szpital na kopernika w krakowie? prosze o pomoc

03.04.07, 11:06
mozecie mi cos powiedziec na temat szpitala na koprenika w krakowie? jak dotad
slyszalam praktycznie same zle opinie. moj lekarz jest tam ordynatorem czy
jakos tak no ale i tak go pewnie nie bedzie przy porodzie no i niewiem czy sie
zdecydowac . to pierwsze dziecko. strasznie sie boje ale nie bolu tylko tego
ze wydaje mi sie ze jestem kompletnie zielona w tym temacie a jak juz bedzie
dzidzia to chba sie rozplacze bo nie bede wiedziec co zrobic smile zastanawiam
sie co tam trzeba zabrac jakie polozne czy to jest tak ze faktycznie na sali
jest 8 kobiet i ja rodze przy nich? a one przy mnie? i ile srednio jesli
wszystko jest ok jest sie w tamtym szpitalu? za jak narazie przemawia to ze
dla dziecka tam chyba bedzie najlepiej no i to ze lekarz jest z tamtad duzo
kasy juz w niego wpakowalismy bo to jakis profesor no i troche sie boje isc do
innego szpitala smile
    • robin81 Re: szpital na kopernika w krakowie? prosze o pom 04.04.07, 16:37
      przezylam mala traume przed porodowa na kopernika.praktycznie stamtad
      ucieklam.nie wyobrazam sobie jakbym miala tam zostac i tam urodzic.lekarza tez
      mialam z kopernika ale sam nie polecal tego szpitala.urodzilam na galla i
      jestem zadowolona.faktem jest ze jak powiesz ze jestes pacjentka ich lekarza to
      troszke lepiej cie traktuja.ale chyba kazdy szpital lepszy niz kopernik
      • lexxandra Re: szpital na kopernika w krakowie? prosze o pom 04.04.07, 17:17
        Polozne pracujace w szpitalu na Kopernika sprawily, ze porod, ktory mial byc
        najpiekniejszym wydarzeniem mojego zycia wspominam jako koszmar, a pobyt po
        porodzie jak horror.

        Moj lekarz prowadzacy ciaze, tez pracuje w tym szpitalu, opowiadal same
        superlatywy na temat porodu i pobytu. Twierdzil, ze 'niewazne warunki', tylko
        fachowi lekarze i swietny, nowoczesny szprzet.
        Jako ze to moja pierwsza ciaza, mocno przygotowywalam sie do porodu, chodzilam
        do szkoly rodzenia, cwiczylam w domu...

        Gdy zaczal sie porod (2.00 w nocy) pojechalismy z mezem do szpitala. Juz na
        wstepie na mnie nakrzyczano, ze zamiast dowodu osobistego podaje prawo jazdy
        (omylkowo wyjelam inny dokument), potem dowiedzialam sie ze jestem histeryczka,
        bo przyjechalam ze skurczami co 7 minut, a nie co 3 i teraz bede im 'gardlowac'
        na caly szpital...
        Zapytalam poloznej o nacinanie krocza. Zasmiala mi sie w twarz i
        powiedziala 'nastepna nawiedzona, ktora nasiedziala sie na szkolach rodzenia i
        madrzejsza od lekarza!'
        Najgorsze okazalo sie potem, gdy dowiedzielismy sie z mezem ze sala do porodow
        rodzinnych jest zajeta, a mnie pozostaje boks do rodzenia i maz tam nie ma
        prawa wstepu.
        Gdy mocno wystraszeni z mezem zadzwonilismy do naszego lekarza (u ktorego
        zostawilismy kupe pieniedzy), powiedzial 'ja nikomu gruszek na wierzbie nie
        obiecywalem', po porodzie nawet nie przyszedl zapytac jak sie czuje...

        Niestety to prawda ze lezy sie w sali 8-osobowej. Nie musze pisac, co sie
        dzieje na sali, gdzie jest 8 kobiet i 8 dzieci. Przez 3 dni bylam tak
        wymeczona, ze liczylam minuty do wyjscia do domu. Opryskliwosc poloznych czasem
        przekraczala wszelkie granice.
        Najmilej wspominam stazystki, ktore jedyne mialy choc troche empatii.

        Sama pracuje w szpitalu (jestem analitykiem medycznym) i do tej pory bylam
        przekonana, ze najwazniejszy dobry sprzet do ratowania zycia noworodka.
        Ale teaz wiem, ze zdrowie psychiczne 'mlodej' mamy jest bardzo wazne, aby czuc
        sie czlowiekiem, a nie tylko jakims popychadlem.

