Sytuacja na Solcu + polozna K Najmark

30.03.07, 14:19
Witam. Czy ktoras z Was rodzila w ostatnich dniach na Solcu? Ja mam termin na
19 kwietnia i umowilam sie z polozna K. Najmark. Odniosl;am bardzo pozytywne
wrazenie. czy ktoras z Was rodzila w ostatnich dniach na SOlcu? Prosze o
opinie? czy korzystalyscie z uslug Pani Kasi? ten dzien zbliza sie wielkimi
krokami a ja zaczynam miec wiele obaw; czy mnie nie odesla z Solca gdzies
indziej? czy dam rade ) dodam ze nie chodzilam na zadna szkole rodzenia, nie
wiem czy dam rade, czy bede potrafila prawidlowo oddychac etc....
    • sandraa3 Re: Sytuacja na Solcu + polozna K Najmark 30.03.07, 16:20
      Rodziła znajoma znajomej (ja jej nie znam). Pani N. w trakcie porodu się
      obraziła (dziewczyna spanikowała, że nie dostanie znieczulenia) i... wyszla.
      • selgross Re: Sytuacja na Solcu + polozna K Najmark 31.03.07, 17:38
        to mnie wystraszylas? ale co ta znajoma poprosila o znieczulenie i nie dostala?
        Czy sa jeszcze jakies opinie na temat Pani N? Bede wdzieczna. jeszcze mam troche
        czasu by wszystko odkrecic
        • lolinka2 Re: Sytuacja na Solcu + polozna K Najmark 31.03.07, 19:24
          Nie rodziłam z nią, ale ona pokazywała mi porodówkę na Solcu i ogólnie pogadałam
          z nią jakieś 10 min. Już wtedy wiedziałam, że nie z nią i nie tam. Zbyt
          tradycyjne podejście do porodu jak dla mnie, nie jest zwolenniczką 'nowomodnych
          udziwnień' (typu rodzenie na podłodze np albo parcie we własnym tempie). Mnie
          nie podeszła, ale każdy ma inny gust.
          • matizka Re: Sytuacja na Solcu + polozna K Najmark 31.03.07, 20:24
            No ja też miałam b. złe doświadczenia z tą panią. Rodziłam z p. Komosą, ale ona
            miała w trakcie mojego porodu szkołę rodzenia i powiedziała, że poprosiła p.
            Najmark, żeby się mną zajęła i ze wszystko będzie dobrze. W zasadzie nic się
            nie stało, ale p. Najmark np. ni stąd ni zowąd wzięła się za golenie mnie i w
            ogóle była b. opryskliwa jakby chciała mi pokazać, że zajmuje się mną ale wcale
            na to nie ma ochoty.

            Powiem wam coś niezwykłego, ale ja chcę rodzić w tym szpitalu ze wzgledu na zzo
            i na anestezjolog, która mi to robiła. To głównie dzięki tej kobiecie przezyłam
            poród i wcale nie chodzi o jej igły tylko o podejście do mnie. Ona więcej ze
            mną rozmawiała i przejmowała się dzieckiem niż położne. nawet sprzątała wokół
            mnie, a okazało się, że jest ordynatorem intensywnej terapii..

            Aga
            • mamanka Re: Sytuacja na Solcu + polozna K Najmark 10.04.07, 11:50
              Matizka, czy pamiętasz nazwisko tej anestezjolog? Czy to taka starsza pani, blondynka? Mój mąż rozmawiał prawdopodobnie własnie z nią na temat mojego nieudanego zzo, w wykonaniu pani Malgorzaty Ostrowskiej czy jakos tak podobnie. Odradzam tę panią. jej doświadczenie zawodowe pozostawia wiele do życzenia, noe mówiąc o podejściu do pacjenta. Koszmar. Efekt był taki, że bałą się dac mi odpowiednią dawkę zzo i rodzilam w koszmarnych bólach. Do tego masaz szyjki w wykonaniu oziębłej poożnej (jaka szkoda, ze nie pamiętam nazwiska), nie zgadzajcie się na to dziewczyny, jeśli Was bardzo boli, bo to nieludzkie! Czyżby bez masażu dziecko nie moglo się urodzić? Mnie mimo tego i tak pękła szyjka, chyba, ze chodziło im o przyspieszenie akcji porodowej, bo było dużo rodzących.
        • sandraa3 Re: Sytuacja na Solcu + polozna K Najmark 01.04.07, 13:13
          Ta znajoma tez była zadowolona ze spotkań przed porodem.

