Rodziłam na Solcu w styczniu

18.01.07, 17:59
Rodziłam na Solcu na początku stycznia i na świeżo mogę się podzielić
wrażeniami. A wrażenia rewelacyjne!
Piękne sale porodowe, 1 os., nowe łóżka porodowe, automatyczna regulacja
wysokości (przydatne jak się długo leży podpiętym do ktg albo kroplówki i chce
się "usiąść" a nie ma kto pomóc się wyprostować), łazienki (w tym 1 sala z
wanną z hydromasażem).
1 sala bez prywatnej łazienki, ale za to łazienka naprzeciw drzwi i w sumie
też prywatna bo nikt inny z niej nie korzysta.
Poród rodzinny bezpłatnie - bo sale i tak 1 osobowesmile.
Atmosfera - cudowna, przyjazna, pomocna, kompetentna.
Lekarze świetni (wiem, bo przeszłam przez kilka zmian - rodziłam dość długosmile.

Bezkonkurencyjny, po prostu rewelacja - dr Remigiusz Rak. Kompetentny,
zaangażowany, widać, że kocha to co robi i robi to doskonale. A do tego
świetnie się prezentuje - szczególnie po kolejnym dyżurze...
Podkrążone oczy, kilkudniowy zarost - atrakcja jak z "Ostrego Dyzury" albo
"Chirurgow" wink.
Nie wypada tego mówić młodej matce, ale facet robi wrażenie smile), chociaż nie
ma wyglądu amanta. Same zobaczycie wink.
Widać, że cieszy się wręcz uwielbieniem personelu, bo siostry położne i
oddziałowe na obchodzie przy nim aż puchną z dumy, piersi wypięte, plecy jak
struna - naprawdę. Fajny widok smile)
Ale to tylko potwierdza, że jest świetnym specjalistą i przemiłym człowiekiem.
Aha - lekarz, którego nie trzeba ciągnąć za język! Sam dokładnie tłumaczy
sytuację oraz podjęte decyzje.
Ja byłam w szoku. Po średnio miłych doświadczeniach ze służbą zdrowia z okresu
prowadzenia ciąży, gdzie każdy traktował mnie jak zło konieczne pierwszy raz
takiego lekarza w naszej służbie zdrowia spotkałam. Decyzje, które podejmował
też były bez zarzutu, lepiej porodu nie można było poprowadzić, a miałam
komplikacje.

Położne.
Bardzo dobre, każda jedna (no może jedna młoda - taka grubsza, imienia nie
zapamiętałam, jest kiepska - 2 razy mi pobierała krew i mam do tej pory 2
wielkie wylewy w tych miejscach, do tego nie potrafiła udzielić lekarzom
odpowiedzi na żadne pytania o pacjentkach).
Starsze położne tak dobre, że w pierwszej chwili myślałam, że to lekarki.
Kompetentne, inteligentne, z ludzkim podejściem, przemiłe. Mam wrażenie, że
nic ich nie może wyprowadzić z równowagi a pacjentki traktują jak ludzi, ze
zrozumieniem, bez zniecierpliwienia.

Ktoś na forum napisał, że zajmują się pacjentkami jak by były opłacone - i to
prawda, tak jest, cały personel porodówki tak się zachowuje. Nie doznałam
nawet śladu lekceważenia.

Moje typy np. 1 - Bogusława Stasiewicz, Elżbieta Kustra.
Lepszych sobie nie wyobrażam, mają wszelkie cechy idealnej położnej - znają
się doskonale na tym co robią, mają rewelacyjne podejście i obie babki dużej
urody i bardzo zadbadne, co nie ma wpływu na poród, ale miło jest rodzić w
otoczeniu ładnych ludzi.
Podobno Pani Komosa też ok, ale ja bym - jeśli ktoś chce sobie zamawiać,
wzięła którąś z tych Pań - nie pożałujecie.

Jeszcze ważna uwaga.
Chociaż wszyscy mieli od groma pracy, zawsze byli, kiedy trzeba było
sprawdzić mój stan, ani jednej obsuwy, ani jednego spóźnienia z lekami,
kroplówką, ktg. A przecież na dyżurze były po 2 położne i 1 lekarz i cała masa
porodów, cesarki. Ja nie wiem jak oni to robią, ale byłam pod wrażeniem.

