opieka położnicza

05.07.07, 19:11
W lutym w jednym z renomowanych warszawskich szpitali rodziłam swoje pierwsze
dziecko i niestety jestem bardzo zawiedziona opieką po porodzie. Miałam
problem z przystawieniem synka do piersi, w nocy strasznie się rozpłakał.
Położna, która przyniosła akurat leki i którą poprosiłam o pomoc,
stwierdziła, że najwyraźniej dziecko ma taki ... humor i wyszła z sali.
Ogólnie pobyt na oddziale położniczym wzbudził we mnie i innych pacjentkach
negatywne emocje. Czułyśmy się tam jak przysłowiowe "zło konieczne". Przecież
na kobieta rodząca pierwsze dziecko nie staje się automatycznie po porodzie
zaprogramowana na idealną matkę, potrzebuje wsparcia i pomocy.
    • katarzyna.krajewska Re: opieka położnicza 07.07.07, 16:36
      bardzo mi przykro słyszeć takie uwagi, poniewaz jestem połozną. Zdaje jednak
      sobie sprawę z tego, ze opieka w szpitalach "kuleje". Czasami jest to wynik
      braku checi personelu, a czasami poprostu braku czasu na objecie opieką
      wszystkich pacjentów (zwłaszcza w sezonie urlopowym i przy duzej liczbie
      dzieci).
      Nie miesci mi sie rowniez w głowie, a to pisza prawie wszystkie dziewczyny z
      warszawy, ze mozna brać pieniądze od kobiet za opieke sprawowaną w czasie
      swojego dyzuru. Na litość, przeciez Wy bedziecie niedługo płacić za to, ze
      pozwolą wam oddychać. Jestem tym oburzona. Spaliłabym się ze wstydu, gdybym
      zasugerowała kobiecie koniecznosc opłacenia moich usług w czasie pełnionego
      przeze mnie dyzuru. Mi jest głupio jak mi dziewczyny bombonierke dadza lub kawę
      (zaznaczam, ze zdarza mi się to, owszem, ale zawsze po wykonaniu jakis
      czynnosci, pod koniec dyzuru - nigdy przed!).
      Poza tym, odpowiedzi w stylu - "dziecko ma taki humor", osłabiają mnie.
      Przepraszam, za tak swobodny styl pisania, ale wlasnie tak czuje. Owszem,
      dziecko moze miec "taki humor", ale mamie nalezy to jakos uzasadnić. O ile
      byłaby pani spokojniejsza, gdyby położna wytłumaczyła pani, ze noworodki
      najczesciej bezposrednio po porodzie śpią, po czym budzą się i maja
      a. szaleńczy odruch ssania i poprostu beda "wisiec" na piersi
      b. Być moze potzrebują dopojenia
      c. byc moze placz dziecka wynika z tego, ze nałykało się wód płodowych,
      zwyczajnie chce mu się nimi ulać i nie radzi sobie z tym.

      Kombinacje a, b, c sa tutaj dowolne i moga wytępowac jednoczesnie.

      A na przyszłośc radzę zwrócić uwage, niektórym osobom pracujacym w szpitalu
      (położne, lekarze), że zadajecie pytania, prosicie o pomoc, ponieważ tak sie
      niefortunnie stało, iż po II okresie porodu, wraz z łożyskiem nie udało się wam
      urodzić instrukcji obsługi wlasnego malucha.
      Pozdrawiam!
      • monka.g Re: opieka położnicza 08.07.07, 22:39
        Dziękuję Pani za te słowa. Wydaje mi się, że jestem osobą wyrozumiałą i wiele
        zachowań ludzkich próbuję sobie tłumaczy. Niemniej jednak w tym przypadku
        chodziło o moje dziecko, które było głodne, po miało problem ze złapaniem
        brodawki, a ja nie potrafiłam mu w tym pomóc (jeszcze długo po porodzie
        musieliśmy się "dogrywac"). Czułam się w tym momencie bardzo bezradna i
        niekompetentna. Wiem sama po sobie, że (bądżmy szczerzy) jaka płaca taka praca,
        ale odrobina zrozumienia i uśmiechu wywoła wdzięcznośc pacjentki, co spowoduje,
        że praca będzie przyjemniejsza. Owszem nie uogólniam tego, gdyż była też
        siostra, która z uśmiechem poinformowała, że w przypadku problemu zaprasza na
        dyżurkę.
        Ja nie zapłaciłam za poród i wszystko się na szczęście w nim powiodło.
        Życzę Pani zadowolenia z pracy i ... wynagrodzeniasmile
      • 4xxxx Re: opieka położnicza 10.07.07, 15:51
        Szkoda, że jak dotąd nie spotkałam na swojej drodze takiej położnej. Pierwszą
        noc po swoim pierwszym porodzie (jesienią 2006) nie mogłam się dodzwonić po
        pomoc aż wreszcie sama się "doczłapałam". Drugiego dnia straciłam przytomność z
        przemęczenia. Sugestia jednej z pań położnych do mojego męża - za odpowiednią
        opłatą zajmie się dzieckiem w nocy a ja będę mogła odpocząć. Przestraszony całą
        sytuacją zapłacił.
        Już nawet nie chce mi się dalej komentować. W takich sytuacjach niespecjalnie
        wierzę w rzeczywiście niskie dochody przynajmniej niektórych osób pracujących w
        służbie zdrowia.
        • eselte Re: opieka położnicza 12.07.07, 19:13
          i tak czasem niestety bywa...
          ale ja chce dodać parę ciepłych słów o położnych z żelaznej, z podziwem
          patrzyłam na te dziewczyny, na ich cierpliwośc i spokój.
          ja byłam z drugim dzieckiem, więc było mi łatwiej sprawować nad nim opiekę,
          przystawiać do piersi, więc mogłam sobie "poobserwować" problemy debiutujących w
          swojej roli mam i jak do tych problemów odnosiły się położne.
          Zelazna jest przepełniona, po porodzie wylądowałam na ginekologii więc połozne
          miały co robić, przychodziły na każdy dzwonek o każdej porze dnia i nocy i
          zawsze spokojne, mimo że dzwonek w środku nocy dotyczył "co mam zrobić, on ma
          czkawkę".
          Z wielkim spokojem uczyły mamy karmić dziecko, siadały obok i pokazywały,
          pokazywały...
          każdej z nas życze takiej opieki
Pełna wersja