lista szpitali w których są terroryści laktacyjni!

27.01.07, 20:49
hej,
też przeżyłam horror w szpitalu ale nie bede zanudzac, karmiłam przez
nakładki silikonowe w rezultacie przez 4,5 m-ca,aaaa szkoda gadac...
w kazdym razie dobry pomysł którejs z mam żeby stworzyc liste szpitali

zatem:
Ja przezyłam horror w szpitalu na Solcu w Wawie!!!!!!!!!!!
do dzis mam schizy, nienawidze samej okolicy w pobliżu szpitala a dodam, że
szpital został nagrodzony przez fundacje "Rodzić po ludzku" za opieke nad
położnicąsmilesmilei jej oseskiem
co za bagno...
    • kate7631 Re: lista szpitali w których są terroryści laktac 27.01.07, 21:45
      no w koncu ktos mądry zaczał o tym głośno mówić/pisać. Przemoc laktacyjna mija
      się z celem, jak każda inna z resztą. KObietom nie daję sie prawa wyboru i to
      tylko dlatego ze taka moda się zrobiła.
      Ja przezyłam horror ze strony personelu oddziału niemowlęcego w szpitalu
      miejskim na KOściuszkiw Kielcach (położnictwo w porządku). Jakby któraś z pań
      miałą odrobine serca i zdrowego rozsądku to powiedziałaby mi: a dajże sobie
      dziewczyno spokój... i zacznij cieszyć sie dzieckiem a nie stresowac i zagryzac
      z bólu zęby przy karmieniu.
      Przestałam dziwić się że pielęgniarki potrafia się bawić wcześniakami. Kobietay
      bez serca które wykorzystują to że mają do czynienia z cierpiącymi kobietami i
      bezbronnymi dziećmi. Nie wszystkie oczywiście, ale to co przezyłam to koszmar,
      jak w w obozie gdzie kapo pilnuja więźniarki...
    • zona_mi Forum Szpitale: 27.01.07, 22:14
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=588
      • kicia0612 Re: Forum Szpitale: 28.01.07, 10:58
        Kate 7631 nie dodalas też ,ze ten szpital zostal wyróżniony w akcji "Rodzić po
        ludzku" tylko nie wiem za co....też mam takie zdanie jak ty tez rodziłam w tym
        szpitalu i jestem zażenowana postawa pielęgniarek....mój horror zaczął się juz
        od momentu wejścia na izbę przyjęć(szkoda gadać!)miałam zaplanowane cc i na
        każdym kroku musiałam sie z tego tłumaczyć - to jakiś absurd!!!!i wysłuchac
        niezadowolenia m.in połozych typu,ze za kilka lat to nikt nie będzie rodził
        siłami natury....
        • azjab Re: Forum Szpitale: 28.01.07, 13:26
          potwierdzam, Szpital na Solcu, wracałam do domu z płaczem, byłam przerażona.
          Gdyby nie "wykupiona" położna, rodziłabym jeszcze baaardzo długo. Opieka
          poporodowa koszmarna, noworodkowa jeszcze gorsza. Uwaga na P.pediatrę, duża
          kobieta o nienachalnej urodzie. Absolutna rutyna... Dzięki tej pani wyszłyśmy
          ze szpitala z poziomem bilirubiny 17 !!! Oczywiście wróciłyśmy do szpitala, ale
          już do innegosad a można było tego uniknąć. A co do terroru laktacyjnego, to
          usłyszałam od położnej pijącej kawkę, że przecież jesteśmy ssakami i ona nie
          wie co ja mam za problem z karmieniem...Z perspektywy czasu, co mogę doradzić w
          takich sytuacjach. To buntować się, wykłucać o swoje. To te panie są dla nas, a
          nie odwrotnie!!!
    • milka_milka Re: lista szpitali w których są terroryści laktac 28.01.07, 14:27
      No oczywście Zelazna w W-wie!
    • spa746 Re: lista szpitali w których są terroryści laktac 28.01.07, 15:49
      To chyba o mnie piszesz, ale zaproponowałam taki pomysł w innym wątku.
      Ja dwa razy przeszłam taki terror. Szpital rewelacyjnie wyposażony, ginekolog
      przy porodzie świetna, położna przy porodzie po prostu super, ale już na
      położnictwie tragedia, zero szacunku....długo by pisać
      rodziłam w szpiatlu w Wejherowie, woj. pomorskie
      • aishka2307 Re: lista szpitali w których są terroryści laktac 02.02.07, 22:33
        Poród, położne super ale później terror!!! Szpital Siemiradzkiego w Krakowie.
        Nie chcę przezyć tego po raz drugi. Teraz już będę madrzejsza
    • izap125 Re: lista szpitali w których są terroryści laktac 28.01.07, 15:58
      zgadzam się !!!!!!!!!
      szpital na żelaznej w wawie jest beznadziejny!!!!!!!!!!
      mordowali mnie 16 godzin żeby stwierdzić że trzeba zrobić cc.
      Po porodzie jeszcze gorzej. Mała nie chciała jeść z piersi, ja wykończona
      zestresowana a każda ,,Mądra,, położna miała swoje pomysły. Kiedy próbowałam ją
      karmić jak radziła jedna to druga za to samo dokładnie co zalecała pierwsza
      mnie opierdzielała.
      suma sumarum ,, dziękuję mądrym położnym,, nie miałam już sił próbować karmić
      piersią i mała dostała butelkę. a dodam że pokarmu było dużo.
      • milka_milka Re: lista szpitali w których są terroryści laktac 28.01.07, 17:07
        Ja miałam b.mało pokarmu, mała urodzona przedwcześnie nie miała siły ssać, ale
        dokarmiać - gdzie tam, a jaśli już to sondą, po palcu, łyżeczką lub
        kieliszkiem. Ja dowiedziałam się, że to w głowie siedzi karmienie i pewnie nie
        chcę karmić. Doszło do tego, że gdy w domu dałam jej butelkę (a głosdziłam ją
        wg. zalecen ze trzy tygodnie) to płakałam rzewnymi łzami, że ją truję. Depresję
        miałam cztery miesiące.
    • ilonekp podobno w Poznaniu na Lutyckiej 28.01.07, 17:14
      ale w maju to dopiero sprawdzę sama wink
      • berenia Re: podobno w Poznaniu na Lutyckiej 28.01.07, 17:25
        A ja mam zupelnie inne wrazenia z Zelaznej - gdy Mlody zaczal tracic na wadze
        (przysypial przy karmieniu), pediatra zazadzila dokarmianie od czasu do czasu.
