Dodaj do ulubionych

INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio???

30.05.03, 18:50
dziewczyny, bardzo malo informacji pojawia sie na forum dotyczacych tego
szpitala. a tak sie sklada ze mam tam rodzic, glownie ze wzgledu na mojego
lekarza. to moja trzecia ciaza, drugi porod (pierwsze cc poza warszawa), po
drodze "przygody ginekologiczne" a w glowie mnostwo roznych mysli, nie zawsze
dobrych.
prosze podzielcie sie ze mna swoimi doswiadczeniami.
pozdrawiam,
e
Obserwuj wątek
        • ewka88 Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 31.05.03, 14:24
          o straszna wiadomosc, nie wiem nawet czy chcesz pisac dlaczego i jak to sie
          stalo, to musialo byc bardzo bolesne. napisz chociaz czy cos stalo sie w czasie
          porodu czy po nim i kto byl twoim lekarzem. choc nie wiem na ile zalezy to od
          lekarza, generalnie wspolpracuje chyba caly zespol ludzi i nie wiadomo na kogo
          sie trafi...
          trzymaj sie dzielnie,
          pozdrawiam,
          e
    • bczerwin1 Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 30.05.03, 21:56
      Witaj
      Ja rodziłam tam 8 lat temu i rok temu. Właściwie nic się nie zmieniło poza tym,
      że dzieci teraz są z mamami w salkach (malutkie, ja leżałam w 3 osobowej).
      Patologia też nienajlepsza, mało się interesują chyba że masz tam swojego
      lekarza. Trzymają do 14 dni po terminie. Co do położnych nie mogę narzekać
      trafiły mi się w porządku (niestety nie pamiętam nazwisk). Aparatura nie
      wymieniana chyba ze 20 lat. Nie wszyscy lekarze znają się na swoim fachu (źle
      odczytane zaawansowanie stanu łożyska). Ogólnie ja nie narzekam ale też bym nie
      polecała.
      Pozdrawiam
      Beata
      • ewka88 Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 31.05.03, 14:20
        dzieki za szybki odzew, ale wiesci widze nie najlepsze.
        moim lekarzem jest dr ruszkowski. nie mam do niego zadnych zastrzezen, przygoda
        ginekologiczna w sumie dla mnie zakonczyla sie pomyslnie ale zabiegowo. polozne
        i salowe byly ok... ale teraz naszly mnie jakies czarne mysli i chcialam sie
        upewnic.
        napiszcie jak cos wiecie o konkretnych lekarzach, slyszalam o paru na tym forum
        ale o doktorze ruszkowskim nic.
        pozdrawiam i czekam,
        e
        • omaszka Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 04.06.03, 15:05
          dr. ruszkowski to tez moj lekarz smile), w zwiazku z tym nie musze Ci go polecac.
          Rodzilam na inflanckiej prawie poltora roku temu i jestem bardzo zadowolona.
          Patologie wspominam dosc sympatycznie (o ile moze byc sympatycznie na
          patologii, polozne ok, porod rodzinny super, gorzej z ta opieka poporodowa na 2
          pietrze, ale do neonatologow nie mam zastrzezen. natomiast duzo zlego slyszalam
          o porodach i poloznych na sali ogolnej.
          pozdrawiam
    • bezab Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 04.06.03, 21:51
      ja rodzialm z mezem na Inflanckiej. Porod rodzinny platny 500 zlotych. Ale
      warto bylo. Wiadomo za co sie placi. Pojedyncze pokoje z dobrym wyposazeniem (
      wanna lub prysznic, fotele, wygodne lozko, worki sako i inne gadzety). Opieka
      rewelacyjna, cudowne polozne, pielegniarki, lekarze a nawet salowe. Bylo mi o
      tyle latwiej, ze chodzialam do tego szpitala na szkole rodzenia i poznalam
      wczesniej czesc personelu. Odplatnie mozna bylo zamowic znieczulenie
      zewnatrzoponowe. Ja nie skorzystalam, ale warto wiedziec, ze zawsze mozna sobie
      pomoc. Jesli bedziesz chaciala wiecej informacji - napisz. Pozdrawiam -
      powodzenia Beata
      • reniula1 Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 04.06.03, 23:55
        Ja rodziłam prawie półtorej roku temu na sali za 500pln, przez całe 17 godzin
        porodu wszystko było super opieka, pokuj itp. Po porodzie byłam na sali ogolnej
        z dwiema innymi dziewczynami opieka mogła byc tzn.pomoc przy karmieniu, bo przy
        dziecku robiłam wszystko sama, jak pytałam o coś pielegniarki czy lekarza
        dostawałam wyczerpująca odpowiedz jedyny minus to nie zmieniane podkłady i
        przescieradla ale to jakoś przezyłam.
        Jesli mialabym rodzic poraz kolejny to raczej tam.
        Pozdrawiam Reniula
          • ma_ksia.24 Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 11.06.04, 12:51
            Ja Cię niestety nie podbuduję. Ja rodziłam na Inflanckiej w listopadzie 2003r.
            na sali ogólnej sama i czułam się ....... bardzo osamotniona. Zero opieki,zero
            ciepłego słowa, po prostu położyli mnie na łóżku i zostawili z tekstem "Jak ci
            odpłyną wody to powiedz". Prosiłam, błagałam,żeby ktoś podszedł i zmienił mi
            podkład, nikt dupy nie ruszył, zamknęły się w tej swojej klatce i krzyczały do
            mnie "Nie wiedziałaś,że poród boli !"Zamiast krzyczeć oddychaj". Gdy już
            urodziłam, to błagałam,aby powiedziały mojemu mężowi, który spędził całą noc
            czekając na mnie,że już urodziłam i że wszystko ok. Powiedziały,że nie mają
            czasu .Szkoda,że nie znam nazwiska żadnej z tych kwok. Jak się nie zapłaci to
            ma się to co się ma. Pozdrawiam.
    • kasiazk Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 10.06.03, 14:01
      Mialam cc na Inflanckiej w marcu zeszlego roku. CC robila mi moja p. dr i
      wszystko bylo super. Faktycznie opieka po porodzie nie jest najlepsza ale gdy
      nie jest sie cicho, mozna dostac to co sie nalezy. W szpitalu tym rodzily moje
      4 kolezanki i wszystkie sa zadowolone (ta sama p. dr Anetta Karwacka).
      Powodzenia
      Kasia
      • leigh Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 14.06.03, 09:42
        Moim lekarzem prowadzącym jest również p. A.Karwacka. Byłam co prawda dopiero
        jeden raz na wizycie, ale wyszłam w euforii. Ciekawa jednak jestem jak wygląda
        poród z panią doktor? Czy od razu zdecydowała się na cc, czy zwlekała do
        ostatniej chwili (mojej koleżanki córeczka ledwo przeżyła ponieważ lekarz tak
        długo zwlekał z cc, że u małej wystąpiło niedotlenienie mózgu, więc jestem
        przewrażliwiona), czy była z Tobą także po porodzie, czy po wyjściu z sali
        zapomniała o Twoim istnieniu? A może któraś z Was rodziła naturalnie z p.
        Anettą? Bardzo ciekawa jestem wrażeń.
        Mam nadzieję, że szczerych, i że nie obowiązuje tu cenzor ze strony poświęconej
        pani JK, hi!hi!
        Bardzo serdecznie pozdrawiam
        leigh
        • kasiazk Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 04.08.03, 14:00
          Przepraszam, ze odpisuje z 2-mies opoznieniem ale nie zagladalam tu dawno. Moja
          cesarka byla planowana, gdyz moj synek byl w ulozeniu posladkowym. Gdy szlam do
          szpitala wszystko juz bylo ustalone. Jesli zas chodzi o porod naturalny, to
          znam 2 osoby ktore rodzily z dr Karwacka i obydwie sa zachwycone.
          Pozdrawiam i trzymam kciuki (o ile juz nie urodzilas)
          Kasia
    • kasiaszb Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 11.06.03, 01:00
      ja rodzilam w tym szpitalu w lutym w tym roku; poszlam tam ze wzgledu na to,
      ze tam ma dyzury moj ginekolog (dr Krzysztof Maj), ktory mial byc obecny przy
      porodzie; zanim poszlam do szpitala (a musialam sie tam pojawic na patologi w
      terminie porodu, poniewaz mialam cukrzyce ciazowa), slyszalam mnostwo zlych
      opinii o tym szpitalu - szczegolnie opiece na drugim pietrze;

      ja jestem zadowolona z pobytu w tym szpitalu - rodzilam na dole w salce do
      porodu rodzinnego - tam wlasciwie nie ma niemilych poloznych - ale ta ktora
      odbierala moj porod byla naprawde rewelacyjna - nazywa sie Pani Malgosia
      Orlowska - super kobieta!!! smilepewnie duze znaczenie mialo tez to, ze moj
      lekarz byl obecny podczas porodu - on "dowodzil" i podejmowala wiekszosc
      decyzji;

      na gorze, spodziewajac sie najgorszego, bylam milo zaskoczona - nie bylo tam
      niemilych poloznych, albo ja jestem malo wymagajaca smile fakt, ze nikt nie
      skakal kolo mnie, ale ja tego nie potrzebowalam - a jesli chodzi o podklady -
      to okazuje sie, ze trzeba je sobie samemu zmienic - leza na korytarzu -
      doweidzialam sie niestety o tym dopiero po dwoch dniach, ale jakos z tym
      przezylam smilesmilesmile

      a co niemilego ? na patologii ciazy jest jedna bardzo niesympatyczna
      pielegniarka, ale mozna albo ja po prostu zignorowac albo na nia huknac smile
      na poloznioctwie - moze czasami niektore pielegniarki nie do konca sa mile -
      na przyklad pierwszej nocy jak moja mala plakala, nie moglam jej uspokoic i
      poszlam do nich, byly troche niesympatyczne - ale przyznam szczerze, jak
      poobserwowalam zachowania niektorych matek, to im sie nie dziwie! nie
      przytopcze teraz zadnego przykladu ale generalnie czasami niektore panie
      zachowywaly sie nieodpowiedzialnie