Co mnie uderzyło - pomimo kilku zmian - każdy - niezależnie od siebie -
zawsze stawiał taką samą diagnozę. To bardzo ważne, bo miałam pewność, że
decyzje tak podjęte są naprawdę dobre, skoro kilka osób myśli tak samo.

Tyle o porodówce.

Aha - znieczulenie polecam. Drogie - 600 zł, ale warte każdych pieniędzy jeśli
rodzi się długo.

Po porodzie.
Sale kilkuosobowe z łazienkami. To że wieloosobowe to plus, bo ma kto ci
spojrzeć na dziecko jak idziesz brać prysznic, uczysz się na cudzych błędach
"obsługi dziecka", itp. Sale bardzo ładne. Łazienki naprawdę super.

Minus - salowe! Wolne, brudne, nie sprzątają pryszniców w środku, o zmianę
pościeli trzeba się kilka razy prosić. Salowe są fatalne! Przepraszam, ale one
są po prostu leniwe.

Jedzenie.
Dietetyczne, mało, ale smaczne a i tak nie wolno się objadać.
Naprawdę dobre.


Siostry na poporodowej.
Nieco słabiej niż porodówka, widać dużą różnicę poziomu, ale jest ok. Pomocne,
uczynne.

Opieka na noworodkami.
Siostry różne. Czasem dość szorstkie, ale pomogą z każdym problemem.
Znają się na rzeczy, chociaż jako osoby to już takie sobie, ale przecież nie o
to chodzi tylko o to żeby pomogły. A łazi się do nich z każdą pierdołą, nawet
w nocy i cierpliwie pomagają.
Aha - jest porada laktacyjna jak sobie nie radzisz z karmieniem albo dziecko
nie przybiera na wadze.
Nie zapamiętałam imienia tej siostry, ale bardzo fajna babka, cholernie pomocna.

Muszę powiedzieć, że rodziłam tam "po ludzku".
    • ravnn Re: Rodziłam na Solcu w styczniu 18.01.07, 19:59
      witam
      Gratuluję Maleństwasmileoraz wrazen z porodu, mam nadzieje ze moje beda podobne
      tez biore pod uwage Solec.
      w zwiazku z tym jak mozesz to napisz czy mialas problem z dostaniem sie? chodzilas moze do szkoly rodzenia albo mialas lekarza z tego szpitala?
      jak z podawaniem oxy,i innymi preparatami bylas informowana co podaja? a jak nacieciem? mialas na to wplyw, informowali o zabiegach? czy mozna uchronic sie przed nacieciem ?
      czy dziecko po porodzie jest dlugo z mama? czy zabieraja od razu czy wszystko przy mamie jest robione?
      jak z odwiedzinami? jak to wyglada w praktyce?
      to chyba wszystko
      pozdrawiam i jeszcze raz gratulacje
      • tuto11 Re: Rodziłam na Solcu w styczniu 29.01.07, 23:05
        Przepraszam, ze teraz odpowiadam.
        Byłam "z ulicy", po prostu miałam szczęście ze bylo miejsce, ale w koncu nie ja
        jedna, bo takich jak ja bylo wiekszosc.
        Tyle ze do ginekogologa pod koniec chodzilam do poradni na Solcu bo moj poszedl
        na urlop sad
        Ale nie mialo to zadnego wplywu bo o 3 nad ranem o to i tak nie pyta jak cie
        przyjmuja.

        Wszystko co mi podawali bylo dokladnie opisywane, wiec nie tak, ze mnie
        przylaczyli i juz tylko tlumaczyli mi dlaczego i co daja.

        Naciecia nie mialam bo mialam w koncu cesarke, ale z nacieciem nic nie
        poradzisz. Jak widac ze bardzo sie naciagnelas i masz peknac to cie i tak natna,
        ale wiem jedno - nic tam nie zrobia jesli nie jest konieczne.

