Mój poród na Madalińskiego

05.07.07, 22:09
26 czerwca urodziłam moje dziecko w szpitalu na Madalińskiego i chciałam
podzielić się tu swoimi wrażeniami.

Po lekturze tego forum nie byłam zbyt dobrze nastawiona do tego szpitala a
poród tam wyszedł mi nieco przypadkiem. Obawiałam się jeżdżenia od szpitala
do szpitala i porodu w samochodzie uncertain

Dzień wcześniej, wieczorem, zaczęły ciec mi po nogach wody płodowe, myślałam,
że poród zacznie się wkrotce ale poza kilkoma nieregularnymi skurczami nic
się nie działo, noc minęła spokojnie i rano nic nie wskazywało na to, że
zacznę wkrótce rodzić. Ale w poprzedniej ciąży, już po terminie porodu,
zatrzymano mnie w szpitalu ze względu na mało wód płodowych, teraz też byłam
już po terminie i mąż uparł się, że trzeba jechać do szpitala i sprawdzić,
czy z dzieckiem wszystko w porządku. Pojechaliśmy więc na Madalińskiego, bo
mamy najbliżej. Tam spędzilismy jedynie 3 (!) godziny czekając na badanie i
ktg. Lekarz na izbie przyjęć stwierdził, że żadne wody mi się nie sączą i że
mógł to być śluz (hmmm, bardzo dużo go było i dziwnie rzadki) a poza tym i
tak nie mieli miejsc na porodówce, więc wróciliśmy do domu, podwójnie
zniechęceni. Na odchodnym lekarz zapewnił mnie, że jeśli przyjeżdża kobieta w
aktywnej, II fazie porodu, to oni nie odsyłają nigdzie dalej tylko przyjmują
na oddział. To było pocieszające zważywszy na sytuację w Warszawie.

Przez cały dzień czułam skurcze ale nieregularne. Pod wieczór stały się już
długie i bolesne. Nie chiałam siać paniki i cierpliwie czekałam na powrót
męża z pracy. Kiedy wreszcie przyjechał, skurcze miałam co 3 minuty.
Zdecydowaliśmy szybko, że jedziemy tam, gdzie jest najbliżej i skąd nie
odsyłają :0 I tak o 20.00, z mieszanymi uczuciami, pojawiliśmy się na izbie
przyjęć ponownie ale tym razem od razu poproszono mnie do badania i
stwierdzono rozwarcie na 3 cm. Przebrałam się w koszulę i położna zawiozła
mnie na wózku na blok porodowy. Tam okazało się, że musimy poczekać kilka
minut, bo sprzątają dopiero salę po poprzednim porodzie (reszta była zajęta).

Po kilku, a może kilkunastu minutach byliśmy wreszcie na sali porodowej.
Skurcze miałam już częste i długie. Położna poprosiła, abym położyła się na
boku, bo musi podpiąc mnie do ktg na 15 minut. Wyłam z bólu leżąc i już po 5
minut zaprotestowałam – chcę wstać, nie dam rady dłużej. I położna – za co
jestem jej wdzięczna – po 2 minutach odpięła mnie i pozwoliła wstać a potem
tylko co jakiś czas przykładała sondę do brzucha sprawdzając tętno dziecka.
Rozwarcie sprawdzała pomiędzy skurczami, zupełnie bezboleśnie. W ogóle jej
obecność była ledwo zauważalna – nie narzucała mi swojego zdania, raczej
pomagała i podpowiadała w odpowiednim momencie. Od początku czułam silną
porzebę klęczenia podczas skurczy, to przynosiło mi ulgę. Kiedy zaczęły się
skurcze parte, położna podpowedziała mi, abym przysiadała na stopach podczas
skurczu i abym nie parła – żeby dziecko powoli, siłą ciążenia, schodziło w
dół. Dopiero na koniec parłam dwa razy, pękłam troszkę (jeden szew) ale obyło
się bez nacinania. Obyło się także bez oksytocyny !
Jedyne zastrzeżenia mam do samego łóżka porodowego – było mi na nim strasznie
niewygodnie klęczeć, nie miałam dobrego podparcia pod ręce i zupełnie nie
mogłam się tam odnaleźć. Poprzednio rodziałm na siedząco na stołku porodowym
i bardzo sobie to chwaliłam. Niestety na Madalińskiego nie mieli stołków sad
Co prawda położna zaproponowała, żebym siedziała na kolanach męża i ona
odbierze tak dziecko ale to nie było to samo uncertain

