poród rodzinny we Wrocławiu??

06.01.07, 19:38
Dziewczyny fakt jeszcze daleko mi do dnia porodu ale jak tak od jakiegoś
czasu odwiedzam różne fora internetowe i czytam o szpitalach we Wrocławiu to
mnie dreszcze przechodzą. Moja przyjaciółka rodziła w zeszłym roku i w drugim
końcu kraju ale hm za dodatkową opłata miała osobistą salę i poród rodzinny,
jej mąż był przy niej i ich synku cały czas aż do dnia wyjścia ze szpitala,
ona bardzo to sobie chwaliła - komfort psychiczny niesamowity. Powiedzcie,
czy we Wrocławiu można też po ludzku urodzić dziecko?
    • mmegi5 Re: poród rodzinny we Wrocławiu?? 06.01.07, 19:39
      a pytam dlatego, że sama niedługo tu mieszkam i nie znam realiów
      • asiunia007 Re: poród rodzinny we Wrocławiu?? 06.01.07, 21:26
        Nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Ja rodziłam w czerwcu na
        Brochowie i z samego porodu byłabym zadowolona, gdyby nie to , ze na salę do
        porodów rodzinnych trafiliśmy w ostatniej chwili (na ostatnie 40 min).Wcześniej
        były po prostu zajęte. Leżąc na sali ogólnej (obok babki która krzyczała, ze
        umiera) usłyszałam, że w jednej z sal urodziło sie dziecko. Więc dosłownie
        wybłagałam znajomą położna (ze szkoły rodzenia), zeby mnie natychmiast tam
        przenieśli, no i uwinęli sie szybko ze sprzątaniem itd. i tak jak wspomnialam w
        ostatniej chwili udało się.smile) Jednak musze przyznać, ze gdyby nie ona to
        byłoby krucho, lezałabym tak i leżała a pies z kulawą nogą by sie mną nie
        zainteresował, może daltego, że nie jęczałam, jakoś ten ból tak w sobie
        trzymałam. Jak położna do mnie w końcu podeszła to się strasznie zdziwiła, że
        ja przecież zaraz będę rodzić i czmeu nic nie mówię??!! smieszne co? To ja mam
        wiedzieć czy oni??!! No ale koniec końców nie było tak źle, ale na drugi raz
        jakoś bym sie "dogadała" z położną, co by mieć jako taki komfort psychiczny.
        Ogólnie uważam, ze we Wrocławiu z porodówkami nie jest najlepiej (jak czytałam
        ostatnio ranking "rodzić po ludzku" to mnie trochę szlag trafial ale też myśle,
        ze nie ejst tak tragicznie. Mnie wkurzyli tylko w kwestii nacięcie, bo myśle,
        ze mogłam go uniknąc, gdyby była dobra wola drugiej strony, ale
        cóż...nienauczone położne prowadzenia porodu bez naciecia i robią "po staremu".
        Opieka po porodzie jako-taka, jedna beznadziejna pediatra (chyba nawet
        ordynator -wiedzma nie z tej ziemi), położne jedne miłe inne obojetne a jeszcze
        inne wku..ające. Po prostu Polska służba zdrowia. wink)
        p.s jak będziesz chciała coś wiecej wiedziec napisz na priva
    • novanka Re: poród rodzinny we Wrocławiu?? 06.01.07, 23:29
      Rodziłam w kwietniu na Kamieńskiego. Poród rodzinny był a darmo (nie wiem, jak
      jest teraz). Mąż był przy mnie cały czas, mieliśmy oczywiście osobną salę.
      Połozne trafiły mi się świetne. Naprawdę, na porodówkę nie mogę narzekać.
      Gorzej było później, na położniczym. Większość tych pielęgniarek chyba minęło
      się z powołaniem. Generalnie wszelkie wizyty w godzinach 15-18 bodajże, ale jak
      ktoś przyszedł wcześniej lub został później to raczej nikt go nie wyrzucał.
      Sale 2-osobowe. Nie było źle, przy następnym dziecku tez się pewnie zdecyduję
      na ten szpital.
    • malpka_z Re: poród rodzinny we Wrocławiu?? 07.01.07, 11:11
      tez mi zalezy na porodzie rodzinnym, ale zdaje sobie sprawe, ze we Wroclawiu
      jest to trudne, malo sal do porodow rodzinnych (najwiecej na Brochowie) a
      porodow duzo. Babki chwala podwroclawskie szpitale - Trzebnice i Walbrzych, tam
      nie ma takiego oblezenia i jest o wiele latwiej trafic na pusta sale.

      Wiec nastaw sie, ze moze nie byc tak jak chcesz, bo ja sie za bardzo nastawilam
      na porod rodzinny a po rozmowach w wybranych przeze mnie szpitalach to sie
      poryczalam i musze zaczas sie nastawiac ze moze bede sama.
    • tracja4 Re: poród rodzinny we Wrocławiu?? 07.01.07, 11:34
      Siostra urodziła tydzien temu na Kamienskiego. Przy porodzie towarzyszyl jej
      chlopak, nitk nie robil problemu, nie musieli placic za to, mieli osobna sale.
      Polozna i pielegniarka zbyt mile nie byly, ale zajely sie nia jak nalezy.
      Minusy: ciecie, ktorego chciala uniknac i podanie oksytocyny (nawet nikt jej
      nie informowal co podaje). Potem opieka pielegniarek znakomita, byly bardzo
      mile i cieple.
Pełna wersja