        Dostawalam mleko tak czesto jak chcialam, a jak ktoras z poloznych miala
        watpliwosci, czy nie za czesto, to prosilam, zeby wpisac w karcie "dokarmianie
        na zyczenie matki". Nie bylo problemu.
        • mysza_lbn Re: podobno w Poznaniu na Lutyckiej 28.01.07, 19:34
          Szpital Wojewódzki na AL Kraśnickich w Lublinie.
          ogólnie położne bardzo miłe, ale dla nich każda matka powinna karmić piersią-
          nieważne czy ma pokarm czy też nie.
        • milka_milka Re: podobno w Poznaniu na Lutyckiej 28.01.07, 19:46
          Cóż, moje życzenia miały w nosie.
          • moreno500 Re: podobno w Poznaniu na Lutyckiej 28.01.07, 19:52
            na żelaznej dają kartę karmienia i jeśli matka chce dokarmiać, piszą "na
            życzenie matki".
            ja mogę otworzyć listę szpitali, w których nikt nie pomaga matkom chcącym
            karmić, w których zamiast pomocy położna oferuje butlę, albo co gorsza dokarmia
            za plecami matki.
            ten wątek to jakaś pomyłka. wystarczy powiedzieć, że się nie chce karmić i już.
            a to, że w szpitalach położne pomogają karmić, to tylko dobrze o nich świadczy.
            wreszcie przestano wmawiać kobietom, że nie mają pokarmu, bądź mają go za mało.
            • peresia Re: podobno w Poznaniu na Lutyckiej 28.01.07, 23:16
              Cyt: "Wystarczy powiedzieć, że się nie chce karmić i już"
              Leżałam z taką mamą na sali noworodków, która odmówiła karmienia piersią.
              Położne na czele z pediatrą niemal zmieszały ją z błotem...

              Sama miałam kłopoty z karmieniem, moja córka nie chciała ssać i pokarmu miałam
              bardzo mało. Nikt mi nie pomógł, chociaż bardzo prosiłam. W trzeciej dobie jak
              zdołałam odciągnąć 50 ml mleka i chcialam podać corce kieliszkiem, to zostalam
              ofukana i... kazano mi to mleko wylać.
            • milka_milka Re: podobno w Poznaniu na Lutyckiej 29.01.07, 10:51
              Wybacz, ale mam inne zdanie. Niestety w niektórych szpitalach nie wystarczy
              powiedzieć, że się nie chce. Nawet wszpitalu Bródnowkim, który uważam za
              świetny (dużo lepszy niż Żelazna, z mam porównanie) znalazła się połozna, która
              usiłowała wmówić mi, że dokarmiając dziecko ograniczm jego rozwój
              intelektualny. Na szczęście była tylko jedna i pozostałe starały się mi pomóc,
              ale były b. miłe i taktowne, a pediatra, gdy zauważył moje kłopoty z
              karmieniem, po prostu kazał dokarmiać. NA Żelaznej nasłuchałam się, że nie
              kocham dziecka, że jestem wyrodną matką i musiała niemal błagać o dokarmianie
              głodnej córki.
              • peresia Re: podobno w Poznaniu na Lutyckiej 29.01.07, 15:47
                W szpitalu, w ktorym rodziłam o dokarmianiu nie mogło być mowy, to było
                niemalże zabronione. Szpital nie miał w wyposażeniu ani mleka, ani butelek.
                Pomoc połoznych polegała jedynie na wypowiedzeniu formułki: proszę przystawiać
                dziecko do piersi, to takie proste, pani jest leniwa, dlatego nie wychodzi.
                Przeżyłam na oddziale noworodków 6 koszmarnych dób, moje dziecko dniami i
                nocami niemalże wyło z głodu. Wpadłam w mega depresję poporodowa i w 5 dobie
                nie miałam juz ani kropli pokarmu.
              • moreno500 Re: podobno w Poznaniu na Lutyckiej 01.02.07, 21:12
                może po takich sytuacjach, jak Twoja, zmieniono podejście. dają sztuczne mleko
                bez szemrania, oczywiście jeśli życzy sobie tego matka, bez jej zgody nie
                podają.
      • hipopotamama Re: podobno w Poznaniu na Lutyckiej 28.01.07, 19:51
        Lutycka to dobry szpital, nie wahaj się! Odwiedź też Raszei, może warunki jak w
        stajence betlejemskiej ale obsługa pierwsza klasa!
      • anika_ml Re: podobno w Poznaniu na Lutyckiej 29.01.07, 16:00
        Witam, w czerwcu 2006 rodziłam na lutyckiej.Opiekę oceniam dobrze a co do tego
        terroryzmu laktacyjnego to najgorszy jest ordynator noworodków, chodzi po
        pokojach i jedyne co go interesuje to "prosze pokazac piersi". Ja chciałam
        karmic ( z reszta karmie do teraz)ale bardzo mnie to wkurzało. Tym bardzirj, że
        miałam pytanie w związku ze stanem zdrowia synusia to nawet mi nie
        odpowiedział. Szpital ok ale ten pan zrobił na mnie bardzo zle wrazenie
    • agata7712 Re: lista szpitali w których są terroryści laktac 28.01.07, 23:58
      Super wątek!
    • karolina10000 Re: lista szpitali w których są terroryści laktac 29.01.07, 11:38
      Ja tez przezyłam swoje piekiełko w związku z przymuszaniem do karmienia.
      Jak będę rodzic drugie dziecko, nie będe nikomu sie tłumaczyć tylko zabieram
      butelke i mleczko. nie będe głodzić dziecka.
      Mysle, ze tne problem istnieje w mneijszym lub wiekszym stopniu w każdym
      państwowym szpitaluuncertain
      Pozdrawiam
    • leda81 szpital zielona góra 29.01.07, 12:33
      A myślałam, że to tylko mój wymysł,że tak teraz atakują z tym karmieniem. W
      Zielonej na opiekę narzekać nie mogę, ale kłopoty z karmieniem piersią i
      stosunek personelu szpitala do tej sprawy spowodowały, że zaczynałam płakać i
      stresować się na samą myśl, że już za pół godzinki mały będzie chciał jeść! Nie
      pomagało pocieszanie, że "musicie się tylko nauczyć". Z panią z poradni
      laktacyjnej przerobiłam wszystkie możliwe pozycje karmienia, co przedłużyło mój
      pobyt w szpitalu o 1 dobę. Czułam się jak niezdara, bo wszystkie karmią a mnie
      się nie udaje. Ale najlepsze było to że tam każdy ma swoją opinię: położne mówią
      - spróbuj nakładki, pediatra - żadnych nakładek, a pani od laktacji - jeśli
      naprawdę chcesz to będziesz karmić. Jasne!!! Okazało się że ja mam bardzo
      płaskie brodawki, które mojemu synkowi trudno było chwycić, a na dodatek mały
      nie za bardzo umiał ssać. Po 3 tyg. męczarni przeszłam całkowicie na butelkę.
