moja opinia na temat opieki w szpitalu sw Zofii

05.06.07, 17:57
Witam
Koncem kwietnia rodzilam w szpitalu sw. zofii. chcialam podzielic sie z wami
moimi odczuciami. porod trwal 7 godzin. rodzilam w oplaconej sali pojedynczej
bez oplaconej poloznej. w trakcie porodu zmienilay sie polozne. obie
fantastyczne, wyrozumiale. mialam przyjemnosc rodzic z p. Maria i p. Ania.
wzielam zzo w wyniku ktorego moj porod pozniej sie skomplikowal. w II fazie
porodu wtorny zanik skurczy partych. Ostatecznie porod zakonczyl sie przy
uzyciu proznociagu polozniczego. porod zakonczyl sie o czasie. bez zandego
uszczerbku na zdrowiu mojego dziecka. Z tego co pamietam bylo dwoch lekarzy.
Pierwszy mlody o imieniu Marcin oraz straszy , ktorego imienia nie pamietam.
straszy lekarz zalozyl vacum i wyciagnal dziecko. bez zadnego sladu na glowce.
pozniej po pordzie jeszcze przyszedl sie zapytac jak sie czuje i jak dzidzia.
zszywal mnie mlodszy lekarz. jestem 7 tygodni po porodzie i ani sladu szycia.
W szpitalu spedzilismy ponad tydzien. dziecko mialo infekcje i lezalo 3 dni na
patologii noworodka. opieka super. bardzo troskliwe i mile polozne. z
dzieckiem mozna byc przez cala dobe. opieka poloznych na oddziale noworodkowym
rowniez fantastyczna. polozna z usmiechem na twarzy przez 1,5 godziny uczyla
mnie przystawiac dziecko do piersi. opieka pediaryczna rowniez bardzo dobra.
moje dziecko prowadzila dr Borowiecka, bardzo mila i profesjonalna. jezeli
chodzi o warunki na salach. Pokoj 2 osobowy z lazienka. w sali zlew, wanienka
do kompieli i przewijak.codziennie przychodza polozne kompac dzieciaki. jezeli
tylko sie chce to mozna samemu kompac w ich asyscie. Mozna uczestniczyc we
wszystkich badanich i zabiegach, ktore wykonywane sa dziecku. Mozna
porozmwaiac z pediatra o kazdej porze dnia. bardza praktyczna rzecza jest tez
aneks kuchenny na korytarzu gdzie mozna korzystac z czajnika elektrycznego ,
kuchenki mikrofalowej, sa rozniez sztucice. chcialam jeszcze dodac , ze
wieczorem w dniu porodu zrobiono mojeju dziecku usg przezciemiaczkowe mozgu,
co nie jest standardem po porodzie vacum we wszystkich warszawskich
szpitalach. jezeli macie jakies pytania to chetnie odpowiem.
Anitka
    • juleg Re: moja opinia na temat opieki w szpitalu sw Zof 06.06.07, 15:32
      Anitko a co to była za infekcja? Rodziałam dwa lata temu i też musieliśmy zostać dłużej z powodu antybiotykoterapii.
      • fairycharlotte Re: moja opinia na temat opieki w szpitalu sw Zof 08.06.07, 18:45
        Ja rodzilam tam 12 kwietnia i tez bylysmy w szpitalu dluzej (6 dni) z powodu
        antybiotykoterapii... Dziecko zlapalo jakas infekcje prawdopodobnie podczas
        porodu (?)
        • imiriam Re: moja opinia na temat opieki w szpitalu sw Zof 10.06.07, 15:28
          Moje dziecko urodziło się ponad 9 miesięcy temu na Żelaznej. Poród kleszczowy i
          nikt nawet nie zająknął się na temat usg przezciemiączkowego. Sama zrobiłam,
          choć neonatolog w szpitalu twierdził, że nie ma potrzeby, z czym nie mogłam się
          zgodzić.
          Dla mnie ten szpital okazał się w ogólnym rozrachunku rozczarowaniem.
      • anitka761 Re: moja opinia na temat opieki w szpitalu sw Zof 11.06.07, 18:56
        przepraszam ale nie mialam dostepu do netu przez te kilka dni. Mojej corce w
        wyniku ciezkiego porodu oraz zielonych wod plodowych (ktorymi mala sie
        zaksztusila ) wzroslo crp troche ponad norme.
        pozdrwiam ANitka
    • peeska Re: moja opinia na temat opieki w szpitalu sw Zof 10.06.07, 20:01
      Anitka, mam zamiar rodzić podobnie - w sali jednoosobowej bez opłaconej
      położnej. Czy salę zamawiałaś wcześniej? Przyjęli CIę z ulicy? Ja chodzę do
      doktor ze szpitala, ale nie jest chętna do rozmowy nt. porodu.. trochę się
      martwię bo u mnie juz prawie 28 tydzień i chyba za późno na zmianę prowadzącej i
      szpitala.
