemiło).Na ogół bezpośrednio po cesarce nie dostaje się dziecka na dłużej tuż po porodzie, dopiero po paru godzinach. Byłoby mi szkoda tych pierwszych chwil.To są moje subiektywne przeciwwskazania. Są jeszcze bardziej obiektywne, z których nie zdawałam sobie sprawy do tej pory. Nie mówi się o tym, jakim szokiem jest dla dziecka poród drogą cięcia. Owszem, nie przeżywa męczarni przejścia przez kanał rodny - zamiast tego bez żadnego etapu przejściowego jest brutalnie wyrywane e stałego, przyjaznego środowiska na zimny, oslepiająco jasny i hałaśliwy świat. Drogi oddechowe ma pełne wód płodowych, które trzeba odessać (przy normalnym porodzie sa one wyciskane w naturalny sposób). Dzieci po cesarce często nie płaczą - nie dlatego, że im tak dobrze, po prostu nie mogą. Trzeba najpierw odessać wody. Nie wiem, jakie to dla nich uczucie, bo tylko słyszałam ten odgłos - będzie mi się śnił po nocach :sweat:. Niektóre nie chca otwierać oczu, trudniej nawiązać z nimi kontakt... I tak dalej. Chociaż wydaje się, że poród naturalny może być makabrycznym przeżyciem dla matki i dziecka, to stanowi on etap przejściowy i przygotowuje do nowej sytuacji obie strony. Jego brak utrudnia to przejście i zaburza pewne procesy, niestety.No i poza tym argument wydaje mi się oczywisty - cesarka to jednak operacja - nigdy nie wiadomo, jak organizm zareaguje na taki wstrząs. Nie wiadomo, jaki będzie efekt znieczulenia. Nie wiadomo, jak długo będzie się goiła rana. i tak dalej. Ale to już są truizmy. Natomiast to, o czym napisałam wyżej, to rzeczy, których się dowiedziałam i które zobaczyłam dopiero w szpitalu. Z tym, że oczywiście wiele z tego to moje subiektywne odczucia i kązdy może to inaczej odebrać. Każda kobieta inaczej dochodzi do siebie po porodzie - sa matki, które na drugi dzień po cesarce biegają truchcikiem i takie, kóre po naturalnym porodzie nie mogą się ruszać przez tydzień. Ale to też jest nie do przewidzenia. A najważniejsza i tak wydaje mi się kwestia tego, co dzieje się z dzieckiem.Strasznie to długie, ale mam nadzieję, że przynajmniej w miarę jasno się wytłumaczyłam. mam pewne problemy z formułowaniem myśli w tej chwili ;). Pa pa, jutro rano wracam na Solec.
        • Gość edziecko: magdako Re: Pięć dni na położniczym - wrażenia IP: *.* 09.06.02, 21:49
          kochana ! dziękuję ci za wyczerpującą informację ! dużo racji jest w tym co napisałaś, w końcu poród naturalny wymysliła natura ! i na taki właśnie liczę, tobie oczywiście życzę tego samego , siły i wytrwałości ! powodzenia ! trzymam kciuki za was !!!!magda
        • Gość edziecko: sylwias Re: Pięć dni na położniczym - wrażenia IP: *.* 11.06.02, 08:32
          Oj Bereniko, nie tak do końca wszystkiego dowiedziałać sie o porodach. Zwłaszcza o cięciu, więc kilka słów wyjaśnień. Kto ci powiedział że nie można wziąć dziecka na ręce??? MOżna jeśli tylko mama ma siłę. Ale zawsze ktoś może ci dziecko podać do łóżka. Ja też miałam cesarkę, swoje dziecko zobaczyłam w chwilę po tym jak się obudziłam, czyli w pół godziny po tym jak Misiek się urodził. Zaraz po tym mąż przywiózł mi go na salę i został tak z nami do końca. Jak tylko sie obudziłam przystawiłam misia do piersi i ciamkał siarę aż miło. Fakt - laktacja pojawiła się dzień pożniej niż normalnie, ale nie przeszkodziło nam to w karmieniu piersią. Z podnoszeniem też nie było problemu bo wieczorem (cesarka rano) mogłam go już podnosić sama. I kto ci powiedziła że dzieci nie krzyczą po porodzie cesarskim? Może akurat taki poród ci opowiedziano. Przemek dał taki głos po wyjęciu że hej i od razu dostał 10 apgar. A co najważniejsze, był zdrowy, cały, szczęśliwy przy mamie. Na pewno poród naturlany jak sama nazwa mówi jest bardziej naturlany. Nie uważam jednak by wielogodzinne męczarnie, ryzykowanie zdrowiem dziecka i matki było warte tego by tak kurczowo trzymać się tej formy porodu. Matką nie stajesz się przez naturlane urodzenie dziecko, ale przez cały długi proces jego poczęcia i wychowania. A dla matki najważniejsze jest zdrowie dziecka, więc z założenia nie krytykuj rzeczy które w wielu przypadkach chronią to co najważniejsze. pozdrawiamsylwia
          • Gość edziecko: majeczka Re: Pięć dni na położniczym - wrażenia IP: *.* 11.06.02, 13:27
            No cóż, nie pozostaje mi nic innego jak tylko podpisać po postem Sylwii. Moja cesarka wcale nie była taka okropna, Karolina była w chwili urodzenia chyba najgłośniejszym dzieckiem na oddziale (mój mąż do dzisiaj wspomina jej krzyk).I dodam tylko, że na czwarty dzień po cc wbiegałam już po dwa stopnie po schodach.