      Teraz karmienie to dla nas obojga przyjemność. Właśnie się obudził! pa
    • pacia811 Re: lista szpitali w których są terroryści laktac 29.01.07, 12:44
      ja akurat problemu z karmieniem piersią nie miałam: miałam baaardzo dużo pokarmu
      i mała baaardzo chętnie ssała. ale na sali leżały ze mną dziewczyny, które "nie
      umiały" karmić. jak już przyszła jakaś położna to miała wielkie pretensje że po
      co ją wołają !!! na dodatek każda położna mówiła co innego, jedna że tak
      przystawiać inna że inaczej!! dziewczyny miały mętlik w głowie!! i karmiły te
      dzieci na okrągło bez wytchnienia- były zmęczone i zrozpaczone i totanie
      zrezygnowane!! szpital w siemianowicach śląskichsad
      • betti23 Re: lista szpitali w których są terroryści laktac 29.01.07, 12:57
        koszalin-mimo iz mala nie umiala chcwytac moich brodawek bo piersi mi zabardzo
        pecznialy przychodzila lazda po kolei na zmianie i na sile wciskala moje sutki
        z usta malej!szok-krwawily mi i lzy mi lecialy-moj m przyniosl mi na szczescie
        laktator i sobie po cichu odciagalam i karmilam mala butla-tak mam do dzis i
        mysle ze to rewelka bo:
        1mala pije moje mleko
        2 ja mam piekne brodawkii bez bolu
        3.wiem ile mala je(miarka)
        4.moge wyjsc gdzie chce i o kazdej porze zostawiajac domownikom butelki
        brak wyboru w szpitalu co do karmienia-przytloczyl mnie psychicznie i plakac mi
        sie chcialo
    • stefania123 Re: lista szpitali w których są terroryści laktac 29.01.07, 13:18
      To ja miałam komfortowa sytuację( prywatna klinika). Miałam cc na życzenie i
      przed przyjściem na oddział położna zapytała mnie czy chcę karmić piersią.
      Oczywiscie sie zgodziłam! w trzeciej dobie po porodzie zrezygnowałam i
      dokarmiały butelką bez mrugnięcia okiem.
    • iwka_viki siedzialam po nocach i sciagalam pokarm 31.01.07, 14:46
      Bylo to 4 lata temu, ale niegdy tego nie zapomne. Przez pierwsze miesiace nie
      miałam czasu cieszyc sie corką, moje dni po wyjsciu ze szpitala wygladaly tak.
      Proby przytawiania do piersi (ryczalysmy obydwie), szybkie sciaganie latkatorem
      a w glowie tylko mysl: oby jak najwiecej i jak najszybciej bo mala juz
      zaczynala plakac z glodu. Kiedy udalo sie "nazbierac" troszke pokarmu i
      nakarmic dziecko, szybko zasiadalam do nastepnego siagania zeby bylo na
      pozniej. I tak sedzalam cale dnie i noce. Corka wyjatkowo dobrze przesypiala
      prawie cale noce ale ja niestety nie moglam sie polozyc. Pamietam jak dzis,
      kiedy siedzialam do 3 nad ranem z laktatorem i szukałam argumentow na
      przerwanie tej chorej sytuacji. Bo przeciez wszyscy dookola powtarzali ze tylko
      wyrodna matka myslaca o wlasnej wygodzie nie karmi piersia. Wiec robiłam
      wszystko by zadowolic calą rodzine i popadalam w depresje. W koncu zdecydowalam
      ze podam sztuczny pokarm. Ale nie bylo dobrze, ponieważ cały czas miałam w
      głowie wypowiedzi "wysmienitych" lekarzy, że dziecko sztucznie karmione bedzie
      dużo chorowało a na butelce widziałam znak "bio-hazard". Teraz corka ma 4 lata
      i na bilansie w przychoni powiedziano mi ze ma wprost idealna wage do wzrostu,
      choruje nie czesciej niz inne dzieci i tylko załuje, ze z powodu stresu
      karmienia nie mialam czasu sie nią cieszyc gdy byla malutka.

      Myśle, że problem z karmieniem piersia powinien być szerzej poruszany w
      mediach. Mówi sie tylko o zbawiennym dzialaniu pokarmu mamy, jesli na 10 kobiet
      3 nie daje rady karmic piersia są automatycznie skreslane z listy.
      Nie wiem jak Wy, ale ja mimo, ze to juz 4 lata "żygam" (przepraszam za to
      słowo, ale tak czuje) tą całą propagandą karmienia piersią "mimio wszystko",
      ciągłemu powtarzania przez lekarzy "drogie mamy cierpliwości, w nauce
      karmienia, probujcie, probujcie"
      Dlaczego nikt w szpitachach (panstowych) nie zapyta sie jak chcemy karmić,
      tylko od razu "musimy" bez względu na wszystko karmić piersią.

      • emilly4 Bydgoszcz!!! 31.01.07, 18:49
        Przed porodem byla taka pewna,ze lekarze powinni robic to co do nich
        nalezy...az nie nacielam sie na to forum smile,dziewczyny akurat mowily o roznych
        szpitalach i poloznych. 1 dzien przed porodem szukalam poloznej-tak sie
        wystraszylam opisywanych histori-i znalazlam ,jeszcze o 22-ej jechalam do niej
        na dyzur smile To byly najlepeij wydane 350zl
        Mialam umowione ciecie cesarskie-polozenie posladkowe. Polozna powiedziala co
        mam mowic jak przyjade do szpitala(!!!!!!!),ile mam rozwarcia,kiedy zaczol sie
        porod-nie wazne co mi jest naprawde-SZOK!!
        Ale dzieki niej,zapomnialam jak to polozna Wieslawa-stara krowa-nie bawila sie
        ze mna,potraktowala mnie jak jakas puszczalska..szkoda ze jej nie nagrywalam..

