szpital na Karowej

28.01.07, 15:16
Witam,
22.01 urodzilam na Karowej przepieknego syneczka smile
porod wspominam bardzo dobrze, opieka super, polozna Ania Stasiewicz i lekarze
zyczliwi i bardzo profesjonalni, mimo iż po 12 godz porod zakonczyl sie
cesarka i tak fachowosc na najwyzszym poziomie !!!!
NATOMIAST
Opieka poporodowa na oddziale totalne dno, nikomu nie zycze, zeby tam trafil.
Najlepiej byloby urodzic na Karowej ale zostac przewiezionym do innego
szpitala. Nieliczne polozne zyczliwe i mile. lezalam na sali 4 osobowej -
tylko raz przez 5 dni pojawil sie ktos z pytaniem czy wszystko ok i czy moze w
czyms pomoc. Pytania zadawane przez poloznice konczyly sie pretesjami, ze co
to my nie wiemy???? Nie mialam pokarmu (po cesarce) i nikt nie powiedzial mi
co mam robic, plakalam, syn bardzo duzo stracil na wadze, sama musialam isc do
poloznych po sztuczny pokarm, nie zostalam poinformowana jak mam sobie z tym
poradzic, co ile karmic i w jakich ilosciach. Jedyna podpora to Przelozona
poloznych - kobieta aniol, ktora wyciagnela mnie z zalamania. Mam traume po
pobycie w tym szpitalu. Oczywiscie nie tylko te marne dwa przyklady
przyprawily mnie o bol glowy, bylo ich ZNACZNIE wiecej, a wiec dziewczyny -
rodzic - owszem, ale nie przebywac w tych nieluckich warunkach. Dodam tylko,
ze porod mialam oplacony (indywidualna opieka poloznej) natomias nie placilam
za extra warunki po porodzie. Pozdrawiam serdecznie
    • nieszkasob Re: szpital na Karowej 29.01.07, 09:44
      Witam. Planuje rodzić w tym szpitalu w zwizaku z tym mam pytanie. Czy mialaś
      lekarza prowadzacego z tamtego szpitala i czy opłacałaś polożną?? Czy w
      szpitalu było tlocznoa?? Z jakiego powodu było cc i dlaczego trzymali Cie az 12
      h.
      Z góry dziekuje i gratuluje syna !!
      Pozdrawiam,
      • gmajerek Re: szpital na Karowej 29.01.07, 12:03
        Witam,
        Nie mialam lekarza prowadzacego z tego szpitala, mysle, ze dotalam sie tam ze
        wzgledu na oplacona polozna, ktora dzien przed porodem zalatwila mi miejsce na
        patologii ciazy ( bylam juz 10 dni po terminie porodu) - w nocy zaczelam rodzic.
        kazde "stanowisko" rodzace bylo zajete a na salach poporodowych codziennie mieli
        wypisywac okreslona ilosc poloznic (slyszalam rozmowy miedzy poloznymi). Od
        poczatu bylo wiadomo, ze porod moze skonczyc sie cesarka ze wzgledu na
        odgjeciowe ulozenie plodu, ale byla bardzo duza szansa, ze urodze naturalnie,
        wiec dlatego trzymali mnie 12 h. Nie zaluje, bo porod byl naprawde lekki. smilesmilesmile
        Pozdrawiam
        • nieszkasob Re: szpital na Karowej 29.01.07, 12:41
          dzieki - sorki ze tak zdziwiły mnie te 12 h ale ja tez mialm porod wywolywany
          (11 dni po terminie) i po 10 h zakonczyl sie cc. Tylko dla mnie te 10 h to byl
          koszmar : silne skurcze, brak rozwoarcia, masaz szyjki i inne atrakcje. Wiec
          teraz wybiwrajac szpital chce taki by nie zwlekali z cc.
          Podoba mi sie Karowa zwlaszcza ze mam tam lekarza i planuje wynając polożną
          tylko te "tłumy" tam mnie przerażają .....