Dziecko od razu dostałam na brzuch, było mierzone i ważone przy mnie,
spędziliśmy na sali ponad dwie godziny, cały czas z dzieckiem, potem zostałam
przewieziona na oddział.

Muszę też przyznać, że z neonatologami kontakt był zupełnie dobry – każdy
dyżurujący odpowiadał na pytania i chętnie rozmawiał o dziecku, pielęgniarki
noworodkowe też chętnie pomagały przy karmieniu, zaglądały w nocy, gdy
dziecko płakało. Pani będąca doradcą laktacyjnym poświęcała młodym mamom
naprawdę dużo czasu i cierpliwie tłumaczyła i pokazywała, co i jak.

Więc generalnie polecam, byłam naprawdę mile zaskoczona tym szpitalem.

Aga
    • imbirka Re: Mój poród na Madalińskiego 05.07.07, 22:25
      Gratuluję dobrego porodu!
      A z jaka położna rodziłaś? musi być wspaniała, bo dzięki niej opis tego porodu
      brzmi zupełnie jak nie na Madalińskiego smile
      • ageman Re: Mój poród na Madalińskiego 06.07.07, 12:04
        Na dyżurze była wtedy pani Anna Soszyńska, o ile nie przekręciłam nazwiska.
        Oprócz niej obecne były dwie studentki, za moją zgodą, naprawdę miłe i pomocne.
        Jedna z nich przyszła później porozmawiać z nami, zapytać o wrażenia z porodu.
        Przyznała, że pierwszy raz widziała poród na klęczkach, bo większośc kobiet
        rodzi tam na leżąco uncertain

        Pozdrawiam
        Aga
        • sandraa3 Re: Mój poród na Madalińskiego 18.07.07, 12:09
          Miałaś szczęście smile To jedna z połoznych, z którymi można naprawdę rodzić po
          ludzku.
          • modrooczka Re: Mój poród na Madalińskiego 18.07.07, 19:15
            Ja tez przypadkiem sie znalazlam na Madalinskiego. Urodzilam 25.06. Zaplacilismy
            tylko za pojedyncza sale. Polozne z dyzuru (w trakcie sie zmienily, ale obie
            bardzo w porzadku). Zagladaly, doradzaly, co robic zeby sobie pomoc. Dla mnie to
            byl trzeci porod, wiec mniej wiecej wiedzialam. Nikt mi niczego nie zabranial,
            moglam chodzic z kroplowka po calym korytarzu (oxytocyna), jak powiedzialam ze
            musze isc pod prysznic to miedzy jedna a druga kroplowka polozna mi pozwolila.
            Lekarze mili, czysto i fantastyczne akwarium na korytarzu. ta "nasza" polozna
            opowiedziala nam niemal historie kazdej ryby z osobna smile
            Oceniam, ze bylo spokojnie i fachowo, chociaz musialam po porodzie przejsc
            lyzeczkowanie i transfuzje, ale wszystko ustalano, odpowiedzieli mi na wszystkie
            glupie pytania, dziecko dostalam zaraz po porodzie na brzuch, generalnie ok.
    • aniau1 Re: Mój poród na Madalińskiego 06.07.07, 06:33
      Serdeczne gratulacje!
      Fajnie poczytać o położnych, które dają jakiś wybórsmile niż tylko plecy. Ageman a
      jak z salami po porodzie(ile łóżek maksymalnie?)Mam jeszcze pytanie odnośnie
      opłat w tym szpitalu (sala do porodów rodzinnych i zzo) Może orientujesz się w
      cenach?
      Pozdrawiam
      • ageman Re: Mój poród na Madalińskiego 06.07.07, 12:07
        Jeśli chodzi o sale na położnictwie, to liczba łóżek na mojej wahała się od 3
        do 5 w ciągu tych 3 dni spędzonych tam - po prostu dużo jest porodów i w miarę
        potrzeb dostawiają łóżka.

