Pilna prośba o radę - lekarz ze szpitala, czy...?

05.04.07, 22:46
Witam, mam duży dylemat i nie wiem do końca co zrobić. Jestem w 10 tc. Od 3
lat chodzę do ginia w przychodni i nie mogę powiedzieć o nim złego słowa, jest
cierpliwy, dokładnie bada, odpowiada spokojnie na pytania, wątpliwości itd.
Jednak zastanawiam się odkąd zaszłam w ciąże czy nie lepiej byłoby chodzić do
lekarze, który pracuje w szpitalu, gdzie miałabym rodzić. Plusem tego
rozwiązania jest nadzieja na lepszą opiekę w szpitalu, ale nie wiem, czy jak
nie zapłacę czy będzie akurat na moim porodzie. Minusów jest więcej: wizyty są
prywatne, więc na początek raz na miesiąc potem częściej trzeba sięgać do
kieszeni i każde badanie (morfologia itp) musiałabym opłacać (w przychodni mam
na NFZ), do tego lekarza mam dużo dalej i przyjmuje tylko popołudniami (w
przychodni mam lekarza codziennie od rana do 13 lub 15, 10 minut drogi zamiast
30 minut autem w jedną stronę) co ma znaczenie, gdy rano źle się czuję i mam
iść na nagłą konsultację lub po L4. To moja pierwsza ciąża i nie wiem na ile
tak naprawdę jest ważne to, czy lekarz ze szpitala mnie zna czy nie.
Chciałąbym zaznaczyć, że wybieram się do szkoły rodzenia do szpitala, w którym
będę rodziła, więc mam nadzieję poznać tamatejsze położne. Proszę o radę
zwłaszcza te z Was, które już raz rodziły! Z góry dziękuję
    • edzia.79 Re: Pilna prośba o radę - lekarz ze szpitala, czy 06.04.07, 16:57
      moj lekarz nie pracuje w szpitalu i chodze do niego bo mu ufam i wiem ze jest dobry.przy porodzie wazniejsza jest polozna bo ona zajmuje sie toba caly czas.jak ja rodzilam to nawet nie skojarzylam ktory to lekarz.
      lekarz pracujacy w szpitalu moze jedynie pomoc wtedy gdy szpital ktory wybralas jest bardzo oblegany i trodno sie tam dostac.wtedy te pacjentki sa brane pod uwage ale pewnie tez nie w kazdym przypadku.
      uwazam ze nie powinnas brac pod uwage tego czy twoj lekarz ma dyzury w szpitalu.raczej kieruj sie tym zeby byl dobry i tobie odpowiadal.
    • deszczu_kropelka Re: Pilna prośba o radę - lekarz ze szpitala, czy 09.04.07, 16:21
      Hej Butterfly,

      z tego, co wiem, prowadzenie ciąży przez lekarza ze szpitala jest korzystne nie
      tyle ze względu na możliwość obecności lekarza przy porodzie - bo raczej
      zajmować się będzie Tobą przede wszystkim położna - tylko raczej ze względu na
      fakt, że gdyby - odpukać smile wystąpiły jakieś problemy, możesz prosić Twojego
      lekarza, aby Cię przyjął w szpitalu, a nie zdawać się na opiekę osoby z dyżuru,
      którą pierwszy raz widzisz na oczy i nic o niej nie wiesz.

      Jeśli chodzi o zagwarantowanie miejsca w szpitalu, to chyba równie dużo daje
      chodzenie do szkoły rodzenia przy tym szpitalu, co masz zamiar zrobić.
      Ewentualnie możesz opłacić obecność wybranej przez Ciebie położnej do porodu,
      jeśli ten szpital oferuje taką możliwość - to też raczej daje pewność, że Cię
      przyjmą.

      Może wybierzesz się na jedną wizytę do tego lekarza ze szpitala? - porównasz go
      z dotychczasowym lekarzem, wypytasz o szpital. To pomoże Ci podjąć decyzję smile