      jedyna rzecz, na ktora trzeba zwrocic uwage to to co podaja do jedzenia -
      dietetyk z Inflanckiej chyba po pijaku ustala jadlospis smile i na pewno nie ma
      zielonego pojecia jak powinna wygladac dieta cukrzycowa smile

      podsumowujac ja bardzo milo wspominam pobyt w tym szpitalu; ale tak naprawde
      to wiem, ze najwazniejsze jest zeby rodzic tam, gdzie ma sie zaufanego
      lekarza - to jest podstawa komfortu i poczucia bezpieczenstwa; a ze zdarzaja
      sie tragedie? przeciez nie tylko tam...
      • ciezarowka Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 11.06.03, 11:46
        Moim lekarzem tez jest dr Maj i bardzo mnie namawia na porod na Inflanckiej,
        twierdzac, ze duzo sie tam ostatnio zmienilo. Nie wiem, bo jeszcze nie bylam, a
        termin juz za miesiac. Opowiedz (mozesz na prva ciezarowka@gazeta.pl ) jaki dr
        Maj jest przy porodzie. Czy pozwala rodzacej rodzic tak jak chce czy cos
        narzuca, czy pomaga, wspiera czy raczej rzadzi itp.
        Ja slyszalam niestety zle rzeczy o Inflanckiej (ale kolezanka rodzila 3 lata
        temu). Sama nie wiem. Ja rodzilam na Karowej i tam zamierzalam sie udac drugi
        raz.
        Ola
            • gizmag Re: doktor Wójtowicz??? 07.07.03, 17:02
              CZeść kasia .mama na imie magda.Miałam osobisty kontakt z dr wótowiczem to
              bardzo sympatyczny i ciepły człowiek ,czujesz sie z nim bardzo bezpieczna jest
              jak psycholog wszystkiego wysłucha i mądrze poradzi.Wiesz jestem po
              nieszcześliwym porodzie i byłam u niego by pomógł mi przy ewentualnej nastepnej
              ciąży.Był bardzo ciepły i zapewniał mnie że ta tragedia która mnie spotkała juz
              nigdy więcej nie bedzie miała miejsca.Zlecił mi badania aby wykluczyc przyczyne
              mojej tragedii.Ja byłm u niego prywatnie .Przyjmuje na Placu trzech krzyzy w
              Przychodni planowania rodziny(nie jestem pewna czy to tak sie nazywa)-tam
              przyjmuje tez ten słynny seksuolog starowicz.wizyta kosztuje 80 złotych.Bardzo
              mi sie spodobał ale po poście'ursgmo;,troche boje sie szpitala na inflanckiej
              aby mmnie to samo nie spotkało co ją.POZDRAWIAM CIE SERDECZNIE I GORĄCO POLECAM
              TEGO LEKARZA>
              • bczerwin1 Re: doktor Wójtowicz??? 07.07.03, 19:44
                Witaj
                Ja miałam z nim styczność na sali porodowej przy próbie oksytocynowej. Naprawdę
                bardzo sympatyczny i ciepły człowiek. Niestety miałam tego pecha że akurat
                kończył dyżur, więc urodziłam dopiero następnego dnia pod okiem pani ordynator
                i jeszcze jakiegoś lekarza. Słyszałam na jego temat bardzo pochlebne opinie
                dziewczyn, które prowadziły u niego ciąże.
                Serdecznie pozdrawiam
                Beata
                  • ida.dorota Re: doktor W. 16.07.03, 12:38
                    Byłam wiele lat pacjentką doktora W. i z początku też bardzo mi się podobał.
                    Ale potem okazało się, że mam do jego metod wiele zastrzeżeń. Po pierwsze nie
                    bada pacjentkom piersi, choć jest to obowiązkiem lekarza przy każdej wizycie.
                    Oczywiście gdy się jest w ciąży wydaje się to mniej istotne, ale jeśli jest to
                    lekarz na stałe, to niedopuszczalne zaniedbanie. Kiedy poszłam w końcu do
                    innego lekarza i powiedziałam, że nikt mi nie badał piersi od 5 lat, był
                    zaszokowany. Kiedy miałam w ciąży ciągłe infekcje ginekologiczne, uznał bez
                    badań, że to grzybica i leczył mnie na nią przez kilka miesięcy. Kiedy w końcu
                    sama zrobiłam posiew, okazało się, że przyczyną była bakteria a nie grzyb i
                    wielomiesięczne leczenie było od początku niewłaściwe. W drugiej ciąży źle
                    wyliczył oczekiwaną wagę dziecka i tylko dzięki temu, że powtórzyłam USG
                    dowiedziałam się, że mam mieć bardzo duże dziecko, a przecież to koniecznie
                    trzeba wiedzieć przed porodem, żeby nie dopuścić do komplikacji. Zresztą opis
                    jego USG był taki, że lekarze mówili mi potem, że tak się tego badania w ogóle
                    nie opisuje. Dlatego już nie jest moim lekarzem i sądzę, że niestety za jego
                    cierpliwością, ciepłem i innymi zaletami nie idzie odpowiednia wiedza i
                    fachowość.
          • gapcio77 Re: doktor Wójtowicz??? 18.09.04, 23:02
            Już pisałam w innym miejscu o tym lekarzu. Miałam wątpliwą przyjemność
            prowadzenia u niego ciąży. To fakt, jest super miły, ciepły, serdeczny,
            ale....... Gdyby podczas ciąży zlecił mi standardowe badanie tj posiew to
            urodziłabym być może swoją córę siłami natury a nie przez cesarkę i może nie
            przeżywałabym katorgi zdenerwowania przez niego. W dniu porodu wiedział, ze
            jestem w szpitalu a nawet nie zobaczył jak idzie poród. Na sali operacyjnej
            lekarze sobie żartowali: "Kto ją kroi", "Jak to kto, Wójtowicz przecież to jego
            pacjentka", ale niestety lakarza nie było. Dziwne się wydawało, że tak miły i
            ciepły człowiek, u którego zostawialiśmy co miesiąc minimum 100 zł totalnie
            olał swoją pacjentkę.
            Generalnie szpital na Inflanckiej oceniam bardzo wysoko. Dzięki szybkiej
            reakcji lekarzy o cc córcia się urodziła żywa, opieka i nade mną i ta
            pediatryczna super.
            W następnej ciąży napewno tam wrócę, ale modlę się żeby podczas porodu nie
            trafić na Wójtowicza!!!
            • gizmag Re: do gapcio77 w sprawie wójtowicza. 21.09.04, 15:07
              Jestem bardzo zdziwiona twoją oceną pana doktora.Ja tak samo jak ty prowadze u
              niego ciąże i płace za prywatne wizyty,ale nigdy nie przyszło mi do głowy że
              jak trafie do szpitala to że przyleci do mnie na skrzydłach.Przecież on ma tyle
              pacjentek że fizyczną niemożliwością jest doglądać każdej i pamiętać która
              jest.Jeżeli miałaś życzenie aby był przy twoim porodzie to trzeba było sie z
              nim umówić.Ja słyszałam że to tzreba sie umówić albo mieć szczęście że bedzie
              miał akurat dyżur.Nie wiem jak to bedzie w moim przypadku jestem teraz w 32
              tygodniu i gdzieś za miesiąc bede szła do szpitala bo bede miała wywoływany
              poród.Nie licze na to że bedzie przy mnie wójtowicz wiem tylko że zawsze
              łatwiej jest dostać sie do szpitala jak wiedzą że masz u nich lekarza,słyszałam
              wiele opini że to pomaga.Żadko odsłyłaja pacjentki ze szpitali gdzie mają
              lekarzy prowadzacych.Tak szczerze powiedziawszy to jestem zdziwiona zachowaniem
              doktora,do tej pory miałam o nim jak najlepsze zdanie.Byłam na patologii
              zwiedzić ją i od wszystkich jego pacjentek nie usłyszałam złego słowa wrecz
              przeciwnie zachwalały go pod niebiosa więc nie wiem jak podejść do twojej opini
              bo jest bardzo krzywdząca jego .sama sie teraz zastanawiam czy nie poruszyć
              tego tematu na przyszłej wizycie bo jest to dla mnie totalny szok.Wiem jedno że
              trzeba brać poprawke bo człowiek by zwariował.Może to przykre dla ciebie ale
              uważam że chyba przesadziłaś i tym samym szargasz opinie tego lekarza który
              wielu parom pomógł doczekać sie potomstwa ,którzy są i beda wdzięczni mu do
              końca życia.Jest to forum aby każdy wyrażał swoje opinie i ty też masz prawo do
              takiej ale należy przemyśleć żucanie takich oskarzeń i używanie pełnego
              nazwiska bo ani cie nie skrzywdził ani nie obraził.Ja straciłam swoją córeczke
              w 41 tygodniu ciąży z nie dopatrzenia lekarza ale nie mszcze sie i nie wypisuje
              jego nazwiska bo nie jestem do końca pewna jego winy,a ty dlatego że nie był
              przy porodzie tak go oczerniasz.
              • marta.b13 Re: do gapcio77 w sprawie wójtowicza. 22.09.04, 14:31
                A ja i tak chce rodzic na Inflanckiej! Dziewczyny, przeciez tragedie zdarzaja
                sie we wszystkich szpitalach. Wazne jest na kogo sie trafi przy porodzie i jaka
                bedzie sytuacja zdrowotna rodzacej. Szczerze mowiac oslablam po przeczytaniu
                kilku poprzednich opowiesci, ale zaraz potem sobie pomyslalam, ze nie ma co sie
                przejmowac. Nie ma co myslec o tym co sie moze zdarzyc. Po prostu mysle, ze
                bedzie dobrze. A jak ma byc zle, to tak samo moze byc wszedzie. Dla mnie wazne
                jest by bylo w miare czysto i szpital nie za duzy. Nie jakas tam "wylegarnia".
                I tyle.
                Z jednej strony ciesze sie, ze opisujecie swoje przezycia, ale nie wiem czy
                niektorymi z nich warto sie dzielic z kims kto czeka na dziecko. Mozna sie
                tylko niezle najesc strachu. A komu to potrzebne? Mamy sie przeciez nie
                denerwowac. Nie miejcie mi za zle tej wypowiedzi. Po prostu to co przeczytalam
                bylo przerazajace!! Wspolczuje z calego serca i zycze powrotu do zdrowia. Zycze
                tez wszystkim jak najlepszych wspomnien zw. z porodem.
                Pozdrawiam
                • gizmag Re: do marta.b13. 23.09.04, 17:04
                  Cześć,czy ty jestes pacjentką wójtowicza ? i czy masz tez o nim takie złe
                  zdanie.Na kiedy masz termin bo ja na listopad ale w związku z poprzednią ciążą
                  bede miała wcześniej wywoływany poród.Wiec dzidziusia powinnam zobaczyć pod
                  koniec pażdziernika.Pozdrawiam Cie serdecznie i ciesze sie że masz takie same
                  zdanie na temat tych strasznych opinii.
                  magda i 32 tyg.dzidziuś.
                  • marta.b13 Re: do gizmag 23.09.04, 17:23
                    Nie jestem jego pacjentka i nic wiecej o nim nie wiem ( poza tym co tu
                    przeczytalam). Po prostu ta historia jest wstrzasajaca. Nie chcialam bronic
                    lekarza, tylko uwazam, ze cos takiego moze zdarzyc sie wszedzie. Chyba wole nie
                    wiedziec co jeszcze sie moze stac podczas porodu. Mam termin na 3 stycznia,
                    wiec jeszcze troche poczekam- w miedzyczasie wole sie nie denerwowac.
                    Pozdrawiam
              • gapcio77 Re: do gapcio77 w sprawie wójtowicza. 23.09.04, 19:17
                No i masz rację. Ja też nie oczekiwałam, że lekarz przyleci do mnie na
                skrzydłach ale skoro był w szpitalu (choć kończył już dyżur) i wiedział, że tam
                jestesmy bo z nami rozmawiał to mógł zajrzeć do nas i zapytać jak jest.
                Faktycznie nie mieliśmy umówionego z nim porodu. Może i ten lekarz jest super,
                może i pomógł wielu parom w ich oczekiwaniu na upragnione dziecko, jednak moją
                ciążę potraktował zbyt tuzinkowo. Nie była ona tak do końca bezbroblemowa,
                powinien zlecić dodatkowe badania, tym bardziej że większą cześć ciąży były
                pewne problemy. A tego lekarza wcale nie oceniam, wyrażam tylko swoją opinię na
                jego temat i wcale nie mam do niego żadnych pretensji o to, że nie był przy
                porodzie tym bardziej tak jak pisałam poród nie był z nim umówiony. Nie mniej
                jednak przy następnej ciąży napewno do niego nie wrócę!
                • kasiacross Dzięki M. Wójtowiczowi moja Zosi jest na świecie 09.11.04, 12:36
                  Będę mu wdzięczna do końca życia. Pierwszą ciążę poroniłam. Drugą prowadził
                  właśnie Wójtowicz. Byłam gruntownie badana i mimo ciągłego zagrożenia ciąży
                  dzięki wyczuciu i wiedzy tego człowieka dobrnełyśmy do końca i 9.12.2003 roku
                  moja córeczka przyszła na świat. Pozdrawiam Pana Doktora i wszystkie
                  dzieciaczki które dzięki jego pomocy przyszły na świat.
                  Kasia
        • soni dr Maj 27.08.03, 13:03
          mam pytanie o dr Maja
          jestem teraz w 5 mcu, na razie chodze do dr Maja, ale wydaje mi sie bardzo
          malomowny i o wszystko musze szczegolowo dopytywac

