Poród na Solcu - naprawdę tak źle?

10.05.07, 16:47
Dziewczyny, czy naprawdę odradzacie poród na Solcu? Dziewczyny pisza o
fatalnych warunkach, opiece etc. Może sa jakieś dziewczyny, klóre poleciłyby
ten szpital? Dajcie znac.
    • duszka30 Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 10.05.07, 18:09
      Ja polecam i nie rozumiem złych opinii na jego temat. Podstawą jest to, że za
      poród rodzinny nie ponosi się żadnych kosztów, rodzi się w pojedynczej sali.
      Ja trafiłam tam dwa lata temu "z ulicy", nie miałam położnej wykupionej i
      uważam, że było super!! Źle piszą o nim dziewczyny, które naczytały się bzdur i
      szły tam ze złym nastawieniem, no i głównie te, które rodziły po raz pierwszy.
    • pulinka19 Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 10.05.07, 19:00
      Jeśli chodzi o poród, to szpital bardzo polecam, bo tak fachowej opieki można ze
      świecą szukać ale opieka poporodowa jest niestety cienka.
      • silver.dragon Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 10.05.07, 21:07
        Dolaczam sie do bardzo zlej opinii na temat Solca. Sama tam przyszlam na swiat i
        naczytalam sie duzo dobrego, ale takiego rozczarowania to ja dawno nie
        przezylam. Ponizej link do mojej relacji z porodu.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=61473729&a=61473777
        • ania-jak Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 10.05.07, 21:53
          s.dragon - czytałam wczesniej twoja relacje. Naprawde mi przykro. Jestem w
          nieciekawej sytuacji. Nastawiałam sie wstepnie na poród na Żelaznej - ale
          kolezanka własnie tam rodziła i jest zawiedziona! Nie warunkami - te sa super.
          Ale tym, ze rodzila 24 h w jęku i bolu i nikt jej nie przebil wod plodowych
          pomimo b. intensywnych skurczy. Mowi, ze nie wykupila poloznej i nikt sie
          nie "inndywidualnie" nie zająl. Postawilam wiec na Solec - blisko mam i tam tez
          zaczynam szkole rodzenia. Teraz nie wiem co robic - po prostu nie wiem.....
          • duszka30 Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 11.05.07, 08:27
            Dlaczego nigdy nie przemawiają dobre opinie, tylko jedna złasad(
            Powtarzam: POLECAM! Solec.
            A przede wszystkim po dwóch porodach mogę czuć się ekspertką w tym co piszę,
            podstawą jest dobre nastawienie. Jeśli dobrze nastawisz się do porodu i do
            miejsca, które wybierzesz to na pewno uda Ci się. S.dragon nie wybrała Solca
            jako miejsca swojego porodu, dlatego z góry była nastawiona, że pójdzie coś nie
            tak, a tak nie można. To ma być najpiękniejszy dzień w Waszym życiu i nie
            psujcie go z góry założoną teorią.
            Trochę mnie przez to denerwuje to forum. Bo dobre opinie zawarte są w jednym
            zdaniu, a jak ktoś ma coś złego do napisania to rozpisuje się na pięć postów i
            ubarwia wyszukanymi słowami swoje wypowiedzi, strasząc przy tym dziewczyny,
            które ten piękny dzień mają jeszcze przed sobą.
    • karen774 Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 11.05.07, 10:22
      No właśnie, jak to jest z tym Solcem? Mam juz kociołek w głowie. Zaden z
      warszawskich szpitali nie ma tak skrajnie sprzecznych opinii jak Solec. Jeszcze
      2 misiace temu mozna było czytać na tym forum same superlatywy na temat tego
      szpitala. Dla wielu dziewczyn był świetną alternatywą dla Żelaznej. Teraz coraz
      częciej czytam skrajnie negatywne opinie. Takich rozbieżnych opinii nie
      czytałam o żadnym innym szpitalu. Czy to my, kobiety, mamy tak bardzo różne
      oczekiwania, wrażliwość i postrzeganie zastanych realiów, czy personel Solca
      jest tak skrajnie różny i wszystko zależy od tego na czyj dyżur się trafi? A
      może po prostu po ostatniej edycji akcji " Rodzić po ludzku" szpital = personel
      czując się stabilnie i mając zapewnioną wysoką pozycję wśród warszawskich
      szpitali uznał, że można przestać się starać? Nie ukrywam, że tez rozważam ten
      szpital i nie ukrywam, że opinie na tym forum nie są dla mnie bez znaczenia.
      Nie jestem panikarą, nikt nie musi wokół mnie skakać i głaskać po główce ( od
      tego mam męża). Oczekuję sprawnej, rzetelnej, fachowej opieki. Traktowania mnie
      godnie i po ludzku. Oczekuję liczenia się z moim zdaniem i potrzebami zarówno w
      czasie porodu, jak i po nim, kiedy to po raz pierwszy w życiu przyjdzie mi
      nakarmić, przebrać, wykąpać moje dzieciątko. I problem polega na tym, że po
      analizie wielu postów można utwierdzić się w przekonaniu, że Solec spełnia moje
      oczekiewania, ale jest porównywalnie dużo postów dających zupełnie odwrotne
      wrażenie. Szkoda, że nie znam osobiście nikogo, kto w ostatnim czasie tam
      rodził...
      • silver.dragon Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 11.05.07, 12:24
        Do: Duszka 30
        O wypraszam sobie - do Solca bylam bardzo pozytywnie nastawiona, wrecz
        zrelaksowana i prawie pewna, ze zostane tam przyjeta. Tak jak mowie, sama tam
        przyszlam na swiat, moja mama bardzo chwalila ten szpital, kiedys pracowala tam
        nasza rodzinna bliska znajoma, wiec biorac pod uwage oblozenie na Zelaznej
        wlasciwie zakladalam, ze urodze jednak na Solcu.
        Niestety od wejscia przez drzwi napotkalam same niemile niespodzianki poczynajac
        od zamknietej recepcji, a konczac na braku papieru toaletowego.
        Ale nie mowie, ze szpital jest kompletnie do bani, bo tam nie rodzilam... Ja
        tylko przedstawilam relacje z tego jak zostalam potraktowana i wychodzac
        wlasciwie cieszylam sie, ze jednak tam nie zostane. Moglo okazac sie bosko, ale
        tego nie wiem...
        • duszka30 Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 11.05.07, 13:25
          Nie oceniam, mam tylko wrażenie, że "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma" i chyba
          o każdym szpitalu można napisać dobre i złe opinie, nawet o całkowicie
          prywatnej Klinice Damiana.
          Miałaś pecha... ale generalizować z tego powodu nie możnasmile)