      • anitka761 Re: moja opinia na temat opieki w szpitalu sw Zof 11.06.07, 18:59
        witaj
        moj lekarz prowadzacy byl z zelaznej. nie mozna wczesniej zamowic sali do porodu
        rodzinnego.
        pozdrawiam ANita
    • malgorzata.basinska Re: moja opinia na temat opieki w szpitalu sw Zof 11.06.07, 15:05
      rodziłam na początku maja w św. Zofii. Począwszy od izby przyjęć , potem
      patologia,porodówka, oddział położniczy - bardzo zyczliwy i kompetentny
      personel . ani jednego zdania negatywnego. Będę bardzo pozywnie i to bardzo
      wspominać mój poród. wspomnę ,że od pażdziernika udało mi się być w
      programie "żmija " w tym szpitalu a w czas porodu przez trzy dni przyjeżdżałam
      na izbę przyjęć z powodu bóli przepowiadających , postanowiono podłączyć mi
      test oxy aby sprawdzić reakcję maluszka , trzeciego dnia urodziłam,zzo na
      życzenie, niby przez pół dnia przemęczyłam się na korytarzy ale to nic -
      lekarze , położne na każdym etapie zaangażowani, były pielęgniarki i lekarz od
      laktacji , nawet jak mnie wypisywali to pytali czy chcę wyjść bo jeżeli mam
      jakieś wątpliwości co do stanu zdrowia to mnie nie zmuszają do opuszczenia
      szpitala aż do 100 procentowej pewniości czy wszystko ok. nawet miałam
      szczęśćie że i rodzące też były bardzo miłe. Moje uznanie dla położnej Kasi
      Kleczkowskiej i dr. Ewy Żmudy.
      • lipcowa_mama_2007 Re: moja opinia na temat opieki w szpitalu sw Zof 09.07.07, 16:04
        Położną Kasię Kleczkowską poznałam na szkole rodzenia Centrum Rodziny i
        rzeczywiście to bardzo miła kobieta więc wierzę, że czułaś się dobrze.
    • falasarna czyli cuda w tym szpitalu się zdarzają 11.06.07, 15:42
      szkoda, że tak rzadko i że to nie standard, tylko zwykła loteria, jak trafienie
      szóstki w lotto, ale bądź co bądź miło słyszeć, ze komuś się poszczęściło
      • maremina Re: czyli cuda w tym szpitalu się zdarzają 11.06.07, 19:23
        ja też złego słowa na Żelazna nie powiem - rodziłam pod koniec marca przez cc.
        Ujęła mnie gotowość połoznych do opieki, ich cierpliwość i zaangażowanie (może
        poza jedną). A jeśli chodzi o pomoc lakatcyjną to sa nieocenione. Moim zdaniem
        ten szpital nie jest przereklamowany ani trochę
    • dorotalukasik Re: moja opinia na temat opieki w szpitalu sw Zof 11.06.07, 19:51
      witam mam do ciebie pytanie pomóż mi z objwami ciąży cz można być w ciąży i
      nie mieć na początku żadnych objawów ja mam tylko lekko zaokrąglony brzuch i
      tak troche pbolewa
      • kaeira Re: moja opinia na temat opieki w szpitalu sw Zof 11.06.07, 22:09
        Po pierwsze, na twoje pytanie odpowie test ciążowy dostępny za kilkanaście
        złotych w każdej aptece.
        Po drugie, lepiej przejdź na forum Ciąża i porod:
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=585

    • eselte Re: moja opinia na temat opieki w szpitalu sw Zof 12.06.07, 07:39
      cześć
      też chce dołożyć głos na temat opieki na żelaznej, zwłaszcza tej po porodowej
      juz na oddziale
      było nas-kobiet z dzieciaczkami bardzo dużo, bo juz wtedy położyli mnie na 4
      osobowej sali na ginekologii
      dla mnie to był drugi poród, więc byłam spokojniejsza, wiedziałam jak
      przystawiac malutką do piersi więc moge powiedzieć o sobie, ze aż takiej pomocy
      nie potrzebowałam ale patrzyłam z podziwem na połóżne, które przylatywały na
      każdy dzwonek "świeżo upieczonych" mam, które prosiły w różnych sprawach o
      różnie dziwnych porach...no i ta ich pomoc a w nauce karmienia
    • yuk-ka Re: moja opinia na temat opieki w szpitalu sw Zof 12.06.07, 11:10
      Dziewczyny, też chciałabym rodzić w Św. Zofii, ale nie chodzę do żadnego
      lekarza, który pracuje w tym szpitalu. Jakie mam szanse, aby przyjęli mnie "z
      ulicy"?