          Pozdrawiam,
          • gmajerek Re: szpital na Karowej 29.01.07, 21:18
            Karowa jest bardzo nastawiona na porody naturalne i ponoc zawsze zwlekaja z cc,
            ale to tylko pogloski, ja bylam swiadoma konca mojego porodu i sama sie na to
            zdecydowalam, ale bedac na Twoim miejscu rzeczywiscie zastanawialabym sie nad
            szpitalem gdzie decyzja o cc pada natychmiast.
            Życze powodzenia i latwego porodu, no i wspanialego dzidzia
            pozdrawiam
    • alex359 Re: szpital na Karowej 30.01.07, 10:48
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=55400948&a=55598625
      tak jak już napisałam, niech każda ustali sobie priorytety przy porodzie i
      wtedy wybiera szpital bo każdy ma inne zalety.
      Na Karowej ratuje się chore noworodki przede wszystkim, matka jest na 2 miejscu.
      • nieszkasob Re: szpital na Karowej 30.01.07, 12:30
        dzieki za odpowiedz. Ale trudno wyrabiać sobie zadnie niesłuchając innych poza
        tym priorytety są ze sobą powiązane bo to, że ktoś zwleka z cc to nie tylko
        wiąze się z moimi "niedogodnościami" ale tez z niedotlenieniem dziecka ... A
        nie chce by moje drugie dziecko było "urodzone w zamartwicy po cięzkim
        porodzie". Mnie nie interesuje, kolor kafelków czy ścian poszukuje szpitala z
        fachowcami gdzie nie będe rodziła naturalnie "dla zasady".
        Pozdrawiam,
        ----
        Kaperek ma
        to już
        • alex359 a może IMiDZ? 30.01.07, 14:47
          nieszkasob a może IMiDZ? warunki nie są tam najlepsze, ale personel miły,
          lekarze wykwalifikowani i ratują ciężkie przypadki noworodków. Ja miałam
          planowaną z góry cesarkę ze względu na moje zdrowie i pomimo, że chciałam u
          nich mieć operację wysłali mnie na Karową. Z dzieckiem by sobie poradzili, ale
          o mnie sie bali.
          Moja koleżanka rodziła teraz w Bródnowskim, po 10 h zrobiono jej cc, a po 4
          dobach wypisała się na własne rzyczenie bo nie była w stanie wytrzymać klimatu
          panującego w tym szpitalu od lekarzy po położne.
          • nieszkasob Re: a może IMiDZ? 31.01.07, 15:17
            W IMiDz rodziła moja bratowa i niestety nie najlepiej wspomina poród choc
            przebiegal szybko i bez komplikacji. A co do Bródnoskiego to chyba tez sie nie
            zdecyduje jak bylismy z malym w szpitalu n nieklanskiej to lezal tam wlasnie
            noworodek z Brodnowskiego, ktoremu w niewyjasnionych okolicznosciach zlamano
            tam nozke. Rozwazam jeszcze Zelazna i Solec ale tak naprawde to mam coraz
            wiecej watpliwosci......
            Dziekuje i pozdrawiam,
    • emama3 Re: szpital na Karowej 31.01.07, 17:43
      witam,rowniez rodzilam w szpitalu na karowej i wynioslam z tamtad zupelnie
      odmienne wrazenia,nie zgodzilabym sie z pania,ze opieka poporodowa w tym
      szpitalu to dno.spedzilam na oddz polozniczym kilka dobrych dni i nie zuwazylam
      aby polozne z tego oddz nie interesowaly sie pacjentkami i ich
      problemami.lezalam rowniez na sali 4-ro osobowej{jest taka tylko jedna}i zawsze
      jesli ktoras potrzebowala pomocy,zawsze ja otrzymywala,polozne cierpliwie
      odpowiadaly na nasze pytania,nawet najbardziej banalne i nie zauwazylam aby
      robily to z laski,cierpliwie wyjasnialy i tlumaczyly nasze watpliwosci,odnosnie
      nas mam i dzieci,sugerowaly rozne sposoby rozwiazywania problemow,zawsze mozna
      bylo cos wybrac dla siebie,a na sale zagladaly non stop i pytaly czy czegos nam
      nie trzeba.nie jest mozliwe miec polozna na wylacznosc,bo nas jest duzo a
      poloznych kilka.konfrontujac opinie odnosnie "nieludzkich warunkow"- to niejedna
      z nas takich komfortow nie ma w domu.