        Dziecko po porodzie jest od razu z mama. Mi wzieli na pierwsza noc do
        nowodrodkow, bo jeszcze bylam srednio przytomna po cesarce, alepotem juz od razu
        caly czas od nastepnego dnia byl ze mna.
        Od razu sie nim opiekujesz, przewijasz, ubierasz itp.
        To super sprawa, bo masz dziecko, ale jest wszystko pod kontrola, bo jak masz
        problem to lecisz nawet w nocy i sie pytasz jak go rozwiazac.
        Gdyby dziecko nie bylo ze mna - dopiero w domu pojawilyby sie problemy a tak
        wyszlam ze szpitala i spokojnie radze sobie ze wszystkim w domu.

        Odwiedziny byly od 15-20 i ok., tyle wystarczy bo wiecej i tak nie masz sily.

        W praktyce do 13-14 i tak odsypiasz noc smile))

        Teoretycznie po 1 osobie odwiedzajacej, ale raczej wchodzi wiecej. Tyle, ze
        wszystkie mamy maja goscie w tym samym czasie, wiec jak jest tlok to goscie sie
        szybko sami "zmywaja" i jest akurat tyle, ile mozna wytrzymac.

        pozdrawiam i trzymam kciuki!!




        Mnie bardzo pobyt w szpitalu pomogl, bo nauczylam sie
    • antekiwona Re: Rodziłam na Solcu w styczniu 18.01.07, 20:56
      Witam,
      Mam pytanko: czy miałaś opłaconą położną i czy rodziłaś sama czy z kimś bliskim?
      Z góry dziękuję za odpowiedź, pozdrawiam Ciebie i dzidzię smile
      • mardika Re: Rodziłam na Solcu w styczniu 18.01.07, 21:53
        Ogromnie dzieki za obszerny opis tym bardziej że ciężko jest doszukac sie
        aktualnych informacji o porodach na Solcu, swoja drogą też zamierzam tam rodzić
        za miesiąc. Ogromnie mnie podbudowałąś swoim opisem i ogólnie atmoswerą
        panującą w trakcie porodu. Na porodówce byłam kilka dni temu, fakt cały oddział
        odnowiony i sale porodwe wyglądaja bardzo ok, nastawiłam się na coś gorszego.
        Mam nadzieję że po swoim porodzie będe mogła napisać to samo. pozdrawiam
      • tuto11 Re: Rodziłam na Solcu w styczniu 29.01.07, 23:07
        Po ci oplacona polozna??!! Tam wszystkie sa dobre i opiekuja sie toba bardzo
        dobrze, wiec po ci brac platna?
        Lepiej sobie zaplac znieczulenie - powaznie mowie.
        Rodzilam z mezem.
        Porod z osoba towarzyszaca bez oplatsmile)
        Wiec radze sobie pieniazki przeznaczyc na znieczulenie.

        pozdrawiam
    • c_izula Re: Rodziłam na Solcu w styczniu 19.01.07, 00:45
      Tuto, serdeczne gratulacje. Miło poczytać -taki barwny i optymistyczny opis
      porodu. Powoli utwierdzam sie w przekonaniu, zeby rodzic na Solcu. Jestem pod
      wrazeniem Twojej wypowiedzi..czytam i wyobrażam sobie jak lezysz w bólach
      porodowych i starasz sie zapamiętać każdy szczegół (zarost dra Raka hi h), żeby
      zdać nam potem bardzo szczegółową relację.

      Zycze Ci wielu wspaniałaych chwil w macierzyństwie. Trzymaj się ciepło.
      Izula
    • stryjka Re: Rodziłam na Solcu w styczniu 19.01.07, 17:00
      Mam pytanko,chciałabym zapisać sie narazie do ginekologa na Solcu,do kogo
      najlepiej(do kobiety bym chciala)???
      • tuto11 Re: Rodziłam na Solcu w styczniu 29.01.07, 23:09
        Kobiety nie znam.
        Ja bylam na 2 wizytach w dr Bartoszewskiego (Bartoszewicza? sorki, nie mam
        pamieci do nazwisk).

