anita.sz
07.06.07, 00:22
Tydzień temu urodziłam na Solcu. Niestety trafiłam na dzień kiedy nie było
anestezjologa, ale wiedziałam o tym jadąc tam. Jestem bardzo zadowolona. Sala
super. Rodziłam z mezem i zapewniono nam pełna intymnosć i swobodę. Nie
miałam opłaconej położnej, a zajmowały się mną dwie (jedna z nich to Kustra-
ona przyjęła poród), a dodatkowo pod koniec jeszcze całe mnóstwo osób.
Wszyscy bardzo cierpliwi, sympatyczni i pomocni. Poród trwał 7,5 godziny z
czego 1,5 godz II faza, więc naprawdę byłam zmeczona i mało kontaktowa. Coś
co mi się spodobało, to sposób w jaki traktowali męża. Był dla nich
partnerem, a nie zawalidrogą. Zachęcali go do współpracy i pomocy przy mnie,
nigdy nie powiedzieli, aby się przesunał i nie przeszkadzał. Zachęcano do
wypróbowania różnych pozycji, i sama wybrałam tę w której chcę rodzić.
Leżałam na sali 5 osobowej w części ginekologicznej. Warunki może niezbyt
komfortowe, ale 2 dni mozna przeżyć. Jezeli chodzi o pomoc przy karmieniu
(nie miałam o tym pojęcia), czy w opiece nad dzieckiem (bałam się ubrać body
przez głowę

), zmianę poscieli itd to wszystko mi zapewniono, tylko trzeba
samemu zgłosić, ze jest taka potrzeba. Wychodząc dostałam od pań z oddziału
noworotkowego, mnóstwo rad odnośnie opieki nad dzieckiem.
Bardzo pilnują godzin odwiedzin, a są one dosc krótkie. To jest jedyny
mankament. W ciągu tych kilku godzin przy 5 dziewczynach na sali, zwala się
na raz mnóstwo osób jednocześnie i to jest męczące.
Dodatkowo miałam pewne kłopoty już po wyjsciu ze szpitala i przyjechałam do
szpitala w nocy. Przyjęto mnie ekspresowo. Poznałam słynnego dr Raka.
Cudowny, ciepły i rzeczowy człowiek.
Naprawdę polecam ten szpital.