        Sala do porodów rodzinnych kosztuje 400 zł, ZZO - nie wiem, nie korzystałam.

        Pozdrawiam
        Aga
        • aniau1 Re: Mój poród na Madalińskiego 06.07.07, 13:28
          Dzięki serdeczne! Życzę duuuuuużo siłsmile
          • edynia3 Re: Mój poród na Madalińskiego 17.07.07, 20:05
            to bardzo pocieszajcy opis porodu, ja za 7 tygodni też bede rodziła na
            Madalińskiego, mam złota kartę w CM LIM, który ma podpisana umowę min. z
            Madalińskiego więc myślę, że będzie ok. Mamy w pakiecie room service i położną
            • monikaskwa Re: Mój poród na Madalińskiego 05.09.07, 15:25
              Edynia3,
              czy miałas kontakt z innymi pacjentkami z CM LIM w kwestii opieki
              okołoporodowej? Chodzi mi o to czy przychodząc na Izbę jest sie
              lepiej traktowanym czy dokładnie tak samo jak pozostałe pacjentki.
              Nie chcę tu absolutnie nikogo obrazić chodzi mi tylko o to czy
              opłacanie prywatnej opieki (patrz CM LIM) coś daje.
      • kwiatuszek456 Re: Mój poród na Madalińskiego 18.07.07, 22:32
        Chciałam coś dodać odnośnie cennika szpitalnego.
        zzo- 700zł; pojedyńcza sala do porodu - 400zł, indywidualna opieka połoznej-
        1200zł. Poród rodzinny jest bezpłatny. Jest 5 sal pojedyńczych płatnych i jedna
        dwuosobowa sala bezpłatna. Sale płatne maja prysznice (3) i wannę z hydromasażem
        (2). w ostatnim czasie ciężko jest z miejscami... Ale w zaawansowanej fazie
        porodu nie odsyłają nigdzie.. Położne bardzo miłe, lekarze również. Opieka po
        porodzie też bardzo dobra. Sale poporodowe są zazwyczaj 4 osobowe. Możena
        wykupic sobie pobyt w sali płatnej dwuosobowej. Cena w granicach 200zł za
        dobę.
      • monika7920 Re: Mój poród na Madalińskiego 19.07.07, 14:55
        Właśnie dlatego uważam, że jest sens umawiać sie z położnymi (pomimo, że koszt
        jest spory), bo mozna trafic na polozna, z ktora rodzi sie na plecach, wszystko
        narzuca i nie informuje o niczym, albo z naprawde dobrą polozną.

