Solec-kamyczek do ogródka-czyli mój poród

IP: *.* 09.07.02, 19:21
Rodziłam na Solcu zachęcona z jednej strony pochlebnymi opiniami z drugiej z braku wyboru(niestety szpital stricte położniczy nie jest dla mnie). Ale po kolei. 26.06 zaczął odchodzić mi czop śluzowy-pojechaliśmy na ktg i wróciliśmy do domu7. 27.06 rano zaczęły się skurcze-najpierw co godzinę, potem co pół, a od południa nagle zagęściły się do 5 minut. Spokojnie dokonałam ablucji i ok. 15 stawiliśmy się w szpitalu, gdzie trafiliśmy na mały Sajgon-po prostu dzikie tłumy rodziły. Skurcze miałam co 3 minuty. Po badaniu okazało się że mam tylko centymetrowe rozwarcie. Przyjęto mnie na oddział, założono wenflon i kazano chodzić. No to chodziliśmy z mężem. O 20-tej przypomnino sobie o nas i położna sprawdziła rozwarcie-było na 2-3 cm. Dalej chodziliśmy, poszłam pod prysznic i nic więcej się nie działo, oprócz tego że nie pozwalali mi już jeść, a głodna byłam wściekle. Wreszcie ok. 23-ciej trafiłam na dostawkę na sali porodowej i zaczęto coś działać w kierunku rozwierania mojej szyjki, bo rozwarcie dalej było na nędzne 3 cm. Czyli zaczęli pchać we mnie leki, po których dostałam tętna galopującego konia. Ale na szjkę nic nie działało. Zapytałam o prostaglandynę na szyjkę-położna powiedziała mi że już na to za późno, ale za to podłączyli mnie pod oksytocynę-skurcze były nadal co 3 minuty, ale trudniej było mi dać sobie z nimi radę. W czasie kolejnego badania o 1-szej nadal było 3 cm, ale pękł pęcherz płodowy. Mieliśmy nadzieję że coś się ruszy, ale były to próżne nadzieje. Od 4-tej przestałam mieć siły, a w dodatku podłączono mnie do ktg na łóżku porodowym. To był koszmar!!! Dali mi leki na rozrzedzenie skurczy(Dolargan) po którym nie mogłam utrzymać się na nogach, ale skurcze miałam nadal. O 6-tej koleja porcja Dolarganu i kolejne ktg, z którego pamiętam tylko to że miałam jeden skurcz na poziomie 70, który ciągnął się przez prawie 15 minut. O 7-mej zapadła decyzja o cesarce-rozwarcie nadal było na 3 cm, a ja nie miałam już siły. W zamian za to że dzielnie znosiłam skurcze pani ordynator pozwoliła być przy cesarce mojemu mężowi. I był przy wyjęciu małej-fajnie wyglądał w zielonym kubraczku, czepeczku i maseczce. Pokazali mi najpierw, że urodziłam córeczkę, a dopiero później nzobaczyłam buźkę malutkiej. była śliczna i płakała na całego ciężko obrażona za brutalną formę przyjścia na świat. Dali mi ją na sekundkę przytulić i pocałować i zabrali na pomiary. Mąż nie wiedział z która kobietą ma zostać, więc mu pomogłam każąc iść za córką. Po chwili pediatra poinformowała mnie, że mała ma 10 ptk, waży 3300 i mierzy 55 cm. Zszyli mnie i odwieźli na pooperacyjną, na którą wkrótce przyszedł mój mąż z córą i odbyło się pierwsze karmienie. Zdecydowaliśmy że będzie miała na imię Kinga, bo wykazała się olbrzymim hartem ducha i wytrzymałością. A potem był pobyt na oddziale, ale to historia na kolejny post...
    • Gość edziecko: Zilka Re: Solec-kamyczek do ogródka-czyli mój poród IP: *.* 09.07.02, 19:56
      Katiek na forum ciąża pytałam gdzie rodziłaś no ale właśnie sobie przeczytałam :) Dlaczego szpital stricte położniczy nie dla ciebie jeśli mogę spytać? Czy Ty miałaś jakieś wskazania do cesarki a zdecydowałaś się próbowac normalnie??? I jednak ponawiam pytanie dlaczego następny poród w prywatnej klinice - bo trafiłaś w ten tłum rodzących?