          ktos jesszcze moze sie podzielic wrazeniami o tym lekarzu oraz o jego obecnosci
          i zangazowaniu przy porodzie?
          • anakama Re: dr Maj 19.02.04, 14:33
            hej, jestem w czwartym miesiącu i tez chodzę do dr Maja, odwiedziłam kilku
            lekarzy po drodze i ten mi odpowiada. Zawsze spisuje sobie liste pytań do niego,
            po czym żadnego nie muszę zadawać bo sam o wszystkim mi mówi. Może trafiłas na
            jakiś taki dzień w którym zachowywał sie niespecjalnie. Jak na razie jestem
            zadowolona (po 2 wizytach), we wtorek ide znowu, mam nadzieje że nic się nie zmieni.
      • kasiacross Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 08.07.03, 15:43
        Jestem pacjentką doktora Wójtowicza. Zapytałam bo chciałam poznać zdanie innych
        kobiet na jego temat. O ile doktor Wójtowicz i jego profesjonalizm nie budzą
        wątpliwości o tyle informacje na temat szpitala na Inflanckiej (delikatnie
        mówiąc) nie poprawiają samopoczucia.

        kasia
        • gizmag Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 08.07.03, 15:56
          Kross;czy jesteś aktualnie w ciąży? jeśli tak to chciałabym cie zapytac czy
          rozmawiałaś z doktorem o tym czy w czasie twojego porodu będzie przy tobie
          obecny.Chodzi mi oto ze wielu lekarzy zyczy sobie za to kase i niewiem czy on
          też.Jest to dla mnie bardzo wazne gdyz po tak tragicznym porodzie jaki miałam
          chciałabym aby lekarz prowadzacy moja ciąże był przy mnie ko końca,czyli przy
          rozwiązaniu.Mam dlatego takie pytanko,jesli coś wiesz w tej kwestii to bardzo
          cie prosze o odpowiedz,jest to decydujace czy zdecyduje sie na niego.SERDECZNIE
          POZDRAWIAM>
          • kasiacross Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 08.07.03, 16:23
            W sierpniu zeszłego roku poroniłam pierwszą ciążę. Kilka tygodni później
            trafiłam do doktora Wójtowicza......Teraz jestem znowu w ciąży (18 tydzień). Od
            samego początku moją ciążę prowadzi właśnie doktor Wójtowicz. Zaufałam mu i
            myślę że dobrze zrobiłam. Miałam trochę komplikacji na początku ciąży ale mam
            nadzieje że to co złe mam już za sobą. Lęk o ciążę i o maleństwo towarzyszy mi
            cały czas. Ale wierzę że wszystko będzie dobrze.
            Pytasz czy wiem coś na temat porodu i obecności doktora.
            Nie rozmawiałam z Nim na temat mojego porodu więc nie wiem jak podchodzi do
            tego tematu.
            Pozdrawiam
            Kasia
            • gizmag Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 08.07.03, 16:35
              Kross;gratuluje i wiem co czujesz nie dziwie ci sie że sie martwisz o ciaże.Ja
              tez bede napewno drżała o swoja ,jednak pozostaje ten strach.Ciekawa jestem jak
              on podchodzi do sprawy porodu.Dlatego zadałam to pytanie poniewaz moja
              koleżanka rodziła na inflanckiej 3 lata temu z zastepca ordynatora nie pamietam
              nazwiska który prowadził jej ciąże i wyobraz sobie że był na każde wezwanie i
              takze przyjechał specjalnie do niej do porodu.Nie wziął od niej za to
              złotówki.Dlatego byłam ciekawa ,czy jeżeli prowadzi w prywatnym gabinecie ciąże
              to tak jak ten lekarz jest do końca przy swojej pacjentce.Ale jakbys
              kiedykolwiek podjeła ten temat albo bys sie czegos dowiedziała to napisz do
              mnie na adres gizmag@wp.pl.Serdecznie cie pozdrawiam i trzymam mocno za ciebie
              kciuki i maluszka,WSZYSTKO BEDZIE DOBRZE BO MUSI BYĆ DOBRZE.
              • inka2001 Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 09.07.03, 17:45
                Na Inflanckiej 3 lata temu CC miała moja siostra (pośladkowe ułożenie małej).
                Jej lekarz prowadzący I ciążę został po swoim dyżurze specjalnie po to, żeby
                poprowadzić CC. Bardzo miły i sympatyczny człowiek. Teraz siostra jest w II
                ciąży (termin na wrzesień) i chce iść tam ponownie.
                  • inka2001 Re: pytanie do inki. 10.07.03, 16:20
                    Nie pamiętam dokładnie nazwiska, zapytam siostrę... Prowadził jej pierwszą
                    ciążę. Teraz jest pod opieką jakiejś kobiety, ale nie ze szpitala tylko w
                    zwykłej przychodni. Najprawdopodobniej będzie następne CC, dlatego siostra chce
                    iść właśnie na Inflancką.
                    • inka2001 Re: pytanie do inki. 10.07.03, 22:52
                      Lekarz mojej siostry nazywał się Koniński. A malutkiej dzidzi spieszy się na
                      świat i siostra właśnie spędzi noc w IMiDz na Kasprzaka. Tylko jedną, bo
                      szpital od poniedziałku remontują i mają ją przenieść na Starynkiewicza, albo
                      na Karową. Mam nadzieję, że dzidzia jednak trochę jeszcze poczeka... smile
            • bebiko2 Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 10.07.03, 14:46
              Ja rodziłam z dr. Wójtowiczem w sierpniu 2002 r. Prowadził też moją ciążę.
              Można się z nim umówić na poród (oczywiście to kosztuje). Do mnie przyjechał w
              nocy z sobotę na niedzielę w 20 min. Cudowny, serdeczny człowiek i fachowiec,
              któremu w pełni ufałam. Z następnym brzuszkim też polecę do niego!
                  • kasia_mm Re: Dr. Siemaszko 16.07.03, 16:39
                    mi Siemaszko prowadził 1 ciążę
                    o ile jego umiejętności lekarskie - są raczej niepodważalne to kompetencje i
                    zwykła zyczliwość jako człowieka - tak niestety
                    pan doktor np nie ma w zwyczaju prowadzić własnych kart ciąży - i za każdym
                    razem jeśli masz jakąś historię choroby ciążowej - musisz mu wszystko opowiadać
                    od nowa co w 9 miesiącu jest dość monotonne i trudne; poza tym o usmiech u tego
                    pana - bardzo trudno a jak człowiek czesto w ciąży w stresie - otucha by się
                    przydała.... co dla mnei było najwazniejsze - informacje trzeba było wyduszać
                    od niego - wszystko ogólnikowo "na odwal się" byle szybko byle więcej pacjentek
                    przyjąć... a tłum tam był zawsze dziki i trzeba było przychodzić dużo wcześniej
                    żeby nie czekać 3 godziny (Siemaszko nei zapisuje na konkretną godzinę)
                    poza tym 5 lat temu wizyta kosztowała 100 - jak teraz wolę się nie domyślaćsad