          Wg mnie dla Solca - ogromny pozytywsmile
          • aksa00 Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 11.05.07, 13:38
            nie ma szpitala , o którym na forum pisano by tylko źle lub tylko dobrze. poza
            tym mozna to ocenić jak sie tam urodzi i do tego ma sie porównanie z jakiegos
            innego miejsca. każda czego innego oczekuje, jest inaczej wytrzymała na ból itd.
            jak ktoś ma łatwy poród to wszedzie bedzie dobrze.
          • lenka30a Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 11.05.07, 13:44
            ja też rodziłam na solcu, 1,5 roku temu i jest względnie zadowolona
            względnie bo:
            opieka porodowa super
            poporodowa tak sobie, szczególnie pielęgniarki noworodkowe, ale to nie jest
            najważniejsze, naprawdę
            cieszę się, że zostałam przyjęta z ulicy, o 5 rano, w recepcji na dole też
            musiałam poczekać i cóż z tego???To mój pierwszy poród, więc nie spieszyło mi
            się, pomimo bólu
            również czekałam na lekarza jakieś 15-20 minut, badał mnie na przedwojennym
            łóżku i jeszcze ochrzanił za stan zapalny
            a potem zaprowadzili mnie do sali morelowej (tak się chyba nazywa) i rodziłam
            sobie jeszcze 11 godzin, mogłam sobie iść pod prysznic, skakać na piłce,
            chodzić podczas porodu itp.
            mąż był cały czas przy mnie, za darmo(!!!)
            do sali co 20-30 minut przychodziła położna lub lekarz i było badanie (nie
            podczas skurczu)
            przebili mi pęcherz, bo sam by pewnie nie pękł
            pod koniec w sali było 2 lekarzy, 3 położne i neonatolog
            nacieli mnie, bez mojego pozwolenie i chwała im za to, bo wolę to od pęknięcia
            a nacięcie nic nie boli
            zostałam pięknie zaszyta, przez jakąś stażystkę, że po porodzie mogłam
            normalnie siedzieć

            bo to zależy jak się ktoś nastawi dziewczyny, ja byłam nastawiona na poród, a
            nie przyjęcie mnie z czerwonym dywanem do szpitala, a papier toaletowy wzięłam
            z domu, a raczej ręczniki jednorazowe, bo bardziej wygodne.

            taka jest polska rzeczywistość, szpitale są biedne...
            nie ma co przesadzać, najważniejsza wg mnie jest fachowość lekarzy, a tego
            Solcowi nie brakuje
            • silver.dragon Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 11.05.07, 14:04
              DO lenka30a:
              Wlasciwie duza czesc Twojego postu moglabym wkleic jako swoj.
              Zgadzam sie, ze czekanie 15-20 min to nie problem. Gorzej, ze personel tez tak
              uwaza... Tzn, ze nie spieszy sie, zeby Ci pomoc, tylko spokojnie dopija swoje
              herbatki i dogryza swoje kanapki (w godzinach pracy). I nie samo czekanie mnie
              denerwowalo, tylko to, ze jak sie juz doczekalam, to okazalo sie, ze wlasciwie
              nie wiadomo dlaczego czekalam, bo przeciez "KTOS mial pania zbadac". Tylko jakos
              nikt sie nie kwapil - to jest problem.
              Maz zawsze jest za darmo - to jest jdno z praw pacjenta - prawo do opieki osoby
              bliskiej. Placisz jesli osoba rodzaca z Toba w tej samej sali sie nie zgadza na
              obecnosc Twojego meza - wtedy musisz wykupic sobie pojedyncza sale i za to placisz.
              Ja tez bylam nastawiona na ciezki wysilek. Okazal sie naprawde ciezki - dziecko
              bylo tak duze, ze lekarze w ostatniej chwili chcieli robic cesarke, bo maly nie
              mogl sie przecisnac, w dodatku polozyl sobie reke na glowie, wiec oprocz glowki
              rodzilam jeszcze caly bark. Z wysilku na calym ciele wyskoczyly mi sine
              wybroczyny - przez kilka dni wygladalam jakby mnie pobil pijany maz, wiec prosze
              nie sugeruj (czerwony dywan), ze sie roztkliwiam nad soba i przesadzam, bo
              generalnie jestem osoba bardzo surowo patrzaca na zycie i nie mam sklonnosci do
              poblazania sobie.
              I tez mialam swoje reczniki papierowe, ale nie o to tu chodzi.
              Chodzi wlasnie o ten BRAK fachowosci u lekarzy, z ktorym JA sie spotkalam na
              Solcu. Obym byla jedyna, ale szczerze mowiac, nie sadze.
              • duszka30 Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 11.05.07, 14:30
                Lenka, brawo!! Takich opinii potrzeba, żeby dziewcyny, które mają to jeszcze
                przed sobą nie szły rodzić w panice!! Podstawą jest to, że urodzić musimy i
                wszystko zależy od nastawienia!!! A nagroda i tak czeka na końcusmile)))
                • lenka30a Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 11.05.07, 14:49
                  "Maz zawsze jest za darmo - to jest jdno z praw pacjenta - prawo do opieki osoby
                  bliskiej. Placisz jesli osoba rodzaca z Toba w tej samej sali sie nie zgadza na
                  obecnosc Twojego meza - wtedy musisz wykupic sobie pojedyncza sale i za to
                  placisz."

                  Otóż mąż nie zawsze jest za darmo, za poród rodzinny w niektórych szpitalach
                  nadal trzeba płacic
                  a na solcu nic się nie płaci, za rodzenie w pojedynczej sali też nie
                  wykupić mozna sale poporodową, tzw, jedynkę i za to płacisz
                  ja rodziłam w pojedynczej sali, z mężem ZA DARMO

                  ciutek Ci się pomyliło

                  a Ty nic nie jesz w godzinach pracy??Głodzisz się czy jak...
            • anulka_miki Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 30.05.07, 14:41
              mam dokładnie te same potrzeby, tylko co miałaś na myśli pisząc o
              pielęgniarkach noworodkowych?
    • diora5 Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 11.05.07, 16:59
      A ja widzę pewną prawidłowość w opiniach o Solcu, która jest całkowicie zgodna z
      moimi odczuciami (rodziłam tam pierwsze dziecko). Sam poród jak najbardziej OK.
      Natomiast fatalna opieka po porodzie. Na każdym obchodzie inny lekarz i inna
      diagnoza, zero konkretnej informacji na temat dziecka, większość położnych
      burkliwa i każda prezentowała inne zdanie na temat karmienia (zimne okłady -
      ciepłe okłady, karmić na leżąco - na siedząco itp...). To spowodowało, że na
      Solec już się nie zdecyduję.
      Pozdrawiam smile
      • matizka Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 11.05.07, 21:28
        Ja rodziłam 3 lata temu i chyba w gorszych warunkach niż wy wszystkie (w boxie,
        z mężem, korzystajac z pryznica tylko takiego na korytarzu dla wszystkich), ale
        też z opieki porodowej (oczywiście opłaonej) byłam dość zadowolona. Z opieki
        nad dzieckiem też, poza kwestią karmienia. DO DZIŚ TAM NIE MA DORADCY
        LAKTACYJNEGO I TO NAJWIĘKSZY MINUS! Myślę, że to najwiekszy problem po
        porodzie, zminiać pieluszki zawsze się nauczymy, a z laktacją nie każdemu
        wyjdzie!