      czytajac pani post doszlam do wniosku,ze nie jest mozliwe dogodzic nam
      wszystkim,bowiem co jest dobre dla jednej,nie podoba sie drugiej,ciezko nam sie
      pogodzic z faktem,ze po porodzie zaczyna wazniejsze byc dziecko a nie
      my,dochodza do glosu "wariacje" naszego organizmu,z ktorymi sobie nie
      radzimy,liczymy na to ze ktos rozwiaze nasze problemy od reki,a niestety na
      wszystko trzeba czasu i cierpliwosci.
      pamietajmy o tym,ze usmiechem i dobrym slowem mozna zdzialac duzo!!!!!!
      • basia_mar Re: szpital na Karowej 31.01.07, 18:52
        co do porodów, to czasem trudno jest powiedzieć czy ktoś robi coś źle, przez
        rutynę itd. dużo zależy od nastawienia kobiety

        jeśli zaś chodzi o opiekę położnych na oddz. położniczym to w zupełności nie
        zgodzę sie z przedmóczynią; byłam tam 3,5 roku temu, może wiele się zmieniło,
        ale wątpię, szczególnie, że ostatnio usłyszałam opinię jednej z pracujacych tam
        położnych, ze ona w nocy nie chodzi do pacjentek, jak ktoś coś chce, to niech
        przyjdzie i poprosi, albo, żeby nie zwracać uwagi na miny i komentarze jej
        koleżanek, jeśli chce się zrobić coś wbrew nim
        • fittonia Re: szpital na Karowej 31.01.07, 22:47
          a ja nie zgodze sie z toba basia_mar,poniewaz moj dzidzius wolal buszowac
          nocami,troszke dawal sie we znaki wiec prosilam polozne o pomoc o poznych porach
          nocnych i krecily sie po odzdziale caly czas,a zapytalas sie tej poloznej
          dlaczego?bo moze mylnie odczytalas jej intencje,ja uwazam,ze nie dlatego,ze nie
          chce im sie bo sa zmeczone,tylko dlatego bo wiedza jak ciezko jest pacjentkom
          zlapac troche snu bo akurat udalo sie jakims cudem uspokoic malucha, a kazde
          wejscie na sale wiaze sie z wybudzeniem now i dalej mamo do dzialania,dlatego
          lepiej jest jak same poprosimy o pomoc albo w ciezszym przypadku uzyjemy
          dzwonka,dlatego mam dla poloznych zlota rade-poniewaz czesto dzieje sie tak,ze w
          momencie kiedy zagladacie na sale mamy spia,poprostu je budzcie,a wtedy nikt wam
          nie zarzuci,ze nie sprawdzalyscie co sie dzieje z pacjentkami w nocy,widocznie
          potraktowanie ulgowe jest woogole nie doceniane,bede was dziewczyny bronic za to
          ,zewykonujecie kawal dobrej roboty i ze stoickim spokoje potraficie zniesc fochy
          najbardziej nieprzyjemnych pacjentek
          a jeszcze co sie tyczy wdrazania porad poloznych-nikt nikogo nie zmusza do
          zrobienia tego czy tamtego,jesli znasz lepszy sposob na rozwiazanie
          problemu,pamietaj to jest twoje dziecko twoje cialo,i ty decydujesz czy bedziesz
          chciala skorzystac z wiedzy i doswiadzcenia poloznych ,pozdrawiam
          • basia_mar Re: szpital na Karowej 01.02.07, 11:19
            nie dopytywałam się jej o powody, natomiast wyraźnie odniosłam wrażenie, że
            pacjentki są - olewne, to może zbyt dużo powiedziane, ale traktowane na
            zasadzie, że skoro już są, to trudno, trzeba się nimi od czasu do czasu zająć

