Szpital na Inflanckiej w W-wie....

13.02.07, 12:55
Witam serdecznie przyszłe mamusie...Pod koniec kwietnia mam termin pierwszego
w moim życiu porodu i szukam szpitala a głównie opinii o szpitalach W-wskich.
Czy któraś rodziła na Inflanckiej i może się podzielić przeżyciami z tego
szpitala? Chodzi mi o opiekę położnej lekarza itp.
Będę bardzo wdzięczna za pomoc.
Pozdrawiam Sylwia
    • mama_frania Re: Szpital na Inflanckiej w W-wie.... 13.02.07, 13:19
      Rodziłam tam rok temu w lutym, na porodach rodzinnych. Przyjechaliśmy z "ulicy".
      Na izbie przyjęć bez zbytniej poufałości- uprzejme wypełnianie papierów i
      badanie.Poród był długi (ponad 20 h), nie postępowała akcja porodowa mimo
      wysiłków położnych (wszystkie które spotkałam były bardzo miłe i starały się
      pomagać- rodziłam przez trzy zmiany). Dopiero po zzo (fantastyczny
      anestezjolog!) akcja ruszyła i w końcu urodziłam.
      Warunki w szpitalu są razcej średnie- oddział położniczy wymaga remontu.
      Przebywałam tam 8 dni (mały miał infekcję i musiał brać antybiotyk) więc chyba
      poznałam cały personel. Lekarze ginekolodzy są super- lekarze odpowiadają na
      każde pytanie, są uśmiechnięci i dowcipni. Pielęgniarki od matek też w porządku-
      same zaglądały pytając czy potrzebujemy leków przeciwbólowych. Pielęgniarki
      noworodkowe jak wszędzie- jedne super, inne beznadziejne zalezy kto się trafi.
      Pediatrzy profesjonalni i uprzejmi (poza jedną panią doktor, która nie raczyła
      odpowiedzieć na moje i męża pytania odnośnie dziecka). Jest tez pielęgniarka
      laktacyjna pani Małgosia- super osoba- niestety tylko w dni powszednie.
      ogólnie szpital oceniam dość dobrze, jak masz jakieś pytania to chętnie
      odpowiem. Pozdrawiam
      • catarella Re: Szpital na Inflanckiej w W-wie.... 13.02.07, 13:51
        Mam pytanie do mamy_frania: czy na Inflanckiej jest możliwość wyboru pozycji w
        II fazie porodu? I czy nacinają rutynowo czy też starają się chronić krocze?
        Pozdrawiam serdecznie
        • mama_frania Re: Szpital na Inflanckiej w W-wie.... 13.02.07, 14:25
          Zasadniczo jest tak, że na drugą fazę porodu przechodzi się do innej sali i
          rodzisz na fotelu. Mnie położna zapytała czy chcę tam przejść czy zostać w
          swojej salce- oczywiścia chciałam zostać. Przemodelowała łóżko tak, że mogłam
          przeć na siedząco z podkulonymi nogami (były specjalne podpórki i uchwyty na
          ręce). Myslę, ze było mi o wiele wygodniej niż gdybym rodziła na zwykłym fotelu.
          Ale tak jak czytałam to byłam chyba dość odosobnionym przypadkiem- zwykle każą
          przejść. Co do wyboru pozycji do parcia to chyba takiego nie ma. Ja byłam w
          nieco innej sytuacji z uwagi na to, że zostałam w swojej sali- miałam możliwość
          wypróbowania kilku pozycji pod okiem położnej.
          Jesli chodzi o ochronę krocza to wszystko zależy od położnej na którą się trafi.
          Ta z którą ja rodziłam powiedziała, że postara się chronić krocze, ale w trakcie
          okazało się, że musi mnie naciąć bo dziecko źle się wstawiło do kanału rodnego
          (główka była bokiem czy jakoś tak)- poinformowała mnie o tym zanim sięgnęła po
          nożyczki.
          Też się strasznie bałam nacięcia, ale zostałam tak pozszywana przez młodą panią
          doktor że nastepnego dnia normalnie siedziałam. A po tygodniu byłam "jak nowa".
          Czyli wszystko raczej zalezy od tego na jaki personel się trafi.
          Pozdrawiam
    • e-millie Re: Szpital na Inflanckiej w W-wie.... 13.02.07, 20:46
      ja bede rodzila na inflanckiej w lipcu, z lekarzem, ktory prowadzi moja ciaze i
      z ktorym juz mialam przyjemnosc rodzic w tym wlasnie szpitalu w pazdzierniku
      2004. wiem, ze od tamtego czasu wiele sie zmienilo - na plus. pierwszy porod
      wspominam bardzo dobrze, lekarz byl z nami (ze mna i mezem) caly czas, mila
      polozna (pani agnieszka), wspanialy anestezjolog. rodzilam w sali porodow
      rodzinnych, ale wowczas byly tam jeszcze stare lozka (normalne lozka do spania),
      wiec na druga faze porodu musialam przejsc do innej sali i tam rodzilam na
      fotelu. w tym roku wiem, ze caly oddzial jest po generalnym remoncie, mozna
      zostac w swoim pokoju na druga faze porodu i zakladam, ze przy wczesniejszym
      uzgodnieniu tego z polozna, wybrac pozycje, co tez zamierzam. jesli chodzi o
      naciecie krocza, to polozna starala sie je chronic, ale mialam bluskawiczny
      porod i bylo bardzo duze ryzyko pekniecia, wiec zostalam nacieta na trzy szwy,
      pieknie zszyta i bardzo szybko o tym zapomnialam. po porodzie moje wspomnienia
      sa juz mniej rozowe. w 2004 nie bylo jeszcze mozliwosci doplaty do lepszego
      pokoju po porodzie, wiec lezalam na sali ogolnej trzyosobowej - warunki srednie,
      jedzenie wowczas bylo fatalne (smaczne, ale nijak dostosowane do karmiacych
      matek), pielegniarki noworodkowe rowniez pozostawialy sporo do zyczenia.
      natomiast milo wspominam polozne, pielegniarke laktacyjna i wspanialych
      pogodnych lekarzy z wielkim poczuciem humoru smilemam nadzieje, ze w tych kilku
      kwestiach tez juz sie cos na lepsze zmienilo. jesli masz jeszcze jakies pytania,
      to chetnie odpowiem.
      pozdrawiam serdecznie,
      e-millie
      • mama_frania Re: Szpital na Inflanckiej w W-wie.... 13.02.07, 21:02
        Muszę Cię chyba zmartwić, bo mimo nowych łóżek na porodach rodzinnych nadal w
        większości przypadków każą przechodzić do sali obok (tak było przynajmniej rok
        temu). Ja byłam jakimś wyjątkiem, w sumie nie wiem czemu, wszystkie kobiety,
        które rodziły w salach obok (a odbyły się trzy porody w czasie mojego) musiały
        przejść obok. Może od tego czasu ta polityka się zmieniła.
        Pozdrawiam
        • e-millie Re: Szpital na Inflanckiej w W-wie.... 13.02.07, 22:06
          wiem, ze caly czas jeszcze wielu osobom sie nie chce... niestety, inna niz na
          fotelu pozycja w drugiej fazie porodu wymaga troche wiecej zaangazowania i
          gimnastyki od poloznej. ja mam cudownego lekarza i wiem, ze bede mogla urodzic w
          "swoim" pokoju, bede miala tez kilka innych rzeczy ekstra i choc ogromnie sie
          ciesze, ze spotkalam na swojej drodze takiego lekarza-czlowieka, to z drugiej
          strony kiedy czytam wiekszosc watkow o porodach, to ogolne wrazenie jest smutne,
          bo prawie za wszystko trzeba albo zaplacic, albo zwykle ludzkie rzeczy zalatwiac
          po znajomosciach i wczesniejszych umowieniach. szkoda i chyba jeszcze troche
          czasu uplynie, zanim to sie zmieni.
        • nowanka Re: Szpital na Inflanckiej w W-wie.... 14.02.07, 14:15
          Rodziłam na Inflanckiej w 2005 roku. Przechodzenie do innej sali to nie kwestia
          polityki tylko bezpieczeństwa. Tylko w tej jednej sali była aparatura do
          ratowania dzieci (tlen etc) a gdyby z maluchem coś się działo to każda sekunda
          jest istotna. Teraz po remoncie każda sala miała być tak wyposażona ale jak
          byłąm w szpitalu w styczniu - jeszcze niestety tak nie było.

          W 2005 roku wszystko było ok, nawet oddział położniczy nie był taki straszny
          jak to można było wyczytać z niektórych postów-my nie mieliśmy na co narzekać.
          Ale teraz zdecydowałam się na inny szpital...
    • cotelle24 Re: Szpital na Inflanckiej w W-wie.... 14.02.07, 12:49
      Ja rodzilam na inflanckiej pod koniec 2003 roku.
      W połowie kwietnia też tam będę rodzić.
      Nie byłam pacjentką żadnego z tamtejszych lekarzy. Poszłam tam ze względu
      na znajomą teściowej. Leżałam u nich na patologii tydzień przed porodem i do nich wróciłam po 4 dniach od wypisuwink
      Rodziłam przez 2 zmiany na porodach rodzinnych ( prawie 12 godzin). Z pierwszej położnej nie bylam zadowolona bo była mało delikatna i kazała mi przechodzić z jednego pokoju do drugiego na badanie ile juz jest rozwarcia. Szło mi sie kiepsko i gdyby nie maz to bym szła na czworkach.
      Druga położna p.Beata Szol juz nie ciągała mnie na fotelwink badała mnie na łóżku.
      Kilka razy brałam kąpiel w wannie - ulga na moje bólewink a potem zażyczyłam sobie zzo i przed ostatnią fazą porodu mogłam odpocząc.
      Opieka średnia po porodzie.
      Ale jakos nie zniechęciła mnie do zmiany szpitalawink może dlatego że wiem
      czego sie spodziewać po obsłudze.
    • izulka83 Re: Szpital na Inflanckiej w W-wie.... 14.02.07, 18:01
      Ja rodziłam w tym szpitalu w styczniu 2006. Nie był to planowany szpital, ale
      jedyny wolny w tym czasie. Pani w recepcji mało przyjemna i dużo wypełniania
      papierków. Rodziłam razem z mężem (koszt 200 zł,) sala prywatna rewelacyjna-
      piłka, wanna, łóżko sterowane elektronicznie itp., poród nie był mocno
      skomplikowany (8 godzin)- położna super. W tym czasie tylko ja rodziłam więc gdy
      za głośno krzyczałam od razu ktoś do mnie przybiegałsmile Znieczulenie dodatkowo-
      200 zł. Po porodzie przenieśli mnie na wyższe piętro. Wzięliśmy również
      jednoosobowy pokój ( 200zł/dobę) ale jest to cena nad zbyt wygórowana. Łóżko
      wygodne, niskie, drewniane, telewizor, szafka, stolik i prysznic( w kiepskim
      stanie) i przede wszystkim BRAK WC. Musiałam korzystać z ogólnego który również
      nie był w rewelacyjnym stanie. Pediatrzy do dziecka bardzo uprzejmi i pomocni,
      pielęgniarki dla ciebie do bani, niczym się nie interesowały prócz mierzeniem
      temperatury 2 x dziennie. Nawet raz nikt się nie spytał czy mi w czymś pomóc.
      Sam poród nie był straszny ale po porodzie miałam komplikacje. Jedzenie bardzo
      dobre ale chyba zbyt przyprawione jak dla matek karmiących. Niestety kończyło
      się to kolką u dziecka. Pani Małgosia od laktacji super. Mogę przesłać parę
      fotek- podaj tylko maila. Pozdrawiam
    • karola1008 Re: Szpital na Inflanckiej w W-wie.... 20.02.07, 13:27
      Izulka, muszę sprostować Twoje informacje. Miałam rodzić na Inflanckiej w
      styczniu tego roku drugie dziecko, wyszło inaczej-cesarka w Orłowskim. Ale
      chodziłam na szkołę rodzenia prowadzoną przez położne z Inflanckiej (pani Szol
      i pani KOrejwo)i jestem pewna, że poród rodzinny i znieczulenie nie kosztują po
      200 zł tylko po 500. Jeśli się mylę, to znaczy, że stał się cud i szpital
      obniżył stawki za porody rodzinne. A poza tym rodziłam na Inflanckiej swoje
      pierwsze dziecko w 2003 r. i chociaż poród trwał 18 godzin mam same dobre
      wspomnienia. Ogromnym atutem tego szpitala jest rewelacyjna Pani Ordynator
      oddziału noworodków. Mój synek miał podejrzenie zapalenia mięśnia sercowego,
      więc wiem o czym mówię.
      • e-millie Re: Szpital na Inflanckiej w W-wie.... 20.02.07, 19:16
        zgadza sie, niestety, porod rodzinny kosztuje 500pln, znieczulenie 500pln, pokoj
        jednoosobowy po porodzie (na gorze) chyba ok 200pln/doba. nie obnizyli stawek.
        e-millie
Pełna wersja