        Bardzo fajny, dobry specjalista.
        Polecam.
    • sielka Re: Rodziłam na Solcu w styczniu 21.01.07, 19:48
      Tuto 11 jak mozesz to odpowiedz na powyższe pytania tez planuje rodzić w tym
      szpitalu
    • sielka Re: Rodziłam na Solcu w styczniu 24.01.07, 21:02
      podciągam
      • tuto11 Re: Rodziłam na Solcu w styczniu 29.01.07, 23:10
        Jakby cos jeszcze - pytajcie.
        Ale wchodze na forum co kilka dni, bo wiecie - dziecko zabiera sporo czasu smile)
    • graan1 Re: Rodziłam na Solcu w styczniu 30.01.07, 13:09
      Ja również rodziłam na Solcu cc w zeszłym tygodniu. Cc było planowane, więc o
      salach porodowych nie mogę się wypowiadać, ale odnośnie całej reszty
      potwierdzam to co napisała tuto11 - mili i kompetentni lekarze zarówno
      ginekolodzy jak i pediatrzy, położne bardzo pomocne. Mam porównanie z Karową
      sprzed 4 lat (też cc) i jak tylko dzidziuś jest donoszony, i nie ma potrzeby
      korzystania z neonatologii na Karowej to radzę się trzymać stamtąd z daleka.

      Na solcu CC skończyło się ok. 24, opieka na pooperacyjnej b. dobra (aż za dobra
      ciśnienie mierzono mi chyba co 30 min, więc nie byłam w stanie zasnąć),
      dzidziusia dostałam ok. 8 rano (w nocy trochę wymiotował wodami płodowymi, to
      się zdarza po cc, wtedy i tak się dziecka nie przystawia do piersi) na pierwsze
      karmienie, położna pomogła mi go przystawić i potem dostawałam go regularnie,
      aż do przeniesienia na położnictwo, więc nie było żadnych problemów z
      karmieniem, każda położna pomagała przystawiać dziecko, same pytały się jak
      dzidziuś je, to samo pediatrzy. Na Karowej nie mogłam dostać dziecka aż do
      przeniesienia na położnictwo, na którym przez 1,5 doby nie było miejsc, nie
      można było dzidziusia przywieść do mnie, bo leżałam piętro niżej i podobno był
      zakaz wyworzenia dzieci poza oddział(grypa), położne dawały butlę pomimo
      naszych sprzeciwów, jak się w końcu zwlekłam z łóżka i mąż mnie zawiózł na górę
      córeczka spała w najlepsze nakarmiona i ani myślała o ssaniu, pomocy żadnej
      wyszłyśm z dużymi problemami z karmieniem, z którymi musiałyśmy sobie same
      radzić.

      Pediatrzy na Solcu są b. mili - odpowiadają na każde pytanie, prosto,
      przystępnie, położne pokazywały jak przewijać, pielęgnować pępek - byłam pod
      wrażeniem. Na Karowej, pewnie z uwagi na przypadki, które u nich leżą, zdrowe
      dzieci traktują 'po macoszemu' i nikt nie będzie się pochylał nad pępkiem
      twojego dziecka i pokazywała ci jak się nim zajmować.