        Niestety jeszcze przeważają te gorsze, chociaz nie jest juz tak źle jak za
        czasow PRL, ale mysle że potrzeba 20-30 lat, żeby to sie zmienilo ...
        • emrowieckitowska Re: Mój poród na Madalińskiego 19.07.07, 22:52
          ja rownież na Madalińskiego rodziłam (12.06), bo tam miałam najbliżej, a poza
          tym niedawno przeprowadziłam się z Pomorza, więc kwestia dobrej opieki
          medycznej w Warszawie była mi zupełnie obca... ale nie żałuję ...
          Wszystko co napisała koleżanka, która zaczęła ten temat jest prawdą ... położne
          na Madalińskiego są świetne ... i powiem szczerze, ze zbędne jest ponoszenie
          dodatkowych kosztów związanych z połozną, aczkolwiek pojedynczą salę polecam !!!
          Opieka po porodzie super!!!Połozne same pytają w czym pomóc,a w nocy gdy tylko
          dziecko zapłacze są przy Tobie ...
          Dużo nazwisk by wymieniać, wiele pieśni pochwalnych by pisać ... aby opisać
          moje zadowolenie i wdzięczność ... miałam problem z nawalem i położne
          poświęciły mi dzień i noc na zwalczenie ogromu moich cycków ( przez co później
          śmiały się, że cycki miałam większe niż Pamelcia ) - a wierzcie mi normalnie -
          czyli przed ciążą nie były zbyt imponujące....
          Uwierzcie mi wiem co piszę o Madalińskiego, gdyż spędziliśmy tam z synkiem 10
          dni ...
          PS. ale nie czarujmy się nawet na Madalińskiego pracują osoby, ktore minęły się
          z powołaniem i są tam chyba za karę...
          ale to nie dotyczy oddziału położniczego ...
          Wszystkim przyszłym mamom życzę szybkiego porodu ( mój od pierwszego skurczu
          trwał 5,5 h - a to mój pierwszy poród ), a mamom wytrwałości i siły w opiece
          nad naszymi małymi terrorystami...
          eddie
          • edynia3 Re: Mój poród na Madalińskiego 23.07.07, 18:17
            Eddie
            ja bede rodziła na Madalińskiego- mam tam pojedynczą sale porodową, poporodową,
            zaplanowałam już zzo i wykupiliśmy położną- Wiolę Gwiazdę( jak zaczynam rodzić
            dzwonię do Niej i jedziemy) miałaś może kontakt z Wiolą?
            • filunia26 Re: Mój poród na Madalińskiego 23.07.07, 19:47
              Hmm. Ja rodzilam na Madalinskiego 8.07 i mam nieco inne doswiadczenia. W ogole
              nie byl to brany przeze mnie szpital pod uwagę, ale z braku miejsc na Żelaznej
              i Solcu wylądowałam własnie tam. Miałam do wyboru jeszcze okolice Warszawy,
              szpital w Wołominie, Pruszków, etc. Niestety w szpitalach powiatowych ze
              względu na strajki lekarzy nie było anestezjologów. Jeśli chodzi o sam poród -
              nie było problemu z asysta położnej - mimo że zdecydowałismy się na taką opcję
              w środku nocy, przyjechała w ciągu godziny. Bardzo miło wspominam jej pomoc,
              nic nie narzucała i odpowiadała na wszystkie moje pytania. Natomiast jeśli
              chodzi o pobyt na oddziale popordowym, to już zupełnie inna bajka. W nocy raz
              zajrzała położna jak wszystkie dzieci z pokoju płakały. Doradca laktacyjny był
              może 3 minuty mimo, że jedna z dziewczyn miała problemy ze swoim dzieckiem,
              które źle ssało. Nawet jej nic nie pokazała. Gdy poprosiłam położną o