        A co do karmienia to...bylam po narkozie,ale kiedy sie wybudzilam nikt nie
        przyniosl mi corki,a jak ja przynniesli to zbrali po 3 minutach...do piersi
        moglam ja przystawic juz nie wiem jak za pozno:/,a potem jedna mowila to,druga
        tamto,a mnie opieprzali.
        Corka jest na butliuncertain
    • kasiol81 Re: Szczecin Zdroje. 31.01.07, 19:00
      Moj synek za nic nie chciał piersi, wrzeszczał jak opetany, waga ciągle
      spadała,przez to że źle chwytał i wsciekał się przy tym miałam pogryzione
      krwawiące brodawki a przychodziły babki z poradni laktacyjnej i przez 1,5h
      mietosiły,szczypały i sciskały pazurami brodawki,w końcu gdy zbliżała się pora
      karmienia i wiedziałam że przyjdzie położna i znów się zacznie bałam się karmienia.
    • martinidryx2 Re: lista szpitali w których są terroryści laktac 01.02.07, 13:27
      Świetny wątek!
      W moim przypadku Madalińskiego, W-wa. Ja mało pokarmu, synek nie umiał ssać -
      mimo moich próśb o dokarmienie zero odzewu. Pamiętam jedną noc-dziecko się
      darło regularnie, ja ryczałam...booże, to było chyba gorsze niż ten cały,
      kilkunastogodzinny, koszmarny poród wink (ale na porodówce opieka super!)
      Niestety po pobycie na oddziale poporodowym też nabawiłam się depresji-w
      momencie kiedy naprawdę potrzebowałam pomocy nikt mi jej nie udzielił.
      Efekt tej laktacyjnej polityki jest taki, że owszem dziecko nauczyło się w
      końcu ssać, ale za to teraz konsekwentnie odrzuca butelkę, bez względu na to co
      się w niej znajduje i jakich wybiegów by się nie podjęło. Rzecz jasna o tym
      nikt podczas zajęć w szkole rodzenia nie wspomina. A kobieta też chce czasami
      wyjść z domu, nie wspominając o powrocie do pracy np.
      Czy naprawdę u nas zawsze musi być albo białe albo czarne-najpierw optowało
      się wyłącznie za butelką, teraz naciska na karmienie wyłącznie piersią. A może
      by tak czasami uciec się do zasady złotego środka...

      Naprawdę się cieszę, że ktoś poruszył ten temat.
      • mrowka777 Re: lista szpitali w których są terroryści laktac 01.02.07, 14:49
        ja również rodziłam na madalinskiego i też miałam problemy z karmieniem, pokarmu
        nie było za dużo, mała nie umiała ssać, całymi nocami płakała a ja razem z nią....
        pierwszej nocy była super położna i przychodziła do mnie i mi pomagała, ale
        drugiej niestety-prośba to jak rzucanie grochem o ścianę.
        i tak moje karmienie piersią skończyło się po 6 dobach...
        teraz już wiem: przy drugim dziecku zabieram laktator, butelkę i mleko.
        nie będę nikogo się prosić
    • ewa_84 Re: lista szpitali w których są terroryści laktac 01.02.07, 15:09
      Ja rodziłam w małej miejscowości w Sanoku, po 10 godzinach zrobiono mi cc, ale
      ja się wcale nie męczyłam i nie bolało mnie bardzo tylko mały się "zablokował",
      to było w nocy a małego dostałam w dzień koło południa tylko raz, a wnocy wcale
      go nie przynosili bo pytały się położne a ja nie chciałam, na drugi dzień już
      miałam go przy sobie bo dobrze się czułam ,tz wstawałam i chodziłam bez
      problemu. Na sali zaś leżała dziewczyna której dziecko nie chciało ssać i było
      dokarmiane i jak ona wychodziła ze szpitala to nawet położne informowały jakim
      mlekiem najlepiej karmić.
      • ashera Re: lista szpitali w których są terroryści laktac 01.02.07, 17:43
        Zostałam mamą po raz trzeci. Rodziłam 2 tyg. temu na Prostej w Kielcach (2
        poród cc). Ja chciałam karmić i karmiłam wszystkie dzieci piersią, ale tylko i
        wyłącznie z rozsądku i poczucia obowiązku (chociaż zawsze dokarmiałam butelką
        niemal od samego początku z różnych powodów). Po cc trudno jest się ruszyć a co
        dopiero prawidłowo przystawić noworodka do piersi. Położne pomagały jak mogły.
        Były dziewczyny, które niebardzo radziły sobie z karmieniem i one autentycznie
        były terroryzowane - masz pokarm to karm, nieważne, że sutki pogryzione,
        krwawiące, ból nie do opisania. Wszystko z zasadą "cierp ciało coś chciało".
      • twixy Puck I miejsce również za propagandę laktacyjną 01.02.07, 17:45
        Szkoda opisywać. Jak chcesz karmić butelką traktują Cię jak trędowatą. To nic,
        że przez 5 dni nie masz pokarmu, a dziecko drze się w niebogłosy cały czas.
        Uważają Cię za upierdliwą. Jest kilka naprawdę fajnych i pomocnych pielęgniarek
        i położnych, ale traf na taką sukę to się wszystkiego odechciewa. A kit o
        alergiach to Ci taki sprzedają... Mój mąż nigdy nie widział piersi, a choruje
        raz na 5 lat i to na katar. Brr jak sobie teraz pomyślę o tym to żałuję, że się
        nie postawiłam. Człowiek uczy się na błędach i to niestety swoich.
      • mamakamila3 Re: lista szpitali w których są terroryści laktac 02.02.07, 21:31
        Ja rodziłam w szpitalu bródnowskim,TRAGEDIA!!!,położna nie powiem była rewelacyjna ,ale koszmar zaczął się dopiero póżniej jak przyszło do karmienia małego.REWELACYJNA!!! pielęgniarka w tym szpitalu po mojej prośbie żeby mi pokazała jak mam nakarmić dziecko (moje pierwsze dziecko) stwierdziła, że no przecież co tu pokazywać ,tak normalnie przystawia pani do CYCA i już, i wyszła sobie,po moich próbach i prośbach niestety nie dałam rady nakarmić dziecka,bo nie potrafiło złapać piersi.(a słyszałam jak dziecku jeżdziło w brzuszku z góry na dół z głodu).W końcu zdesperowana poprosiła żeby dały mi troszke mleczka w buleteczce, stwierdziły że nie ma ot tak na każde zawołanie rozchisteryzowanej mamusi.Dopiero po kłótni jaką użądziła w tym szpitalu moja mama dostałam łaskawie dla małego trochę mleka,a potem stwierdziły że teraz mamusie są bardzo leniwe bo nie chce im się pomęczyć przy dziecku i przy karmieniu piersią tylko odrazu chcą żeby dziecko jadło z butelki.KOSZMAR!!!