      • jovila Re: moja opinia na temat opieki w szpitalu sw Zof 12.06.07, 11:50
        ja też idę z ulicy ( i to pewnie już niebawem)- liczę na szczęście smile))
        • eselte Re: moja opinia na temat opieki w szpitalu sw Zof 12.06.07, 17:34
          jak bedzie miejsce to nie bedzie problemu...ale warto miec plan awaryjny tj
          szpital który w razie co bierzecie pod uwagę
          • paniwaz Re: moja opinia na temat opieki w szpitalu sw Zof 13.06.07, 13:37
            Wpadłam 15 maja do Zofii "z ulicy" po pierwszej w nocy, zapytałam czy jest wolna
            sala - znalazła się i jestem przekonana, że dla chętnych do wydania 1000 PLN za
            sale i 500 PLN za zzo zawsze miejsce się znajdzie. Pomimo, że wyrwałam ze snu
            panią doktor była przesympatyczna, położna na izbie przyjęć także - szkoda
            tylko, że musiałam zmyć otrzymanym acetonem umalowane bezbarwnym lakierem
            paznokcie smile
            Przyszła po nas na izbę młodziutka dziewczynka oznajmiając, ze będzie moja
            położną i w dwie godziny urodziliśmy Benka. Lekarz nie pojawił sie ani razu
            podczas porodu, wszystkim czyli asystą przy porodzie i szyciem zajęła się moja
            położna Magda. jako szczęśliwa mama trafiłam na 3 dni na położnictwo, gdzie
            pobyt był przyjemnością a synek na chwilę na wcześniaki. Zgadzam się z każdym
            słowem autorki wątku o profesjonalnej opiece położnych na oddziale i
            noworodkach, super klimacie w szpitalu (aktywność i pomoc położnych), komforcie
            dla mamy i dziecka (przygotowane miejsca w każdej sali do pielęgnacji dzieci z
            wanienką, przewijakiem, wagą, dostępne kosmetyki oraz łazienki w salach) oraz
            kompetencjami lekarzy zarówno położników jak i neonatologów - synkiem opiekowała
            się dr Anna Warda a mną pani doktor, która wyglądała jak dziewczynka z zerówki.
            Jednym słowem zachwyty nad tym szpitalem nie są "od czapy" bo personel który tam
            pracuje po prostu lubi swoja robotę, co widać w podejściu do pacjentów!
            Konkludując, pobyt w szpitalu wspominam bardzo ciepło, wydane pieniądze jako
            dobry deal i z czystym sumieniem dołączam do grona wielbicieli tego miejsca.
            Zachęcam do lektury refleksji poporodowych młodej mamy na
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=62967317&v=2&s=0
            Pozdrawiam...Pani Wąż - megaszczęśliwa mama czterotygodniowego Benka
            • falasarna [...] 14.06.07, 16:31
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • lolinka2 Re: 1500 co najmniej, czyli rodzić po ludzku:(((( 14.06.07, 16:45
                falasarna, nie wiem z kim/ czym chcesz walczyć. Jeśli z systemem, to obawiam się
                że ci się nie uda... Nie uda ci się również namówić dziewczyn na porody w
                bylejakości jesli kilka przecznic dalej (za darmo czasem, a czasem za pieniądze-
                zależy jak mocno ktoś chce być "poobstawiany" i pewny) można mieć naprawdę
                superwarunki. I nikogo nie zrazi fakt, że na ten konkretnie szpital jakaś
                falasarna na forum wyklina na czym świat stoi...
              • misiatesia1 Re: 1500 co najmniej, czyli rodzić po ludzku:(((( 14.06.07, 19:26
                >czy Wy kobiety śpicie, jesteście nienormalne, czy hormony Wam tak buzują, że
                > nie widzicie jakie to upokarzające, że za minimalny standard płacicie, kiedy
                > Wasze koleżanki za oceanem rodzą w nieporównywalnie wyższym standardzie za
                > darmo.
                To czy w takim razie, dopóki sytuacja w naszym kraju się nie zmieni, my
                wszystkie "głupiutkie kózki" mamy rozpocząć wielką emigrację porodową?
                Na Żelaznej rodziłam dwa razy, raz zapłaciłam 800 zł za salę, drugi raz nie
                wydałam ani grosza i rodziłam na podwójnej. W obu przypadkach miałam taką samą
                opiekę i warunki. Niektórzy zarzucają, że kobiety decydujące się na poród w św.
                Zofii płacą za kolorowe ściany. Oczywiście to bzdura, bo szpital nie jest
                udostepniany dla zwiedzających i nie każdy odwiedza ich strone internetową,
                więc dużo osób nawet nie wie, jak wygląda wewnątrz i wydaję mi się, że chodzi
                raczej o standardy jakości. A wystrój wnętrz jest ważny, o tyle, o ile nie jest
                typowo szpitalny i pozwala pacjentowi poczuć się trochę jak w domu (Żelazna
                jest jednym z niewielu szpitali w Polsce, który stara się taki postulat
                realizować).
              • paniwaz Do falasarna 14.06.07, 22:22
                Moja droga! Długa droga przed Tobą do macierzyństwa jak sądzę po Twojej
                wypowiedzi. Przyjdzie czas, że wstyd Ci będzie za takie bluźnierstwa i nie mając
                możliwości wniesienia opłaty do kasy szpitala, położnej w kieszonkę pieniądze
                wciśniesz, żeby tylko sobie ulżyć w bólu i stresie. Dzięki Bogu, że dzisiaj
                możemy sobie same wybrać standard porodu i nie widzę w tym niczego
                upokarzającego. Niestety, póki o porodach decydują mężczyźni tacy jak Piecha i
                Chazan o tych "podstawowych warunkach" o których piszesz bez dodatkowych opłat
                pomarzy jeszcze Twoja córka. Na szczęście wspomniane przez Ciebie barłogi
                podpowiadała Ci Twoja literacka wyobraźnia a my "głupiutkie kózki", które
                potrafiły o siebie zadbać w większości należymy do grupy, która poród i pobyt w
                szpitalu będzie wspominać dobrze i bardzo dobrze, o czym szeroko możesz na tym
                forum poczytać. Pozdrawiam Pani Wąż
                • falasarna Re: Do falasarna 15.06.07, 15:20
                  moja droga do macierzyństwa trwa 7 lat, realia szp[itali znam od podszewki,
                  jestem matką niespełana 2-letniego chłopca, więc daruj sobie uwagi tego typu,
                  jedyne, czego mogę się wstydzić, to tego, że żyję w kraju, w którym matki
                  poddańczo przyjmują każdą narzuconą im bzdurę przez szpitale ratujące dzięki
                  nim swą księgowość.
