Urodziłam na Solcu - uwaga długie

IP: *.* 22.08.02, 14:56
Cześć Dziewczyny!Śpieszę Was powiadomić, że jestem już szczęśliwą mamusią ślicznego syneczka – Andrzejka, urodzonego dokładnie 8 sierpnia o godz. 18.15 w szpitalu na Solcu. Poród odbył się przez cesarskie cięcie, choć zanosiło się na poród naturalny. Niestety, na dzień przed porodem na KTG wyszedł spadek tętna płodu, zatrzymano mnie na obserwacji – no i po kolejnych trzech KTG oraz badaniu USG (na którym wyszło, że dziecko ma pępowinę wokół szyi, pod pachą i między nogami, i przez to przydusza się przy silniejszych ruchach) zapadła decyzja o cesarce (genialny tekst dr Remigiusza Raka: no to będzie noc długich noży), i natychmiast poszłam na stół. Mąż był obecny przy operacji, ja byłam znieczulona podpajęczynówkowo, oczywiście byłam przytomna, dzięki temu mogę przytoczyć nieprzeciętne teksty, jakimi nad moim brzuchem wymieniali się lekarze (z naszym udziałem zresztą), poniżej kilka z nich:Asystentka: (głośno) No to zaczynamy.Lekarz: Proszę nie straszyć pacjentki!Asystentka: Ale mnie uczono, że to trzeba mówić głośno!Lekarz (odwracając się do nas): hm, hm! No to zaczynamy.Lekarz: Co dziś pacjentka taka w bojowym nastroju?Ja: Bo pan doktor ma na imię tak jak mój mąż.Lekarz: Nie?!Ja: Ależ tak.Lekarz: A pani jak ma na imię? Czy przypadkiem Ania?Ja: Nie, Agnieszka.Lekarz: A już myślałem. A znak zodiaku?Lekarz: Musiałyście się tak dziś posypać! Dziś mam same porody operacyjne, jeden był tylko drogami natury, ale siłami lekarza, bo kleszcze założyłem! (Faktycznie, tego dnia było 8 porodów...)Lekarz: Trza być twardym, nie miętkim!Ja: To chyba tekst z trzeciej edycji Wielkiego Brata?Lekarz: Nie, to z Psów 2. Oglądała pani?Ja (słysząc krzyk synka): Ale krzyczy, płuca to ma chyba po mnie, bo ja śpiewam w chórze!Lekarz: Uuu, to tenor będzie!Lekarz: No to szyjemy.Ja: Proszę mi wstawić zamek błyskawiczny!Lekarz: O, to będzie tego więcej, jakaś czwóreczka?Ja: A skąd pan doktor wie? Na weselu wywróżyli nam czwórkę, i pierwszy miał być syn!Ja (pod koniec zabiegu): Wiecie, coś bym zjadła, głodna jestem!Lekarz: No nie!Ja: A dlaczego nie? Przecież żołądka mi nie znieczuliliście!To tyle z tekstów z mojej cesarki. Dodam, że przy cesarce koleżanki z sali śpiewali jej nad brzuchem „Czerwone Korale”...Dosyć żartów. Tak naprawdę to chciałam Wam powiedzieć, że jeśli przyszłoby mi rodzić po raz drugi, to tylko na Solcu. W dodatku na dzień przed moim porodem zainstalowali nowe łóżka porodowe i fotele ginekologiczne, super nowoczesne. Jedna z położnych tak to skwitowała: No tak, teraz mamy najlepsze łóżka w Warszawie, a i tak wszystkie będą chciały rodzić na Karowej.Szczerze, nie wyobrażałam sobie lepszej opieki. Byłam tam w sumie 7 dni, chyba poznałam cały personel, i do nikogo nie mam zastrzeżeń. Moja rodzina mogła mnie odwiedzać do woli, mąż przychodził z samego rana, wychodził przed 22:00 i nikt go nie wyganiał (chyba że akurat był obchód), trochę tylko dr Rak się dziwił („Pan już tutaj? Kiedy pan śpi?”wink. Na