        • milka_milka Re: lista szpitali w których są terroryści laktac 20.02.07, 15:00
          A ja wspominam ten szpital zupełnie inaczej. Owszem, kazali karmić piersią, ale
          gdy lekarka zobaczyła, że małytraci na wadze, pokarmu, mimo odciągania jest
          mało, kazała normalnie dokarmiać (butelką) i nikt specjalnie nie marudził.
          Przychodziło mnóstwo osób, które chciały pomóc, były miłe. JEdna tylko położna
          opowiadała głupoty, w stylu, że dziecko będzie mniej inteligentne, bo na
          butelce, ale szybciutko ją ukróciłam i był spokój. W każdym razie w porównaniu
          z Żelazną było super i naprawdę nie mogę narzekać.
    • laura_r Matka nie karmiąca piersią nie jest gorsza!! 01.02.07, 19:49
      Nareszcie!! Myślałam, że jestem jakaś inna. Mój syn urodził się bez odruchu
      ssania, miałam cesarkę. Przez pierwszą dobę był opity wodami płodowymi, nie
      chciał jeść wcale, w drugiej dobie nie miałam pokarmu. Co godzinę pobudzałam
      piersi laktatorem, jak pojawił się pokarm, okazało się, że mały nie potrafi
      ssać. I tu zaczął się horror... Co zmiana to inna pielęgniarka wkładała małemu
      moją brodawkę żeby sprawdzić czy on "rzeczywiście" nie potrafi ssać. Nie chcę
      tego opisywać bo do teraz chce mi się płakać. Karmić udało mi się tylko przez
      kapturek, po 3 miesiącach okazało się, że mały nie przybiera na wadze i wtedy
      powiedziałam KONIEC!! Nareszcie. Tak bardzo bałam się potępienia innych, że
      gdyby nie zbyt mały przyrost wagi to nadal robiłabym to wbrew sobie. Nienawidzę
      tej zakichanej propagandy, że karmienie piersią jest takie cudowne .... buuu.
      Międzyrzecz woj. lubuskie
      • beatar9 ..nie dajemy miłości-cyca 20.02.07, 00:25
        ...i te chore propagandowe hasełka-matki nie karmiące cycem nie dają dziecku
        tyle miłości,bliskości i ciepła co karmiące wrrrrrr takie bzdury gadać to aż
        włos się jeży delikatnie mówiąc...u nas było tak samo jak u Ciebie laura choć
        nasz synek urodził się sn ale w ogóle nie był zaiteresowany tą częścią mojego
        ciała tylko u nas po kilku dniach od powrotu do domu przygoda z karmieniem
        skończyła się w szpitalu-mały przyrost wagi,zaczynające się odwodnienie i
        decyzja-dość łudzenia się że będzie oki-BUTLA...synek jest
        dużym,zdrowym,baaaaardzo kochanym maluchem mimo,że nie karmiłam
        naturalnie...dziewczyny!!nie słuchajcie tych bzdur tylko kierujcie się dobrem
        dziecka a nie hasłami,pozdrawiam wszystkie butelkowe mamy

        p.s.pediatrzy(zwłaszcza państwowo)od razu zakładali,że karmię
        naturalnie...rozczarowywałam ich przecząc-a dlaczego pani nie karmi?to takie
        dobre dla dzidziusia,takie alergie są po sztucznym mleku,takie chorowite dzieci
        wyrastają,nie chciała pani karmić?....i znowu tłumaczenie "dlaczego?"
    • mamakrzysia4 Pruszkow Wrzesinek 01.02.07, 21:10
      • anetinus ciechanów 02.02.07, 08:41
        • anetinus Re: ciechanów 02.02.07, 08:46
          dodam jeszcze że warunki fatalne, ale lekarze, położne, pielęgniarki są świetne.
          Leżałam tam trzy razy i nie mogłam się nadziwic że są takie ludzkie, a potem
          urodziłam i mała nie chciała ssać i prysły złudzenia. Wróciłam do domu z
          depresją a mała jest na butli od pierwszego dnia w domu. Dodam jeszcze że to i
          tak nie moze sie równac ze szpitalem w PłOńSKU(!!!!!!!!!!!!!!!!!) do kktórego
          mam 5 min. a wolałam jechać 30 km niż tam sie pojawić
    • lechmiki Re: lista szpitali w których są terroryści laktac 02.02.07, 21:57
      Czytam wasze wypowiedzi i jestem zszokowana (ja wprawdzie nie mialam zbytnich
      klopotów z karmieniem ,mała miała silny odruch ssania i dość szybko sie
      nauczyła)i tak sie zastanawiam gdyby naprawde byli dobrzy specjaliśći (położne)
      i pokazali wam jak karmić to napewno więcej mam by karmiło naturalnie a przez
      to ich zachowanie ,poniżanie ,wyszydzanie itd. wiele mam się po prostu
      zniechęcilo więc po co ta cała afera że karmienie naturalne jest najlepsze itd.
      jak to w tym naszym kraju wszystko musi być pokręcone aż żal.....
    • mala_malgo Re: lista szpitali w których są terroryści laktac 02.02.07, 22:24
      Witam - ciekawy wątek! Ja rodziłam w Rawiczu k.Leszna. Niestety z pobytu w
      szpitalu po porodzie najbardziej zapamiętałam zmuszanie do karmienia piersią.
      Przykra sprawa. Położne przychodziły i pomagały mi przystwić dziecko do piersi,
      ale za każym razem po kilku sekundach maluszek puszczał brodawkę. Sutki miałam
      ponaciągane we wszystkie strony, tak mi położne je wyciągały i na siłę wpychały
      do buzi maluszka. Okropne! I co z tego - nic! Bo mały i tak był ciągle głodny,
      wrzeszczał a ja czułam się jak wyrodna matka, która nie potrafi sobie poradzić
      z dzieciątkiem. Mały i tak po powrocie do domu dostał mleko modyfikowane z
      butli i rośnie jak na drożdżach. Bardzo się boję powtórki tej sytuacji i nie
      wiem czy zdecyduję się na 2 dziecko sad A mogło być od początku tak pięknie!