              instruktaż dotyczący zmiany pieluch, równie szybko jak doradca laktacyjny
              pokazała jak się to robi. A wydaje mi się że aby się nauczyć należałoby to
              zrobić może trochę wolniej. Całe szczęście że miałam za sobą szkołę rodzenia,
              dzięki niej i ćwiczeniom na lalkach jakoś dałam radę. Myślę że dobrym pomysłem
              jest wykupienie również sali poporodowej. Zupełnie inna opieka jest gdy się
              płaci. Smutne ale prawdziwe, bo niestety nie każdego stać na opłacenie full
              opcji, czy nawet części z opcji dodatkowych.
              • modrooczka Re: Mój poród na Madalińskiego 25.07.07, 15:11
                A ja nie placilam. Ruszyc sie nie moglam 2 dni, bo stracilam b duzo krwi i
                pielegniarki bardzo kolo mnie skakaly. Nie pozwalaly mi nawet dziecka samej
                wiezc na badania bo jeszcze zemdleje. Posciel jak chcialam i dlugo nie bylo, to
                poszlam do szafy w korytarzu i sobie wzielam. No ale to juz trzecie dziecko,
                wiec sie juz tak nie przejmowalam. Prawda jest ze nie potrzebowalam instrukcji,
                jak pielegnowac czy karmic.
                • jokocho Re: Mój poród na Madalińskiego 26.07.07, 13:16
                  Mam pytanie a propos pojedyńczej salki do porodu, kiedy mam zgłosić w szpitalu,
                  że w takiej chcę rodzić ??? Czy w tym samym momencie co mnie przyjmą na
                  porodówkę, czy jakoś wcześniej to trzeba załatwić, bo rozumiem, że opłaty do 15
                  nasepnego dnia po porodzie trzeba uregulować? Jak któraś z was by mogła, to
                  niech wytłumaczy a będę spokojniejsza...
                  dzięki z góry
                  • karolka500 Re: Mój poród na Madalińskiego 26.07.07, 14:40
                    Rodziłam na Madalińskiego w połowie czerwca z opłacona położną - Małgorzata
                    Urbańska - dla mnie super, w płatnej sali jednoosbowej z prysznicem. Po
                    porodzie na kilka godzin wylądowałam na sali ogólnej - koszmar, potem udało nam
                    sie wykupić salę płatną 170 zł doba. Jest również mozliwość wykupienia opieki
                    położnej po porodzie, z tego co pamietam 300 zł za 12h, nie zrobiłam tego i
                    bardzo bardzo żałuję. Jednym słowem jestem b. zadowolona z tego za co
                    zapłaciłam natomiast kompletnie rozczarowana opieką po porodzie. Rodziłam
                    pierwszy raz, nie miałam żadnego pojecia o karmieniu Małej, nie umiałam jej
                    przystawić, ostatecznie wisiała na cycu przez cały czas a ja płakałam z bólu.
                    Miałam poranione brodawki. Na moje wielokrotne prośby zjawiła sie połozna
                    scisneła mocno brodawki, aż poleciało mleko i stwierdziła że wszystko Ok i tak
                    ma być. W nocy poprosiłam połozna o pomoc w zmianie pieluchy - Mała zrobiła
                    kolejna kupe a ja juz nie miałam siły stać, zapytała czy mam w domu służbę.
                    Przebrała mi dziecko ale zrobiła to z taka furią że potem przez dłuzszy czas
                    nie mogłam uspokoić córki.
                    Nie wiem może trafiłam na gorsza zmianę albo mam za duże wymagania ale ja z
                    opieki poprodowej jestem b. b. niezadowlona - po prostu jej nie było!!!