        Na temat warunkow nie bede pisac, bo zaraz mnie napadna ze to nie takie wazne.
        Moze i nie...
        Ale gdy wchodzi sie do toalety, ktora wyglada gorzej niz publiczna to czlowiek
        mocno zaciska zeby...
        Lozka, ktore sa tak nie wygodne,a wiadomo ze zcasem po porodzie przekrecenie
        sie z boku na bok wymaga nie lada wyczynu.
        Ale to i tak ma sie nijak, do tego jak nie sympatyczne potrafia byc polozne, a
        zreszta lekarze wcale nie sa lepsi.
        Dodam, ze niby w tym tak 'cudownie bezpiecznym szpitalu dla dziecka' moja
        coreczke wypisano z duza zoltaczka, bo nie zrobiono podstawowego badania...
        I oczywiscie po 3 dniach powrot do szpitala gwarantowany.

        I na koniec, gdy nie musisz tam rodzic ( teraz po tym wszystkim nie mialabym
        zadnego sentymentu do lekarza prowadzacego ciaze), wybierz inny szpital.

        Nie sadze abym to tylko ja miala takiego pecha do traktowania, bo sasiadka z
        lozka obok, nawet chciala zainteresowac prase warunkami i traktowaniem w tym
        szpitalu, a poza tym mozna poczytac opinie na tym forum. Jednak negatywne
        przewazaja... Wczesniej myslalam, ze dziewczyny panikuja, ale teraz i mnie sie
        oczy otworzyly.

        Maja
        • szpilka6886 Re: szpital na kopernika w krakowie? prosze o pom 04.04.07, 23:30
          jezu to co czytam tu i wogole na roznych forach o tym szpitalu jest straszne uncertain
          niewiem moze faktycznie sie zdecyduje na inny moze zeromskiego? mnie prowadzi
          prof basta. prowadzil kogos z was? tez zostawiamy u niego kupe kasy i wcale za
          tym nie bylam ale to moja pierwsza ciaza no i cala rodzinka przedewszystkim meza
          ze lepiej zaplacic wiecej i miec komfort ze wszystko jest ok itd..
          • robin81 Re: szpital na kopernika w krakowie? prosze o pom 05.04.07, 09:08
            chyba kazdy szpital lepszy niz kopernik.planowalam zeromski ale koncem koncow
            wyladowalam na galla i naprawde bylo ok.a spedzilysmy tam z corcia 5dob
    • lexxandra Re: szpital na kopernika w krakowie? prosze o pom 05.04.07, 10:33
      I jeszcze jedno.
      Przezylam tam najwieksze upokorzenie, ktore mnie do tej pory boli.
      Na Szkole Rodzenia polozna mowila ze warto zrobic lewatywe. Zaopatrzylam sie w
      ENEME, przyjechalismy do szpitala, poprosilam polozna o zrobienie tej lewatywy.
      Cos tam mruczala pod nosem, ze przedtem to byly lewatywy (wielka pompa z
      mydlem, nie jednorazowa...), a teraz to wszystkie takie delikatne...

      Niestety lewatywa nie byla skuteczna, poniewaz przy parciu (przepraszam za
      opis) zaczal wychodzic tez kal... Polozna zaczela na mnie krzyczec 'co ja
      robie', nie musze pisac jak bylo mi strasznie wstyd. Malo tego, przyszedl
      lekarz, a ona 'wszystkie takie delikatne, wyksztalcone, a zalatwiaja sie na
      lozku' Bylo to dla mnie takim upokorzeniem, ze juz nawet nie mialam sil plakac.

      Dlatego nie mam za grosz dobrego slowa o tym szpitalu.