      Podsumowując polecam Solec, panuje tam dobra i spokojna atmosfera, która mi się
      udzieliła (pewnie też trochę wpływu miał fakt, że to już drugie dziecko, więc
      dużo rzeczy się wie i np. jesteś w stanie sama ocenić czy dzidziuś ssie
      prawidłowo czy nie).
      • katka74 Re: Rodziłam na Solcu w styczniu 30.01.07, 15:37
        Napisz coś więcej o tej planowej cesarce... czy zgłosiłaś sie do szpitala ze
        skierowaniem na cc, ile wcześniej,czy nie robili problemów z przyjęciem, czy
        miałaś lekarza stamtąd, czy miałaś lewatywę i golenie, ile godzin spędziłaś na
        pooperacyjnej, czy ktoś mógł cie odwiedzać, ile osób na sali. Jakie warunki po,
        czy był tłok Będę wdzięczna za wszelkie infosmile
        • grudniowka23 Re: Rodziłam na Solcu w styczniu 31.01.07, 11:33
          Witam!
          Ja rodziłam na Solcu w grudniu i był to jeden wielki koszmar!Przyjęli mnie
          tylko dlatego,że miałam stamtąd lekarza, fakt sale porodowe ładne ale nic poza
          tym.Opieka fatalna.Przyjeli mnie na sale porodową cytrynową o 11 rano bo
          odeszły mi wody ale nie miałam żadnych skurczy, wiec trzeba bylo czekac.Po
          kilku godz wywalili mnie z tej sali do jakiejś innej na ginekologii gdzie w
          ogole nie lezaly ciezarne tylko dlatego, ze przyjechala jakas kobieta ktora
          miała już rozwarcie 7 cm i nie było innej sali wolnej.A wczesniej jak lezalam
          na tej cytrynowej podali mi przez pomylke znieczulenie zew oponowe, nie miałam
          wtedy zadnego rozwarcia i to zahamowalo całą akcje porodową.Anestezjolog
          przyszła do mnie i zaczela mi robic to znieczulenie , ja jej mówie ze nie mam
          rozwarcia i ze to chyba nie mi powinna je zrobic na co ona ze dosała takie
          polecenie, że mi, ale jeszcze sie zapyta i krzyknela na korytarzu do lekarza
          czy ZZO ma zrobić na cytrynowej na co lekarz usłyszał malinowej i odpowiedział
          ze tak...więc ja się nie kłóciłam, dopiero potem przyszedł ten lekarz do mnie i
          powiedział"Matko Boska , przecież to znieczulenie to nie tutaj!!!!!!!!!"I wtedy
          zrobiłam się blada a mój mąż jeszcze bardziej...Potem się tłumaczyli ,że nic
          się nie stało i mnie uspokajali ale jak tu być spokojnym...Za chwile przeniesli
          mnie na ta ginekologie i tam zaczeli podawać oksytocyne na wywołanie skurczy z
          pompy infuzyjnej która jak się pozniej okazało była popsuta...i z całego
          szpitala w styczniu wysofali te pompy...z resztą było głośno o tym w mediach...
          Więc o godz 24 zaczely mi się powoli skurcze ale tak same z siebie niczym nie
          wywołane...a rozwarcie 1 cm...po tylu godzinach...o 2 skurcze były już tak
          silne że chodziłam po ścianach tak bolało a rozwarcie nadal 1cm...
          I kurde nikt z tych mądrych lekarzy nie wpadł na to ,żeby mi cesarkę zrobić!
          Tylko męcz się dalej kobieto!Jak przychodzili to walili właśnie takie teksty!No
          koszmar!A siostry które mi pobierały krew robiły to tak nieumiejętnie że miałam
          w 4 miejscach popękane żyły,wyłam z bólu a one na to,że miały ciężką noc bo
          było 6 porodów a one tylko we 3...
          Dopiero o 5 rano i to tylko dlatego,że przyjechała moja dr prowadząca podjęli
          decyzję o cesarce.Gdyby nie ona rodziłabym kolejną dobę...i nie wiem jakby to
          się zakończyło.
          Na sali pooperacyjnej opieka też okropna.Dziecko przyneśli mi po 6 godz ,
          położyli po prostu obok mnie i kazali do piersi dostawić.A ja się ruszyć nie
          mogłam i dostawić nie umiałam bo to moje 1 dziecko.Jak dzwoniłam dzwoneczkiem
          zeby ktoś przyszedł bo nie dawałam rady to mogłam dzwonić i godzinę i nikt się
          nie pojawiał a jak zdesperowana zadzwoniłam po mamę żeby mi przy dziecku
          pomogła to ją wywalili z sali bo ponoć na tej sali odwiedzin nie ma.
          Na noworodkach opieka też do kitu ,pozniej juz na sali poporodowej zadna
          polozna nie raczyla zajrzec czy wszystko ok.trzeba bylo do nich chodzic jak sie
          mialo jakis problem...a ja wstac nie mogłam...
          Generalnie nie wiem czy to po prostu tylko ja tak feralnie trafiłam ,ale
          szpitala nie polecam!!
          Pozdrawiam
          • tuto11 Re: Rodziłam na Solcu w styczniu 03.02.07, 19:57
            Hej
            To juz chyba moje istatnie uwagi na forum, ale jednak skomentuje.

            Tak - rzeczywiscie trafilas fatalnie.