                    Jokocho, w chwili gdy przyjmują cie na porodówkę i jest wolna sala pojedyńcza
                    pytaja czy chcesz w niej rodzić, taj jak pisały dziewczyny koszt wynosi 400 zł.
                    Płatności reguluje sie nastepnego dnia po porodzie nie pamietam czy koniecznie
                    do 15-tej.

                    Pzdr
                    • jokocho Re: Mój poród na Madalińskiego 26.07.07, 17:06
                      dzięki za wyjaśnienie, mam nadzieję, że jednak nie będzie tak źle, nie stać
                      mnie z mężem na prywatną opiekę położnej, ale chcemy mieć pewność, że mąż
                      będzie mógł być przy mnie, a z tego co wiem nie zawsze jest to zagwarantowane
                      przy salach zbiorowych i w pewnym sensie się nie dziwie bo sama nie chciałabym
                      aby jakiś obcy facet kręcił się po sali akurat w momencie, kiedy jestem badana
                      lub kiedy właśnie następuje jedna z najpiękniejszych chwil w moim i męża życiu,
                      tak więc mam nadzieje, że uda nam się z pojedyńczą salą, a bez prywatnej
                      położnej będziemy musieli sobie poradzić, bo biorę pod uwagę możliwość, że
                      jednak mój prog bólu nie jest zbyt duży i poproszę o znieczulenie, a to
                      następny koszt, chociaż mam nadzieję, że dam radę bez znieczulenia.
              • mama_olki Re: Mój poród na Madalińskiego 26.07.07, 20:17
                filnia26 może i dobrze,że ta doradca laktacyjny - dyżurowała wtedy cały dzień
                (miała takie plamy - chyba bielactwo) nie pomagała tej dziewczynie, bo mnie jak
                ścisnęła za pierś, aby udowodnić, że mam dużo mleka, to o mało nie zrobiłam z
                bólu w majtki. Krzyczała na mnie "kobitoooo tu tyle mleka, a ty nie umiesz go
                dać dziecku!!!!!". Strasznie mnie potraktowała i też nic konkretnego nie
                powiedziała. Inna pielęgniarka pomogła mi, tłumacząc na co zwaracać uwagę i już
                wiedziałyśmy jak sobie radzić. Na szcęście gdy wróciłyśmy do domu wszystko
                ułożyło się i teraz jest super. Ogólnie na opiekę nie narzekam, jak coś
                potrzebwałam, to pomoc uzyskałam.
                • szczesliwa_mama2 Re: Mój poród na Madalińskiego 27.07.07, 21:39
                  Dziewczyny ja też rodziłam na Madalińskiego, na początku lipca i muszę
                  powiedzieć że opiekę miałam bardzo dobrą. Na sali porodowej z moją umówioną
                  położną Elą Kowal. Bardzo mi pomagała przed porodem jeszcze w domu, gdy miałam
                  skurcze przepowiadające i zawracałam jej o wszystko głowę,że odszedł czop
                  śluzowy itp. Byłyśmy na telefonie trzy dni. Poród był super. Wszystkie pozycje
                  wykorzystane.Na oddziale chyba trafiłam na fajne położne, bo było wszystko ok,
                  pomagały i były bardzo cierpliwe. Jak miałam jakiś kłopot to też dzwoniłam do
                  Eli jak miała dyżur to przychodziła i doradzała. Jestem już w domu i mam tę
                  świadomość , że jak czegoś nie wiem , to ona mi poradzi.

