Gość edziecko: Berenika
IP: *.*
19.06.02, 19:08
No, nareszcie urodziłam córeczkę. W związku z charakterem tego pod-forum, chcę tu napisać głównie pod kątem praktycznym.Jestem bardzo zadowolona, że wybrałam właśnie ten szpital, przede wszystkim ze względu na stronę ginekologiczno-położniczą. lekarze nie tylko dobrzy, ale jeszcze w dodatku sympatyczni, wspaniałe położne. Po przepustce wracałam na patologię prawie jak do domu. nie rodziłam na sali rodzinnej, więc nie mogę jej oceniać - mam wrażenie, że jakoś niechętnie jej używają. Ale w boksie na ogólnej sali porodowej czułam się dobrze (o ile mogłam się dobrze czuć podczas tej - niestety - makabry bólu). Boksy są dośc przytulne, jedyne, do czego można mieć zastrzeżenia, to fakt, że słychać to, co się dzieje obok. komuś to może przeszkadzać, ale nie wiem, czy w innych szpitalach jest dużo lepsza izolacja akustyczna. Mogłam sobie korzystać z piłki, z innych atrakci, typu worek, pewnie też, gdybym chciała, ale nie chciałam.Rodziłam w znieczuleniu na życzenie, ale znieczulała mnie inna niż zwyczajowo pani doktor, więc moje doświadczenie nikomu się tu pewnie nie przyda. gdyby przypadkiem - dr Gruber, ordynator anestezjologii, to jest anioł i bóstwo, a nie lekarz. Bez niej bym nie urodziła. Poza tym, że znieczulenie skróciło mój poród do czasu, który byłam w stanie przeżyć, pani doktor zajmowała się mną cudownie, łącznie z trzymaniem za rękę.Do parcia każą się odwrócic na wznak, ale możliwe, że gdyby się uprzeć przy innej pozycji, nie byłoby problemu. Mnie było absolutnie wszystko jedno.Szyją rzeczywiście tylko rozpuszczalnymi nićmi. Teraz, w 9 dni po, moje szwy już się prawie rozpuściły.Minusy, jakie mogę tu wymienić, to chyba tylko to, że lekarze nie zawsze mówili, co robią i dlaczego - nie wiedziałam, ze cholernie bolesne badanie było połączone z masażem szyjki, stąd ten ból. Raz nie wiedziałam nawet, że dostałam globulkę, jakąś taką rozluźniającą, podczas badania. Ale zdecydowanie plusy tu przeważały.Na noworodkach trochę gorzej. Siostry w większości - ale nie w 100% - miłe, czasem nieco trudne do wezwania. Zdarzało mi się bardzo długo czekać z ryczącym wniebogłosy dzieckiem, którego nie mogłam przystawić do piersi, a wezwana siostra nie przychodziła. Ogólnie oczekiwałabym od większości z sióstr i lekarek nieco więcej serdeczności w stosunku do siebie - na stosunek do dziecka w żadnym wypadku nie mogę narzekać. Córcia musiała być dokarmiana i musiałam odrobinę powalczyć o to, żeby odbywało się to jak najbardziej naturalnie, na przykład sonda przy piersi, a nie strzykawką. Ale przesandego oporu nie napotkałam. Kiedy Anusia miąła żółtaczkę i musiała mieć naświetlanie, za pierwszym razem umieszczono ją z dala ode mnie, sa sali zabiegowej, ale szybko któraś pani doktor kazała przenieśc ją do mnie, żebym ją mogła od razu brać do karmienia.Pościel zmieniono mi na moje wyraźne życzenie (i to salowa zrobiła jakoś tak ukradkiem, nie wiem dlaczego, może było mało czystej), chociaż była już dość mocno zakrwawiona. W dodatku któregoś dnia zamiast normalnych podkładów dostałam jakies idiotycznie cięte i bardzo krótkie, kóre mi się cały czas zwijały. Przy upale, jaki panował, nie było to miłe.W łazience co jakiś czas brakowało papieru toaletowego, ale nie zarejestrowałam jakichś prawidłowości w jego znikaniu. cztery prysznice wystarczają w zupełności, więc myć się można o każdej porze dnia i nocy, z tym, że z sali poporodowej 1 i 2 do łazienki jest kawałek drogi dla obolałej połoznicy. Ale spacery są zdrowe. kabiny prysznicowe trochę dziwne, bo dwie z nich nie mają drzwi - tej przy wejściu proponuję nie używać bez wyraźniej potrzeby, bo po otwarciu drzwi łazienki na ogól spotyka się wzrok jakiegoś oczekującego tatusia - krępujące.należy mieć ogromne zapasy jedzenia, bo kolacja jest o 17-tej, a śniadanie o 8 rano. I nic pomiędzy. W podziemiu szpitala jest natomiast czynny do 18-tej kiosk, gdzie można kupic nie tylko rózne rzeczy jadalne i prasę, ale też na przykład podkłady na po porodzie, kórych ja zużywałam straszną ilość.Uff, bardzo to wyszło długie. jesli ktoś doczytał do tego miejsca, to wie już prawie wszystko, co ja wiem. W razie czego chętnie odpowiem na pytania.