drugi dzień po cesarce przynieśli mi dziecko i został już ze mną do końca pobytu w szpitalu. O wszystkich badaniach i wynikach byłam na bieżąco informowana, mogłam o wszystko pytać i uzyskiwałam pomoc czy fachową poradę. Mama męża nie może uwierzyć, że nie zapłaciłam ani grosza, bo odwiedzała mnie często, widziała na własne oczy jak wygląda opieka w tym szpitalu i była pod ogromnym wrażeniem tego, co zobaczyła. Jestem ogromnie wdzięczna lekarzom za podjęcie natychmiastowej decyzji o cesarce, bo aż mi włosy dęba stają na myśl, co mogłoby się stać, gdybyśmy spróbowali naturalnie – dziecko nie miałoby szans. Wiadomo, że najlepszy jest poród naturalny itd., ale przesada w każdą stronę jest niezdrowa. Odchodząc ze szpitala obiecałam położnym, że będę polecała Solec – co niniejszym czynię.Pozdrawiam serdecznie wszystkie mamy i przyszłe mamy.Aga z dwutygodniowym już Andrzejkiem
    • Gość edziecko: Brenda Re: Urodziłam na Solcu - uwaga długie IP: *.* 26.08.02, 11:06
      Hej, Ja rodziłam na Solcu przeszło rok temu. Teksty lekarzy rzeczywiście zwalają z nóg :)). U mnie było tak:Dr Rak: proszę podpisać zgodę na operacjęJa (po głupim Jasiu): a co to za głupie nazwisko, nawet rozczytać nie możnaPołożna: śmiechDr Rak, zaczerwieniony: Głupie? To moje nazwisko - RakNa sali operacyjnej: Dr Rak: (do innego lekarza, podczas zszywania) Stary, rozetnij jeszcze trochę z boku, bo powiedzą że fuszerkę odwaliliśmy, nikt nam nie uwierzy, żeśmy tą dziurkę dziecko wyciągnęli.Dr Rak (po zszyciu): O kurczę, zaszyłem zegarek - tniemy jeszcze razAnestezjolog: Ale to był zwykły Swatch, a aferę robisz jakby to co najmniej Patek był!Kurczę - reszty nie pamiętam ale wiem, że mój mąż mało nie padł ze śmiechu.Solec jest OK. Już dwie moje koleżanki z pracy zdecydowały się za moją namową na Solec - i nie żałują.Dużo zdrówka dla Maleństwa, całuski dla CiebieBrenda
    • Gość edziecko: Justyna1212 Re: Urodziłam na Solcu - uwaga długie IP: *.* 10.09.02, 10:05
      Ile kosztuje poród na Solcu? Ile płaciłaś?
      • Gość edziecko: Edyś Re: Urodziłam na Solcu - uwaga długie IP: *.* 10.09.02, 11:04
        Ja rodziłam na Solcu w kwietniu szczegóły mojego porodu może przeczytać w moim poście wysłamym w połowie sierpnia. Ja płaciłam tylko wybranej przeze mnie położnej która była od początku do końca porodu. Są to pieniądze tylko dla niej (a nie przyszpitalnej fundacji) przekazane z ręki do ręki (pani wystawia rachunki na życzenie). Zapłaciła 600 zł, a poród odebrany był super! W tym szpitalu kosztuje jeszcze znieczulenie zewnątrzoponowe na życzenie też 6oo zł, ale ja nie potrzebowałam. Solec to szpital gdzie nie będzie Ci stał nad głową anestezjolog i pytał czy chcesz znieczulenie, jeśli uznasz, że potrzebujesz to anestezjolog zosanie wezwany. Poza tym wszystko gratis: obecnośc ojca, korzystanie ze sprzętów podczas porodu, a nawet pojedyńcza sala po porodzie o ile jest wolna.Pozdrawiam mam Karolinki i zachęcam do obejrzenia szpitala na Solcu może ci się spodoba i tam urodzisz swoje maleństwo.