        Natomiast najbardziej chwaliłam lekarzy gin. Ale ostatnio odeszło stamtąd kilku
        lekarzy (moja pani dr niestety też) i ona też powiedziała, że Solec jest taki
        super, bo wszystko zależy od ludzi, ale później jakoś tak nieśmiało dodała, że
        to się niestety trochę ostatnio zmienia. Ja się boję, że właśnie tam niektórym
        uderza woda sodowa do głowy za te pochwały, więc może dobrze, ze teraz jest
        trochę wątków negatywnych...

        M.
    • andrzejkowo Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 11.05.07, 22:23
      Napiszę coś jako zupełny laik w dziedzinie porodów, bo czeka mnie to przeżycie
      dopiero w czerwcu. W pełni zgadzam się, że to LUDZIE tworzą atmosferę. Możliwe,
      że sypnął się im personel. Ale moje drogie Panie: dokładnie taką samą opinię
      słyszałam z najbardziej wiarygodnego źródła (od położnej z którą podpisywałam
      umowę) na temat Św. Zofii. Odchodzą ludzie, którzy tworzyli atmosferę tego
      miejsca i czas jakiś jeszcze będzie to szło rozpędzone dobrą opinią jaką ma ten
      szpital. To już nie jest to samo miejsce co kiedyś. Także myślę, że ta zła passa
      jaką ma Solec właśnie zmianami personelu jest spowodowana.
      Zresztą nie ma szpitala, który 100% pacjentów chwaliłoby pod niebiosa. To po
      prostu jest nierealne (moja bliska koleżanka miała traumę po porodzie w Damianie
      za jakże ciężką kasę). Zauważmy poza tym, że jeżeli wszystko jest ok. to o wiele
      rzadziej czytamy o tym na forum niż w przypadkach gdy coś złego się wydarzyło.
      Każde forum jest takie i należy naprawdę zdroworozsądkowo podchodzić do
      informacji jakie czytamy. To są informacje siłą rzeczy wybiórcze i musimy mieć
      tego świadomość.
    • beatar9 Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 12.05.07, 00:15
      witam,rodziłam tam swoje pierwsze dziecko,pojechaliśmy "z ulicy",nie miałam
      opłaconej położnej ani lekarza,rodziliśmy w osobnej sali za darmo z p.Elą
      Kustrą-super położna...jeśli chcemy super warunków to na pewno są one
      zapewnione np.w Damianie,gdzie poród kosztuje ok.5-6tysięcy+opłata za dobę
      spędzoną w klinice...opieka położnej i lekarzy(dr Rak i dr Ledowicz) bez
      zarzutów,pielęgniarki noworodkowe też ok...gorzej z pielęgniarką laktacyjną-
      terrorystka ale tym teraz bym się w ogóle nie przejmowała...ogólnie poród
      wspominam często i z wielkim sentymentem...wg mnie opinie końcowe zależą
      m.in.od przebiegu porodu i nastawienia dziewczyny,pozdrawiam-Beata
      • ania-jak Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 13.05.07, 22:16
        Dziewczyny. Jestem tak samo zdezorientowana jak bylam. Wiem, nie ma na co
        liczyć. ALe ja naprawde niewiele oczekuje: zadnych czerwonych dywanów, tylko
        świetnych specjalistow i kompetencji. Niestety nie podchodze do porodu, ze
        bedzie to moj najpiekniejszy dzien - bardzo sie go boje i nie kryje tego. Jutro
        zaczynam szkole rodzenia - wiec moze ona mnie troche uspokoi. Jednak martwi
        mnie fakt, ze jak bede miala pecha, to nie zajmie się mną fachowiec, tylko bede
        zostawiona sama sobie z moim bolem (slyszalam, ze moge nie dostac ZZO, jak nie
        bedzie wowczas anestozjologa) a pozniej jak bede miala problem z laktacja -
        nikt mi nie pomoze... Smutne.
        • duszka30 Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 14.05.07, 07:53
          Wiadomość z ostatniej chwili: znajoma urodziła w sobotę córeczkę na Solcu,
          przyjęto ją bez najmniejszych problemów, zajęli się nią specjaliści, a ponieważ
          okazało się, że nie urodzi sama, wykonano jej cesarskie cięcie, anestazjolog
          się znalazł do tego celusmile
          Córeczkę karmi piersią, jest to jej pierwsze dziecko i daje radę. To nie
          prawda, że zostawiają Cię tam bez opieki.
          Ja poprostu myślę, że ogólnie źle patrzy się na "królewny", które od początku
          wybrzydzają, a uwierz mi zdarzają się i takie. Wiem, każda chce być traktowana
          indywidualnie, ale bez przesady!!
          • lenka30a Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 14.05.07, 11:23
            tak jak dziewczyny wczesniej napisały,
            największym minusem Solca jest opieka poporodowa, brak doradcy lakatycyjnego(ja
            miałam ogromne problemy, nikt mi nie pomógł)
            ale ja nadal zamierzam drugie dziecko urodzić własnie tam
            co do karmienia to juz sama się podszkoliłam, naczytałam i w razie czego wiem
            co robić, a przynajmniej o co pytać.
            ja Solec polecamwink
    • pulinka19 Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 14.05.07, 12:36
      Witam,
      jak już wcześniej pisałam rodziłam na Solcu w kwietniu czyli całkiem niedawno.
      Był to mój pierwszy poród i mimo tego, że ciąża przebiegała bez najmniejszych
      problemów bardzo bałam się porodu. Zdecydowanie polecam Solec dla osób, które
      mają takie same obawy. Tam można liczyć na fachową opiekę. Jeśli chodzi o
      znieczulenie ZZO, to rzeczywiście może się zdarzyć, że w dniu porodu nie ma
      anestezjologa na oddziale i wtedy nie zostanie podane. Natomiast muszę obalić
      mit jeśli chodzi o CC (które wykonano u mnie błyskawicznie kiedy okazało się, że
      dziecku drastycznie spada tętno), wtedy ściąga się anestezjologa z innego oddziału.
      Nie jestem też żadną królewną i sprawy opieki nad noworodkiem były dla mnie
      bardzo istotne tym bardziej, że jest to moje pierwsze dziecko. Dopiero po
      dwukrotnej interwencji pediatry zajrzała do mnie położna i pomogła małą
      przystawić do piersi. W tej sytuacji mogę poradzić tylko jedno, żeby upominać
      się o swoje. Wiem, że nie jest to miła perspektywa ale jeśli ma się jakiekolwiek
      wątpliwości związane z opieką nad dzieckiem radzę pytać i prosić o pomoc, nawet
      jeśli trzeba będzie prosić o nią wielokrotnie.
      Drugie dziecko też chciałabym tam urodzić!!!
      Życzę wszystkim pomyślnego rozwiązania.
      • sarjol1 Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 14.05.07, 14:00
        hej ja tez planuje urodzic na solcu, wiem ze ile ludzi tyle opinii, ale jak na
        razie najmniej zlych czytałam o solcu oczywiscie najwiecej pozytywnych jest na
        temat sw. zofii zreszta moja siostra tam rodzial w grudniu i zachwala, ja
        niestety chce rodzic z mezem a jak pomysle ze mam za jedynke zaplacic 1000 zł w
        sw. zofii to wole na solcu, nie zamierzam na to kasy wydawac, wole kupic wozek
        dla corki, prosze o opienie na temat dr. romanowskiej zapisalam sie do niej na
        czerwiec ide pierwszy raz choc juz jestem w 24 tygodniu, bo chodzilam wczesniej
        do lekarza w swojej przychodni ale chce zwiazac sie ze szpitalem lekarzem :smile))
        prosze o opienie
    • stara_dominikowa Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 15.05.07, 17:00
      2 lata temu:
      - przyjęcie ok, akurat nie było porodów, sala pojedyncza wolna;
      - podczas porodu: położne fatalnie niezaangażowane, dr Proccarini profesjonalna;
      - po porodzie FATALNIE. 5 osobowa sala, tłumy odwiedzających, ZERO pomocy przy
      dziecku, ZERO kontroli poporodowej kobiety oprócz: "wszystkie zdrowe??" z
      szelmowskim uśmiechem jaśnie gwiazdora doktora Raka.