                  takiej postawy spodziewać się można w europejskim kraju po mańce z pcimia
                  dolnego, która ledwie zdołała skończyć zawodówę, ale jeśli stolyca chce się
                  stac stolicą, to póki nie wyjdzie z cienia pałacu kultury, to nie ma co się
                  dziwić, ze cały świat będzie z nas się śmiał.
                  PODSTAWOWE WARUNKI to jest pojedyńcza sala do porodu rodzinnego nie tylko z
                  mężem, ale i z matką, babką, ojcem i siostrą, jeśli sobie tego życzysz ze
                  znieczuleniem, położną i szampanem dla gości na zakończenie porodu, oczywiście
                  w ramach podstawowego ubezpieczenia zdrowotnego, ponadto z wyborem sposobu
                  urodzenia dziecka, a literacka wyobraźnia na ten temat gaśnie, kiedy ktoś
                  wyściubi nos ze zmanipulowanej warszawki i zobaczy jak to się robi chociażby po
                  drugiej stronie bałtyku, nie mówiąc o atlantyku.

                  droga <paniwaz>, o takim porodzie pamarzy tez twoja córka, zastanów się trochę,
                  różnie w życiu bywa i może twojej córki nie będzie stać na poród i będzie wyła
                  jak klacz w boksie rodząc twego wnuka
                  • misiatesia1 Re: Do falasarna 15.06.07, 17:46
                    Prawie we wszystkich postach piszesz to samo, a może, skoro jesteś taka mądra,
                    to może byś napisała, co biedne zacofane warszawianki mają zrobić?! Wyjść na
                    ulice i protestować? Chyba ciąża nie jest do tego najlepszym czasem... A może
                    Ty zamiast wyszukiwać na forum postów o Zelaznej i dopisywać kolejnych
                    kąśliwych uwag, wykorzystałabyś swoją fantazję i energię do walki w słusznej
                    sprawie?
                    Poza tym chyba nie rodziłaś na Żelaznej, skoro piszesz o porodach za kilka
                    tysięcy. Ja za swój drugi nie zapłaciłam ani grosza, a opiekę i warunki miałam
                    cudowne. Takich dziewczyn na Odzdziale było dużo, a najczęściej płaci się 800
                    zł za salę (w większości innych szpitali oprócz Karowej koszt to ok 400-700
                    zł). Oczywiście, jeśli policzyć koszty wynajęcia swojego lekarza, położnej,
                    sali pojedynczej do porodu i luksusowej po porodzie (z internetem, TV, własnym
                    menu itp.), to rzeczywiście wyjdzie parę tysięcy. Jednak nie sądzę, by to
                    wszystko było absolutnie niezbędne i żeby NFZ miał to wszystko refundować. Na
                    pewno każdej rodzącej przysługuje prawo do godnego traktowania, dobrej opieki i
                    godziwych warunków, ale przesadzasz twierdząc, że można to dostać tylko za
                    pieniądze. Tak naprawdę to zależy to przede wszytskim od personelu -
                    zdecydowanie wolałabym rodzić w stajennym boksie u boku fachowej i życzliwej
                    położnej niż w pałacu z jakimś złośliwym konowałem. A tak się składa, że w św.
                    Zofii położne na Bloku porodowym są świetne - wystarczy spojrzec ile nazwisk
                    znajduje się na Topliście. Ja rodziłam z dwiema niewynajętymi i za każdym razem
                    było tak, jakbym je opłaciła, wszystkie dziewczyny, z którymi leżałam miały tak
                    samo. Poza tym od ponad trzech lat chodzę do Przychodni przyszpitalnej i nawet
                    krew pobierają tam, jak nigdzie w Warszawie (realizując określone standardy), a
                    dla mnie jest to bardzo ważne, bo mam problemy z żyłami i gdzie indziej prawie
                    zawsze po pobraniu mam kilka śladów po wkłuciu i wynaczynienia na pół ręki.
                    • kk_1976 Re: Do falasarna 15.06.07, 23:38
                      Falasarna, wyjedz kobieto, skoro Ci zle w tym kraju, albo zacznij dzialac, zeby
                      zarobic te 1500zl na podstawowy zyciowy komfort, jakim jest normalna opieka,
                      albo zyj dalej mrzonkami i narzekaj, to bardzo polskie!!! kk
                      • monikaj21 Re: Do falasarna 16.06.07, 00:13
                        Tak, tak!!! Wyjedź - najlepiej daleko i na długo.
