Praski/Warszawa-czy ktoś rodził w tym roku?

30.01.07, 08:27
Witam. Mam termin porodu przewidywany na przełom kwietnia i maja. Byłam już
zdecydowana prawie na 100% na poród w Szpitalu Praskim w Warszawie, ale
zaczęłam się wahać. Moje watpliwości dotyczą tak naprawdę dwóch rzeczy. Przede
wszystkim tego, że nie można poprosić o znieczulenie na życzenie (tzn. wykupić
takiej usługi). Miałam nadzieję, że dyrekcja szpitala wycofa się z tego
zarządzenia, ale czas mija a na razie nic się nie zmienia. Druga moja
wątpliwość dotyczy informacji, którą znalazłam niedawno w prasie o tym, że nie
można zamówić położnej do porodu:
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34889,3876846.html
Nie wiem, co to oznacza w praktyce. Kiedy jakiś czas temu dowiadywałam się o
warunki porodu w Praskim, usłyszałam, że jest sala jednoosobowa do porodów
rodzinnych, która teoretycznie jest bezpłatna, ale w praktyce trzeba opłacić
położną, bo jedna położna nie obsłuży sali "grupowej" i jednoosobowej. Jak to
wygląda teraz?
Dlatego mam prośbę do dziewczyn, które rodziły ostatnio w Praskim (przede
wszystkim w tym roku ale także pod koniec ubiegłego), żeby podzieliły się
swoimi wrażeniami. Przeglądałam forum i czytałam wypowiedzi dotyczące porodów,
które odbyły się wcześniej, ale nie znalazłam żadnych nowych wieści. Jeśli coś
przegapiłam, to proszę o link.
    • ooluchna Re: Praski/Warszawa-czy ktoś rodził w tym roku? 30.01.07, 09:29
      Witam,Ja rowniez jestem bardzo zainteresowana,bo tez chce tam rodzic termin mam
      na 5 sierpnia i tez jestem ciekawa jak tam teraz jest.Takze dolaczam sie do
      prosbysmile ciekawe jak z tym znieczuleniem bedzie,oby bylo.Pozdrawiam.
      • katka74 Re: Praski/Warszawa-czy ktoś rodził w tym roku? 30.01.07, 10:35
        Kolegi żona urodziła wczoraj w Praskim. Znieczulenia nie podają. Mieli poród
        rodzinny a tuz obok rodziła inna kobieta. Warunki oceniają jako w porządku.
    • dotek17 Re: Praski/Warszawa-czy ktoś rodził w tym roku? 30.01.07, 12:59
      Hej!W internecie jest bardzo mało opinii na temat tego szpitala. Od Ciebie się
      dowiedziałam,ze nie ma znieczulenia na żądanie.Mam termin na kwiecien.
      Zastanawiam się nad porodem w szpitalu na Inflanckiej. Jak sie czegoś
      dziewczyny dowiecie to czekam na info, ja też postaram się jeszcze poszperać.
      Pozdrawiam
      • aga-ks Re: Praski/Warszawa-czy ktoś rodził w tym roku? 31.01.07, 21:38
        ja rodzilam we wrzesniu 2005 wtedy mozna bylo prosic o znieczulenie co do
        poloznej tez sie zastanawialam ale ze urodzilam 3 tygodnie wczesniej nie bylam
        przygotowana trafilam na pania Ufnal ktora mnie przyjmowala bardzo sympatyczna
        a dzidzie odbierala Mariola Ganiko kompetentna polozna i bardzo pomocna na
        salach sa po 2 lozka takze jest oki malo lazienek ale to nie problem co do
        opieki panie byly bardzo pomocne okropna byla kobieta na izbie przyjedz ale w
        koncu ona sie nie liczy polecam praski rodzilam tam drugie dziecko pierwsze na
        Karowej i mam po nim niemile wspomnienia pozdrawiam przyszle mamy
        • paulina.ryska Re: Praski/Warszawa-czy ktoś rodził w tym roku? 31.01.07, 22:53
          Ja rodziłam rok temu i połozną można było mieć wykupioną. Juz nawet bylam
          umówionona z p. Mariolą Ganko ale porod odbył się jednak w zaplanowanym
          terminie przez cc. Z tego co widziałam na sali do porodów rodzinnych to nie za
          bardzo dają sie ruszać. Ale byłam tam ok 15 min ięc dużo się nie napatrzyłam.
