o szpitalu Orłowskiego

01.01.07, 17:47
rodziłam w listopadzie 2006 i chcę przekazać Wam moje niemiłe wrażenia
co do tego szpitala
1. jeśli chodzi o opiekę poporodową (poród cc na "CITO")
opieka fatalna, zero pomocy i zainteresowania (miałam wykupiony pokój
dwuosobowy i pielęgniarkę i gdyby nie ona nikt nie zajrzałby do nas poza
momentem obchodu) - nikt nie powiedział jak pielęgnować dziecko, jak
przebierać, myć - po prostu się nim zajmować
2. pielęgniarki laktacyjnej nie zobaczyłam aż do 3 dnia, kiedy przyszła i
zapytała się czy wszystko OK a kiedy powiedziałam że nie że nie mam pokarmu
ta złapała mnie za pierś i stwierdziła "faktycznie puste, czasem tak bywa,
trudno" i na tym wizyta się skończyła
3. lekarz pediatra też pojawił się na 3 dzień (dzięki Bogu moja
współlokatorka dopadła ją na korytarzu i poprosiła o wizytę), ta badając
dziecko zobaczyła drgawki (takie niekontrolowane "rzuty") i zapytała się mnie
jak dziecko często je - no to mówię że jak się obudzi to zjada porcję a budzi
się mniej więcej co 5 godzin to ta na mnie z ... że jak to, dziecko ma spadek
cukru, to są drgawki itd [łzy zdenerwowania lały mi się strumieniem (a nie
należę do płaczek) z bezsilności - do tej pory pielęgniarki mówiły mi żeby
nie budzić dziecka jak śpi a poza tym takie drgawki to rzecz normalna u
niemowląt.... szczerze mówiąc gdyby nie huśtawka hormonalna to bym je
wszystkie za mordę i ....
4. oddział noworodków też pozostawia wiele do życzenia - nieprzyjemne,
aroganckie nadęte baby (inaczej nie można powiedzieć) - jak szłam po butelkę
dla małej to aż mnie mdliło ale wyjścia nie miałam - teraz wiem że powinnam
sama kupić puszkę tego jedzenia, wziąć sterylizator i butelki i sama jej
robić bez łachy tych ....
5. co do pokoju - przyjemny, z łazienką (ale ta pozostawiała wiele do
życzenia bo pani sprzątająca myła tam tylko podłogę i to chyba od dłuższego
czasu więc brud był niemiłosierny pod prysznicem), ale umiejscowiony jest na
oddziale ginekologii więc do oddziału noworodków trzeba przejść na drugi
koniec korytarza a dla kogoś po cc to nie jest takie proste
6. oczywiście w przypadku personelu zdażały się wypadki i tym paniom
chciałabym podziękować że nie doszło do mordu i uratowały mnie
przed "kratkami"
7. lekarze są w porządku szczególnie dr Jastrząb i dr Kucińska
8. generalnie jak chcecie tu rodzić to zróbcie sobie zapiski przed
przyjściem, tak żeby nic nie przegapić (np że doradca laktacyjny powinien
pojawić się w pierwszej dobie a jak go nie ma to go zażądać) i zapiszcie
sobie pytania aby o wszystko się dopytać i to jak najszybciej po porodzie,
bo po co potem mieć problemy
9. i zabierzcie ze sobą ubranka, kosmetyki dla dzidziusia najlepiej linomag
do pupy i krem oilatum do ciała oraz gaziki ze spirytusem do pępka, bo
pielęgniarce tej od przemywania pempuszka też zdarzało się nie przyjść
10. życzę wszystkim lepszych wspomnień ze szpitala "Orłowskiego"
    • jonaska Re: o szpitalu Orłowskiego 02.01.07, 08:17
      oj..szkoda,że masz takie niemiłe wspomnienia. ja takie mam po pierwszym
      porodzie. potem już tylko człowiek boi się rodzić..i to już nie tyle myśli się
      o bólu, co o tym jak nas traktowano. ja również urodziłam teraz w listopadzie.
      na szczęście zdecydowałam się na starynkiewicza i szczerze polecam innym
      ciężarnym. z wybierałam między tymi dwoma szpitalami.