                        • falasarna [...] 01.07.07, 01:43
                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                          • izoola Re: Do falasarna 01.07.07, 09:51
                            "światła" warszawianko zza granicy, która zrobiłaś z siebie gwiazdę w stylu
                            polskich pseudowokalistek rodzących za pieniądze, które twój wykształcony mąż
                            zarobił stojąc na londyńskim zmywaku. czy byłaś na tyle głupia, żeby się na to
                            godzić? no bo jak sama pisałaś rodziłaś właśnie na żelaznej i zapłaciłaś słono
                            za tę usługę. teraz ci wstyd tak? teraz narzekasz, wyzywasz i obrażasz inne
                            dziewczyny nie znając kompletnie ich sytuacji. jakim prawem? uciszenia swojego
                            sumienia, że dałaś się nabrać i zabuliłaś za swój poród? faktycznie jest to
                            powód by przy każdej okazji, każdej wzmiance o tym szpitalu dorzucić swoje trzy
                            grosze. a zobacz słonko na inne wątki, w innych szpitalach też się słono płaci,
                            choćby inflancka- 500zl zzo, 500 zl sala 1-os., położna prywatna też zbiera
                            niezłe żniwa.
                            nie jesteś matką miłosierdzia, nie "nawrócisz" tych wszystkich kobiet, które są
                            w stanie zapłacić grube setki za poród w przyjaznych warunkach, nie zmienisz
                            tego kraju, to walka z wiatrakami. lepiej pomyśl o sobie, bo siebie zmienić
                            możesz i całą tą gorycz i jad skierowany na jeden szpital warszawski wreszcie z
                            siebie wyrzucić. zajmij się może swoim dzieckiem, mężem, pracą a nie
                            wyłapywaniem watków dotyczących tego jedynego szpitala, bo czytanie twoich
                            postów staje się męczące. spytasz po co więc na nie odpisuję- a ja ci odpowiem,
                            że mam już dość obrażania siebie i innych dziewczyn przez twoją osobę, i szlag
                            mnie trafia jak tak wszystko generalizujesz, porównujesz nas do idiotek,
                            głupich, pseudo-gwiazd. forum jest od przedstawiania własnego pktu widzenia,
                            swoich doświadczeń, ale ty kobieto naprawdę przesadzasz atakując każdą z nas,
                            która choćby pomyśli pozytywnie o szpitalu na żelaznej. jeżeli tak bardzo cię
                            sumienie gryzie, że kiedyś im zapłaciłaś- sama się bujaj z tym problemem i nie
                            wyżywaj się na nas. jeżeli tak bardzo boli cię, że rząd ma w dupie nasze
                            potrzeby "rodzenia po ludzku" do nich napisz jakieś pisemko, ich obsmaruj a nie
                            nas!
                            • falasarna post pożegnalny 02.07.07, 16:18
                              moderator doniósł mi o donosachsmile)) i pogroził palcem, że na forum takim jak to
                              nic nie zdziałam - tak funkcjonuje kraj ten cudny, który słynie z narzekania,
                              skarg i donosicielstwa tkwiąc w swym ulubionym bagienku i organizując co jakiś
                              czas powstanie.
                              tekst "nie zmienisz tego kraju", "nie zmienisz tego systemu", "nie zmienisz
                              tych warunków" słyszał piłsudski i wałęsa i nasz papież od takich jak wy, teraz
                              mam to w nosie i dziękuję za uwagę, a za to, na co się zgadzacie podziękują wam
                              wasze córki
                              przesyłam serdeczne pozdrowienia
                              • kaeira Re: post pożegnalny 04.07.07, 20:02
                                falasarna napisała:
                                > tekst "nie zmienisz tego kraju", "nie zmienisz tego systemu", "nie zmienisz
                                > tych warunków" słyszał piłsudski i wałęsa i nasz papież od takich jak wy

                                HAHAHAHAHAHAHAHA suspicious>

                                Piłsudski, Wałęsa, Jan Paweł II i Falasarna. :-0

                                Żeby było jasne - jest tzw. aktywistką i sprzeciwiam się akceptowaniu albo tylko
                                omijaniu "zastanych negatywności". Uważam że trzeba walczyć, że trzeba się nie
                                zgadzać! Ale co do ma do obrażania wszystkich wokoło?


                                , teraz
                                >
                                > mam to w nosie i dziękuję za uwagę, a za to, na co się zgadzacie podziękują wam
                                >
                                > wasze córki
                                > przesyłam serdeczne pozdrowienia
                          • lolinka2 Re: Do falasarna 01.07.07, 11:08
                            Falasarno - proszę mnie nie obrażać.
                            Jestem wykształcona, mieszkam w Warszawie, rodziłam w św Zofii.
                            Pieniądze na poród odłożyłam sama, ze zleceń wykonywanych w ciąży po godzinach
                            pracy (nocami głównie, ale własnoręcznie, zgodnie z kierunkowym wykształceniem,
                            a nie rękami męża na londyńskim zmywaku).
                            Trafiłaś w mój cholernie czuły punkt, jakim jest praca własna i jej wartość i
                            dobrze Ci radzę, nie wchodź mi więcej w drogę w tej kwestii...