          Warunki póxniej sa ok. Najwiekszy plus to sale dwuosobowe. Łazienki po
          remoncie, czyste.
          Niestety więcej nie pomogę.
    • mamatygryska Re: Praski/Warszawa-czy ktoś rodził w tym roku? 01.02.07, 11:48
      Witam,
      ja rodziłam w praskim we wrześniu 2006. Wcześniej słyszałam pozytywne opinie
      więc się zdecydowałam. Dziś jednak z perspektywy czasu stwierdzam, że to był
      chyba błąd. Dziś nie poleciłabym szpitala Praskiego. oto powody:
      1. miałam umówioną położną wcześniej i mówiłam jej, że będę chciała wziąć
      znieczulenie. Jak przyszło co do czego to położna oczywiście przyjechała i do
      niej nie mam żadnych uwag poza tym, że nie uprzedziła mnie, że nie ma
      znieczulenia płatnego. Jakoś dwa tygodnie przed moim porodem dyrektor rozwiązał
      umowę z anestezjologami, którzy przyjeżdżali do tych znieczuleń.
      2. miałam "przyjemność" rodzić w nocy więc lekarz (facet - nie pamiętam
      nazwiska) był u mnie raptem 2 razy. I to drugi raz jak był już przebrany i
      szedł do domu... Potem zmieniła się ekipa i coś się zaczęło dziać. Od godziny 5
      rano była podpisana moja zgoda na cc bo tętno dziecka spadało. Niestety nie
      mogli się do niej zebrać bo nie było anestezjologa. Jeden, który był, miał
      umówioną operację na innym bloku. Zanim go ściągnęli, to okazało się, że na
      cesarkę to jest już za późno i pozostaje tylko poród zabiegowy (tzn.
      próżnociąg). To cud, że nic dziecku nie zrobili, "tylko" obojczyk złamali, bo
      po takim porodzie i inne komplikacje się zdarzają. Z resztą o złamanym
      obojczyku dowiedzieliśmy się dopiero w 3 dobie.
      3. z "atrakcji" dodatkowych to po nacięciu źle mnie zszyto, a po za tym
      zostawiono tampon (bo ktoś zapomniał wyjąć - brak słów)... Poza tym miałam tak
      złą morfologię, że powinni mi przetoczyć krew, czego nie zrobili. Teraz myślę,
      że to może lepiej - przynajmniej nic w "gratisie" nie dorzucili. Dziecku po
      próżnociągu powinni zrobić usg główki - ale nie zrobili, bo po co się wysilać...
      4. jest jeszcze jeden drobiazg - posiłki są robione dla całego szpitala takie
      same, więc normą jest, że na obiad kobiety po porodzie dostają kapustę,
      buraczki na occie, zupę pomidorową - rzeczy, których im absolutnie nie wolno na
      początku jeść. Była tylko jedna pielęgniarka zajmująca się dziećmi, która
      przychodziła przed obiadem i mówiła czego dziewczyny nie powinny z danego
      obiadu jeść. Inne nie raczyły nic powiedzieć, wręcz jedna do mnie
      wyskoczyła "że pewnie jadłam gołąbki" i dlatego dziecko płacze. Ja akurat
      wiedziałam co mi wolno jeść, ale baba mnie wkurzyła.....
      Oczywiście są tam też dobrzy lekarze i fajne pielęgniarki, na które też
      trafiłam (bo byłam 6 dni), ale niestety pamięta się przede wszystkim te złe
      rzeczy...
      A najbardziej jestem zła, że dyrektor rozwiązując umowę z anestezjologami
      zaryzykował życie mojego dziecka. Na szczęście nic się nie stało i Misio jest
      zdrowy...Mieliśmy po prostu dużo szczęścia....
      Ale się rozpisałam.... jak chcecie o coś konkretnego zapytać to proszę o maila.
      pozdrawiam
      Anka
Pełna wersja