      • duszka30 Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 15.05.07, 17:09
        Co do kontroli poporodowej, nie pisz tak, bo straszysz, lekarz pytał czy
        wszystkie zdrowe a jeśli któraś miała wątpliwości to była zapraszana do
        gabinetu na badanie. Wolałam to niż po porodzie pierwszego dziecka 8 lat temu
        na Kasprzaka, badanie kobiet przy otwartych dniach do salisad(
        • duszka30 Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 15.05.07, 17:10
          Otwartych drzwiach oczywiściesmile)
        • stara_dominikowa Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 16.05.07, 11:14
          nie przedkładaj braku opieki nad badanie bez poszanowania godności. to żaden
          argument. jedno i drugie nie powinno mieć miejsca.

          • silver.dragon Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 16.05.07, 12:55
            No to widze poprawe na Kasprzaka, bo teraz zamykaja drzwi - oczywiscie tylko na
            klamke, wiec jak jakis odwiedzajacy nie wie, ze trwa obchod, to moze wparowac do
            sali i wszystko dokladnie obejrzec.
            Ale chyba jednak codzienna kontrola wszystkich jest potrzebna - sama mozesz nie
            wiedziec, ze cos jest zle.
            Co prawda nie mozna tez przesadzac. Bylam w sali z dziewczyna, ktora byla tam od
            10 dni, bo urodzila wczesniaka i czekala az on dojdzie do siebie, nie nacieli
            jej, bo to bylo drugie (i male) dziecko, a i tak ja codziennie ogladali.
    • kawa38 Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 16.05.07, 14:06
      Na Solcu urodziłam dwoje dzieci,jednego syna w 2002r i drugiego w 2005r bardzo
      sobie chwalę ten szpital,nie miałam opłaconej położnej ani żadnych układów z
      personelem,poszłam tam rodzić bo miałam najbliżej.Rodziliśmy dwoje dzieci razem
      z mężem poród rodzinny był za darmo,nie wiem jak teraz.Personel miły,położna
      bardzo uprzejma,co do drugiego dziecka poród był długi leżałam w pojedyńczej
      sali,bez stresu mąz był cały czas przy mnie, nikt nas nie stresował,polecam ten
      szpital i bardzo miło wspominam pozdrawiam personel...,
    • iwona_chm 11 maja urodziłam na Solcu!!! - polecam 22.05.07, 18:45
      i mimo tego, że łatwo nie było ( brak anestezjologa, ciężki poród, pęknięta szyjka, zielone wody nastepujące, dziecko z infekcją ) to z czystym sumieniem mogę polecić szpital!!!
      informacja o dniach, kiedy nie ma anestezjologa są już w izbie przyjęć ( na cały miesiąc z góry ) więc decyzja czy się godzisz na taki poród czy nie należy do Ciebie!
      to był mój drugi poród i teraz wiem, co znaczy rodzić aktywnie.... wcześniej zostałam przypięta do ktg i leżałam tak 5 godzin a wszyscy mieli mnie w dupie ( nie był o Solec ). Tym razem był worek, piłka pod prysznicem, mogłam chodzić, klęczeć, leżeć... wszystko zależało ode mnie mimo tego, że miałam podpiętą oksytocynę!!!
      Fakt...mialam oplacona położną...i każdemu polecę!!! gdyby nie ta kobieta _ p. Iwona Oksiędzka...nie wiem jak by się to wszystko skończyło! Była cały czas ze mną a jej profesjonalizm do spółki z ciepłem jest poprostu rozbrajajacy: był czas na żarty, był czas na powagę, był też czas na trzymanie za rączkę!
      Leżałam w szpitalu tydzień i z pełna odpowiedzialnościa mogę polcić opiekę neonatologiczną... Wszyscy pediatrzy są przesympatyczni i w każdej chwili możesz uzyskać pełne informacje dotyczące Twego dziecka... Nie traktują ani matek ani dzieci przedmiotowo i widać, że są lekarzami z powołaniem!!! Mój syn leżał przez 2 dni na sali wcześniakowej pod tlenem...kolejne 3 w inkubatorze na fototerapii... Miałam okazję poznać wszytskie pielęgniarki noworodkowe, bo spędzałam tam masę czasu... I tu kolejny plus!!! Nawet jesli nie masz dziecka przy sobie, możesz stale kontrolować co się z nim dzieje i przebywać z nim...nikt mnie nie wygonił...nikomu nie przeszkadzałam...Fakt, że niektóre pielęgniarki satraja się być ostre...ale to tylko pozory wink W nocy....gdy tylko dziecko się obudzi przywożą je na karmienie bez problemu...Dziecko nie leży i nie płacze w inkubatorze pół godziny!!! To nie jest takie normalne i oczywiste...mam całkiem inne doświadczenia przy pierwszym porodzie!
      Jesli zaś chodzi o opiekę poporodową...to faktycznie tu może możnaby było trochę poprawić.... ale czy koniecznie ??? Podobał mi się tekst Dr Raka w odpowiedzi na zdanie koleżanki z sali, że coś jest nie tak i ją bardzo boli i piecze! Powiedział, że zaprasza na badanie do gabinetu ( no właśnie!!! do gabinetu!!! a nie każe rozwalac nogi w sali!!! ), a kiedy ona powiedziała, że może wystarczy jakaś tabletka, to odpowiedział, że nie ma mowy...trzeba zobaczyć...i że jak coś się dzieje to trzeba przychodzić o każdej porze a nie leżeć i cierpieć, a potem pisać na forach, że opieka jest do dupy!!! Miał trochę racji, co !!!??? Za każdym razem, gdy potzrbujesz czegoś przeciwbólowego w okamgnieniu dostajesz... jeśli coś się dzieje, lekarz Cię bada... i nie musisz wywalać krocza przed gremium lekarzy i asystentów przy obchodzie!!!
      jeszcze słowo odnośnie porad laktacyjnych! ja na szczęście nie potzrebowałam pomocy ale wszytskie dziewczyny, które tego potrzebowały przychodziły do pielegniarek noworodkowych i te faktycznie bez problemu pomagały!!! siedziałam tam przecież non stop wiec miałam okazję poobserwować!
      wydaje mi się, że jeśli potrzebna pomoc, to trzeba o nią poprosić...zwyczajnie!! nikt nie jest wróżką!!! a te babki naprawdę mają co robić! w czasie kiedy byłam w szpitalu miały 27 połoznic i 28 dzieci...oddział jest przystosowany na 20...nawet wózków dzieciom brakowało!!! i nie słyszałam ani razu pretencji!!!
      • anulka_miki Re: 11 maja urodziłam na Solcu!!! - polecam 30.05.07, 14:54
        Masz jakieś namiary na położną Panią Iwonkę? Byłabym wdzięczna mas_l@go2.pl
        • iwona_chm wysłałam mailem n.t. 30.05.07, 20:05