      Pozdrawiam serdecznie i życzę zdrowej, spokojnej ciąży!
    • filip-mama Re: Pilna prośba o radę - lekarz ze szpitala, czy 23.04.07, 11:55
      Witam,
      kiedy mój test potwierdził ciążę miałam taki sam dylemat. Lekarz prywatny z
      praktyką w szpitalu czy lekarz w przychodni? Pomimo dużych kosztów wybrałam
      lekarza prywatnego i z perspektywy czasu wiem iż to był bardzo dobry wybór !
      Przez cały czas ciąży mogłam w każdej chwili zadzwonić do lekarza i zapytać o
      rzeczy które mnie martwiły lub miałam wątpliwości. Pierwszą kwestią był lot
      samolotem w 3mcu ciąży...Pod koniec ciąży umówiliśmy się z lekarzem w szpitalu w
      którym pracował i pokazał nam sale porodowe, sale w których leży się po
      porodzie. Wytłumaczyć co i jak się odbywa podczas porodu. Co się dzieje podczas
      komplikacji itd. Relacje rewelacyjne. Ustaliliśmy kwotę jaką zapłacimy za opiekę
      okołoporodową i czekaliśmy na termin... Tydzień przed planowanym terminem
      ponownie udaliśmy się z mężem do szpitala. Zostałam zbadana i Pan Doktor
      powiedział iż możemy zaczynać...Pojachałam do domu, wziełam prysznic, zjadłam
      dobry obiadek, spakowałam swoje i maluszka rzeczy i pojechaliśmy na poród.
      Na początku trochę zamieszania ale odrazu inaczej jak wiesz że jest z Tobą nie
      tylko ukochany ale i fachowiec który zna twój brzuszek na pamięć i wie jak
      zabrać się do porodu. MOj poród trwał długo, najpierw kroplówka i spacer wokół
      łóżka, potem siedzenie pod prysznicem itd... aż do faktycznego momentu porodu. W
      momencie szycia opowiadaliśmy sobie kawały z lekarzem a położna mówiła mi że
      byłam bardzo dzielna i świetnie się spisałam..
      TROCHę SIę ROZPISAłAM...
      • filip-mama Re: Pilna prośba o radę - lekarz ze szpitala, czy 23.04.07, 12:00
        Generalnie moim zdaniem lepsza opieka i kontrola.
        Moja kuzynka w tym samym czasie korzystała z przychodni i wiem że tam nikt się
        Tobą nie przejmuje.Nie pamięta co gdzie i jak to było przy ostatnich badaniach
        czy usg. Wogóle usg to kwestia oczekiwania kilku miesięcy.
        Do dziś mam świetny kontakt z moim lekarzem i mogę do niego zawsze zadzwonić...
        To on był pierwszym kontaktem kiedy mojemu Filipkowi zaczęły dolegać zaparcia w
        pierwszym miesiącu życia. Odebrał telefon nawet o 10 w nocy..
        pozdrawiam
      • kaeira Re: Pilna prośba o radę - lekarz ze szpitala, czy 23.04.07, 21:41
        filip-mama napisała:
        > Tydzień przed planowanym terminem
        > ponownie udaliśmy się z mężem do szpitala. Zostałam zbadana i Pan Doktor
        > powiedział iż możemy zaczynać...[...]
        > Na początku trochę zamieszania ale odrazu inaczej jak wiesz że jest z Tobą nie
        > tylko ukochany ale i fachowiec który zna twój brzuszek na pamięć i wie jak
        > zabrać się do porodu. MOj poród trwał długo, najpierw kroplówka

        Oczywiście, każdy woli co innego, ale *dla mnie* w tym poście bylby argument
        przeciwko lekarzowi "umowionemu do szpitala". Przy takim "umawianiu się na
        poród" z lekarzem ze szpitala (który jest rzeczywiscie świetny w czasie ciąży, a
        szczególnie pod jej koniec, jeżeli chodzi o np. dostęp do różnych badan itp)
        jest duże ryzyko tego, że porod nie nastąpi naturalnie, a tak jak w tym
        przykładzie będzie wywołany wtedy, kiedy lekarz uzna to za stosowne.
        Doskonale rozumiem, że dla niektórych to właśnie lepsze wyjście, dające im
        poczucie komfortu i bezpieczeństwa. Dla mnie akurat nie. "Możemy zaczynać"? To
        dziecko "ma zacząć". "Fachowiec który wie jak zabrać się do porodu"? Dla mnie
        istotniejsza jest doświadczona położna (przy ciąży bez komplikacji oczywiście).
        Bo (jeżeli niepotrzebna medycznie) obecność lekarza przy porodzie czesto kończy
        się jego niepotrzebna medykalizacją.

        Co do pytania: wg mnie najważniejszy jest lekarz, który się "przykłada", i z
        ktorym masz dobry kontakt, który daje ci poczucie bezpieczeństwa i komfortu,
        którego podejście do porodu i ciąży jest podobne do twojego (bardziej czy mniej
        "na luzie", bardzie czy mniej "naturalnie", no i kwestia badań prenatalnych!).
        To, czy jest on/a "ze szpitala" jest mniej wazne, ale ważne - do zawsze ułatwi
        ewentualne badania, konsultacje itp. Ale wg mnie naprawdę najmniej wazne jest,
        czy jest on/a ze szpitala, gdzie planujesz rodzić. Bo prawdopodobienstwo tego,
        że akurat będzie przy twoim porodzie, jest naprawdę małe.

        Ja chodziłam do "państwowej", aby mieć skierowania itp, ale miałam uczucie, że
        raczej mnie olewała. Natomiast chodziłam też prywatnie do dwóch (nie
        jednocześnie) lekarek pracujących w szpitalach (wcale nie tam, gdzie chcialam
        rodzić), u których wizyty były długie, spokojne, które wszystko tłumaczyły,
        odpowiadały na wszelkie pytania, kierowały na niestandardowe badania itp.
        Dzwonic tez oczywiście mozna było w razie pytan.
        Pewnie, że bylo to bardzo drogie. Ale cóż.
Pełna wersja