      • lidka73 Zielona Góra!! 03.02.07, 00:05
        • lidka73 Re: Zielona Góra!! 03.02.07, 00:19
          Zgodę na dokarmianie butelką musiał wyrazic sam ordynator,po uprzednim
          powiadomieniu zainteresowanej,że wyrządza dziecku wielka krzywdę swoimi
          fanaberiami.Ja przeforsowałam swoje fanaberie po 4 dniach absolutnego braku
          pokarmu.Ale dałam się ogłupić do tego stopnia że uwierzyłam,że młody ma pod
          pachą dwie potówki z powodu mleka butelkowego.
    • ania.silenter Szpital Bielański Wa-wa horror:(((( n/t 02.02.07, 23:40

      • monika10001 w 2001 na Żelaznej żyć nie dali... 19.02.07, 02:14
        jak zobaczyli na szafce mleko NAN,smoczki i butelki to w czasie obchodu
        odwrócili się do mnie d.... i komentarz "p M... to robi co chce".Tak,tak Pani
        Monika M.zawsze robiła co chce i kilkanaście dni pobytu na w szpitalu tego nie
        zmieni.Dziecko było butelkow-smoczkowe,nie chorowało,zęby ma bez przebarwień i
        plomb,na kontrolach u stomatologa byli zdziwieni że kolega smoczkowy,bez
        alergii i nie wiem co to kolka!Dodam iż piersi bez laktacji mam dużżże w czasie
        były MEGA.Skandaliczne jednak było to iż kiedy karmiłam synka buteką na
        korytarzu podeszła pielęgniarka i powiedziała żeby wrócić do sali bo ZŁY
        PRZYKŁAD DAJĘ INNYM KARMIĄCYM.
        • nec_nec Lublin - Jaczewskiego 19.02.07, 08:29
          Wiedziałam, że będę miała problemy z karmieniem - wiedzieli także lekarze i
          mówiłam o tym położnym - lata leczenia onkologicznego w piersiach -chirurg
          onkolog powiedział, że jeśli będę miała dziecko będę miała problemy z
          karmieniem/wytwarzaniem mleka. Dziecko tak straznie płakał, przystawiałam
          ciągle i ciągle i nic, łapała prawidłowo, ale mleka brak. Chodziłam płakałam,
          prosiłam o trochę mleka sztucznego, bo serce mi się kroiło. Połozna przyszła i
          powiedziała, że udowodni mi, że mam mleko- dusiła piersi aż pokazał się parę
          kropel. Pózniej po wyjściu ze szpitala jak przyszła położna środowiskowa pytała
          sie kto mnie tak pobił, piersi były sino-żółte. Całe w siniakach. Chodziłam z
          mała całe noce (ja szczęscie tylko trzy) i błagałam o troche sztucznego, mała
          traciła na wadze. W końcu RAZ dali mi strzykawkę z Bebilonem, ale o 3 w nocy,
          aby nikt nie widział. jakaś paranoja. Te położne to jak bym ich teraz spotkała
          to...nie ręczę za siebie. Fanatyczki. Powinny się leczyć na głowę.
    • monikaj21 Re: lista szpitali w których są terroryści laktac 19.02.07, 09:20
      Włos się jeży na głowie jak się to czyta! Kretyni nie powinni mieć pozwolenia
      na prace z ludźmi a już tym bardziej kobietami po porodzie i ich dziećmi.
      W szpitalu (Żelazna) nie miałam zbytnich problemów z karmieniem więc nie wiem
      jak jest z tym terrorem laktacyjnym. W każdym bądź razie nie czułam presji a
      raczej chęć pomocy (dziewczyna na mojej sali po cesarce miała problemy i raczej
      pozytywnie ją stymulowano niż robiono wyrzuty).
      Za to już później - w przychodniach, u lekarzy jakiś koszmar. Karmiłam piersią
      długo (rok), ale jak słyszałam podstawowe pytanie na wizycie z dzieckiem 'Karmi
      pani normalnie czy butelką?' to krew mnie zalewała. Jak miałam kryzys
      laktacyjny (prawie zero pokarmu przez prawie dwie doby), mala była wściekle
      głodna to podałam jej mieszankę to mało mnie pediatra nie pozbawiła praw
      rodzicielskich.
      Dużo mam musi zrezygnować z karmienia piersią chociaż chce karmić - gdyby nie
      taka atmosfera i nagonka to na pewno mniej takich dziewczyn miałoby problemy z
      karmieniem, bo przecież rzeczywiście w karmieniu dużo zależy od samopoczucia i
      spokoju matki.
      Trzeba chyba jakiś protest zorganizować przeciwko temu terrorowi smile
      A już barbarzyńskie metody i określenia o jakich tu czytałam to się do sądu
      nadają.
      • beatar9 solec,w-wa 19.02.07, 10:02
        witam,jest tam taka mało sympatyczna pielęgniarka-terroryzowała mnie kilka nocy
        z rzędu,nawet podnosiła głos,na siłę próbowała "nakarmić"mojego synka,kiedy on
        w ogóle nie był tą cząścią mojego ciała zainteresowany,obchodziła się z nami
        mało delikatnie,myślałam że mi cycki pourywa...wiem,że karmienie to super rzecz
        ale nie za wszelką cenę-mój synek miał dużą żółtaczkę i pani nie wpadadła na
        pomysł że to od żółtaczki jest śpiący i jedzenie mogło nie istnieć...teraz
        jestem mądra ale wtedy-płacz,determinacja,stres,walka z wiatrakami jak się
        okazało,niestety nic nam nie wyszło z karmienia piersią mimo walki jeszcze
        kilkudniowej skończyło się na butli,choć nie brałam tego pod uwagę,nie żałuję
        choć miałam okropnego moralniaka dzięki tej terrorystce,nie mogą do końca
        zrozumieć tego ciśnieniowania dziewczyn po porodzie-musi pani karmić i
        już...nie przejmujcie się dziewczyny gdy Wam nie wyjdzie tak jak mi-butla ma
        złą opinię ale są też plusy...pozdrawiam i życzę rzeki mleka
        • astronia Toruń 19.02.07, 19:14
          Zaczeło się od cc .. po cc problemy z karmieniem do tego moje brodawki to
          szkoda gadać .. prawie w 1 dobie kazano mi usiąść na krześle (po cesarce) i
          karmić młodego ! w 3 dobie zrezygnowałam z karmienia bo mały leciał z wagi na
          łeb na szyje ..więc posżłm do lekarza i mówię " nie chce karmić piersią " a on
          mi na to "ok! pediatra się ucieszy ":/.. zero jakiejkolwiek pomocy bo chyba
          najbardziej jej potrzebowałam.. potem horror z wydzieraniem się na mnie przez
          panie połozne kilka pielęgniarek wielkie fochy co do dawania mleka i butelek (
          aczkolwiek wspominałam na jakimś forum jakie to butelki są w toruniu w
          szpitalu) ...dostałam jakieś prochy na zatrzymanie laktacji i pytanie GDZIE TU
          WYBÓR???????