          • modrooczka Re: wysłałam mailem n.t. 30.05.07, 23:50
            A ja mam odwrotne doswiadczenia. Urodzilam na Solcu dwoje dzieci. Pierwsze to w
            ogole ok, porod trudny ale opieka bardzo w porzadku (jeszcze tam pracowal dr
            Dobrowolski...), potem pielegniarki noworodkowe potrafily godzine siedziec i mi
            pokazywac, jak karmic.
            Przy drugim porod byl koszmarem, polozna fatalna, wrzaskliwa, z pretensjami,
            lekarz obrazony, pokrzykiwal na wszystkich, ogolnie syf. Za to po porodzie
            (coreczka byla chora) siedzialam tam tydzien i opieka nad dzieckiem byla
            rewelacyjna. Taka mloda lekarka, dr Decyk, przybiegala co chwile zeby mnie
            informowac o wynikach badan, jak mowilam ze czegos nie rozumiem to spokojnie
            tlumaczyla, druga neonatolog w nocy o polnocy, obudzona przeze mnie spokojnie
            ogladala dziecko pol godziny, czy mu nic nie jest. Ogolnie bardzo w porzadku.
            • iwona_chm Re: wysłałam mailem n.t. 31.05.07, 15:30
              właśnie też miałam okazję leżeć w szpitalu tydzień z małym... i fakt, że informowali na bieżąco co i jak...a już lekarka, która wpadła na salę z krzykiem "yes, yes, yes" i tryumfalnie zaciśniętą pięścią rozbroiła mnie na maksa... a cieszyła się z pozytywnego wyniku prześwietlenia płuc MEGO SYNA !!! to miłe!!! nie widzę powodu do narzekania!!!
              • ewik_751 Solec - refleksje 01.06.07, 10:00
                iwona_chm napisała: "właśnie też miałam okazję leżeć w szpitalu tydzień z
                małym... i fakt, że informowali na bieżąco co i jak...a już
                lekarka, która wpadła na salę z krzykiem "yes, yes, yes" i tryumfalnie
                zaciśniętą pięścią rozbroiła mnie na maksa... a
                cieszyła się z pozytywnego wyniku prześwietlenia płuc MEGO SYNA !!! to miłe!!!
                nie widzę powodu do narzekania!!! "

                Na początek pozdrowionka dla Iwonki-sąsiadki z sali smile
                Ja leżałam o dzień dłużej i zdążyłam się ze wspomnianą panią dr pokłócić. Ona
                bardzo entuzjastycznie przezywa każde sukcesy i klęski.I jak u mojego dziecka
                był słaby spadek bilirubiny i mała nie przybierała na wadze, to wpadła do sali
                i zaczęłą mnie ochrzaniać za te sprawy. No i usłyszała trochę ode mnie.
                Urodziłam kolejną przedwczesną kruszynę i jak wiadomo wcześniaki mają większe
                problemy z żółtaczką, ciężko jest też zadobać o przyrost wagi w szpitalu, gdyż
                2-kilowy maluch nie ma tyle siły by w przerwie naświetlania wypić dostatecznie
                i jednocześnie utrzymać właściwą temperaturę ciała jak jest się owiniętym w
                pieluchy. Miałam doświadczenie jak wcześniak zachowuje się w szpitalu a jak w
                domu. Ta wiedza chyba dr. B przeszkadzała.
                Teraz karmię małą na żądanie i je w dzień co godz. co dwie, dwie i pół, w nocy
                troche rzadziej, a widocznie te 3godz w szpitalu to było dla nie za mało. W
                efekcie w domu przybrała 200g w ciągu tygodnia. A przy okazji zniknęły zimne
                stópki i rączki.

                Więc moje refleksje:
                - zachowujcie zdrowy rozsądek
                - zawsze słuchajcie zdań paru lekarzy nie jednej. Pani ordynator miała te same
                refleksje co ja odnoście stanu mojego dziecka
                - nie dajcie sobie łatwo wmówić że coś jest waszą winą - zawsze najłatwiej
                zrzucać coś na matkę

                W ciągu tych 9 dni zaobserwowałam, że na Solcu jest masa porodów, dużo dzieci i
                mało personelu poporodowego szczególnie nocą. Jeśli potrzebujecie pomocy to
                zamiast dzwonic po położną przyjdźcie się do dyżurki.
                Byłam świadkiem jak dziewczyna miała problem z karmieniem, mąż przy łóżku i
                zamiast podnieś tyłek (mąż) i iść po położną to szukali dzwonka, a potem
                dzwonek wył parę min. i mieli jeszcze pretensje, że położna nie przebiegła,
                tylko musieli czekać.
                One czasem sa naprawdę zapracowane, miejscie szacunek do innych kobiet i jeśli
                można pójśc do położnej lub porosić o tą przysługę koleżankę z sali to
                unikajcie tego dzwonienia.

                Ja generalnie jestem z Solca zadowolona. Warunki na sali porodowej i
                poporodowej świetne. Położne po bliższym poznaniu to naprawdę super kobitki.
                Nie zrażajcie się, że są czasem oschłe.
                Co do pediatrów to mi osobiście nie podobała się postawa dr. B. i nie będę jej
                mile wspominać. Ordynator - przemiła kobieta, "nietragizująca" na dziećmi.
                Lekarze gin. w porządku. Co prawda jeden mi uciekł po urodzeniu dziecka i nie
                miał mnie kto zszyć smile ale połozne znalazły inną doktor. Przy kolejnych
                dzieciach niektóre rzeczy bardziej śmieszą niż przerażają.