            ja osobiście też mam nienajlepsze wspomnienia: położne zapomniały mi
            powiedzieć, że od 6 godzin mogę pić, bo kolejnej kroplówki nie będzie,
            zapomniały przysłać do mnie osobę kompetentną do usunięcia cewnika z
            kręgosłupa; ot, takie błahostki
            • fittonia Re: szpital na Karowej 01.02.07, 12:08
              na pewne rzeczy polozne nie maja wplywu i same nie moga podjac decyzji,lezalam
              na sali z pacjentka po cc,poniewaz w nocy przeszla do mnie na sale,do obchodu
              trzeba bylo poczekac na osluchanie brzucha czy juz jest praca jelit bowiem
              wczesniej nie mozna nic przyjac doustnie i to nie bylo niedopatrzenie
              poloznych,a odnosnie cewnika w kregoslupie to zalezy kiedy anestezjolog ma czas
              przyjsc,a zapewne polozne go wzywaly,to tez nie od nich zalezy czy przyjdzie
              zaraz czy za godz czy dwie,jak trafilas z porodem na dyzurantow,badz w weekend
              to trzeba na lekarzy troche poczekac bo nie ich tylu co do 15 w zwykly dzien,a
              co do opieki to moze trafilas akurat na polozne,ktore nie marudza nad
              poloznicami,a probuja zebrac je do kupy,bo wiekszosc z nas najchetniej wogole by
              sie nie ruszyla z lozka,bez znaczenia jak bardzo boli,nie myslac wcale jakie to
              moze miec przykre kosekwencje,a jesli planujesz kolejnego dzidziusia to poprostu
              wybierz inny szpital,chociaz nie wiem czy tez cie zadowola,bo czytajac opinie o
              innych szpitalach wcale nie sa lepsze,zycze powodzenia
              • majka995 Re: szpital na Karowej 01.02.07, 12:16
                Popieram cię fittonia w każdym calu. Też rodziłam na Karowej i nie zauważyłam
                żeby ktoś był nie kompetentny. Wszystko miałam podane, zrobione na czas.
                Wiadomo że położne nie miały c\zasu latac cały czas przy pacjentkach ale mają
                dużo kobiet i noworodków. Byłam na oddziale w Wołominie na połozniczym w
                odwiedzinach i też położne nie pomagały tylko mamy musiały wszystko robić same,
                tak samo jest na Zelaznej. Więc nie wiem w czym problem. poród i pobyt w
                szpitalu to nie wczasy . Ja wspominam pobyty w tym szpitalu bardzo dobrze.
                Rodziłam tam 2 trazy, terminowałam ciąże też tam i musze powiedzieć że zajęto
                sie mną wspaniale. I miałam operacje ginekologiczną. Więc mam trochę
                doświadczenia jeśli chodzi o szpital. Jak dla mnie to stawiam im 6.
                Pozdrawiam
                • basia_mar Re: szpital na Karowej 01.02.07, 13:18
                  fittonia, jak zawsze sytuacje są różne

                  cc miałam późnym wieczorem, a na oddział trafiłam następnego dnia rano, przed
                  obchodem, więc lekarz mnie obejrzał i osłuchał; ostatnia kroplówka skończyła mi
                  się przed południem i do 18 nikt się nie zainteresował co i jak, sama musiałam
                  się dopytać co z kroplówką lub piciem i pytanie "to nikt pani nie powiedział,
                  że może pani pić od południa?"