            Ale to sie moze zdarzyc w kazdym szpitalu.

            Wiem, ze Solec jest ok nie tylko dlatego, ze ja bylam super zadowolona, ale i
            dlatego, ze dziewczyny z mojej i innych sal tez.
            Wiec naprawde jest tam ok, a ze sa wpadki - no jak wszedzie.


            > jak lezalam
            > na tej cytrynowej podali mi przez pomylke znieczulenie zew oponowe, nie miałam
            > wtedy zadnego rozwarcia i to zahamowalo całą akcje porodową.

            Ze sie pomylili przy podaniu znieczulenia - to akurat plus dla ciebie bo sie nie
            meczylas za darmo, a znieczulenie nie ma wplywu na akcje porodowa.
            Juz nie te czasy smile

            > wywalili mnie z tej sali do jakiejś innej na ginekologii gdzie w
            > ogole nie lezaly ciezarne tylko dlatego, ze przyjechala jakas kobieta ktora
            > miała już rozwarcie 7 cm i nie było innej sali wolnej.

            Wywalili cie z sali porodowej - no tak, ale jak piszesz nie mialas skurczow i
            daleko do porodu a tam przyjechala dziewczyna z 7 cm rowarcia!
            Przeciez nie mogli jej odeslac skoro rodzila a ty jeszcze nie...
            I to mi sie tam podoba - przyjmuja dziewczyny poki moga, zrobia wszystko zeby
            nie odsylac.
            Aha - jak bylam to byla akcja ze nie mieli miejsc i zaczeli przyjmowac rodzace
            na sali dla VIPow - wiec mozna trafic zle ale i dobrzesmile
            Grunt, ze zrobia co moga, zeby nie odeslac.

            Na ginekologie przenosza jak nie maja miejsc na porodowce, bo jest po prostu
            mala a rodzacych duzo. Chyba lepiej zeby przyjeli nawet w gorszych warunkach niz
            odsylali kolejne.

            >siostry które mi pobierały krew robiły to tak nieumiejętnie że miałam
            > w 4 miejscach popękane żyły,wyłam z bólu a one na to,że miały ciężką noc bo
            > było 6 porodów a one tylko we 3...

            Tam faktycznie jest duzo porodow a personelu malo (dzieki ci NFZ ze nasi lekarze
            lecza w Angliisad ale robia co moga. Jesli cos im sie poplacze, albo pomyli ze
            zmeczenia - ja to rozumiem. To tylko ludzie a do tego przepracowani. To jest w
            kazdym szpitalu.

            Siostry - tak, jedna mi sie tez taka lewa trafila, ktora mnie poklola totalnie i
            mialam przez nia ogromne siniaki, ale - z drugiej strony - rodzac przez 42
            godziny - przeszlam przez 4 zmiany personelu i cala reszta byla rewelacyjna.


            > I kurde nikt z tych mądrych lekarzy nie wpadł na to ,żeby mi cesarkę zrobić!
            > Tylko męcz się dalej kobieto!

            Ja tez mialam to samo - wody mi odeszly, zero skurczow, wolna akcja porodowa.
            Ale ja wrecz plakalam jak po 42 godzinach zdecydowali, ze musza zrobic cesarke.
            I ja i lekarze chcielismy zrobic wszystko, zebym urodzila naturalnie i taki jest
            ich obowiazek.
            Wiec nie miej do nich zalu.

            Cesarka to operacja i ostatecznosc. Po co cesarka skoro widzieli szanse, ze
            urodzisz naturalnie?

            Patrzac z innego punktu widzenia - wiem, ze podjeli dobra decyzje w Twoim
            przypadku - poki mogli - dawali ci szanse na naturalny porod i mieli racje.

            Meczymy sie wszystkie a cesarka to nie rozwiazanie na bol.