                            • falasarna Re: Do falasarna 02.07.07, 16:31
                              pracą własną zarabia się na chleb, ciężarna dziewczyna z legitymacją
                              ubezpieczeniową w ręku nie pracuje po nocach składając na godny poród, przykro
                              mi, że poczułaś się urażona moimi wypowiedziami, zrozumiałam, że to nie moja
                              sprawa, za swoje decyzje rozliczysz się ze swoim dzieckiem, które będzie
                              oczekiwało na Twego wnuka
                              • mamazo Pytanie do falasarna 04.07.07, 15:24
                                Witam Wielce zaintrygowały mnie Pani wypowiedzi, a to głównie pod kątem tego, co
                                konkretnie ma zrobić kobieta rodząca, jeśli chce w tym kraju urodzić godnie?
                                Urodzić w domu? To też kosztuje.
                                Jak konkretnie mamy zmieniać rzeczywistość, my kobiety rodzące? Mamy z własnej
                                woli jechać rodzic do szpitala o najgorszej opinii w Polsce, uzbroić siebie i
                                męża w karabiny i zastraszyć cały personel, aby spełniał nasze żądania?
                                KONKRETNIE co Pani proponuje, bo zanim nasza służba zdrowia się zmieni i
                                podejście do porodu też, to jednak tysiace kobiet będą musiały urodzić. Czy
                                jeśli stać je na opłacenie np. porodu na Żelaznej, to można im zarzucać, że są
                                głupiutkie, bo chciały urodzić godnie i jak ludzie i chciały, by ich dzieci
                                traktowano jak małych ludzi, a nie wrzeszczące cosie? Jan Paweł II zmieniał
                                oblicze świata blisko 30 lat. Ciąża trwa 9 miesięcy - to trochę mało czasu na
                                trewolucję w polskim położnictwie. Może za 30 lat będzie inaczej? To
                                rzeczywiście zależy też od nas. Ale z dnia na dzień nic się niestety nie zmieni.
    • anita9922 Re: moja opinia na temat opieki w szpitalu sw Zof 28.06.07, 23:41
      Ja tam rodziłam w drugiej polowie marca. O porodzie pisać nie będę, bo ja
      jestem, niestety, antyreklamą porodu naturalnego na Żelaznej i już to gdzie
      indziej na forum opisałam. Ja tez spotkałam w szpitalu cudowna połozną, która w
      środku nocy kolejno usypiała nasze płaczące maluchy (byłyśmy na sali we cztery),
      a trwało to godzinami - nie skrzywiła się, nie odmówiła pomocy. Nauczyła mnie
      karmic piersią, za co oboje z małym jesteśmy jej wdzięczni. No, i jeszcze można
      było z nią fajnie pogadać. Ale była i taka pielęgniarka, której "zawdzięczam"
      jedną z najgorszych nocy w życiu. W trzecią noc po naprawdę ciężkim porodzie
      mojego krzyczącego maluszka ta "specjalistka" zabrała na noworodkowy, mówiąc mi
      tylko, że dziwnie się pręży i powinien go zobaczyć neurolog, bo być może źle go
      podnosiłam. Możecie sobie wyobrazić, co to znaczy dla takiej świeżo upieczonej
      matki. Przez następne trzy godziny przeżywałam koszmar - chodziłam, słaniając
      się i trzymając ściany po korytarzu i ryczałam - w stresie, w burzy hormonów,
      wyczerpana - nikt na mnie nie zwracał uwagi. Kiedy pytałam, co z małym,
      pilęgniarka odpowiadała, że nie ma jeszcze informacji, wreszcie oświadczyła, że
      nie wie, i żebym sobie poszła na noworodkowy i sprawdziła (leżałam piętro niżej,
      na ginekologii, bo na Żelaznej na położnictwie brakowało miejsc)! Powlokłam się
      więc na noworodkowy, gdzie zdziwiona pielęgniarka oświadczyła, że mały był po
      prostu głodny i że napojony od dwóch godzin śpi i mogę go sobie zabrać. Więc
      wróciłam z nim w "mydelniczce" i jeszcze musiałam pielęgniarce zdać relację, co
      właściwie było z moim dzieckiem. Nie przyszło tej doświadczonej pielęgniarce do
      głowy, że mogłam mieć za mało pokarmu, mały nie umie jeszcze dobrze ssać i
      trzeba dziecko po prostu dokarmić. Moją wcześniejszą nieśmiałą sugestię, że mały
      jest głodny, zignorowano. Doszło do tego, że mi się maleństwo odwodniło w
      szpitalu!!!
      Lekarze w porządku: ginekolog informowała mnie o wszystkich zabiegach i lekach,
      a ja akurat miałam tego kłucia sporo, do pediatry też nie mam zastrzeżeń, ale
      maluch byl zdrowy, więc nie było się i do czego przyczepić.
      Jeśli chodzi o salę, to mnie bardzo przeszkadzała duchota i tłumy odwiedzających
      na tak małej powierzchni - sen był w zasadzie niemożliwy. Z innych "atrakcji"
      wymienię kolejkę do elektrycznych laktatorów - w pewnym momencie na ginekologii
      na jeden przypadało 6 dziewczyn - paranoja. Fakt, w szpitalu jest czysto, zmiana
      pościeli na życzenie. Ale już na przykład jedzenie to odrębna bajka: podawali
      nam to, czego karmiące jeść tak od razu nie powinny, np. brokuły, sałatę, kakao
      itp. - jak któraś dziewczyna nie wiedziała, że tego nie wolno, to miała noc do
      tyłu z płaczącym malcem.