    • karli_79 Pozytywnie !!! o szpitalu Orłowskiego 02.01.07, 22:59
      Ja też rodziłam w tym szpitalu w listopadzie-dokładnie 7 i mam zupełnie inne
      odczucia niż ty. Ja już tu rodziłam swoje 2 dziecko i jestem z tego BARDZO
      ZADOWLONA! Rodziłam naturalnie i po 3 dobach wyszłyśmy z córeczką do domku. To
      co piszesz w moim przypadku nie miało miejsca ani w 2005r. ani 2006r. Ja jak
      czegokolwiek potrzebowałam to po prostu prosiłam o to i nikt nigdy mi niczego
      nie odmówił. Ale każdy ma inne wymagania wobec personelu szpitalnego. Wydaje mi
      się ze po prostu nie należy czuć się jako "pępek swiata" bo ma się trochę
      więcej pieniędzy niż inni lub dlatego, że czyjemy się lepsi od innych kobiet.
      Ja miałam poród rodzinny i opłaconą położną przy porodzie ale ona mi (przy
      pierwszym porodzie) doradziła bym nie brała sali jedno lub dwu osobowej gdyż
      pobyt po porodzie w samotności nie działa dobrze na kobietę. A na salach
      normalnych kobiet jest 3, 4 i one często pomogą tym niegościadczonym. Po drugim
      porodzie leżałam tylko z jedną kobietą, która miała pierwsze dziecko i nie
      mogła sobie poradzić z przebiaraniam dziecka zaproponowałam jej pomoc za c była
      mi bardzo wdzięczna. Później zadała mi wiele pytań dotyczącyc kąpieli,
      przebiarania, kosmetyków itp. Bardzo takie rady się przydają też je otrzymałam
      przy gdy urodziłam pierwsze dziecko od obecej kobiety z sali. Kierujmy się może
      zasadą- "Tego czego wymagamy od innych najpierw wymagaimy od siebie". W tym
      przypadku ta zasada nie do konca może sprawdzić sie w 100% ale bądzmy po prostu
      ludzmi! Pozdrawiam.
      • kerun Re: Pozytywnie !!! o szpitalu Orłowskiego 04.01.07, 11:58
        wiesz, mam wrażenie że umiesz czytać tylko nie rozumiesz treści przeczytanego
        tekstu
        dalej nie chce mi się komentować twojej wypowiedzi, bo po co,
        i tak nie zrozumiesz sedna
        a w szpitalu nie chodzi o to by sąsiadka z łóżka obok postawiła diagnozę i
        zaleciła leczenie tylko lekarz prowadzący!!!
        • karolinka1116 Re: Pozytywnie !!! o szpitalu Orłowskiego 04.01.07, 18:55
          rodzilam w pazdzirniku
          opieka poporowa rewelacyjna
          oprocz
          kretynskiego nacisku na karinie piersia-babska nie chcvialy dawac mleka
          i samego porodu- doktorki byly chmaskie i prostackie, jakis sznataz z
          nacinaniem krocza, bolesne badania, szycie jak na horrorze-dobrze ze bylam
          znieczulona, lezenia pod ktg przez caly porod, tylko raz moglam skorzystac z
          wanny, i wszedobylskie lekark, obserwjacve obiekt
          miaakm wykupiony pokoj, bo nie chcialy sie zgodzic na obecnosc ojca dziecka na
          sali dla wszystkich
          no i NIE POLCAM mlodym mam tak do 22 lat-kometarze nt. moejgo wieku glupiej
          doktorki

          ogolnie szpital dla mas, wszytkich, niski standard, ii.. brk intymosci-obchody
          przy wszystkich, rozwalone krocza na lozkach, studenci-nie studeci...