                  POZDRAWIAM szczęśliwa_mama2
                  • mama_olki Re: Mój poród na Madalińskiego 29.07.07, 18:55
                    Szczęśliwa_mama2 mam pytanko. Kiedy rodziłaś, bo może nawet leżałyśmy razem?
                    Dało się zauważyć i odczuć, że jak opłacona położna - to zaglądała do swojej
                    pacjentki. Właśnie, jak moja mała robiła problemy, to poprosiłam położną Elę
                    Kowal o pomoc (była w odwiedzinach u swojej pacjentki na naszej sali).
                    Powiedziała, że zaraz poprosi położną dyżurną. To jest obrzydliwe i świadczy o
                    czystym wyrachowaniu. Jak zapłacisz, to newet cię odwiedza i doradza po
                    porodzie, jak nie płacisz - to radż sobie sama. I to jest cała prawda i smutna
                    rzeczywistość.
                    • edynia3 Re: Mój poród na Madalińskiego 31.07.07, 13:25
                      no tak Mamo Olki jest to przykre tylko z drugiej strony jedna położna sie nie
                      rozerwie.....a gdzie jest napisane, że po porodzie ma się Toba zajmować położna?
                      jeżeliu życzysz sobie dodatkowej opieki to dodatkowo za nią płacisz. Tak samo
                      jest wszędzie- idziesz do dentysty państwowo..czekasz i dostajesz szarą plombę,
                      idziesz prywatnie - na umówioną godzinę i idealny materiał- dlaczego
                      uczepiłyście się położntych??
                      • myff Re: Mój poród na Madalińskiego 03.08.07, 18:20
                        Zaraz, przecież płacę cholerną składkę zdrowotną. na coś idzie mój podatek,
                        chyba właśnie na pensję dla tej pani, więc w czym rzecz? bo ja chyba nie
                        rozumiem. z jakiej racji mam płacić za coś, co mam niby zagwarantowane? mamy
                        podział, na pacjentów uprzywilejowanych i nie? to chyba jakaś kpina.
                        ona mi robi łaskę wykonując obowiązki? na przykład ucząc mnie jak karmić piersią
                        dziecko?
                        absurd
                        • elacen Re: Mój poród na Madalińskiego 06.09.07, 19:34
                          Ja też rodziłam w tym szpitalu i wydaje mi się, ze co do położnej
                          Eli Kowal to zaszło nieporozumienie. Ona jest położną z PORODÓWKI,
                          ma prawo odwiedzić swoją pacjentkę po porodzie i jej pomagać.
                          Natomiast dziewczynami z POŁOŻNICTWA, czyli leżącymi ze swoimi
                          maluszkami, opiekują się położne z tego oddziału.
                          • mama_olki Re: Mój poród na Madalińskiego 06.09.07, 21:05
                            Szkoda, że nie zrozumiałaś mojego "przekazu". Jak poczułabyś się, gdybyś została
                            tak potraktowana? Czy można tak selekcjonować matki potrzebujące pomocy?
                            Zapłaciłaś przy porodzie - to Ci pomogę. Tak to odebrałam, niestety.
                  • martag1978 Re: Mój poród na Madalińskiego 07.09.07, 21:09
                    Skąd ją znalaś wcześniej? Czy chodziłaś tam do szkoły rodzenia (ja
                    zaczynam z poniedziałek), czy polecił Ci ja może lekarz z
                    Madalińskiego. Ja niestety nie znam stamtąd żadnego lekarza. Moge
                    Cie prosic o namiary do p. Ewy
      • martag1978 Re: Mój poród na Madalińskiego 07.09.07, 20:58
        zoo kosztuje tam 700 zł, cały cennik jest dostępny na stronie
        szpitala www.szpitalmadalinskiego.pl. JA tez zastanawiam sie nad tym
        szpitalem, ale nie znam tam nikogo, lekarza mam z innego szpitala
    • jokocho Re: Mój poród na Madalińskiego 08.08.07, 15:48
      Urodziłam na Madalińskiego córeczkę nie cały tydzień temu, nie wiem
      czy w innym szpitalu byłoby lepiej czy gorzej, zamiast skupiać się
      co było złe i co mogłoby być lepiej, zapamiętałam moment położenia
      mojej córeczki mi na brzuszku zaraz po urodzeniu i kiedy poczułam
      jej ciepełko, wtedy te wiele godzin porodu raptem zniknęło, zniknęło
      również uczucie ogromnego bólu towarzyszącego podczas porodu
      (niestety znieczulenie chociaż podawane mi w kilku dawkach nie
      pomogło) ale wiem że był to jeden z najszczęśliwszych momentów w
      moim życiu, moment kiedy mój mąż przecinał pępowinę... moment kiedy
      mąż mnie przytulił i pocałował... tego nie da się zapomnieć i to
      chcę pamiętać...