    • Gość edziecko: Monika13 Re: Solec-kamyczek do ogródka-czyli mój poród IP: *.* 10.07.02, 13:05
      Bardzo proszę o jak najwięcej szczegółów z porodu na Solcu, gdyż wybieram się właśnie tam ok. 04.09.Monika
      • Gość edziecko: Bobinka Re: Solec-kamyczek do ogródka-czyli mój poród IP: *.* 11.07.02, 22:32
        Może się tam spotkamy?Mam coprawda termin na 14 września, ale jest to prawdopodobne że będą mnie ciąć wcześniej, ze względu na nadciśnienie.Pozdrawiam
      • Gość edziecko: Bobinka Re: Solec-kamyczek do ogródka-czyli mój poród IP: *.* 11.07.02, 22:32
        Może się tam spotkamy?Mam coprawda termin na 14 września, ale jest to prawdopodobne że będą mnie ciąć wcześniej, ze względu na nadciśnienie.Pozdrawiam
    • Gość edziecko: Dorota_zielinska Re: Solec-kamyczek do ogródka-czyli mój poród IP: *.* 10.07.02, 21:32
      Katiek,Jesteś wielka!!!Brawa za odwagę i siłę w znoszeniu bólu!!!Moje pytanie, czy kolejne dziecko zamierzasz rodzić w państwowej służbie zdrowia?? Bo ja po swoich przejściach na pewno nie-a było mi zdecydowanie łatwiej niż Tobie..Gratuluję Tobie i MężowiNiech Kinga rośnie zdrowoPozdrawiamDorota
    • Gość edziecko: Berenika Re: Solec-kamyczek do ogródka-czyli mój poród IP: *.* 10.07.02, 22:04
      To straszny niefart miałaś, że się załapałaś na te 20% porodów kończących się cesarką :ouch:. Ale nic to, skoro już jesteście razem, Ty i Kinga. Szkoda, że nie udało nam się zgrać w czasie. Napisz koniecznie, jak Ci tam na Solcu było. Ja naprawdę nieźle ten pobyt wspominam, ale może jestem jakaś stronnicza. I kto Cię ciął, dr Rak może albo Ledowicz?Gratulacje z powodu Kingi - podaj jeszcze trochę szczegółów. Buziaczki!:bounce: :bounce: :bounce: :bounce: :bounce: :bounce: :bounce:
    • Gość edziecko: Katiek Re: Solec-kamyczek do ogródka-czyli mój poród IP: *.* 11.07.02, 11:00
      Po kolei-położniczy nie dla mnie bo mam drobrne problemy z sercem i kardiolog na telefon mnie nie satysfakcjonuje(tak jest na karowej). Ciął mnie dr. Ledowicz(zdjął maseczkę stąd wiem), a później dowiedziałam się że decyzja o mojej cesarce została podjęta o 5 rano, ale nic mi nie mówili, żebym się nie zniechęciła. Potem musiałam poczekać na zmianę anstejologów i w rezultacie na salę operacyjną trafiłam ok. 9 rano...Jak byłam na oddziale to słyszałam że oni bardzo długo zwlekają z decyzją o cesarce, ale i tak strasznie dużo ich wykonali. W rekordowym dniu było chyba 5 cesarek(!). A co do następnego porodu-będę oszczędzać na prywatną klinikę, gdzie być może uda mi się urodzić siłami natury, a jeśli nie, to będę miała lepszą opiekę niż w państwowej służbie zdrowia. A koszt będzie podobny do tego co musiałabym zapłacić za prywatną położną w szpitalu państwowym. A o pobycie po porodzie napiszę jak mi tylko córeczka pozwoli. Pozdrawiam-Kasia
      • Gość edziecko: yoko Re: Solec-kamyczek do ogródka-czyli mój poród IP: *.* 15.07.02, 17:56
        Wydaje mi się że trochę przesadzasz z tym narzekaniem na opiekę w tym szpitalu, ja też miałam długi i cięzki poród który cudem skończył się siłami natury, od decyzji o cesarce dzieliły mnie tylko minuty. Pierwsze skurcze pojawiły się 07 listopada zaraz po południu i były co 8 - 10 minut. Do godziny 9.00 rano dnia następnego miałam rozwarcie na 3 palce i częste skurcze. Mogłam swobodnie chodzić po korytarzu, byłam pod prysznicem (zalecenie położnej), około południa rozwarcie było na 4 cm. Potem drugi raz pod prysznic i siedzenie tam na piłce. Jak już wylądowałam na sali porodowej to wcale nie musiałam leżeć pod kroplówką tylko