      Wiecie, jak pisalam pracuje w szpitalu. Na okraglo mam do czynienia z malymi
      pacjentami, jak i ich rodzicami. Nie wyobrazam sobie takiego nieludzkiego
      traktowania kogokolwiek.
      Swoj doktorat robilam we Francji. 3 lata pracowalam w tamtejszym szpitalu i tam
      wlasnie nauczono mnie PODEJSCIA DO PACJENTA. Niestety nawet czasem jak patrze
      na lekarzy pracujacych w moim szpitalu to daleko im do 'prawdziwego lekarza'.
      • robin81 lexxandra 06.04.07, 11:32
        a ta polozna to nie taka starsza,czarne wlosy upiete w kok?zwraca sie w
        trzeciej osobie?tzn.'niech sie polozy', zaraz zrobia jej lewatywe... jesli tak
        to tez mialam z nia przyjemnosc.choc potem przyszla taka milsza i na jej
        zmianie z szpitala wypisalam sie na wlasne zyczenie. az sie trzese jak pomysle
        o tym co tam sie wyprawia.
    • k_maja Re: szpital na kopernika w krakowie? prosze o pom 06.04.07, 19:44
      rodziłam tam przez cc. Miałam lekarza z ujastka - ordynator - nie polecam
      (wypiął się na mnie równo), ale ponieważ rodziłam w 34 tc, nie zastanawiałam się
      ani chwilii pojechałam na Kopernika. Moja mama "porozmawiała" z ordynatorem (nie
      basta, bo leżałam na 2 piętrze), dzięki czemu miałam sale 2 os. Nikt mnie nie
      chciał uczyć karmić piersią, sama musiałam dbać o dokarmienie mojego dziecka
      (wcześniak z wagą 2600), bo przewijają się tłumy stażystek i już nie wiadomo
      kto, co i kiedy przy dziecku robił. Na sali porodowej leżałam dobę - koszmar.
      Położne tylko czekają na "prezenty" - wtedy są trochę milsze. Ogólna
      dezinformacja jest na porządku dziennym. Nawet osławiony oddział intensywnej
      terapii dla noworodków (gdzie mój synek spędził 3 dni) to moim zdaniem porażka -
      jest to oddział OTWARTY(niepojęte - jak się patrzy w jakim stanie dzieciątka tam
      leżą), może wejść każdy z ulicy, bez fartucha ochronnego, nikt nie sprawdza, czy
      zdezynfekował ręce. Następne dziecko rodzę w żeromskim. A co do lekarzy...
      Ordynatorzy to wcale nie najlepsi lekarze (teraz już wiem) - nastawieni są na
      kasę i do tego wykorzystują swoje stanowisko, łudząc pacjentki potencjalną
      pomocą. Tylko potencjalną! Jeśli będziesz mieć prawidłową ciążę, nie wybieraj
      tego szpitala. I zamiast się skupiać na lekarzu, lepiej znajdź dobrą położną.
      Powodzenia smile
      • anulla1 Re: szpital na kopernika w krakowie? prosze o pom 07.04.07, 23:38
        Ja 1,5 roku temu miałam cc na kopernika, i naprawde dobrze wspominam ten pobyt.
        I to co czytam tutaj , wydaje mi sie że to o innym szpitalu. Fakt leżałam na
        sali 8osobowej. Ale na sali pooperacyjnej , miałam świetną opiekę. Potem na
        zwykłej sali też było ok. Pielęgniarki i położne były grzeczne, wystarczyło
        poprosić i mi pomagały. No dziewczyny, jestem mocno zaskczona. cieawe czy ja
        miałam takie szczęście, czy byłam jakś przytłumiona- ale generalnie jestem
        osobą bardzo wymagajacą i egzekwującą swoje prawa.
        Napewno ogromnym atutrm jest, neonatologia, mojej córce zrobili szereg
        profilaktycznych badań, dlatego, że ja w dziećiństwie przechodziłam
        toksoplazmozę.
        Ale nie dziwe się, że po takich doświadczeniach omijacie ten szpital szerokim
        łukiem. Ja na podstawie moich doświadzczen polecam.
    • weronika.sabat Re: szpital na kopernika w krakowie? prosze o pom 07.04.07, 23:30
      Rodzilam na Kopernika niestety ze wskazan. Absolutnie nie chcialam tam rodzic,
      ale okazalo sie ze mam cukrzyce ciazowe i tylko tam zaleca moj lekarz (pracuje
      w Zeromskim) rodzic.
      Mialam to szczescie ze lezalam na sali 4-osobowej, ale lozko obok mnie lezala
      kobieta, ktora prawdopodobnie byla bezdomna, a do tego byla alkoholiczka. Byla
      tak agresywna, nie tylko do poloznych i lekarzy, ale rowniez do nas, kobiet tam
      lezaych. Wiadomo ze to nie wina szpitala, ze takie osoby tam rodza, ale polozne
      nic nie zrobily, gdy zglaszalysmy im ze po prostu sie boimy... To nie hotel
      (odpowiedz na kazde zazalenie).
      Ja balam sie wyjsc do toalety, zostawiajac wlasne dziecko w sali.

      Druga sprawa. Zupelna ignorancja zasad higieny. Pamietam ze rano zglaszam ze
      mojemu synkowi wyszly jakies dziwne plamki na twarzy. Dopiero o 15.00 przyszla
      polozna i to nie do mojego synka, tylko do dziewczny obok, ktora dostala
      krwotoku. Badala ja itd. Wtedy przypomniala sobie o moim dziecku i nie myjac
      rak (przed momentem ogladala podpaske mojej sasiadki) zbliza sie do twarzy
      mojego synka. Musialam w wyrazny sposob zwrocic jej uwage, aby przed zbadaniem
      mojego dziecka UMYLA RECE!