          • Gość edziecko: Berenika Re: Pięć dni na położniczym - wrażenia IP: *.* 19.06.02, 18:45
            Z tego, co wiem, czy wolno nosić dziecko, zależy od wielu rzeczy. Możę od lekarza, na pewno od stanu matki, chyba także od rodzaju znieczulenia itd. Wiem na pewno, że wiele matek po cesarce nie jest w stanie wziąc dziecka na ręce. Poza tym - nie idealizujmy - nie zawsze jest tak, że przy twoim łóżku czuwa ktoś, kto poda ci dziecko na każde żądanie. Oj, nie.Oczywiście, że nie wszystkie dzieci reagują tak samo, wszystko jedno zresztą, czy po cesarce, czy po porodzie naturalnym. Jeśli dziecko regauje od razu normalnie, to należy się tylko cieszyć i tyle. Ale nie każde ma tyle szczęścia.Poza tym, jak pisałam, w dużej mierze są to moje subiektywne odczucia, jedno natomiast nie ulega wątpliwości - o ile poród naturalny może być nawet bardzo straszny, to przebiegając bez zakłóceń jest właśnie czymś bardziej NATURALNYM niż niewątpliwa OPERACJA (nie zabieg, jak niektórzy czasem mówią) cesarskiego cięcia.
    • Gość edziecko: mwilczynska Re: Pięć dni na położniczym - wrażenia IP: *.* 10.06.02, 14:23
      Ojej, spóźniłam się, bo już wróciłaś do szpitala. Ale jeśli zajrzysz do komputera po powrocie, a zdążysz przed 20 czerwca (wtedy ja idę do szpitala), to napisz coś jeszcze o rodzących tatusiach. Chcę pocieszyć mojego miłego, że wcale nie musi tam zemdleć...I w ogóle - trzymam kciuki i chętnie przeczytam opowieść o tym jak było.Pa!Gośka
    • Gość edziecko: MartusiaBe Re: Pięć dni na położniczym - wrażenia IP: *.* 10.06.02, 15:57
      Daj znak jak wrócisz. Opowiedz nam - wciąż przyszłym mamom jak przeszłaś przez poród i jak to jest juz mieć dziecko.Ja na patologi leżałam 2 razy. Pierwszy mój kontakt z oddziałem patologi szpiatal na Inflanckiej był 2 dni po świetach Bożego Narodzenia. Spędziłam tam Sylwestra. Widziałam straszne rzeczy, kobiety po czyszczeniach, poronienia i wspaniałe chwile - narodziny. Nie lubię tego wspominać ponieważ był to dla mnie trudny okres. Same się domyslacie - groziło mi poronienie (byłam w 6 tyg.), Nowy Rok, łzy . Okropne. Ale to dziecko do adopcji o którym pisałaś , aż zatyka ...Napisz koniecznie po powrocie z maluchem.Trzymam za Was kciuki i cieplutko pozdrawiamMarta
    • Gość edziecko: E.T. Re: Pięć dni na położniczym - wrażenia IP: *.* 18.06.02, 07:26
      Co do tej dziewczyny, ktora oddala dziecko do adopcji to nie mysle zeby ktoras z nas mogla ja osadzac. W koncu nie wiemy jaki niala powod. Kto wie, moze to byla najlepsza rzecz jaka sie temu dziecku przytrafila? Chyba lepiej zeby zylo w rodzinie zastepczej niz gdyby jego matka zajmowala sie nim z przymusu a nie z milosci, ktos sie nad nim znecal, lub mieszkalo w bardzo trudnych warunkach. I tak dobrze ze ta dziewczyna nie zdecydowala sie na aborcje.Edyta
      • Gość edziecko: Berenika Re: Pięć dni na położniczym - wrażenia IP: *.* 19.06.02, 18:48
        Toteż nie osądzam jej, nie byłabym chyba w stanie. Jedyne, co mogę osądzać, to straszny smutek, jaki czuje przyszła, oczekująca mama, która widzi takie niechciane maleństwo za szybą, samo, nie przytulane... Ale pewnie, że lepiej, ,żeby było oddane do adopcji, niż żeby na przykład miał się nim byle jak zajmować ktoś, kto go nie kocha - a to jeszcze najbardziej ptymistyczna wersja.A poza tym takie dzieci - noworodki, zdrowe, kórych rodzice zrzekli się praw rodzicielskich - mają największe szanse. Życzę jej szczęścia.
Pełna wersja