                    nie podwazam faktu że uratował wiele ciąż, w tym pośrednio moją pierwszą
                    ale drugą ciążę prowadzi mi już zupełnie kto inny i jestem superrrrrrrrr
                    zadowolonasmile))
                      • kasia_mm Re: Dr. Siemaszko 17.07.03, 11:21
                        a nie ma problemu ze zdradzaniem takiej tajemnicysmile
                        jest to lekarz ze szpitala na Solcu dr Remek Rak, super położnik i gin polecony
                        mi przez dziewczyny na forum i zresztą tu baaardzo chwalonysmile wogóle tak żesmy -
                        m in Raczka fanatyczki rozreklamowały Solec i tamtejszych lekarzy że .. dostać
                        się tam nie mozna (a ja mam termin za 2 tygodnie!!!) i jak mieli pół roku temu
                        dziennie przeciętnie 2 porody to teraz mają... ponad 5! średnio więc faktycznie
                        bywa i więcej
                        wracając do dr Raka - lekarz któremu nie musisz zadawac pytań bo sam widzi i
                        wyczuwa co cię trapi i jak się rozgada to encyklopedie wywalasz w kąt -
                        wszystko ci powie, uspokoi, uświadomi, realny, rzeczowy i do tego
                        przesympatyczny ciepły człowiek
                        jak chcesz namiary to służęsmile przyjmuje we wtorki trzeba się umówić na daną
                        godzinę
                        • ewka88 Re: Dr. Siemaszko 18.07.03, 11:44
                          pewnie ze chce! napisz tez gdzis przyjmuje,
                          pozdrawiam i trzymam kciuki za ciebie i dzidzie,
                          ja mam termin za tydzien ... chyba troche sie boje,
                          e
                  • majmar1 Re: pytanie do bebiko. 05.08.03, 13:38
                    Czy tyle właśnie bierze dr W.? Jestem bardzo zainteresowana bo już całkiem
                    niedługo będę rodzić na Inflanckiej, tylko trochę przerażają mnie koszty:
                    lekarz-2 tys, położna- nie wiem, może ktoś potrafi napisać coś na ten temat?,
                    poród rodzinny- 500 zł, no i ewentualne znieczulenie też 500.
                    • adria1977 Re: pytanie do bebiko. 13.08.03, 04:08
                      Polozna 700 zl sad, ale rozmawialam z dziewczynami, ktore nie placily poloznej i
                      mowily, ze oplata za porod rodzinny zalatwia sprawe, rodzi sie w sympatycznej
                      atmosferze i przy duzym zainteresowaniu personelu. Ja wynajelam polozna, bo z
                      powodu klopotow w ciazy nie moglam chodzic do szkoly rodzenia, wiec bardzo
                      zalezlo mi na takim wsparciu. Bylo naprawde ok, a polozna interesowala sie nami
                      nawet po wyjsciu ze szptala. Pozdrawiam smile.
                • bebiko2 Re: pytanie do bebiko. 28.08.03, 10:50
                  Straaaasznie przepraszam, że tak późno odpowiadam ale dopiero teraz weszłam na
                  tę stronę.
                  Poród z dr. Wójtowiczem kosztował mnie 1500 zł (sierpień 2002 r.)

                  Pozdrawiam
    • monikam72 Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 05.08.03, 00:19
      ja rodziłam na inflanckiej 3 m-ce temu, w maju.moją ciążę prowadził dr
      wójtowicz ale rodziłam z dr niedzielą/jestem bardzo zadowolona/
      natomiast z opieki na oddziale noworodków zostałam ponadplanowo 8dni zamiast
      2dni normalnie.przeżyłam istny koszmar oprócz kilku sióstr ktore służyły radą
      cała reszta traktowała cię jakbyś musiała w kilka dni po porodzie pierwszego
      dziecka wiedzieć to co one rtobią przez 15 lat
      • malgog Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 20.10.03, 15:59
        Moją pierwszą ciążę prowadziła dr. Obłocka - rodziłyśmy razem w maju 2000 r.
        teraz też jestem w ciąży i wybieram się do mojej gin.
        Wybrałam ją bo miała gabinet blisko mojej pracy a szpital blisko domu.
        Ja byłam zadowolona z profesjonalizmu i podejścia - spokojna, opanowana,
        odpowiada na wszystkie, nawet najgłupsze pytania, poświęca każdej pacjentce
        dużo czasu i "spodobała mi się od pierwszego wejrzenia".
        Co do pobytu w szpitalu - horror - brudna pościel zmieniana dopiero na wyraźne
        żądanie, niewygodne, przedpotopowe łóżka, z drugiej strony świetna opieka nad
        noworodkiem, świetne położne.
        Tak więc personel w normie a warunki poniżej krytyki, ale następnym razem też
        wybiorę Inflancką.
        Będę wdzięczna za kontakt z innymi pacjentkami dr. i ewentualne komentarze.
        Małgosia
        • j_aga Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 21.10.03, 10:22
          Ja co do dr Obłockiej mam wręcz przeciwne odczucia.Mąją ciąże też ona
          prowadziła, ale przy kolejnej wybiorę i innego lekarza i prawdopodobnie inny
          szpital.Miałam wrażenie, że moja osoba nie za bardzo ją obchodzi.Po 9 m-cach
          nie poznawała mnie.Do tego kiedy przyszedł mój termin wyjechała na urlop i może
          nie było by to takie straszne, bo każdy ma prawo do odpoczynku, gdyby nie to,
          że nie przekazała mnie żadnemu innemu lekarzowi.Byłam więc zdana na łaskę i nie
          łaskę personelu szpitalnego.Kiedy poród się zaczął była to zdecydowanie
          niełaska.leżałam na patologi bo było juz po terminie i po północy zaczęłąm mieć
          rególarne bóle, krzyża.Poszłam do położnej powiedzieć jej o tym i usłyszałam
          jak mówi do salowej : "W ciąży jest i dziwi się, że ją boli krzyż' Moje
          stwierdzenie że są to bóle powdażające się zostało zignorowane. tak więc
          rodziłam na 7 osobowej sali (jedna taka na patologi, ale mnie się trafiło, przy
          każdym bólu biegłam do toalety, ponieważ dość sensacyjnie to przebiegało. ok 4
          nad ranem położna dała mi czopek przeciwbólowy! ze słowami : jeżeli to nie
          poród to przejdzie, a jeśli poród to nie zaszkodzi.Dopiero na obchodzie
          zlitował się nade mna dr Śmiertka (chwała mu za to)bo ordymator ustawił mnie w
          kolejce do badania po obchodzie!i dr powiedziała, że on mnie teraz zbada.
          Okazało się, że mam 9 cm rozwarcia i kurcze parte.Wtedy zaczęła się
          panika.Kiedy lekarz zapytał cz poród rodzinny a ja potwierdziłam, to kazał mi
          dzwonić po męża bo może nie dojechać (dojechał w ostatniej chwili).Sama
          końcówka porodu i po porodzie były w porządku. Był to tzw poród rodzinny na
          sali pozwolono nam zostać do 22, lekarz był super i położne też. Nie mnie
          jednak tam rodzić chyba już się nie odważe, ew, nie dam się po terminie położyć
          na patologie, bo gdybym z tymi bólami pojechała do szpitala od razu trafiła bym
          na porodówkę i rodziła w przyzwoitych warunkach w towarzystwie męża.A pani dr
          na moją opowieść o porodzie powiedziąła tylko : A to pani była, ciekawe która
          to położna.
          Pozdrawiam.
          Agnieszka
          • malgog Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 21.10.03, 12:45
            No tak, ale musisz przyznać, że Twoje niezadowolonie nie wynikało z faktu
            niekompetencji dr. bądź nieprzyjemnego stosunku do Ciebie jako pacjentki lecz
            wyłącznie z okoliczności, że rodziłaś bez dr. Obłockiej, która była na urlopie.
            To, że gin. po 9 miesiącach nie poznaje swoich pacjentek to nie dziwi mnie
            specjalnie, biorąc pod uwagę tłumy dziewczyn w kolejce na wizytę, a więc ilość
            pacjentem dr. Obłockiej.
            Rodziłaś podczas urlopu dr. i być może trzeba było dać wyraźnie do zrozumienia,
            że liczysz na polecenie Twojej osoby jakiemuś innemu lekarzowi, aktualnie nie
            będącemu na urlopie. Lekarz sam się nie domyślił niestety.
            Ja również miałam termin w okresie kiedy dr. wybierała się na urlop - więc
            wyraźnie zasugerowałam, że liczę na jej przychylnośc w tej kwestii - skończyło
            się masażem szyjki macicy i porodem 4 dni przed terminem na dyżurze u dr.
            Przebywanie na patologii do przyjemnych nie należy - to fakt i mogę Ci tylko
            współczuć.
            Małgosia
            • j_aga Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 21.10.03, 19:14
              To też ja absolutnie nie zarzucam pani dr Obłockiej niekompetencji.Ale nie jest
              miłe jeśli Twój ;ekarz po kilkunastu wizytach patrzy na Ciebie jakby pierwszy
              raz widział Cię na oczy.I męczące jest długie czekanie w poczekalni, bo chociaż
              umawiasz się na godz. to tak naprawdę nic to nie znaczy.Na pacjęta jest
              przeznaczone 15 min, a to nie za wiele.Pozytywne jest to, że jak już wejdziesz
              to nie musisz się spieszyć i poświęca pacjentce tyle uwagi ile trzeba. być może
              byłam zbyt mało stanowcza,co do przekazania mnie jakiemuś lekarzowi, a może
              tego się po prostu nie praktykuje?Mnie dr tylko zapytałaa:"chyba nie będziemy
              wywoływać wcześniej". Pewnie, ze nie.To, że nie obudzono lekarza jak rodziłam i
              nawet położna się mną nie zainteresowała, też po części moja, bo teraz z
              perspektywy czasu wiem, że powinnam po prostu tego zarządać, ale wtedy
              rodziłam, piekielnie mnie bolało i nie miałam siły.Chyba pisze juz bez składu
              więc kończe.
              Jeszcze raz pozdrawiam.
              Agnieszka
              • jakubka1 Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 02.01.04, 11:47
                Rodziłam na Inflanckiej w maju 2003. Mimo skomplikowanego porodu jestem
                zadowolona. Moją ciążę prowadziła dr Obłocka, która także odbierała poród (nie
                na moje wyraźne życzenie) i zszywała mnie po nim, z czego jestem bardzo
                zadowolona. Na salę
                porodów rodzinnych trafiłam z patologii (na patologi znalazłam się 10 dni po
                terminie). Reakcja pielęgniarek na patologii na moje bóle była taka, jak
                opisywały moje poprzedniczki - czopek przeciwbólowy i albo przejdzie albo nie,
                ale poza tym bardzo miłe. Test oksytocynowy robiłam w obecności dr Wójtowicza
                króry jest bardzo miły, działający trochę jak balsam dla dyszy. Pani dr
                Obłocka rzeczywiście nie pamięta swoich pacjętów, ale też jej się nie dziwię.
                Podczas ostatniej wizyty umówiłyśmy się na kontrolne KTG i kontakt w szpitalu.
                Tak też było. Później przpomniałam jej się kilka razy i mnie zapamiętała
                daltego
                jak trafiłam na salę porodów rodzinnych zajmowała się mną osobiście i mimo, że
                dr Siemaszko na obchodzie stwierdił, że do wieczora nie urodzę, dzięki masażom
                szyjki przez Pania Doktor urodziłm w południe. Jestem jej wdzięczna za to, że
                dzidziuś urodził sie w dobrym stanie (po przebiciu pęcherza okazało się, że
                wody są zielone, później spadek tentna szybka decyzja o Vaccum (za późno na cc)
                i dzidziuś owinięty dwukrotnie pępowiną pojawił sie na świecie w dobrym
                stanie). Aż boję się myśleć co by było gdyby... np czekano do wieczora. Po
                porodzie Pani Doktor
                przychodziła do mnie i osobiście sprawdzała gojenie się krocza. Niezbyt dobre
                zdanie mam natomiast na temat dr Grzelaka. Wydaje mie się trochę
                nieodpowiedzialny. Dzień przed porodem robił mi USG i bardziej był zajęty
                "piciem kawy", niż tym co widzi na ekranenie. Nie widział tez pępowiny wokół
                szyi dziecka, ale może nie mógł jej zobaczyć, chociaż wydaje mi sie, że dr
                Roszkowski dostrzegł by ją. Poza tym fajne położne,fajni lekarze, fajni
                neonatolodzy i miłe pielęgniarki a nawet salowe. Podkłady zmieniałam sobie sama
                i ok.
    • emiklusz Re: a czy ktos zna dr. Grzelaka z Inflanckiej? 21.10.03, 13:32
      Chodze do 2 lekarzy (tzw zasada ograniczonego zaufania) i tak wyszlo, ze jeden -
      Grzelak pracuje na Inflanckiej, a druga gin, ktora mam w ramach abonamentu z
      Medicoveru pracowala, a obecnie jeszcze dyzuruje na Inflanckiej.
      Stad rozwazam Inflancka w opcji do Karowej (z ktorej nie mam jeszcze
      rozpoznanego ewentualnego lekarza.