          jedynie opieka popordowa suuper
    • grazyna_s Re: o szpitalu Orłowskiego 05.01.07, 10:20
      za każdym punktem się zgadzam...niestety sad
    • isault Re: o szpitalu Orłowskiego 05.01.07, 11:35
      Ciekawe, wydaje mi się że rodziłysmy w dwóch różnych szpitalach... Podczas
      porodu super - było świetnie, miałam 4 lekarzy, któzy nie patrzyli sie jak
      na "obiekt" tylko pilnowali pulsu dziecka które spadało na skurczach i mojego
      dotlenienia. Dostałam doskonałe znieczulenie. pan doktor pomagał mojemu mezowi
      trzymac mi głowę a pani doktor dopingowała do parcia, oksytocyne podłaczono mi
      w doskonałym idealnie wywazonym momencie - na trzy ostatnie skurcze parte.
      Szycie prawie niewidoczne, a w znieczuleniu zupełnie niewyczuwalne. Żadnych
      komentarzy dotyczących wieku a miałam wtedy 22 lata (tzn rok temu).
      Po porodzie codziennie przychodziłą pielęgniarka z oprzyrządowaniem i
      pokazywała jak przewijać przebierać i przemywać pępek. Pielęgniarki laktacyjnej
      nie było bo była na zwolnieniu chorobowym ale ja od początku wiedziałam ze
      zaraz po porodzie pójdę po profesjonalnej poradni więc mnie to nie ruszało.
      A na nowordkach, kiedy rzeczywiście padałam już z nóg i poszłam tam po butelke
      do dopojenia małej, pielęgniarka zabrała mi dziecko na noc z odciagnietym
      pokarmem i kazała się porządnie wyspać - złota kobieta. Pediatrzy byli
      codziennie! codziennie jest przeciez obchód pediatryczny i zawsze tez jest
      lekarz na dużurze po któego można pójść.
      Studenci podczas obchodów byli ale żaden mi w krocze nie zaglądał, tylko
      lekarz. reszta trzymała się z boku.
      Do tego kiedy mała zachorowała wiedziałam ze jestem w szpitalu z III stopniem
      referencyjności - i szpital rzeczywiście stanał na wysokości zadania.
      to na pewno ten sam szpital?
      Jak widać wrażenia moga być skrajnie różne...
      • fortisa Re: o szpitalu Orłowskiego 05.01.07, 18:34
        isault a rodzilas w tej platnej sali czy w tej ogolnej? ja tez chce tam rodzic
        bo slyszalam duzo dobrych opinii i chodzilam tam do szkoly rodzenia. a rodzic
        moge zaczac juz w kazdej chwili - koncowka 39 tygodnia smile
        • isault Re: o szpitalu Orłowskiego 05.01.07, 20:15
          W płatnej. Mój maż miał się gdzie zdrzemnać wink)) bo tam jest kanapa, no i
          wanna - błogosławieństwo...
        • mala_nicki Re: o szpitalu Orłowskiego 05.01.07, 21:20
          Więc może do zobaczenia wink ja jestem już w 41 tyg wink minał termin i jak nie
          urodze do wtorku to kładą mnie na oddział.
          Mam zamiar rodzić własnie w tej pojedynczej sali, i mi będzie wygodniej i
          męzowi ( jak go wpuszczą sad)
          • fortisa Re: o szpitalu Orłowskiego 06.01.07, 15:13
            no do tej pojedynczej to chyba bez problemu wpuszcza, podobno z ta normalna bywa
            roznie - czadem wpuszcza czasem nie. jak bylam ogladac porodowke to dziewczyna
            eodzila na tej zwyklej razem z mezem. powodzenia
            • mala_nicki Re: o szpitalu Orłowskiego 14.01.07, 11:27
              Urodziłam 8 stycznia smile niestety nie udało nam się rodzić na sali ogólnej
              razem, ale za to było nam wygodniej w tej pojedynczej wink
              • mika313 Re: o szpitalu Orłowskiego 14.01.07, 16:20
                Mala_nicki dlaczego się nie udało?