      • ariella Re: moja opinia na temat opieki w szpitalu sw Zof 09.07.07, 13:17
        Witam, ja mialam w Zelaznej planowana cc, a lezalam w tej komercyjnej czesci, w pojedynczej sali z
        lazienka i lozkiem dla meza. Porod i opieke wspominam super. Czy byly zgrzyty? Byly ale na czesci
        nfz=owej, na ktora trafilam z silna zoltaczka mlodego. Lazienki pozostawialy wiele do zyczenia.
        Powiedzialam sobie ze najwyzej bede smierdziala ale sie tam nie umyje i przez trzy dni mylam sie
        husteczkami wilgotnymi do przewijania... Sztucce do posilkow trzeba bylo brac z korytarza. Dlaczego
        salowe nie mogly ich dawac z talerzem? Lozka rozklekotane. Ale polozne i lekarze bardzo w porzadku,
        choc w tej czesci za pieniadze byly az nadopiekuncze. Widac bylo roznice w podejsciu, choc
        podkreslam, ze w czesci nfz-owskiej tez opieka byla ok. To moje uwagi. Moga oczywiscie wynikac ze
        skrzywienia spowodowanego byciem najpierw w super komforcie. Jesli macie mozliwosc zaplacenia za
        pojedynczy pokoj o podwyzszonym standardzie to bardzo polecam. Jest jak w hotelu, a nie w szpitalu,
        choc wtedy kosztowalo to 500 za dobe.
        pozdr
    • mamamu Re: moja opinia na temat opieki w szpitalu sw Zof 01.11.07, 12:43
      Polecam szpital św. Zofii!
      Personel sympatyczny i profesjonalny. Położne cierpliwe, pomocne,
      miłe, lekarze również. Uznanie dla dr Grabowskiej od noworodków.
      Rodziłam w opłaconej sli jednoosobowej,ale koleżanka z porodówki nie
      płaciła za salę, nie miała lekarza z tego szpitala a została
      przyjęta i też była zadowolona. Nie miałam opłaconej położnej,
      rodziłam z Agnieszką Kacalak - świetna położna. Zresztą wszyscy
      pracujący w szpitalu ,włączająć panie sprzątające, byli be zarzutu.
    • nanka5 moj porod na zelaznej 03.11.07, 21:43
      wklejam link do mojej wypoiedzi z innego watku
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=70490027&a=71442924
    • quadri Re: moja opinia na temat opieki w szpitalu sw Zof 10.11.07, 01:43
      Z przerażeniem przeczytałam zalinkowanego posta. Właściwie nigdy nie
      miałam ochoty na opisywanie mojego porodu, ani problemów
      poporodowych na forum, ale...
      Na fali zupełnie innych problemów zaczęłam opowiadać mojej p.
      psycholog o traumatycznych przeżyciach porodowych. Zanim dokończyłam
      trzecie zdanie, terapeutka zapytała czy rodziłam w św. Zofii...
      Zdumiona, zapytałam skąd wie? "Bo nawet pani sobie nie wyobraża ile
      usłyszałam historii z tym samym scenariuszem, z tego właśnie
      szpitala".
      Bez wdawania się w szczegóły porodu, opiszę tylko skutki wymuszania
      porodu sn: koszmarne nacięcie krocza, krwotok z tegoż,
      natychmiastowa anemia, efekt- 5 dni po porodzie zabieg chirurgiczny
      na skórze pleców (spadek odporności spowodował wznowienie problemów
      sprzed ciąży), 7 dni po porodzie okazało się, że moje krocze "pęka w
      szwach" (czarny humor). Trzeba było usunąć skalpelem wszystko, co do
      tej pory się zrosło i zaszyć na nowo. Ból w trakcie ścinania blizny
      był NIEWYOBRAŻALNY. Szycie- założenie każdego szwu trwało dla mnie
      wieki, dodatkowo nici pękały w trakcie naciągania i znów
      przeszywający (nomen-omen) ból. Po tym zabiegu nie mogłam przez 3
      tyg. siedzieć, chodzić. Dodatkowo paraliżowała mnie myśl, że coś
      znowu może się rozejść, każdy ruch był dla mnie stresujący. Leżałam
      w wyrku z poczuciem, że moje ciało zostało zdewastowane. Wszędzie
      jakieś szycia, gigantyczna blizna po nacięciu, osłabione mięśnie
      krocza i inne atrakcje.
      Rodzić po ludzku to nie tylko rodzić "w godnych warunkach". To nie
      tylko możliwość swobodnego wyboru pozycji i towarzystwo męża. To
      również swoboda w podejmowaniu decyzji- co, jak i w ktorym momencie.
      Bez oksytocyny, bez pośpieszania, bez fundowania tej okrutnej
      "ścieżki zdrowia", kiedy poród nie postępuje! To jest właśnie
      nieludzkie!

      To za co naprawdę mogę pochwalić Żelazną - to opieka na oddziale
      noworodkowym. Naprawdę świetna, żadnych minusów!