      Do tej pory nie bylo ani jednej opinii o Grzelaku (mlody,b. sympatyczny lekarz).
    • aborka Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 06.01.04, 14:03
      ja rodziłam 13-12-2003 i jestem bardzo zadowolona. bardzo miłe połozne i
      pielegniarki noworodkowe i świetna pani w poradni laktacyjnej. czystw łazienki
      i pokoje. mi sie udało lezec 3 dni samej w pokoju (za sarmo)bo to był taki
      dodatkowy na oddziale noworodkowym. mogłam sie zając soba i dzieckiem a nie
      stresowac sie cudzymi gośćmi. ogólnie polecam
    • magdawe Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 25.02.04, 11:39
      Dziewczyny, oswieccie mnie - o jakie podklady chodzi? Jakie podklady sa na
      korytarzu i trzeba je sobie samej wymieniac?
      Zdecydowalam sie rodzic na Inflanckiej, chodze tam do szkoly rodzenia, ale o
      tych podkladach nie slyszalam (a moze wiem o co chodzi tylko to inaczej
      nazywam...).
      I jeszcze jedno: podczas zwiedzania II pietra nie moglismy wejsc na zadna z sal
      (bylo pelno); czy ktos moze mi potwierdzic, ze ciagle jest tak, ze na tych
      salach kilkuosobowych lozka sa tak wysokie, ze nie da sie na nie wejsc? I czy
      to prawda, ze kobitki z sal jednoosobowych sa traktowane lepiej przez personel?
      Buziaki,
      Magda + 37 tyg. "Brzuszek"
      • malgog Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 25.02.04, 13:08
        nie bardzo rozumiem o co chodzi,
        czy o podkłady higieniczne, w które trzeba zaopatrzyć się samej.

        Po porodzie jest kilkudniowe krwawienie i najlepiej kupić sobie chyba belli
        takie duże podkłady, potem wystarczą zwykłe podpaski, ale przez pierwsze kilka
        dni krwawienie jest dość obfite więc sprawdzają się duże podpasy belli.
        Kiedyś takie można było kupić w każdej aptece i w kiosku na dole w szpitalu.

        Łóżka, przynajmniej 4 lata temu, na położnictwie nie były zbyt wygodne i
        rzeczywiście wysokie.
        Ja cierpiałam straszliwie z powodu szwów, więc na łóżko wchodziłam po
        stołeczku - są pod łóżkami.

        Co do lepszego traktowania pacjentek z jedynek nie będę się wypowiadać bo
        leżąłam w sali 3-osobowej i było znośnie, bynajmniej nie cierpiałam z powodu
        braku zainteresowania swoją osobą.
        • magdawe Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 26.02.04, 09:54
          Wlasnie, tez myslalam, ze to chodzi o te podklady, ktore przynosimy ze soba,
          ale ktoras z dziewczyn napisala, ze nie mogla sie doprosic o podklady i wkoncu
          dowiedziala sie, ze sa na korytarzu i wymianila sobie sama.......?????

          Slyszalam wlasnie, ze pare lat temu lozka na porodowce byly takie wysokie,
          milalam nadzieje, ze odezwie sie ktoras z "swiezszych" mam, ktora rodzila nie
          dawno i potwierdzi czy te lozka tam dalej takie karkolomne.