    • Gość edziecko: 21081970 Re: Urodziłam na Solcu - uwaga długie IP: *.* 11.09.02, 00:15
      Teksty jak z Muppet Show :) Ale co prawda to prawda, na Solcu atmosferka trochę rodzinna. Ja po porodzie dyskutowałam z panią Ordynator na temat meczu siatkówki i byłam swięcie przekonana,że to położna. Rodziłam również w instytucie i też było O.K. ale jednak bez porównania bardziej oficjalnie, poważnie a przede wszystkim brudne toalety i zatłoczone sale, chociaż lekarzy cenię bardzo wysoko. Gośka
    • Gość edziecko: Niewiadomscy Re: Urodziłam na Solcu - uwaga długie IP: *.* 16.09.02, 17:27
      Dziewczyny ja też urodziłam na Solcu 29.08 wspaniałego synka.Nie był przy mnie sławny dr Rak,chociaż miałam z nim do czynienia przed porodem.Jest naprawdę wesołym lekarzem i konkretnym,ale nie o tym chcę napisać.Mnie przez cały pobyt w szpitalu prowadził równie wspaniały i przemiły dr Witold Ledowicz.Oprócz tego że jest facetem mocno stąpającym po ziemi jest cudownym "psychoterapeutą ".To właśnie dzięki niemu urodziłam na Solcu i jestem bardzo szczęśliwa mimo,że po cc (już druga)wystąpiły małe komplikacje.Dr Ledowicz podtrzymywał mnie na duchu kiedy zapłakana z wysokim ciśnieniem /po wizycie w szpitalu na Starynkiewicza/ ok.północy trafiłam na Solec i to On mimo braku miejsc zapewnił mi opiekę lekarską.Nie potraktował mnie jak to zrobiły panie na Starynkiewicza ze złością w oku ,że za późno przyjechałam czyli ok.20.Tego co tam przeżłam nie życzę nawet największemu wrogowi.Bałam się czy przeżyję do rana,a jednak przeżyłam i to jeszcze w domu bo dopiero rano zgłosiłam się do szpitla tak jak obiecałam dr Ledowiczowi.Przyjął mnie i przeprowadził wywiad sławny dr Rak.Myślałam że spadnę z krzesła ze śmiechu jak zobaczyłam na identyfikatorze jego nazwisko.Domyślił się dlaczego i stwierdził,że popularność do czegoś zobowiązuje.Mam nadzieję,że któraś z Was trafi na dr Ledowicza i przekona się,że to także wspaniały lekarz.Co do szpitala to jest to najwspanialszaa szkoła dla mam i ich rodzin.Pobyt w szpitalu dał mi więcej niż szkoła rodzenia.Mimo,że jest tam tylko jedna sala do porodu rodzinnego nie jest to minusem tej placówki ponieważ atmosfera jaka tam panuje jest jak najbardziej rodzinna. Wszyscy poczynając od salowych a kończąc na ordynatorze są mili,uśmiechięci i zawsze pomocni,no może z maleńkimi wyjątkami, ale te giną w tym tłoku.Na mojej sali leżała dziewczyna,która miała potworne kłopoty z karmieniem.Przez całą noc i dzień trzy osoby pomagały jej to karmić dziecko to masować piersi i tp. Dzieci nie miały prawa płakać, bo jak tylko zajęczały już w drzwiach stała ciocia noworodkowa gotowa do pomocy.Pani pediatra zawsze jasno informowała co dzieje się z bąblami i jak sie nimi najlepiej opiekować.Położne nie wściekały się tak jak w szpitalu na Starynkiewicza,że przyszły podać ci kroplówkę a ty karmisz albo dziecko wyje i nie możesz go uspokoić.One cierpliwie czekały.Ja miałam przypadek,że położna czekała ponad 2 godz.czyli do ok. 24 żeby zmienić mi opatrunek bo mój brzdąc miał inne potrzeby.Jednym słowem w szpitalu czyściutko milutko jak w domu.Wiem jedno,że gdybym miała rodzić to tylko na Solcu mimo,że miałam zamiar na Starynkiewicza tak jak poprzednio.Tamta obsługa ze Starynkiewicza nie dorasta tej z Solca nawet do pięt, wiem bo tam też spędziłam 8 dni i było to 8 najdłuższych i chyba najgorszych dni w moim życu.To był horror młoda matka obolała i wrzeszczący z głodu prawie przez 24 godz.malec i oczywiście brak zainteresowania ze strony personelu tylko uszczypliwe uwagi.No może oprócz samego pobytu na sali operacyjnej gdzie był mój lekarz prowadzący coś podobnego do dr Raka.Może fachowcy są tam dobrzy ale atmosfera brrr...Nie chciałabym tego przeżyć jeszcze raz,a było tak blisko.Dzięki temu,że mnie tak paskudnie potraktowali przekonałam się ,że są inne wspaniałe szpitale i normalni ludzie tacy jak na SOLCU.Renata
      • Gość edziecko: smok Re: Urodziłam na Solcu - co ze znieczuleniem IP: *.* 04.10.02, 10:14
        Dziewczyny, A czy to prawda, że na Solcu niechętnie robią znieczulenie zewnątrzoponowe?Iga
Pełna wersja