            >Na sali pooperacyjnej opieka też okropna.Dziecko przyneśli mi po 6 godz ,
            > położyli po prostu obok mnie i kazali do piersi dostawić.A ja się ruszyć nie
            > mogłam i dostawić nie umiałam bo to moje 1 dziecko.Jak dzwoniłam dzwoniłam
            dzwoneczkiem
            > zeby ktoś przyszedł bo nie dawałam rady to mogłam dzwonić i godzinę i nikt się
            > nie pojawiał

            Dziecka mi tez nie przystawiali pierwszy raz, bo trzeba sie tego samemu nauczyc.
            Po to trzeba to zrobic pierwszy raz samemu, zeby jak sie nie umie - dopytac sie
            i nauczyc na swoich bledach.
            Jak by wszystkim caly czas przystawiali to bysmy wyszly ze szpitala nie umialy
            karmic piersia, niestety.
            Ale jak mialam problem - natychmiast pomagali - wielokrotnie.

            Ja dzwonilam dzwonkiem i zawsze przychodzili ... Bez problemu. Moze bylo tyle
            rodzacych i sie nie wyrabiali ? Lenistwa tam nie ma - na pewno.

            > Na noworodkach opieka też do kitu ,pozniej juz na sali poporodowej zadna
            > polozna nie raczyla zajrzec czy wszystko ok.trzeba bylo do nich chodzic

            Babki na noworodkach sa ok - zawsze pomoga. Roznie z tym, czy wydaja sie mile,
            ale okazalo sie ta ktora nam sie wydala najmniej sympatyczna - byla najlepsza w
            radzeniu jak sie ja za jezyk podciagnelosmile Tez sie zdziwilysmy z kolezanka smile)

            Polozne nie chodza do dziewczyn - to prawda, chodzi sie samemu, bo trudno zeby
            robily obchody i pytaly kazda jaki ma problem.
            Chodzi sie wiec samemu albo prosi o pomoc siostre oddzialowa, zeby kogos zawolala.

            > polozna nie raczyla zajrzec.trzeba bylo do nich chodzic jak sie
            > mialo jakis problem...a ja wstac nie mogłam...

            Chodzic po cesarce zadna nie potrafi i boli jak szlak - szczegolnie wstawanie.
            Ale po naturalnym tez boli a o to wlasnie chodzi, zeby nie lezec tylko od razu
            sie rozruszac.
            A ze boli - no to wlasnie jest najwiekszy blad Pana Boga zwiazany z rodzeniem,
            ale to nie wina opieki lekarskiej. Zreszta przeciez bez ograniczen daja leki
            przeciwbolowe jak sie prosi.


            Podsumowujac - pech nas moze dopasc wszedzie a ty naprawde mialas pecha i jakos
            zle trafilas.

            Za to duzo osob jest bardzo zadowolonych z tego szpitala.






            • cahir4 Re: Rodziłam na Solcu w styczniu 04.02.07, 17:56
              tuto11 napisała:


              > > jak lezalam
              > > na tej cytrynowej podali mi przez pomylke znieczulenie zew oponowe, nie m
              > iałam
              > > wtedy zadnego rozwarcia i to zahamowalo całą akcje porodową.
              >
              > Ze sie pomylili przy podaniu znieczulenia - to akurat plus dla ciebie bo sie ni
              > e
              > meczylas za darmo, a znieczulenie nie ma wplywu na akcje porodowa.
              > Juz nie te czasy smile

              Owszem, znieczulenie zewnątrzoponowe ma jak najbardziej wpływ na akcję porodową.
              Podane zbyt wcześnie (przed 2-3 cm) lub zbyt późno (8 cm) może zahamować akcję
              porodową. Podane we właściwym momencie może ją czasem ułatwić i przyspieszyć.
              Poza tym wyraźnie było napisane, że znieczulenie to w niczym jej nie pomogło, bo
              kiedy rzeczywiście zaczęła się akcja porodowa, to już dawno nie działało,
              dziewczyna pisze, że cierpiała strasznie. Nie pisze, czy dla wynagrodzenia
              pomyłki szpital nie zaproponował jej wtedy na przykład znieczulenia za darmo -
              byłaby to jakaś próba honorowego wyjścia z sytuacji. No ale jeśli był 1 cm, to
              nadal za wcześnie.