          Pozdrawiam, M.
          • asikx Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 26.02.04, 10:13
            W poniedziałek urodziła tam siostra cioteczna - dziś idę z wizytą - więc jutro
            postaram się wszystko opisać.
            Na razie wiem tylko, że bardzo upierali się przy naturalnym porodzie - mimo, że
            dziecko nie było ułożone w kanale rodnym, wody odeszły bardzo dawno a przez
            kilka godzin rozwarcie nie postępowało. Dziewczyna straszliwi się męczyła i
            dopiero fest awantura wykonana przez męża spowodowała decyzję o cesarce.
            Jak wygląda oddział położniczy - poporodowy opisze jutro.
            Pozdrówka
            Aśka
      • jakubka1 Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 26.02.04, 10:58
        chodzi o podkłady na łóżko. Oprócz prześcieradeł, łóżka są przykryte takim
        grubszym przścieradłowym podkładem, który często ulega zabrudzeniu krwią,
        zwłaszcza tuż po porodzie. I żeby nie leżeć na takiej brudnej pościeli, można
        sobie takie podkłady dowolnie często samemu wymieniać. Ja wymieniałam
        codziennie.
        Jeżeli chodzi o łóżka, to są tam standardowe szpitalne, metalowe łóżka.
        Rzeczywiście trochę wysokie. Ja wczołgiwałam się na nie bokiem i nie było tak
        źle.
        • akowalsia Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 26.02.04, 11:33
          Bylam wczoraj w szpitalu na Infanckiej i w sumie Blok A zrobil na mnie
          pozytywne wrazenie. Wydaje sie czysty i sa wanny w kazdym pokoju.
          Mam tylko jedna watpliwosc: lozko porodowe bloku A zrobilo na mnie wrazenie
          przedpotopowego tym bardziej ze slyszalam ze w innych szpitalach na przyklad na
          karowej jest bardzo nowoczense wyposazenie.
          Jako niedoswiadczona nie jestem w stanie ocenic jakie to ma znaczenie w
          porodzie. Dziewczyny, czy to jest wazne w 2 okresie porodu czy tez wszystko
          jedno?
          Ania
    • magdawe Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 26.02.04, 12:10
      Aska, czekam na relacje z poporodowkismile) Troche mnie przerazilas ta informacja
      o opieszalosci co do cesarki, sama jestem juz po jednym takim porodzie. Czy
      moglabys sie jeszcze dowiedziec, ktory z lekarzy byl wtedy na dyzurze i kto
      ostatecznie te cesarke robil?
      Ania, troche sie dziwie, ze piszesz, ze to lozko na A jest przedpotopowe. Mi
      ono wydaje sie ultra nowoczesne (widzialas te lozka na gorze? To dopiero jest
      prehistoria). To, ktore maja na A podobno kosztuje tyle ile luksusowe autko.
      Jakubka - dzieki, tej informacji szukalam. Znowu jestem ciut madrzejsza i przez
      to pewniejsza. smile))
      Pozdrawiam,
      Magda
    • asikx Relacja nie moja - ale świeża 27.02.04, 08:10
      No więc tak:
      na poporodowym zwiedziłam tylko salkę pojedynczą - płatną. o ogólnej wiem z
      relacji położnicy...
      I WARTO zapłacić za jedynkę jak nie wiem co:
      1. wyposażona dobrze, niski - wygodny do siadania i kładzenia się tapczanik,
      obok szafeczka nocna, prysznic, stolik, krzesełka (do jednego z nich podnóżek,
      żeby było wygodnie karmić), worek do pokładania się i umywalko - wanienka do
      kąpania malucha, maleństwo ma do leżenia taki typowy szpitalny, wysoki łożeczko-
      wózek;
      2. na sali ogólnej pielęgniarka przychodzi wykąpać dziecko - i po kąpieli buch
      je mamuni na łóżko i radź sobie dalej sama kobieto; w pojedynczej kąpie,
      smaruje, pudruje ubiera i tańczy wokół mamy i malucha..... - no comments!
      3. cały czas może być ktoś z rodziny - co naprawdę jest pomocne (chociażby ma
      kto podać malucha do karmienia - mama musi się tylko umościć wygodnie); na
      salach ogólnych 14-19 i do widzenia państwu (co oczywiście też ma swój sens bo
      sama nie chciałabym leżąc po porodzie przebywać w towarzystwie bliższej i
      dalszej rodziny dziewczyny z łóżka obok) - w pojedynczej nie ma tego problemu,

      Generalnie problemy były dwa - ale zniechęcające:
      To że człowiek chciałby mieć poród rodzinny - to samo chcenie nie wystarczy -
      salki do rodzinnego są 3 i akurat jak oni przyjechali wszystkie zajęte - no to
      na górę na ogólną - na początku nikogo więcej nie było to mógł mąż tam być z
      nią - potem przyjechała inna dziewczyna (też chciała rodzinny i nici z tego) i
      już męża wyprosili. Po porodzie na pojedynczą płatną salę też się nie ma co
      nastawiać - są 3 czy 4 i też były zajęte - więc pierwszą dobę spędziła na
      ogólnej. Ogólne są mikroskopijne - 4 łóżka, 4 wózeczki z maluchami i zostaję 50
      cm przejścia. No i traktowanie na ogólnej niestety pozostawia co nieco do
      życzenia!
      Druga kwestia - to ta chęć do cesarskiego....
      Siostra miała - to było wiadomo już wcześniej z USG dość duże dziecko i do tego
      baaardzo dużo wód. Mały nie chciał się ustawić w kanale rodnym do ostatniego
      dnia wiercił się i układał na boczku.
      Rano wody odeszły, jazda do szpitala - byli tam koło 8-mej. O 10.30 pierwszy
      baardzo mocny skurcz, badanie 4 cm rozwarcia. O 14.00 - rozwarcie 8, decyzja
      lekarzy - czekamy, o 15 - dalej 8 i czekamy, o 16 - ciągle 8 - czekamy.
      Skurcze co minutę po 30-40 sek, więc 20 sek odpoczynku i jazda znowu. O 17 -
      badanie wykazuje 8 cm, dziecko leży sobie jak chce. Mąż dzwoni do lekarza
      prowadzącego - bo oczywiście pech - akurat go nie ma na dyżurze. Po awanturze i
      kilkukrotnych rozmaitych konsultacjach przyszedł pan doktór - popatrzył, zbadał
      i "natychmiast na operacyjną". O 17.40 wyniesli z operacyjnej maluszka -
      pielęniarka najpierw nie chciała go zdenerwowanemu tatusiowi pokazać!!! Nie
      wiem czy może to miała być forma żartowania - ale pożałowania godna. Potem od
      nikogo opuszczejącego salę mąż siostry nie był w stanie się dowiedzieć co z
      żoną. No po prostu dramacik....
      Z tym, że siostra nie poleca bynajmniej cesarki - pierwsze dziecko rodziła
      naturalnie - i mimo, że poród był bardzo ciężki - to samopoczucie po cesarce
      jest wg niej dużo gorsze. Mimo, że rana goi się bardzo dobrze. Mówi, że lepsze
      było bolące krocze.
      Może moja relacja jest trochę dramatyzująca - ale pochodzi głównie z opowieści
      na świeżo wkurzonego tatusia i wczorajszej relacji zmordowanej mamuni.
      A ja podchodzę do sprawy emocjonalnie - bo sama jestem w ciąży i brałam pod
      uwagę Inflancką.... teraz już nie biorę. Ale nie chcę nikogo zniechęcać - bo
      słyszałam tez wiele dobrych opinii o tym szpitalu
      Pozdrawiam,
      Aśka
    • e-rybka Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 29.02.04, 18:23
      Cześć
      Jeśli chodzi o Infalncką rodziłąm tam 5 miesięcy temu.Poród była przez
      cc.Cesrka była nie planowana.Nie chcę pisac co przeszłam na porodówce.KOSZMAR!!
      Przeklinam ten szpital.Dziewczyny które mnie znają z czata wiedzą co mam na
      myśli.
        • wiggins Re: czy ktoś zamierza rodzić tam w kwietniu br.? 23.03.04, 14:48
          Moja zona ma termin na polowe maja, ale moze tez urodzic wczesniej.
          Mozliwe, ze razem chodzilismy na szkole rodzenia; ja to ten jedyny samotny
          tatus na zajecieach, ktorego zona lezala pietro wyzej.
          Na Inflanckiej jestem codziennie od 30 stycznia z tygodniowa przerwa, kiedy to
          zona byla w domu, wiec mam swoje zdanie na temat szpitala.