          Nie dostała znieczulenia, bo było za późno i wpadła w panikę.
      • iwona_chm dosyć dziwne... 02.04.07, 15:46
        ja ostatnio byłam na Solcu na spotkaniu z położną i jedną z pierwszych rzeczy, o których mi powiedziała, była informacja, że niestety na ich oddziale nie mogą zagwarantować znieczulenia... Powód prozaiczny-zależy od tego ilu jest anetstezjologów w szpitalu i co się tam akurat dzieje... Nie była to ta położna, tylko Pani Iwona i wrażenia jakie odniosłam są jak najbardziej pozytywne! Rzeczowa i konkretna...co mnie odpowiada, bo szukałam profesjonalisty...Do trzymania za rączkę wykorzystam męża!
    • vailima Re: Sytuacja na Solcu + polozna K Najmark 01.04.07, 13:10
      A ja mam bardzo dobre zdanie zarowno o szpitalu, jak i pani Kasi. Rodzilam tam
      na poczatku marca. Porod co prawda zakonczyl sie cesarskim cieciem, bo choc od
      odplyniecia wod plodowych uplynelo kilkanascie godzin, to akcja porodowa nie
      postepowala. Bylismy z nia umowieni na prywatna opieke poloznicza i nie zaluje.
      Jest bardzo mila, profesjonalna i czulam sie z nia bezpiecznie. Ale spotkalam
      tez kilka innych poloznych z tego szpitala, m.in. pania Ele i pania Ule i one
      tez byly super. Goraco polecam ten szpital. Opieka noworodkowa swietna. Ze
      wzgledu na cesarke po porodzie lezalam w sali w odnowionej czesci, wiec ogolne
      wrazenia mam jak najlepsze. Ale wiem, ze dziewczyny po porodach sn lezace na
      ginekologii czesto nie sa zachwycone warunkami.
      • aniuszkaa Re: Sytuacja na Solcu + polozna K Najmark 02.04.07, 15:05
        vailima powiedz mi jak wygląda sprawa karmienia po cc na Solcu? czy
        przystawiają maluszka od razu do piersi, czy zabierają go i dopiero jak mama
        dojdzie do siebie to oddają? Ja planuję rodzić na Solcu w czerwcu, niestety na
        99% będzie to cc, a bardzo zależy mi na tym, żeby karmić synka. Podobno dużo
        lepiej jest jak po cc nawet na chwilkę maluch zostanie przystawiony. Będę
        bardzo wdzięczna za odpowiedź.
        • vailima Re: Sytuacja na Solcu + polozna K Najmark 02.04.07, 19:37
          Po przeniesieniu na sale pooperacyjna synka dogladal tatus i w niecale 2
          godziny po porodzie przyniesli mi go na sale i polozyli na piersi - ja
          oczywiscie po zzo nie moglam sie w ogole ruszac. Maly ciagnal cyca, choc nie
          wiem, czy cos mu lecialo. Po godzinie zabrali go z powrotem i potem jeszcze w
          ciagu nocy raz mi go przyniesli na przytulanie, bo juz piersi nie chcial.
          Powiedziano mi, zebym sie nie przejmowala, bo w pierwszej dobie po porodzie
          maluszek nie musi duzo jesc i nie beda go dokarmiac. Ja bardzo chcialam karmic
          piersia, ale poczatki byly trudne. Synek mial jakas infekcje i dodatkowo plul
          wodami plodowymi. Nastepnego dnia po porodzie, jak juz bylismy na normalnej
          sali razem, nie chcial piersi i pielegniarki dwa razy daly mu butle ku mojej
          rozpaczy. Nie poddawalam sie jednak i caly czas probowalam go przystawiac do
          piersi. W efekcie drugiej nocy po porodzie zaskoczyl - przyssal sie na 4
          godziny i uczyl ssac. Ponadto wykorzystywalam kazda okazje by podpytywac
          pielegniarki o karmienie, pokazywalam jak probuje karmic i prosilam je o rady.
          Nauczyly mnie wlasciwego przystawiania oraz obslugi laktatora. W szpitalu
          spedzilismy 5 dni, bo synek dostawal antybiotyk i od tej drugiej nocy po
          porodzie juz nie musial byc dokarmiany, dostawal tylko piers. Teraz ma 4
          tygodnie i pieknie ssie, a wlasciwie to caly czas wisi na cycu smile Kto wie, czy
          nie najwazniejsze dla jego odruchu ssania bylo to pierwsze przystawienie do
          piersi zaraz po porodzie... Tak wiec walcz o to. A Solec to swietny wybor,
          jestem zachwycona tym szpitalem.
          • aniuszkaa Re: Sytuacja na Solcu + polozna K Najmark 02.04.07, 20:47
            vailima dziękuję Ci bardzo za tak obszerny opis smile Mam nadzieję, że i u mnie
            uda się doprowadzić do karmienia piersią małego.
            serdecznie pozdrawiam
            aniuszkaa
    • mama_lukaszka Re: Sytuacja na Solcu + polozna K Najmark 10.04.07, 13:08
      Rodzilam 2 razy na Solcu: w 2003 i w 2005 roku. W obydwu ciążach leżałam tam na
      patologii (a w 2003 roku na patologii leżało się na sali przedporodowej sad( ).
      Zaobserwowałam, że z ZZO moga być kłopoty, bo anestezjolog może być zajęty na
      innym oddziale i nie przyjść. Najlepszym rozwiązaniem było umówić się wcześniej
      z anestezjologiem i samemu po niego (nią) zadzwonić. Do anestezjologa można
      pójść na OJOM i się umówić. Mnie znieczulały dwie panie. Za pierwszym razem
      starsza siwa a za drugim młodsza (koloru włosów nie pamiętam). Z obu jestem
      bardzo zadowolona. Z panią Kasią rodziło wiele dziewczyn, które potem
      opowiadały o porodach i były na ogół zadowolone. Jest dominującą osobą,
      podporządkowującą sobie rodzącą kobietę i to niektórym bardzo odpowiada - daje
      poczucie bezpieczeństwa. Sporo potrafi pomóc.
      Ja rodziłam z panią Bożeną Skorupską, która jest bardzo łagodną, delikatną i
      współczującą osobą. Taka mi bardziej odpowiadała.
      Generalnie, są tam położne które są świetne ale i takie, że lepiej w ich ręce
      nie wpaść. Zależy na kogo się trafi.
      Pozdrawiam

      mama Lukaszka i Grzesia
Pełna wersja