      I jeszcze- zgadzam się, że alternatywy dla Żelaznej póki co nie
      widać. Osobiście- czekam z następnym dzieckiem, aż uzbieram na
      cesarkę w prywatnej klinice. Ironia losu- ZAWSZE powtarzałam, że
      tylko porody naturalne...
    • p.o.v Re: moja opinia na temat opieki w szpitalu sw Zof 11.11.07, 11:18
      Urodziłam w św. Zofii dwa tygodnie temu i jestem bardzo szczęsliwa,
      że udało mi się tam dostać. Cudowna położna z dyżuru, pani Asia
      Radomska - ale mogłam pomylić nazwisko, porod dosyć ciężki - dziecko
      okręcone pępowinką trzy razy, ale szybko się zaaklimatyzowało,
      dzięki błyskawicznej reakcji lekarzy. wprawdzie po porodzie
      spędziłam pół dnia na korytarzu ale po wypisach przeniosłam się na
      salę, warunki cudowne, czyściutko, lekarze ekstra - do mnie do sali
      przychodził Pan doktor Dariusz Sandoch (też mogłam przekręcić
      nazwisko) - patrzyłam oniemiała jak on bada te dzieciaczki, jakie ma
      podejście, jaki jest miły i kompetentny przede wszystkim. Lekarze
      ginekolodzy bardzo mili, położne na oddziale też (chociaż nie
      wszystkie, ale wynika to bardziej z nawału obowiązków niż tego, że
      są "niefajne"). Generalnie jestem zachwycona.
      • gaja26 Re: moja opinia na temat opieki w szpitalu sw Zof 27.11.07, 12:57
        Rodziłam w sw.Zofii 2 lata temu. Miałam lekarza z zelaznej, który
        prowadził moją ciążę. Poród miałam świetny, pierwszy ale wymarzony.
        Ponieważ synek urodził się ostatecznie niedotleniony trafił na oddz.
        noworodkowy na obserwację. Miał robione usg przezciemiączkowe.

        Położne przy porodzie super! Po porodzie, opieka jeszcze lepsza.
        Dzieci kąpią w pokoju przy mamie, tacie! Kasia Kleczkowska była tak
        miła, że nauczyła mojego męża kąpać synka (choć wiem, że nie mają na
        takie ceregiele czasu, żeby stać przy każdym 30 min. i uczyć).
        Wszystkie zabiegi przy dziecku są załatwiane przy rodzicach.
        Położne przychodziły za każdym razem, gdy miałam problem z
        przystawieniem synka. Nie mogłam go przystawić po porodzie (przez to
        niedotlenienie) musieli najpierw sprawdzić czy wszystko z nim ok. A
        ja oczywiście rozwaliłam się psychicznie, że już nie będę w ogóle
        karmić i przez to też z mlekiem było chudo.
        Położne "staneły na głowie" żebym mogła karmić piersią. Kasia bardzo
        mi pomogła psychicznie, jak przyjacółka, na miejscu - pod ręką. Po 5
        dobach szpitalnych wyszłam ze szpitala z nawałem i już nie musiałam
        synka dokarmiać przez wiele miesięcy. Ja mogę tylko ten szpitać
        polecić!
        • dosia2308 Re: moja opinia na temat opieki w szpitalu sw Zof 14.12.07, 10:54
          Rodziłam na Żeleznej dwoje dzieci. Uważam,że są przekręceni na punkcie
          naturalnych porodów. Za pierwszym razem zaufałam personelowi i z ciężkim
          zatruciem ciążowym leżałam na patologii ciąży dwa tygodnie podłączana do
          oksytocyny co 3 dni. Wymęczona i bardzo chora w końcu zaczęłam rodzić po
          założeniu specjalnego czopka do pochwy (kupiła mi mama na receptę ze szpitala)
          Poród bardzo ciężki i zakończony w końcu cesarką z powodu zagrożenia życia i
          mojego i dziecka. Córce dali 10 punktów mimo że później miała wskazania do
          intensywnej rehabilitacji neurologicznej. Mogłąm mieć cesarkę dużo
          wcześniej.Moje dziecko uniknęłoby wielu komplikacji i ja również byłabym w
          lepszej formie. Drugie dziecko po dwóch latach też rodziłąm na Żelaznej tylko
          zażyczyłąm sobie cesarkę od samego początku. Mimo sprzeciwu lekarzy wymusiłam
          zabieg bez żadnych prób porodu naturalnego. Mamy prawo do decyzji jak urodzić
          dziecko. Płacimy za to. Czy w składkach czy do kasy szpitala. Jestem przeciwna
          zmuszaniu kobiet do porodu naturalnego. Miałam "szczęście" za drugim razem bo
          przede mną kilka dni wcześniej zmarła na żelaznej dziewczyna po ciężkim
          porodzie. Pękła jej macica (duże dziecko). Nie dali jej szansy na cesarkę.
          Zapytałam się tylko pana doktora, który mnie tak usilnie namawiał na poród za
          drugim razem, czy weźmie na siebie całkowitą odpowiedzialność... Podpisał zgodę
          na zabieg raz dwa....
Pełna wersja