                Pozdrawiam i życzę udanych porodów na Solcu.

                • hirondelle77 Re: Solec - refleksje 01.06.07, 10:39
                  super, że takie masz zdanie na temat Solca, wlasnie w ciagu najblizszego
                  tygodnia bede tam rodzic wink Twoja opinia utwierdzila mnie w przekonaniu ze
                  jest OK
                • iwona_chm No wiesz ??!!?? 01.06.07, 12:34
                  mnie nie było, a Ty wtedy afery kręciłaś??? nieładnie!!! chętnie bym pokibicowała wink !
                  Cieszę się, że Viktoria ( no właśnie, jak piszę się jej imię ??) dobrze sie miewa! Imię zobowiązuje wink!
                  a wracając do tematu szpitala, to właściwie odrobina zrozumienia dla pracujących tam ludzi i czasami 'tupnięcie nogą' ( gdy jest taka potrzeba ) daje ogromne szanse na w miarę bezstresowe ( a nawet sympatyczne ) spędzenie czasu w szpitalu na Solcu wink takie jest moje zdanie!
    • anulka_miki Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 30.05.07, 14:38
      No właśnie dziewczyny, nic z tego nie rozumiem. Same sprzeczne opinie. Mam już
      jeden poród za sobą. Nastawiam się na bezproblemowy poród i dobrą opieką nad
      dzieckiem po. Sama potrafię ubrać dziecko, nakarmić, wykąpać. Reszta jest mało
      istotna. Szukam dobrej położnej i zastanawiam się nad samodzielną salą.
      • iwona_chm Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 30.05.07, 20:04
        problem z samodzielną salą jest taki, że jest wiecznie zajęta wink ale może uda Ci się trafić...czego Ci życzę! wink
        • mamanka Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 03.06.07, 13:25
          A ja znów będę rodziła na Solcu, trzecie dziecko (drugie w tym szpitalu).
          Pomimo niełatwego porodu i niezbyt miłej położnej, wspominam to miejsce bardzo
          dobrze (choć rodziłąm przed remontem w naprawdę nieciekawych warunkach, w
          boksie, z zagrzybioną łazienką jedną na cąły oddział i leżałam w 5 os. sali).
          Pani ordynator neonatolog anioł, ginekolog, który był przy moim porodzie a
          potem mnie szył - też anioł i dowcipny dr. Rak. Mam miłe wspomnienia. Jedyne co
          zmienię, to opłacę położną, żeby mi ulżyła w bólu i ochroniła moje krocze przed
          nacinaniem. Wspomnienia z porodu są zależne od nastawienia, oczekiwań i od
          samego porodu, którego niestety nie da sie przewidzieć jak będzie przebiegał.
          Ja nastawiam się na ból, bo zawsze boli i nie ma co się łudzić. Będę mile
          rozczarowana, jak tym razem bóol będzie krótszy i bardziej znośny, niż
          poprzednio. W końcu to trzecie dziecko! A tak naprawdę to najważniejsze jest
          to, żeby poród przebiegął bez komlikacji i żeby dziecko było zdrowe i wszystko
          z nim było ok. Na co bardzo liczę. Mam termin na 28 lipca. Do zobaczenia na
          Solcusmile) Powodzenia.
    • malg71 Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 03.06.07, 15:35
      I dobrze i źle. Ja rodziłam w marcu i byłam w tym szpitalu 11 dni więc mogę coś
      powiedzieć. Co do porodu nie można narzekać, gorzej z opieką nad noworodkami.
      Personel noworodkowy jest bardzo niemiły i nieżyczliwie nastawiony. Mam bardzo
      złe wspomnienia i żal do tego szpitala. Moje dziecko urodziło się chore i
      wymagało leczenia. Jako że jestem pierwszy raz w tej roli potrzebowałam pomocy w
      nauce karmienia. Stosunek pielęgniarek to koszmar. Ale to nic. Najbardziej mnie
      martwiło że moje maleństwo było chore, często zabierano je na badania, nakłucia
      itp. Obchodzono się z nim brutalnie, bez wyczucia przebudzano siłą ze snu,
      dziecko płakało. Najgorsze jest to w jaki sposób te kobiety myją dzieci. Po
      prostu wkładają pod kran z wodą i myją szybko, bez wyczucia. To jest
      barbarzyństwo. Traktuje się dzieci jak przedmiot. Maleństwa bardzo płaczą. Moje
      po pobycie przez 11 dni panicznie bało się kąpieli. Przez taki nieludzki
      stosunek do niego - jak to rzeczy -jest teraz nadpobudliwe. Podam jeden
      przykład: dziecko było podłączone do kroplówki więc poszłam tam aby sprawdzić
      jak się ma. Pielęgniarka na mój widok zapytała co chcę, powiedziałam że chciałam
      zobaczyć moje dziecko, czy przypadkiem nie płacze (chociaż teoretycznie jako
      matka mam prawo pójść w każdej chwili bez tłumaczenia) - na co pielęgniarka
      powiedziała "a jeśli nawet płacze to co z tego"! Pozostawiam to bez komentarza.
      • mamanka Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 05.06.07, 21:19
        Malg 71, rozumiem Twoje matczyne uczucia i empatię, ale zapewniam Cię, że
        wszędzie w szpitalach niemowlaki traktuje się tak samo, tzn. rutynowo. Wiem coś
        o tym, bo za chwilę rodzę trzecie dziecko. Sami z mężem byliśmy zbulwersowani
        tymi rutynowymi czynnościami, ale tylko przy pierwszym dziecku. Zadawaliśmy
        wtedy mnóstwo pytań pielęgniarkom, czy takie polewanie dziecka prysznicem mu
        nie zaszkodzi, czy nie będzie miało urazu itp. I choć wygląda to dramatycznie,
        przekonałam się, że dramatyczne w skutkach nie jest. Mój mąż sam tak kilka razy
        umył naszą córkę i nawet nie płakała. A było szybko i na temat. A że dziecko
        płacze, to normalne, bo to jego jedyny sposób porozumiewania się z otoczeniem,
        komunikowania swpich potrzeb. Niemowlak wyłąćznie płacze, czy go coś boli, czy
        swędzi, czy przestraszy sie hałasu. Twoje dziecko było w trudnej sytuacji, bo
        było po prostu chore i mogło cierpieć z powodu bólu. Nie przypisywałabym
        pielęgniarkom złych intencji. One takich porodów i takich niemowlaków mają
        dziennie naprawdę dużo i naprawdę nie dziwię się, że nie roztkliwiają się nad
        każdym, zwłaszcza żę to nie ich dziecko. To jest ich praca, jestemj pewna, że
        mają duże doświadczenie. Ona mają być skuteczne. Nie wymagałabym od nich tego,
        czego wymagam od siebie jako matka, tylko żeby profesjonalnie zajmowały się
        moim dzieckiem od strony medycznej. Tego masz pełne prawo wymagać. Spotkałam
        różne pielęgniarki, różnią się od siebie tak jak ludzie w ogóle się od siebie
        różnią. Jedne były zimne i oschle a inne cierpliwe, serdeczne i anielskie.
        Jedne lubiły swoją pracę inne nie. To nie zależy od szpitala jako takiego,
        tylko od liudzi, kórzy w nim pracują a ludzie wszędzie są tacy sami - czyli
        rozmaici. Nie zniechęcaj więc do szpitala i siebie i innych, bo wszędzie jest
        podobnie.
        • loly666 Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 01.07.07, 23:55
          Chodze prywatnie do lekarza, który pracuje również na Solcu,
          uparłam sie ,że na Żelaznej nie chce rodzić, nie chce sie przepychać do porodu,
          płacić za wszystko, za męża, salę, położną,żeby mnie nie odesłali, za
          znieczulenie i tak będe musiała zapłacić.
          Chcę rodzić na Solcu. Czy któraś z Was rodzła z dr Pazio z Solca?
          Choć wiem,że to położne są najważniejsze przy porodzie, lekarz tylko jak się coś
          dzieje. Boje sie ze nikt nie zauważy ze coś się dzieje nie tak, że są jakieś
          problemy.
          Czy dla spokoju muszę płacić 600pln za położną? czy takie na dyżurze są obecne i
          monitorują mi dziecko?
          Co sądzicie?
          pozdrawiam i czekam na szczere co do lekarza opinie
          • matizka Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 02.07.07, 06:41
            Hej,