                  pani anestezjolog, która przyszła (również po mojej interwencji) twierdziła, że
                  była już wzywana na oddział, ale nie miała mnie na liście osób do usunięcia
                  cewnika;

                  moje bąble dostawały pokarm odciągany przeze mnie, laktator jak wiadomo trzeba
                  sterylizować i tu znowu foch, bo moje własne urządzenie trzeba wysterylizować
                  • basia_mar Re: szpital na Karowej 01.02.07, 13:21
                    a swoje kolejne maleństwo zamierzam rodzić w innym szpitalu;
                    nie dam głowy, że będzie lepiej, ale wiem już jak jest na Karowej i wolę tam
                    nie jechać
                  • fittonia Re: szpital na Karowej 01.02.07, 20:05
                    chyba troche przesadzacie drogie forumowiczki,focha to wlasnie wy
                    prezentujecie,majac zal i pretensje,ze polozne nie nadskakiwaly wam na kazdym
                    kroku,piszesz basia_mar ze cc mialas poznym wieczorem,a wiec na dyzurze,a cewnik
                    powinien zdjac ci anestezjolog,ktory cie znieczulal,i to do niego anse jesli nie
                    przekazal twojego nazwiska swojemu zmiennikowi,polozne moze nawet nie
                    wiedzialy,ze cie przeoczyl,a co do picia nie znam sytuacji ale zaraz po
                    osluchaniu laduje u pacjentki dzbanek miety,tak bylo w przypadku mojej
                    wspoltowarzyszki i kolezanki,z ktora rodzilysmy w jednym czasie,a jesli chodzi o
                    wyparzanie-nie widzialam by ktoras polozna krzywo patrzyla na matki oddajace
                    sprzet do wyparzania,tym bardziej,ze jest odpowiedni pojemnik,ktory jak tylko
                    sie zapelni idzie do sterylizatora,
                    natomiast gmajerek piszesz ,ze nikt do ciebie nie przychodzil i musialas sie o
                    wszystko prosic,ale ty najlepiej wiedzialas kiedy i jakiej pomocy
                    potrzebujesz,wiec trzeba bylo o tym mowic,a poza tym przedstawiasz troche
                    falszywy obraz bo polozne na sale wchodza non stop,a to z zmiana opatrunku na
                    pepek,z lekami,z obchodem,wzywaja na jakies konkretne zabiegi,a to z pomiarem
                    cisnien,albo bepsrednio do pacjentek i za kazdym razem pytaja czy czegos mamy
                    nie potrzebuja,prosza by wykorzystywac sytuacje kiedy pojawiaja sie na sali i
                    pytac o wszystko,zglaszac z czym mamy watpilwosci i z czym sobie nie radzimy,a
                    kazda polozna tez ma swoj sposob bycia,ze czasem wydaje sie nam ze jest
                    obcesowa i zazwyczaj na tych pozorach sie skupiamy,poniewaz niezadowolenie z
                    opieki na oddz polozniczych tyczy sie wiekszosci szpitali,nierozumiem,dlaczego
                    akurat na karowa robi sie taka nagonke?pozostaje miec nadzieje,ze z kolejnych
                    porodow i pobytow w szpitalu,jakikolwiek, bedziecie bardziej zadowolone!!
                    • basia_mar Re: szpital na Karowej 02.02.07, 00:58
                      wierz mi, że również sobie tego życzę, aby mieć lepsze wspomnienia;

                      ja niestety nie byłam tak dobrze potraktowana jak Twoja koleżanka, anestezjolog
                      o mnie zapomniał
                      no cóż, skoro są szpitale, w których pewne rzeczy są normą, to dlaczego w
                      szpitalu z taką renomą do tej "normy" daleko?
                    • gmajerek Re: szpital na Karowej 02.02.07, 10:41
                      witam, bardzo bym chciala sie zgodzic z tym co piszesz, niestety nie wygladalo
                      to tak kolorowo jak przedstawiasz. mimo odwiedzajacych poloznych na pielegnacje
                      maluszkow niestetynie mozna bylo sie niczego doprosic. Prezykro mi, ze mam takie
                      wrazenia i nie wynikaja one bynajmniej z mojego wygodnictwa, nie licze, ze
                      dostane wszystko pod nos, a pobyt w szpitalu to przede wszystkim opieka nad moim
                      dzieckiem, ktorej nie otrzymalam.