mogłam sobie spokojnie chodzić koło łóżka. Jak już było odpowiednie rozwarcie okazało się że nie zstępuje główka bo jest wąski kanał rodny, wtedy posadzili mnie na stołku porodowym i nie powiem do przyjemnych rzeczy to nie należało, ale w końcu skończyło się tym że urodziłam siłami natury (albo może resztkami sił :) :) ) o godzinie 21.05 dnia 08.11.2000. Bardzo mile wspominam położną która informowała mnie na bieżąco co mi będzie robić, a po porodzie opieka nade mną i dzieckiem była bez zarzytów, zresztą właśnie pani doktor pediatra ze szpitala opiekuje się moim synkiem i jestem z niej bardzo zadowolona.A tak na marginesie to podziwiam Ciebie za odwagę w wyborze miejsca porodu przy kolejnej ciąży. Ja generalnie uważam że właśnie w prywatnych klinikach są lekarze dostępni głónie na telefon i takowe kliniki nie zawsze dysponują odpowiednim sprzętem chociażby do ratowania noworodków, ale to jest moje prywatne zdanie a ja może się nie znam.Aha i jeszcze jedno cena za pobyt w takiej klinice na pewno nie jest równa cenie za pobyt położnej przy Twoim porodzie.Pozdrawiam.Aga mama Cezarka i prawie 18-sto tygodniowej fasolki w brzuszku która będzie rodzić TYLKO na Solcu.
        • Gość edziecko: Katiek Re: Solec-kamyczek do ogródka-czyli mój poród IP: *.* 21.07.02, 09:58
          Yoko, jak to mówią, za pieniądze kupisz wszystko, oprócz zdrowia. A w czasie porodu, to dobrze że oboje z mężem zachowaliśmy jasność umysłu, bo w sumie 3 razy chciano mnie uszczęśliwić lekiem na który jestem uczulona, choć w karcie było wpisane uczulenie DUŻYMI LITERAMI. A kilka dni później pani ordynator(miała dyżur przy moim porodzie) powiedziała mi że oni(lekarze)już o 5 rano wiedzieli że skończy się cesarką, tylko nam nic nie mówili. A my to co dzieci w przedszkolu że nie informuje się nas??? I dlaczego w takim razie męczyli mnie jeszcze 4,5 godziny w dodatku przywiązując mnie do łóżka przez robienie ktg? Jestem o to zła i chyba mam prawo do tego. Nadmienię że bardzo nie chcałam cesarki.
    • Gość edziecko: Monique76 Re: Solec-kamyczek do ogródka-czyli mój poród IP: *.* 15.07.02, 18:31
      A ja mam takie małe pytanko - czy pani ordynator na Solcu to jakaś przyjemna kobieta? Bo dostałam na nią namiary od znajomego lekarza i zastanawiam się czy korzystać z namiarów, czy nie :-) Jestem dopiero w 8 tygodniu ciąży, więc mam jeszcze bardzo dużo czasu na decyzje dotyczące szpitala, ale przezorny.... Tak więc ponawiam pytanie - czy ta pani ordynator ze szpitala na Solcu to jakaś sensowna osoba do prowadzenia ciąży? Moze któraś z was chodziła do niej na wizyty?PozdrawiamMonika & malutki dzidziulec
      • Gość edziecko: yoko Re: Solec-kamyczek do ogródka-czyli mój poród IP: *.* 15.07.02, 18:46
        Ja osobiście chodzę do dr Raka (z-ca ordynatora na Solcu) i jestem bardzo zadowolona. A pani ordynator nie znam i nie wiem czy dobrze prowadzi ciążę.Pozdrawiam Aga mama Cezarka i prawie 18-sto tygodniowej fasolki w brzuszku.
      • Gość edziecko: Berenika Re: Solec-kamyczek do ogródka-czyli mój poród IP: *.* 15.07.02, 20:42
        Znam dziewczynę, która chodzi do pani ordynator i chwali ją sobie bardzo. Ja poznałam ją tylko w szpitalu - bardzo energiczna kobieta, nie każdy lubi taki styl, ale mnie dosyć odpowiadała. poza tym była dla mnie naprawdę bardzo miła i nawet odwiedziła mnie na sali poporodowej ot tak sobie, bez żadnego dyżuru czy obchodu. Natomiast ja osobiście polecam dra Raka - opiekował się mną pod koniec ciąży i przez tydzień na patologii. Jest super. I jako człowiek, i jako lekarz.
Pełna wersja