      Ważną rzeczą, którą poleciłabym każdej kobiecie jest indywidualna
      sala, gwarancja, że będzie mąż, i że go nie wyproszą, oprócz tego
      spokój i pewna doza prywatności. Nie miałam prywatnej położnej, nie
      wiem czy z opłaconą by mnie mniej bolało czy co???

      Pozdrawiam

      • szamalka Re: Mój poród na Madalińskiego 09.08.07, 15:15
        Witam! Tydzień temu urodziłam synka w szpitalu na Madalińskiego.
        Ponieważ często czytałam ten wątek postanowiłam podzielic się swoim
        doświadczeniem. Mimo wczesniejszych obaw i wątpliwości co do wyboru
        szpitala nie żałuję a wręcz przeciwnie, jestem bardzo zadowolona. O
        6 rano zaczęły odchodzic mi wody i po 30 minutach byłam już w
        szpitalu. Na i.p. była przedemną dziewczyna już z bólami.
        Zadzwoniłam dzwonkiem i zgłosiłam, że odchodzą mi wody. Zostałam
        przyjęta do badania po tej dziewczynie. Na izbie była bardzo
        sympatyczna Pani (2 dni przed porodem byłam u niej na ktg bo
        maleństwo mniej się ruszało i się niepokoiłam, wtedy też wszyscy
        byli tam mili i robiąc badanie mnie uspokajali), lekarka na izbie
        była naprawdę zmęczona po nocnym dyżurze ale bardzo kulturalna i
        kompetentna. Po badaniach i wypełnieniu formalności zawieziono mnie
        wózkiem na porodówkę. Tam faktycznie trochę czekałm na korytarzu
        siedząc w fotelu. Około 10 tej zwolniła się pojedyńcza sala, nowa.
        Tam zostałam do porodu, którego druga faza trwała 19 minut! Ale
        przed samym rozwiązaniem miałam robione ktg, co chwilę ktoś
        przychodził zapytac jak się czuję, czy czegoś nie potrzebuje;
        przyszła młoda Pani i zapytała czy chodziłam do szkoły rodzenia i
        czy umiem prawidłowo oddychać: na moją odpowiedź, że nie zaczęła
        mnie uczyć tego oddechu aby maluszka dotlenić; potem przychodziła
        sprawdzić czy ćwiczę oddech. Pozwolono mi zejść i skakać na piłce.
        Nawet welflon miałam założony bezboleśnie a normalnie słabne na
        widok igły i żył. Ponieważ skurcze się nie zaczynały dostałam
        oksytocyne i od tego momentu poszło migusiem. Zjawili się lekarze,
        położna i jeszcze ktoś i gdyby nie Oni to chyba bym nieurodziła,
        nawet niemiałam czasu pomyśleć o znieczuleniu tak szybko to poszło
        ale jeszcze raz zaznaczę: urodziłam dzięki pomocy cudownego zespołu,
        który mi pomógł (nadal mam wyrzuty sumieni bo pamiętam, że kopnęłam
        położną). A po porodzie, gdy miałam mojego małego kochanego synka na
        moim brzuchu a raczej piersiach zadzwonił do szpital mój mąż
        dowiedzieć się co i jak to położna przyniosła mi telefon żebym sama
        mu powiedziała. Dalej mogłabym pisać o tym co było po porodzie ale
        wiele miejsca by to zajęło. Generalnie do opieki poporodowej też nie
        mam żadnych zastrzeżeń, często ktoś się pojawiał i pytał czy
        karmimy, czy są problemy. Jedyna niedogodnością było to, że z powodu
        tylu rodzących jest tłok na poporodówce; w sali dla trzech mam
        leżałyśmy w pięć, łóżka dostawiano i do każdej młodej mamy
        przychodziło po parę osób odwiedzających a tym odwiedzającym
        dzwoniły telefony kom. Mnie to do szału doprowadzało bo chciałam
        ciszy i spokoju ale nic nie mówiłam, tylko w rodzinie
        zastrzegłam ,że nie chce odwiedzin hurtowych. I po dwóch dobach
        wypisano nas do domu. Na koniec zaznaczę, że niepłaciłam za żadną
        usługę, mój poród był "państwowy". Mam nadzieje, że takich opini
        będzie większość ale wiem, że różnie bywa. Pozdrawiam przyszłe mamy!
        • goswiek Re: Mój poród na Madalińskiego 06.09.07, 21:58
          Dzięki za super opis, ja już niedługo tam rodzę i takie wypowiedzi podnoszą na
          duchu smile A czy to prawda, że trwa teraz remont sal poporodowych i czy wynikają z
          tego jakieś problemy? Pozdrawiamy Ciebie i Maleństwo smile Gosia
          • malgosiak Re: Mój poród na Madalińskiego 07.09.07, 10:04
            gosiu, wczoraj powiedziano nam w szkole rodzenia, ze szykuje sie
            remomt - jak zrozumialam - poporodowych sal.
            na kiedy masz termin?
            • goswiek Re: Mój poród na Madalińskiego 07.09.07, 23:48
              Termin mam na 4 października, a Ty? Myślałam, że ten remont sal poporodowych już
              się zaczął. Mam nadzieję, że nie będzie dużych utrudnień. Pozdrawiamy smile
              • malgosiak Re: Mój poród na Madalińskiego - do goswieka 08.09.07, 18:44
                polozna nam powiedziala, ze "sa plany". nie potrafila podac zadnych
                terminow.
                termin masz bliski - pozdrawiam serdecznie.
        • martag1978 Re: Mój poród na Madalińskiego 07.09.07, 21:17
          Szamalka, czy lekarz stamtąd prowadził Twoja ciążę.?CZy moze po
          prostu znałaś stamtąd kogos i Cie przyjęli, bo trudno uwierzyć w to
          co piszesz.
Pełna wersja