            ja naprawdę jestem zdania, że wszedzie można urodzić bezpiecznie bez opłaconej położnej. Moim zdaniem, zwłaszcza w Warszawie, płacimy za połozne trochę po to, by nas po prostu nie odesłano. Nie wiem do konca jak to jest z lekarzem z danego szpitala - bo mnie to kiedyś dawno temu na patologii na Karowej nic nie pomogło...

            dla mnie w dużej mierze własna położna to takkże taki przyjazny łącznik z resztą - też przed porodem - wydzwaniam do niej teraz, a ona odpowiada mi na różne pytania. Plus daje większą szansę na zapewnienienie zzo co ostatnio bywa problemem na Solcu.

            W sumie 600 złotych to nie jest sporo za tę opiekę

            M.
    • betty69 Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 02.07.07, 10:46
      moim zdaniem ten szpital nadaje sie do latwych porodow bez komplikacji....stad te dobre opinie. na
      temat opieki poporodowej nic nie wiem niestety...
      • mal_art Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 12.07.07, 13:21
        Rodziłam na Solcu we wrześniu 2003, mam porównanie z Bródnem 2001 i szykuję się
        na powrót na Solec w tym roku w listopadzie.
        Mam stamtąd b. pozytywne wspomnienia, może wynika to z moich niespecjalnie
        wysokich oczekiwań i doświadczenia (drugi poród miałam szybki i łatwiejszy niż
        pierwszy, a poza tym wiedziałam co się ze mną dzieje, nikt nie musiał mi wiele
        tłumaczyć). Rodziłam w czasie kiedy Karowa i Św. Zofia przechodziły remont i
        rodzące masowo odsyłano, m. in. właśnie na Solec. Nie wiem, czy zostałabym
        przyjęta, gdyby nie to, że akcja porodowa w drodze do szpitala już mi się
        rozkręciła... Rodzących było dużo, wszystkie boksy zajęte, a jeszcze kilka
        dziewczyn czekało na swoją kolej na korytarzu (dosłownie! Miały już bóle, ale w
        ten sposób, chodząc i skacząc na piłce, rodziły aktywnie wink Oczywiście nikt nie
        miał czasu na bieganie po sali porodów rodzinnych, tej osobnej: wszystkie
        rodziły w ogólnej, bo położna (chyba ta polecana przez kogoś p. Iwona? Taka
        niska blondynka, w okularach?) niestety nie mogła się rozdwoić. Nie miała czasu
        na nic, na herbatę, drugie śniadanie, biegała między nami i starała się każdej
        pomóc i chwała jej za to. Większość dzewczyn rodziła z mężami, jakoś za tymi
        zasłonkami dawało się i nikt nikomu nie przeszkadzał. Zaraz po porodzie wolniłam
        łóżko porodowe, położyli mnie a takiej leżace z boku sali, bo naprawdę to łóżko
        było potrzebne następnej rodzącej!
        I mimo takiego tempa, mniejszego komfortu byłam b. zadowolona, opiekowano się
        mną na medal, dostałam od pesonelu wszystko czego potrzebowałam. A dla ich
        trudnej sytuacji wszystkie miałyśmy zrozumienie. Po porodzie trafiłam na salę
        przedporodową (bo na tych ładnych, ze stanowiskami do opieki nad noworodkiem,
        wanienkami itp nie było miejsc!) i też b. sobie chwalę, było nas na sali chyba
        8-9 osób, kilka też już z dziećmi, byli i odwiedzający... Wiadomo, ciasno i nie
        to samo, co w wygodnej poporodowej, ale szczerze mówiąc dla mnie najważniejsze
        było, że jesteśmy pod dobrą opieką. Mi nikt jakoś bardzo pomagać nie musiał, ale
        dziewczynom z sali - tak i zawsze była jakaś miła pielęgniarka, która porafiła
        wytłumaczyć i pokazać, co zrobić należy, np. przy okazji problemów z karmieniem.
        Zdarzały się też takie mniej miłe, ale na pewno zawsze mozna było liczyć, że
        ktoś pomoże.
        Mam nadzieję, że za bardzo się tam jednak nie zmieniło... Tzn może tym razem
        lepiej byłoby urodzić bez tłoku i w większych "luksusach", ale w tej samej
        życzliwej atmosferze.
        To kto ma jeszcze termin na listopad?
      • agkra Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 12.07.07, 14:06
        betty69 napisała:

        > moim zdaniem ten szpital nadaje sie do latwych porodow bez
        komplikacji....stad
        > te dobre opinie.