          Kto zgadnie co to za lekarze z Inflanckiej:
          "Przedskoczek", "Służbistka", "Czarny", "Rzymianin" smile
          A z poloznych z I p. :
          "Cukiereczek", "Kabaretówka" (sam nie wiem dlaczego, zona wymyslila), "Różowe
          usta"
    • madzik9 Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 23.03.04, 18:11
      ja mam termin na koniec kwietnia,mam planowa cc, ale szczerze mowiac nic nie
      wiem os zpitalu nie bylam tam jeszcze ok 20 mam isc na KTG,rodze tam dlatego ze
      lekarz prowadzacy polecil mi ten szpital,ale jakos ciezko sie dowiedziec
      cokolwiek od niego.Mam duze obawy, ale juz nie bede zmieniac,czyu tam trzeba
      zamawiac sale po porodzie jesli sie chce nie byc na ogolnej?Bo jakos nie
      zoruzmialam, ile taka osobna salka poporodowa kosztuje? Nie wiedzialam tez ze
      trzeba placic lekarzowi zeby byl przy porodzie sad
      • beatrycze.h Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 24.03.04, 12:53
        Witam wszystkie przyszle mamy;
        Mialam okazje rodzic na Inflanckiej. Porod 29/02/04 ( tak, tak lepiej juz nie
        mozna trafic z datasmile) Chcialabym sie z Wami podzielic wrazeniami. Rodzilam na
        bloku porodow rodzinnych-koszt takiego porodu 500 zl-platne przy wychodzeniu ze
        szpitala. Kilkukrotnie juz pisano o standardach, wiec nie bede sie powtarzala.
        Z tego co widzialam porody rodzinne sa dosc popularne, pomimo swojej ceny, wiec
        zdarzaja sie przypadki, ze rodzace sa kierowane na blok B, czyli sale ogolna z
        powodu braku miejsc. Po porodzie po kilku godzinach zostalam przewieziona na
        sale poloznicza-ogolna( Niesty nie bylo wolnych salek pojedynczych-koszt 200
        zl/doba).Ogolnie bylo OK, choc dla mnie koszmarem poporodowym byla wysokosc
        lozka- ale moze to kwestia tego, ze ja jestem dosc niska 164 cm wzrostu, wiec
        nie spelniam standardowsmile
        Teraz kilka slow o samym porodzie. Trafilam na izbe przyjec w sobote 28/02 ok.
        23:00. Po zbadaniu, skierowano mnie na porodowke-skurcze co 10 minut, rozwarcie
        na 3 cm- skurcze slabe. Niestety, tutaj nie bylo juz tak milo. Chodzilam z
        bolami, jednak skurcze byly bardzo slabe i rozwarcie nie powiekszalo sie. Ok.
        11:00 w niedziele skierowano mnie na patologie, bo jak orzekla jedna z
        poloznych " z takimi skurczami to i 3 dni mozna rodzic...". Bole byly coraz
        silniejsze, jednak efektywnosc skurczy bardzo slaba. OK. 16:00 znowu
        przewieziono mnie na porodowke( rozwarcie zwiekszylo sie o 0,5cm, wiec lekarz z
        patologii zdecydowal, ze jade z powrotem). KTG ciagle pokazywalo bardzo slaba
        czynnosc skurczowa. Dopiero o godzinie 20, kiedy nastapila zmiana dyzurujacych
        poloznych, p. E. Szwarc po zbadaniu mnie i przeanalizowaniu dokumentacji
        zasugerowala lekarzowi przebicie pecherza plodowego. Dzieki temu o 20:45
        urodzilam sliczna, zdrowa coreczke. Pomoc i zaangazowanie p. Ewy w ciagu tych
        45 minut byla tak ogromna, ze brakuje mi slow, aby wyrazic jej swoja
        wdziecznosc.
        Dlaczego to wszystko pisze.? Dlugo zastanawialam sie, czy w ogole opisac swoje
        wrazenia, czy tez dac sobie spokoj-bo sa one bardzo mieszane. Jednak caly porod
        utwierdzil mnie w przekonaniu, ze nie szpital, tylko ludzie sa wazni. Gdyby nie
        Pani Ewa meczylabym sie kolejne 3 dni i kto wie, jakby sie to wszystko
        skonczylo ( dodam, ze lozysko urodzilo sie w bardzo zlym stanie).
        Pobyt na polozonictwie wspominam dobrze, choc tutaj tez moja teoria o ludziach
        ma swoje zastosowanie. Mialam okazje obserwowac podejscie kilku ploznych do
        problemow z karmieniem jedej z Pan, ktora lezala w mojej sali. Ogromne
        zaangazowanie pielegniarki laktacyjnej ( chyba p. Malgosia)jest godne podziwu,
        w przeciwienstwie do jej kolezanek.
        Opieka poporodowa bardzo dobra; lekarze chetni do pomocy.
        Troche sie rozpisalam, ale moja konkluzja jest taka- jesli mozecie i stac Was
        na oplacenie poloznej- zrobcie to, przynajmniej bedziecie mialy pewnosc, ze
        ktos sie Wami zajmie.
        pozdrawiam
        Beatrycze
        • lotysia Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 25.03.04, 13:20
          Chcialam dopisac sie do slow zachwytu nad polozna Pania Ewa Szwarc. Co prawda
          rodzilam na Inflanckiej w lipcu 1999 (wiec to lata swietlne temu w porownaniu z
          doswiadczeniami dziewczyn z forum), ale tez mialam porod rodzinny i tak samo
          bardzo dobrze wspominam opieke i pomoc mi okazana przez te polozna. Tym
          bardziej bylo mi milo, ze Pani Ewa mnie pamietala z pierwszej lekcji szkoly
          rodzenia (poniej niestety nie moglam chodzic, poniewaz lezalam w domu
          ze "spieszaca" sie coreczka na swiat). Wiec jak tylko zobaczylam wlasnie te
          polozna w szpitalu poczulam sie troche bezpieczniej. Poniewaz bardzo mnie
          bolalo, a juz nie mozna bylo podac znieczulenia zewnetrzoponowego zaproponowala
          jakis zastrzyk przeciwbolowy, a wczesniej zasugerowala lekarzowi okscytocyne,
          poniewa nie bylo rozwarcia. Poniewaz po porodzie bylam w sali na dole przez 12
          godzin, przychodzila i caly czas sie interesowala moim samopoczuciem i
          malenstwa. Poniewaz planujemy drugiego dzidziusia dlatego bardzo mnie cieszy to
          co napisalas i mam nadzieje, ze bede tam rodzila i trafie do siostry Ewy.
          Tez podkreslam to co napisalas, ze to ludzie sa wazni, bo chyba mniej wazny
          jest wystroj sali lub wygodne lozko. To od fachowosci i zyczliwosci ludzi
          zalezy jak porod przebiega i jakie sie ma wspomnienia.
          Gratulacje dla szczesliwej mamy smile
          PS. Bardzo nietypowa data narodzin, ale to duza sztuka tak "zebrac sie" w sobie
          i urodzic w takim oryginalnym terminie. Pozdrawiam
          • k_awka Dr. Polkowski 10.08.04, 13:13
            Mam pytanko, czy któraś z Was trafiła może w szpitalu na Inflanckiej na
            dr.Polkowskiego? Nie czytałam jeszcze ani jednej opini na jego temat, a
            chciałabym wiedzieć jak traktuje pacjentki.
            Z góry dzieki smile

            Pozdrawiam
    • pipeta ja - w kwietniu 2004 10.04.04, 12:01
      Witajcie;
      ja 7 kwietnia urodziłam na Inflanckiej ślicznego i zdrowego synka smile
      jestem zadowolona, że rodziłam właśnie tam; wszystko - począwszy od postawy i
      nastawienia personelu (lekarzy, położnych, salowych), a na moim samopoczuciu
      skończywszy, wspominam bardzo, bardzo miło;
      początkowo lerzałam na sali porodów ogólnych, bo na rodzinnych nie było miejsca
      i wbrew temu, co pisały niektóre dziewczyny, panie położne były miłe i
      życzliwe, choć oczywiście nie jest to taka "zindywidualizowana" opieka jak na
      sali do porodów rodzinnych, ale przecież na raz są do obsłużenia 3 kobiety (lub
      więcej);
      położne na sali porodów rodzinych bardzo troskliwe, pomagają i dodają sił,
      kiedy miałam się ochotę poddać mówiłam, że "nie urodzę"
      co do golenia i lewatywy nie miałam ani jednego ani drugiego (co
      prawda "ogoliłam" się sama w domou trochę przed porodem); ale lewatywy nikt mi
      nawet nie zaproponował, a gdy sama o nią poprosiłam, bo bałąm się "katastrofy"
      panie uspokoiły mnie, odradziły (bo przedłużyłoby to akcję porodową) i
      powiedziały, że do "takich" rzeczy są przyzwyczajone;
      skorzystałam też z zo - bardzo duża ulga; niestety, znów kosztuje to 500 zł.,
      tylko w marcu było za darmo sad nie szprycowano mnie za to Dolarganem, etc;
      dostałam tylko oksytocynę dla przyspieszenia akcji porodowej (bo trwało to soć
      długo);
      opieka nad noworodkiem ze strony personelu OK, ale zdecydowanie lepsza w dzień,
      niż w nocy; zawsze jednak można zapytać kogo trzeba; pielęgniarki generalnie
      bardzo życzlliwe;
      jedynym mankamanetem mogą być te okropne, wysokie łóżka na salach poporodowych,
      ale mimo wszystko da się na nie wejsć i wytrzymac kilka dni;
      drażnic może również to, że położnicy dążą do jak najszybszego wypisania
      pacjentek do domu, co stoi w konflikcie do zaleceń pediatrów, żeby pobyć
      przynajmniej 3 doby po porodzie ze wzgl. na dobro dziecka; ale zawsze można
      powiedzieć, że się źle czuje, bądź z uwagi na dziecko chce się zostać dłużej i
      dają spokój;
      to tyle; ja gorąco polecam ten szpital; dobre jest w nim też to, że nie jest to
      jakiś "moloch" jak np. Madalińskiego czy Bródnowski i jest przez to bardizej
      kameralnie;
      pozdr.
      p.
      • kejt Re: ja - w kwietniu 2004 10.04.04, 14:14
        Bardzo gratuluje!

        Zmartwilas mnie troche tym placeniem za ZZO, to bardzo dziwne ze musialas
        placic.
        MOj lekarz prowadzacy ( ordynator oddzialu polozniczego na inflankiej)
        powiedzial mi ze teraz juz we wszystkich szpitalach ZZO bedzie za darmo bo NFZ
        taka podjalo decyzje...
        Co znaczy ze tylko w marcu? Dlaczego tylko w marcu - promocja?smile

        I mam jeszcze pytanie: jezeli nie ma miejsc w sali jednoosobowej to znaczy ze
        nie moze byc meza przy porodzie?