      • kiniak22 Re: lista szpitali w których są terroryści laktac 19.02.07, 20:37
        ja rowniez mam za soba niemile wspomnienia ze szpitala, porod trwal prawie 15
        godzin, corka byla zmeczona i przez jakas dobe nie wykazywala nawet
        najmniejszych checi aby possac piers, mimo wszystko przystawialam, dzisiaj nie
        wiem tylko jaki to mialo sens bo nie mialam wogole pokarmu!!! nie wiem dlaczego,
        lekarze tez nie potrafili mi na to pytanie odpowiedziec i tylko mnie obwiniali,
        ze to ja jestem winna a co ja takiego zrobilam? moze i moja wina tylko nikt nie
        potrafi powiedziec dlaczego pokarmu nie bylo, polozne byly wzglednie mile ale
        niestety nie docieralo do nich jakos ze nie mam pokarmu, spedzilam prawie 2 dni
        z cyckami na wierzchu, co chwile ktos do mnie przychodzil masowal piersi,
        sciskal brodawki, a tu ani jedna kropla nie poleciala, kazali kupic kapturki bo
        mam plaskie brodawki, kupilam ale po co skoro nie mialam pokarmu, robilam
        wszystko co mi kazali a potem plakalam z bolu i wyrzutow sumienia bo co ze mnie
        za matka, dopiero w drugiej dobie zgodzili mi sie nakarmic dziecko bo juz
        wszystkie zmiany wiedzialy ze nie mam pokarmu ale zawsze przed podaniem butli
        przychodzil ktos i sprawdzal czy czasem nie klamie ze nie mam pokarmu!!!
        przyszlysmy do domu i tutaj wreszcie odpoczelam, podawalam corce butle z
        mieszanka i bylam szczesliwa ze mam sliczne zdrowe i najedzone dziecko a potem
        plakalam ze jestem wyrodna matka bo nie karmie piersia, pokarm pojawil sie po
        jakichs 2 tygodniach dopiero, probowalam przystawiac corke ale ona juz
        rozleniwiona przez lekko lecace mleczko z butelki nie chciala ssac, dalam sobie
        wiec spokoj, teraz jestem znowu w ciazy, tak jak za pierwszym razem mam nadzieje
        i nastawiam sie ze bede karmic piersia, gdyby jednak sytuacja sie powtorzyla nie
        dam juz soba tak pomiatac
        • laminja Re: lista szpitali w których są terroryści laktac 19.02.07, 22:16
          często w pierwszych dobach po porodzie kobiety nie mają pokarmu. Mechanizm
          ssania pobudza organizm kobiety do produkcji mleka. W pierwszej dobie po
          porodzie dziecko je mało dlatego często dokramianie rozpoczynane jest dopiero
          w drugej dobie. Myślę, że Ci wszyscy ludzie chcieli Ci pomóc, sprawdzanie czy
          nie pojawił się pokarm chyba nie miało na celu potwierdzenia tego czy mówisz
          prawdę, ale nadziei na to, że może pokarm się pojawił i zamiast butelki dziecko
          dostanie pierś. Wolałabyś, żeby sobie od razu odpuścili i uznali, że nie
          będziesz karmić więc nie ma po co marnowac czasu na stymulowanie Twojej
          laktacji? Myślę, że brak pokarmu nie był Twoją winą, ale mimo wszystko
          doceniłabym starania personelu szpitala.
          • monikaj21 Re: lista szpitali w których są terroryści laktac 19.02.07, 22:27
            Wiesz, sądzę że forma tu się liczy - co innego jak ktoś pokazuje że chce pomóc,
            a co innego jak traktują cię jak bezosobowe urządzenie do karmienia, nie
            tyłumaczą tylko wzbudzają poczucie winy. To jak dziewczyna ma mieć pokarm jak
            ją tak traktują? Oprócz pobudzania laktacji ogromną rolę odgrywa psychika.
            • laminja Re: lista szpitali w których są terroryści laktac 19.02.07, 22:59
              pewnie! Tylko nie chce mi się wierzyć w to, że ludzie, którzy poświęcili tyle
              czasu i uwagi osobie mającej problemy z pokarmem, wszyscy bez wyjątku traktowali
              ją jak bezosobowe urządzenie do karmienia. Nietety (tutaj absolutnie do nikogo
              nie piję) choć personelowi często brakuje wyczucia i kobiety różnie potrafią się
              zachowywać...
              • beatar9 najważniejszy spokój 20.02.07, 00:07
                laminja witaj,niezbyt miło wspominam dni i noce spędzone na walce o
                laktację...kobieta,która odwiedzała mnie była nieprzyjemna,wręcz podnosiła
                głos,była bardzo niedelikatna w słowach i czynach-może nie ma dzieci albo ma
                słabą pamięć i zapomniała jak to jest kiedy bardzo się chce a tu lipa...do tego
                brak jednej teorii-jedna mówi-tak ma być i syn nauczy się ssać,druga-
                wlaczyć,walczyć,walczyć o laktację...te sprzeczne zdania doprowadzały mnie do
                obłędu-snułam się po korytarzu rycząc jak bóbr;sposoby były różne-moczenie
                dziecka zimną wodą,rozbieranie go,zatykanie nosa,pociąganie za uszy,odciąganie
                brody-żal było patrzeć ale podobno cel uświęca środki...tylko nie mogę
                zrozumieć dlaczego w stosunku do mnie brak było ciepła,zrozumienia i
                niedocenianie tego,że nie spałam 6nocy,że starałam się aby dać synkowi to co
                najlepsze...skończyło się butelką i nie żałuję choć dłuuugo miałam
                moralniaka,że nie sprawdziłam się,że zawiodłam,że to moja wina-do tego
                doprowadza ciśnienie na karmienie piersią...teraz wiem że to nie moja wina,winą
                za żółtaczkę mogę obarczyć personel-nie zaproponowano nakarmienia i napojenia
                synka aby mógł wypłukać bilirubinę...teraz wiem,że z wieeelkim dystansem
                podeszłabym do tego co wtedy mówiono,robiono a sama nie nastawiałabym się na
                naturalne karmienie-im większy luz tym lepiej to wychodzi,pozdrawiam
                • laminja Re: najważniejszy spokój 20.02.07, 00:23
                  jak dla mnie na tzw. terror laktacyjny składa się kilka czynników:
                  1. Brak odpowiedniego przygotowania większości personelu
                  2. Brak odpowiedniego przygotowania matek - większość z nas nie miała pojęcia o
                  tym, że karmienia piersią trzeba sie nauczyć i może nie być łatwo.
                  3. Zbyt mała ilość personelu - położne mają za dużo pacjentek pod opieką, przez
                  co nie mogą spokojnie posiedzieć i pomóc jednej kobiecie
                  4. Pokoje 3-4-5 łóżkowe nie dają szansy na spokój, zwłaszcza kiedy u każdej
                  kobiety są jeszcze goście

                  Myślę, że im więcej kobiety wiedzą tym mniejsze znaczenie ma dla nich postawa
                  personelu, a ta jest często naganna nie tylko na oddziałach położniczych.
                  Wiedząc, że być może pojawią się problemy mamy inne nastawienie. Gdyby kobiety
                  więcej wiedziały o karmieniu piersią umiałyby sobie radzić z podstawowymi
                  problemami. A na przykre komentarze personelu warto reagować skargą do
                  przełożonych, a nie poczuciem winy. Tylko tak moża "wyeliminować" chamskie
                  zachowania.
                  • beatar9 Re: najważniejszy spokój 20.02.07, 00:32
                    zgadzam się z tym co napisałaś ale realia są i nie zmienimy ich,to że byłam
                    tylko teoretycznie przygotowana nie zmienia faktu,że personel powinien być
                    pewien tego co mówi i robi...a tu totalnie inne zdania-jedna to,druga co innego
                    mówiła...wiem jedno-teraz nie upierałabym się tak jak 21m-cy temu,wszystko ma
                    swoje złe i dobre strony-dla mnie tylko dobre
                    • laminja Re: najważniejszy spokój 20.02.07, 00:48
                      nie zgadzam się z tym, że skoro realia są takie a nie inne nic się z tym nie da
                      zrobić. Trzeba zwracać uwagę osobom, które nie umieją się zachować, pisać skargi
                      do przełożonych, wymagac! Zamiast popadac w poczucie winy i płakać po kątach
                      trzeba brać sprawy z swoje ręce i nie zgadzac się na podobne traktowanie. A do
                      tego wszystkiego trzeba jak najwięcej wiedzieć, na polskim rynku jest sporo
                      ksiązek, w których omawiane są szczegółowo kwestie karmienia piersią. Dzięki
                      edukacji coraz więcej kobiet nie zgadza się na rutynowe nacinanie krocza, itd.
                      Dlaczego więc tyle kobiet pozwala personelowi medycznemu się poniżać zamiast się
                      przeciwstawić i zacząć wymagać? Z doświadczeń koleżanek wiem, że osoby stanowcze
                      i pewne siebie nie miały opisywanych tutaj problemów. Komentarze personelu
                      należy jednym uchem wpuszczać, a drugim wypuszczać... Myślę, że personel
                      medyczny często traktuje nas tak jak mu na to pozwalamy. Z tym trzeba skończyć.
                      • beatar9 Re: najważniejszy spokój 20.02.07, 00:52
                        hmmmm ma pytanie...ile masz potomstwa laminja?
                      • beatar9 Re: najważniejszy spokój 20.02.07, 01:03
                        jeśli chodzi o teoretyczne przygotowanie to naczytałam się łącznie z broszurą
                        najlepszego fochowca od karmienia piersią-nazwiska nie przytoczę;jeśli chodzi o
                        pozwalanie na takie traktowanie-teraz bym ryknęła bo jestem mądra po szkodzie
                        jak większość polaków;nacinanie krocza...hmmm w moim przypadku to pierwsze
                        dziecko ważące 4280g i straszona byłam cesarką-urodziłam bez zzo w ciągu
                        niecałych dwóch godzin od przyjęcia do szpitala-uważam to za nasz sukces;co do
                        personelu-na rutynę nie ma chyba lekarstwa bo w razie skargi ręka rękę umyje a
                        ja przecież mogę przesadzać jak to kobieta po porodzie-leżałam z
                        dziewczyną,której zostawiono tamponów sztuk 5 i wmawiano jej,że to co widziała
                        to nie był tampon...he...zaszyto jej pół odbytu w co ordynator nie uwierzył-
                        teraz może tak bo założyła sprawę...więc nie ma jednego sposobu na wszystkich...
    • muszka.owocowka Ciechanów raz jeszcze 19.02.07, 23:40
      Byłam nastawiona na karmienie piersią więc specjalnie nikt nie musiał mnie
      zachęcać. Nie mniej po cc pokarm nie pojawił się przez 3 dni. Maleństwo, na
      zlecenie pediatry, było dokarmiane. Ze względu na problemy z laktacją
      pielęgniarki regularnie mnie w tym czasie nachodziły strasząc żółtaczką i
      przedłużonym pobytem w szpitalu. Raz zobaczyłam w jaki sposób żywią dzieci na
      oddziale. Zdrowym i donoszonym noworodkom zakładają do żołądka sondę. Oczywiście
      nikt się matki nie pyta o pozwolenie. Mała się przy tym krztusiła. Nerwy mi
      puściły i poprostu się wtedy poryczałam. Barbarzyństwo!
      Zresztą takie podejście jest charakterystyczne dla oddziału. Pacjentka ma się
      nie odzywać. Nie ma potrzeby jej wyjaśniać albo prosić o zgodę. Personel wie
      lepiej. Nigdy więcej tego koszmaru!
      • astronia Re: Ciechanów raz jeszcze 21.02.07, 12:33
        już zaczeło mnie to wkurzać ............. ktoś nie karmi piersią to nie karmi i
        to nie jego wina a może i jego wina a tu przeczytałam że pierś i jeszcze raz
        pierś juz mi się chce żygac uncertain
Pełna wersja