                      Pozostaje miec tylko nadzieje, ze Karowa nie idzie w tym Gorszym kierunku i oby
                      jak najmniej tego typu opinii dla tego szpitala. Wszyscy mowia tak glosno o
                      porodach, ale nikt nie wspomina jak to jest jak z porodowki przewioza na oddzial.
                      pozdrawiam serdecznia
                    • bebell Re: szpital na Karowej 02.02.07, 11:40
                      Fittonia- bronisz tej Karowej jak niepodległoścismile)

                      Ja rodziłam na karowej dwa razy (bez indywidualnej położnej, poród z mężem),
                      miałam też tam usuwana ciążę pozamaciczną. Znam dośc dobrze ten szpital. Wiem,
                      ze następne dzieci tez tam chce rodzic. Dostrzegam ogromne zalety Karowej, ale
                      widze tez wady. i otwarcie o nich mówię.
                      Rzeczywiście z opieką położnych na położniczym wcale nie jest różowo. Jest
                      różnie. Niektóre babeczki sa cudowne, pomocne, troskiliwe. Ale duża częśc
                      rzeczywiscie chce miec poprostu swiety spokój. Wiem, ze jak o cos poprosisz to
                      raczej Ci nie odmówią, ale wązne jest tez w jaki spsób Ci pomagają, w jakiej
                      atmosferze. Juz Ci kiedys gdzies pisałam, ze np. Tadka umyła mi położna z taką
                      łaską i jakąś taką pretensją, ze ją o to proszę, że aż niedobrze mi się zrobiło.
                      Tez nie lubię, jak kobieta sie za bardzo z sobą cacka i zamiast się mobilizowac
                      po porodzie to ma wieczne anse i czeka aż wszystko wokół niej zostanie zrobione.
                      Ale widziałam tez dziewczynę, która naprawdę źle zniosła poród i po
                      przewiezieniu na położniczy zanim trafiła na łóżko to dwa razy zemdlała. Jak dla
                      mnie to powinien byc sygnał dla położnych, że trzeba ją otoczyc wieksza opieką,
                      przyjsc parę razy, skontrolowac sytuację, podac Małego do karmienia... ale
                      prawda jest taka, ze po położeniu na łóżko pies z kulawa nogą do niej nie
                      przyszedł, a Małego do karmienia podawałam jej ja, ucząc jednocześnie jak go
                      prawidłowo przystawic.

                      Z dobrych stron: na karowej pracują cudowni pediatrzy (macham tu serdecznie
                      łapką do doktora Madejczakasmile) ), jest super na porodówce, w razie jakichkolwiek
                      problemów Maluch ma świetną opiekę. Są wygodne łóżka porodowe, jest czysto i
                      nowocześnie. I w/g mojej małej statystyki ok 50%położnych to cudowne, pomocne
                      kobietysmile))
                      Aha, pracuje tez tam zupełnie rewelacyjna siostra laktacyjna. Jest to osoba tak
                      ciepła i tak delikatna a jednocześnie tak kompetetna, że działa poprostu jak
                      balsamsmile)) i przy niej karmienie staje się łatwesmile))

                      Dla mnie to wystarczy, zeby ten szpital wybrac na poród po raz kolejnysmile))

                      k.
                      • alfa156 Re: szpital na Karowej 02.02.07, 11:50
                        Uffff, to fajnie przeczytać coś konstruktywnego. Czytam o szpitalach i wyszło
                        mi że nie rozstaniemy się juz z Julka, bo tak będzie bezpieczniej dla Niej i
                        dla mniesmile Mam tylko nadzieję, że jak przyjdzie do rodzenia to mnie nie będą
                        gdzieś odsyłać.