        Pozdrawiam
        Kejt
        • magdawe Re: ja - w kwietniu 2004 11.04.04, 20:11
          Czesc,
          ja rodzilam na Inflanckiej 30.03. Potwierdzam, ze jest naprawde dobrze. Mi sie
          udalo - i porod w rodzinnej sali i poporodowa jedynka (platna, ale tez nie
          zawsze wolna). Personel super (no moze z wyjatkiem jednej poloznej na porodach
          rodzinnych, ale..... nie bede sie czepiac).
          Co do ZZO, to tez nam tak powiedziano, ze to tylko w marcu taka "wiosenna
          promocja" smile Poza tym platne 500 zl.
          Jesli nie ma miejsca na rodzinnych, to rodzi sie na ogolnej bez meza sad Chybaze
          tak sie zdazy, ze jestes sama na tej ogolnej. Lezalam na poporodowej na
          przeciwko bloku porodowego i widzialam tatusiow, ktorzy siedzieli na korytarzu
          lub takiej specjalnej sali poczekalniowej z telewizorem i dziewczyny, dopoki
          mogly chodzic, to do nich wychodzily, a potem juz tylko czekali na swoje
          dzidzie.
          Szpital przyjazny matce i dziecku. Potwierdzam. Bez zadnego umawiania sie z
          lekarzem, ani z polozna (jedynie chodzilismy tam do Szkoly Rodzenia), wszystko
          odbylo sie super.
          Pozdrawiam i zycze powodzenia,
          Magda
          • oliwia244 Re: ja - w kwietniu 2004 13.04.04, 11:48
            Mam pytanie, do ktorej szkoły rodzenia chodziłaś?
            Prowadzonej przez którą z Pań?
            Wiem, ze są dwie szkoły przy czym jedna z nich ponoć znacznie gorsza od
            drugiej.
            Ale która???
            • magdawe Re: szkola rodzenia 16.04.04, 14:56
              Nie wiem, ktora jest lepsza. Ja chodzilam do Ewy Szwarc dlatego, ze zajecia
              prowadzone sa w szpitalu. Mozna zwiedzic oddzialy, poznac zwyczaje szpitala,
              wiekszosc poloznych i .... dobrze opanowac droge do szpitala smile)) Nam sie
              bardzo podobalo, ale nic nie moge powiedziec o szkole Beaty Szol.
              Pozdrawiam,
              Magda
    • bziuk Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 27.04.04, 16:52
      Rodziłam w październiku - poród rodzinny z mężem. Jestem zadowolona. W sumie
      zwiedziłam najpierw oddział przedporodowy - tak sobie jak to na przedporodowym.
      Potem całkiem przyjemna patologia z bardzo przyjazną pielęgniarką, na koniec
      nareszcie po 16 godzinach w szpitalu porodówka. Potem jeszcze tylko 12 na
      porodówce i już razem z Grzesiem na poporodowej. Pokoik bardzo miły, duża wanna
      i swobodny wybór pozycji. Ja parę godzin spędziłam na... szafce nocnej bo tak
      mi było najwygodniej. Polecam wink Byłam umówiona z położną co sobie chwalę bo
      inaczej położna zmieniałaby mi się w trakcie porodu. Jednak zanim moja położna
      z wyboru dojechała opiekowała się mną położna z dyżuru, nie wiedząc, że jestem
      umówiona i wrażenie również pozytywne. W sumie jedyne na co mogę narzekać to
      podłe menu - kaszanka zaraz po porodzie to jest to oczym marzy każda świeżo
      upieczona mama prawda? Ale mąż wciągnął i może to właśnie dietetyk miał na
      myśli. Pozdrawiam i powodzenia. Bziuk z małym Grzesiem
      • pipeta Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 04.05.04, 11:15
        Witaj,
        ja co prawda nie rodziłam na sali ogólnej, ale zanim zwolniło się miejsce w
        bloku porodów rodzinnych przeleżałam tam dobre kilka godzin (dokładnie 6);
        co do obsługi, to ja byłam pozytywnie zaskoczona - położne miłe, uczynne,
        pomagają rodzącym; na dwóch łóżkach obok mnie rodziły przy mnie dwie dziewczyny
        i widziałam, że położne obecne na sali bardzo im pomagały, dodawały sił, etc.
        Nie były oschłe ani nonszalanckie (może zalezy to od zmiany); co prawda dopiero
        jak zeszłam do sali rodzinnej zbadano mi leukocyty, nawodniono, a ponadto
        zaaplikowano dodatkowo coś na przyspieszenie porodu (bo trwało to bardzo
        długo); na sali ogólnej nikt mi takich rzeczy nie proponował;
        poważnym minusem tje sali ogólnej są niebotyczni wysokie łóżka, na które trudno
        się wspiąć, szczególnie gdy ma sie już skurcze, no i mąż raczej nie może być
        przy żonie (choć mojemu się udało być przez 2 godziny, dopóki lekarz go
        nie "wywalił")
        Ogólnie uważam, że spokojnie można tam rodzić. Na pewno nic złego się nie
        stanie.
        Pozdr.
        • gryzelda5 Re: INFLANCKA- do pipety 04.05.04, 22:03
          Dzięki za odpowiedź. Podbudowałaś mnie troche, bo będe rodzic sama bez męża. Mam
          nadzieję, że trafię też dobrze. Co do łóżek to we wcześniejszych wątkach
          czytałam, że są wysokie, ale trudno jakos dam radę.
          • pipeta INFLANCKA -do gryzeldy 5 i nie tylko 04.05.04, 23:54
            Tak na pocieszenie dodatkowo powiem jeszcze tyle, że na sali poporodowej leżały
            ze mną dwie dziewczyny, ktore rodziły na sali ogólnej. Jedna z nich miała co
            prawda zaprzyjaźnionego lekarza, wiec to też troche zmienia całą sytuację,
            druga jednak była zupełnie "z ulicy", ale obie nie narzekały i miło wspominały
            swój poród (przynajmniej w kwestii "obsługi").
            Jeśli jeszcze zdecydujesz się na zzo, to w ogłe powinno pojsć gładko.
            Pozdr. i życze powodzenia!
      • pipeta Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 08.05.04, 15:23
        A więc jest tak: na parterze znajduje się Izba Przyjęć oraz blok porodów
        rodzinnych, na drugim piętrze - sala do porodów ogólnych oraz sale poporodowe,
        zarówno pojedyncze, jak i kilkuosobowe;
        Jeśli zdecydujesz się na poród na sali ogólnej, wtedy windą, już w szlafroku i
        kapciach(na wózku lub na nogach - jak chcesz) z Izby Przyjęć jesteś przewożona
        na to II p. Jeśli są wolne miejsca na porodach rodzinnych i zdecydujesz się na
        taki właśnie, przechodzisz tam sama;
        Wszystkie sale poporodowe mieszczą się na II p. ze wzgl. na to, że tam znajduje
        się też oddział noworodków no i lekarze czy pielęgniarki muszą mieć wszystko
        pod ręką i na oku;
        Po porodzie rodzinym na sali zostaje się minimum 2 godz., potem, jeśli są
        czekające chętne, to przewożą Cię od razu na poporodową. Mnie udało się jednak
        poleżeć tam ok. 8 h. po porodzie, bo akurat "kolejki" nie było. Zdążyłam więc
        wziąć prysznic i zjeść śniadanko; POtem przyjeżdża pani salowa i wózkiem
        przewozi na sale poporodowe.
        Wydaje mi się, że nie ma się wpływu na to, w iluosobowej sali po porodzie
        wylądujesz (2,3 czy 4 os.) Ale nawet jeśl będzie to sala 4 os. to fajnie jest
        tam leżeć, przynajmniej jest z kim zagadać. Warunki może nie takie jak
        w "izolatkach", ale te dwa czy trzy dni da się tam wytrzymać
        Pozdr.
        • oliwia244 Zwiedziłam Inflandzką!!! 10.05.04, 10:36
          Nareszcie podjełam decyzje i zdecydował o tym właśnie wygląd szpitala. Sale
          porodów rodzinnych sa śliczne, przytulne i czyściutkie. II piętro gdzie
          znajdują sie sale poporodowe też nie pozostawia wiele do życzenia. Zgadzam sie,
          z opiniami, że łóżka są bardzo wysokie ale to jedyny zauważalny mankament.
          Mam nadzieję (i tego sobie życzę), że poporodze mój entuzjazm do tego szpitala
          nie zmieni sie!
          pozdrawiam
            • oliwia244 Re: Zwiedziłam Inflandzką!!! 11.05.04, 09:45
              Są 3 sale porodów rodzinych, jedna przy drugiej - mieszczą sie na parterze.
              Pytałam położną, która nas oprowadzała co w sytuacji jeśli wszystkie sale będą
              zajęte. Odpowiedziała mi wówczas, ze oni swoich pacjetek nigdzie nie odsyłaja i
              jakby dała do zrozumienia, ze nie ma się czym martwić. Może nauczeni
              doświadczeniem, wiedzą jak sobie radzić w sytuacji licznych porodów
              rodzinnych smile
              • kejt Re: Zwiedziłam Inflandzką!!! 11.05.04, 10:30
                Mam jeszcze kilka pytan do dziewczyn ktore rodzily w salach " porodow
                rodzinnych"
                - czy maż lub partner dostaje jakies ubranie, w czym powinien byc?
                - co z toaletami, ile jest na parterze?
                - czy wolno pic wode np?
                - jak to wyglada w praktyce, czy jak polozna wchodzi do pokoju to puka? czy
                jest tam po prostu intymnie czy caly czas moze wchodzic do salki kto chce?
                - kiedy sie przechodzi do sali do rodzenia i jak sie na ten fotel wdrapac?
                - gdzie jest miejsce meza w koncowej sali? gdzie po prostu stoi maz? obok
                fotela?


                I jeszcze do dziewczyn ktore lezaly na salach poporodowych 3 lub 4 -osobowych;
                Dotyczy odwiedzin
                - czy do sali moze wchodzic tylko mąz czy cala rodzina? bo lekko mnie
                przerazaja tlumy odwiedzajacych? Maz to oczywsicie rozumiem, ale mam nadzieje
                ze tesciwie i rodzicie,cotki i wujkowie, koledzy i kolezanki, znajomi nie maja
                wstepu?
                pzdr
                Kejt
                • soni Re: Zwiedziłam Inflandzką!!! 12.05.04, 14:34
                  - ubranie 'porodowe' dla ciebie i meza jest dowolne, mozecie miec swoje ciuszki
                  z domu
                  - toaleta jest na oddziale porodow rodzinnych, dwie kabiny, czysto, bezstresowo
                  - z woda to jest tak, ze niby nie wolno, ale poniewaz jestescie z mezem w sali
                  porodowej sami warto miec butelczyne i sobie popijac/polozna wchodzi co jakis
                  czas pukajac oczywiscie, ale nie siedzi tam z wami non stop, bo i nie ma takiej
                  potrzeby/; zreszta to rowniez bardzo zalezy od poloznej
                  - intymnosc macie zapewniona, moze przyjsc lekarz, ale raczej samemu z polozna
                  idzie sie do lekarza do salki gdzie jest fotel do parcia
                  - do salki z fotelem idziesz na samo parcie, wlasciwie w ostatnim momencie - ja
                  prawie urodzilam w zwyklym pokoiku rodzinnym, ale w koncu cos mi nie szlo i
                  pomogli mi przejsc sali 'fotelowej'; a na fotel pomoze ci sie zainstalowac
                  polozna, maz czy doktor
                  - a maz w momencie parcia moze robic rozne rzeczy,to chyba zalezy od meza i od
                  ciebie; pewnie najczesciej stoi przy twojej glowie przy fotelu, ale np moj
                  koniecznie chcial widziec cala akcje i zagladal, ale tez nikt go nie przeganial
                  - co do dowiedzin to ja akurat lezalam w sali pojedynczej, ale widzialam, ze w
                  wieloosobowych to raczej pielgrzymki byly niz pojedyncze odwiedziny; nie licz
                  tam na intymnosc....

                  pozdrawiam

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka