pannabalbina
01.03.07, 13:54
Czesc Dziewczyny.
Na dniach czeka mnie moj pierwszy porod. mam zamiar rodzic na Solcu, jestem
umowiona z polozna. I generalnie planowalam sobie , ze bedzie to wygladalo
tak, ze jak najdluzej bede w domu. W tym sensie, ze jak zaczna mi sie
skurcze, to obiecalam sobie, ze nie bede panikowac i od razu gnac do
szpitala. Tymbardziej, ze wiem, ze czesto bywa tak, ze kreca nosem ze za
wczesnie. Poza tym sama polozna z ktora sie umowilam wyraznie mi sugerowala,
ze mam owszem do niej zadzwonic jak tylko cos sie zacznie dziac, ale jechac
do szpitala to sie powinno jak skurcze beda zaawansowane. Wiec tak sie tez
nastawialam - jak najdluzej w domu.
No ale bylam dzis u mojej pani ginekolog, ktora powiedziala, ze jak tylko
dostene skurczy to mam jechac do szpitala. Ze ona wie, ze teraz tendencja
jest taka, ze kaza przyjezdzac jak najpozniej, ale jej zdaniem to zle i ze
lepiej wczesniej. Ze to moj pierwszy porod i mam prawo byc "wczesniej".
Szczerze mowiac troche mi zamacila i teraz juz nie wiem czy sluchac poloznej
czy jej i jak to wyglada w praktyce. Kiedy w szpitalu traktuja
Cie "powaznie", ze tak powiem. Nie chce jezdzictam i spowrotem, zwlascza ze
nie mam samochodu.
Bede wdzieczna jesli podzielicie sie doswiadczeniem.