                Czy druga rodząca się nie zgodziła?
                • fortisa Re: o szpitalu Orłowskiego 14.01.07, 17:53
                  no wlasnie dlaczego maz nie mogl byc z toba? ja rodze juz jutro moze pojutrze i
                  bardzo bym chciala rodzic z mezem nie placac za sale jednoosobowa wlasnie w
                  orlowskim
                  • mala_nicki Re: o szpitalu Orłowskiego 14.01.07, 22:06
                    połozna powiedziała, że na początku moze byc, ale potem będzie musiał na każde
                    badanie wychodzić i nie ma pewności, ze bedzie mógł do konca zostac. Wolałam
                    nie ryzykować i wzieliśmy salę pojedynczą i ciesze się. Tam naprawdę lepiej
                    jest wink
      • kiro13 Re: o szpitalu Orłowskiego 14.01.07, 18:03
        ja wspominam super mialam opieke lekarz rewelacja szybki porod i wogole
        pozytywnie oceniam rodzilam we wrzesniu jedna pielegniarka byla taka sobie a
        wogole to dla wszystkich wielkie podziekowania za wiele serca i humoru i za
        pomoc udzielona szczegolnie lekarzowi ktorego chetnie bym ozlocila za podejscie
        do pacjentek a za wszystko nie dalam ani grosika jestem dumna ze mozna takiego
        w naszym korupcyjnym kraju spotkac
    • redd13 Re: o szpitalu Orłowskiego 18.01.07, 15:39
      Mam podobne odczucia po porodzie o tym szpitalu.Sam poród i opieka lekarska
      bardzo dobra,natomiast połozne ktore były przy porodzie bardzo niemiłe jedna
      bardzo młoda która chyba sie dopiero uczyla, podczas badania z bólu wyłam.
      Chodziłam do szkoły rodzenia w tym szpitalu i słyszalam od poloznej ze na
      pierwsza noc po porodzie mozna oddac dziecko pod opieke,w praktyce wyszlo
      innaczej.Poród miałam bardzo ciezki,popękalam i jeszcze naciecie krocza,nie
      miałam sily i bol nie pozwalał mi sposcic nogi z łózka a dziecko w nocy płakalo
      mi strasznie i jak wezwałam połozna i poprosiłam zeby mi tylko podała dziecko do
      łózka to uslyszalam ze mam radzic sobie sama.Dowiedziałam sie ze cos sobie
      wymysliłam z tym oddawaniem dziecka pod opieke i ze mogłam opłacic sobie pomoc
      połoznej na noc. Rodzilam w weekend obchód raz był raz nie.
      W tym szpitalu jak urodzisz dziecko to musisz radzic sobie sama!
      Radze sie zastanowic nad wyborem tego szpitala.
      w ostatnim rankingu Rodzic po ludzku szpital wypadl fatalnie i wszystko co
      zarzuca sie szpitalowi jest prawda.
      • mala_nicki Re: o szpitalu Orłowskiego 19.01.07, 14:46
        Nie zgodze się z Tobą. Ja leżałam tam prawie tydzień po porodzie i napatrzyłam
        sie trochę. Leżałam na sali z dziewczyną, która nie radziła sobie z
        przystawianiem maluszka do piersi. W nocy po kilkanaście razy dzwoniła po
        położne i zawsze przychodziły i pomagały- kazdej nocy. Druga z kolei urodziła
        wieczorem (sn) i oddała dziecko na noworodki.
        Ja jestem bardzo zadowolona z opieki ginekologicznej, bo z jedną panią pediatrą
        nie dogadałam się...
Pełna wersja