      Nie lubie sie skarzyc, bylo minelo. Ale nigdy z wlasnej woli nie wybralabym
      tego szpitala, teraz jestem jeszcze mocniej do tego przekonana.
    • renata491 Re: szpital na kopernika w krakowie? prosze o pom 09.04.07, 21:52
      Trafilam na wypowiedzi o tym szpitalu (wlasciwie klinice) i czuje sie, jakbym
      czytala swoje mysli sprzed niemal ćwierćwiecza, gdy przyszlo mi tam rodzic.
      Nigdy tego nie zapomne! Myslalam, ze od tej pory cos sie zmienilo, teraz wiem,
      ze o tyle tylko ze obecnie matki moga przebywac z maluszkami). Podobnie jak
      jedna z autorek wypowiedzi, przezylam tam jedno z najwiekszych upokorzen swego
      zycia - bylam potraktowana przez polozna jak osoba lekkkich obyczajow,
      wrzeszczala na mnie i odbierala zarowno poczucie godnosci jak i nadzieje na
      szczesliwe urodzenie dziecka ("nie potrafisz!), czesto powtarzala okreslenie
      "morderczynie wlasnych dzieci" (dotyczylo rodzacych, u ktorych akcja sie
      przedluzala). Krwawilam bardzo mocno - zostalam sprzezywana, ze "naświnilam" w
      sali porodowej.
      Nie umiem opisac mojego cierpienia, upokorzenia, lęku i uczucia osamotnienia.
      Na szczescie urodzilam zdrowe dziecko, ale uraz porodowy pozostal do dzis.
      Nie wypowiadam sie w celu straszenia kogokolwiek, (ostatecznie wyszlam stamtad
      szczesliwa), ale odzyly wspomnienia i dziele sie nimi, takze ku przemysleniom
      mlodych mam.
      • baasia27 Re: szpital na kopernika w krakowie? prosze o pom 09.04.07, 22:10
        Polcam szpital na Gallaa,sama tam rodziłam i byłam bardzo zaadowolona.Wprawdzie
        rodzilam przy lekarzu do którego chodzilam na wizyty, ale on był tylko przy
        samym porodzie.Położne ok, bardzo sobie chwale pediatre, która tak troskliwie
        dbała o wszystkie dzieciaczki, pielęgniarki od dzieci przedobre,one poprostu
        chca zajmowaać się dziecmi.Polecam, gdybym kiedykolwiek miała 2raz rodzic, to
        tylko tam,a szpital na kopernika to wogóle wykluczam.Może to i klinika, ale
        atmosfera......
    • beryla Re: szpital na kopernika w krakowie? prosze o pom 10.04.07, 12:29
      Ja rodziłam tam na przełomi roku. Juz drugi raz (pierwszy pięć lat temu) i
      wybrałam ten szpital nie tylo dlatego ze tam pracował mój lekarz, ale dlatego
      ze mają swietny oddział neonatologii i jak by coś ( odpukać) z dzieckiem nie
      wiozą go przez pół krakowa do prokocimia. A trzy dni na kamieniu wytrzymasz, da
      się.
    • nataliak9 Re: szpital na kopernika w krakowie? prosze o pom 10.04.07, 17:03
      Szpilko!
      trzy moje koleżanki rodziły jakiś czas temu na kopernika i wszystkim zszywano
      krocze bez znieczulenia,(nie wiem czy to reguła) podobno gorsze niz poród. ja
      ostatnio rodziłam w rydygierze, bardzo polecam, znieczulenie do krocza to rzecz
      oczywista. nie patrz na lekarza, i tak ma tysiące pacjentek i zapomni o tobie
      wkrótce. położna to osoba która asystuje przy porodzie 90% czasu.
      pozdrawiam
    • lobuz28 Re: szpital na kopernika w krakowie? prosze o pom 11.04.07, 21:42
      Witam,
      Widzę, że mój "wywiad" co do szpitala na Kopernika który robiłam 2mc temu
      potwierdza się ponownie. Wtedy też zebrałam większość negatywnych opinii o
      klinice. Teraz jestem w 30tc i nie wiem gdzie będę rodzić ale na pewno wiem
      gdzie NIE będę - Kopernik odpada.
      Pozdrawiam,
      • mlodamama Re: szpital na kopernika w krakowie? prosze o pom 28.05.07, 16:20
        Ja rodziłam w grudniu 2006 roku na Kopernika i bardzo dobrze wspominam swój
        poród. Trafiłam na super położne,pozwoliły męzowi byc przy mnie przez cały czas
        i mówiły mu co ma robic zeby mi pomóc, same tez ułatwiały mi poród...podały
        oxytocyne która błyskawicznie zadziałała...tempo porodu było niesamowite...trzy
        godziny trwały skurcze...nawet mnie bolały mocno...faza parcia trwała 10 minut.
        Poród odebrał lekarz który prowadził moja ciąze. Naprawde byłam zaskoczona bo
        porod wspominam jako cos najpiekniejszego, najcenniejszego...Jako kobieta
        rodzaca w tym szpitalu- polecam go!!!
Pełna wersja