                      • fittonia Re: szpital na Karowej 03.02.07, 10:30
                        a no bronie,rodzilam tam niedawno,polozne pomogly mi w wielu trudnych sytuacjach
                        i nigdy nie odnioslam wrazenia,ze robia to z laski,no ale moze akurat trafilam
                        na super zmiany,ktorym chce sie wyjsc do pacjentki,zastanawia mnie tylko z czego
                        wynika takie ogolne niezadowolenie z opieki pol,rozmawiajac z kolezankami,czy z
                        przypadkowo spotaknymi mamami,czy tez czytajac rozne posty odnioslam wrazenie,ze
                        wiekszosc z nas wogole nie jest przygotowana na trudy pologu,wlasnie w tych
                        pierwszych dobach najbardziej,skupiamy sie na porodzie-z jaka polozna,jaki
                        szpital,jakie sale,czy nasz lekarz bedzie,itp,a schody zaczynaja sie dopiero
                        pozniej,w wiekszosci same narzekania,nie tyczy sie tylko karowej,to az
                        przygbnebiajace,a moze jakies pomysly jak poprawic opieke po porodzie by pobyt
                        wszpitalu byl przyjemnym poczatkiem macierzynstwa,pozdrawiam
                        • lidia.d Re: szpital na Karowej 05.02.07, 12:04
                          Wiesz, to prawda, że dziewczyny skupiają się zazwyczaj na porodzie, a nie do końca potrafią sobie wyobrazić, czym jest połóg (oczywiście tzw. pierworódki). Ale wiem, że opieka popołogowa w szpitalu może być lepsza lub gorsza. 3 lata temu rodziłam na Karowej, a 2 tygodnie temu na Czerniakowskiej, mam więc porównanie.
                          Karowa: Dziecko urodziło się w zamartwicy, więc po porodzie zabrano je na obserwację. Powiedziano mi, że jeśli wszystko będzie ok, to dostanę je za 5 godz. Gdy minął ten czas, dziecka nie przywieziono i nikt nie potrafił mi powiedzieć, co się dzieje. Ja byłam jeszcze za słaba, aby iść na oddział noworodkowy. Po 10 godz. zadzwoniłam do męża, pewna, że z dzieckiem jest coś nie tak. Mąż przyjechał do szpitala, poszedł wyjaśniać sprawę i okazało się, że pielęgniarka zapomniała przywieźć Małego, chociaż wszystko było Ok. A ja odchodziłam od zmysłów.
                          Poza tym: Gdy nie potrafiłam przystawić dziecka do piersi i dziecko mocno płakało, położna przyszła i naburczała na mnie, że przeszkadzam innym spać i z łaską pokazała mi, jak się karmi.
                          Natomiast na Czerniakowskiej: Wszyscy mili, położne przychodziły i pytały, czy ktoś nie ma problemów z karmieniem, czy komuś nie potrzeba środków przeciwbólowych. Siostra laktacyjna bardzo cierpliwie i ciepło tłumaczyła, co i jak. Lekarze pediatrzy i ginekolodzy sami z siebie udzielali obszernych informacji...
                          Naprawdę może być lepiej i gorzej. A na Karowej po prostu było gorzej...
      • gmajerek Re: szpital na Karowej 01.02.07, 13:13
        witam,
        wiem, ze jest tyle opinii ile rodzacych o szpitalach w ktorych sie przebywa. ja
        odnioslam negatywne wrazenie wlasnie ze wzgledu na to iz ucierpialo na tym moje
        dziecko. ja po cc czula sie na tyle silna, ze nie potrzebowalam pomocy, zeby mi
        ktos dzidzie przewinal czy wykapal, moje dziecko przez dwa dni nic nie jadlo (po
        cc nie mialam dostatecznie duzo pokarmu) i nikt sie tym nie zainteresowal,
        pomoc poloznej laktacyjnej otrzymalam dopiero ostatniego dnia pobytu w szpitalu
        mimo moich CODZIENNYCH i bardzo licznych prozb. Ja naprawde moglam lezec na sali
        6 osob. na lozku z trzema nogami byleby ktos choc kilka razy zapytal czy moze w
        czyms pomoc i dotrzymal slowa, za kazdym razem musialam sama PROSIC sie o pomoc,
        nie otrzymywalam ZADNYCH inf. na temat pielegnacji karmienia itp. problemow.
        \pozdrawiam serdecznie
    • alfa156 Re: szpital na Karowej 02.02.07, 10:09
      Mam pytanie techniczne. W czym rodziłyście, i czy potem może być piżama, czy
      koniecznie koszula?? Nienawidzę koszul!!!!!