              Bo jednak takie pomyłki nie mają prawa się zdarzać.
    • pl35 tuto11 lub ktoś kto ostatnio tam rodził. 31.01.07, 14:34
      Mam pytanie. Rodzilam co prawda pierwsze na Solcu w 2005 ale coś się mogło
      zmienić.
      Czy nadal rano przychodzi pielęgniarka i myje maluszki? Czy są tam kosmetyki
      dla dzieciaczków i spirytus ( wtedy były Johnsona). I nie pamiętam jak było z
      kwestią ręczników dla maluchów - ale chyba wtedy nie miałam.
      Niedługo mam rodzić drugie i też sie tam wybieram i własnie nie wiem czy muszę
      pakować te rzeczy do torby.
      • tuto11 Re: tuto11 lub ktoś kto ostatnio tam rodził. 03.02.07, 20:03

        > Czy nadal rano przychodzi pielęgniarka i myje maluszki?

        tak, ok. 20 ale przewijamy i myjemy pepki same. Zeby sie tego nauczyc jak sie
        juz wyjdzie zes zpitala.

        > Czy są tam kosmetyki

        > dla dzieciaczków i spirytus ( wtedy były Johnsona).
        Spirytus tak. Kosmetyki nie bo chyba mieli wlasnie Johnsona a on uczula i nie
        nikt go nie poleca.
        Kometyki trzeba miec swoje.
        Tak samo pieluchy i ubranka.
        Spirytus jakmasz totez bo jest mala fiolka i gaziki. Czy uzupelniaja spirytus
        jak sie skonczy - nie wiem.

        >I nie pamiętam jak było z
        > kwestią ręczników dla maluchów - ale chyba wtedy nie miałam.
        Swoje trzeba miec.
        Jak ktos nie ma to cos moze doraznie wykombinuja, ale w koncu trzeba miec swoje.

        > Niedługo mam rodzić drugie i też sie tam wybieram i własnie nie wiem czy muszę
        > pakować te rzeczy do torby.


        Tak.
        Jak pisalam - ciuszki, pieluchy,kosmetyki trzeba wziac.
        To minus tego szpitala, ale...
        Jak bylam to rozdawali takie pakiety reklamowe m.in. ze smoczkami, sudokremem, i
        jakimis innymi rzeczami. Niejakie "Niebieskie Pudelko". Wiec cos z tego uzyc mozna.

        Rozek swoj wez, bo tez nie maja!
    • polanine Re: Rodziłam na Solcu w styczniu 04.02.07, 22:27
      Rodziłam na Solcu 2 tygodnie temu.Jestem zadowolaona.
      Cały personel jest bardzo miły,pielegniarki,położne ,lekaże bardzo pilnują stanu zdrowia dzieci.
      Dzieci są kompane w obecności mam ,ale przez pielęgniarki. Kosmetyki do kąpieli są szpitalne, spirytus
      też jest dostepny oraz chusteczki do pupy.
      Trzeba mieć własne pieluszki ,ubranka,rożek i papier toaletowy (nie ma w toaletach) cos do jedzenia bo
      nie jest najsmaczniejsze i mało.
      Sale porodowe bardzo ładne ,poporodowe już mniej ,ja leżałam na 5 osobowej więc było dość ciasno.
      Rodziłam z opłaconą położną Panią Komosą. Jest naprawdę swietnym fachowcem i wie co robi.
      Urodziłam bez znieczulenia choć po pierwszym porodzie nie myślałam ,że to możliwe.
      2 lata temu rodziłam na karowej i porównanie wypada zdecydowanie lepiej na korzyść Solca .Głównie z
      powodu podejścia lekarzy i położnych i pielęgniarek.
      Byłam w szpitalu 5 dni więc kilka zmian personelu zaliczyłam i trafiłam tylko na jedną zołze więc to
      naprawdę dobry wynik.

    • beatar9 p.Ela Kustra,dr Rak i dr Ledowicz 05.02.07, 15:50
      ...dołączam się do tej opinii,rodziłam z p.Elą-rewelacja,dr Ledowicz wszedł do
      sali z mobilizacją dla mnie na ustach"mocno p.Beato i kończymy..."no i
      skończyliśmy-poród trwał od przyjęcia ok.20.30 do 22 dzięki takiej ekipie-
      ciepła atmosfera,bez muru pacjentka-lekarz-położna i wyśmienite poczucie
      humoru,polecam
Pełna wersja