        Popiersm w 100%. Lezalam tam 4 lata temu przez 2 miesiace (ordynatorem byla
        jeszcze Sarnowska) i dokladnie sprawdza sie to co napisalas. Zadowolone to byly
        pacjentki z bezproblemowa ciaza i porodem. U mnie mimo, ze nie przyszlam z
        ulicy tylko bylam u nich hospitalizowana tak dlugo, lekarz nie rozpoznal akcji
        porodowej (nazywajac histeryczka, wkurzony, ze smiem budzic Pana w nocy) po
        czym po 15 min urodzilam na korytarzu bo nie zdazylam na porodowke. Łaskawa
        salowa przykryla mnie recznikiem by na moje zmarle dziecko, rozkraczone nogi i
        lejaca sie krew, nie gapili sie wszyscy po drodze do zabiegowego.
        • pola_lola do lolly666 09.08.07, 19:37
          Hej! Ja prowadziłam ciąże i rodziłam z dr.Paziem.Powiedział że mam
          rodzić na solcu i tylesmiledwa dni po terminie miałam u niego wizetę i
          wcześniej powiedział że jeśli do tego dnia nie urodzę to zrobi tak
          że urodze bo akurat ma dyżur na Solcu - no i jak powiedział tak się
          stało.3 godziny po wizycie przyjmował mnie juź w izbie przyjęćsmile
          Wcześniej byłam jeszcze umówiona z położną p.Komosą - dr.Pazio
          przychodził kilka razy w czasie porodu i był juź ze mną na samym
          końcu - po 20 byłam już mamąsmile Dr.Pazio jest super - jest bardzo
          ciepłym człowiekiem z poczuciem humoru i co najważniejsze wspaniałym
          specjalistą.Oczywiście na porodówce też się nie obyło bez
          żartówwink))))Mój mąż go uwielbia.Właśnie byłam dzisiaj na wizycie u
          niego bo będziemy się starać o drugą didzie - oczywiście drugą ciąże
          też będę prowadzić u niego i rodzić na solcu.
          Pozdrawiam
          • spejsik2 Re: do lolly666 12.08.07, 08:45
            ja tez POLECAM SOLEC
            rodzilam 5 lat temu
            opieka poporodowa bardzo dobra!
            moj synek zle sie ssal piers od razu byl doradca laktacyjny
            ja tez mialam problemy bo mialam porazenie nerwu twarzowego od ranu mialam neurologa
            bardzo milo wspominam
            teraz znowu bede tam rodzic!!!!!!!!!
            • rogatek_bambi Re: do lolly666 20.08.07, 21:55
              takze czeka mnie porod na solcu w listopadziesmile
    • wolanka79 i tak i nie 20.08.07, 22:38
      urodziłam na solcu córcię dwa tygodnie temu, bez opłaconej położnej
      i bez znieczulenia. Mam porównanie z Inflancką i Solec wypada o
      wiele lepiej. Sam poród był super, rodziłam razem z mężem, na sali
      spędziliśmy sami 7 godzin - położna poprosiła tylko, aby mąż ją
      zawiadomił jeżeli skurcze byłyby częściej niż co 3 minuty. Kiedy po
      7 godzinach nie było postępu dostałam zastrzyk - w zasadzie do
      dzisiaj nie wiem co, bo szpital jeszcze nie wydał mi wypisu (mają
      opóźnienia), a dowiedziałam się tylko, że "to" mi pomoże. Nie wiem
      co to było, chyba silny środek rozkurczeniowy (na pewno nie
      oksytocyna), po zastrzyku skorzystałam z prysznica i w przeciągu
      kilku minut mała była z nami smile Zastrzeżenia mam jedynie do opieki
      poporodowej, zero pomocy laktacyjnej - każda pielęgniarka miała
      swoją teorię, która przeczyła wcześniejszej... Zdziwiło mnie takze
      to, że lekarze w ogóle nie badali krocza. Ja miałam założone
      kilkanaście szwów, pękłam, mimo że byłam nacięta, a lekarka, która
      mnie zszywała, postraszyła możliwością wystąpienia krwiaka. Zalezało
      mi wiec, aby mnie ktoś zbadał, przeliczyłam się - lekarz tylko
      spytał "a co coś jest nie w porzadku?"(niby skąd miałam wiedzieć,
      krocze bolało bardzo, ale tak powinno być, więc chyba w porządku smile)
      Odpuściłam sobie badanie, poprosiłam o nie jedynie przed wypisem.
      Niestety, wtedy dowiedziałam się, że w szpitalu nie ma zwyczaju
      badania pacjentki, jeżeli nie zauważyłam u siebie niepokojących
      objawów, poza tym własnie trwało zebranie i lekarz mógłby mnie
      zsbadać dopiero za kilka godzin... Odpuściłam sobie i na szczęście
      wszystko się świetnie goi. Opieka pediatrów wydawała mi się o wiele
      lepsza, niestety do czasu. Na obchodzie dr chwaliła moją córcię za
      przyrost wagi, a mnie za prawidłowe karmienie. Zastanowiło to mnie,
      bo co prawda przystawiałam mała do piersi non stop to pokarmu nie
      miałam w ogóle. Okazało się, ze ktoś źle wpisał początkową wagę
      dziecka i wyszło na to, ze mała przybyła 100g przez 3 dni (tymczasem
      spadła 500 i musiała być dokarmiana). Nie podobało mi się także to,
      ze po porodzie niky z bliskich nie mógł ze mna zostać i pomóc mi
      doprowadzic się do ładu. Urodziłam o 7 rano, odwiedziny są od 15,
      więc po dwugodzinnym leżeniu na sali porodowej mąż musiał wrócić do
      domu. Położna przyszła do mnie dopiero około 17 i spytała czy już
      wstawałam smile) Nie wiem jak miałabym nie wstając nakarmić dziecko,
      rozpakować rzeczy z torby itp. Pomogła mi w tym moja mama, też
      pielęgniarka, która uprosiła położną, aby ją w puściła do mnie na
      oddział. Uświadomiła ją tprzy tym, że jeżeli nie ona mi pomoże pójść
      pod prysznic, umyć się, czy zaopiekować dzieckiem to będzie to
      musiała zrobić położna - zgoda na wejście była natychmiastowa smile
      Może ktos pomyśli, że się czepiam szczegółów - wcale tak nie jest.
      To był mój drugi poród i po fatalnych doświadczeniach sprzed kilku
      lat na Inflanckiej, problemy jakie napotkałam na Solcu to pestka.
      Wydaje mi się jednak, ze warto o nich wspomnieć, aby młode mamy
      mogły się przygotować na pobyt w tym szpitalu...
    • a-na Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 22.11.07, 15:17
      13 listopada urodziłam przez cc zdrowego synka. Przed porodem
      leżałam na oddziale 8 dni. Nie dam powiedzieć choć pół złego słowa
      na ten szpital!Nigdy, ale to nigdy nie spotkałam tak miłego
      personelu, zaczynając od pani rozdającej jedzenie na lekarzach
      [autentycznie zapracowanych}kończąc. I przed porodem i po mogłam
      liczyć na wyczerpujące odpowiedzi na pytania, które zadałam, położne
      co kilka chwil pytały się czy czegoś mi nie trzeba a pielęgniarki
      pediatryczne nauczyły jak myć synka i karmić prawidłowo piersią. Był
      to mój drugi poród, po 13 latach.
    • ishtar2007 Re: Poród na Solcu - naprawdę tak źle? 23.11.07, 09:10
      Jako odpowiedź wklejam swój wątek.


      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=71648020&a=72094260
Pełna wersja