      Serdecznie pozdrawiam
      • fittonia Re: szpital na Karowej 02.02.07, 10:29
        czsc alfa156,rodzi sie w koszulach,dostajesz przy przyjeciu,mozesz miec takze
        swoja,ale szkoda zabrudzic,potem juz w oddz po porodzie sa koszule
        dostepne,jesli chcesz mozesz juz zalozyc swoja,a nawet pizame,tylko na oobchod
        pozbadz sie dolu bo lekarze cie pogonia,w razie naciecia krocza,bo wazne jest
        aby byl latwy przeplyw powietrza,a w razie ciecia zsuniesz gumke by nie urazac
        szwu,spotkalam mamy ,ktore chodzily w pizamkach,ale do porodu koszula
        najwygodniejsza,pozdrawiam
        • alfa156 Re: szpital na Karowej 02.02.07, 10:30
          Dzięki wielkie smile
    • loginmoj2007 Re: szpital na Karowej 07.02.07, 20:01
      Urodziłam na Karowej 20.01.2007 roku cudownego synka Michasia. Przed porodem
      leżałam na Oddziale Patologii Ciąży II od 2.01.2007 r. z przedwczesnymi
      skurczami porodowymi. Przy pojawiających się skurczach byłam natychmiast
      przewożona na Oddział Położniczy. Cudowni, kompetentni lekarze, położne i
      pielęgniarki robili wszystko aby Michaś zyskał jeszcze kilka dni. Dostałam
      specjalne leki na rozwój płucek mojego synka. Dzięki właściwym decyzjom
      wspaniałych lekarzy i fachowej opiece całego personelu Michaś przyszedł na
      świat 20.01.2007 roku po 32 tygodniach i 5 dniach ciąży. W trakcie porodu byli
      obecni wspaniali lekarze i położne, którzy pomagali mi urodzić i oczywiście
      lekarz pediatra – neonatolog. Sala porodowa była w pełni przygotowana na
      przyjęcie „wcześniaczka” był cały niezbędny sprzęt łącznie z inkubatorem.
      Zobaczyłam Michasia zaraz po urodzeniu. Lekarz bardzo dokładnie go przebadał i
      po ubraniu dał na chwilkę na ręce. Michaś pojechał w inkubatorze na Oddział
      Neonatologii, a ja na Oddział Położniczy z dużą niedokrwistością. Zespół
      Oddziału Położniczego pod kierownictwem Pana dr n. med. Romana Szczeciny zajął
      się mną bardzo fachowo i z pełnym oddaniem. Dzięki właściwym decyzjom Pana
      Doktora i wspaniałym położnym, pielęgniarkom i cudownej rehabilitantce już
      następnego dnia na wózku zostałam zawieziona do Oddziału Neonatologii żebym
      mogła zobaczyć mojego ukochanego synka. Właściwe leczenie oraz serce Zespołu
      dało mi siły do powrotu do zdrowia. Kilka dni później już sama mogłam chodzić
      do synka. W Oddziale Neonatologii mój Michaś miał wspaniałą, doświadczoną
      opiekę lekarzy, położnych i pielęgniarek.. Mój synek został szczegółowo
      przebadany i okresie obserwacji i przejściu żółtaczki wypisany do domu.
      Po długim pobycie w Szpitalu na Karowej i zwiedzeniu 4 Oddziałów mogę z pełną
      odpowiedzialnością powiedzieć, że pracują tam bardzo kompetentni i oddani
      swojej pracy ludzie, którzy dla mojego synka i dla mnie zrobili wszystko co
      najlepsze. Jestem im bardzo wdzięczna i szczęśliwa, że mój synek mógł przyjść
      na świat w Szpitalu na Karowej gdzie wybitni fachowcy są wspierani wspaniałym
      sprzętem medycznym. Jeszcze raz wszystkim lekarzom, położnym, pielęgniarkom i
      całemu personelowi bardzo dziękujemy Michaś z Rodzicami.
Pełna wersja